Przejdź do treści

Kamila Ferenc: „Każda walka ma sens. Nie można się godzić na narzucone zasady gry”

Kamila Ferebc
Kamila Ferenc, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

„Czasem efektów nie widać od razu. Ale przecież wielkie, przełomowe zmiany tylko pozornie następują z dnia na dzień. Zazwyczaj poprzedzają je lata ciężkiej pracy i starań” – mówi Kamila Ferenc, prawniczka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. 8 marca opowiedziała nam, jak ocenia sytuację kobiet w Polsce.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Obchodzimy dziś Dzień Kobiet. Czy w obecnej sytuacji politycznej polskie kobiety mają co świętować?

Kamila Ferenc: Zawsze znajdzie się powód, by świętować. Uważam, że jest to ważne, by celebrować różne zdobycze feminizmu, doceniać siebie, swoją walkę oraz znaczenie kolektywizmu i współpracy w tej walce. Nadal jednak jest wiele do wywalczenia. Sytuacja jest o tyle trudniejsza, że musimy nie tylko zabiegać o rozwój praw kobiet, ale także stanowczo bronić dotychczasowych osiągnięć. Nowy establiszment chce doprowadzić do zwijania i limitacji naszych praw – osobistych i politycznych. Ten trend obserwuje się w wielu państwach świata.

Grudniowy raport Komisarza Praw Człowieka mówi jasno: Polska łamie prawa reprodukcyjne. Na co dzień działa Pani w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Co – pod względem prawnym – najbardziej zagraża dziś kobietom w Polsce?

Zagraża bardzo wiele i niestety sytuacja jest wielce alarmująca. Po pierwsze, ustanowione 25 lat prawo antyaborcyjne jest restrykcyjną fikcją, usankcjonowaniem hipokryzji i symbolicznym przejęciem władzy nad płodnością i seksualnością kobiet. W dodatku jest nieprzestrzegane.

Władza publiczna od lat (bez względu na to, które ugrupowanie polityczne ją sprawuje) nie chce stworzyć mechanizmów, które pozwalałyby na wyegzekwowanie świadczenia zdrowotnego, jakim jest aborcja, przynajmniej w tych kilku przypadkach wskazanych w ustawie z 1993 r. Mimo licznych apeli wciąż mamy lukę prawną związaną z klauzulą sumienia lekarzy. Nie muszą oni już wskazywać innego lekarza, który wykonałby taki zabieg. Jednocześnie nie ma żadnego podmiotu, który w tej sprawie udzielałby informacji. A pacjent lub pacjentka ma do tej informacji pełne prawo – chociażby na podstawie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Gdy spojrzy się na mapę z perspektywy wykonywania aborcji w szpitalach, to widać głównie białe plamy – z nielicznymi wyjątkami. W niektórych regionach w ogóle nie ma dostępu do aborcji (w tym do porady lekarskiej na ten temat) i opieki postaborcyjnej. Kobiety, które chcą przerwać ciążę, są zdane same na siebie. Problemy z realnym stosowaniem tego prawa wynikają z samej jego konstrukcji. Opiera się ona na trzech filarach:

  • traktowaniu prawa do przerwania ciąży jako wyjątku od zakazu;
  • kryminalizacji aborcji (to znaczy, że za jej przeprowadzenie lub pomoc w tym w kodeksie karnym przewidziane są kary);
  • nieustannym negowaniu nawet tego skromnego wyjątku jako moralnego zła.

Ten ostatni element to przede wszystkim kwestia patriarchalnej kultury prawnej oraz ogromnego wpływu Kościoła na ustawodawstwo i życie publiczne. Przejawia się to również w języku. W niektórych ustawach możemy natknąć się na sformułowania typu „dziecko nienarodzone”, które są właśnie wynikiem walki o język, nie przesądzają jednak o podmiotowości prawnej płodu równej kobiecie.

Obecna władza puszcza oko do środowisk anti-choice i wyraża gotowość, by jeszcze bardziej ograniczyć dostęp do aborcji w Polsce. A to byłaby prawdziwa katastrofa. Jednocześnie polski rząd ignoruje fakt, że kobiety i tak przerywają ciążę, w której nie chcą być. I będą to robić dalej – tylko będzie się to działo albo wielkim kosztem, albo w sposób niebezpieczny: zawsze w napięciu przed ewentualnymi konsekwencjami wobec tych, którzy te kobiety wspierają.

A przecież chodzi o podstawowe prawo do decydowania o swoim ciele i fundamentalną wolność w kwestii płodności. Podejmowanie decyzji i jej realizacja powinny przebiegać w warunkach spokoju, komfortu, bezpieczeństwa i pełnego dostępu do informacji i opieki medycznej. A także szacunku, nie napiętnowania – którego doświadczamy dzisiaj.

