Przejdź do treści

Znane blogerki piszące o niepłodności. Dlaczego dzielą się z innymi swoimi doświadczeniami?

blogerki piszące o niepłodności
fot. Pixabay

Sposobów na poradzenie sobie z bólem niepłodności jest wiele. Dziś przybliżymy wam sylwetki kobiet, które w tej materii wpadły na pomysł niebanalny. Swoimi przeżyciami, spostrzeżeniami i radami dzielą się na papierze lub w sieci z innymi czytelniczkami. Dlaczego zdecydowały się na taki krok i co im to daje? O odpowiedź na to pytanie poprosiłyśmy znane autorki i blogerki piszące o niepłodności.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pięć różnych kobiet, pięć wzruszających historii, jeden problem. Niepłodność. To właśnie temat przewodni ich blogów.  Z czytelniczkami dzielą się wyznaniami, których często nie rozumie otoczenie. Jak wytrzymać, kiedy wścibska ciotka dopytuje o potomstwo, a rubaszny wujek podczas rodzinnego spotkania z radosnym okrzykiem rzuca „nie wiecie jak to się robi?!”

Niestety nie każdy wie, czym jest empatia. Możliwość przelania żalu i poczucia niesprawiedliwości na bloga może przynieść ulgę. Inną motywacją jest chęć niesienia pomocy innym osobom zmagającym się z podobnym problem. Dlaczego zdecydowały się na prowadzenie bloga i co im to daje – opowiadają blogerki piszące o niepłodności.

Autorki i blogerki piszące o niepłodności – Agnieszka Mans

Agnieszkę znacie zapewne z książki „Samotność w niepłodności”. Publikacja cieszy się niesamowitą popularnością wśród osób bezowocnie starających się o dziecko. Dlaczego autorka chciała podzielić się z czytelniczkami swoją historią?

Wszystkie teksty, które znalazły się w książce napisałam w trakcie walki z niepłodnością, publikowałam je na blogu otwartym dla kilkudziesięciu osób – pisanie pomagało mi wyrzucić z siebie przynajmniej część smutku, żalu, zwątpienia, utraty wiary. Gdy okazało się, że moje teksty pomagają nie tylko mnie samej, ale i innym walczącym z niepłodnością, postanowiłam wydać je w formie książki dla szerszego grona odbiorców.

Co osiągnęła dzięki publikacji książki?

– Przede wszystkim zamknięcie w sobie samej mojego rozdziału niepłodności. Mimo, że wygrałam z nią już cztery lata temu, nadal czułam, że podąża za mną jak cień, nie dawała mi o sobie zapomnieć. Teraz czuję się spokojniejsza, tak jakbym nadała sens temu doświadczeniu, temu bólowi, który przeżyłam i który ubrałam w słowa. Otrzymuję niebywale budujące maile od osób, które przeczytały moją książkę – mówi Agnieszka.

– Piszą w nich, że wreszcie nie czują się tak samotne w swojej walce, że wreszcie wiedzą, że nie zwariowały, że ich emocje i uczucia, choć bardzo trudne, są normalne i że wreszcie mogą sobie na nie pozwolić bez wstydu, bez chowania się z nimi i z chusteczkami po kątach, albo pod kocem. Piszą, że moją książkę dały przeczytać swoim mężom i czują się teraz bardziej przez nich rozumiane. To właśnie dało mi opublikowanie książki – nadanie sensu niebywale bolesnemu doświadczeniu w moim życiu – dodaje autorka książki.

Książkę Agnieszki Mans pt. „Samotność w niepłodności” możecie kupić tu https://www.chcemybycrodzicami.pl/sklep/ksiazki/samotnosc-w-nieplodnosci/

Zobacz także: „Dziewczyna w windzie” – niesamowicie osobisty i poruszający felieton o niepłodności

Blogerki piszące o niepłodności – Nasze Szczęście My

Darię miałyście okazję już poznać na łamach naszego portalu. Daria wraz z mężem rozpoczęli starania o dziecko – niestety przez długi czas nie udawało się zajść w ciążę. Wtedy para zdecydowała się na in vitro. Koszty przewyższyły jednak ich oczekiwania i aby sfinansować kosztowne zabiegi, zorganizowali zbiórkę na in vitro na platformie pomagam.pl

Dziś Daria prowadzi bloga, na którym opisuje swoje emocje przeżycia i chce motywować innych do walki o upragnioną ciążę.

– Zdecydowałam się na prowadzenie bloga ze względu na in vitro. Zapłodnienie pozaustrojowe to w Polsce temat tabu, bądź według Kościoła – sprawa niedopuszczalna ze względów moralnych. Dlaczego każdy milczy kiedy coraz więcej par ma problem z powiększeniem rodziny w sposób naturalny? Nieznajomość tematu może budzić w nas mieszane emocje.

Kiedy lata starań nie przynosiły skutków zagłębialiśmy [z mężem – red.] wiedzę na temat inseminacji, in vitro, a nawet adopcji. Jednak nasza droga nie była tak prosta jak historie, z którymi się utożsamiałam. Może dlatego, że szukałam samych wypełnionych optymizmem opowieści, szczęśliwych zakończeń, nie patrzyłam na to co złe, nie patrzyłam na to czy moja psychika poradzi sobie z uniesieniem tego ciężaru. Powtarzałam sobie „Przecież jesteś silna babka!” A jednak nie taka silna.

