Przejdź do treści

Kamila Ferenc: „Każda walka ma sens. Nie można się godzić na narzucone zasady gry”

Kamila Ferebc
Kamila Ferenc, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

„Czasem efektów nie widać od razu. Ale przecież wielkie, przełomowe zmiany tylko pozornie następują z dnia na dzień. Zazwyczaj poprzedzają je lata ciężkiej pracy i starań” – mówi Kamila Ferenc, prawniczka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. 8 marca opowiedziała nam, jak ocenia sytuację kobiet w Polsce.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Obchodzimy dziś Dzień Kobiet. Czy w obecnej sytuacji politycznej polskie kobiety mają co świętować?

Kamila Ferenc: Zawsze znajdzie się powód, by świętować. Uważam, że jest to ważne, by celebrować różne zdobycze feminizmu, doceniać siebie, swoją walkę oraz znaczenie kolektywizmu i współpracy w tej walce. Nadal jednak jest wiele do wywalczenia. Sytuacja jest o tyle trudniejsza, że musimy nie tylko zabiegać o rozwój praw kobiet, ale także stanowczo bronić dotychczasowych osiągnięć. Nowy establiszment chce doprowadzić do zwijania i limitacji naszych praw – osobistych i politycznych. Ten trend obserwuje się w wielu państwach świata.

Grudniowy raport Komisarza Praw Człowieka mówi jasno: Polska łamie prawa reprodukcyjne. Na co dzień działa Pani w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Co – pod względem prawnym – najbardziej zagraża dziś kobietom w Polsce?

Zagraża bardzo wiele i niestety sytuacja jest wielce alarmująca. Po pierwsze, ustanowione 25 lat prawo antyaborcyjne jest restrykcyjną fikcją, usankcjonowaniem hipokryzji i symbolicznym przejęciem władzy nad płodnością i seksualnością kobiet. W dodatku jest nieprzestrzegane.

Władza publiczna od lat (bez względu na to, które ugrupowanie polityczne ją sprawuje) nie chce stworzyć mechanizmów, które pozwalałyby na wyegzekwowanie świadczenia zdrowotnego, jakim jest aborcja, przynajmniej w tych kilku przypadkach wskazanych w ustawie z 1993 r. Mimo licznych apeli wciąż mamy lukę prawną związaną z klauzulą sumienia lekarzy. Nie muszą oni już wskazywać innego lekarza, który wykonałby taki zabieg. Jednocześnie nie ma żadnego podmiotu, który w tej sprawie udzielałby informacji. A pacjent lub pacjentka ma do tej informacji pełne prawo – chociażby na podstawie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Gdy spojrzy się na mapę z perspektywy wykonywania aborcji w szpitalach, to widać głównie białe plamy – z nielicznymi wyjątkami. W niektórych regionach w ogóle nie ma dostępu do aborcji (w tym do porady lekarskiej na ten temat) i opieki postaborcyjnej. Kobiety, które chcą przerwać ciążę, są zdane same na siebie. Problemy z realnym stosowaniem tego prawa wynikają z samej jego konstrukcji. Opiera się ona na trzech filarach:

  • traktowaniu prawa do przerwania ciąży jako wyjątku od zakazu;
  • kryminalizacji aborcji (to znaczy, że za jej przeprowadzenie lub pomoc w tym w kodeksie karnym przewidziane są kary);
  • nieustannym negowaniu nawet tego skromnego wyjątku jako moralnego zła.

Ten ostatni element to przede wszystkim kwestia patriarchalnej kultury prawnej oraz ogromnego wpływu Kościoła na ustawodawstwo i życie publiczne. Przejawia się to również w języku. W niektórych ustawach możemy natknąć się na sformułowania typu „dziecko nienarodzone”, które są właśnie wynikiem walki o język, nie przesądzają jednak o podmiotowości prawnej płodu równej kobiecie.

Obecna władza puszcza oko do środowisk anti-choice i wyraża gotowość, by jeszcze bardziej ograniczyć dostęp do aborcji w Polsce. A to byłaby prawdziwa katastrofa. Jednocześnie polski rząd ignoruje fakt, że kobiety i tak przerywają ciążę, w której nie chcą być. I będą to robić dalej – tylko będzie się to działo albo wielkim kosztem, albo w sposób niebezpieczny: zawsze w napięciu przed ewentualnymi konsekwencjami wobec tych, którzy te kobiety wspierają.