Czy zgłaszają się do Pań kobiety, które zmagają się z trwałą niepłodnością po źle wykonanym zabiegu aborcji chirurgicznej? Czy takie sytuacje zdarzają się jeszcze w tzw. podziemnych gabinetach?

Nie miałam w swojej dotychczasowej pracy takiego zgłoszenia. Struktura i charakter tzw. podziemia aborcyjnego (czyli aborcji wykonywanych poza publicznym systemem opieki zdrowotnej) uległ zmianie.  Dostęp do pigułek aborcyjnych (dzięki Women on Web) czy informacji o klinikach aborcyjnych za granicą jest łatwiejszy niż kiedyś. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie kobiety mają środki i możliwości, by zdobyć tę wiedzę, lub ich na takie działania zwyczajnie nie stać. Niektóre kobiety są zmuszone, by urodzić. Inne decydują się na niebezpieczne „metody domowe” czy pigułki z niesprawdzonego źródła.

Przerywanie ciąży w ukryciu może negatywnie wpłynąć na psychikę i ogólne samopoczucie kobiet. Ponadto – w przypadku ewentualnych komplikacji – kobiety mogą bać się pójść na kontrolę lekarską. Sam fakt takiego niebezpieczeństwa, choćby opisane przypadki stanowiły statystyczną mniejszość, sprawia, że zawsze będę walczyła (razem z resztą fantastycznego zespołu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny) o legalizację i dekryminalizację aborcji oraz prawne zapewnienie darmowego zabiegu w systemie służby zdrowia. Wierzę, że liberalizacja obecnego prawa przyczyni się także do zmniejszenia stygmatyzacji osób, które miały aborcję lub chcą przerwać ciążę.

Brak możliwości wykonania aborcji to niejedyny problem polskich kobiet. Prawo ogranicza im też dostęp do innych świadczeń medycznych odnoszących się do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego – m.in. do zabiegów in vitro.

Aborcja jest wierzchołkiem góry lodowej – to najbardziej ewidentna oznaka stosunku do kobiet. Wynika on z kultury patriarchalnej i antywolnościowej, silnie uzależnionej od polityki Kościoła, który od bardzo wielu lat jest u sterów państwa. Objawia się to tabuizacją ludzkiego ciała (przede wszystkim kobiecego) i instrumentalizacją seksualności człowieka. Kobietom, mimo zaawansowanego procesu emancypacji, znowu próbuje się narzucić rolę służebną.

Widać to w ograniczeniach (prawnych, finansowych czy organizacyjnych) w dostępie do badań prenatalnych, procedury zapłodnienia in vitro i nowoczesnych technologii w leczeniu niepłodności, antykoncepcji (tej regularnej, awaryjnej lub w postaci wkładki wewnątrzmacicznej) oraz w braku rzetelnej edukacji seksualnej. Nie ma prawie śladu po partnerskim podejściu do pacjentek i pacjentów. Pojawiają się przypadki dyskryminacji – np. ogłoszenia, że porad lekarskich o planowaniu rodziny udziela się tylko parom małżeńskim. Klauzula sumienia jest wykorzystywana (niezgodnie z prawem) do odmowy kolejnych świadczeń.

U podstaw tych nagannych praktyk leży brak zrozumienia (lub nawet chęci zrozumienia), czym w istocie są prawa seksualne i reprodukcyjne, jak ważne jest ich przestrzeganie dla ochrony życia prywatnego i zdrowia, w tym psychicznego. Prawa te stanowią fundament dobrego życia społecznego i wynikają z godności człowieka – dlatego nie powinny być przedmiotem reglamentacji władzy publicznej. Władza ma natomiast obowiązek stworzyć ramy efektywnego realizowania praw seksualnych i reprodukcyjnych. Nie wiem jednak, ile jeszcze czasu musi upłynąć, by decydenci zrozumieli, że m.in. liberalizacja prawa antyaborcyjnego jest krokiem w stronę szczęśliwszego społeczeństwa.

Wróćmy do kwestii klauzuli sumienia. Teraz – poza lekarzami – chcieliby się nią posługiwać również aptekarze i farmaceuci. Czy prawo do leczenia i innych świadczeń medycznych może być kwestią światopoglądu? Czym to grozi?

Tak silne połączenie światopoglądu z wykonywaniem usług publicznych, a w przypadku lekarzy i farmaceutów – wręcz realizowaniem pewnej misji (są to przecież zawody zaufania publicznego), może mieć tragiczne skutki dla zdrowia i życia osobistego pacjentek i pacjentów.

Należy pamiętać, że wolność sumienia nie oznacza automatycznej klauzuli sumienia, czyli prawa do odmowy wszystkiego wedle nieweryfikowalnej wewnętrznej busoli moralnej.