Z dnia na dzień zamieniałam się w kruchą kobiecinę, której nie starczało sił by żyć, a miała dla kogo – dla Męża. Podczas walki nasza psychika pogarszała się z każdym wyjazdem do kliniki, z każdym wyjściem z kliniki, ale również nasze oszczędności uciekały. Nie mogliśmy i do dziś nie jesteśmy w stanie na nic odłożyć. Każda złotówka jest odkłada, każdy pieniądz przed wydaniem dwa razy przemyślany, a  jeszcze z czasem spotykam się z wiadomościami „jeśli nie stać was na in vitro to jak będzie was stać na dziecko?”

To przykre bo każdy myśli, że wydatek na zapłodnienie pozaustrojowe to koszt tylko pakietu jaki podają kliniki, czyli ok. od 6 do 10 tys. zł. A gdzie koszty badań, wizyt, leków? Nie wspominając o transporcie czy innych dodatkowych rzeczach, o których się nie pamięta. My również byliśmy przygotowani na koszt ok 8 tys. zł,  ale niestety kalkulacja zakończyła się na ok. 30 tys. zł i nadal jesteśmy tylko we dwoje.

Każdy przypadek jest inny, dlatego nie utożsamiajmy się z nikim! Ja przedstawiam moja historie bo może komuś pomoże nie tylko starającym się ale tym co nie widzą czym jest in vitro i jaką drogę muszą przebyć osoby starce się o swój Cud.

Jaką rolę w życiu Darii pełni prowadzenie bloga?

Prowadzenie bloga to dla mnie oczyszczenie. Przeważnie w sobotę wstaję rano, robię kawę, siadam przed komputerem i piszę. Piszę o tym co mnie trapi, bądź trapiło przez całą drogę starań. Piszę jednym tchem, płaczę najczęściej głośno…a potem się uspokajam. Żyję…

A kawę wypijam całą po napisanym tekście 😉 Cieszę się, jeżeli ktoś do mnie napisze, że mu pomogłam, że nie czuje się sam. Z każdą parą jaka do mnie pisze utożsamiam się po części i razem z nimi przeżywam wizyty, badania, testy… Dodają mi skrzydeł również ciepłe słowa, że mam się nie poddawać! W tym momencie najmniejsze gesty, najprostsze słowa znaczą tak wiele! I nie bójmy się mówić, pisać.

Bloga Darii możecie śledzić pod adresem: http://naszeszczesciemy.blog.pl/

Zobacz także: Zbiórka na in vitro. „Wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości”

Blogerki piszące o niepłodności – Sercem Otulone

Anna na co dzień jest mamą pięciu dziewczynek. Wcześniej, przez chwilę, była mamą trójki chłopców. Jest więc też Aniołkową Mamą. Jej blog ma nieść przesłanie, że mimo przeciwności losu, nie wolno się poddawać. Ma również zachęcać do rodzicielstwa zastępczego i adopcji, a Aniołkowym Rodzicom przynieść ulgę i podnieść na duchu. Sama o prowadzeniu bloga mówi tak:

Blog powstał z potrzeby mówienia o czymś ważnym. Czymś, czego sama – na „własnej skórze” doświadczyłam. Powstał jednak w momencie, kiedy wydawać by się mogło, że miałam już wszystko czego pragnęłam. Dzieci, o które długo walczyłam, dom, o którym marzyłam i pracę – bo tak się złożyło, że rodzicielstwo to także moja praca. Od  jakiegoś czasu pełnię funkcję rodziny zastępczej zawodowej.

Przełom przyszedł w momencie, kiedy na świat przyszła Zuza – moje długo wyczekiwane biologiczne dziecko. Wspomnienia o śmierci moich poprzednich dzieci tak bardzo się nasiliły, że właśnie wtedy,  zamiast cieszyć się z wszechobecnego szczęścia, cały czas wracałam do przeszłości. Zrozumiałam, że nie mogę – ot tak – się od niej odciąć i zapomnieć. Mimo wszystko.

Wtedy, za namową przyjaciółki, powstał blog, dzięki któremu mogłam nie tylko „rozliczyć się” z tym co się stało, jak i podnieść tym samym na duchu inne mamy, które jeszcze czekają.

Moja historia jest dowodem na to, że nawet jeśli los spłata nam figla i położy na kolanach wielokrotnie, i tak warto wierzyć, że kiedyś się uda.

Blog mówi też o rodzicielstwie zastępczym, o adopcji i o wielu innych aspektach życia, które są dla mnie ważne, a które mnie bezpośrednio lub pośrednio dotknęły.

Organizuję przeróżne zbiórki odzieży, zabawek, które w efekcie trafiają do potrzebujących i co za tym idzie – sprawiają, że blog żyje.

Co daje Annie prowadzenie bloga?

„Jest prawdziwy, ma idee, ma cel, misję, jest autentyczny…” – to kilka słów dotyczących mojego bloga, które jakiś czas temu dotarły do mnie wraz z wiadomością od czytelniczki, zainteresowanej pełnieniem funkcji rodziny zastępczej. Takie było moje założenie, mój cel i moja walka o siebie.