A przecież chodzi o podstawowe prawo do decydowania o swoim ciele i fundamentalną wolność w kwestii płodności. Podejmowanie decyzji i jej realizacja powinny przebiegać w warunkach spokoju, komfortu, bezpieczeństwa i pełnego dostępu do informacji i opieki medycznej. A także szacunku, nie napiętnowania – którego doświadczamy dzisiaj.

Czy zgłaszają się do Pań kobiety, które zmagają się z trwałą niepłodnością po źle wykonanym zabiegu aborcji chirurgicznej? Czy takie sytuacje zdarzają się jeszcze w tzw. podziemnych gabinetach?

Nie miałam w swojej dotychczasowej pracy takiego zgłoszenia. Struktura i charakter tzw. podziemia aborcyjnego (czyli aborcji wykonywanych poza publicznym systemem opieki zdrowotnej) uległ zmianie.  Dostęp do pigułek aborcyjnych (dzięki Women on Web) czy informacji o klinikach aborcyjnych za granicą jest łatwiejszy niż kiedyś. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie kobiety mają środki i możliwości, by zdobyć tę wiedzę, lub ich na takie działania zwyczajnie nie stać. Niektóre kobiety są zmuszone, by urodzić. Inne decydują się na niebezpieczne „metody domowe” czy pigułki z niesprawdzonego źródła.

Przerywanie ciąży w ukryciu może negatywnie wpłynąć na psychikę i ogólne samopoczucie kobiet. Ponadto – w przypadku ewentualnych komplikacji – kobiety mogą bać się pójść na kontrolę lekarską. Sam fakt takiego niebezpieczeństwa, choćby opisane przypadki stanowiły statystyczną mniejszość, sprawia, że zawsze będę walczyła (razem z resztą fantastycznego zespołu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny) o legalizację i dekryminalizację aborcji oraz prawne zapewnienie darmowego zabiegu w systemie służby zdrowia. Wierzę, że liberalizacja obecnego prawa przyczyni się także do zmniejszenia stygmatyzacji osób, które miały aborcję lub chcą przerwać ciążę.

Brak możliwości wykonania aborcji to niejedyny problem polskich kobiet. Prawo ogranicza im też dostęp do innych świadczeń medycznych odnoszących się do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego – m.in. do zabiegów in vitro.

Aborcja jest wierzchołkiem góry lodowej – to najbardziej ewidentna oznaka stosunku do kobiet. Wynika on z kultury patriarchalnej i antywolnościowej, silnie uzależnionej od polityki Kościoła, który od bardzo wielu lat jest u sterów państwa. Objawia się to tabuizacją ludzkiego ciała (przede wszystkim kobiecego) i instrumentalizacją seksualności człowieka. Kobietom, mimo zaawansowanego procesu emancypacji, znowu próbuje się narzucić rolę służebną.

Widać to w ograniczeniach (prawnych, finansowych czy organizacyjnych) w dostępie do badań prenatalnych, procedury zapłodnienia in vitro i nowoczesnych technologii w leczeniu niepłodności, antykoncepcji (tej regularnej, awaryjnej lub w postaci wkładki wewnątrzmacicznej) oraz w braku rzetelnej edukacji seksualnej. Nie ma prawie śladu po partnerskim podejściu do pacjentek i pacjentów. Pojawiają się przypadki dyskryminacji – np. ogłoszenia, że porad lekarskich o planowaniu rodziny udziela się tylko parom małżeńskim. Klauzula sumienia jest wykorzystywana (niezgodnie z prawem) do odmowy kolejnych świadczeń.

U podstaw tych nagannych praktyk leży brak zrozumienia (lub nawet chęci zrozumienia), czym w istocie są prawa seksualne i reprodukcyjne, jak ważne jest ich przestrzeganie dla ochrony życia prywatnego i zdrowia, w tym psychicznego. Prawa te stanowią fundament dobrego życia społecznego i wynikają z godności człowieka – dlatego nie powinny być przedmiotem reglamentacji władzy publicznej. Władza ma natomiast obowiązek stworzyć ramy efektywnego realizowania praw seksualnych i reprodukcyjnych. Nie wiem jednak, ile jeszcze czasu musi upłynąć, by decydenci zrozumieli, że m.in. liberalizacja prawa antyaborcyjnego jest krokiem w stronę szczęśliwszego społeczeństwa.