Największą wolnością sumienia powinniśmy się cieszyć w życiu prywatnym – tutaj rzeczywiście jest przestrzeń na wyłącznie nasze wybory. Jednakże gdy wchodzimy na poziom wykonywania obowiązków na rzecz innych, ta wolność jest ograniczona – zgodnie z Konstytucją – ze względu na cudze prawa i wolności. I jest to rozwiązanie proporcjonalne. Wejście do zawodu bowiem jest kwestią autonomicznej decyzji, poprzedzonej kształceniem, które przybliża konkretne zadania związane z jego wykonywaniem. Wiadomo zatem, czego się spodziewać, jest możliwość, by dokonać zmiany ścieżki życiowej. Może na uczelniach medycznych poświęca się zbyt mało czasu, by uświadomić przyszłym lekarzom, że tak naprawdę – poprzez swoją wiedzę i umiejętności – dają innym możliwość podjęcia ostatecznej decyzji (np. o poddaniu się leczeniu czy zażyciu leku). Decyzje te obciążają wówczas sumienie pacjentki lub pacjenta, nie przedstawicielki czy przedstawiciela zawodu medycznego.

W dyskusji na temat maksymalnie szerokiego stosowania klauzuli sumienia (czyli również w przypadku farmaceutów) zawsze radzę odwrócenie sytuacji. Czy osoby, które postulują takie rozwiązania, same chcą się narażać na przypadek odmowy wykonania świadczenia na ich rzecz lub wydania leku z dowolnych powodów? A może osoby ze środowiska, które lobbuje za tym pomysłem, same są w tak uprzywilejowanym położeniu, że dzięki zasobom finansowym i znajomym zawsze będą w stanie sobie poradzić?

Mimo tych szkodliwych zjawisk mamy też w Polsce pozytywne zjawisko: wzrost świadomości obywatelskiej i feministycznej. Ostatnie dwa lata to czas rozkwitu solidarności kobiecej. Ale choć wspólnie weryfikujemy działania władzy, ona zdaje się nic sobie z tego nie robić. Jak zatem możemy jeszcze działać, by przyniosło to zamierzony efekt? Czy mamy jeszcze realny wpływ na rzeczywistość?

Zawsze trzeba wierzyć w swój wpływ na zmianę rzeczywistości, nie można się godzić na narzucone zasady gry. Każda walka ma sens i ogromne znaczenie, choć czasem efektów nie widać od razu. Ale przecież wielkie, przełomowe zmiany tylko pozornie następują z dnia na dzień. Zazwyczaj poprzedzają je lata ciężkiej pracy i starań. Myślę, że teraz w naszej wielkiej feministycznej rodzinie jesteśmy na etapie dostosowywania strategii do nowych okoliczności politycznych. Ale należy pamiętać, że różne pomysły na działania bywają komplementarne, dopełniające się, a nie konkurencyjne. Warto też sobie często przypominać, że nasz aktywizm wynika z szacunku do potrzeb, wyborów, marzeń drugiej osoby – a te mogą być naprawdę różne.

Bardzo dziękujemy za rozmowę.


Kamila Ferenc – prawniczka w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz koordynatorka Zespołu Prawnego Federacji. Jest absolwentką prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i stypendystką Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Rektora UW za wybitne osiągnięcia naukowe. Doświadczenie zawodowe zdobywała w Biurze Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznika Praw Obywatelskich i kancelariach prawnych. Autorka analiz prawnych do raportów z serii „Watchdog.edu.pl” oraz publikacji naukowych z zakresu prawa konstytucyjnego i administracyjnego.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta wywołały dyskusję o granicach inżynierii genetycznej

Roczne bliźniaczki leżące obok siebie w identycznych strojach /Ilustracja do tekstu: Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta odporne na HIV. Przyszły na świat w Chinach
Fot.: Pixabay.com

Większa sprawność, brak skłonności do danych schorzeń lub alergii, odporność na choroby, ale też inne, bardziej pożądane cechy fizyczne – to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o tym, co chcielibyśmy w sobie zmienić. I choć w naszym przypadku to rozważania czysto teoretyczne, być może już niedługo kryteria te będziemy mogli zastosować do… projektowania genów dzieci. Przed miesiącem w Chinach przyszły na świat pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta. Co to oznacza dla przyszłości inżynierii genetycznej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o narodzinach dziewczynek ze zmienionym genomem podał autor kontrowersyjnego eksperymentu – chiński naukowiec prof. He Jiankui. Modyfikacja genetyczna, dokonana przy wykorzystaniu technologii CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 u embrionów uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro, by uodpornić je na zakażenie wirusem HIV. Biofizyk twierdzi, że procedura zakończyła się pełnym sukcesem u jednej z dziewczynek, u drugiej zaś usunięta została jedna z dwóch kopii genu.

