Przejdź do treści

Wystarczająco dobre święta podczas starań o dziecko – radzi terapeuta

Święta a niepłodność

Boże Narodzenie to czas świętowania narodzin Jezusa w gronie rodziny i przyjaciół, zacieśniania więzi międzyludzkich, nadziei, dobra i hojności. Często idealizujemy te chwile. Czy można spędzić dobre święta, kiedy rzeczywistość boleśnie odbiega od naszych pragnień?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W epoce przedchrześcijańskiej w okresie przesilenia zimowego świętowano odrodzenie się ziemi, budzące radość, optymizm i nadzieję na zwycięstwo światła nad ciemnością, gdy przybywa dnia, a ubywa nocy. Aby wyprzeć tradycyjne święta (w Polsce były to Szczodre Gody, inaczej Godowe Święto), na ten czas ustalono obchody narodzin Jezusa. Pomimo zmiany świąt oraz związanych z nimi rytuałów, towarzyszący im klimat emocjonalny jest podobny. Zaledwie tydzień później nadchodzi też Nowy Rok, który symbolizuje odejście starego i nadejście nowego, skłaniając do podsumowań i postanowień.

Święta zawsze idą w parze z dzieckiem i obrazem rodziny

Obecnie na długo przed Gwiazdką bombardowani jesteśmy nie tylko prezentowymi promocjami, świątecznym wystrojem i ogranymi szlagierami, lecz także obrazami szczęścia rodzinnego (najlepiej w wydaniu 2 + 2 + doskonale, niemal niewidocznie, starzejący się dziadkowie) – niezmąconej miłości, czułości i radości. Nawet jeśli świadomie uważamy je za przesłodzone, to obrazy te rezonują z naszymi własnymi pragnieniami błogiego szczęścia w związkach z najbliższymi. Ponieważ rzeczywistość prawie zawsze odbiega od ideału, nierzadko jest to trudny czas, kiedy wszelkie poczucie braku czy niepowodzenia, szczególnie w sferze rodzinnej, staje się bardziej bolesne. Może dotkliwie brakować tych, którzy odeszli, a także tych, którzy jeszcze nie nadeszli, a są wyczekiwani.

Starając się od długiego czasu o dziecko, lecząc z niepłodności, stajemy twarzą w twarz z własnymi ograniczeniami. Nie jest to łatwe doświadczenie, zwłaszcza w kulturze, w której wysoko ceni się skuteczność działania i osobiste sukcesy. Postęp cywilizacyjny sprawia, że jako ludzie wiemy i potrafimy więcej niż kiedykolwiek. Tym trudniej przychodzi nam znosić sytuacje, na które nasz wpływ jest tylko częściowy albo nie mamy go w ogóle.

Czytaj też: 5 porad, jak przetrwać święta z niepłodnością

Święta sprzyjają refleksji… pozwól sobie na nią

Kiedy nie możemy pogodzić się z tym, co od nas niezależne – na przykład z tym, że wbrew naszym pragnieniom i dążeniom nadal nie zostaliśmy rodzicami – trudniej nam cieszyć się tym, co mamy i korzystać z tego. Nie chodzi o zaprzeczanie własnym uczuciom, lecz o autentyczne akceptowanie własnego życia – takiego, jakie jest w danym momencie. I znowu nie chodzi o akceptację oznaczającą rezygnację. Wręcz przeciwnie. Przykładowo: aby móc leczyć niepłodność, trzeba najpierw przyznać, że ten problem nas dotyczy.

Święta to zawsze spotkania z ludźmi i … pytania o dziecko

W okresie Bożego Narodzenia wiele par borykających się niemożnością zostania rodzicami obawia się spotkań z innymi parami, które mają już dzieci, życzeń typu: „Żeby się Wam wreszcie dzieciątko urodziło” czy na poły żartobliwych, na poły wścibskich i – na ogół bezwiednie – raniących pytań tych niezorientowanych: „A wy kiedy?”. Wydaje się, że osoby pogodzone ze swoim położeniem zyskują pewną przestrzeń i łatwiej im sobie radzić w obliczu takich sytuacji. Ich reakcje są bardziej elastyczne, zależne od okoliczności, pozwalają sobie decydować z kim i jak chcą omawiać swoje sprawy. Łatwiej im też sięgać po wsparcie innych ludzi, także – czy raczej przede wszystkim – najbliższych, co przynosi ulgę w bólu. Staje się to możliwe, ponieważ nie muszą już zużywać energii psychicznej na wypieranie czy ukrywanie swojego problemu i cierpienia ani na samotną walkę z nimi.

