Przejdź do treści

Zmiany w in vitro, czyli wszyscy na nie

Sejm zdecydował o przekazaniu projektu ustawy o in vitro dalszych prac w komisji. Społeczeństwo się buntuje. Internauci wylewają swoje żale, za nimi murem stoją blogerzy, instytucje, fundacje i znane osobistości. Czy władza się ugnie?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podział prawej strony

Marta Kaczyńska nigdy nie ukrywała swoich poglądów. Zawsze była utożsamiana i otwarcie sympatyzowała z prawą stroną sceny politycznej. Tym razem zaszokowała opinię publiczną sprzeciwiając się decyzji władzy rządzącej. Na łamach tygodnika „wSieci” zgłosiła podwójne veto: „nie” dla zaostrzenia prawa aborcyjnego oraz „nie” dla zmian w ustawie o in vitro.

– Wejście w życie przepisów konstytuujących rygor spowoduje, że pary zdeterminowane do tego, by posiadać dzieci, które inne metody zawiodą, będą kilkukrotnie poddawane terapii hormonalnej, a także obciążone kosztami procedur in vitro, by próbować kolejny raz – napisała w swoim felietonie córka byłego prezydenta.

Celebryckie veto

Jej głos spotkał się aplauzem internetowej społeczności. Kolejne portale i anonimowi użytkownicy udostępniali informację opatrując ją hasztagiem #brawomarta. O zajściu poinformował nawet najpopularniejszy, polski portal plotkarki. – Miejmy nadzieję, że politycy PiS-u posłuchają jej apelu, a nie Tomasza Terlikowskiego – podsumował Pudelek.

Za wsparcie protestujących kobiet podziękowała również Agata Młynarska. – Dziękuję Marcie Kaczyńskiej za to, że zajęła stanowisko. To dla nas cenne i ważne –napisała na swoim fanpage’u.

Krzyk Internetu

Słowa sprzeciwu wobec decyzji posłów płynął zewsząd. Blogosfera, choć przed komputerem, walczy równie zaciekle, jak protestujący na ulicach.

– Nie wychodziłyśmy na ulice, nie znasz naszych twarzy, nie krzyczałyśmy przed Sejmem. Powiem Ci, dlaczego: bo niepłodność to też poczucie wstydu. Wstydzimy się pokazać swoją twarz i dostać etykietę kobiety niepłodnej, a także słuchać o bruździe dotykowej czy zespole ocaleńca. – tłumaczy autorka jednego z najpoczytniejszych blogów o niepłodności i bezpłodności.

Krotki.blog.pl ma sobą całą gwardię kobiet – 63 tys. unikalnych użytkowników w 2016 roku i 160 tys. od początku istnienia bloga, czyli 2012 roku.

– Niepłodność jest jak rak, czy byłbyś w stanie zagłosować za ustawą, która odbiera chorym lekarstwo na raka. Czy mógłbyś im powiedzieć, że nie dostaną chemii? Przecież cierpienie jest częścią życia, co więcej podobno uszlachetnia i zbliża do Boga , więc czemu nie pozwolić chorym cierpieć, po co nowe terapie, lekarstwa, badania? Tak łatwo naciskasz guzik, który odmawia nam prawa do leczenia, jaką widzisz różnicę pomiędzy mną a chorym na inną nieuleczalną chorobę? – czytamy na łamach krotki.blog.pl

Niemy krzyk

Post z listem otwartym w sprawie projektu dotyczącego zmian w in vitro przeczytało tysiące ludzi, setki internatów podpisało się pod nim. 27- letnia Monika chora na endometriozę, która ma za sobą pięć lat leczenia i jedną straconą ciążę, 36-letnia Franczeska z niedrożnymi jajowodami, przed pierwszą próbą in vitro, 32-letni Agnieszka i Dawid po siedmiu lat starań, trzech inseminacjach, dwóch laparoskopiach udrażniania jajowodów i laparotomii – usuwanie mięśniaków, leczenie tarczycy, 28-letnia Marysia i jej partner z kryptozoospermią , którzy po czterech latach leczenia różnymi metodami podjęli decyzję o IVF – to czytelnicy tylko niewielki promil sygnatariuszy listu Izy z krotki.blog.pl. Może ich wizerunki nie są tak znane, jak celebryckie twarze, a nazwiska, których i tak nie ujawniają nie zdobią pierwszych stron gazet, ale to właśnie tych osób jest najwięcej. Tych zwykłych, których nie stać na leczenie za granicą, nie stać na in vitro, którzy swoją tragedię przyzywają we własnych czterech ścianach.