POLECAMY: Inżynieria genetyczna. Oszukać przeznaczenie dzięki CRISPR/Cas9

Eksperyment, który ma stworzyć szczepionkę na AIDS

Ogłoszenie o dokonaniach zespołu prof. He Jiankui nie nastąpiło poprzez publikację w rzetelnym periodyku naukowym (jak dzieje się to w podobnych sytuacjach), ale… w internecie, tuż przed drugim międzynarodowym sympozjum poświęconym inżynierii genetycznej. Z późniejszego wystąpienia Jiankui wynika, że bliźniaczki to niejedyne dzieci, które zyskały zmodyfikowane geny. Na świat wkrótce przyjdzie potomek innej pary. Kolejne 21 zmodyfikowanych genetycznie zarodków zostało poddanych kriokonserwacji. Część z nich miała wkrótce zostać wykorzystana podczas transferu u pięciu innych kobiet.

Okazało się, że modyfikacja genów zarodków w celu nabycia przez nie odporności na wirusa HIV to część szerszego, ściśle tajnego projektu badawczego, w którym wzięło udział osiem par ochotników. Mężczyźni, którzy zgłosili się do eksperymentu wraz ze swoimi partnerkami, byli nosicielami wirusa HIV. Uczestnictwo w tym kontrowersyjnym i obarczonym istotnym ryzykiem przedsięwzięciu było dla nich nadzieją na posiadanie potomstwa nie tylko wolnego od wirusa HIV, ale również odpornego na zakażenie nim. Należy dodać, że skala zakażeń wirusem HIV w Chinach jest na tyle duża, że stanowi poważny problem zdrowotny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jedynego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta, czyli genetyczna puszka Pandory

Mimo szlachetnych pobudek, których można doszukiwać się w postępowaniu chińskiego naukowca, eksperyment (w którym uczestniczył również amerykański badacz Michael Deem) spotkał się z miażdżącą krytyką środowiska medycznego. Otworzył też dyskusję na temat bezpieczeństwa wykorzystania technologii edytowania genów u ludzi.

Warto dodać, że Chiny (jako jeden z niewielu krajów na świecie) zezwalają na eksperymenty genetyczne na ludzkich embrionach w celach naukowych. Metod tych jednak – zgodnie z prawem – nie mogą oferować pacjentom kliniki leczenia niepłodności. Technika CRISPR/Cas9 jest testowana zbyt krótko, by uznać bezpieczeństwo jej zastosowania u ludzi. Liczni specjaliści wskazują na ryzyko nowotworów, niekontrolowanych mutacji genetycznych oraz dziedzicznych problemów zdrowotnych, których na tę chwilę nie sposób przewidzieć.

– Technika jest nowa, nie wiemy do końca, jak działa. Można to [badanie prof. He Jiankui – przyp. red.) uznać jako eksperyment, dodatkowo na istotach, które nie mogą wyrazić na to świadomej zgody – mówiła w TOK FM dr Weronika Chańska, filozofka i bioetyczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Obecnie edycję genomu przy wykorzystaniu CRISPR/Cas9 stosuje się tylko u dorosłych, świadomych zagrożeń osób zmagającymi się z nieuleczalnymi schorzeniami.

Modyfikacje genetyczne na zarodkach kontra granice inżynierii genetycznej

W obliczu sensacji, jaką wywołała informacja o eksperymencie, chińskie organy bezzwłocznie rozpoczęły śledztwo.

Od działań prof. He Jiankui całkowicie odciął się Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, na którym badacz jest zatrudniony. Władze uczelni podkreśliły, że prof. Jiankui od blisko roku przebywa na bezpłatnym urlopie, który zakończy dopiero w styczniu 2021 r. Sam eksperyment określiły jako „poważne naruszenie etyki i standardów akademickich”.

Naukowiec bronił się jednak, twierdząc, że wykonanie modyfikacji na zarodkach par ochotników poprzedził wieloletnimi badaniami na zwierzętach i ludzkich embrionach w laboratorium. Zapewnił jednocześnie, że dalsze testy kliniczne zostały wstrzymane. Podkreślił też, że – wbrew medialnym doniesieniom – pary, które przystąpiły do eksperymentu, były świadome zagrożeń.

Kłopot jednak w tym, że do uczestników badania nie sposób dotrzeć – ich dane są bowiem zastrzeżone. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie przeprowadzono modyfikacje genów i dlaczego dokonań do tej pory nie potwierdziło żadne niezależne źródło. Jak donosi agencja Associated Press, przekazane jej przez naukowca materiały, będące rzekomym dowodem w sprawie, uwzględniają jedynie niespełna 60-slajdową prezentację. A to zbyt mało, by uznać sukces procedury i wykluczyć ewentualne uszkodzenia genetyczne czy nawet potwierdzić, że eksperyment rzeczywiście miał miejsce.

