fbpx
Przejdź do treści

Żyjesz tylko tu i teraz

Małe dziecko pochłonięte tropieniem mrówki czy ślimaka; oblizywaniem palców umazanych w czekoladzie; wymyśloną zabawą, której akcja toczy się jego głowie… Dzieci często wydają się oddawać bieżącej chwili. A co dzieje się z nami, dorosłymi?

Kiedy świadomie zwrócimy uwagę na strumień własnych myśli, szybko, i pewnie ze zdziwieniem, zorientujemy się, że rzadko kiedy jesteśmy naprawdę w kontakcie z chwilą obecną. Na ogół albo wybiegamy w przyszłość (planujemy, martwimy się na zapas, cieszymy się umówionym spotkaniem), albo tkwimy w przeszłości (wspominamy, rozpamiętujemy, nie możemy zapomnieć). Wydaje się to o tyle ciekawe, że w ten sposób omija nas bieżący moment, a przecież jest to jedyny czas, którym rzeczywiście dysponujemy (przeszłość już minęła, a przyszłość jeszcze nie nadeszła).

Co się dzieje, gdy skupimy się na „tu i teraz”? Przede wszystkim nasze doznania stają się intensywniejsze: kolory, zapachy i dźwięki stają się bardziej wyraziste. Zwalniamy, czasem wręcz zatrzymujemy. Proste, codzienne czynności zmieniają swój wymiar: aromat kawy; delikatny meszek brzoskwini; miękkie, ciepłe futro głaskanego kota; nasz własny oddech zwalniający i pogłębiający się tylko dlatego, że zwróciliśmy nań uwagę; gorący piasek pod stopami; zimna woda; ulotna chmura pędzona wiatrem; zapach i brzęczenie nagrzanej słońcem łąki; harmider dźwięków i barw na ruchliwym targu w egzotycznym kraju… Przykłady można mnożyć, bo takich potencjalnie przyjemnych chwil w ciągu dnia jest naprawdę niemało. Zresztą owa koncentracja na momencie, w którym jesteśmy może dotyczyć też zwyczajnych czynności, bodaj krojenia cebuli, czytania gazety czy prowadzenia samochodu.

Kiedy częściej koncentrujemy się na obecności w teraźniejszości, może zwiększyć się nasza uważność zarówno wobec samych siebie, własnych reakcji, doznań fizycznych i uczuć, jak i wobec innych. Dzięki temu może wzrosnąć nasze zadowolenie z życia (przestajemy je przegapiać, możemy adekwatniej reagować na sygnały płynące z organizmu, np. oznaki zmęczenia), relacji (uważniej jesteśmy z drugim człowiekiem), pracy (lepiej się koncentrujemy, a więc jesteśmy bardziej wydajni).

Jednak może też zdarzyć się tak, że takie chwile zatrzymania, szczególnie polegające na skupieniu się na swoim świecie wewnętrznym, swoich myślach i uczuciach, wcale nie będą źródłem spokoju i przyjemności, lecz wręcz przeciwnie – niepokoju i dyskomfortu. To ważna informacja. Można spróbować poświęcić temu chwilę uwagi. Można też sprawdzić, czy podobnie jest w innym momencie; zastanowić się, co się właściwie dzieje; dlaczego bycie ze sobą niepokoi. A może szybkie tempo, duża ilość zadań zaczęły niepostrzeżenie być sposobem na zagłuszenie czegoś płynącego z wnętrza, co budzi lęk albo wstyd? Warto wiedzieć, że dobry kontakt ze sobą – światem uczuć i myśli, własnych mechanizmów funkcjonowania – służy człowiekowi, zwiększa jego satysfakcję z życia, zdolność do tworzenia zdrowych związków z innymi i twórczej, efektywnej pracy. Warto też wiedzieć, że nierzadko trudno jest do siebie trafić samemu i potrzebujemy drugiego człowieka, rozmowy, kontaktu, by móc lepiej siebie poznać, zrozumieć. Może się tak dziać w relacjach intymnych, przyjaźniach, a także powinno w relacji z psychoterapeutą.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Magdalena Kaczorowska-Korzniakow

jest psychologiem, psychoterapeutką i tłumaczem. W swojej pracy terapeuty kieruje się Kodeksem Etycznym PTPP. Prowadzi indywidualną psychoterapię dorosłych i dzieci.