Ludzki głos

W sytuacji, gdy decyzje polityków bezpośrednio zwykłych obywateli rodzi się bunt społeczny. Do głosu dochodzą ludzie, którzy codziennie zmagają się z niepłodnością, dla których zmiana prawa wiąże się wielkim dramatem. Na fanpage’u Stowarzyszenia „Nasz Bocian” pojawił się kolejny list otwarty. Tym razem do Jana Klawitera, wnioskodawcy  projektu zmian w ustawie in vitro. List wysłała oburzona sympatyczka Bociana, jedna z tych „zwykłych” kobiet, która każdego dnia prowadzi nierówną walkę ze swoją chorobą.

– Ludzie nie stosują tej metody, bo ją lubią i nie mają co robić z pieniędzmi, a lekarze nie tworzą więcej zarodków, bo chcą się pobawić nimi w laboratorium. Celem in vitro jest walka z niepłodnością, a zarodki tworzy się, aby zwiększyć szansę na ciążę. Proszę sprawdzić, jak wiele najpierw komórek jajowych, potem zarodków, a wreszcie płodów kończy się odpowiednio pustą komórką, brakiem zagnieżdżenia w macicy czy poronieniem. I pan chce te szanse jeszcze zmniejszyć? W imię czego? Własnego światopoglądu? – pyta oburzona autorka listu.

Cała naprzód

Stowarzyszenie Nasz Bocian przeszło 14 lat walczy od prawa pacjentów. Jako jedna z najprężniej działających organizacji pacjenckich ze szczególną pieczołowitością od wielu lat dba o bezpieczeństwo i przejrzystość zabiegów in vitro. Nasz Bocian niewątpliwie zasłużył się w walce o ustawę o zapłodnieniu pozaustrojowym. Półtora roku później Stowarzyszenie znów staje do walki o prawa najsłabszych.

– Stanowisko Stowarzyszenia Nasz Bocian jest jednoznacznie krytyczne wobec proponowanych zmian. Stoją one w sprzeczności z osiągnięciami nowoczesnej medycyny i uczynią zapłodnienie pozaustrojowe w sugerowanym kształcie niemal całkowicie nieefektywnym, co w połączeniu z jego wysokimi kosztami doprowadzi w konsekwencji do derogowania metody spośród dostępnych w Polsce terapii. Przyniesie to niepożądane skutki zdrowotne i społeczne, a pacjentów, dla których in vitro jest jedyną szansa na potomstwo, skaże na trwanie w niezamierzonej bezdzietności. Uderzy przede wszystkim w osoby niezamożne, dla których sfinansowanie leczenia za granicą jest nieosiągalne. Nowelizację w sugerowanym brzmieniu uważamy za wysoce szkodliwą, opartą wyłącznie na przesłankach ideologicznych i całkowicie ignorującą dobro pacjentów. Nie godzimy sie na narażanie szeroko rozumianego zdrowia pacjentów i ograniczenie ich prawa do skutecznego leczenia przy równoczesnym drenowaniu ich kieszeni. – czytamy na fanpage’u Naszego Bociana.

Za cicho?

Larum poniesione przez społeczeństwo, internatów, celebrytów, portale plotkarskie, ludzi związanych z polityką to wciąż za mało. Głównym tematem protestów i manifestacji pozostaje aborcja, in vitro zostało zepchnięte na margines. Podobnie, jak tysiące niepłodnych par.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Czy wiek pacjentki ma wpływ na skuteczność in vitro?

Wiek kobiety a skuteczność in vitro
Każda kobieta rodzi się z określoną liczbą komórek jajowych, które tworzą się jeszcze w życiu płodowym – fot. materiały dostarczone przez Salve Medica

In vitro jest najskuteczniejszą metodą wspomaganego rozrodu i leczenia niepłodności. To także szansa na dziecko dla wielu par, które starania o dziecko podejmują w momencie, gdy rezerwa jajnikowa u kobiety jest obniżona. Jednak powodzenie tej metody jest zależne od wielu czynników, a nie zawsze pierwsza próba kończy się sukcesem, czyli zajściem w ciążę i urodzeniem dziecka.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rezerwa jajnikowa – co warto wiedzieć?

