Przejdź do treści

Zalety kolposkopii – porady lekarza

Kolposkopia (od greckiego kolpos – pochwa, scopia – oglądanie) to badanie znane prawie od 100 lat, mimo to mało spopularyzowane i nie w pełni doceniane. Zasada badania polega na ocenie wzrokowej głównie powierzchni szyjki macicy, ale także ścian pochwy i sromu, w kilkukrotnym powiększeniu i optymalnym oświetleniu szczegółów. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Poza oceną wizualną stałym elementem badania są próby barwnikowe z 3–5%-owym kwasem octowym (pierwotnie używanym do usunięcia nadmiaru śluzu) oraz płynem Lugola (wodny roztwór jodu w jodku potasu). Podstawowym celem kolposkopii jest ocena tzw. strefy przekształceń (transformacji), czyli granicy nabłonka płaskiego pokrywającego ściany i sklepienia pochwy z nabłonkiem gruczołowym z kanału szyjki macicy. W tej strefie ma początek zdecydowana większość zmian chorobowych szyjki macicy, zwłaszcza tych o najgroźniejszym przebiegu. Granica międzynabłonkowa zmienia swoją lokalizację i podlega powolnej migracji w trakcie kolejnych lat życia kobiety.

Zalety kolposkopii

Największą zaletą kolposkopii jest możliwość szybkiego i praktycznie nieinwazyjnego rozpoznania wczesnych etapów zakażenia wirusami HPV. Zakażenie szyjki macicy onkogennymi typami HPV ma charakter bezobjawowy i nie jest widoczne „gołym okiem”.

Zainfekowany nabłonek ulega przejściowemu zabarwieniu w trakcie prób barwinkowych całkowicie odmiennie do nabłonków fizjologicznych. Zaobserwowanie wtórnego zmniejszenia przejrzystości (zbielenia) po kontakcie z roztworem kwasu octowego, a następnie brak zabarwienia tego obszaru na brunatny kolor przez płyn Lugola jest kryterium rozpoznawczym aktywnego zakażenia i replikacji wirusów Papilloma w komórkach nabłonka. Rozpoznanie kolposkopowe jest praktycznie natychmiastowe, możemy poznać lokalizację i zasięg zmian oraz wytypować obszary o największym nasileniu choroby. Kolposkopia to najlepsza metoda do pobierania wycinków histopatologicznych nie „metodą losową”, tylko z miejsc faktycznie podejrzanych. Celem jest rozpoznanie zmian przednowotworowych. Jeśli uda się je w porę zdiagnozować i usunąć, zanim u kobiety rozwinie się inwazyjny nowotwór, to uzyskujemy 100% skuteczności leczenia. Zmiany uwidocznione w trakcie kolposkopii o kilka lat wyprzedzają odchylenia w badaniu cytologicznym. Dziwny wydaje się więc fakt, że kolposkopia jest w większości krajów stosowana jako badanie II rzutu do weryfikowania odchyleń w badaniu cytologicznym.

Kolposkopia odkrywana na nowo

Kolposkopia może być samodzielnym narzędziem diagnostyki pierwotnej, a czułość badania przewyższa powszechnie zalecaną cytodiagnostykę. W ostatnich latach obserwuje się renesans kolposkopii. W opinii ekspertów powszechne stosowanie kolposkopii połączonej z badaniami molekularnymi DNA HPV typów wysokoonkogennych, wykrywającymi kobiety zainfekowane, ale niekoniecznie już chore, wydaje się bardziej efektywne od skriningu opartego na konwencjonalnej cytologii. Przez niemal 100 lat rozwoju zasada badania i jego przebieg zmieniały się nieznacznie, natomiast ogromne zmiany dotyczyły aparatury. Kolposkopy optyczne są obecnie wypierane przez wersje elektroniczne – videokolposkopy cyfrowe HD, HDMI czy, w niedalekiej perspektywie, 4K. Badana kobieta może obecnie śledzić etapy badania, jego wynik można dowolnie rejestrować cyfrowo, poddawać dalszej obróbce elektronicznej poprawiającej wiarygodność rozpoznania. Przyszłością są mobilne urządzenia z bezprzewodową transmisją danych przez sieci telefonii komórkowej (Mobile ODT Eva System).