Bo w całym tym zabieganiu, w całej obowiązkowości, która czasem bywa naprawdę trudna, miejsce, które stworzyłam jest dla mnie, nie tylko miejscem  przekazu ważnych dla mnie spraw, ale też walką o samą siebie…by na co dzień nie zapomnieć o samorealizacji, o tym co tak naprawdę zawsze  chciałam robić – o pisaniu (z wykształcenia jestem polonistką). Jestem wdzięczna za czytelnikom za każdą wiadomość, a wraz z nią za każde ciepłe słowo.

Ten blog to kolejne moje dziecko. Mocno wierzyłam w nie od początku, tak jak w każde z moich dzieci i może dlatego się udało. To nie tylko moja zasługa, ale każdego z  odbiorców moich tekstów.

Cieszę się jeszcze z jednego powodu. Tematy, o których piszę, nie należą do „łatwych” i często też „przyjemnych”, ale mimo to ludzie chcą o nich czytać, chcą o nich mówić i tym samym na co dzień dają mi przekaz, że to tematy istotne – takie, o których należy mówić.

Blog Sercem Otulone możecie czytać pod adresem: http://www.sercemotuloneblog.pl/

Zobacz także: Zdąży z zamrożeniem jajeczek przed chemioterapią dzięki publicznej zbiórce pieniędzy!

Blogerki piszące o niepłodności – Waiting4

Wchodząc na bloga autorki nie sposób przeoczyć kojących oczy obrazów i delikatnej kolorystyki. „Jak na staraczkę przystało STARAM SIĘ cieszyć życiem i tym co mam” – pisze sama o sobie. Na blogu opisuje proces leczenia, badania, wizyty u specjalistów i wiele innych wydarzeń:

Bloga zaczęłam prowadzić w sierpniu 2016 roku. Dwa miesiące wcześniej dołączyłam do forum dla staraczek. Dopiero wtedy zobaczyłam ile nas jest – kobiet pragnących zajść w ciążę, pragnących spełnić, często, swoje największe marzenie. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że niepłodność to tak duży i powszechny problem. A pewnie nie wiedziałam, bo często jest to nadal temat tabu

Blog powstał w zasadzie pod impulsem chwili, miał być dla mnie pewnego rodzaju „terapią”, miejscem, gdzie mogę napisać wprost o tym, co mnie spotyka, jak naprawdę wyglądają starania o dziecko. Na początku pisałam, że mój blog jest o „staraniach o dziecko” – bo zaczęłam pisać zaledwie po 8 miesiącach prób zachodzenia w ciążę. Dziś mogę powiedzieć: „zaledwie” – wtedy wydawało mi się to całą wiecznością. Teraz jest to już blog o niepłodności, bo nasza walka trwa 2 lata.

Blog miał być też wsparciem dla innych dziewczyn w podobnej sytuacji. Miejscem, gdzie możemy wymienić się swoimi spostrzeżeniami, wygadać, pocieszyć nawzajem. Porozmawiać o konkretnych problemach z zachodzeniem w ciążę, podzielić swoją historią. Wydaje mi się, że dziś mogę powiedzieć, że wszystkie moje założenia przemawiające za tym, by pisać bloga zostały spełnione.

Co daje prowadzenie takiego bloga?

Prowadzenie bloga stało się moją pasją. Pasją, która często mobilizuje mnie do działania i do rozwoju. W tym co robię, staram się wesprzeć swoje czytelniczki najlepiej, jak tylko potrafię.

Pisanie, mi samej, daje tą swobodę i możliwość „wygadania”. Powiedzenia o tym co mnie spotyka, co mnie boli, trapi, czy o tym co mnie cieszy. Blog stał się moją przyjaciółką, jakkolwiek to dziwnie brzmi. To jej powierzam wszystkie swe rozterki, którymi nie chce już zamęczać swoich bliskich.

Dzięki prowadzeniu bloga zyskałam mnóstwo wirtualnych znajomości, ale również tych realnych. Jest mi niezmiernie miło odczytywać komentarze i wiadomości od innych staraczek lub słowa wsparcia od kobiet, które swoją walkę już wygrały. A jeśli choć jednej osobie moje teksty pomogły w problemach występujących w często niełatwej codzienności staraczki, to jest to dla mnie największa nagroda i wielka satysfakcja.

Blog Waiting4 można znaleźć pod adresem: http://waiting4.pl/

Blogerki piszące o niepłodności – Wiewiórkowo

„Stworzyłam tego bloga, by pomóc innym i sobie” pisze Lidia, która o dziecko wraz z mężem stara się od siedmiu lat. Dlaczego rozpoczęła prowadzenie bloga?

– W początkowych latach walki o dziecko (obecnie kończymy 7. rok starań) nie było w internecie tyle form wsparcia co dziś. Jedynymi miejscami, które dodawały otuchy było forum – nasz bocian i właśnie blogi. Pamiętam ile pomocy sama czerpałam od innych starających się kobiet – mówi Lidia.