CZYTAJ: In vitro po chińsku. Kliniki oblegane, biznes się kręci

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta a nowe terapie. W tym szaleństwie jest metoda?

Część środowiska naukowego (m.in. słynny genetyk z Uniwersytetu Harvarda prof. George Church) zwraca jednak uwagę, że chińskie badania – choć wątpliwe etycznie – mogą przyczynić się do powstania nowych terapii, które staną się ratunkiem dla wielu chorych. Właśnie ten cel miał przyświecać prof. He Jiankui, gdy przystępował do rekrutacji ochotników do swojego eksperymentu.

– Wierzę, że to pomoże rodzinom i ich dzieciom – mówił w wywiadzie udzielonym Associated Press.

Podkreślił przy tym, że inżynieria genetyczna powinna służyć wyłącznie celom leczniczym.

– Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. Powinno być to zakazane – zaznaczył.

Prof. He Jiankui dodał, że jeśli jego działania wywołałyby niepożądane efekty, odczuwałby ten sam ból co jego pacjenci i poniósłby pełną odpowiedzialność.

Źródło: AP, wsj.com, businessinsider.com.pl, independent.co.uk

POLECAMY:

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nieudana inseminacja. Co mogło pójść nie tak?

Nieudana inseminacja
fot. Fotolia

Idealny scenariusz jest taki, że wybrana forma leczenia niepłodności, na przykład inseminacja domaciczna, działa od razu, udaje się Wam zajść w ciążę i po dziewięciu miesiącach zostać rodzicami. Niestety nie zawsze dzieje się tak, jak byśmy chcieli. Przyczyny mogą być różne. Całe szczęście na jednej próbie i formie terapii droga się nie zamyka. Współczesna medycyna oferuje parom starającym się o dziecko cały wachlarz możliwości.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Inseminacja domaciczna to w pełni bezpieczna i bezbolesna procedura polegająca na wprowadzeniu nasienia bezpośrednio do macicy. Nasienie jest wcześniej selekcjonowane oraz odpowiednio przygotowywane w warunkach laboratoryjnych i podawane do macicy przez cienki cewnik.

Zobacz też: Inseminacja: na czym polega krok po kroku. Który zabieg przynosi największą skuteczność?

Dwa rodzaje inseminacji domacicznej

W zależności od tego od kogo pochodzi próbka nasienia, rozróżnia się dwa rodzaje inseminacji domacicznej: IUI — nasienie należy do partnera kobiety oraz AID — nasienie pochodzi od anonimowego dawcy.

Zabieg przeprowadza się w ściśle określonym momencie cyklu — tuż przed owulacją.

Jeśli owulacja nie przebiega prawidłowo, może pojawić się wskazanie do jej wywołania. W takich przypadkach stosuje się stymulację hormonalną, która ma na celu uzyskanie od 1 do 3 pęcherzyków jajnikowych w danym cyklu.

Zobacz też: Projekt: dziecko, czyli jak zajść w ciążę bez partnera. Inseminacja domowa nasieniem dawcy czy zagraniczna klinika?

Kto może skorzystać z procedury?

Inseminacja domaciczna jest sugerowaną metodą zapłodnienia u par, które bezskutecznie starają się o ciążę, mimo dobrych wyników w badaniach płodności.

Wskazania do inseminacji domacicznej to: przeciwciała przeciwplemnikowe, endometrioza, zaburzenia owulacji, brak upłynnienia nasienia, zaburzenia ejakulacji, spodziectwo, niepłodność idiopatyczna.

Zobacz też: Kiedy inseminacja jest wskazana? A jakie czynniki decydują, że nie można jej wykonać u niepłodnych par?

Nieudana inseminacja – jakie mogą być przyczyny?

Sukces inseminacji domacicznej zależy od kilku czynników. Jeśli wszystkie procedury przygotowujące są przeprowadzone prawidłowo, szansa na zapłodnienie w każdym cyklu wynosi od 10 do 25%.

Różnice w skuteczności uzależnione są od indywidualnych predyspozycji pary, na przykład wieku kobiety, powodu niepłodności, jakości użytego nasienia, czy liczby dojrzałych pęcherzyków jajnikowych po stymulacji hormonalnej.

W zależności od rodzaju czynników lub kombinacji czynników utrudniających zapłodnienie, szansa na zajście w ciążę rośnie lub maleje.

Zobacz też: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Jakie są ścieżki postępowania po nieudanej inseminacji domacicznej?

Inseminacje domaciczną można wykonywać przez kilka cykli z rzędu zanim okaże się ona skuteczna. Wiele par zachodzi w ciążę dopiero przy którejś z kolei próbie i jest to całkowicie normalne.