Wróćmy do kwestii klauzuli sumienia. Teraz – poza lekarzami – chcieliby się nią posługiwać również aptekarze i farmaceuci. Czy prawo do leczenia i innych świadczeń medycznych może być kwestią światopoglądu? Czym to grozi?

Tak silne połączenie światopoglądu z wykonywaniem usług publicznych, a w przypadku lekarzy i farmaceutów – wręcz realizowaniem pewnej misji (są to przecież zawody zaufania publicznego), może mieć tragiczne skutki dla zdrowia i życia osobistego pacjentek i pacjentów.

Należy pamiętać, że wolność sumienia nie oznacza automatycznej klauzuli sumienia, czyli prawa do odmowy wszystkiego wedle nieweryfikowalnej wewnętrznej busoli moralnej.

Największą wolnością sumienia powinniśmy się cieszyć w życiu prywatnym – tutaj rzeczywiście jest przestrzeń na wyłącznie nasze wybory. Jednakże gdy wchodzimy na poziom wykonywania obowiązków na rzecz innych, ta wolność jest ograniczona – zgodnie z Konstytucją – ze względu na cudze prawa i wolności. I jest to rozwiązanie proporcjonalne. Wejście do zawodu bowiem jest kwestią autonomicznej decyzji, poprzedzonej kształceniem, które przybliża konkretne zadania związane z jego wykonywaniem. Wiadomo zatem, czego się spodziewać, jest możliwość, by dokonać zmiany ścieżki życiowej. Może na uczelniach medycznych poświęca się zbyt mało czasu, by uświadomić przyszłym lekarzom, że tak naprawdę – poprzez swoją wiedzę i umiejętności – dają innym możliwość podjęcia ostatecznej decyzji (np. o poddaniu się leczeniu czy zażyciu leku). Decyzje te obciążają wówczas sumienie pacjentki lub pacjenta, nie przedstawicielki czy przedstawiciela zawodu medycznego.

W dyskusji na temat maksymalnie szerokiego stosowania klauzuli sumienia (czyli również w przypadku farmaceutów) zawsze radzę odwrócenie sytuacji. Czy osoby, które postulują takie rozwiązania, same chcą się narażać na przypadek odmowy wykonania świadczenia na ich rzecz lub wydania leku z dowolnych powodów? A może osoby ze środowiska, które lobbuje za tym pomysłem, same są w tak uprzywilejowanym położeniu, że dzięki zasobom finansowym i znajomym zawsze będą w stanie sobie poradzić?

Mimo tych szkodliwych zjawisk mamy też w Polsce pozytywne zjawisko: wzrost świadomości obywatelskiej i feministycznej. Ostatnie dwa lata to czas rozkwitu solidarności kobiecej. Ale choć wspólnie weryfikujemy działania władzy, ona zdaje się nic sobie z tego nie robić. Jak zatem możemy jeszcze działać, by przyniosło to zamierzony efekt? Czy mamy jeszcze realny wpływ na rzeczywistość?

Zawsze trzeba wierzyć w swój wpływ na zmianę rzeczywistości, nie można się godzić na narzucone zasady gry. Każda walka ma sens i ogromne znaczenie, choć czasem efektów nie widać od razu. Ale przecież wielkie, przełomowe zmiany tylko pozornie następują z dnia na dzień. Zazwyczaj poprzedzają je lata ciężkiej pracy i starań. Myślę, że teraz w naszej wielkiej feministycznej rodzinie jesteśmy na etapie dostosowywania strategii do nowych okoliczności politycznych. Ale należy pamiętać, że różne pomysły na działania bywają komplementarne, dopełniające się, a nie konkurencyjne. Warto też sobie często przypominać, że nasz aktywizm wynika z szacunku do potrzeb, wyborów, marzeń drugiej osoby – a te mogą być naprawdę różne.

Bardzo dziękujemy za rozmowę.


Kamila Ferenc – prawniczka w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz koordynatorka Zespołu Prawnego Federacji. Jest absolwentką prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i stypendystką Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Rektora UW za wybitne osiągnięcia naukowe. Doświadczenie zawodowe zdobywała w Biurze Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznika Praw Obywatelskich i kancelariach prawnych. Autorka analiz prawnych do raportów z serii „Watchdog.edu.pl” oraz publikacji naukowych z zakresu prawa konstytucyjnego i administracyjnego.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wcześniaczki, które po urodzeniu nie widziały się 27 dni – oto ich pierwsze spotkanie!

