Przejdź do treści

Zanim będzie za późno. Historia dziewczynki słodszej niż miód

Już na samym progu wlepiają się we mnie wielkie, niebieskie oczy. Nie ma w nich strachu, tylko ciekawość. Przez następne dwie godziny Maja kilkanaście razy na czworaka pokonuje cały pokój. Rzuca marchewkami, strąca przedmioty z stolika, śmieje się. Nie wygląda na chorą.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Nowotwór złośliwy, z przerzutami” – z przerażeniem poinformowała lekarka na dziecięcym oddziale onkologicznym. Dla Łukasza i Ani to był potężny cios – Myśleliśmy: nowotwór to rak, rak to wyrok – wspomina tata Mai. Ich załamanie trwało tylko chwilę – Choćby nie wiem, co będziemy o nią walczyć – obiecali sobie we dwoje. Słowa dotrzymali, o Maję walczą teraz nie tylko oni, ale cała Polska.

mjk-20161109-03-ob

Miało być inaczej

Zanim Kuklińscy otrzymali miażdżącą diagnozę kilka tygodni tułali się po szpitalach. Wszystko zaczęło się na pierwszych wspólnych wakacjach.  Cała rodzina wyjechała na Mazury, pierwszy raz we trójkę mieli odpocząć. Po kilku dniach relaksu Maja zachorowała na klasyczną trzydniówkę.

– Wtedy nie wiedzieliśmy, że to początek naszego piekła. – wspomina Ania.

Od drzwi do drzwi

Najpierw Maja przestała regularnie jeść, wróciła więc do pokarmu mamy. Powoli chudła i traciła siły. Z radosnego, energicznego dziecka stała się apatyczna i smutna. Niebawem doszło kolejne zmartwienie: zapalenia oka. Mijały kolejne dni, więcej niż trzy, a z Mają nie był lepiej. Kuklińscy zaczęli podróż po szpitalach, zapisy oczekiwania, kolejki. Nie było żadnych ulg dla chorego dziecka. W kolejnych szpitalach lekarze rozkładali ręce. W końcu Maja dostała skierowanie do szpitala, powód: zapalenia oka i zaburzenia odżywiania.

mjk-20161109-04-ob-small

Po kilku dniach pobytu w szpitalu, niekończących się badaniach i faszerowaniem antybiotykami, rodzice Mai byli już na skraju wytrzymałości. Zdezorientowani, załamani płakali razem ze swoją córką, nie mogli jej pomóc.

Pielęgniarki przewijające się przez izolatkę, garści tabletek, kolejne nakłuwania i dnie spędzane w zamkniętej sali nie pomagały w lepszym samopoczuciu, nic dziwnego, że apetyt nie wracał. Ordynator szpitala nie brała tego pod uwagę i zachęcała Anię, żeby odstawiła dziecko od piersi i tym samym… zmusiła ją do jedzenia.

mjk-20161109-06-ob-small

Wyrok?

Ania spędzała w szpitalu całe dnie starając się zapewnić córce minimum radości. Czytała jej bajki, pokazywała zdjęcia ukochanego psa, bawiła się z nią. Łukasz przychodził zaraz po skończeniu pracy. Pewnego dnia, gdy wszedł do izolatki zobaczył, że Maja ma zeza. Oczy nie były lekko skrzywione, ale wyraźnie skrzyżowane. Serce stanęło mu w gardle. Dopiero zez okazał się dla lekarzy bodźcem do działania.

Nagle wokół Mai zaroiło specjalistów, z jednego badania trafiała na kolejne. Diagnoza zatrząsała całym światem Ani Łukasza –  złośliwy nowotwór z przerzutami.

Walka o dziecko

Nie załamali się i zdecydowali się walczyć o dziecko. Problem był jeden, jak walczyć, skoro nie wiadomo z czym. Diagnoza była niepewna, lekarze podejrzewali, że w główce dziecka jest masa nowotworowa, ale pewności nie było. Guz zlokalizowany jest w miejscu, które utrudnia zrobienie biopsji, a co za tym idzie postawienie jednoznacznej diagnozy.

mjk-20161109-02-ob-small

Przez kilka tygodni na szpitalnych korytarzach dziecięcych oddziałów Kuklińscy widzieli wszystko. Zwątpienie, ból, łzy i cuda. – Widzieliśmy rodziców, którzy się poddali – opowiada Łukasz. Obok, tych co złożyli broń byli, ci którym udało się wygrać.