Kolejną z zalet kolposkopii jest brak długotrwałego oczekiwania na wynik, co bardzo korzystnie wpływa na stan emocjonalny badanych. Kolposkopia ma jednak też swoje ograniczenia – niemożność oceny strefy przekształceń u kobiet po menopauzie, po zabiegach destrukcyjnych (koagulacje, konizacje) bądź fizjologicznie zlokalizowanych głęboko w kanale szyjki macicy. W takich przypadkach wynik badania jest niepewny i powinien być uzupełniony o badanie molekularne DNA HPV HR.

Autor: dr n. med. Grzegorz Głąb z kliniki GMW – Embrio, Grupa Medyczna Parens

Grupa Medyczna Parens

GRUPA MEDYCZNA PARENS działa w Krakowie, Opolu, Rzeszowie, Bydgoszczy i Lwowie, gdzie pacjentów zmagających się z problemem niepłodności przyjmują kliniki spełniające najwyższe standardy. GRUPA MEDYCZNA PARENS to także sieć kilkudziesięciu laboratoriów diagnostycznych badających nasienie w Polsce i zagranicą oraz bank komórek rozrodczych (nasienia i oocytów).

„Kiedy kobieta słyszy diagnozę: endometrioza, wszystko się zmienia”. Historia Anny

Smutna kobieta trzyma się za obolały brzuch /Ilustracja do tekstów: kauteryzacja jajników /leczenie endometriozy

Życie, którego rytm wyznaczają epizody rozdzierającego bólu, zmagania z ignorancją lekarzy i wieloletnie oczekiwanie na diagnozę, za którą niezwykle rzadko idzie właściwa terapia – to rzeczywistość wielu kobiet z endometriozą: w Polsce i za granicą. Ale choroba nie musi rzucać cienia na nasze marzenia i plany. Poznajcie historię 28-letniej Anny, pacjentki Miracolo, która pokazuje, jak wielkie znaczenie dla jakości życia mają: napotkanie na swojej drodze właściwego specjalisty i godne, pełne empatii leczenie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Endometrioza została rozpoznana u p. Anny w kwietniu 2017 roku. Ale choć od największego kryzysu do diagnozy minęły 4 lata, w rzeczywistości musiała na nią czekać niemal całe dorosłe życie.

Ignorowane objawy endometriozy. „Słyszałam, że ma boleć, że od tego są środki przeciwbólowe”

Z bolesnymi miesiączkami zmagała się od zawsze. Utrudniający funkcjonowanie intensywny ból  sygnalizowała od pierwszych wizyt ginekologicznych, ale objawy te nie spotykały się z należytą uwagą ze strony lekarzy. Ginekolodzy, do których trafiała p. Anna, twierdzili, że bolesne miesiączki są u kobiet normą, należy więc do nich przywyknąć.

– Zawsze słyszałam, że to normalne, że ma boleć, że właśnie od tego są tabletki przeciwbólowe – mówi p. Anna.

We Francji, gdzie od lat mieszka, lekarze notorycznie lekceważą sugestie zgłaszane przez pacjentki z endometriozą. Zamiast kierować je na dodatkowe badania, od razu sięgają po bloczek recept, z pomocą których ordynują terapię hormonalną. Tymczasem brak należytej diagnostyki i zagłuszanie symptomów niewłaściwym leczeniem nie tylko nie pomaga wyleczyć choroby, ale wręcz pobudza ją do dalszego rozwoju. Tak też wydarzyło się w przypadku p. Anny.

– Największy kryzys pojawił się w 2013 roku – trafiłam wówczas na pogotowie. Na podstawie wykonanych badań lekarze niczego nie stwierdzili i… odesłali mnie do domu z tabletkami przeciwbólowymi.

