Przejdź do treści

Zostawcie in vitro – protest w Łodzi [zdjęcia]

Łódź protest kobiet Zostawcie IN VITRO

Pani Ilona Beck postanowiła w ramach kobiecych protestów podkreślić temat in vitro, przygotowała baner: ZOSTAWCIE IN VITRO. (tu przeczytacie rozmowę z nią). Pani Ilona opowiedziała nam jak przebiegł protest w Łodzi i czy ktoś się przyłączył.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Była moc

Zrobiłam kilka banerów i tylko parze dobrych samarytan zawdzięczam, że doszłam do celu. Pomogli mi, gdy toczyłam się z transparentami po ulicy i błagałam, żeby nie było ostrych porywów wiatru.

Łódż protest kobiet Zostawcie in vitro

fot. Marta Żmudzka

Tak jak się spodziewałam,  nikt z obecnych ani przyszłych pacjentów się nie pojawił. Całe szczęście mogłam liczyć na moje koleżanki, są kochane i niezastąpione. Byłam wzruszona. Odnalazlysmy wspaniałą babcię dzięki in vitro, która poniosła jeden z transparentów. Była moc! Było wspaniale! Specjalne podziękowania również dla odważnej Pani, która zgodziła się ponieść jeden z naszych transparentów

Łodź-2 października 2016 - protest kobiet - Zostawcie IN VITRO

Nikt nie podszedł

Jeszcze nie podano oficjalnych danych na temat liczby osób, trudno mi więc powiedzieć, czy było nas dużo. Na scenie było głównie o aborcji, trochę o prawach rozrodczych, padło też hasło in vitro. Tylko raz. Niestety szczegółów nie znam. Nasz Bocian miał kogoś szukać, kto powiedziałby na ten temat, ale chyba akcja się nie powiodła. Niestety nie dostałam się bliżej pod scenę. W wieczornych wiadomościach więc nas nie widać. Żadne media też nie były dla nas łaskawe. Nikt nie podszedł i nie zapytał o nic. Z jakiegoś powodu in vitro było dla nich mniej ciekawe niż aborcja. Szkoda.

 

lodz-2-pazdziernika-protest-kobiet-3

 

Relacji wysłuchała Jolanta Drzewakowska

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Przez sześć lat na in vitro wydali ponad 368 tys. zł. „Póki mam czas, będę walczyć”

Na in vitro wydali ponad 368 tys. zł
fot. Instagram: teamdelmege

Ona ma 34 lata, jej mąż – 73. Pomimo długich starań i ogromnej sumy, jaką wydali na zabiegi in vitro, do tej pory nie spełnili marzenia o posiadaniu potomstwa. Poznajcie przejmującą historię pary, która mimo przeciwności losu nie zamierza się poddać. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chociaż 73-letni milioner Max Delmege ma dwóch dorosłych synów z poprzedniego małżeństwa, marzy o gromadce dzieci. Aby spełnić to marzenie wraz żoną, 34-letnią Samanthą, zdecydowali się na zabieg zapłodnienia pozaustrojowego. Podczas sześcioletniej walki z niepłodnością na in vitro wydali ponad 368 tys. zł  (ok. 100 tys. dolarów). Ich marzenie o dziecku jak dotąd jeszcze się nie spełniło.

Zobacz także: Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija [Wasze historie]

„Dzieci to najcenniejszy dar, jaki można otrzymać w życiu”

W ostatnich dniach Max i jego żona Sam pojawili się w programie telewizyjnym „The Morning Show”. Na wizji opowiedzieli o rozpaczliwym pragnieniu posiadania dziecka, nieudanych próbach in vitro i poronieniach.

– Współczuję Samancie, szczególnie, gdy widzę, jak robi sobie zastrzyki. Nie mogę na to patrzeć – mówił do kamery 73-latek. – Jednak ja również pragnę dziecka. Mam dwóch synów z poprzedniego małżeństwa, jednak chciałbym mieć gromadkę maluchów biegających wokół domu – dodał.