Cud misia Dawidka

Dziś, gdy Maja wpada w płacz rodzice pacyfikują ją sposobem. Ostatnią kartą przetargową jest miś Dawidek. Pluszak, którego podarował dziewczynce ośmiomiesięczny chłopiec na oddziale onkologicznym. Dawid (miś dzierży imię po swoim pierwszym właścicielu), jadąc samochodem ze swoim rodzicami miał wypadek samochodowy. Każde z nich – mama, tata i Dawid trafili do innego szpitala. Chłopcu, aby ustalić ewentualne stopień wewnętrznych obrażeń, lekarze przeprowadzali szereg badań. Okazało się, że chłopczyk ma nowtwór nadnercza. Rychło wyznaczono datę operacji usunięcia nowotworu. W dzień, gdy Dawid miał trafić na operacyjny stół, lekarze ostatni raz powtórzyli USG. Okazało się, że… guz zniknął. Przez cały czas spędzony w szpitalu Dawidowi towarzyszył miś, a gdy chłopiec opuszczał salę, pluszaka przekazał Mai.

Wyczekana

Ania z Łukaszem znają się od lat, połączyło ich harcerstwo. Miejsce zaręczyn było nietypowe. Nie było ani świec, ani butelki wina i pysznej kolacji. Łukasz zabrał Anię w podróż jej marzeń. Zamiast w Paryżu, wylądowali w amazońskiej dżungli. Dwa lata później wzięli ślub. A dopiero po kolejnych 7 latach urodziła się Maja. Czekali na nią pięć lat, nie naciskali, nie wyliczali dni, nie zgłosili się do żadnej kliniki. Po prostu cierpliwie czekali. Opłaciło się. Maja przyszła na świat przez cesarskie cięcie, dostała 10 pkt. Apgar. – Tak szybko to poszło, że nawet kebaba nie zdążyłem zjeść – śmieje się Łukasz. Sam nie mógł być przy porodzie, czekał na korytarzu. Moment, w którym usłyszał pierwszy krzyk swojej córki będzie pamiętał do końca życia.

Odwaga

Łukasz i Ania od początku swojej smutnej przygody prosili lekarzy o możliwie najwięcej szczegółów, ale przede wszystkim o szczerość. Nie udało się, przez kilka tygodni, na tabun specjalistów trafił się jeden, który miał odwagę uczciwie powiedzieć „moje kompetencje się skończyły”.

Cała reszta do tej pory trzyma ich w niepewności, każe czekać i próbuje zwodzić kolejnymi badaniami. Kuklińscy już się nauczyli, przegrzebali cały Internet, rozmawiali z setkami rodziców w podobnej sytuacji, żeby działać na własną rękę. Wiedzą, że nie ma na, co czekać.

mjk-20161109-07-ob-small

Nie będziemy czekać

Zgłosili się do fundacji, założyli subkonto, przetłumaczyli wyniki badań i teraz kontaktują się z kolejnymi zachodnimi klinikami. Rodzice Mai chcą być gotowi, jak tylko będzie diagnoza – mieć zebrane pieniądze i zacząć leczenie od razu. Za dużo czasu stracili. Wszyscy specjaliści powtarzają „nietypowy przypadek”.

Polscy lekarze. tracąc kolejne tygodnie, nie potrafili zdiagnozować problemu Mai, zagranicą od razu powołali konsylium, żeby omówić jej przypadek. Niestety, różnica w podejściu do pacjenta jest kolosalna, a Polska w tej rozgrywce wypada słabo.