ZOBACZ TAKŻE: Torbiele endometrialne: późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

10-minutowa konsultacja. Na endometriozę – tabletka lub ciąża

Mimo dramatycznej manifestacji choroby, przez kolejne lata żaden z lekarzy nie postawił właściwej diagnozy ani nie skierował p. Anny na szczegółowe badania. Dopiero przed rokiem – w kwietniu 2017 roku – jeden z ginekologów stwierdził podejrzenie endometriozy. Pojawiło się wówczas światełko w tunelu – pacjentka dostała skierowanie do jednego z najlepszych specjalistów w zakresie leczenia endometriozy w Paryżu. Niestety, mimo pokładanych nadziei, wizyta nie przyniosła spodziewanych rezultatów.

– Konsultacja trwała może 10 minut; czułam się jak w kolejce po świeżą bagietkę. Po wykonanym badaniu lekarz stwierdził, że… pomoże mi tabletka, a najlepiej ciąża – mówi p. Anna.

Trafić pod dobry adres. Leczenie endometriozy w klinice Miracolo

Mając na swoim koncie wieloletnie zmagania z niekompetencją lekarzy, p. Anna postanowiła skonsultować otrzymane zalecenia z innym specjalistą – ginekologiem i radiologiem. To tam ostatecznie została skierowana do kliniki leczenia niepłodności.

– Po kilkumiesięcznych trudach poszukiwania właściwej drogi leczenia oddałam tę sprawę Bogu. I tak trafiłam na klinikę Miracolo – podkreśla p. Anna.

Już po pierwszej, pełnej empatii i zrozumienia rozmowie z przedstawicielami tej placówki p. Anna wiedziała, że po latach błądzenia po niewłaściwych gabinetach trafiła w końcu pod dobry adres.

– Niecałe trzy tygodnie później zostałam przyjęta i przebadana przez dra Jana Olka – wreszcie bez pośpiechu i godnie. To, co robi dr Olek wraz ze swoją kliniką, aż trudno opisać. Wspiera słowem, do każdego przypadku podchodzi z wielką uwagą. Przede wszystkim jednak po prostu chce pomagać! – zaznacza p. Anna.

Doceniając kompetencje, którymi wykazali się medycy Miracolo, a także indywidualne podejście do pacjentek (o które trudno i w Polsce, i we Francji), p. Anna zdecydowała się na kontynuację leczenia w Dortmundzie. I to pomimo ponadpięciusetkilometrowej odległości od domu.

– Po prostu nie mam zaufania do innych lekarzy – przyznaje p. Anna.

Wkrótce pacjentka otrzymała termin i plan operacyjnego leczenia endometriozy. Podczas zabiegu dr Jan Olek zdołał usunąć wszystkie ogniska endometriozy, które przez tyle lat sprawiały p. Annie ogromny, choć ignorowany przez innych lekarzy ból.

– Udało się usunąć wszystko, co sprawiało, że mój brzuch palił od środka każdego miesiąca.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Endometrioza utrudnia Agnieszce zajście w ciążę. Po operacji odrodziła się w niej nadzieja

Życie bez bólu, nadzieja na przyszłość

Od operacji minęło już ponad pół roku, a z miesiąca na miesiąc pacjentka czuje się coraz lepiej.

– Obecnie nie czuję żadnego bólu podczas miesiączki i poza nią – mówi p. Anna.

Dodaje, że zabieg istotnie wpłynął nie tylko na jakość jej życia, ale też na plany życiowe. Dziś wraz z mężem dobrze wiedzą, że endometrioza nie będzie mieć w ich życiu ostatniego słowa. Obecnie, wolna od bólu, z nadzieją patrzy w przyszłość – i wierzy, że choć przeszłości nie można zmienić, jej świadomość pomaga zweryfikować dawne potrzeby i dążenia.

– Kiedy kobieta słyszy o tej chorobie, wszystko się zmienia. Początkowo, tak jak każde młode małżeństwo, chcieliśmy chwilkę pokorzystać z życia. Endometrioza zmieniła nasze nastawienie, styl życia i priorytety. Oczywiście kosztowała nas wiele emocji i wyrzeczeń, ale nauczyła nas również, że zdrowie jest najważniejsze, a reszta to kwestia czasu i chęci – mówi.

