Przejdź do treści

Kiedy zajście w ciążę staje się dramatem…

Para w łóżku; kobieta patrzy na test ciążowy /Ilustracja do tekstu: Przeziębienie a starania o dziecko

Pary, które starają się o dziecko, najpierw precyzyjnie wyznaczają dzień owulacji, potem szukają odpowiedniego momentu na zbliżenie i niecierpliwe oczekują aż do zakończenia cyklu, pojawienia się dwóch kresek na teście i pierwszych mdłości, które w 100% potwierdzą, że w końcu im się udało! Niestety, co 5. para ma problemy z zajściem w ciążę, co miesiąc przeżywając małą żałobę, opłakując dziecko, które zrodziło się tylko w ich głowach i sercach, ale do jego poczęcia w rzeczywistości znowu nie doszło…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dziecko pępkiem świata u niepłodnych par

Badania udowodniły, że osoby, które doświadczyły niepłodności, przeżywają takie same emocje, jak pacjenci cierpiący na choroby nowotworowe i kardiologiczne, uczestnicy katastrof czy wypadków komunikacyjnych.

Stres związany z każdą nieudaną próbą zapłodnienia, obarczanie się winą, obawy, wszechogarniająca niepewność i bezsilność sprawia, że życie zaczyna kręcić się tylko i wyłącznie wokół jednej rzeczy, a niepłodność męska lub żeńska gra główne skrzypce. To właśnie w takich momentach seks między partnerami bardzo często traci na swojej wartości, zaczyna być mechaniczny, a spontaniczność z każdym miesiącem maleje, stając się obowiązkiem i środkiem do upragnionego celu.

Niepłodność a depresja

Kiedy ilość prób zakończonych niepowodzeniem ciągle wzrasta, a na rodzinnych spotkaniach rodzice zadręczają powtarzającym się niczym mantra pytaniem: „Kiedy zdecydujecie się na dziecko?”, pary, które starają się o powiększenie rodziny, mają po prostu dosyć. W wielu takich przypadkach do niepłodności można śmiało dodać pierwsze oznaki depresji. Statystyki pokazują, że średnio aż 30% kobiet, które poddały się leczeniu niepłodności, mając problemy z zajściem w ciążę, obserwuje u siebie objawy depresyjne, a 40% czuje potrzebę konsultacji psychologicznej.

Męsko-damskie dramaty i pomoc specjalisty

Psychika partnerów ma ogromny wpływ na funkcjonowanie całego układu hormonalnego. U kobiet stres spowoduje zwiększone wydzielanie prolaktyny, uniemożliwiające zajście w ciążę. Działa to jednak w dwie strony. Bywa, że z pozoru silny i stanowczo stąpający po ziemi mężczyzna w starciu ze stresem związanym z niepłodnością, nie potrafi poradzić sobie z otaczającą go rzeczywistością, szczególnie kiedy problem dotyka jego komórek rozrodczych. Obniżone poczucie własnej wartości i męskości bierze górę, a perspektywa rodzicielstwa oddala się z każdym dniem. Niekiedy jest to jeden z powodów spięć partnerów, nieporozumień i kryzysu w związku, który potrzebuje pomocy specjalisty. Osoba z zewnątrz w wielu przypadkach po prostu pomaga zdystansować się do całej sytuacji i doradza, jak pozbyć się poczucia winy za każde kolejne niepowodzenie, dając psychologiczny patent na to, jak zajść w ciążę.

POLECAMY: Zioła na niepłodność- radzi dietetyk

Niepłodność idiopatyczna – co dalej?