Już po kilku dniach od dopełnienia wszelkich formalności związanych z założeniem fundacyjnego subkonta cała Polska zaczęła mówić o Mai. Jej historia poruszyła tysiące serc. Jako pierwsi na front poszli przyjaciele, pomagają na każdym kroku. Nie brakuje też celebrytów i artystów – nikogo nie trzeba prosić. Lewandowski przysłał koszulkę z podpisem, na aukcję trafiła też koszulka z podpisami wszystkich piłkarzy Legii, kolega Ani z dawnych lat poprosił dwieście zaproszonych na swoje czterdzieste urodziny gości, żeby nie kupowali prezentów, a pomogli Mai, w planie są koncerty rockowe i metalowe, smyczkowy już się odbył. Słowa wsparcia spływają z całego świata.

Maja ma wielkie niebieskie oczy i kędzierzawe loczki opadające na czoło. Kocha swojego psa, dwa razy większego od niej labradora. Stawia swoje pierwsze kroki i rzadko płacze. Jest śliczna i słodka.

Wokół niej powstała Armia Majeczki, każdy może pomóc. Ty też.

Pomóc Mai można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”
Bank Zachodni WBK
Numer konta: 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Tytuł przelewu: „676 pomoc dla Mai Kuklińskiej”

Wpłaty zagraniczne – foreign payments:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”
SWIFT code: WBKPPLPP
Bank Zachodni WBK
Account Number: PL31109028350000000121731374
Title: “676 Help for Maja Kuklinska”

Address:
Poznanska 14/8
84-230 Rumia
Poland

Wykonując przelew bezpośrednio na podane konto i dane masz pewność, że całość kwoty zostanie przekazana na Maję.
logo-na-zdjecia-psd-12x18-poziom-copy

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Jak karmić piersią? Te 6 rad pozwoli ci zapobiec typowym problemom

Mama karmiąca piersią /Karmienie piersią: najczęstsze problemy

Eksperci podkreślają, że karmienie piersią jest rekomendowanym i najzdrowszym sposobem żywienia niemowląt. Niestety, ta naturalna czynność jest często dla młodych mam źródłem istotnych problemów. Warto poznać sposoby, które pomogą nam zmierzyć się z najczęstszymi trudnościami i odzyskać radość z karmienia piersią.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Poznaj właściwą technikę karmienia

Aby naturalne żywienie przebiegało bez większych przeszkód, a mama miała pewność, ze jej dziecko się najada, niezbędne jest poznanie właściwej techniki karmienia piersią. Kluczowy w tej czynności jest sposób trzymania piersi. Mama powinna czterema palcami podtrzymywać pierś od spodu, a kciuk trzymać u góry – daleko od otoczki. Uchroni to kobietę przed uciskiem przewodów mlecznych, a dziecku ułatwi jej dobre uchwycenie i prawidłowe ssanie.

Gdy dziecko zacznie ssać pierś, należy się upewnić, czy nie słychać cmokania oraz czy ssanie nie jest bolesne. W pierwszych chwilach połykanie mleka przez malucha jest dość szybkie, później zaczyna on wolniej pić pokarm. Jeśli mama stwierdzi, że niemowlę nie jest prawidłowo przystawione do piersi, powinna przerwać karmienie i spróbować przystawić dziecko jeszcze raz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ciąża po raku piersi. Jak metody leczenia wpływają na płodność?

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Zapalenie piersi

Odpowiednia technika karmienia, spokój oraz cierpliwość pomagają przezwyciężyć wiele początkowych trudności. Ale w okresie karmienia piersią może pojawić się też szereg innych problemów. Jednym z nich jest zapalenie gruczołu piersiowego. Dolegliwość ta wiąże się z opuchnięciem, zaczerwienieniem lub bólem piersi. Generuje też obawy typowe dla infekcji:

  • dreszcze,
  • gorączkę,
  • zmęczenie,
  • bóle głowy.

Zapalenie piersi może doprowadzić do zmniejszenia ilości pokarmu lub pojawiania się ropnia piersi, który jest bardzo bolesny i wiąże się z antybiotykoterapią.

Zapalenie piersi: jak je pokonać?

Kobiety karmiące, które zmagają się z zapaleniem piersi, stosują zazwyczaj kilka sprawdzonych  sposobów na zapalenie piersi. Poznaj najpopularniejsze z nich.