Każda kobieta rodzi się z określoną liczbą komórek jajowych, które tworzą się jeszcze w życiu płodowym. Ich liczba zaczyna zmniejszać się już po 20 roku życia, a ich powolny spadek można zaobserwować już ok. 30 roku życia.

Mimo, że na przestrzeni lat kobiety stały się dłużej aktywne fizycznie, mniej palą, korzystają z nowoczesnej wiedzy i technologii medycznej, nie możemy porównywać płodności 20- i 40-latki. Oczywiście zdrowy tryb życia wpływa na płodność, ale nie jest w stanie powstrzymać naturalnych procesów biologicznych.

Zobacz też: Rezerwa jajnikowa. Wszystko, co musisz o niej wiedzieć

Badanie AMH

Badanie poziomu AMH to badanie rezerwy jajnikowej. Rezerwa jajnikowa to zapas komórek jajowych, które posiada kobieta i daje potencjalną możliwość zajścia w ciążę. Poziom tego hormonu koreluje z liczbą komórek jajowych, które znajdują się w jajnikach.

Dzięki temu badaniu uzyskujemy także odpowiedź, jaka liczba komórek w pęcherzykach gotowa jest do wzrostu. Poziom AMH w dłuższej perspektywie zawsze maleje. W przypadku, kiedy jest on skrajnie niski – wskazuje na bardzo niewielki zapas komórek jajowych, co oznacza, że tylko pojedyncze komórki są gotowe do wzrostu.

In vitro – szansa na późne macierzyństwo

Dziś kobiety często zakładają rodzinę i rodzą dzieci mając około 30 lat lub później. In vitro to dla wielu par szansa na macierzyństwo. Szanse na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka mają Panie nawet po 40. roku życia, których rezerwa jajnikowa jest obniżona.

Na decyzję o późnym macierzyństwie i zastosowaniu In vitro ma wpływ także rosnąca popularność mrożenia komórek jajowych, kiedy kobieta jest jeszcze młoda. Według doniesień naukowych najlepszy czas na pobranie dużej liczby zdrowych komórek to wiek między 21. a 29. rokiem życia.

To rozwiązanie pozwala zminimalizować ryzyko wad rozwojowych płodu związanych z późnym zajściem w ciążę, w tym zespołu Downa.

Zobacz też: In vitro skuteczną drogą do macierzyństwa

Skuteczność in vitro

Powodzenie procedury in vitro w znaczącym stopniu jest uzależnione od wieku i stanu zdrowia przyszłej matki. W Polsce nie prowadzi się centralnych statystyk powodzenia zabiegów In vitro. Możemy jedynie porównywać dane udostępniane przez różne kliniki leczenia niepłodności lub opierać się na statystykach z innych krajów.

Przyjmuje się, że największą szansę na ciążę mają Panie przed 35. rokiem życia – skuteczność In vitro sięga tu 28,6%. Między 35 a 37 r.ż. skuteczność wynosi 25%, między 38 a 39 r.ż. – 17,2%, między 40 a 42 r.ż. – 10,6%. W przypadku Pań w wieku 43-44 lat, skuteczność wynosi już tylko 4,9%. Wówczas często konieczne jest kilkukrotne podejście do zapłodnienia pozaustrojowego lub rozważenie skorzystania z komórek anonimowej dawczyni.

 

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Mgr Małgorzata Wójt

Kierownik laboratorium embriologicznego, specjalizująca się w procedurach rozrodu wspomaganego. Odbyła szereg szkoleń i warsztatów zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta wywołały dyskusję o granicach inżynierii genetycznej

Roczne bliźniaczki leżące obok siebie w identycznych strojach /Ilustracja do tekstu: Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta odporne na HIV. Przyszły na świat w Chinach
Fot.: Pixabay.com

Większa sprawność, brak skłonności do danych schorzeń lub alergii, odporność na choroby, ale też inne, bardziej pożądane cechy fizyczne – to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o tym, co chcielibyśmy w sobie zmienić. I choć w naszym przypadku to rozważania czysto teoretyczne, być może już niedługo kryteria te będziemy mogli zastosować do… projektowania genów dzieci. Przed miesiącem w Chinach przyszły na świat pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta. Co to oznacza dla przyszłości inżynierii genetycznej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o narodzinach dziewczynek ze zmienionym genomem podał autor kontrowersyjnego eksperymentu – chiński naukowiec prof. He Jiankui. Modyfikacja genetyczna, dokonana przy wykorzystaniu technologii CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 u embrionów uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro, by uodpornić je na zakażenie wirusem HIV. Biofizyk twierdzi, że procedura zakończyła się pełnym sukcesem u jednej z dziewczynek, u drugiej zaś usunięta została jedna z dwóch kopii genu.