Statystycznie ustalenie przyczyny niepłodności udaje się w około 20% – 50% przypadków. U pozostałych par nawet wnikliwa diagnostyka nie wykazuje przyczyny starań, które kończą się niepowodzeniem. To dlatego warto mieć świadomość, co wpływa na damską i męską płodność. Być może jest to po prostu źle dobrana dieta, brak aktywności fizycznej, nadwaga albo stres.  W takiej sytuacji z pomocą przychodzą tabletki na płodność dla meżczyzn oraz suplementy diety dla kobiet. Ogromne znaczenie ma także zdrowy tryb życia. Bezcenna jest również wiedza na temat samego leczenia niepłodności. Na tym etapie kluczowe są szczere rozmowy między partnerami, obopólne zrozumienie, akceptacja sytuacji, w jakiej się znaleźli oraz nieustanne wsparcie. Dla wielu przyszłych matek i ojców jest to jeden z ważniejszych momentów w ich życiu, ponieważ przejście przez nawet kilkuletnie leczenie niepłodności potrafi mocno scementować ich relację bądź też pozostawia ją mocno nadszarpniętą…

Jak radzić sobie z niepłodnością?

Co roku niepłodność dotyka około 1,5 mln par w Polsce. Zazwyczaj to kobieta jako pierwsza zauważa problem niepłodności. To ona na bieżąco i z wielką uwagą monitoruje swój cykl menstruacyjny i każdy sygnał, który wysyła jej organizm, potwierdzający gotowość do zapłodnienia. Leczenie in vitro w wielu przypadkach jest ostatecznością. Wcześniej zawsze warto poszukać przyczyn dookoła siebie i próbować zniwelować je do minimum. Pomocna może okazać się terapia indywidualna lub terapia dla par. Rozwiązaniem dla chronicznego stresu, regularnego mierzenia temperatury, kontrolowania konsystencji śluzu i położenia szyjki macicy będzie w wielu przypadkach po prostu chwila oddechu od ciągłego napięcia i starań. Choć bywa to trudne, czasami warto zwolnić tempo, skupić się wyłącznie na partnerze i odnaleźć wewnętrzny spokój między kolejnymi owulacjami. Zamiast ciągle zastanawiać się, jak zajść w ciążę, warto dać sobie chwilę oddechu. Wiele par zaszło w ciążę dopiero po zaakceptowaniu niepłodności i sytuacji, w jakiej się znaleźli, co było dla nich ewidentnym przejściem przez syndrom akceptacji innego rozwiązania.

POLECAMY:

Przyczyny i objawy niepłodności

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

5 kroków samobadania piersi. To proste badanie może uratować życie

Młoda kobieta w jeansach i białym staniku /Ilustracja do tekstu: Biustonosz a ryzyko raka piersi. Samobadanie piersi
Fot.: Remy Loz /Unsplash.com

Samobadanie piersi to najważniejsze badanie w profilaktyce nowotworów piersi. W kilku prostych krokach wyjaśnię ci, jak poprawnie wykonać samobadanie piersi przed lustrem, pod prysznicem i w łóżku.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nastał taki dzień, kiedy zaparło mi dech w piersi. Kiedy nie spałam cała noc z wrażenia i głęboko myślałam. W jednej sekundzie (no, może jednak w kilku) zatrzymał mi się cały świat, a kadry z życia przelatywały mi przed oczami jak film pełnometrażowy. Nie był to wypadek, nie były to też oświadczyny. Znalazłam guzek w lewej piersi.

Ogarnęła mnie panika – bo jak to tak, 24 lata dopiero, a już guz? Łzy ciekły mi bez kontroli po policzkach, a dłoń bezustannie wyczuwała guzek w lewej piersi.  Gdzieś w otchłani umysłu jakiś głos szeptał mi do ucha, że nie skończę studiów, że utknę na onkologii, lecząc się i walcząc o każdy kolejny nowy dzień. W mojej głowie rozgrywał się koszmar.

Dwa dni później idę szpitalnym korytarzem na oddział onkologii. Siadam na krześle i czekam na lekarza, który zrobi mi USG. Strach niewyobrażalny – obrona licencjatu z pedagogiki, operacja wytworzenia pochwy i rekonwalescencja to było nic w porównaniu z tym, co przeżywałam na tym krześle. Mdłości wracały do mnie jak bumerang, trzęsłam się z nerwów. Chciałam już wejść i mieć to za sobą.