Jeśli w procedurach inseminacji wykorzystane zostało nasienie partnera oraz zachodzi podejrzenie, że przeważającym powodem trudności jest jakość nasienia, parom proponuje się ze skorzystania z nasienia anonimowego dawcy.

Sposobem leczenia niepłodności, który proponowany jest parom, u których inseminacja domaciczna nie odniosła oczekiwanych skutków, jest in vitro. Zapłodnienie pozaustrojowe IVF poprzedzone jest kilku lub kilkunastodniową stymulacją hormonalna, by zwiększyć szanse powodzenia procedury.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka, w tym prawami reprodukcyjnymi oraz etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

5 nawyków dla płodności, które warto wykształcić w nowym roku

nawyki dla płodności
fot. Pixabay

Wiele z nas wierzy, że nowy rok to idealny moment na wprowadzenie ważnych zmian w codziennym życiu. Z badań wynika, że blisko co trzeci Polak tworzy listy postanowień noworocznych. Wśród najczęściej podejmowanych wyzwań znajdują się: dbałość o zdrowie i aktywność fizyczną oraz przejście na zdrową dietę. Czy ten symboliczny czas planowania zmian można wykorzystać do wsparcia zdrowia reprodukcyjnego? Oczywiście! Oto nawyki dla płodności, które warto wykształcić w nowym roku.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nawyki dla płodności: wysypiaj się!

Czy wiesz, że długość snu ma niebagatelny wpływ na płodność twoją i twojego partnera? Wysokiej jakości nocny odpoczynek umożliwia regenerację organizmu i właściwą pracę organów. Nie bez znaczenia jest także jego rola w regulacji gospodarki hormonalnej.

Nieodpowiednia ilość i jakość snu może u kobiet wpływać na zaburzenia poziomu progesteronu, estrogenów, LH, FSH, a także leptyny, która odpowiada m.in. za wywoływanie uczucia sytości oraz regulację procesów rozrodczych. Ponadto u kobiet i mężczyzn, którzy śpią zbyt krótko, często odnotowuje się nadmierne stężenia kortyzolu, adrenaliny i insuliny. Konsekwencją tych nieprawidłowości mogą być m.in.:

  • zaburzenia spermatogenezy (u panów),
  • deregulacja cyklu miesiączkowego (u pań).

Aby zadbać o dobrą kondycję i płodność, nie zapominajmy zatem o zdrowym śnie. Badacze rekomendują, by nocny wypoczynek trwał ok. 8 godzin.

CZYTAJ TEŻ: Badanie nasienia: 10 pytań i 10 odpowiedzi

Nawyki dla płodności: rzuć palenie i unikaj zadymionych miejsc

Palenie to nałóg, z którym mierzy się co trzeci Polak i blisko co czwarta Polka. Wbrew powszechnemu przekonaniu, szkodliwość regularnego kontaktu z dymem tytoniowym nie ogranicza się do płuc. Palenie może również zwiększać ryzyko:

  • rozwoju nowotworów innych narządów (m.in. piersi, pęcherza moczowego, krtani, jamy ustnej),
  • zachwiania gospodarki hormonalnej.

U mężczyzn, którzy regularnie palą, dochodzi nierzadko do zaburzeń erekcji i upośledzenia procesu spermatogenezy, co skutkuje obniżeniem parametrów nasienia oraz integralności DNA plemników. Warto mieć także świadomość, że nieprawidłowości te nie tylko zmniejszają szanse na poczęcie, ale również prowadzą do gorszych rokowań powstałego zarodka (już na etapie blastocysty). Aby poprawić jakość nasienia, mężczyźni powinni zrezygnować z palenia min. trzy miesiące przed rozpoczęciem starań o dziecko.

Badacze alarmują, że palenie wiąże się też z zagrożeniami dla płodności kobiet. Toksyczne związki zawarte w dymie papierosowym przenikają do wnętrza jajników, zapoczątkowując w nich procesy degeneracyjne. To zaś może skutkować:

  • niższą jakością komórek jajowych,
  • obniżeniem rezerwy jajnikowej (w konsekwencji apoptozy pęcherzyków pierwotnych).

Pamiętajmy, że zagrożenie dotyczy nie tylko palaczy aktywnych, ale również biernych. Dla zachowania zdrowia i wsparcia płodności warto więc nie tylko rzucić palenie, ale również unikać zadymionych miejsc.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Palisz? Zobacz, jak to wpływa na twoją płodność i skuteczność in vitro

Nawyki dla płodności: zadbaj o odpowiednią dietę

Zbilansowana dieta to podstawa zdrowia – zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Gdy staramy się o dziecko, powinniśmy szczególnie zadbać o codzienne menu. Niezwykle ważne jest, by nasz jadłospis obfitował w naturalne składniki bogate w antyoksydanty.