POLECAMY: Inżynieria genetyczna. Oszukać przeznaczenie dzięki CRISPR/Cas9

Eksperyment, który ma stworzyć szczepionkę na AIDS

Ogłoszenie o dokonaniach zespołu prof. He Jiankui nie nastąpiło poprzez publikację w rzetelnym periodyku naukowym (jak dzieje się to w podobnych sytuacjach), ale… w internecie, tuż przed drugim międzynarodowym sympozjum poświęconym inżynierii genetycznej. Z późniejszego wystąpienia Jiankui wynika, że bliźniaczki to niejedyne dzieci, które zyskały zmodyfikowane geny. Na świat wkrótce przyjdzie potomek innej pary. Kolejne 21 zmodyfikowanych genetycznie zarodków zostało poddanych kriokonserwacji. Część z nich miała wkrótce zostać wykorzystana podczas transferu u pięciu innych kobiet.

Okazało się, że modyfikacja genów zarodków w celu nabycia przez nie odporności na wirusa HIV to część szerszego, ściśle tajnego projektu badawczego, w którym wzięło udział osiem par ochotników. Mężczyźni, którzy zgłosili się do eksperymentu wraz ze swoimi partnerkami, byli nosicielami wirusa HIV. Uczestnictwo w tym kontrowersyjnym i obarczonym istotnym ryzykiem przedsięwzięciu było dla nich nadzieją na posiadanie potomstwa nie tylko wolnego od wirusa HIV, ale również odpornego na zakażenie nim. Należy dodać, że skala zakażeń wirusem HIV w Chinach jest na tyle duża, że stanowi poważny problem zdrowotny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jedynego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta, czyli genetyczna puszka Pandory

Mimo szlachetnych pobudek, których można doszukiwać się w postępowaniu chińskiego naukowca, eksperyment (w którym uczestniczył również amerykański badacz Michael Deem) spotkał się z miażdżącą krytyką środowiska medycznego. Otworzył też dyskusję na temat bezpieczeństwa wykorzystania technologii edytowania genów u ludzi.

Warto dodać, że Chiny (jako jeden z niewielu krajów na świecie) zezwalają na eksperymenty genetyczne na ludzkich embrionach w celach naukowych. Metod tych jednak – zgodnie z prawem – nie mogą oferować pacjentom kliniki leczenia niepłodności. Technika CRISPR/Cas9 jest testowana zbyt krótko, by uznać bezpieczeństwo jej zastosowania u ludzi. Liczni specjaliści wskazują na ryzyko nowotworów, niekontrolowanych mutacji genetycznych oraz dziedzicznych problemów zdrowotnych, których na tę chwilę nie sposób przewidzieć.

– Technika jest nowa, nie wiemy do końca, jak działa. Można to [badanie prof. He Jiankui – przyp. red.) uznać jako eksperyment, dodatkowo na istotach, które nie mogą wyrazić na to świadomej zgody – mówiła w TOK FM dr Weronika Chańska, filozofka i bioetyczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Obecnie edycję genomu przy wykorzystaniu CRISPR/Cas9 stosuje się tylko u dorosłych, świadomych zagrożeń osób zmagającymi się z nieuleczalnymi schorzeniami.

Modyfikacje genetyczne na zarodkach kontra granice inżynierii genetycznej

W obliczu sensacji, jaką wywołała informacja o eksperymencie, chińskie organy bezzwłocznie rozpoczęły śledztwo.

Od działań prof. He Jiankui całkowicie odciął się Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, na którym badacz jest zatrudniony. Władze uczelni podkreśliły, że prof. Jiankui od blisko roku przebywa na bezpłatnym urlopie, który zakończy dopiero w styczniu 2021 r. Sam eksperyment określiły jako „poważne naruszenie etyki i standardów akademickich”.

Naukowiec bronił się jednak, twierdząc, że wykonanie modyfikacji na zarodkach par ochotników poprzedził wieloletnimi badaniami na zwierzętach i ludzkich embrionach w laboratorium. Zapewnił jednocześnie, że dalsze testy kliniczne zostały wstrzymane. Podkreślił też, że – wbrew medialnym doniesieniom – pary, które przystąpiły do eksperymentu, były świadome zagrożeń.