– Po jakimś czasie, trochę by wylać swoje żale, głównie za namową męża i z dużą dawką doświadczeń z własnego leczenia postanowiłam, że i ja podzielę się swoją historią. Tym bardziej, że na swojej drodze spotkałam kilka cudownych osób, które mi bardzo pomogły. Jeżeli mogę coś zrobić, by skrócić innym kobietom czas szukania np. rozwiązania na niedrożne jajowody, to właśnie po to jest ten blog. Mnie samej zajęło to ponad rok, żaden lekarz nie powiedział mi, że jest na moją niedrożność metoda – dodaje.

Co daje Lidii prowadzenie bloga?

– Ogromną satysfakcję i ciepło na sercu. Wiele kobiet skorzystało z zabiegu sHSG w Lublinie, o którym pisałam na blogu i są tak samo pozytywnie zaskoczone jak ja, że jest możliwość przywrócenia ich płodności. To cieszy, ze można się dzielić z innymi dobrymi wiadomościami.

Ale nie ukrywajmy, blog daje mi też wsparcie czytelników, a głównie czytelniczek. Jak każda niepłodna, mam słabsze dni, a wtedy nierzadko jakaś moja  internetowa kibicująca czytelniczka rozumie mnie najlepiej. Wtedy właśnie dostaję wspierający komentarz, albo niespodziewanego maila i serce rośnie 😉

Blog Wiewiórkowo możecie znaleźć pod adresem: https://wiewiorkowoblog.wordpress.com

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

W kolejce po rodzicielskie szczęście. Ogromne zainteresowanie programem dofinansowania in vitro

Mężczyzna podczas konsultacji /Ilustracja do tekstu: Program dofinansowania in vitro w Słupsku: kolejki chętnych
Fot.: mat. prasowe INVICTA

Program dofinansowania in vitro w Słupsku wystartował w sierpniu tego roku. Po zaledwie kilku tygodniach okazało się, że chętnych jest znacznie więcej niż miejsc. Kliniki leczenia niepłodności już tworzą listy na przyszły rok. O czym pamiętać podczas zgłoszeń?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program dofinansowania in vitro w Słupsku realizowany jest od połowy 2018 r., a jego koniec przewidziano na grudzień 2022 r. Każdego roku na procedury zapłodnienia pozaustrojowego przeznaczone zostanie 100 tys. złotych z budżetu miasta. Pozwoli to dofinansować do 20 zabiegów in vitro rocznie; łącznie z pomocy finansowej w leczeniu niepłodności skorzysta 100 par.

ZOBACZ TAKŻE: Pozytywna ocena AOTMiT dla słupskiego programu in vitro

Program dofinansowania in vitro: szansa na rodzicielstwo dla par z niepłodnością

Dotowane zabiegi oferują kliniki: INVICTA, Invimed i Gameta. Na chętnych nie musiały czekać – zainteresowanie udziałem w miejskim programie wyrazili na długo przed rozpoczęciem zapisów.

– Niektórzy pacjenci dzwonili do nas miesiąc w miesiąc, wciąż dopytując, czy już można się zapisać – mówi Agnieszka Linda -Majewska, koordynator medyczny Kliniki INVICTA w Słupsku.

Jak tłumaczy, wielu chętnych to pary, które kiedyś już korzystały z usług kliniki, jednak nie zdecydowały się na in vitro głównie ze względu na wysokie koszty zabiegu.

– Przykładowo: jedna nasza pacjentka wspólnie z mężem bezskutecznie stara się o dziecko już od czterech  lat,  próbowali różnych metod, ale zabieg in vitro był do tej pory poza ich zasięgiem finansowym. Teraz, dzięki dofinansowaniu, brak funduszy nie będzie przeszkodą na drodze do szczęśliwego rodzicielstwa dla zapisanych par – mówi.

CZYTAJ TEŻ: 5 mitów o niepłodności. Też to słyszysz?

Program dofinansowania in vitro w Słupsku: wymagania

Zgodnie z wytycznymi, aby skorzystać z programu, para (kobieta i mężczyzna) powinna od co najmniej roku mieszkać na terenie miasta Słupska i tu rozliczać się z podatków. Warunkiem udziału w programie jest stwierdzona przyczyna niepłodności lub nieskuteczne leczenie niepłodności w okresie 12 miesięcy poprzedzających zgłoszenie. Pary powinny również posiadać bezpośrednie wskazanie do skorzystania z metody in vitro. Dodatkowym warunkiem jest stwierdzenie u kobiety odpowiedniego poziomu rezerwy jajnikowej (stężenie hormonu AMH powyżej 0,7ng/ml).

Para będzie mogła skorzystać z programu dofinansowania in vitro w Słupsku, o ile wcześniej nie korzystała z publicznej dotacji na ten cel.

– Zgodnie z wytycznymi, para, która zgłosi się do programu, najpierw przechodzi kwalifikację medyczną. W następnej kolejności prosimy o udostępnienie PIT-ów, które poświadczą, że pacjenci mieszkają w Słupsku i w tym mieście rozliczają się z podatku – wyjaśnia Linda-Majewska. – Nie ukrywam, że chętnych jest bardzo dużo. Na obecną chwilę mamy już wszystkie 11 miejsc zajętych, ale zapisujemy chętne pary na przyszły rok. Zachęcamy do kontaktu, im szybciej tym lepiej – dodaje przedstawicielka Kliniki INVICTA w Słupsku.