Max i Sam nie wierzą, że 39-letnia różnica wieku pomiędzy nimi może być przyczyną trudności z poczęciem potomka. – W laboratorium powiedziano nam, że różnica wieku nie jest przyczyną problemu, z jakim się mierzymy – powiedziała Samantha.

– Dzieci to najcenniejszy dar, jaki można otrzymać w życiu. Nie mogę się doczekać, żeby ponownie zostać ojcem – wyznał Max.

Zobacz także: Ile zastrzyków trzeba znieść, by spełnić marzenie o dziecku? Ból i szczęście uchwycone na zdjęciu

Leczą się od 2015 roku, na in vitro wydali ponad 368 tys. zł

Samantha prowadzi bloga, na którym dzieli się z internautami swoimi emocjami związanymi ze staraniami o dziecko. Jej szanse na zostanie mamą wciąż maleją.

„Każdego dnia myślę o dziecku, o założeniu rodziny, o mojej przyszłości, o mnie jako Matce. Chcę, pragnę, mam nadzieję, modlę się, żebrzę o ciążę” – napisała na blogu Sam Delmege.

Para zwróciła się do lekarzy o pomoc po raz pierwszy w 2015 roku. Sam udało się zajść w ciążę dopiero w kwietniu 2017 roku, jednak w szóstym tygodniu ciąży poroniła. Trzy miesiące później para dowiedziała się, że na świecie mają pojawić się bliźnięta. Jednak i tym razem kobiecie nie udało się donosić ciąży. – W tamtym roku moje życie legło w gruzach – wyznała żona milionera.

Nienawidzę patrzeć w lustro. Widzę w nim kobietę, która nie może nosić w sobie dziecka, która w ciągu trzech lat przytyła 30 kg. Widzę kobietę, której ciało wciąż odrzuca zarodki, kobietę, która została bardzo zraniona. Wciąż bardzo cierpię.

Większość ludzi nie wie, co się dzieje w mojej głowie. Uśmiecham się, śmieję i udaję, że wszystko jest ok. Przez większość dni ukrywam moje prawdziwe uczucia – wyznała Sam.

Zobacz także: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności – ty też z nimi walczysz?

„Póki mam czas, będę walczyć”

Pani Delmege zdradziła, że trudno jej obserwować ciężarne kobiety i młode mamy z wózkiem.

– Kiedy cieszysz się szczęściem innych, w głębi serca czujesz ból i desperacko pragniesz dzielić się radosną nowiną, czuć te emocje, mieć poranne mdłości, obserwować rosnący brzuszek, czuć kopnięcia dziecka, oglądać je podczas badania USG. Jednak każdego miesiąca, to znowu nie twoja kolej – zauważyła smutno kobieta.

Samantha Delmege straciła już 18 zarodków. Jak mówi, nie ma zamiaru się poddać. – Póki mam czas, będę walczyć. Próbować. Modlić się. Będę błagać, żeby w przyszłym miesiącu się udało. Będę się uśmiechać, żartować i oddychać, dopóki nie stanę się jedną z was. Matką”.

fot. Instagram: teamdelmege

fot. Instagram: teamdelmege

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

In vitro zwiększa ryzyko nadciśnienia u dzieci

in vitro zwiększa ryzyko nadciśnienia u dzieci
fot. Fotolia

U dzieci poczętych dzięki technikom wspomaganego rozrodu, w tym in vitro, występuje aż sześciokrotnie wyższe ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego – alarmują naukowcy. Choroba może pojawić się już w wieku nastoletnim. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Bernie przeanalizowali stan zdrowia 97 zdrowych nastolatków. Podzielili ich na dwie grupy: w pierwszej znalazło się 54 dzieci, które urodziły się dzięki technikom wspomaganego rozrodu, a w drugiej 43 dzieci spłodzonych naturalnie. Wszystkie dzieci były w podobnym wieku, miały porównywalny indeks masy ciała, wagę urodzeniową i przybliżony profil ryzyka chorób układu krążenia.

Okazało się, że 11- i 12-latkowie „z in vitro” mieli o 25 proc. węższą tętnicę ramienną (czyli główne naczynie krwionośne w ramieniu) niż dzieci z grupy kontrolnej. Ich tętnice miały również grubsze ściany.