Dziś ich chęci skoncentrowane są na założeniu rodziny – a cel ten zdaje się znacznie bliższy niż kiedyś.

 – Teraz wiemy, że dzięki Miracolo mamy duże szanse – mówi z uśmiechem p. Anna.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jak endometrioza zmienia życie? Opowiadają pacjentki Miracolo

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Noworodek na kocu w towarzystwie maskotki /Ilustracja do tekstu: Ryzyko przedwczesnego porodu i rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć
Fot.: Spencer Selover /Pexels.com

Każdego roku w Polsce rodzi się kilkaset wcześniaków. Zbyt wczesne narodziny wiążą się niejednokrotnie z szeregiem zagrożeń zdrowotnych i koniecznością dostosowania opieki do wymogów niedojrzałego organizmu.  Czy ryzyko przedwczesnego porodu można przewidzieć, co warto wiedzieć o rozwoju wcześniaka i o co szczególnie zadbać w pierwszych tygodniach i miesiącach jego życia?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wcześniak – co to znaczy?

Słowem wcześniak określa się dzieci urodzone pomiędzy 22. a 37. tygodniem ciąży. Na świat w tym czasie przychodzi niemal 7% noworodków. Skrajne wcześniactwo dotyczy zaś maluszków, które urodziły się przed 28. tygodniem ciąży, a ich masa urodzeniowa jest mniejsza niż 1 kg. Tak niedojrzałe organizmy mogą wymagać wielomiesięcznego leczenia, a konsekwencje przedwczesnych narodzin bywają trwałe i poważne.

Im bliżej wyznaczonego terminu porodu rodzi się wcześniak, tym większe są jego szanse na jego zdrowy, niezakłócony rozwój. Zawsze jednak przedwcześnie urodzony maluch będzie wymagać częstych, regularnych wizyt u lekarzy różnych specjalności – najlepiej aż do osiągnięcia wieku szkolnego. W pierwszych latach życia monitoruje się rozwój wcześniaka oraz wyrównuje ewentualne nieprawidłowości, np. przy pomocy rehabilitacji.

Troskliwa opieka i stały nadzór interdyscyplinarnego zespołu lekarzy znacząco zwiększą szanse wcześniaka na nadrobienie zaległości rozwojowych względem rówieśników.

Przedwczesny poród: czy można się do niego przygotować?

Przedwczesnym narodzinom dziecka nie da się zapobiec, ale często można je przewidzieć. Dlatego ważne jest, aby przyszła mama pozostawała pod opieką dobrego lekarza. Kiedy zostanie stwierdzony tzw. zagrażający poród przedwczesny, konieczna jest hospitalizacja ciężarnej w referencyjnym szpitalu specjalistycznym. Przyszłej mamie podaje się wówczas glikokortykosteroidy, czyli leki o silnym działaniu przeciwzapalnym, wpływające na metabolizm i uzupełniające niedobór hormonów. Przenikają one do organizmu dziecka i powodują przyspieszone dojrzewanie ważnych życiowo narządów, szczególnie płuc. Ta prenatalna terapia, wdrożona przynajmniej 48 godzin przed porodem, pomaga uniknąć licznych powikłań przedwczesnego urodzenia.

Co zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu?

Przedwczesny poród może nastąpić w wyniku przewlekłych chorób matki lub takich schorzeń jak nadciśnienie ciążowe, niewydolność szyjki macicy czy infekcje wewnątrzmaciczne. Jednak powodem zbyt szybkiego przyjścia dziecka na świat mogą być także:

  • stres przyszłej mamy,
  • niestabilna sytuacja życiowa,
  • nadmierne obciążenie pracą,
  • nieregularny tryb życia.

Mając świadomość czynników ryzyka przedwczesnego porodu, ważna jest dbałość o zdrowie i dobrą kondycję w czasie ciąży. Warto zadbać o dostosowaną do stanu zdrowia aktywność fizyczną oraz właściwy sposób żywienia. Prawidłowa, zbilansowana dieta przyszłej mamy rozpoczyna okres tzw. programowania żywieniowego. Trwa ono przez 1000 pierwszych dni życia młodego organizmu i zaczyna się już w chwili poczęcia.