Pacjenci, którzy chcieliby uzyskać więcej informacji o dotowanej procedurze in vitro w Klinice INVICTA, mogą zadzwonić na gdańską infolinię: 58 58 58 800.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro w Warszawie przyniosło im szczęście. Na świecie jest już szóstka dzieci

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Alergie: problem XXI wieku. Poznaj typowe objawy, by ustrzec się przed ryzykiem

Kobieta spogląda na kwiaty na stoisku /Choroby alergiczne. Reakcje alergiczne: typy, objawy
Fot.: Zoe Deal /Unsplash.com

Choroby alergiczne są coraz częstszym problemem, szczególnie w krajach wysoko uprzemysłowionych. Około 20–30% populacji doświadcza jakiejś formy alergii. Eksperci przewidują, że w ciągu najbliższych 20 lat liczba chorych obejmie połowę mieszkańców Europy. Czym charakteryzuje się reakcja alergiczna i jakie są jej typy?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

U części pacjentów występują incydentalne łagodne reakcje alergiczne, u innych jest to długotrwała choroba wyniszczająca organizm. Może też wystąpić rzadka, ale natychmiastowa, gwałtownie przebiegająca reakcja anafilaktyczna na alergen, na który pacjent jest szczególnie wrażliwy. Nagłe zaburzenia układu naczyniowo-sercowego, duszność, osłabienie, silny świąd skóry, bóle brzucha, wymioty, katar, opuchnięcia warg i twarzy mogą świadczyć o wystąpieniu wstrząsu anafilaktycznego.

Takich objawów nie należy bagatelizować, nawet jeżeli same się cofnęły i nie wymagały interwencji lekarza. Przyczyna powinna być jak najszybciej zdiagnozowana. Trzeba też niezwłocznie podjąć działania terapeutyczne. Najczęściej zdarza się to po użądleniu przez owady błonkoskrzydłe (osy, pszczoły) lub zjedzeniu np. orzechów lub orzeszków ziemnych. Według statystyk co roku po użądleniu przez osę ciężko choruje (a czasami umiera) około 1% mieszkańców Ziemi. W Polsce dotyczy to kilkunastu osób rocznie.

Alergię definiuje się jako nadwrażliwość organizmu na kontakt z substancją (alergenem)powodującą różnego typu dolegliwości w wyniku pobudzenia układu immunologicznego. Odpowiedzią organizmu jest produkcja przeciwciał IgE lub IgG.

Alergeny mogą wnikać do organizmu różnymi drogami, stąd dzieli się je na:

  • wziewne, np. kurz, roztocze, sierść i ślina zwierząt, grzyby oraz sezonowo pyłki traw, drzew i innych roślin;
  • kontaktowe, np. substancje chemiczne, lateks;
  • pokarmowe – pochodzenia zwierzęcego i roślinnego;
  • iniekcyjne – jady owadów, leki podawane domięśniowo lub dożylnie.

Wyróżnia się 4 typy reakcji alergicznych.

Reakcja alergiczna typu I: reakcja wczesna, anafilaktyczna

W tej postaci alergii narasta poziom immunoglobulin IgE, które poprzez swoiste receptory są przyłączane do komórek układu odpornościowego. Objawy są widoczne po kilku–kilkudziesięciu minutach. Ponowny kontakt z alergenem powoduje utrwalenie tzw. pamięci immunologicznej i naraża na zaostrzenie alergii. Po każdym kolejnym wniknięciu alergenu reakcja następuje bardzo szybko i może prowadzić do niebezpiecznego dla życia wstrząsu anafilaktycznego.

Choroby związane z nadwrażliwością typu I: katar sienny, astma oskrzelowa, atopowe zapalenie skóry, alergie pokarmowe, alergie na jady zwierząt.

Reakcja alergiczna typu II: reakcja cytotoksyczna

Reakcja występuje po 20 minutach do kilku godzin. Przyczyną mogą być pokarmy lub leki. Produkowane są przeciwciała typu IgM i IgG, które łączą się z komórkami organizmu i powodują ich niszczenie, a następnie uogólniony proces zapalny.

Choroby związane z nadwrażliwością typu II: przewlekła pokrzywka, reakcja poprzetoczeniowa, choroba hemolityczna noworodków, anemia hemolityczna, niektóre przypadki choroby pęcherzowej, toczeń i inne.

CZYTAJ TEŻ: Jakie należy wykonać badania przed ciążą? [WIDEO]

Reakcja alergiczna typu III: reakcja kompleksów immunologicznych

W tym typie nadwrażliwości produkowane przeciwciała IgG łączą się z antygenem, tworząc tzw. kompleksy immunologiczne, które odkładają się w tkankach i narządach (np. w nerkach) i je uszkadzają. Objawy występują po kilku godzinach od kontaktu z alergenem.

Choroby związane z nadwrażliwością typu III: guzkowe zapalenie tętnic, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń układowy, kłębuszkowe zapalenie nerek, liszaj układowy. Do tej grupy zalicza się także alergie pokarmowe IgG-zależne.

ZOBACZ TAKŻE: Cytologia i HPV przed ciążą. Czemu służą te badania?