Foto: Instagram The Momo Twin Experience

Ciąża bliźniacza zawsze obarczona jest większym ryzykiem ewentualnych powikłań. Tak też było i tym razem. Ann Lee dowiedziała się, że jej ciąża jest zagrożona, ponieważ dzieci dzielą nie tylko łożysko, ale też worek owodniowy. Oznaczało to realne niebezpieczeństwo dla ich życia. Dziewczynki przyszły na świat w 29. tygodniu ciąży. Rozdzielone na prawie miesiąc, kiedy spotkały się po raz pierwszy… to się nazywa miłość!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1 procent strachu

Ciąża, w której płody mają wspólne łożysko, nazywa się ciążą jednokosmówkową. Ciąża Ann Lee była też do tego także ciążą jednoowodniową. Jak wskazują dane, zaledwie około 1 proc. monozygotycznych ciąż bliźniaczych cechuje się właśnie zarówno jednym łożyskiem, jak i workiem owodniowym (nazywa się je w skrócie ciążami „momo”). Nie dość zatem, że są to bardzo rzadkie przypadki, to są one też bardzo niebezpieczne. Pojawia się bowiem ryzyko splątania pępowin, wystąpienia nieprawidłowego poziomu płynu owodniowego, czy nawet zespołu TTTS (może on prowadzić np. do zaburzeń w rozwoju jednego z płodów, albo wręcz do ich obumarcia).

Pamiętam, jak nasza lekarka wyjaśniła, że bliźnięta dzielą ze sobą zarówno jeden worek, jak i jedno łożysko, co oznacza, że walczą nie tylko o przestrzeń, ale także o pożywienie” – opowiada mama dziewczynek, której to słowa cytuje today.com.

Olivia i Zoe szczęśliwie pojawiły się na świecie, chociaż nie był to niestety od razu „happy end”. Wcześniaki urodziły się w 6. miesiącu ciąży i na kolejne dni musiały zostać rozdzielone. Walka o ich życie trwała. Kiedy jednak pierwszy raz zobaczyły się już w nowej dla nich rzeczywistości, stało się coś niezwykle wzruszającego. „27 dni po narodzinach dziewczynki mogły się w końcu spotkać. Zoe natychmiast podążyła w kierunku uścisku” – napisała wzruszona mama na swoim Instagramie. Zdjęcie jest niesamowite i pokazuje, jak silna więź łączy te małe siostrzyczki. Nic w końcu dziwnego, tak wiele razem przeszły!

Zobacz teżMamo, jestem za wcześnie

Ciąże pełne niepokoju

Podobne problemy przechodziła Christy, która dziś jest szczęśliwą mamą trojaczków. Początkowo myśleli z mężem, że urodzi się tylko dwójka dzieci, jednak w 12. tygodniu ciąży, w czasie badania USG, pokazało się też trzecie maleństwo. Szczęście szybko jednak zastąpił niepokój. Okazało się bowiem, że dwoje maluchów dzieli ze sobą właśnie łożysko: Dostałam wybór, by zakończyć ciążę jednego z dzieci, albo ryzykować życie obojga bliźniąt. To było istne szaleństwo, gdy przechodziliśmy od wiadomości o trzecim dziecku do myśli o zakończeniu ciąży jednego z nich– cytowaliśmy słowa Christy w naszym portalu [TUTAJ]. Cała trójka na szczęście jest dziś cała i zdrowa!

Oby Olivia i Zoe także doszły do pełni sił. Co prawda już wiadomo, że będą potrzebowały przejść operacje serca, ale rodzice mają nadzieję, że jak najszybciej uda im się zabrać dziewczynki do domu. Tam zapewne także będą chciały być jak najbliżej siebie!

Foto: Instagram The Momo Twin Experience

Zobacz też: Te wcześniaki to prawdziwi superbohaterowie – ZDJĘCIA, które dają siłę!