CZYTAJ TEŻ: Wcześniak w domu – jaka jest różnica w opiece nad wcześniakiem a dzieckiem, które przyszło na świat w terminie?

Rozwój wcześniaka w pierwszych tygodniach życia

Maluch, który zbyt wcześnie opuścił brzuch mamy, powinien przebywać w podwyższonej temperaturze otoczenia i większej wilgotności powietrza. Najmniejsze wcześniaki wymagają też stałego monitorowania czynności życiowych organizmu, a w wypadku niedojrzałości układu pokarmowego – żywienia dożylnego. To dlatego pierwsze tygodnie życia maluch spędzi zapewne w inkubatorze. Nie oznacza to jednak, że powinien przebywać w całkowitej izolacji. Wręcz przeciwnie – bardzo ważne jest, aby rodzice towarzyszyli przedwcześnie urodzonemu noworodkowi jak najczęściej. Dotykanie maluszka, mówienie do niego, głaskanie go, a wraz z poprawą jego stanu zdrowia także noszenie i przytulanie są niezbędne dla jego zdrowia i prawidłowego rozwoju.

Po narodzinach wcześniaka kluczowa jest też jak najwcześniejsza diagnostyka i możliwie szybkie rozpoznanie ewentualnych wad towarzyszących wcześniactwu. Umożliwia to skuteczne leczenie, ograniczenie odległych skutków chorób oraz wyrównywanie szans rozwojowych wcześniaków.

Bardzo ważne jest pozytywne nastawienie, a o nie nietrudno, gdy przyjrzymy się rozwojowi neonatologii. Jeszcze kilkanaście lat temu ratowano wyłącznie wcześniaki z masą urodzeniową powyżej kilograma, a aż połowa dzieci ważących mniej niż 750 gramów umierała. Obecnie ratowane są już dzieci urodzone w 22. tygodniu ciąży. Najmniejsze na świecie uratowane i – co istotne – prawidłowo rozwijające się dziecko urodziło się w 21. tygodniu ciąży, ważąc niecałe 0,5 kg.

Wcześniak a karmienie piersią. Kilka faktów o prawidłowym żywieniu malucha

Istotny dla zdrowia i prawidłowego rozwoju dzieci przedwcześnie urodzonych jest też prawidłowy sposób ich żywienia. Jak wynika z badania „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku od 5. do 36. miesiąca życia”, niecałe 60% mam karmi swoje dzieci naturalnie przynajmniej do 6. miesiąca. Tymczasem dla zdrowia wcześniaków mleko mamy jest szczególnie cenne. WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia. Gdy minie pół roku, ten rodzaj żywienia dziecka należy kontynuować – z jednoczesnym rozszerzaniem diety.

Po okresie wyłącznego karmienia piersią, kluczowego w wypadku wcześniaków, bardzo ważny jest etap prawidłowego rozszerzania diety, wprowadzania pokarmów potencjalnie alergizujących i glutenu oraz dbałości o bezpieczeństwo i odpowiednią jakość żywności podawanej najmłodszym. Decyzję o tym, kiedy należy rozszerzyć dietę wcześniaka, powinien podjąć lekarz prowadzący. Cennym wsparciem dla rodziców będzie również kalendarz żywienia dziecka dostępny bezpłatnie na www.1000dni.pl. Narzędzie zostało pozytywnie zaopiniowane przez Instytut Matki i Dziecka, Instytut „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” i Stowarzyszenie „Zdrowe Pokolenia”.

Wcześniak a szczepienie i żłobek: co warto wiedzieć?

Noworodki urodzone przed czasem mają więcej szczepień – zarówno obowiązkowych, jak i zalecanych. Z tego samego powodu – zdaniem ekspertów – nie powinny uczęszczać do żłobka. Jednak objęte prawidłową opieką w szpitalu i po jego opuszczeniu mogą skutecznie nadrabiać zaległości rozwojowe i dorównać potencjałem dzieciom urodzonym w terminie.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Oto najmniejszy wcześniak w Polsce. W chwili narodzin dziewczynka ważyła 350 gramów!