Reakcja alergiczna typu IV: reakcja komórkowa, opóźniona

Uczulenie następuje najczęściej w wyniku długotrwałego kontaktu z antygenem, np. przewlekłe przyjmowanie leków, noszenie zegarka czy biżuterii z niklem, przewlekłe infekcje.

Reakcja występuje po 2–3 dniach od narażenia na antygen. Ta postać nadwrażliwości ma różny obraz kliniczny, zwykle ujawniający się jako zmiany skórne.

Problem alergii na nikiel dotyczy niemal co czwartej kobiety, w tym nawet najmłodszych dziewczynek. U mężczyzn występuje rzadziej, ale i tak sięga 10%. Nikiel może się znajdować w biżuterii, ale również w wodzie z kranu i niektórych pokarmach: gałka muszkatołowa, kakao, czekolada, czarna herbata, ziemniaki, pomidory, soja, owoce morza, orzechy.

Osoby podejrzewające u siebie alergię typu IV powinny zwracać także uwagę na zapachowe mydła, wody kolońskie i kremy.

Alergię mogą powodować także konserwanty (parabeny) dodawane często do leków, kosmetyków i żywności. Znajdują się w kremach (szczególnie nawilżających), mydłach, maściach, środkach znieczulających (np. lidokaina stosowana przez stomatologów). Są obecne w sałatkach, ketchupie, majonezie, konserwach rybnych, sokach (głównie jarzynowych), dżemach i ciastkach. Na parabeny najczęściej uczulają się pracownicy przemysłu spożywczego lub handlu.

diagnostyce chorób alergicznych wykorzystywane są testy in vivo (testy skórne, płatkowe, próby prowokacji i inne) oraz testy in vitro – eozynofilia, całkowity poziom immunoglobuliny IgE oraz alergenowo swoiste przeciwciała IgE, przeciwciała IgG (szczególnie w nadwrażliwości pokarmowej) oraz inne specjalistyczne badania.

Proponowane obecnie w szerokim zakresie testy na nietolerancję pokarmową IgG-zależną pozwolą na wyeliminowanie produktów spożywczych wywołujących niepożądane objawy oraz wskażą artykuły dobrze tolerowane.


Chcesz wiedzieć więcej? Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami.

dr n. med. Iwona Kozak-Michałowska

Dyrektor ds. Nauki i Rozwoju Synevo

Endometrioza a jakość komórek jajowych. Co warto wiedzieć przed in vitro?

Koniec sprawy pomyłki przy in vitro
fot. Fotolia

Ponad 1/3 pacjentek klinik leczenia niepłodności cierpi na endometriozę. Być może część z nich usłyszy, że przez to ich szanse na powodzenie zabiegu in vitro spadają. Wyniki badań w tym zakresie są jednak sprzeczne. Według niektórych endometrioza nie ma wpływu na wynik procedury. Część prac wymienia jednak: słabszą odpowiedź na stymulację jajników, niższy odsetek zapłodnień, mniejszą receptywność endometrium i niższy wskaźnik implantacji. Gdzie leży prawda?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Endometrioza to złożona choroba o niejasnych przyczynach, polegająca na występowaniu błony śluzowej macicy, czyli tkanki o prawidłowej budowie histologicznej, w nieprawidłowym miejscu (poza jamą macicy) – między innymi w otrzewnej, jajniku, jajowodzie, przewodzie pokarmowym, pęcherzu moczowym, pochwie.

Endometrioza a niepłodność: statystyki

U 30-50% kobiet z endometriozą mogą wystąpić problemy z zajściem w ciążę, lecz dokładna przyczyna takiego stanu rzeczy nie jest znana. Zajście w ciążę wymaga od pacjentki determinacji i pełnej współpracy z lekarzem oraz stosowania się do jego zaleceń, a od samego lekarza – rozwagi i doświadczenia.

U pacjentek z endometriozą już na poziomie hormonalnym zauważalne są różnice: niższe stężenie LH, FSH, estradiolu oraz AMH. Pęcherzyki zawierające komórki jajowe rozwijają się więc w zmienionym środowisku, co powoduje zmniejszenie ich liczby i powstawanie pęcherzyków atretycznych.

Endometrioza a leczenie niepłodności: zalecenia

Pierwszym krokiem przy podejrzeniu endometriozy powinna być diagnostyka, a następnie leczenie operacyjne i usunięcie tak wielu ognisk choroby, jak to możliwe.

Ewentualne zmiany w jajnikach powinny być usunięte razem z torebką torbieli. Pacjentka musi być świadoma ryzyka spadku rezerwy jajnikowej w razie usuwania zmian w jajnikach. W trakcie zabiegu zazwyczaj sprawdzana jest także drożność jajowodów (często upośledzona przez zrosty otrzewnowe towarzyszące endometriozie). Przed zabiegiem i po jego zakończeniu nie powinno się stosować środków hormonalnych.

W razie niepowodzeń z zajściem w ciążę w sposób spontaniczny pacjentka powinna zgłosić się do specjalistycznego ośrodka zajmującego się leczeniem niepłodności. Zwykle zaczynamy od diagnostyki partnera( z oceną parametrów nasienia) oraz monitoringu cyklu u pacjentki (wraz ze standardową oceną hormonalną i mikrobiologiczną organizmu kobiety).