Leżanka twarda. Jestem od pasa w górę rozebrana, z rękami za głową. Staram się nie patrzeć na monitor. Mówię sobie: „Dziewczyno, dobrze będzie! Zamknijże te oczy, oddychaj spokojnie i czekaj na to, co powie lekarz”. Nie dałam rady. Zwróciłam głowę ku monitorowi i obserwuję – węzły chłonne po obu stronach czyste, prawa pierś – czysto, lewa pierś, w której znalazłam coś podejrzanego… czysto. Zbity tłuszcz mnie wystraszył. Odetchnęłam z ulgą.

Moja historia kończy się na łzach szczęścia po wyjściu od lekarza i kilkuminutowej słabości po szybkim spadku ciśnienia i kortyzolu, który mnie napędzał. Chwyciłam życie za rogi i nie odpuszczam. Dlatego nie zapominam o regularnym samobadaniu piersi – do czego i ciebie chcę dziś zachęcić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Chcesz zmniejszyć ryzyko raka piersi? Zadbaj o prawidłowy biustonosz i regularne samobadanie

Jak poprawnie wykonać samobadanie piersi?

Samobadanie piersi przed lustrem

Unieś ręce wysoko do góry i przypatrz się, czy nie widzisz czegoś niepokojącego. Zwróć uwagę na zmianę w kształcie piersi, kolor i strukturę skóry.
Te same czynności skontroluj, umieszczając ręce na biodrach.
Uciśnij brodawkę – skontroluj, czy nie wydziela się z niej płyn.

Samobadanie piersi pod prysznicem

Lewą rękę połóż z tyłu głowy, a prawą – na lewej piersi. Następnie, lekko naciskając trzema środkowymi palcami, zataczaj drobne kółeczka wzdłuż piersi: z góry na dół i z powrotem. Tak samo postępuj z prawą piersią. Ten sposób pozwala na sprawdzenie, czy nie występują guzki lub stwardnienia.

Samobadanie piersi po kąpieli w łóżku

Wsuń poduszkę lub zwinięty ręcznik pod lewy bark, lewą rękę włóż pod głowę. Trzema środkowymi palcami prawej ręki (tylko tę masz do dyspozycji) zbadaj lewą pierś: tak, jak pod prysznicem. Te same czynności powtórz przy prawej piersi (lewą ręką).

Wyjmij rękę spod głowy, połóż ją wzdłuż tułowia i zbadaj pachy. Sprawdź, czy nie masz powiększonych węzłów chłonnych.

CZYTAJ TEŻ: Rak piersi w ciąży. Najnowsze rekomendacje ekspertów

Czego szukać podczas samobadania piersi?

Podczas samobadania piersi można zobaczyć bądź wyczuć niepokojące zmiany. Są to:

  • zmiany skórne piersi: zmiany koloru skóry, przebarwienia, pieprzyki, naczyniaki czy cellulit,
  • wyciek z brodawek: jeśli poza okresem karmienia występuje wyciek krwisty (o zabarwieniu mlecznym) lub bezbarwny jest to to objaw niepokojący, świadczący o konieczności dalszej diagnostyki,
  • nadżerki, zmiany kształtu i wyglądu piersi.

Samobadanie piersi pozwala również na wyczucie guzków, obrzęków pod pachą i obrzęków węzłów chłonnych.

Nie obawiaj się samobadania piersi. Nie wszystko, co wykryjesz, to zmiana złośliwa

Wykonując samobadanie piersi pamiętaj, że nie badasz się po to, aby coś znaleźć, tylko by mieć 100% pewności, że nie masz żadnych niepokojących zmian. Zadbaj o to, by samobadanie piersi było najczęstszym badaniem, jakie wykonujesz.

Pamiętaj też, że nie wszystko, co znajdziesz czy wyczujesz, może okazać się nowotworem złośliwym. Nie wyciągaj więc pochopnych wniosków, nie denerwuj się na zapas i nie zwlekaj z wizytą u ginekologa czy internisty.

Najlepiej zawsze badać się tydzień po menstruacji. Jeśli już nie miesiączkujesz – wykonuj samobadanie piersi raz w miesiącu. Kobiety z MRKH mają dwie możliwości. Pierwszą jest wizyta u endokrynologa, który pomoże ustalić twój cykl, drugą zaś – samodzielne wybranie stałego dnia na badanie (np. pierwszy poniedziałek miesiąca).