Godząc się na uwarunkowania swojego życia, będąc dla siebie i dla swoich bliskich łagodniejszym i bardziej wyrozumiałym, może nie przeżyjemy idealnych świąt (bo w końcu któż tego doświadcza?), ale będą one wystarczająco dobre. Takie podejście – możliwe, że wymagające pewnego wysiłku i pracy nad sobą – paradoksalnie może wnieść więcej światła, optymizmu i nadziei w życie. W takiej atmosferze łatwiej też uniknąć przeżywania kolejnych cierpień, związanych na przykład z poczuciem osamotnienia, bycia niezrozumianym czy gorszym.

W okresie świąteczno-noworocznym nie sposób uniknąć skojarzeń z narodzinami, początkiem, nadzieją, co osoby od długiego czasu starające się o dziecko może szczególnie boleśnie konfrontować z niemożnością zrealizowania swoich pragnień dotyczących rodzicielstwa. To sztuka, by to, na co nie mamy wpływu, nie przysłoniło tego, co od nas zależy. Dużych umiejętności wymaga także rozróżnienie tych uwarunkowań oraz życie i działanie zgodnie z tym rozeznaniem.

W kontekście Bożego Narodzenia i Nowego Roku warto przeczytać artykuł zamieszczony na portalu Chcemy być rodzicami pt. „Zanim zaopiekujesz się dzieckiem, zaopiekuj się… sobą”.

Magdalena Kaczorowska-Korzniakow

Magdalena Kaczorowska-Korzniakow

jest psychologiem, psychoterapeutką i tłumaczem. W swojej pracy terapeuty kieruje się Kodeksem Etycznym PTPP. Prowadzi indywidualną psychoterapię dorosłych i dzieci.

Szczepienia w ciąży – co mówią wytyczne towarzystwa immunologicznego?

Szczepienia w ciąży
fot.Fotolia

Szczepienia w trakcie ciąży oraz karmienia piersią budzą spore emocje. Wiele osób z góry zakłada, że w tym okresie należy unikać jakichkolwiek szczepień, ponieważ odbijają się one na zdrowiu płodu i dziecka oraz mogą hamować jego rozwój. Nie jest to do końca zgodne z prawdą. Faktycznie, istnieje pewna ilość szczepień, których w ciąży wykonywać nie należy. Jednak istnieją również szczepionki całkowicie bezpieczne dla ciężarnej i rozwijającego się płodu. Które są które?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Ważny wyrok ws. odmowy wykonania szczepień. Wpłynie na ruch antyszczepionkowy?

Wytyczne ACIP

ACIP – Amerykańskie towarzystwo doradcze w zakresie praktyk immunizacyjnych (Advisory Committee on Immunization Practices) stworzyło wytyczne, którymi kierują się lekarze na całym świecie w kontekście szczepienia kobiet w ciąży i karmiących piersią. Według ACIP, nie ma dowodów na to, że podawanie ciężarnym kobiet nieaktywnej szczepionki wirusowej, bakteryjnej lub zawierającej toksoidy stanowi zagrożenie dla rozwijającego się płodu.

Żywych szczepionek nie podaje się ich kobietom w ciąży, ponieważ  istnieje teoretyczne ryzyko przeniesienia wirusa szczepionkowego na płód. W przypadku kobiet planujących ciążę, żywe szczepionki podaje się min. 4 tygodnie przed planowanym zajściem w ciążę.

