Przejdź do treści

Ministerstwo Zdrowia nie zna wyników programu prokreacyjnego. Znają za to dziennikarze

wyniki programu prokreacyjnego
fot. Pixabay

Ministerstwo Zdrowia nie umiało odpowiedzieć na pytanie reporterów, jakie są efekty rządowego programu prokreacyjnego. Problemu z tym zadaniem nie mieli natomiast dziennikarze, którzy sami dotarli do tych informacji.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W marcu Radio TOK FM zapytało Ministerstwo Zdrowia o efekty programu prokreacyjnego. 19 marca dziennikarze otrzymali odpowiedź, z której dowiedzieli się, że „pół roku po przyjęciu pierwszych pacjentów nie jest możliwa ocena liczby ciąż”.

Zobacz także: Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

Wyniki programu prokreacyjnego

Reporter Radio TOK FM postanowił zatem sam policzyć to, czego nie potrafił oszacować resort. Z jego analizy wynika, że przynajmniej 45 kobiet zaszło w ciążę dzięki rządowemu programowi.

Wiadomo również, że w siedmiu placówkach- w  Łodzi, Krakowie, Opolu, Poznaniu, Szczecinie oraz dwóch w Warszawie, diagnostykę rozpoczęło niemal 100 par.

Rządowy program prokreacyjny ruszył oficjalnie 1 września 2016 roku. Tylko w roku 2017 wydano na ten cel 20 mln zł.

Zobacz także: Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował

Alternatywa dla in vitro?

Jak podkreślał ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, „in vitro to procedura, która budzi ogromne kontrowersje i sprzeciw w dużej części polskiego społeczeństwa”.

Rządowa inicjatywa miała z kolei być oparta na „aktualnej wiedzy medycznej”. Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego ma funkcjonować do 2020 r.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Radio TOK FM

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Męska otyłość i męska płodność nie idą w parze

otyłość i płodność nie idą w parze
fot.Pixabay

Dieta, ćwiczenia, uzupełnianie niedoborów – wszystko ma realny wpływ na płodność. Drodzy panowie, także na Waszą!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Epidemia otyłości

Dane przekazywane przez światowe organizacje wskazują, iż liczba osób z nadwagą i otyłością wciąż rośnie. Śmieciowe jedzenie, stres, alkohol, papierosy, zanieczyszczone środowisko… chyba nie trzeba dalej wymieniać? Nie pozostaje to bez echa dla naszego zdrowia. Biorąc pod uwagę fakt, że rośnie też fala zaburzeń płodności, nie da się nie zestawić ze sobą tych dwóch kwestii.

Zbyt duża ilość tkanki tłuszczowej wpływa m.in. na zmiany hormonalne zachodzące w organizmie. U mężczyzn może prowadzić do obniżenia poziomu testosteronu, który odbija się m.in. na produkcji spermy. Co więcej, zbyt wysoka waga może powodować nawet wtórną niewydolność hormonalną jąder.

Panowie, dlaczego warto zadbać o swoje ciało?
Nadwaga i otyłość

Najczęściej stosowanym wskaźnikiem jest BMI, czyli masa ciała (kg) / wzrost (m)². Nadwaga występuje w przypadku, gdy wynik przekroczy 25. O otyłości możemy mówić po przekroczeniu poziomu 30. Inny stosowany pomiar to wielkość obwodu brzucha, co pozwala określić właśnie otyłość brzuszną. U mężczyzn mówimy o tym problemie, gdy pomiar przekroczy 102 cm.

Plemniki

Poziom tkanki tłuszczowej mężczyzny istotnie wpływa zarówno na ilość, jak i jakość plemników. Panowie, których BMI mieści się w normie, mają wyższą koncentrację plemników, niż mężczyźni z otyłością. Ich plemniki są też bardziej ruchliwe.

Co ważne, u otyłych mężczyzn występuje dużo większa ilość plemników, które mają uszkodzone DNA.

Warto też pamiętać, że negatywny wpływ na budowę i rozwój plemnika ma stres oksydacyjny, który to jest jednym z ważniejszych czynników męskiej niepłodności. Jest to zaburzona równowaga w poziomie wolnych rodników i antyoksydantów w organizmie (z przewagą niestety tych pierwszych). Otyłość i niezdrowy styl życia są zaś jednymi z czynników, które wskazują na większe ryzyko wystąpienia właśnie stresu oksydacyjnego.