CZYTAJ TEŻ: Poznaj perspektywę lekarza zajmującego się leczeniem niepłodności. Dr n.med. Jarosław Janeczko: „Podchodzę do swojej pracy z pasją”

Endometrioza a jakość komórek jajowych. O tym warto wiedzieć przed in vitro

Na początku można stosować stymulację owulacji, jeśli jednak problemem w zajściu w ciążę jest też dodatkowo np. poważny czynnik męski, warto rozważyć zabieg in vitro. Trzeba działać szybko, ponieważ endometrioza często jest chorobą postępującą – decyzji o zajściu w ciążę absolutnie nie powinno się odkładać w czasie!

Przed procedurą zapłodnienia in vitro embriolog ocenia komórki jajowe – ich morfologię oraz obecność i strukturę wrzeciona podziałowego. Z praktyki laboratoryjnej wynika, że różnice w jakości oocytów pacjentek z endometriozą, szczególnie u tych z III i IV stopniem zaawansowania choroby, i oocytów pozostałych pacjentek są zauważalne.

W naszym laboratorium spotykamy głównie komórki z ciemną i granularną cytoplazmą w centralnej części (jak na poniższym zdjęciu).

Ciemna cytoplazma w centralnej części oocytu często spotykana u pacjentek z endometriozą

Na zdjęciu: Ciemna cytoplazma w centralnej części oocytu często spotykana u pacjentek z endometriozą

Potwierdzają to zjawisko kolejne badania i publikacje, w tym najnowsza z 2018 roku. Wykazano w nich, że endometrioza wpływa na jakość oocytów – nieprawidłowości morfologiczne to głównie ciemna cytoplazma, ciemna, gruba lub wyjątkowo cieńsza osłonka oocytów oraz płaskie i pofragmentowane ciałko kierunkowe. Wcześniej zauważano także obecność tzw. refractile bodies, nieprawidłową liczbę i jakość mitochondriów w oocytach oraz zaburzenia w budowie wrzeciona podziałowego oocytów.

Ciemna cytoplazma w centralnej części oocytu często spotykana u pacjentek z endometriozą

Na zdjęciu: Fragmentacja ciała kierunkowego w oocycie

Czy takie zmiany w komórkach wpływają na potencjał rozwojowy i implantacyjny powstających z nich zarodków? Na razie nie ma jednoznacznego dowodu na to, że ciemna cytoplazma z ziarnistościami niesie negatywne skutki dla rozwoju zarodków. Wydaje się, że grubość osłonki mogłaby w dużym stopniu wpływać na sam proces zapłodnienia, jednak raczej przy zapłodnieniu naturalnym (jeśli wykonujemy ICSI, plemnik wprowadzany jest do wnętrza oocytu, a więc grubość osłonki nie ma znaczenia).

Obecność tzw. refractile bodies, czyli struktur zawierających lipofuscynę, oraz fragmentacja ciałka kierunkowego mogą wpływać na niższy odsetek zapłodnień oraz dalszy nieprawidłowy rozwój zarodków.

Jakość i liczba mitochondriów w oocytach ma także ogromne znaczenie. Dostarczają one energii do dojrzewania i zapłodnienia komórki jajowej oraz dalszego rozwoju zarodka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dr Jakub Danilewicz: „Mało lekarzy chce zajmować się takimi tematami. Dla mnie to misja”. Blaski i cienie bycia lekarzem

Zdaniem większości naukowców, oocyty u pacjentek z endometriozą wykazują niższy odsetek zapłodnień. Także mniej oocytów dojrzałych (MII) zostaje pobranych w czasie punkcji. Niektóre publikacje wskazują na problemy z implantacją zarodka oraz mniejszą liczbę urodzeń. Według innych, nie ma istotnych różnic w liczbie ciąż klinicznych, poronień, żywych urodzeń czy wad rozwojowych. Występują one w podobnych proporcjach u kobiet z endometriozą i w grupie kontrolnej.

Na zdjęciu: Obecność tzw. refractile body w komórce jajowej

Na zdjęciu: Obecność tzw. refractile body w komórce jajowej

Podsumowując, głównie III i IV stadium endometriozy wiąże się z występowaniem oocytów gorszej jakości. Ponieważ endometrioza u pacjentek współistnieje z innymi czynnikami powodującymi niepłodność (na przykład z PCOS, czynnikiem jajowodowym, jajnikowym, zaburzeniami hormonalnymi itp.), trudno ocenić indywidualny wpływ samej endometriozy na powodzenie zabiegu in vitro i konieczne są bardziej szczegółowe badania.


Tekst ukazał się we wrześniowym numerze magazynu „Chcemy Być Rodzicami”. E-wersję tego wydania kupisz TUTAJ.