  • Mimo bólu często przystawiaj dziecko do piersi – niemowlę najszybciej ściągnie pokarm zalegający w kanalikach mlecznych, a tym samym odblokuje je.
  • Po karmieniu jak najczęściej stosuj chłodzące okłady na piersi.
  • Pij dużą ilość płynów, szczególnie wody.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Karmienie piersią. Jak to wygląda w różnych krajach?

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Ulewanie

Ulewania, występujące co najmniej 2 razy na dobę przez przynajmniej 3 tygodnie, stwierdza się nawet u 67% niemowląt w wieku do 4. miesiąca życia. Ta przypadłość, charakterystyczna dla okresu niemowlęcego, wynika z niedojrzałości układu pokarmowego dziecka. Zwieracz przełyku w pierwszych miesiącach życia nie jest na tyle sprawny, by utrzymać jedzenie w żołądku. Z tego powodu często następuje cofnięcie się mleka do jamy ustnej niemowlęcia.

Sposoby na ulewanie

  • Zadbaj o prawidłowe przystawianie dziecka do piersi (zaleca się pozycję leżącą).
  • Karmienie powinno odbywać się w spokojnej atmosferze, bez pośpiechu. Zdenerwowanie udzieli się dziecku; może spowodować łapczywe jedzenie i połykanie zbyt dużych ilości mleka lub za dużo powietrza, które potęguje ulewanie.
  • Po każdym karmieniu dziecku powinno się prawidłowo odbić. W tym celu należy położyć je na ramieniu i delikatnie poklepać po plecach.
  • Jeśli nie jest to konieczne, nie przewijaj dziecka zaraz po jedzeniu.
  • Jeśli lekarz zdiagnozuje nadmierne ulewanie u dziecka, może zalecić podawanie mu specjalnego preparatu, który zagęszcza twoje mleko (więcej o tym rozwiązaniu możesz dowiedzieć się np. bebiprogram.pl).

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Nawał mleczny

Nawał pokarmu to naturalna reakcja organizmu, który nastawiony jest na zaspokojenie potrzeb dziecka. Najczęściej pojawia się między 4. a 6. dobą po porodzie, kiedy zmienia się skład mleka. Piersi stają się ciężkie i przepełnione, co często wiąże się z bólem i stanem podgorączkowym, a nawet wysoką temperaturą.

Sposoby na nawał mleczny

  • Często przystawiaj dziecko do piersi – dbaj przy tym, by nie doszło do zapalenia piersi lub zatkania przewodów mlecznych.
  • Zwróć uwagę, aby dziecko opróżniało pierś.
  • Karm naprzemiennie – raz z jednej piersi, raz z drugiej.
  • W razie problemu z wypłynięciem pokarmu zrób ciepłe okłady na piersi bezpośrednio przed karmieniem.
  • Pamiętaj o odpowiednim biustonoszu – musi być wygodny i dopasowany, by nigdzie cię nie uciskał.

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Bolące brodawki

Oprócz nawału pokarmu młoda mama może doświadczyć problemów z brodawkami, które potrzebują czasu, by przystosować się do nowej funkcji. Początkowo podczas karmienia piersią brodawki mogą być zaczerwienione, czasem poranione czy bolesne. W niektórych przypadkach może być to również efekt nieprawidłowego przystawiania dziecka do piersi.

Sposoby na bolące brodawki

  • Przed karmieniem zrób ciepły okład, by pokarm sprawniej wypływał z piersi.
  • Zwróć uwagę na pozycję karmienia i sposób przystawiania dziecka – dziecko musi mieć w buzi całą brodawkę, wraz z otoczką.
  • Przy wyjmowaniu piersi z buzi dziecka wsuń palec do jego ust, by „rozszczelnić” buzię zanim odstawisz niemowlę. Pozwoli to uniknąć dodatkowego podrażnienia w sytuacji, gdy dziecko samo nie puszcza piersi.
  • Po karmieniu posmaruj brodawkę obrobioną swojego mleka.
  • Pozwól piersi oddychać – w miarę możliwości zapewnij dostęp świeżego powietrza, nie przykrywaj od razu bielizną.