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień

Ocena korzyści i ryzyka

Eksperci podkreślają, że jeśli pojawia się podejrzenie, że kobieta w ciąży jest szczególnie narażona na zarażenie się określoną chorobą, przed podaniem szczepionki należy oszacować, czy ryzyko związane z konsekwencjami podania szczepienia jest większe niż ryzyko związane z konsekwencjami choroby i jej powikłań. Wytyczne ACIP wskazują również, jakie szczepionki należy podać kobiecie planującej ciążę lub ciężarnej, jeśli nie została ona zaszczepiona wcześniej.

Zakażenie wewnątrzmaciczne a zdrowie płodu

Zakażenia wewnątrzmaciczne najczęściej są powodowane przez wirusy różyczki, cytomegalii, ospy wietrznej, półpaśca, grypy, opryszczki pospolitej i enterowirusy. Często zaleca się kobietom w ciąży, które zetknęły się z wirusami powyższych chorób uodpornienie bierne, to znaczy stosowanie preparatów immunoglobin, które nie mają wpływu na rozwój płodu.

Zobacz też: Eksperci alarmują: wyszczepialność jest zbyt niska, by gwarantować odporność. Grozi nam epidemia?

Szczepienia w ciąży – które są wskazane?

Na liście szczepień wskazanych w czasie ciąży ACIP znajdują się następujące szczepionki:

  • przeciwko grypie (nieaktywna!)
  • Przeciwko zapaleniu wątroby typu B – szczepionka nie zawiera żywych wirusów
  • dTap (błonica + tężec + krztusiec ) – jest rutynowo zalecana kobietom w ciąży
  • Jeśli kobieta nie była wcześniej szczepiona na meningokoki, może otrzymać szczepionkę będąc w ciąży
  • IPV – nieaktywna szczepionka przeciwko poliomyelitis

Zobacz też: Szczepienia przeciw grypie u kobiet w ciąży

Szepienia w ciąży – po ocenie korzyści i ryzyka

Zdarzają się sytuacje, w których by uniknąć zachorowania na poważną chorobę, podaje się szczepionki, które stanowią niewielkie potencjalne zagrożenie dla płodu. Należą do nich:

  • Wścieklizna – jeśli ciężarna kobieta była narażona na zakażenie wirusem, ciąża nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia.
  • Przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu, jeśli ciężarna została ukąszona przez kleszcza na obszarze wysokiego ryzyka
  • Zapalenie wątroby typu A, jeśli jest podwyższone ryzyko zachorowania
  • Polio

Zobacz też: Szczepienia przed ciążą. Które warto wykonać?

Szczepienia, których nie podaje się kobietom w ciąży

Szczepionki z tej grupy są bardzo ryzykowne dla zdrowia i życia płodu, w związku z tym nie podaje się ich kobietom w ciąży.

  • BCG – gruźlica
  • Ospa wietrzna
  • MMR – różyczka, świnka, odra
  • Szczepionka przeciwko pneumokokom
  • Szczepionka przeciwko półpaścowi
  • Szczepionka przeciwko żółtej gorączce
  • Szczepionka przeciwko japońskiemu zapaleniu mózgu
  • Szczepionka przeciwko durowi brzusznemu
  • OPV – żywe antywirusy polio

 

W swojej praktyce zawodowej lekarze każdą sytuację oceniają indywidualnie, czasem, by ratować zdrowie i życie matki decydują się na zastosowanie leczenia, które stanowi zagrożenie dla płodu. W przypadku szczepionek sytuacja wygląda podobnie. Wytyczne ACIP dotyczą sytuacji, w których zdrowie i życie matki nie jest na tyle zagrożone, że szczepienia można uniknąć  w danym momencie.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

10 lat starań, 7 poronień, martwy poród, kilka prób in vitro – „Powiedziałam Steven’owi, że powinien być z kimś innym. Z kimś, kto może mieć dzieci”

10 lat starań, 7 poronień, poród martwego dziecka... ta para zniosła wszystko! Dziś są szczęśliwymi rodzicami.

