Przejdź do treści

Wzruszająca historia adopcji – „Pragnęłam zostać mamą, niekoniecznie zajść w ciążę”

historia adopcji
Fot. Instagram Mamma in Progress

Jennifer Finn ma 39 lat i przed kilka miesiącami została mamą. Przez dłuższy czas walczyła z niepłodnością, zaprzątała jej ona każdą myśl, zabrała całą masę emocji, zmusiła do rozmaitych prób leczenia. Kobieta w pewnym momencie zrozumiała jednak, że tak naprawdę stoi za tym wszystkim pragnienie bycia mamą, niekoniecznie bycia w ciąży – zgadza się, jej droga do rodzicielstwa zakończyła się adopcją.

Po kilku miesiącach wciąż i wciąż negatywnego wyniku testu ciążowego Jennifer i jej mąż zgłosili się do specjalisty. Jak sama mówi: Nie mieliśmy wtedy pojęcia, jaka podróż przed nami!. Szybko okazało się, że kobieta ma niską rezerwę jajnikową, co sprawiło, że kolejny rok upłynął parze na spotkaniach z wieloma lekarzami zajmującymi się niepłodnością, różnymi rodzajami farmakoterapii oraz metodami leczenia. Starań i zaangażowania nikt Jennifer nie odmówi:

Próbowałam akupunktury, Qigong, chińskiej herbaty ziołowej, masażu brzucha Majów, medytacji, wiele razy zmieniałam dietę – wyeliminowałam kawę i alkohol – próbowałam też takich suplementów, jak Maca, witaminy prenatalne i mleczko pszczele” – jej słowa cytuje popsugar. Nic jednak nie pomagało.

Był to bardzo trudny czas, który pozwolił jednak kobiecie wiele się o sobie dowiedzieć.Niepłodność okazała się dla mnie szansą na poznanie swoich lęków, perfekcjonizmu i chęci kontrolowania” – mówi. Wymagało to oczywiście dużej pracy nad sobą, która towarzyszyła kolejnym próbom zajścia w ciążę. Para zastanawiała się m.in. nad in vitro – mieli jednak sporo wątpliwości, ponieważ nie było do końca wiadomo, czy w ich przypadku zadziała. Jennifer posiadała jednak z tyłu głowy inny pomysł:

Nieco po roku prób zapłodnienia, zupełnie nie wiedząc, jak zareaguje, przedstawiłam mężowi pomysł adopcji (…) Co zaskakujące, odpowiedział bardzo szybko: ‚Tak, zróbmy to’. Po dalszej dyskusji zdaliśmy sobie sprawę, że oboje odczuwamy dość silne powołanie do adopcji i zrozumiałam, że pragnęłam zostać mamą, niekoniecznie zajść w ciążę.

Jennifer Fin – wypowiedź dla popsugar

Historia adopcji – happy end na horyzoncie!

Po podjęciu decyzji para szybko zaczęła załatwiać wszystkie formalności, a kilka miesięcy później zgłosiła się kobieta, która niedługo miała urodzić ich syna. Mieli oni szansę dość dobrze się poznać, wytworzyć ważną więź i dzięki temu razem przejść przez ten niezwykle trudny emocjonalnie czas. Wszyscy byli jednak pewni tego rozwiązania i tym oto sposobem 28. sierpnia 2019 roku rodzina Finn powiększyła się o małego, cudownego chłopca. „Mogłam przeciąć pępowinę, a kiedy lekarze położyli go na mojej piersi, natychmiast spojrzał na mnie swoimi dużymi, niebieskimi oczami” – opowiada szczęśliwa dziś mama, która swoje przeżycia dokumentuje na Instagramowym koncie Mamma in Progress.

Jennifer zaznacza, że „nigdy nie miała żadnych wątpliwości co do tego, że miłość pomiędzy rodzicami a dziećmi nie musi być biologiczna, żeby być głęboką, prawdziwą i bezwarunkową”. Innym tego przykładem jest historia Amy, która nie mogąc zajść w kolejną ciążę, również zdecydowała się na adopcję. Koniec końców jest mamą… siedmiorga dzieci! Podkreśla, że kocha je tak samo, jak te, które urodziła – więcej >>TUTAJ<<

Źródło: popsugar / Instagram Mamma in Progress

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.