Kłopot jednak w tym, że do uczestników badania nie sposób dotrzeć – ich dane są bowiem zastrzeżone. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie przeprowadzono modyfikacje genów i dlaczego dokonań do tej pory nie potwierdziło żadne niezależne źródło. Jak donosi agencja Associated Press, przekazane jej przez naukowca materiały, będące rzekomym dowodem w sprawie, uwzględniają jedynie niespełna 60-slajdową prezentację. A to zbyt mało, by uznać sukces procedury i wykluczyć ewentualne uszkodzenia genetyczne czy nawet potwierdzić, że eksperyment rzeczywiście miał miejsce.

CZYTAJ: In vitro po chińsku. Kliniki oblegane, biznes się kręci

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta a nowe terapie. W tym szaleństwie jest metoda?

Część środowiska naukowego (m.in. słynny genetyk z Uniwersytetu Harvarda prof. George Church) zwraca jednak uwagę, że chińskie badania – choć wątpliwe etycznie – mogą przyczynić się do powstania nowych terapii, które staną się ratunkiem dla wielu chorych. Właśnie ten cel miał przyświecać prof. He Jiankui, gdy przystępował do rekrutacji ochotników do swojego eksperymentu.

– Wierzę, że to pomoże rodzinom i ich dzieciom – mówił w wywiadzie udzielonym Associated Press.

Podkreślił przy tym, że inżynieria genetyczna powinna służyć wyłącznie celom leczniczym.

– Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. Powinno być to zakazane – zaznaczył.

Prof. He Jiankui dodał, że jeśli jego działania wywołałyby niepożądane efekty, odczuwałby ten sam ból co jego pacjenci i poniósłby pełną odpowiedzialność.

Źródło: AP, wsj.com, businessinsider.com.pl, independent.co.uk

POLECAMY:

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Bliźnięta poczęte dzięki in vitro mają dwóch ojców. Niesamowita historia niezwykłego rodzeństwa

Bliźnięta poczęte dzięki in vitro mają dwóch ojców
Przepisy dotyczące surogacji w Wielkiej Brytanii są coraz bardziej liberalne – fot. Unsplash - Jens Johnsson

Simon i Graeme Berney-Edward z Londynu są ojcami rocznych bliźniąt – dziewczynki Alexandry i chłopca Caldera. Dzieci przyszły na świat dzięki zapłodnieniu in vitro. Urodziła je surogatka.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– To niesamowite, że ja i Graeme mogliśmy zostać ojcami naszych bliźniąt – cieszy się Simon, świeżo upieczony tata. – Od zawsze marzyliśmy o rodzinie, a teraz mamy cudowne dzieci – dodaje.

Zobacz też: Surogacja – dlaczego i komu jest potrzebna?

Bliźnięta poczęte dzięki in vitro mają dwóch ojców

Para Brytyjczyków z początku nie mogła się zdecydować, który z mężczyzn zostanie biologicznym ojcem dziecka. Panowie postanowili zatem, że obaj oddadzą nasienie i skorzystają z adopcji komórek jajowych. Tym sposobem jedno jajeczko zostało zapłodnione nasieniem Simona, a drugie Greame’go.

Surogatką została 32-letnia Kanadyjka – Meg Stone, którą para poznała w internecie. – Zobaczyłam profil Simona i Greame’go na stronie poświęconej surogacji. Pomyślałam, że mają naprawdę piękne uśmiechy – zdradza Meg. – W okresie, gdy się poznaliśmy, rozstałam się z partnerem i nie byłam gotowa na kolejne dziecko, jednak chciałam pomóc innym – wyjaśnia.

Specjalna procedura IVF, która kosztowała mężczyzn 25 tys. funtów, odbyła się w Stanach Zjednoczonych.

– Meg wykonała kawał dobrej roboty. Była w ciąży z dwoma mężczyznami w jednym czasie. Dzięki in vitro spełniliśmy swoje marzenie – opowiada Simon. – To było najbardziej niesamowite doświadczenie w naszym życiu. Alexandra urodziła się pierwsza, kilka minut później na świat przyszedł Calder – dodaje.