Piersi trzeba otoczyć opieką – poobserwować je i skontrolować. Zaufaj swoim dłoniom, które (gwarantuję!) wyczują wszystko. Jeśli darzysz zaufaniem również inne dłonie – zaangażuj je do pomocy. Pamiętaj – życie masz tylko jedno.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

 

Agnieszka Wasilewska

Studentka pielęgniarstwa AHE w Łodzi, pedagog, animatorka zabaw dla dzieci i wolontariuszka Fundacji DKMS Polska. Miłośniczka zielonej herbaty i dobrych kryminałów. Nie wyobraża sobie życia bez pomagania – to jeden z czynników, który napędza ją do działania i do życia. Bo troska o jednego człowieka to miłość, ale o wiele osób – to pielęgniarstwo.

ONZ: Prawo do aborcji jest prawem człowieka. Polska musi je realizować

Kobieta na manifestacji; trzyma transparent z angielskim napisem: Nie dlatego, że masz siostrę, nie dlatego, że masz matkę, nie dlatego, że masz córkę. Dlatego, że ona jest człowiekiem. /Ilustracja do tekstu: Prawo do aborcji to prawo człowieka. Komitet Praw Człowieka ONZ przyjął ważny dokument
Fot.: Monica Melton /Unsplash.com

30 października br., po trwających blisko 3 lata konsultacjach, członkowie Komitetu Praw Człowieka ONZ przyjęli treść Komentarza ogólnego do art. 6. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Ponaddwudziestostronicowy dokument regulujący kwestię ochrony życia zobowiązuje państwa-strony do prawnego zagwarantowania obywatelkom dostępu do bezpiecznej aborcji.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Komentarz, przyjęty mimo licznych sprzeciwów środowisk anti-choice, zobowiązuje państwa, które są sygnatariuszami Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (ICPPR), do zapewnienia bezpiecznego, legalnego i skutecznego dostępu do aborcji w określonych przypadkach. Dotyczy to sytuacji, gdy:

  • ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety,
  • kontynuowanie ciąży mogłoby przyczynić się do cierpienia i bólu psychicznego – m.in. w przypadku gwałtu albo kazirodztwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Długa droga do ginekologa. Alarmujące dane o dostępie do opieki położniczej na wsi

Prawo do aborcji to prawo człowieka

Zgodnie z treścią dokumentu, państwom-stronom nie wolno regulować kwestii dotyczących ciąży i aborcji w sposób, który byłby sprzeczny z obowiązkiem ochrony kobiet i dziewcząt przed przerywaniem ciąży w niebezpiecznych warunkach.

„Chociaż państwa-strony mogą przyjąć własne regulacje dotyczące dostępu do dobrowolnej adopcji, nie mogą one skutkować naruszeniem prawa do życia ciężarnej kobiety lub innych jej praw wynikających z Paktu” – czytamy w paragrafie 8. Komentarza ogólnego do art. 6. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

Sygnatariusze ICPRR są zobligowani do zmian ustawowych, które udostępnią aborcję w opisanych wyżej przypadkach, a tym samym zapobiegną zagrożeniu wiążącemu się z przerywaniem ciąży w warunkach niepodlegających monitoringowi.

Dodatkowo Komentarz do art. 6. zobowiązuje państwa-strony do zapewnienia rzetelnej edukacji seksualnej oraz przystępnej cenowo antykoncepcji. Prawo powinno także zapobiegać dyskryminacji i stygmatyzacji kobiet i dziewcząt, które decydują się na przerwanie ciąży.

CZYTAJ TEŻ: Medycyna po chrześcijańsku. Katolicki uniwersytet wykształci lekarzy przeciwnych in vitro?

Prawo do aborcji musi być zapewnione także w Polsce

Warto przypomnieć, że Polska ratyfikowała Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych przed ponad 30 laty. Wszedł on w życie 18 czerwca 1977 r. i ma wiążący charakter prawny. Oznacza to, że nasz kraj zobowiązany jest do zniesienia barier w dostępie do bezpiecznej aborcji zarówno w prawie, jak i w praktyce (wynikających m.in. z klauzuli sumienia).