Lekarze zaobserwowali także, że u 16- i 17-latków z grupy pierwszej istniało o wiele wyższe ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego. Po 24-godzinnej obserwacji okazało się też, że w grupie in vitro poziom ciśnienia skurczowego i rozkurczowego był wyższy niż u pozostałych dzieci.

Co istotniejsze, u ośmiu osób z grupy poczętych w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego już rozwinęło się nadciśnienie. Dla porównania, na chorobę nadciśnieniową cierpiał tylko jeden nastolatek z grupy kontrolnej.

Wyniki badań szwajcarskich naukowców ukazały się w magazynie „Journal of the American College of Cardiology”

Zobacz także: 6 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o in vitro

In vitro zwiększa ryzyko nadciśnienia u dzieci

To badanie potwierdza wcześniejsze przypuszczenia naukowców. Poprzednie eksperymenty na myszach wykazały, że zwierzęta poczęte dzięki in vitro mają problemy z sercem.

„Techniki wspomaganego rozrodu umożliwiły posiadanie potomstwa milionom niepłodnych par” – możemy  w przeczytać magazynie „Journal of the American College of Cardiology”. Jak uważają eksperci, ten sukces może mieć jednak wysoką cenę.

Naukowcy podkreślili, że w swoim badaniu wzięli pod uwagę również stan zdrowia matek w trakcie ciąży i uważają, że „zmiany układu sercowo-naczyniowego są związane z samą procedurą in vitro”.

Dzięki temu odkryciu lekarze będą mogli w przyszłości ograniczyć ryzyko zachorowania na nadciśnienie u milionów dzieci, które narodzą się dzięki pomocy technik wspomaganego rozrodu.

Jak podkreślają eksperci, rodzice powinni przypilnować, aby ich dzieci częściej ćwiczyły i zdrowo się odżywiały. Zalecają również rozpoczęcie odpowiedniej terapii już od najmłodszych lat.

Zobacz także: Niepłodność i choroby serca mogą mieć wspólne podłoże. Naukowcy odkryli nowe powiązania

Kolejne badania rozwieją wątpliwości

– Istnieje coraz więcej dowodów na to, że IVF wpływa na pracę naczyń krwionośnych u dzieci, jednak długoterminowe konsekwencje nie były do tej pory znane – mówi autorka badań, dr Emrush Rexhaj. – Teraz wiemy, że in vitro aż sześciokrotnie podwyższa ryzyko wystąpienia nadciśnienia krwi u dziecka – dodaje.

– Techniki wspomaganego rozrodu to również ingerencja w embriony we wczesnym stadium rozwoju, czyli w czasie, w którym mogą być szczególnie narażone na zewnętrze zakłócenia – wyjaśnia światowej sławy ekspert od chorób serca – dr Yutang Wang .

– Dlatego nie jest zaskoczeniem, że in vitro może zwiększać podatność danej osoby na niektóre choroby – dodaje. – Badania, które zostaną przeprowadzone w przyszłości dadzą odpowiedź, czy IVF zwiększa ryzyko wystąpienia udaru i zawału serca. Pilnie potrzebujemy również badań nad metodami minimalizowania tego ryzyka – zwraca uwagę dr Wang.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Książki o in vitro. Poznaj listę najważniejszych pozycji

książki o in vitro
fot. Fotolia

Szukasz fachowej wiedzy na temat zapłodnienia pozaustrojowego? A może wiele już czytałaś na ten temat i chcesz uzupełnić swoją biblioteczkę kolejnymi publikacjami? Przedstawiamy najważniejsze książki o in vitro. Te pozycje warto znać. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Książki o in vitro – „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro”

Autorka książki Karolina Domagalska ukazuje, jak szerokim i zróżnicowanym tematem jest in vitro. Opowiada zarówno o „klasycznych” modelach rodziny, jak i homoseksualnych parach oraz samotnych kobietach, które pragnęły dziecka.

