Przejdź do treści

Życiorys idealnego rodzica

Często przyszli rodzice adopcyjni pytają mnie jak napisać życiorys dla ośrodka adopcyjnego. A jest on jednym z wymaganych dokumentów jaki kandydaci powinni złożyć wraz z uruchomieniem procedury adopcyjnej.

Zapewne większość z nas miała już okazje napisać swój życiorys. Najczęściej chodzi o sprawy zawodowe, doświadczenie i wykształcenie jakim chcemy zaimponować potencjalnemu pracodawcy. Wszystko poukładane chronologicznie zgodnie z prawidłami sztuki rekrutacyjnej od najwcześniejszej do najpóźniejszej daty. Krótko podkreślamy najistotniejsze atuty swojej zawodowej i edukacyjnej ścieżki. Czy o taki sam życiorys chodzi w przypadku adopcji? Można powiedzieć, że i tak i nie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przede wszystkim trzeba zastanowić się czemu ma służyć życiorys składany w ośrodku adopcyjnym. Tak jak cała procedura, ale chyba najbardziej służy on jak najlepszemu poznaniu kandydatów na rodziców. Wychodząc z tego założenia już widać, że inny jest fundament na jakim bazujemy pisząc życiorys dla pracodawcy i dla ośrodka. Nie musimy nikomu imponować, punktować swojej ścieżki kariery wg najważniejszych osiągnieć. Życiorys dla ośrodka to wizytówka, a może nawet bardziej zaproszenie do swojego przeżytego już kawałka życia. Przedstawienie ze swojego punktu widzenia tych wydarzeń w życiu, które są dla nas najważniejsze i które chcielibyśmy zaprezentować.

Warto pamiętać komu się prezentujemy, ludziom którzy będą decydować dla jakiego dziecka możemy być  najlepszymi rodzicami. Zatem warto pokazać w takim życiorysie swoje korzenie rodzinne, zwyczaje, i to jak budował się nasz związek, nasza mała rodzina do jakiej chcemy przyjąć dziecko.

To nie znaczy, że nie warto napisać o swoich osiągnięciach, sukcesach zawodowych czy edukacyjnych. Jeśli są one dla nas ważne i czujemy, że to ma wpływ na to kim jesteśmy, to nie ma się co zastanawiać. Tak samo jeśli mamy jakieś pasje albo cos szczególnie zajmuje nasze życie, warto to opisać. Na uwadze trzeba mieć tylko cel pisania życiorysu. On służy lepszemu poznaniu kandydatów, nikomu nie trzeba imponować, a osiągnięte dotychczas poziomy rozwoju czy szczeble kariery nie muszą być najważniejsze.

W przeciwieństwie do zawodowego CV, życiorys dla ośrodka sami układamy, piszemy odręcznie, nie ma żadnych schematów, wskazujemy te punkty naszego życia, które są istotne z naszego punktu widzenia. Dużym wyróżnikiem jest również to, że de facto będzie to życiorys pary. Każde z małżonków opisuje siebie, ale w końcu przychodzi ten moment, w którym zawiązała się rodzina. Jedni piszą go w całości odrębnie i każdy z małżonków pisze o wspólnym już kawałku życia z własnej perspektywy. Inni piszą ta cześć wspólnie. Ja z moim mężem tak zrobiliśmy, że napisaliśmy niejako trzeci życiorys o tym jak powstało i jakie jest nasze małżeństwo. A mieliśmy co opisywać, bo staż małżeński dobiegał już 7 lat. Używaliśmy mojej ręki do pisania (chociaż do dzisiaj uważam, że mąż ładniej pisze niż ja), ale wspólnie formułowaliśmy zdania i wspólnie decydowaliśmy co chcemy opisać z naszego codziennego wspólnego życia. Pod tą częścią życiorysu widniały obydwa nasze podpisy.
Ośrodki wymagają, aby życiorysy były pisane odręcznie, a nie wydrukowane i podpisane. Trochę to staroświeckie, i wbrew plotkom nikt potem nie robi analizy grafologicznej pisma pod katem charakteru kandydatów. Korzyścią jest to, że taki dokument nabiera osobistego charakteru, traci urzędowy ton oficjalnych dokumentów. Dokładnie o to chodzi. Takie odręczne pisanie pomaga tez kandydatom skoncentrować się na tym co faktycznie jest dla nich istotne w ich dotychczasowym życiu i co chcieliby przedstawić. To jak list do dawnych znajomych, o tym co u nas słychać.
 
Jest kilka drobiazgów, które można powiedzieć upodabniają życiorys zawodowy i ten dla ośrodka adopcyjnego. Jednakowe jest to, że oczywiście chcemy podkreślić atuty, chcemy pokazać to co w naszej rodzinie najlepsze z naszego punktu widzenia. Podobieństwem jest oczywiście też to, że układamy go chronologicznie, bo przecież trudno inaczej napisać cokolwiek biograficznego.

Proponuje, aby ten fragment procedury i przygotowywania dokumentów potraktować jak monolog o sobie. Wziąć długopis, kartkę, a może dwie i więcej, usiąść w swoim ulubionym miejscu i po prostu zacząć pisać. Intuicyjnie, z radością, z zaproszeniem od siebie dla tych, którzy chcą wnieść do waszej rodziny najcenniejszy skarb, wasze dziecko.

Tutaj nie ma dobrego lub złego życiorysu, nie ma ocen, porównania, wymaganej ilości tekstu. Ja napisałam kilka stron, mąż z trudnością zapełnił jedną. Ale tacy właśnie jesteśmy i tak się przedstawialiśmy. Miłego pisania.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

—————————————-
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.