– Poza konsekwencjami naruszenia prawa międzynarodowego, skutkującymi daleko idącym ostracyzmem na arenie międzynarodowej, naruszenie wymogów wynikających z Komentarza może uruchomić falę procedur skargowych na gruncie międzynarodowym, europejskim i krajowym. Za nią zaś pójdzie obowiązek wypłaty wysokich odszkodowań przez Polskę – zaznacza Krystyna Kacpura, dyrektorka wykonawcza Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, w komunikacie przesłanym mediom.

Jak dodają przedstawicielki Federacji, w trakcie dyskusji nad treścią Komentarza pochylono się m.in. nad sytuacją Polek, które w ostatnich latach walczą z próbami ograniczenia prawa do aborcji. Organizacja przewiduje, że może przełożyć się to na duże oczekiwania wobec Polski w zakresie sprawozdawania z realizacji postanowień dokumentu.

– Przyjęcie komentarza to wielki dzień dla międzynarodowej społeczności pro-choice, zapewnia bowiem ramy prawne niezbędne do tego, by pociągać do odpowiedzialności władze za społeczne i zdrowotne straty wynikające z restrykcyjnych przepisów antyaborcyjnych. To także wyraźny sygnał dla ekstremistycznych organizacji, że przedefiniowanie na ich modłę katalogu praw człowieka w międzynarodowym systemie praw człowieka nie jest możliwe – podkreśla Krystyna Kacpura.

Treść Komentarza ogólnego do art. 6. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych można znaleźć tutaj (format PDF, j. angielski).

POLECAMY RÓWNIEŻ: Manuela Gretkowska o okładce „Wysokich Obcasów”: Aborcja stała się elementem religijnym

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?

Para u lekarza /Ilustracja do tekstu: Nie tylko ginekolog. 7 specjalistów od niepłodności /Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?
Fot.: Fotolia.pl

W lipcu 2016 roku wygaszono rządowy program dofinansowania in vitro.  Tymczasem wiele par, które skorzystały ze wsparcia, wciąż ma zamrożone zarodki powstałe w ramach tej procedury. Czy dziś, ponad dwa lata po zakończeniu programu, wciąż mogą liczyć na bezpłatny transfer zarodków? W związku z licznymi zapytaniami naszych czytelniczek i rozbieżnymi informacjami, które pojawiają się na ten temat, postanowiliśmy zapytać o tę kwestię ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z szacunkami, w wyniku rządowego programu leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, który realizowany był w latach 2013–2016, w Polsce urodziło się już ok. 9 tys. dzieci. Wiele uczestniczących w programie par wciąż przechowuje w banku zamrożone zarodki, które dopiero planuje wykorzystać. W 2016 roku, gdy program wygasł, eksperci zapewniali, że transfer zarodków uzyskanych w wyniku procedury objętej rządowym dofinansowaniem będzie możliwy bez opłat także po wygaszeniu programu. Część naszych czytelniczek, uzyskawszy na ten temat sprzeczne informacje, nie ma jednak takiej pewności. Czy zatem transfer zarodków z rządowego programu in vitro jest bezpłatny i czy istnieje termin, do którego możemy je wykorzystać?

CZYTAJ TEŻ: Transfer mrożonych zarodków zwiększa szanse na ciążę

Transfer zarodków z rządowego programu in vitro. Procedury 2018

Eksperci wskazują, że transfer zarodków, które powstały w trakcie rządowego programu in vitro, jest w dalszym ciągu przeprowadzany nieodpłatnie – aż do ich wykorzystania.

– Procedura transferu dla pacjentów, którzy maja zarodki w banku komórek rozrodczych i zarodków powstałe w wyniku uczestnictwa w programie rządowym, jest bezpłatna – podkreślają przedstawiciele kliniki GynCentrum w Katowicach.

Informacje te potwierdza także sieć klinik INVICTA.