Wśród bohaterów opowieści znajdziemy osoby z Izraela, Wielkiej Brytanii, krajów Skandynawii i Holandii. Czytelnik ma szansę na poznanie różnych punktów widzenia i odmiennych dla każdego państwa przepisów prawnych regulujących możliwość podejścia do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. Autorka rozmawia również o emocjach towarzyszących osobom, które zdecydowały się na ten typ rodzicielstwa.

Z książki płynie przesłanie: rodzicem jest nie ten, kto płodzi i rodzi, a ten, kto kocha i wychowuje.

Zobacz także: Książka „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei”

Książki o in vitro –  „In vitro. Bez strachu, bez ideologii”

Książka Anny Krawczak to polemika z popularnymi mitami na temat zapłodnienia pozaustrojowego. Autorka opisuje proces vitro od początku do końca. Przygląda się też proponowanej przez Kościół Katolicki naprotechnologii, jako alternatywie dla in vitro.

Krawczak stara się odpowiedzieć na trudne pytania dotyczące etyki i granic ingerencji w ludzki zarodek. Opowiada historię często dorosłych już osób poczętych dzięki in vitro.

Jest to książka wyjątkowa ze względu na osobę samej autorki. Anna Krawczak również zdecydowała się na zapłodnienie pozaustrojowe i swoje młodsze dziecko urodziła dzięki tej metodzie.

Zobacz także: Anna Krawczak „In vitro. Bez strachu, bez ideologii”

Książki o in vitro – „Dziecko ze szkła. In vitro – moja droga do szczęścia”

„Dziecko ze szkła jest zapisem drogi jednej z wielu par, codziennie czekających na cud, jakim jest posiadanie potomstwa. Ukazuje się nam obraz codziennego podporządkowania się procedurom związanym z leczeniem niepłodności przedstawiony oczami kobiety”. – pisze prof. Jacek Szamatowicz we wstępie książki Dagmary Weinkiper-Hälsing.

Autorka opisuje w sposób subiektywny i humorystyczny swoje przeżycia, przemyślenia oraz przebieg procedury in vitro ze strony pacjentki. To głos osoby wierzącej i jednocześnie wyznania matki, której dzieci nie przyszłyby na świat, gdyby nie in vitro.

Książki o in vitro – „Wszystkie dzieci Louisa”

Książka Kamila Bałuka opowiada historie, która działy się w Holandii w latach 80’. Sonja i jej mąż zdecydowali się zabieg in vitro. W klinice wybrali cechy dawcy nasienia: miał to być wysoki, wykształcony mężczyzna, żonaty i posiadający własne dzieci.

W wyniku zapłodnienia pozaustrojowego kobieta urodziła dziewczynkę, później chłopca. Z początku dzieci wyglądały tak, jak Sonja sobie to wymarzyła. Później odkrywa jednak z zaskoczeniem, że skóra dzieci ciemnieje. Dlaczego?

Po latach wyszło na jaw, że w klinice, w której Sonja oraz tysiące innych kobiet przechodziły zabieg in vitro, doszło do oszustwa. Szef kliniki Jan K. stosował „innowacyjną metodę” poprawiającą skuteczność zapłodnienia: mieszał niesienie różnych mężczyzn, o czym nie informował przyszłych rodziców.

Okazał się, że Sonja otrzymała nasienie od dawcy, który co prawda był Holendrem, ale surinamskiego pochodzenia. Nie był wysoki, nie miał żony i cierpiał na lekką postać autyzmu. Jego obsesją było posiadanie jak największej liczby dzieci. Przez 19 lat dzięki jego nasieniu narodziło się się ok. 200 dzieci.

Zobacz także: Kłopotliwe słowo ojciec – niesamowita historia mężczyzny, który chciał mieć najwięcej dzieci na świecie. Książka „Wszystkie dzieci Louisa”

Książki o in vitro – „Dzieci z probówki. Etyka i praktyka sztucznej prokreacji”

Kiedy w 1978 roku na świat przyszło pierwsze dziecko z in vitro, rozpoczęła się nowa era w zakresie prokreacji. Od tego momentu scenariusze z filmów science fiction zaczęły być już mniej nierealne niż dotychczas.