Pamiętaj też, że ze swoimi problemami nie musisz być sama. W przypadku doświadczania trudności z karmieniem piersią warto zasięgnąć rady najbliższych i ekspertów ds. laktacji.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Oto najmniejszy wcześniak w Polsce. W chwili narodzin dziewczynka ważyła 350 gramów!

Najmniejszy wcześniak w Polsce
fot. Pixabay

W Lublinie przyszedł na świat najmniejszy wcześniak w Polsce. Dziewczynka urodziła się w 26. tygodniu ciąży w Szpitalu Klinicznym nr 4.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mała Faustyna w chwili narodzin ważyła 350 g i mierzyła 26 cm. Dla porównania, przeciętne noworodki urodzone o czasie ważą 2800-3800 g i mają ok. 50 cm długości.

Zobacz także: Najmniejszy wcześniak w Wielkiej Brytanii. W chwili narodzin ważył tyle, co puszka Coca-Coli

Najmniejszy wcześniak w Polsce

Mama dziewczynki trafiła do szpitala pod koniec drugiego trymestru. Lekarze zdecydowali o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Operacja na takim etapie ciąży wiąże się z dużym ryzykiem, jednak dziecko przyszło jednak na świat zdrowe: po porodzie słyszało i widziało. Przez pierwsze tygodnie życia dziewczynka oddychała dzięki respiratorowi, później wykorzystano aparat CPAP.

Dziś Faustyna ma cztery miesiące i nosi ubranka w rozmiarze 40 (większość noworodków potrzebuje ubrań w rozmiarze 52). Obecnie dziewczynka waży niewiele ponad dwa kg, jest więc znacznie mniejsza od swoich rówieśników. Dziecko rozwija się jednak prawidłowo i jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Mamie i maluszkowi życzymy dużo zdrowia!

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: mamdziecko.interia.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Poziom serotoniny u matki wpływa nie tylko na jej zdrowie. Może mieć także związek z autyzmem u dziecka

Mała dziewczynka przytula się do brzucha mamy /Ilustracja do tekstu: Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka

Stopień nasilenia objawów autyzmu u dziecka może mieć związek z poziomem serotoniny w organizmie matki – wynika z najnowszych analiz naukowych. Badacze wskazują, że to zaskakujące odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w badaniach nad przyczynami rozwoju zaburzeń ze spektrum autyzmu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Serotonina, zwana hormonem szczęścia, to ważny neuroprzekaźnik w ośrodkowym układzie nerwowym. Szacuje się, że 1 na 3 osoby z autyzmem ma podwyższony poziom tego związku we krwi. Nie jest jak dotąd jasne, w jakim stopniu stężenie serotoniny wpływa na poszczególne cechy autyzmu. W tegorocznych badaniach postanowiono jednak przyjrzeć się innemu związkowi między serotoniną a autyzmem.

CZYTAJ TEŻ: Poród zimą a depresja poporodowa. Zobacz, co mówią badania

Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka. Nowe podejście do badań

Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Jeremy’ego Veenstry-VanderWeelego, lekarza psychiatry z Uniwersytetu Columbia, przeanalizował dane dotyczące 181 dzieci i dorosłych z autyzmem (w wieku 3-27 lat), a także 119 matek i 99 ojców.

W trakcie prowadzonych badań naukowcy za pomocą standardowych testów diagnostycznych potwierdzili rozpoznanie autyzmu u dzieci. Dodatkowo wykorzystali inne skale, aby zmierzyć zdolności adaptacyjne tej grupy respondentów oraz ich umiejętności kognitywne. W badaniach rozróżniono trzy stopnie nasilenia zaburzeń ze spektrum autyzmu: łagodny, umiarkowany i wysoki. Ponadto zespół naukowców wykonał pomiary poziomu serotoniny: zarówno u osób z autyzmem, jak i ich rodziców.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Choruję na depresję, chcę być matką – jak wygrać obie te walki?

Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka. Zaskakujące powiązania

Uwzględnienie stężenia serotoniny we krwi przyniosło zaskakujące wyniki. Okazało się, że u kobiet, których dzieci mają silne objawy autyzmu, występuje niższy poziom serotoniny niż u tych, których potomstwo ma łagodne lub umiarkowane zaburzenia ze spektrum autyzmu. W badaniu nie stwierdzono jednak związku między nasileniem objawów autyzmu u dzieci a stężeniem serotoniny we krwi ich ojców.