– Para ponosi we własnym zakresie jedynie koszty niezbędnych wizyt, porad specjalistycznych, badań serologicznych i innej diagnostyki związanej z przeniesieniem zarodka, a także ewentualnych leków stosowanych podczas przygotowania do zabiegu – wyjaśnia dr Andrzej Hajdusianek, ginekolog z Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA w Gdańsku.

Klinika leczenia niepłodności, która uczestniczyła w rządowym programie leczenia metodą in vitro, jest zobowiązana do zapewnienia bezpiecznego przechowywania zarodków aż do momentu ich podania. To zaś wiąże się z koniecznością poniesienia dodatkowej opłaty.

– Po zakończeniu programu rządowego koszty związane z bankowaniem ponoszą pacjenci. W INVICTA wyszliśmy naprzeciw ich potrzebom i nie naliczaliśmy opłat w pierwszym okresie (przez ok. rok).  Chcieliśmy w ten sposób zmotywować pary do kontynuacji leczenia i wykorzystania przechowywanych zarodków – dodaje ekspert INVICTA.

POLECAMY RÓWNIEŻ: W kolejce po rodzicielskie szczęście. Ogromne zainteresowanie programem dofinansowania in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Kiedy kobieta słyszy diagnozę: endometrioza, wszystko się zmienia”. Historia Anny

Smutna kobieta trzyma się za obolały brzuch /Ilustracja do tekstów: kauteryzacja jajników /leczenie endometriozy

Życie, którego rytm wyznaczają epizody rozdzierającego bólu, zmagania z ignorancją lekarzy i wieloletnie oczekiwanie na diagnozę, za którą niezwykle rzadko idzie właściwa terapia – to rzeczywistość wielu kobiet z endometriozą: w Polsce i za granicą. Ale choroba nie musi rzucać cienia na nasze marzenia i plany. Poznajcie historię 28-letniej Anny, pacjentki Miracolo, która pokazuje, jak wielkie znaczenie dla jakości życia mają: napotkanie na swojej drodze właściwego specjalisty i godne, pełne empatii leczenie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Endometrioza została rozpoznana u p. Anny w kwietniu 2017 roku. Ale choć od największego kryzysu do diagnozy minęły 4 lata, w rzeczywistości musiała na nią czekać niemal całe dorosłe życie.

Ignorowane objawy endometriozy. „Słyszałam, że ma boleć, że od tego są środki przeciwbólowe”

Z bolesnymi miesiączkami zmagała się od zawsze. Utrudniający funkcjonowanie intensywny ból  sygnalizowała od pierwszych wizyt ginekologicznych, ale objawy te nie spotykały się z należytą uwagą ze strony lekarzy. Ginekolodzy, do których trafiała p. Anna, twierdzili, że bolesne miesiączki są u kobiet normą, należy więc do nich przywyknąć.

– Zawsze słyszałam, że to normalne, że ma boleć, że właśnie od tego są tabletki przeciwbólowe – mówi p. Anna.

We Francji, gdzie od lat mieszka, lekarze notorycznie lekceważą sugestie zgłaszane przez pacjentki z endometriozą. Zamiast kierować je na dodatkowe badania, od razu sięgają po bloczek recept, z pomocą których ordynują terapię hormonalną. Tymczasem brak należytej diagnostyki i zagłuszanie symptomów niewłaściwym leczeniem nie tylko nie pomaga wyleczyć choroby, ale wręcz pobudza ją do dalszego rozwoju. Tak też wydarzyło się w przypadku p. Anny.

– Największy kryzys pojawił się w 2013 roku – trafiłam wówczas na pogotowie. Na podstawie wykonanych badań lekarze niczego nie stwierdzili i… odesłali mnie do domu z tabletkami przeciwbólowymi.

ZOBACZ TAKŻE: Torbiele endometrialne: późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

10-minutowa konsultacja. Na endometriozę – tabletka lub ciąża

Mimo dramatycznej manifestacji choroby, przez kolejne lata żaden z lekarzy nie postawił właściwej diagnozy ani nie skierował p. Anny na szczegółowe badania. Dopiero przed rokiem – w kwietniu 2017 roku – jeden z ginekologów stwierdził podejrzenie endometriozy. Pojawiło się wówczas światełko w tunelu – pacjentka dostała skierowanie do jednego z najlepszych specjalistów w zakresie leczenia endometriozy w Paryżu. Niestety, mimo pokładanych nadziei, wizyta nie przyniosła spodziewanych rezultatów.