Książka Petera Singera i Deane Wells to pierwszy opis nowych technik wspomaganego rozrodu oraz kwestii etycznych powstających na tym tle. Autorzy zastanawiają się nad statusem moralnym embrionu oraz, czy należałoby zalegalizować wszystkie możliwe techniki prokreacyjne.

To ważny głos w dyskusji na temat in vitro. Choć wydana 30 lat temu, książka nadal porusza wiele aktualnych zagadnień.

Książki o in vitro – „In vitro. Ważne rozmowy na trudny temat”

Książka autorstwa Bogdy Pawelec skierowana jest zarówno dla osób, które myślą o rozpoczęciu procedury, jak i dla wszystkich zainteresowanych tematyką i opisem procedury w Polsce.

W środku znajdziemy 14 wywiadów z osobami, które bezpośrednio zetknęły się z tematem: polskimi prekursorami, naukowcami, lekarzami,  pacjentami oraz dziećmi poczętym dzięki in vitro.

Bogda Pawelec jest psychoterapeutką, która zajmuje się pomocą psychologiczną osobom zmagającym się z niepłodnością. Współzałożycielka i ekspertka stowarzyszenia „Nasz Bocian”.

Zobacz także: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog

Książki o in vitro – Contra in vitro

Publikacja autorstwa ks. prof. Katolo jest głosem Kościoła Katolickiego w sprawie in vitro. Autor opisuje historię i metody zapłodnienia pozaustrojowego, skupiając się na medycznych, psychologicznych i społecznych następstwach procedury. Mówi też o godności ludzkiej i ocenie in vitro w świetle zasad bioetyki personalistycznej.

„Chęć zaradzenia dramatowi małżeństw cierpiących na niepłodność nie może dokonywać się w oderwaniu od podstawowych zasad moralnych; od prawdy kim jest człowiek; od prawdy co do istoty i godności małżeństwa oraz sensu zjednoczenia cielesnego” – pisze autor.

Książki o in vitro – „Wobec in vitro”

Podręcznik dla licealistów „Wobec in vitro” to praca zbiorowa, która zgodnie z założeniem ma ukazywać temat zapłodnienia pozaustrojowego z punktu widzenia genetyki, moralności, filozofii, teologii i prawa.

Wśród autorów znajdziemy m.in. ginekologa dr Tadeusza Wasilewskiego – zagorzałego przeciwnika in vitro. Co ciekawe, ten sam doktor był wcześniej jednym z pionierów metody in vitro w Polsce.

Kolejną autorką publikacji jest genetyk, prof. Alina Midro, która w ostatnich miesiącach zasłynęła m.in. z kontrowersyjnej wypowiedzi na temat „wad rozwojowych spowodowanych przez procedurę in vitro” oraz „śmierci wielu dzieci na skutek tej metody”. Jej tezę obalili inni profesorowie, określając wypowiedź Midro jako „skandaliczną” i „ignorancką”.

Zobacz także: „Wobec in vitro”. Kontrowersyjny podręcznik przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego

Książki o in vitro – „In vitro. Zagrożona godność”

Autorka książki Wanda Półtawska uważa, że na świecie były, są i będą pary niepłodne i trzeba uwzględnić w tym rolę stwórcy.

Twierdzi, że in vitro to nie problem społeczny, medyczny czy biologiczny, a problem wiary. Jeżeli wierzysz, że zostałeś stworzony przez Boga, to musisz uznać jego prawa i zależność stworzenia drugiego istnienia od jego woli – uważa Wanda Półtawska.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: lubimyczytac.pl, muza.com.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

67-latka w ciąży bliźniaczej z in vitro. Fanaberia? Nie, sposób na uporanie się z traumą

Dziecko w ramionach mamy /Ilustracja do tekstu: 67-latka w ciąży bliźniaczej z in vitro
Fot.: Unsplash.com

Wielomiesięczne zmagania z procedurami, trudnymi emocjami i niemocą, a na końcu długo oczekiwana wiadomość o pomyślnym uzyskaniu ciąży – w dodatku bliźniaczej. Choć płody prawidłowo się rozwijają, a ciężarna z nadzieją oczekuje dnia ich narodzin, historii tej bardzo daleko do happy endu. Lekarze nie chcą podjąć się prowadzenia ciąży z uwagi na zaawansowany wiek pacjentki – kobieta ma bowiem 67 lat.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aby spełnić marzenie o ponownym macierzyństwie, 67-letnia Zhang Heng z Chin zainwestowała ok. 27 tys. dolarów na procedury wspomaganego rozrodu. Dzięki zabiegowi zapłodnienia pozaustrojowego, którego dokonano w Tajwanie, udało jej się uzyskać ciążę bliźniaczą. Dla kobiety to ogromna radość, ale… Zupełnie inne emocje fakt ten wywołał u lekarzy z Chin.

