fbpx
Przejdź do treści

Zespół stresu poczekalniowego

Zespół stresu poczekalniowego – fot. fotolia

Czekanie może przybierać różne formy. Jest czekanie krótkotrwałe – kiedy autobus będzie za całe 4 minuty, a powinien być już! Jest czekanie bezterminowe – wypatruję uśmiechu losu i szeroko pojętego szczęścia, chociaż końca nie widać. Jest też jeszcze jedno czekanie… niby krótkie, a jednak bardzo długie. Z całą pewnością intensywne do bólu. Poczekalnia.

Siedzisz na idealnie wyprofilowanym fotelu w poczekalni schludnej kliniki. Ewentualnie na zdecydowanie mniej wygodnym krześle w placówce publicznej. Dookoła tłum ludzi, innym razem idealna cisza i delikatna relaksująca muzyka w tle. Nie ma to jednak dla ciebie żadnego znaczenia. Może się walić i palić. W każdych okolicznościach losu stres i napięcie jest takie samo. Nawet jeśli rozsyłasz dookoła uśmiechy i przyjaźnie gawędzisz z siedzącą obok ciebie panią z ładnie zarysowanym brzuszkiem, twoje myśli są gdzie indziej. Liczba pojawiających się w głowie pytań i lęków już się w niej nie mieści. Powoli zaczyna wypełniać całą poczekalnię.


Czy tym razem się udało? A może znów coś poszło nie tak? Może jestem poważnie chora? Ostatnio tak się dziwnie czułam… tak, na pewno coś jest źle. A może to jednak objawy ciąży? Nie, nie mogę się za bardzo nakręcać. Zobaczę, co powie doktor. Ale czy ja w ogóle wzięłam wyniki badań?! Są… niby wszystko w normie. Ciekawe, czy ta dziewczyna obok też przychodzi z tym samym? A co jeśli…

Dostęp dla posiadaczy Konta Premium

Kup Konto Premium

Ten artykuł był opublikowany w jednym z naszych magazynów Chcemy Być Rodzicami. Aby zobaczyć materiał wykup Konto Premium.
Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".