– Konsultacja trwała może 10 minut; czułam się jak w kolejce po świeżą bagietkę. Po wykonanym badaniu lekarz stwierdził, że… pomoże mi tabletka, a najlepiej ciąża – mówi p. Anna.

Trafić pod dobry adres. Leczenie endometriozy w klinice Miracolo

Mając na swoim koncie wieloletnie zmagania z niekompetencją lekarzy, p. Anna postanowiła skonsultować otrzymane zalecenia z innym specjalistą – ginekologiem i radiologiem. To tam ostatecznie została skierowana do kliniki leczenia niepłodności.

– Po kilkumiesięcznych trudach poszukiwania właściwej drogi leczenia oddałam tę sprawę Bogu. I tak trafiłam na klinikę Miracolo – podkreśla p. Anna.

Już po pierwszej, pełnej empatii i zrozumienia rozmowie z przedstawicielami tej placówki p. Anna wiedziała, że po latach błądzenia po niewłaściwych gabinetach trafiła w końcu pod dobry adres.

– Niecałe trzy tygodnie później zostałam przyjęta i przebadana przez dra Jana Olka – wreszcie bez pośpiechu i godnie. To, co robi dr Olek wraz ze swoją kliniką, aż trudno opisać. Wspiera słowem, do każdego przypadku podchodzi z wielką uwagą. Przede wszystkim jednak po prostu chce pomagać! – zaznacza p. Anna.

Doceniając kompetencje, którymi wykazali się medycy Miracolo, a także indywidualne podejście do pacjentek (o które trudno i w Polsce, i we Francji), p. Anna zdecydowała się na kontynuację leczenia w Dortmundzie. I to pomimo ponadpięciusetkilometrowej odległości od domu.

– Po prostu nie mam zaufania do innych lekarzy – przyznaje p. Anna.

Wkrótce pacjentka otrzymała termin i plan operacyjnego leczenia endometriozy. Podczas zabiegu dr Jan Olek zdołał usunąć wszystkie ogniska endometriozy, które przez tyle lat sprawiały p. Annie ogromny, choć ignorowany przez innych lekarzy ból.

– Udało się usunąć wszystko, co sprawiało, że mój brzuch palił od środka każdego miesiąca.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Endometrioza utrudnia Agnieszce zajście w ciążę. Po operacji odrodziła się w niej nadzieja

Życie bez bólu, nadzieja na przyszłość

Od operacji minęło już ponad pół roku, a z miesiąca na miesiąc pacjentka czuje się coraz lepiej.

– Obecnie nie czuję żadnego bólu podczas miesiączki i poza nią – mówi p. Anna.

Dodaje, że zabieg istotnie wpłynął nie tylko na jakość jej życia, ale też na plany życiowe. Dziś wraz z mężem dobrze wiedzą, że endometrioza nie będzie mieć w ich życiu ostatniego słowa. Obecnie, wolna od bólu, z nadzieją patrzy w przyszłość – i wierzy, że choć przeszłości nie można zmienić, jej świadomość pomaga zweryfikować dawne potrzeby i dążenia.

– Kiedy kobieta słyszy o tej chorobie, wszystko się zmienia. Początkowo, tak jak każde młode małżeństwo, chcieliśmy chwilkę pokorzystać z życia. Endometrioza zmieniła nasze nastawienie, styl życia i priorytety. Oczywiście kosztowała nas wiele emocji i wyrzeczeń, ale nauczyła nas również, że zdrowie jest najważniejsze, a reszta to kwestia czasu i chęci – mówi.

Dziś ich chęci skoncentrowane są na założeniu rodziny – a cel ten zdaje się znacznie bliższy niż kiedyś.

 – Teraz wiemy, że dzięki Miracolo mamy duże szanse – mówi z uśmiechem p. Anna.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jak endometrioza zmienia życie? Opowiadają pacjentki Miracolo

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.