Niedawno dzieci skończyły roczek. Na urodziny została zaproszona także Meg. Choć w rzeczywistości Alexandra i Calder są przyrodnim rodzeństwem, ze względu na to, że urodziły się z jednej ciąży, są traktowane jako bliźnięta.

Zobacz też: Coraz więcej par homoseksualnych adoptuje dzieci

Darmowe in vitro dla par homoseksualnych

Historia homoseksualnej pary z Londynu zbiegła się z wieścią o zmianie prawa dotyczącego korzystania z usług surogatek w Wielkiej Brytanii. Po raz pierwszy w historii tego kraju służba zdrowia opłaci parze męsko-męskiej zapłodnienie in vitro oraz implantację zarodka do macicy surogatki.

Przez wiele lat męskie pary homoseksualne w Zjednoczonym Królestwie nie miały dostępu do zapłodnienia pozaustrojowego z powodu całkowitego zakazu korzystania z surogacji. Dwa lata temu szkocki rząd zmienił przepisy, dzięki czemu również osoby pozostające w związkach homoseksualnych będą mogły podejść do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego za darmo.

Teraz pierwsza męsko-męska para skorzysta z tego prawa. Zabieg IVF zostanie przeprowadzony z użyciem nasienia jednego z mężczyzn i komórki jajowej dawczyni. Służba zdrowia opłaci procedurę zapłodnienia oraz zagnieżdżenia zarodka w ciele surogatki.

Źródło: Metro, Queerp

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Klinika Bocian przejmuje ośrodek leczenia niepłodności IVITA

Klinika Bocian przejmuje ośrodek leczenia niepłodności IVITA
fot. materiały prasowe

Sieć Klinik Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa „Bocian” sfinalizowała przejęcie 100 proc. udziałów w Klinice IVITA. Nowoczesny ośrodek leczenia niepłodności zlokalizowany w Poznaniu jest już czwartą placówką Kliniki Bocian, w której pacjenci mogą podejść do procedury in vitro. Jest to jednocześnie pierwszy oddział tej sieci w stolicy Wielkopolski. Klinika Bocian posiada już swoje placówki w Białymstoku, Warszawie i Katowicach.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pozyskanie Kliniki IVITA wpisuje się w strategię dynamicznego rozwoju Klinik Bocian i jeszcze bardziej umacnia naszą pozycję wśród wiodących ośrodków leczenia niepłodności w Polsce. Nasze placówki z powodzeniem działają już w Białymstoku, Warszawie i Katowicach.

Rocznie obsługujemy w nich blisko 20 000 pacjentów i wykonujemy prawie 2500 cykli in vitro. Naturalnym kierunkiem dalszego rozwoju jest nasza obecność w kolejnym dużym mieście, tym razem na zachodzie kraju w Poznaniu.

Dotychczas rośliśmy organicznie, jednak widząc możliwość włączenia do naszych struktur już funkcjonującej kliniki leczenia niepłodności, z dużym potencjałem, posiadającej nowoczesne zaplecze medyczne i grono bardzo dobrych specjalistów, zdecydowaliśmy się po raz pierwszy na przejęcie. Jest to korzystny ruch dla nas, jak i dla Kliniki IVITA, która dołącza do dobrze znanej sieci klinik, zyskuje większe możliwości rozwoju i czerpania z naszego bogatego doświadczenia – mówi Krzysztof Mrugacz, dyrektor ds. finansowych i operacyjnych Klinik Bocian.

Zobacz też: Leczenie niepłodności idiopatycznej. Poznaj najnowsze rekomendacje PTMRiE (2018)

Klinika Bocian przejmuje ośrodek leczenia niepłodności IVITA

Klinika IVITA została założona w 2015 roku w Poznaniu i mieści się przy ul. Dąbrowskiego 77A w Nobel Tower. Placówka zajmuje się diagnostyką i leczeniem niepłodności m.in. za pomocą inseminacji i in vitro.

IVITA jest też jednym z realizatorów miejskiego programu refundacji in vitro dla mieszkańców Poznania, w ramach którego zakwalifikowane pary mogą uzyskać dofinansowanie do zapłodnienia pozaustrojowego w wysokości do 5000 zł.

Ośrodek dysponuje profesjonalną i doświadczoną kadrą lekarzy, embriologów oraz położnych, posiada także nowocześnie wyposażone laboratorium, sale zabiegowe i komfortowe gabinety ginekologiczne. W placówce wykonywane są kompleksowe badania w kierunku niepłodności kobiet i mężczyzn, oferowane badania preimplantacyjne, jak i inne usługi ginekologiczno-położnicze.