Dla osób z niepłodnością szczególnie korzystna może być dieta śródziemnomorska, oparta na warzywach (w tym strączkowych i liściastych), owocach, świeżych ziołach, umiarkowanych ilościach ryb, produktów pełnoziarnistych, orzechów i oliwy z oliwek. W diecie tej znacznie mniej jest produktów królujących na polskich stołach: mięsa i nabiału.

Badania wskazują, że wdrożenie zaleceń żywieniowych na wzór śródziemnomorski umożliwia uzyskanie zalecanej wagi, poprawę jakości nasienia u mężczyzn, a nawet zwiększenie skuteczności in vitro.

Nawyki dla płodności: zadbaj o aktywność fizyczną

Przewlekły stres, który towarzyszy współczesnemu trybowi życia i pracy, to jeden z czynników wyzwalających szkodliwy dla zdrowia i płodności stres oksydacyjny. Występuje on, gdy dochodzi do zaburzenia równowagi między wytwarzaniem reaktywnych formami tlenu (RFT) a działaniem antyoksydacyjnym systemu obronnego organizmu.

Aby skuteczniej walczyć z RFT i wzmocnić odpowiedź immunologiczną, powinniśmy nie tylko zdrowo się odżywiać, ale także:

  • regularnie uprawiać sport o umiarkowanym natężeniu

lub:

  • podejmować inną korzystną dla zdrowia aktywność fizyczną (np. ćwiczyć jogę, pilates, uprawiać nordic walking).

Nawyki dla płodności: pamiętaj o nawadnianiu organizmu

Nasze noworoczne nawyki dla płodności powinny także uwzględnić codzienną dbałość o dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości wody. Picie 2 litrów (w przypadku kobiet) lub 3 litrów (w przypadku mężczyzn) tego życiodajnego płynu dziennie umożliwi prawidłową pracę narządów i wesprze odbudowę komórek i tkanek organizmu. Ponadto właściwe nawodnienie:

  • jest niezbędne do prawidłowej gospodarki hormonalnej,
  • wspomaga kontrolę glikemii,
  • poprawia jakość błony śluzowej macicy, wspomagając tym samym proces zapłodnienia i zagnieżdżenia zarodka.

Co więcej, przyjmowanie rekomendowanej dziennej ilości wody wpływa na poprawę parametrów nasienia i umożliwia dojrzewanie zdrowych komórek jajowych. Pijmy ją więc na zdrowie!

Źródło: attainfertility.com, medscape.com, newscientist.com, sondaż za: lightbox.pl

POLECAMY:

Wpływ przeszłości, czyli jak dolegliwości z czasów dzieciństwa mogą przyczynić się do niepłodności u dorosłych mężczyzn

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Plemnik – gatunek zagrożony wyginięciem. Jak zapobiegać obniżeniu jakości nasienia?

obniżenie jakości nasienia
fot. materiały partnera

Plemniki ludzkie oglądane są od czasu wynalezienia mikroskopu przez Antoniego van Leeuwenhoeka na przełomie XVII i XVIII wieku. Prawdziwy rozwój oceny wartości nasienia odbywa się jednak na naszych oczach.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Andrologia to bardzo młoda dziedzina medyczna. Pierwsze naukowe opracowanie parametrów nasienia na światowym poziomie to rok 1992. Wtedy ustalono, w badaniach na bardzo dużej populacji mężczyzn, parametry nasienia zapładniającego (np. gęstość plemników w 1 ml nasienia – 20 mln, prawidłowe plemniki – pow. 30%).

Ostatnie takie opracowanie Światowej Organizacji Zdrowia z roku 2010 wskazuje na minimalną gęstość 15 mln plemników w 1 ml, a minimalny odsetek form prawidłowych na 4%.

Populacyjne obniżenie jakości nasienia czy lepsze metody badawcze?

Czy to oznacza, że w populacji ludzkiej obniża się jakość nasienia? Niekoniecznie, aczkolwiek jest takie ryzyko. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę, że dynamicznie rozwijają się metody badawcze, badane są większe populacje, posiadamy lepsze mikroskopy, elektroniczne analizy itp. Wszystko to ma realny wpływ na wyniki badań.

Ponadto zwiększa się zgłaszalność mężczyzn do badań andrologicznych. Dzieje się tak głównie ze względu na rozwój tej specjalności, lepszy dostęp do ekspertów i szerszą świadomość, że „czynnik męski” też jest zagrożony niepłodnością.

Dane z wielkich badań statystycznych i większa liczba mężczyzn w gabinetach lekarskich sugerują rosnące zagrożenie płodności mężczyzn, ale czy jest tak w rzeczywistości? Jeśli nawet spadek płodności mężczyzn jest tylko błędem obserwacyjnym, to jednak ryzyka środowiskowe ewidentnie się wzmagają.