To pierwsze badanie, które pokazuje korelację pomiędzy poziomem serotoniny u matki a autyzmem u dzieci.

– Odkrycie jest zaskakujące – mówi Jeremy Veenstra-VanderWeele. – Zazwyczaj nie myślimy o badaniu biomarkerów u mam, chociaż w przypadku autyzmu wydaje się to wskazane – dodaje.

Według naukowców wyniki najnowszego badania sugerują, że zaburzenia w rozwoju płodu mogą nasilać się wraz ze spadkiem poziomu serotoniny u matki. Niezbędne są jednak dodatkowe, dokładniejsze analizy.

– Warto prześledzić poziom serotoniny u kobiet w całym okresie ciąży, aby sprawdzić, czy w określonym czasie może wystąpić pewna zmienność stężenia tego związku, która mogłaby być skorelowana z autyzmem – skomentował wyniki amerykańskich naukowców Francine Côté, badacz z Francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych.

Źródło: spectrumnews.org

POLECAMY TAKŻE: Związek między PCOS matki a autyzmem dziecka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Gdy krew matki zagraża dziecku. Konflikt serologiczny: przyczyny, skutki, leczenie

Noworodek w czapeczce /Ilustracja do tekstów: Pierwsze dziecko z in vitro w Sosonowcu /Konflikt serologiczny w ciąży
fot. Pixabay

Konflikt serologiczny to najczęstsza konsekwencja niezgodności serologicznej matki i dziecka. Jego następstwem może być choroba hemolityczna noworodków, która stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka. Jakie są przyczyny konfliktu serologicznego oraz jak powinna wyglądać jego skuteczna profilaktyka w czasie ciąży oraz po porodzie? Wyjaśnia dr n. med. Justyna Tołłoczko, pediatra w Centrum Medycznym Damiana.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Konflikt serologiczny, zwany też konfliktem matczyno-płodowym, jest najczęściej następstwem niezgodności w czynniku Rh lub grupach głównych krwi matki i płodu.

Przyczyny konfliktu serologicznego. Konflikt serologiczny w zakresie czynnika Rh

Jeżeli czynnik krwi matki to Rh-, a płód Rh+, jej organizm wytwarza przeciwciała przeciwko krwinkom czerwonym dziecka. Zagrożenie to można wykryć na podstawie testu PTA (pośredni test antyglobulinowy, odczyn Coombsa). Badanie to trzeba wykonać na początku ciąży i powtarzać co 2 miesiące.

POLECAMY TAKŻE:Hipercholesterolemia rodzinna zagraża nawet małym dzieciom. Wie o niej tylko kilka procent chorych

Konflikt serologiczny: co zwiększa ryzyko?

Warto wiedzieć, że konflikt serologiczny w zakresie czynnika Rh bardzo rzadko ujawnia się podczas pierwszej ciąży. Wytwarzanie przeciwciał występuje wtedy, gdy do organizmu matki przedostanie się przynajmniej 0,2 ml krwi dziecka. Ryzyko konfliktu serologicznego zwiększa się w czasie:

  • porodu,
  • poronienia,
  • przedwczesnego oddzielenia się łożyska.

Ryzyko konfliktu serologicznego może też wzrastać w następstwie urazów brzucha doznanych przez kobietę w okresie ciąży.

CZYTAJ TEŻ: Jakie należy wykonać badania przed ciążą? [WIDEO]

Konflikt serologiczny: jakie może mieć skutki?

Przeciwciała, które powstają w wyniku konfliktu serologicznego, wywołują rozpad erytrocytów, co prowadzi do niedokrwistości płodu. Niedobór krwinek czerwonych, odpowiedzialnych za przenoszenie tlenu, może spowodować:

  • niedotlenienie,
  • niewydolność krążenia,
  • obrzęk immunologiczny.

Może doprowadzić nawet do zgonu wewnątrzmacicznego.