Źródło: today.com

Foto: Instagram The Momo Twin Experience

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Co jeść przy chorobie Hashimoto? Odpowiedzi szukaj w książce „Hashimoto na widelcu”

Książka Hashimoto na widelcu
W poradniku znajdziesz 300 przepisów na smaczne i zdrowe dania – fot. Fotolia

Odpowiednia dieta jest istotnym czynnikiem wspomagającym leczenie Hashimoto. Czy to oznacza rezygnację ze smacznych posiłków? Nic podobnego! Dowód na potwierdzenie tych słów znajdziesz w najnowszej książce Magdaleny Makarowskiej – „Hashimoto na widelcu”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Hashimoto, czyli przewlekłe limfocytowe zapalenie gruczołu tarczowego, to najczęściej występująca choroba autoimmunologiczna na świecie. Szacuje się, że cierpi na nią 13-28 proc. populacji. W większości przypadków problem dotyczy kobiet.

Do typowych objawów Hashimoto zalicza się m.in.: senność, chroniczne zmęczenie, kłopoty z koncentracją, zmienność nastrojów, tycie, skłonność do depresji, problemy z trądzikiem, podwyższony cholesterol, uczucie zimna, zaburzenia miesiączkowania, wypadanie włosów, suchość i szorstkość skóry.

Chorobę Hashimoto można rozpoznać za pomocą badania stężenia hormonów tarczycy (FT4-tyroksyny, FT3-trijodotyroniny) i hormonów TSH. Wynik mówiący o zbyt dużym poziomie TSH i za małym poziomie hormonów tarczycy może wskazywać na Hashimoto. Pomocne jest również oznaczenie poziomu ciał przeciwtarczycowych, który w chorobie Hashimoto jest podniesiony. W diagnostyce stosuje się również badanie USG tarczycy i biopsję cienkoigłową.

Niestety, choroby Hashimoto nie da się całkowicie wyleczyć. Jej objawy można jednak skutecznie złagodzić, m.in. poprzez wprowadzenie odpowiedniej diety. Co zatem należy jeść chorując na zapalenie tarczycy Hashimoto?

Zobacz też: „Dieta w insulinooporności – Menu na 4 miesiące”

Książka „Hashimoto na widelcu”

Odpowiedź na powyższe pytanie znajdziesz w najnowszej książce „Hashimoto na widelcu”. Autorką publikacji jest Magdalena Makarowska – dietetyk, biotechnolog, pedagog i zakochana w swojej pracy optymistka, która uwielbia gotować. Zgodnie z filozofią autorki, mądra dieta zapewnia nam zdrowie aż w 90 proc.

Poradnik „Hashimoto na widelcu” powstał w odpowiedzi na potrzeby coraz większej liczby osób zmagających się z chorobami tarczycy. W książce zostały przedstawione najnowsze i najlepiej zbadane strategie żywieniowe.

Nie chciałam, żeby ten poradnik promował modne diety w chorobie Hashimoto, tylko żeby przedstawił uzasadnione naukowo zalecenia na ten moment, opisane w artykułach bazujących na EBM (evidence-based medicine), czyli medycynie opartej na faktach, a nie na teoriach wyssanych z palca – wyjaśnia Magdalena Makarowska.

Zobacz też: Objawy Hashimoto, jak je rozpoznać?

Co znajdziesz w książce?

Z książki dowiesz się m.in.:

  • na czym polega Low FODMAP i czy warto stosować tę dietę
  • jak zaprogramować mikrobiotycznie swój organizm i wspomóc jelita, wzmacniając tym samym swoją odporność
  • jak odciążyć wątrobę, aby mogła skutecznie oczyszczać organizm z toksyn
  • co zrobić, jeżeli za przyrostem masy ciała u osoby chorej na Hashimoto stoi insulinooporność
  • czy gluten szkodzi osobom chorym na Hashimoto

W poradniku znajdziesz również porady dietetyczne, jadłospisy na dwa miesiące (z przepisami w wersji wege) oraz niezbędnik psychologiczny, dzięki któremu lepiej poznasz siebie i zyskasz siłę do codziennych zmagań.

Niezaprzeczalną wartością książki są też piękne, rozbudzające apetyt fotografie. Nie pozostaje zatem nic innego, jak sięgnąć po książkę i rozpocząć smaczne gotowanie!

Patronem medialnym książki „Hashimoto na widelcu” jest magazyn i serwis internetowy Chcemy Być Rodzicami

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Badanie beta hCG w ciąży. Kiedy je wykonać i jakie są normy?