Chińscy medycy, do których 67-latka wybrała się kilka tygodni po powrocie z Tajwanu, zaznaczają, że w jej wieku ciąża istotnie zagraża zdrowiu i życiu. Z myślą o bezpieczeństwie pacjentki i dobru dziecka namawiają ją na terminację. Jak wyjaśniają, zagrożenie wynika nie tylko z dojrzałego wieku, ale także z nadciśnienia tętniczego, z którym zmaga się Chinka. Pacjentka nie zgadza się jednak na wykonanie tej procedury. Powód, który za tym stoi, łamie serce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ma dwie macice. Jej ciąża to przypadek jeden na 500 milionów!

67-latka w ciąży bliźniaczej z in vitro. Urodzi?

Jak opowiedziała dziennikowi „Korea Times” zrozpaczona kobieta, przed kilkoma laty tragicznie zmarł jej  34-letni syn, który był jej jedynym dzieckiem. Na więcej dzieci nie miała szans – do 2015 r. zabraniało tego chińskie prawo.

Początkowo ból po traumatycznej stracie próbowała ukoić przy pomocy farmakoterapii, ale leczenie nie dawało spodziewanych efektów. Postanowiła więc przekierować swoje uczucia macierzyńskie na kolejne dziecko. Wspólnie z mężem starała się o adopcję, ale nie udało im się przejść procedury kwalifikacyjnej.

Jedyną szansą pozostało samodzielne zajście w ciążę – co w jej wieku i stanie zdrowia było nie tylko wyzwaniem, ale też przeciwwskazaniem do skorzystania z metod wspomaganego rozrodu. Procedurę in vitro zgodziła się jednak przeprowadzić klinika w Tajwanie. Zabieg miał miejsce w czerwcu tego roku i okazał się skuteczny.

CZYTAJ TAKŻE: Zawalczą w sądzie o in vitro. Przez „niebezpieczny precedens”

Lekarze nie pomogą 67-letniej ciężarnej?

Po powrocie para udała się na wizytę kontrolną do jednego z gabinetów w Pekinie, ale pracujący tam ginekolog-położnik nie zgodził się na prowadzenie ciąży o tak wysokim ryzyku. Przekierował ciężarną do miejskiego szpitala – jednak i tam medycy odmówili pomocy w umożliwieniu 67-latce donoszenia ciąży. Rekomendują, by przerwała ciążę, gdyż w jej sytuacji stanowi ona poważne zagrożenie dla życia.

– Nikt o mnie zadbał, gdy straciłam jedyne dziecko, a teraz, gdy zdołałam pomóc sobie sama, po raz kolejny mnie blokują – mówiła Heng w rozmowie z mediami. – Nie jestem zamożna, ale mam możliwości, by zapewnić wsparcie swojemu dziecku. Wierzę też, że dożyję 85. roku życia, widziałabym więc, jak moje dziecko dorasta – dodała.

Pacjentka zapewniła jednocześnie, że w bliskiej rodzinie ma młodsze osoby, które z pewnością zajęłyby się dzieckiem po jej śmierci.

Argumentacja Chinki nie przekonuje Komisji ds. Zdrowia i Planowania Rodziny. Jej przedstawiciele zalecili szpitalom, by poinformowano ich, gdy Zhang Heng zgłosi się do którejś z placówek z prośbą o pomoc w donoszeniu ciąży.

Źródło: koreatimes.com

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Ten dziwak nigdy nie zostanie adoptowany”. Kobieta opowiada o hejcie na jej chorego syna

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.