– Działalność Kliniki Bocian na poznańskim rynku medycznym zaczynamy z placówką, która ma już zespół bardzo dobrych specjalistów, świetnych lekarzy i embriologów. Jest to bez wątpienia ogromna wartość dla obu stron. Wzajemna wymiana wiedzy, doświadczenia jest bowiem niezwykle ważna w obszarze medycyny. Z chęcią rozwijamy nasz zespół, co bez wątpienia pozytywnie wpływa również na proces leczenia naszych pacjentów – zaznacza dr n.med. Grzegorz Mrugacz, specjalista leczenia niepłodności, dyrektor medyczny Klinik Bocian.

Zobacz też: Złe parametry nasienia to już problem globalny. Czy wkrótce wszyscy mężczyźni staną się niepłodni?

Niepłodność to problem wielu par

Problem niepłodności jest dosyć powszechny, dotyka około 15-20 proc. par w wieku rozrodczym. Dla wielu z nich zapłodnienie pozaustrojowe stanowi jedyną szansę na uzyskanie ciąży i urodzenie dziecka. Stąd zapotrzebowanie na leczenie za pomocą in vitro jest coraz większe.

Stale przybywa nam pacjentów, którzy przyjeżdżają do Klinik Bocian nie tylko z różnych stron Polski, ale i z zagranicy. Z roku na rok rośniemy, a rozbudowując sieć placówek ułatwiamy pacjentom dostęp do wysokiej klasy specjalistów zajmujących się niepłodnością, jak również możemy leczyć jeszcze więcej par.

Posiadamy duże doświadczenie w prowadzeniu placówek medycznych ukierunkowanych na leczenie niepłodności, przez lata wypracowaliśmy też wysokie standardy obsługi pacjenta, które wdrażamy w każdym z naszych ośrodków. W najbliższych miesiącach będziemy dążyć także do pełnej integracji Kliniki IVITA z naszymi pozostałymi placówkami – dodaje Krzysztof Mrugacz, dyrektor ds. finansowych i operacyjnych Klinik Bocian.

Zobacz też: 5 porad, jak wybrać klinikę leczenia in vitro

Klinika Bocian

Klinika Bocian wywodzi się z Białegostoku, polskiej kolebki in vitro. Działa na rynku już od 12 lat. W 2014 roku otworzyła swój oddział w Warszawie, a dwa lata później kolejny, tym razem w Katowicach. Klinika Bocian została realizatorem trzech miejskich programów refundacji zapłodnienia pozaustrojowego – w Warszawie, Sosnowcu i Częstochowie. Wcześniej w Klinice Bocian był także realizowany rządowy program dofinansowania do in vitro.

Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa „Bocian” należy do wiodących ośrodków zajmujących się leczeniem niepłodności w Polsce. Oferuje pacjentom kompleksową diagnostykę i leczenie niepłodności z zastosowaniem najbardziej zaawansowanych technologii medycyny rozrodu, w tym zapłodnienia in vitro. Zapewnia również usługi z zakresu ginekologii i położnictwa.

Pracownicy kliniki są cenionymi specjalistami o międzynarodowym doświadczeniu i uznanych osiągnięciach w dziedzinie niepłodności oraz ginekologii. Placówkę wyróżniają wysokie standardy oraz skuteczność leczenia. Klinika Bocian dysponuje trzema oddziałami: w Katowicach, Białymstoku oraz Warszawie. Klinika powstała w 2006 roku.

Zobacz też: 5 porad, jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

Klinika IVITA

Klinika IVITA jest nowoczesnym ośrodkiem leczenia niepłodności w Poznaniu. Dysponuje profesjonalną i doświadczoną kadrą lekarzy w zakresie ginekologii. Placówka ukierunkowana na innowacyjne technologie specjalizuje się w leczeniu chorób kobiecych i przywracaniu płodności, także za pomocą zapłodnienia in vitro. Pacjenci mają tu zapewnioną pełną diagnostykę, dostęp do najwyższej jakości sprzętu oraz kompleksową opiekę wysoko wykwalifikowanego personelu. Klinika IVITA jest jednym z realizatorów miejskiego programu refundacji in vitro w Poznaniu. Klinika powstała w 2015 roku.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.