Ekspert

lek. med. Dawid Maduzia,mgr Aneta Macur

lek. med. Dawid Maduzia – ginekolog,
mgr Aneta Macur – diagnosta laboratoryjny, embriolog kliniczny, Centrum Leczenia Niepłodności PARENS w Krakowie

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Chcesz zmniejszyć ryzyko raka piersi? Zadbaj o prawidłowy biustonosz i regularne samobadanie

Młoda kobieta w jeansach i białym staniku /Ilustracja do tekstu: Biustonosz a ryzyko raka piersi
Fot.: Remy Loz /Unsplash.com

Rak piersi zajmuje pierwsze miejsce wśród nowotworów występujących u kobiet w Polsce. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że co roku chorobę tę diagnozuje się u około 18 tys. Polek, z czego ponad 5 tys. umiera. Głównym powodem jest zbyt późne wykrycie nowotworu. Warto jednak pamiętać, że poziom leczenia raka piersi jest w Polsce wysoki, a choroba wykryta we wczesnym stadium jest niemal w 100 proc. wyleczalna. Ale czy wiesz, jak rozpoznać pierwsze symptomy i zapobiec jej przedwczesnemu rozwojowi?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według specjalistów najlepszym sposobem na wczesne wykrycie nowotworu jest dokładne poznanie własnych piersi i comiesięczne ich samobadanie. Niestety, poprawnie i regularnie wykonuje to zaledwie 2-3 proc. kobiet.

Nieprawidłowo dobrany biustonosz a ryzyko raka piersi. Czy znasz ten związek?

Dodatkowym problemem jest to, że wiele kobiet nosi na co dzień nieprawidłowo dobrane biustonosze. Tymczasem te, które uciskają zbyt małą miseczką i fiszbiną, mogą blokować swobodny przepływ limfy, a tym samym tworzyć blokady uniemożliwiające odprowadzenie toksyn. Te zaś kumulują się w formie cyst czy guzów.

Choć przyczyn powstawania zmian nowotworowych w obrębie piersi może być wiele, warto wiedzieć, że kobiety z predyspozycjami (np. genetycznymi) mogą w ten sposób nieświadomie przyśpieszyć pojawianie się choroby.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Lekarze w 11 dni pokonali raka piersi. Czy to przełom w leczeniu?

„Dotykam = Wygrywam”, czyli reCYCling w słusznym celu

Aby zwiększyć społeczną świadomość zagrożenia, Izabela Sakutova, międzynarodowa ekspertka brafittingu i lingerie styling, wraz z marką Panache po raz kolejny zainicjowała kampanię „Dotykam = Wygrywam”. Jej celem jest edukowanie kobiet w zakresie regularnego samobadania piersi oraz zachęcanie do zmiany wysłużonego stanika na nowy, bezpieczny i prawidłowo dopasowany. Oddając do recyklingu stary, niedopasowany stanik, zrobimy porządek w garderobie, zadbamy o własne zdrowie i przyszłość planety, a dodatkowo wesprzemy Polskie Amazonki Ruch Społeczny.

Każdy, kto w październiku odda swój stary, znoszony czy źle dopasowany biustonosz do jednego z punktów biorących udział w akcji, przyczyni się do zasilenia konta stowarzyszenia kwotą 1,22 zł. Środki przekaże stowarzyszeniu partner kampanii, firma 3R Recycling Solutions. Celem, który stawiają przed sobą organizatorzy, jest zebranie jednej tony staników i uzyskanie kwoty 20 tys. zł dla Amazonek.

CZYTAJ TEŻ: Ciąża po raku piersi. Jak metody leczenia wpływają na płodność?

Zdobądź poradnik dotyczący samobadania piersi i cenne wsparcie braffiterki

Ponadto każda kobieta biorąca udział w akcji recyklingu staników otrzyma bon o wartości 20 zł na zakup nowego stanika oraz uzyska poradę profesjonalnej brafitterki. To jednak nie koniec korzyści dla uczestniczek tej niestandardowej inicjatywy.

– W tym roku został przygotowany oryginalny gadżet kampanii, jakim jest „BRAplanner” z pożytecznymi informacjami na temat samobadania piersi i brafittingu oraz zdjęciami ambasadorek, które aktywnie włączyły się w promocję projektu – podkreśla Izabela Sakutova.

Oprawę graficzną„BRAplannera” przygotowała Magda Danaj (Porysunki), a zdjęcia wykonali Karolina Chabel-Williams i Piotr Harwas.

Kampanię „Dotykam = Wygrywam” wspierają gwiazdy i kobiety biznesu: Beata Sadowska, Daria Widawska, Elżbieta Romanowska, Aleksandra Kisio, Ilona Felicjańska, Paulina Smaszcz-Kurzajewska, Karolina Szostak, Lidia Kalita, Lidia Popiel, Marzena Rogalska, Anna Iberszer, Anna Gzyra-Augustynowicz, Aleksandra Mikołajczyk, Olga Kozierowska, a także influencerki: siostry ADiHD, Anna Dziedzic Fit Mom, Mum Me, Ash Plum Plum oraz Paula Perez.

Akcja rozpocznie się 1 października i potrwa do końca miesiąca. Biustonosze należy wyrzucać do specjalnie przygotowanych pojemników ustawionych w salonach z bielizną oznaczonych logiem „Dotykam = Wygrywam”. Udział w akcji weźmie ponad 150 sklepów.

Więcej informacji na stronie: www.dotykamwygrywam.pl.


Chcesz kupić bogate w wiedzę bieżące wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”? TUTAJ znajdziesz jego e-wersję

Tagi:

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.