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności. Poruszające wyznanie pierwszej damy

Michelle Obama - zdjecie z okładki książki "Becoming". Ilustracja do tekstu: Michelle Obama o poronieniu i in vitro
mat. promujące książkę "Becoming"

Okazuje się, że nawet dwie najbardziej przebojowe i energiczne osoby, z głęboką miłością i solidnym etosem pracy, mogą mieć problemy z poczęciem dziecka pisze szczerze Michelle Obama, była pierwsza dama USA, w swojej biografii „Becoming”. Choć od lat aktywnie wspiera prawa reprodukcyjne kobiet, dopiero teraz zdecydowała się podzielić najbardziej prywatną, głęboko skrywaną sferą swojego życia. Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ekskluzywnym wywiadzie dla stacji ABC News, promującym autobiografię „Becoming” [z ang.: „Stając się”], Michelle Obama opowiedziała o nieznanych dotąd faktach ze swojej przeszłości oraz o blaskach i cieniach rodzinnego życia. W szczerej rozmowie z dziennikarką Robin Roberts była pierwsza dama USA wyjawiła, że macierzyństwo nie przyszło jej łatwo.

Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności

Zanim na świecie pojawiła się pierwsza jej córka, Malia, prezydencka para przez długi czas bez skutku starała się o dziecko. Po długich miesiącach powtarzania testów ciążowych Michelle, wówczas 34-letnia, ujrzała w końcu wyczekane dwie kreski. Ale radość nie trwała długo; wkrótce przyszedł bowiem kolejny cios – poronienie. Tym potężniejszy, że doświadczamy w milczeniu i skrytości – strata ciąży nie była bowiem (i wciąż nie jest) tematem poruszanym publicznie.

Czułam się zagubiona, samotna; czułam, że zawiodłam. Nie wiedziałam wtedy, jak częste są poronienia, ponieważ nie mówimy o nich głośno – opowiedziała o doświadczeniu sprzed 20 lat. – Pogrążamy się w bólu, czując, że jesteśmy w pewnym sensie popsute. Właśnie dlatego tak ważne jest, by rozmawiać z młodymi matkami, że poronienia się zdarzają, a zegar biologiczny naprawdę tyka – mówiła Obama.

Z udostępnionych fragmentów autobiografii „Becoming”, której wczesną kopię otrzymała agencja prasowa Associated Press, wynika, że w obliczu powtarzających się niepowodzeń Michelle i Barack Obamowie zdecydowali się na leczenie w specjalistycznej klinice. Rozwiązaniem, które zarekomendowali im specjaliści, okazała się procedura in vitro. To właśnie dzięki niej przyszły na świat córki Obamów: Malia i Sasha.

Z książki dowiadujemy się także o cierpieniu i samotności, z którą musiała zmierzyć się Michelle Obama podczas przygotowań do in vitro. Jej mąż, sprawujący wówczas ważne funkcje państwowe, nie mógł towarzyszyć jej w przeważającej części procedury,

pozostawiając [ją] w dużej mierze samą w okresie manipulowania systemem reprodukcyjnym na rzecz jego szczytowej efektywności” pisze.

„Becoming”. Historia według własnego scenariusza

Tak odważne i głębokie wyznanie tylko pozornie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiła nas Michelle Obama.

Pierwsza dama, choć ciepła, serdeczna i otwarta na drugiego człowieka, zawsze chroniła prywatność swoją i swojej rodziny. W mediach społecznościowych i wywiadach skrupulatnie dobiera słowa – znając ich siłę, wartość i znaczenie. Dzięki temu, mimo ogromnej popularności, do dziś nie utraciła kontroli nad historią, którą opowiada jej życie. I właśnie taki przekaz kieruje dziś do czytelników swojej książki.

– Wasza opowieść to coś, co należy i będzie należało tylko do was. To coś, co powinniście mieć na własność – pisze w zapowiedzi książki.