Walka z niepłodnością, siedem poronień, poród martwego dziecka – są to doświadczenia, które zmieniają życie zarówno kobiety, jak i mężczyzny. To, co dzieje się wtedy w związku, to prawdziwa huśtawka ogromnych emocji. „Powiedziałam Steven’owi, że powinien być z kimś innym. Z kimś, kto może mieć dzieci” – mówi Jayne.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Długa, kręta droga

Para starała się o dziecko 10 lat. Po pierwszym poronieniu kobieta była mocno rozczarowana, ale nie czuła się jeszcze tym doświadczeniem zdruzgotana. Wiedziała, że nieraz zdarza się, że pierwszej ciąży nie udaje się utrzymać. Kiedy więc po kilku miesiącach znów dowiedziała się, że jest w ciąży, bardzo się ucieszyła. Czuła się pewnie, bo wierzyła, że dwa razy coś takiego jej się po prostu nie zdarzy. Niestety myliła się, a kiedy po raz trzeci okazało się, że jest w ciąży, czuła już przede wszystkim tylko lęk.

Tym razem miałam zupełnie inne odczucia co do ciąży” – opowiada Jayne. „Nie czułam tego uniesienia, które pojawiało się podczas dwóch pierwszych ciąż, a do tego byłam bardzo czujna” – jej słowa cytuje DailyMail.

Gdy i tym razem okazało się, że serce dziecka przestało być, Jayne i Steven byli kompletnie zrozpaczeni. Czwarta i piąta ciąża – rozgrywał się podobny scenariusz. Wtedy jednak para była już zdecydowana, że chce sprawdzić, co się właściwie dzieje. Po przeprowadzeniu specjalistycznych testów, okazało się, że ostatnie poronienie spowodowane było rzadką nieprawidłowością chromosomalną. Wynik ten przyniósł ogromną ulgę parze, w końcu wiedzieli bowiem, co jest nie tak. Niestety pomimo tego, szósta ciąża także zakończyła się utratą. To właśnie wtedy Jayne dotknął największy kryzys. Obwiniała siebie i uważała, że mąż powinien być z inną kobietą, która będzie mogła urodzić dziecko – jakże trudne musiały być to dla nich obojga dni…

Zobacz też: Jakie badania wykonać po poronieniu? Zobacz listę

W rękach specjalistów

Rozwiązaniem okazała się jednak pomoc znaleziona w specjalistycznej klinice leczenia niepłodności. Dzięki in vitro udało im się zajść w kolejną upragnioną ciążę i wszystko szło naprawdę dobrze! Tak dobrze, że około 30 tygodnia para wyjechała na swoje „ostatnie wakacje przed pojawieniem się dziecka”. Niestety budząc się któregoś dnia, Jayne nie czuła ruchów dziecka. Jeszcze będąc w Hiszpanii udali się do lekarza, gdzie okazało się, że serce ich córeczki przestało bić.

Nic nie może przygotować cię na narodziny martwego dziecka” – opowiada. „Mieliśmy złamane serca, a ja znów czułam się za to wszystko odpowiedzialna. To było tak, jakby wisiała nade mną jakaś klątwa” – Jayne podsumowuje ten tragiczny czas. I chociaż minęło już kilka lat, wciąż z jej słów wybrzmiewają niezwykle silne emocje.

Para była jednak wtedy tak zdeterminowana, że od razu rozpoczęła kolejne starania. Tym razem nareszcie się udało! Na świat przyszedł ich pierwszy syn, poczęty również dzięki in vitro. Kiedy się urodził, cała sala porodowa, wraz ze specjalistami… płakała! Co więcej, dla Jayne było to tak niesamowite przeżycie, że nie mogła uwierzyć, że naprawdę jest w końcu matką. A nie trzeba zapewne dodawać, że przez całą ciążę była w okropnym napięciu, że znów coś pójdzie nie tak. Dwa lata później do Williama dołączył kolejny synek, Oliver.

Zawsze jest wybór

Po tylu trudach, zakrętach i chwilach rozpaczy, jest to prawdziwy happy end. Niewątpliwie doprowadziła to niego ogromna determinacja Jayne i Steven’a. Wiele osób będąc w podobnej sytuacji, dawno by już zrezygnowało. Czy to jednak źle? Czy któraś z obieranych w takim wypadku ścieżek jest lepsza, a któraś gorsza? Zdecydowanie nie i trzeba o tym pamiętać.

