Przejdź do treści

Życie w trójkącie, czyli rodzice + dziecko + rodzice

Wiesz, że ktoś twoje dziecko urodził. Przecież nie ty. Zatem ktoś je też począł. Nie wy. Zatem przyszło do ciebie dziecko z innej krwi i kości. Mówią o tym w ośrodku adopcyjnym. Ćwiczysz rozmowy z dzieckiem o jego korzeniach biologicznych. Słyszysz o trójkącie adopcyjnym. Wy – rodzice adopcyjni, wasze adoptowane dziecko i oni – rodzice biologiczni. Co to znaczy żyć codziennie w takim trójkącie?

Oczywiście, że to nie jest tak, że w każdej sekundzie każdego dnia myślisz jako rodzic adopcyjny, o tym konkretnym rodzicu biologicznym. To nawet nie jest tak, że myślisz w ogóle o tym, że jest jeszcze rodzic biologiczny. Sama miewałam momenty, w których na pytanie jak urodziłam córkę, zastanawiałam się czy ja rodziłam ją naturalnie czy przez cesarkę? Żeby dopiero po kilku sekundach wykrzyknąć „Ja ją adoptowałam!” Rodzice biologiczni nie wkraczają do twojego domu, nie rozmawiają z tobą ani z twoim adoptowanym dzieckiem. Nie współdecydują, nie dzwonią, nie piszą. Nie widzisz ich, prawie we wszystkich wypadkach nie masz nawet ich zdjęcia, ani wiedzy jak wyglądają.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po co w takim razie mówi się o jakimś trójkącie? Bo on faktycznie jest. Do tego jest bardzo ważny i chociaż milcząco, to jednak wywiera ogromny wpływ na to jak będzie w przyszłości twoje dziecko traktowało siebie. Na początku waszej wspólnej drogi rodzinnej, trójkąt istnieje bardzo mgliście, właściwie go nie widzisz i nie pamiętasz o nim. On jednak jest w Twoim dziecku. W historii jaka z nim przyszła do Twojej rodziny.

Ważna jest postawa rodziców adopcyjnych wobec pochodzenia ich dziecka oraz faktu, że ono ma swoją historię życia, którą należy uszanować. Dziecko adoptowane jest nierozerwalnie związane z biologicznymi rodzicami. W sensie biologicznym i mentalnym oczywiście, a nie w sensie prawnym.

Z szacunku do historii swojego dziecka warto znaleźć miejsce na szacunek i mentalną obecność jego rodziców biologicznych w swojej rodzinie. Wiadomo, że znacząca większość dzieci adoptowanych chce w przyszłości poznać swoje korzenie i dowiedzieć się jak najwięcej o rodzinie biologicznej.

Pokusa wymazania rodziców biologicznych z pamięci zarówno dziecka, jak i swojej jest dość duża. Jednak warto, choć początkowo nie jest to łatwe, pogodzić się z ich obecnością, znaleźć pozytywne strony faktu ich istnienia i wychowywać dziecko bez lęku, że kiedyś zechce ich bardziej niż nas. Być może zechce ich poznać, ale jeśli dostało szczerą miłość, zaufanie i prawdę od rodziców adopcyjnych, to poznanie biologicznych korzeni może wzmocnić więzi z rodzicami adopcyjnymi jeszcze bardziej i wzbogacić je psychicznie.