CZYTAJ TAKŻE: Badania kliniczne w leczeniu niepłodności. Szansa na poprawę skuteczności inseminacji

Profilaktyka obniżenia jakości nasienia. Poznaj współczesne grzechy główne

Zatrucie środowiska, żywność „wzbogacana” chemią, siedzący tryb pracy i życia oraz pogoń za sukcesem to główne grzechy współczesnego świata, które większość z nas popełnia lub jest na nie narażona. Organizm ludzki ma ogromne zdolności buforowania, neutralizowania substancji toksycznych. A więc jeszcze bronimy się przed chemią i zanieczyszczeniem środowiska. Gorzej jest ze stresem.

Moim zdaniem, wysuwa się on na pierwsze miejsce zagrożeń płodności mężczyzn. Bo to oni, mimo wszystko, postrzegani są jako ci, którzy zapewniają byt rodzinie, a konkurencja jest ogromna – głównie w świadomości stymulowanej agresywnymi przekazami medialnymi.

Powszechnie znane są przykłady poprawy obrazu nasienia po „odstawieniu” telewizji, internetu, gier komputerowych czy kontaktów sieciowych. Czemu? Zminimalizowano stres i zmniejszono narażenie na wysoką temperaturę.

W dużych badaniach brytyjskich najbardziej narażona grupa mężczyzn to… taksówkarze! dlaczego? Jak mało kto twardo przesiadują w swoich pojazdach (temperatura).

A co z używkami? W dużych światowych badaniach na pierwsze miejsce w ograniczaniu płodności u mężczyzn wysuwa się palenie tytoniu. statystyki są nieubłagane. Palenie tytoniu znacząco obniża parametry nasienia! marihuana może „leczy doraźny niepokój”, ale tak naprawdę niczego nie leczy! degradacja psychiczna związana z używaniem narkotyku obniża płodność mężczyzn w różnych płaszczyznach życia.

Duży wpływ na płodność ma też praca poza granicami miejsca zamieszkania – mowa o tzw. mężu marynarzu. To zawsze był problem związany z rozrodem. Nieregularne współżycie, niepokoje związane z oddaleniem od domu nie sprzyjają płodności.

ZOBACZ TAKŻE: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Jest na to recepta?

Co zatem robić, by męska płodność nie była zagrożona? Odpowiedź jest prosta. Sen – lekarstwo na wszystkie choroby. Rzeczywiście, mimo zagrożeń środowiskowych dobrze jest się wysypiać. Wszystkie światowe badania pokazują, że regularny, długi sen sprzyja zdrowiu, a co za tym idzie, ma świetny wpływ na cały organizm i płodność.

Co robić, aby nie narażać swojej płodności?

Łatwiej zapamiętać, czego nie robić. Grzechy główne wymienione na początku łatwo przekładają się na „grzechy główne” tradycji europejskiej. Proszę zwrócić uwagę, że obżarstwo wiąże się z nadwagą, „lenistwo” z przegrzewaniem jąder, chciwość – czyli wyścig szczurów – wpływa na podniesienie poziomu stresu. Gniew, próżna chwała i pycha to czynniki wywołujące hyperprolaktynemię (stres), zazdrość – nieprawidłowe pożycie seksualne, a rozpusta – choroby prowadzące do niepłodności męskiej, np. rzeżączkę. wszystko to negatywnie wpływa na jakość nasienia.

Postaw na zdrowy rozsądek

Zatem wiemy już, czego nie robić, by mężczyzna nie utracił płodności.

Oczywiście każdy mężczyzna powinien prowadzić „higieniczny”, „bezgrzeszny” tryb życia. We współczesnym świecie nie jest to jednak takie proste. Mimo wszystko należy dążyć do doskonałości, nie popadając w paranoję. Zdrowy rozsądek był, jest i będzie najlepszym doradcą.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Monitoring owulacji. Jak wygląda to badanie i kto powinien je wykonać?


Andrzej Rogoza

Ekspert

dr n. med. Andrzej Rogoza

Odbywał staże w zakresie andrologii i metod wspomaganego rozrodu (inseminacja, in vitro) w Lyonie u profesora Czyby i Dargenta, kursy i staże w zakresie metod wspomaganego rozrodu w Kilu, Bremie i Hamburgu oraz kursy w zakresie operacyjnych metod leczenia niepłodności w ośrodku szkolenia endoskopowego w Haarlemie (Holandia) i w Paryżu u prof. Ph. Boucharda na oddziale endokrynologii szpitala St. Antoine. Od 1982 r. jest nauczycielem akademickim i pracownikiem akademii medycznej w Gdańsku. w 1989 r. założył prywatną poradnię andrologii i niepłodności. Od 2010 r. pracuje w klinice Invimed w Gdyni. Należy do ESHRE i europejskiej akademii andrologii (EAA).

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.