Badanie beta hCG w ciąży
Każde laboratorium ma inne normy hormonu beta hCG, co wynika ze stosowania różnych urządzeń i odczynników – fot. Martina/123rf.com

Pierwszym badaniem potwierdzającym obecność ciąży jest zwykle domowy test ciążowy. Wykrywa on podwyższone stężenie hormonu beta hCG (gonadotropiny kosmówkowej) w moczu kobiety. Przeczytaj ten artykuł i dowiedz się czym jest hormon hCG,  jak działa apteczny test ciążowy oraz kiedy najlepiej go wykonać.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Hormon hCG – co to takiego?

Ludzka gonadotropina kosmówkowa (human chorionic gonadotropin, w skrócie hCG) to hormon produkowany przez kosmówkę łożyska, gdy dojdzie do implantacji (zagnieżdżenia się) zarodka w macicy. Jest niezbędny do utrzymania ciąży oraz prawidłowego rozwoju płodu. Składa się z dwóch podjednostek: alfa oraz beta. Podjednostka alfa jest identyczna również w takich hormonach jak LH czy TSH. Z kolei podjednostka beta będzie już specyficzna tylko dla hCG. I właśnie dlatego poziom tego hormonu mierzy się przy pomocy testów beta.

W pierwszym trymestrze ciąży stężenie hormonu hCG podwaja się mniej więcej co 48-72 godziny. Najwyższe stężenie osiąga około 11-13 tygodnia ciąży. W kolejnych tygodniach produkcja hormonu spada, jednak do końca ciąży utrzymuje się na wysokim poziomie [1], by niedługo po porodzie zniknąć.

Zobacz też: hCG – co to za hormon i jaki powinien być jego poziom?

Test ciążowy najlepiej wykonać w dniu spodziewanej miesiączki…

…czyli mniej więcej 14 dni po stosunku. Najlepiej wykonać go też z porannego moczu, ponieważ jest on wówczas najbardziej skoncentrowany i zawiera najwięcej hormonu beta hCG.

Dostępne obecnie w aptekach domowe testy ciążowe są bardzo czułe, prawidłowo wykonane dają nawet 99% pewność.

W przypadku pozytywnego wyniku testu ciążowego (pojawienia się dwóch czerwonych linii w okienku wyniku)  warto wykonać badanie beta hCG z krwi. Daje ono 100% pewność, dodatkowo określa również, czy poziom hormonu jest odpowiedni dla danego tygodnia ciąży.

Badanie beta hCG w ciąży – normy

Każde laboratorium ma inne normy hormonu beta hCG, co wynika ze stosowania różnych urządzeń i odczynników. Dlatego też na wyniku badania powinny być zamieszczone zakresy norm, jakie obowiązują w danym laboratorium. Niemniej przyjmuje się, że wartość poniżej 5 mIU/ml wyklucza ciążę, natomiast powyżej 5 mlU/ml potwierdza ją.

Przykładowe normy beta hCG dla danego tygodnia ciąży, licząc od ostatniej miesiączki:

  1. tydzień – 5-50 mlU/ml
  2. tydzień – 5-426 mlU/ml
  3. tydzień – 18-7 340 mlU/ml
  4. tydzień – 1080-56 500 mlU/ml
  5. – 8. tydzień – 7650-229 000 mlU/ml
  6. – 12. tydzień – 25 700-280 000 mlU/ml
  7. – 16. tydzień – 13 300-254 000 mlU/ml
  8. – 24. tydzień – 4 060-165 400 mlU/ml
  9. – 40. Tydzień – 3 640-117 000 mlU/ml

Wynik poniżej normy może sugerować zaburzenia w rozwoju płodu i przebiegu ciąży. Niski poziom hormonu obserwuje się przede wszystkim w  ciąży ektopowej oraz w przypadku samoistnych poronień.Taka sytuacja może świadczyć też o niepowodzeniu zabiegu in vitro.

Obniżony poziom beta hCG w drugim trymestrze może mieć związek z trisomią chromosomu 18(zespół Edwardsa). Natomiast wyraźnie podwyższony poziom beta hCG w ciąży może sugerować trisomię chromosomu 21(zespół Downa). Z drugiej strony może też po prostu oznaczać ciążę bliźniaczą.

Zobacz też: Kiedy zrobić test ciążowy? Zobacz, w którym momencie otrzymasz wiarygodny wynik

Podwyższony poziom beta hCG  – co oznacza?