Z kolei u noworodka następstwem hemolizy erytrocytów może być wczesna i nasilona żółtaczka, wymagająca intensywnego leczenia fototerapią.

Konflikt serologiczny: leczenie

Niedokrwistość płodu można leczyć za pomocą transfuzji krwinek czerwonych.

Z kolei po każdym poronieniu, a także po urodzeniu dziecka z dodatnim czynnikiem Rh kobieta otrzymuje immunoglobulinę anty-D.

– To działanie profilaktyczne przeciw wystąpieniu konfliktu w następnej ciąży – wyjaśnia dr n. med. Justyna Tołłoczko, pediatra z Centrum Medycznego Damiana.

Jak dodaje ekspertka, u kobiet z Rh ujemnym należy w czasie ciąży monitorować miano przeciwciał anty-D i – ewentualnie – podawać immunoglobulinę.

– Dlatego ważne jest, aby w przypadku rozpoznania konfliktu serologicznego w zakresie czynnika Rh ciąża była prowadzona w specjalistycznym ośrodku. Dziecko, szczególnie po transfuzjach dopłodowych, powinno urodzić się w szpitalu o referencyjności III stopnia – podkreśla dr Justyna Tołłoczko.

Jeżeli problem występuje u noworodka i objawia się żółtaczką, w której stężenie bilirubiny wzrasta pomimo zastosowanej fototerapii, konieczne jest wykonanie transfuzji wymiennej krwi. To zabieg polegający na niemal całkowitej wymianie krwi. Musi zostać wykonany w ośrodku II lub III stopnia referencyjności. Transfuzja wymienna krwi pozwala na usunięcie krwinek, które zostały uszkodzone przez przeciwciała, oraz bilirubiny powstałej z ich rozpadu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowy test krwi ciężarnej oceni ryzyko przedwczesnego porodu?

Konflikt serologiczny w grupach głównych krwi. Kiedy występuje?

Możliwe jest także wystąpienie konfliktu serologicznego w grupach głównych krwi. Ma to miejsce w sytuacji, gdy matka ma grupę krwi 0, natomiast dziecko dziedziczy po ojcu grupę A lub B.

–  Przebieg konfliktu serologicznego jest wówczas łagodniejszy. Nie wymaga leczenia w ciąży i objawia się chorobą hemolityczną noworodka – dodaje.

Konflikt serologiczny: profilaktyka śródciążowa i okołoporodowa

Obecnie stosuje się dwa rodzaje profilaktyki konfliktu serologicznego. Są to:

  • śródciążowa profilaktyka konfliktu serologicznego – przeprowadzana między 28. a 30. tygodniem ciąży. Polega na podaniu immunoglobuliny anty-D (w dawce 300 μg). Stosuje się ją u kobiet z grupy ryzyka: z czynnikiem Rh D ujemnym, szczególnie zaś w grupie ciężarnych, u których wystąpiły m.in. krwawienia, urazy brzucha oraz tych, które w okresie ciąży zostały poddane zabiegom wewnątrzmacicznym. Zabieg zmniejsza ryzyko wystąpienia konfliktu serologicznego niemal do zera. Od 2018 r. zabieg jest refundowany.
  • okołoporodowa profilaktyka konfliktu serologicznego – stosowana jest u kobiet z Rh D ujemnym, które urodziły dziecko z dodatnim czynnikiem Rh D. Immunoglobulinę anty-D należy podać wtedy w ciągu 72 godzin od porodu. Jej dawka jest uzależniona od rodzaju porodu (sposób naturalny, cesarskie cięcie), a także od ewentualnych zabiegów okołoporodowych (np. konieczności ręcznego wydobycia łożyska).

Dzięki rozwojowi medycyny lekarze specjaliści mogą dziś znacznie skuteczniej diagnozować zagrożenie konfliktem serologicznym i odpowiednio wcześnie wdrożyć zalecane postępowanie medyczne. Dlatego prawidłowo prowadzona ciąża to pierwszy krok do zdrowia noworodka.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Dr Justyna Tołłoczko

Ekspert

dr n. med. Justyna Tołłoczko

Pediatra w Centrum Medycznym Damiana

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.