Mając 43 lata uznałam, że to wystarczy, że chcę odzyskać swoje życie, w którym jest coś więcej niż mój cykl miesięczny i lekarz” – o swojej historii opowiadała w naszym portalu jedna z kobiet, która w pewnym momencie przerwała walkę z niepłodnością (wypowiedź jest anonimowa). Rozmowę z nią znajdziesz tutaj: >>KLIK<<

Każdy ma prawo do decydowania o tym, co jest dla niego najlepsze. Bo chociaż historie podobne do przeżyć Jayne i Stevena są niesamowite, to czasami tym „najlepszym” może być słowo STOP – nie oceniajmy, kiedy ktoś je właśnie wypowiada.

Zobacz też: Życie po poronieniu – te szczere słowa mogą pomóc tysiącom kobiet

Źródło historii: DailyMail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

“Insulinooproność – szybkie dania” – kolejna książka Magdaleny Markowskiej i Dominiki Musiałowskiej trafiła do księgarni

Kolejna porcja przepisów dla insulinoopronych trafiła do księgarni. Tym razem dietetyczka, biotechnolożka i pedagożka, Magdalena Markowska i ekspertka od insulinooproności, Dominika Musiałowska, serwują nam przepisy na szybkie dania oraz jadłospis dla insulinoopornych na 4 miesiące. Uwaga! Każdy przepis występuje w dwóch wersjach: dla wszystkożerców i roślinożerców. W większości przypadków jest to kwestia wymiany jednego składnika, by przystosować danie dla wegetarian i wegan.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Co jeść przy chorobie Hashimoto? Odpowiedzi szukaj w książce „Hashimoto na widelcu”

Wiedza apetycznie podana

Insulinooporność szybkie dania” Magdaleny Markowiskiej i Dominiki Musiałowskiej to nie tylko przepisy, ale również treściwa porcja wiedzy na temat insulinooporności. Cała pierwsza część książki poświęcona została teorii choroby.

Dowiemy się na przykład, jakie są najczęstsze objawy insulinooporności, kiedy można podejrzewać insulinooporność, jak i u kogo się ją diagnozuje oraz czym się różni hipoglikemia od hiperglikemii. Autorki uczą jak interpretować wyniki badań: niektóre  powinny być alarmem, który powoduje natychmiastowy bieg do lekarza, inne zaś wymagają jedynie wprowadzenia do diety określonych produktów.

Zmiana nawyków nie taka straszna!

Magdalena Markowska i Dominika Musiałowska motywują nas również do zmiany nawyków (też żywieniowych) i pokazuje jak zrobić to po najmniejszej linii oporu (no, prawie). W każdym razie, ujawnia się tu talent pedagogiczny jednej z autorek. Jest to napisane w taki sposób, że zmiana wydaje się całkiem realna i osiągalna, a o wadze efektów, które “obiecuje” autorka, nie trzeba raczej nikogo przekonywać, ani zdrowego, ani chorego.

Obszerna bibliografia pozwala na dotarcie do źródeł prezentowanej wiedzy i zdobycie większej ilości informacji na interesujący nas temat. Zaś indeks przepisów ułatwia poruszanie się po książce.

Zobacz też: Jak dieta może pomóc w endometriozie? Opowiada lek.med. Jan Olek

Tak ładnie, że nie sposób się oprzeć

Jadłospis skonstruowany jest w oparciu o przedstawioną na początku książki mapę produktów “do unikania” i “do sięgania śmiało”.  Przepisy zobrazowane są pięknymi zdjęciami kolorowych potraw, wszystko wygląda świeżo i smakowicie. Co ważne, każdy przepis, w którym pojawia się mięso lub ryba przedstawiony jest w wersji alternatywnej –  autorka podpowiada jak zastąpić składniki pochodzenia zwierzęcego, by uzyskać danie wegańskie lub wegetariańskie.

Dodatkowo, autorki myślą za nas i przewidują wykorzystanie pozostałości po jednym posiłku do przygotowania drugiego, uwzględnionego w jadłospisie na przykład kolejnego dnia!