Zwiększone wydzielanie hormonu hCG obserwuje się w przebiegu wielu chorób nowotworowych, w tym: jąder, jajników, pęcherza moczowego, trzustki, płuc, nerek, prostaty czy jelita grubego.  W wielu przypadkach wynik badania beta hCG staje się więc istotnym markerem nowotworowym [1].

Źródło: [1] A. Głodek, M, Kubiczak, P. Urbaniak i in., Ludzka gonadotropina kosmówkowa – znany hormon o nieznanych faktach, „Ginekologia Polska” 2012, 83, s. 766-771.

Autor: Natalia Jeziorska, www.testDNA.pl Logo testDNA.pl

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Czy alkohol wpływa na możliwość zajścia w ciążę?

Czy alkohol wpływa na zajście w ciążę

Nie ulega wątpliwości, że wszyscy wiedzą o szkodliwości picia alkoholu w ciąży, o jego wpływie na płód, zespole FAS i o tym, że nie ma bezpiecznej dla płodu dawki alkoholu, którą mogłaby wypić matka. Ale czy alkohol wpływa na płodność, możliwość zajścia w ciążę? Czy warto z niego zrezygnować?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego warto ograniczyć lub wyeliminować alkohol starając się o dziecko?

Spożywanie alkoholu w okresie starań o dziecko może mieć niekorzystny wpływ na skuteczność tych starań. Jeżeli do przyszłego macierzyństwa podchodzimy z pełną świadomością, należy bardzo poważnie wziąć pod rozwagę ograniczenie lub całkowite wyeliminowanie alkoholu. Jest to szczególnie ważne u par, u których zdiagnozowano problemy z płodnością. Rezygnując z alkoholu zwiększamy szanse na powodzenie metod leczenia niepłodności.

Badania niejednoznacznie wskakują zależność między jego umiarkowanym spożyciem a zaburzeniami płodności. Badania przeprowadzone na szerokiej grupie kobiet wykazały, że dwukrotnie większe szanse na zapłodnienie w okresie 6 miesięcy miały kobiety, które wypijały poniżej 5 drinków tygodniowo, niż te, które piły więcej.

Należy jednak zauważyć, że mowa jest o umiarkowanym spożyciu, a zatem okazjonalnym i w niewielkich ilościach. Zakłada się, że u osób z zaburzeniami płodności wyeliminowanie którejkolwiek z potencjalnie szkodliwych substancji może zwiększyć szanse na posiadanie potomstwa.

Zobacz też: Od czego zależy płodność kobiety i mężczyzny? Odpowiada ekspert

Czy alkohol wpływa na zajście w ciążę?

Z przeprowadzonych badań najczęściej obserwowanym zaburzeniem u kobiet spożywających alkoholu w okresie starania się o dziecko są nieprawidłowości związane z owulacją oraz zaburzenia metaboliczne.

Alkohol, zwłaszcza piwo, ma wysoki indeks glikemiczny, podobnie też jak słodkie wina i likiery. Zwłaszcza, u kobiet z insulinoopornością ma to wpływ na owulację jak również skuteczność stymulacji jajników. Metabolity alkoholu zakwaszają organizm obniżając pH śluzu pochwowego i jego przepuszczalność dla plemników.

U mężczyzn częste picie alkoholu, jak również choroba alkoholowa, ewidentnie pogarsza parametry nasienia. Nie dość, że plemników jest mniej, to znacznie osłabiona jest też ich ruchliwości. Znacząco spada także odsetek prawidłowo zbudowanych plemników, co widzimy oceniając fragmentację DNA plemnika (DFI).

Należy pamiętać, że spożycie alkoholu należy ograniczyć nie tylko na kilka dni przed owulacją, ale na stałe. Proces spermatogenezy – powstawania nowego plemnika trwa około 3 miesięcy. Dlatego chwilowa abstynencja nie przyniesie spodziewanych rezultatów.

Alkohol a leki

Część leków wchodzi w interakcje z alkoholem wywołując efekty niepożądane. I tak np. leki stosowane w celu leczenia insulinooporności wywołują efekt antabusowy. Zaczerwienie i podrażnienie skóry twarzy i dekoltu. Szybsze upijanie się, drżenia mięśniowe, splątanie, kołatania serca, nadciśnienie.