To jak będziesz traktować w myślach rodziców biologicznych wpłynie na poczucie wartości twojego dziecka. Szanujesz ich, szanujesz ten kawałek dziecka, który od nich pochodzi, zatem akceptujesz dziecko „w całości”. Nigdy nie wiesz kiedy wypłynie temat rodziców biologicznych, w jakich sytuacjach czy rozmowach. Już w trakcie procedury adopcyjnej pojawia się szansa na przećwiczenie „na sucho” jak to będzie. Potem w miarę rozwoju twojego dziecka i was jako rodzinny budujesz w sobie otwartość na coraz bardziej wyraźne istnienie tego trójkąta. Od mentalnej do werbalnej. Przychodzi czas rozmów, dziecko zapyta, co wtedy odpowiesz, jak go poprowadzisz, co pokażesz swoją postawą? Dziecko pyta o korzenie biologiczne, bo jeśli się nie zna swoich korzeni, to brakuje fundamentu do budowania swojego życia. Wiedza o swojej biologicznej rodzinie pomaga mu określić własną tożsamość. Trzeba zachować dystans do tych pytań i absolutnie nie traktować ich jako wycenę wartości swojego rodzicielstwa. Dziecko nie pyta o rodziców biologicznych, żeby porównać ich do rodziców adopcyjnych, ale dlatego, że poszukuje informacji. Jeśli nauczyłeś się akceptować mentalną obecność rodziców biologicznych, teraz możesz w sposób naturalny podejść do rozmowy o nich ze swoim dzieckiem.

Akceptacja, a najlepiej postawa szacunku wobec biologicznych korzeni dziecka, to doskonały fundament wychowywania go w szacunku do rodziców adopcyjnych. Trójkąt adopcyjny jest faktem, rodzice adopcyjni funkcjonują w nim od momentu pojawienia się adoptowanego dziecka w rodzinie. Czy pokazywać dziecku, że jego matka była alkoholiczką i była nieudolna w wychowywaniu i na szczęcie odebrano jej dziecko? Czy lepiej pokazać, że chociaż nie była w stanie wychowywać, to jednak urodziła i dała szansę tobie i dziecku na nowe życie i budowanie wspólnego szczęścia. Prawda jest podstawą funkcjonowania w trójkącie, nie ma co do tego wątpliwości. Ale ważny jest też sposób przedstawiania tej prawdy, i nasz osobisty stosunek do tego o czym mówimy.

Gdy pojawią się pierwsze pytania, postaraj się wesprzeć dziecko w poszukiwaniach dostarczeniem informacji, jakich potrzebuje. Nie musisz mówić mu całej historii i zakamarków sytuacji jego rodziny biologicznej. Wystarczy, jeśli krótko i rzeczowo odpowiesz na pytania, które usłyszysz.

Zawsze w rodzicach adopcyjnych jest zakodowany lęk konfrontacji z tą sytuacją, z rodzicami biologicznymi. Nie obawiaj się tego lęku, to normalne, że go odczuwasz. Najważniejsze w tym momencie jest przekazanie jasnego komunikatu: kocham cię i dlatego pomogę ci zmierzyć się z tą sytuacją, kocham cię i dlatego rozumiem, że chcesz to wiedzieć. Przecież jako rodzic twojego dziecka, masz wystarczająco mocne argumenty, żeby myśleć pozytywnie o istnieniu jego rodziców biologicznych. Bez nich nie byłoby Twojego dziecka na świecie. Bez nich nie byłabyś szczęśliwym rodzicem. Bez nich nie spełniłoby się Twoje marzenie o dziecku.

Twoja otwartość na życie w trójkącie będzie musiała się zwiększać. Przyjdzie czas fizycznej konfrontacji. Jeśli rodzic podążał za dzieckiem w jego poznawaniu biologicznych korzeni z szacunkiem do jego biologicznych rodziców, ten moment będzie prostszy. Co nie oznacza, że będzie łatwo go przeżyć.

Mam świadomość, że rodzice biologiczni gdzieś są, prowadzą swoje życie, być może nie myślą o moim dziecku w ogóle, a być może mają go w swojej głowie tak jak ja mam ich w swojej, być może stale noszą je w sercu.

Ja nie potrzebuję ich spotkać. Choć w miarę dorastania dzieci poczułam ciekawość jak wyglądają. Czy cechy zewnętrzne mojego dziecka „pasują” do któregoś z jej biologicznych rodziców? To naturalne, że mam takie myśli. Tak samo naturalne jak chęć adoptowanych dzieci do spotkania z rodzicami biologicznymi.

———————————————————————–
 Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.