„Insulinooproność – szybkie dania” może być wartościową pozycją także dla osób, które nie mają tego rodzaju problemów zdrowotnych, tylko zwyczajnie dbają o to, co jedzą. Książka to bardzo estetycznie wydane źródło kulinarnych inspiracji.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Bolesne stosunki, nietrzymanie moczu, zaparcia… co ma do tego fizjoterapia?

bolesne stosunki, nietrzymanie moczu, zaparcia, co ma do tego fizjoterapia?
fot.Fotolia

Gdy pojawiają się objawy, takie jak ból podczas stosunku, nietrzymanie moczu, czy zaparcia, najczęściej początkowo ich przyczyn poszukuje się w problemach z układem rozrodczym, moczowym oraz pokarmowym. Okazuje się, że warto przyjrzeć się także pracy mięśni, a konkretniej mięśni dna miednicy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Siła mięśni

Claudia Brown, fizjoterapeutka i profesorka na McGill University, nieustannie słyszy zdziwienie u pacjentów, którzy trafiają do niej właśnie z powodu problemów związanych ze sferą seksualności, z układem moczowym, czy też z trudnościami w pracy przewodu pokarmowego. Są zaskoczeni, że kłopoty, z którymi nieraz walczyli już na wiele sposobów, spowodowane są nieprawidłowościami w pracy dna miednicy:

Jako klinicystka i koordynatorka kursu rehabilitacji dna miednicy w Szkole Terapii Fizycznej i Zajęciowej na McGill University, widzę ogromny brak świadomości tego, jaki fizjoterapia może mieć wpływ na życie osób cierpiących na te bardzo osobiste schorzenia” – słowa specjalistki cytuje TheConversation.

Skupiając się na bólu odczuwanym podczas stosunku, warto zauważyć, iż problem ten dotyczyć może nawet około 20 proc. kobiet. Co ważne, jest to bardzo trudne nie tylko ze względu na dyskomfort fizyczny, ale także na psychikę. Zadowolenie i satysfakcja ze swojej seksualności ma bowiem ogromny wpływ chociażby na takie aspekty jak samoocena, czy relacja z partnerem. Nie powinno się więc problemu bagatelizować. Tym bardziej, że wsparcie może wiązać się z prostymi ćwiczeniami.

W fizjoterapii dna miednicy pacjencji uczą się ćwiczeń, ale mogą korzystać także z zabiegów manualnych, biofeedback’u, czy też elektrostymulacji. Biofeedback wyświetla aktywność dna miednicy na ekranie komputera, co ułatwia skurcz i rozluźnienie mięśni, które gołym okiem są zwykle niewidoczne. Elektrostymulacja powoduje bezbolesny skurcz mięśni, mający na celu poprawę ich zdolności właśnie do skurczu i naturalnego odprężenia.

Claudia Brown, fizjoterapeutka i profesorka na McGill University –  TheConversation

Wstydliwy problem… nietrzymanie moczu

Fizjoterapia wskazana jest także w problemach z nietrzymaniem moczu, które często zdarzają się kobietom po porodzie, ale nie tylko. Wysiłkowe nietrzymanie moczu to nieraz także kłopot kobiet przechodzących przez okres okołomenopauzalny. Co ważne, jest to trudność, z którą borykają się także mężczyźni. Dane wskazują, że nawet u około 40 proc. mężczyzn po operacji raka gruczołu krokowego występuje trudność właśnie z kontrolowaniem moczu. W niektórych krajach, np. w Kanadzie, to właśnie fizjoterapię uważa się za podstawową interwencję w tego typu problemach.

Na wzmacnianie mięśni dna miednicy, warto zaznaczyć też korzystne oddziaływanie jogi. Zapewne wiele pozycji mogłoby zgrać się z tymi, które proponowane są w procesie fizjoterapii. Również mają one za zadanie rozwinięcie świadomości ciała, tego jak owe mięśnie pracują oraz zwiększenie nad nimi kontroli. O jodze na nietrzymanie moczu, więcej pisaliśmy tutaj: >>KLIK<<

Zobacz też: Terapia manualna w endometriozie – jak to robią w USA?

Źródło: TheConversation

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.