Alkohol zmienia również metabolizm i wchłanianie zarówno w żołądku jak i jelitach. Lek po spożyciu nawet małej dawki alkoholu może po prostu nie działać lub działać słabiej. I może okazać się, że stymulacja drogimi lekami do in vitro czy inseminacji nie wyjdzie, bo po drodze były imieniny cioci.

Zobacz też: 1,5 mln par ma problem z płodnością, a Ty?

Alkohol a leczenie niepłodności

Pary starające się o dziecko z wykorzystaniem metod wspomaganego rozrodu powyższe informacje powinny potraktować priorytetowo. Osoby, u których zdiagnozowano problemy z płodnością, powinny w każdy możliwy sposób postarać się o zminimalizowanie ryzyka związanego z niepowodzeniem inseminacji bądź procedury in vitro, ponieważ na ich skuteczność wpływa zarówno dieta, jak i stosowane używki.

Pary podejmujące leczenie niepłodności są szczególnie narażone na niekorzystny wpływ czynników zewnętrznych. Odpowiedzialna postawa podczas starania się o dziecko jest kluczem do przyszłego macierzyństwa. Leczenie niepłodności wymaga od pary wielu wyrzeczeń i dyscypliny w stosowaniu się do zaleceń specjalistów.

W tym czasie mogą natrafić na wiele przeszkód, ale warto zastanowić się nad korzyściami, jakie wynikają z prowadzenia zdrowego trybu życia. Ma on wpływ zarówno na kobietę, jak i intelektualny i fizyczny rozwój dziecka w okresie ciąży. Również mężczyzna powinien przygotować się do roli ojca wprowadzając zdrowszy tryb życia w okresie starań o dziecko, jeśli do tej pory funkcjonował inaczej. Ograniczenie alkoholu, umiarkowany wysiłek fizyczny i zdrowa odżywianie są w stanie poprawić ogólne funkcjonowanie organizmu jak i parametry nasienia, co przekłada się bezpośrednio na poprawę płodności pary.

Alkohol a ciąża

Pary, które świadomie planują rodzicielstwo i rezygnują z nadużywania alkoholu w okresie starań o dziecko nie tylko poprawiają płodność, ale i ogólną kondycję organizmu. Rezygnacja z używek jeszcze przed ciążą zwiększa szanse na powodzenie starania się o dziecko.

Ciężarna nie powinna pić alkoholu pod żadną postacią i w żadnej ilości. Wiadomo, że alkohol rozluźnia mięsień macicy i likwiduje skurcze i napięcia. Wiele osób mówi „napiję się lampkę wina dla rozluźniania” i co gorsza, to działa. Jednak należy pamiętać, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu Nigdy nie wiemy, czy ta jedna lampka wina nie wpłynie na ciążę i rozwój dziecka po urodzeniu.

Co rusz słyszymy o pijanej ciężarnej trafiającej na salę porodową i noworodkach mających 2 promille alkoholu we krwi. Myślimy wówczas rodzinach z nizin społecznych i pełnej patologii. Nic bardziej mylnego. Coraz częściej spotykamy dobrze wykształcone i sytuowane kobiety z chorobą alkoholową, które nie wychodzą z nałogu w ciąży. Dziecko dobrze sytuowanej business woman i kobiety z rodziny patologicznej tak samo rozwinie zespół FAS jeśli będą piły w ciąży.

FAS – płodowy zespół alkoholowy. Dotyka nawet 3 na 1000 urodzonych dzieci, a więc statystycznie więcej niż dzieci dotkniętych Zespołem Downa. Szacuje się, że w Polsce co roku rodzi się blisko 900 dzieci z FAS. Nadmierne spożycie napojów alkoholowych może prowadzić również do:

  • zwiększenie ryzyka poronienia
  • zwiększenie ryzyka komplikacji porodowych
  • zaburzeń w rozwoju mózgu i układu nerwowego płodu
  • wolniejszego rozwoju płuc
  • hypotrofii płodu, a po porodzie pełnoobjawowego zespołu FAS
  • zaburzeń mowy
  • zespół nadpobudliwości psychoruchowej
  • upośledzenia umysłowego
  • wad OUN
  • Wad serca
  • Polineuropatiii wielu innych

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dr n. med. Witold Rogiewicz

Ginekolog położnik, ultrasonolog, Salve Medica R Warszawa.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.