Autobiografia Michelle Obamy „Becoming” ukaże się na amerykańskim rynku księgarskim 13 listopada br. Choć nie jest jeszcze fizycznie dostępna dla czytelników, w przedsprzedaży na Amazon.com zdążyła już wspiąć się na szczytowe pozycje bestsellerów. Książka zostanie przetłumaczona na 45 języków, w tym polski.

Źródło: BBC, ABC News

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Młoda artystka o poronieniu. 22-letnia Halsey: Chciałam być mamą bardziej niż gwiazdą pop

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Doświadczasz przewlekłego stresu? To może zwiększać ryzyko raka i osłabiać jego leczenie

Zestresowana kobieta /Ilustracja do tekstu: Przewlekły stres a ryzyko raka

W ostatnich latach pojawia się coraz więcej dowodów na wpływ stresu na rozwój wielu chorób, w tym tworzenie się guzów nowotworowych, ich wznowę, a nawet leczenie. Choć wiele osób uważa, że bardzo silny, choć krótkotrwały stres, związany z niespodziewanym wydarzeniem, jest dla naszych organizmów najbardziej destrukcyjny, okazuje się, że znacznie więcej szkody powoduje stres przewlekły, który towarzyszy nam na co dzień.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dr David Servan Schreiber z Francji, autor publikacji o wpływie negatywnych emocji na mózg, zauważa, że wytwarzane w czasie przewlekłego stresu noradrenalina i kortyzol przestawiają organizm w tryb walki lub ucieczki. Ten alarm dla organizmu, podnoszony bez potrzeby, osłabia z kolei siły obronne organizmu i może doprowadzić do wielu schorzeń. Udowodniono, że przewlekłe napięcie nerwowe jest przyczyną aż 80 chorób, w tym niepłodności i nowotworów.

CZYTAJ TEŻ: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Przewlekły stres sprzyja rozwojowi nowotworów i licznych chorób. Pogarsza też rokowania

Zagraniczne czasopismo naukowe „Preventive Medicine” przedstawiło wyniki badań, które dowodzą, jak negatywny wpływ na człowieka ma przewlekły stres. W trakcie analiz badacze obserwowali stan zdrowia grupy mężczyzn, którzy nieustannie odczuwali silne zdenerwowanie podczas wykonywanej pracy. Część z nich funkcjonowała w takim napięciu 15 lat, inni – 30. Niektórzy z nich zachorowali na nowotwór; okazało się, że u podstaw tej choroby leżał stres.

To jednak nie koniec złych informacji – stres negatywnie wpływa bowiem też na rezultaty leczenia onkologicznego. Zależność tę zaobserwowano podczas terapii kobiet z potrójnie ujemnym rakiem piersi. Gdy jednak pacjentki dodatkowo stosowały beta-blokery, hamujące układ współczulny, lepiej znosiły terapię, miały lepszą kondycję, a przerzuty były u nich łagodniejsze niż u pań, które nie brały tych leków.

Z innych analiz, prowadzonych przez naukowczynie z Instytutu Zoologii i Badań Biomedycznych UJ, wynika zaś, że o ile skutki stresu krótkotrwałego można uznać za przemijające, o tyle przewlekły stres odpowiada za liczne zaburzenia organizmu prowadzące do chorób oraz „promuje inicjację i progres zmian nowotworowych”.

Przewlekły stres a ryzyko raka. Zadbaj o regenerację

Mimo że na wiele przypadków losowych nie mamy wpływu, możemy (i powinniśmy!) kontrolować emocje, które towarzyszą nam w tych trudnych chwilach. Warto także zadbać o to, by w codziennym biegu znalazł się czas na regenerację.

– Unikajmy stresujących sytuacji. Jeżeli jest to poza naszymi możliwościami, uczmy się prawidłowo zarządzać własnym czasem. Goniąc za pieniędzmi, zapominamy o życiu prywatnym, regeneracji sił, odpoczynku – mówi dr n. med. Dariusz Godlewski, onkolog, dyrektor Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów OPEN w Poznaniu.

O właściwej profilaktyce onkologicznej przeczytasz więcej na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Źródło: MZ

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Stres zmniejsza płodność i skuteczność in vitro. Ale jest na to sposób

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.