Sport

Panowie chcący poprawić swoją płodność powinni poświęcać około 150 minut tygodniowo na aktywność fizyczną, podczas której wysiłek oscylować będzie w przedziale 50–70% maksymalnego tętna. Dane wskazują również, że panowie ćwiczący około 12 godzin tygodniowo mają o 73 proc. więcej plemników, niż mężczyźni nie uprawiający sportu.

O czym jednak warto pamiętać? Po pierwsze o umiarze, bowiem nadmierny wysiłek fizyczny wprowadza organizm w stan stresu i może powodować zachwiania w gospodarce hormonalnej. Po drugie zaś o odpowiednim ubraniu. Obcisła bielizna wykonana ze sztucznych materiałów – a często tak właśnie wyglądają stroje sportowe – może powodować przegrzewanie się jąder, a co za tym idzie mieć negatywny wpływ na płodność.

Zaburzenia erekcji

Nadwaga i otyłość mogą być także czynnikami ryzyka wystąpienia zaburzeń erekcji. Jest to niezdolność do osiągnięcia lub utrzymania erekcji, która umożliwia prowadzenie satysfakcjonującej aktywności płciowej. W Polsce problem ten dotykać może nawet 3 miliony panów.

Eksperci wskazują przy tym, że niemal 80 proc. mężczyzn z zaburzeniami erekcji ma nieprawidłowy wskaźnik BMI.  Co więcej, dane mówią, iż 50% otyłych panów przyznaje, że ma obniżone libido.

Zdrowie dziecka

Warto pamiętać także o tym, iż zdrowie rodziców, to również zdrowie ich dziecka. Jeśli już uda się zostać rodzicem, okazuje się, że otyłość ojca podczas zapłodnienia odbija się na zdrowiu potomstwa.

Sperma jest bowiem prawdopodobnie nośnikiem niekorzystnych zmian, które dotyczyć mogą m.in. problemów metabolicznych czy reprodukcyjnych kolejnego pokolenia. Nie mówiąc już o nawykach żywieniowych oraz sportowych, które maluch w późniejszym życiu zaobserwuje i być może przejmie. Chyba warto – zarówno dla zdrowia swojego, jak i całej rodziny – zająć się sobą. Siłownia, jogging, czy koszykówka z kumplami. Drodzy panowie, od kiedy zaczynacie?

Zobacz też: “Twoje dziecko będzie tym, co jesz” – wpływ stylu życia na dziedziczenie

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

O tym, jaką rolę pełni położna w leczeniu niepłodności, opowiada Alina Jedlińska, położna i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.
fot. "Położna na Medal"

Niepłodność to jednostka chorobowa, która powoduje niemożność zajścia w ciążę. W 35% przyczyna niepłodności leży po stronie zarówno kobiet jak i mężczyzn, pozostały procent przypadków nie jest jasno określony co do przyczyny. O niepłodności możemy mówić, kiedy przez rok regularnego współżycia tzn. 3 – 4 razy w tygodniu bez stosowania środków antykoncepcyjnych, kobieta nie może zajść w ciążę. O tym, jaką rolę pełni położna w leczeniu niepłodności, opowiada Alina Jedlińska, położna z Kliniki Angelius Provita w Katowicach i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rola położnej w leczeniu niepłodności

Rola położnej w leczeniu niepłodności małżeńskiej jest przede wszystkim edukacyjna. To do położnej należy wyedukowanie pary w rozpoznawaniu i scharakteryzowaniu cyklu miesiączkowego, rozpoznanie naturalnych metod płodności w organizmie kobiety.

Jednym z ważniejszych aspektów jest rozmowa z pacjentami borykającymi się z problemem niepłodności. Pacjenci powinni czuć się w obecności położnej bezpiecznie, aby móc otworzyć się przed osobą, której, tak naprawdę, jeszcze nie znają, której będą chcieli zaufać i opowiedzieć swoją historię, czasem jest bardzo długą i skomplikowaną.

Położna – powierniczka

Zdarza się tak, że pacjenci na wstępnej wizycie u specjalisty w dziedzinie niepłodności nie potrafią opowiedzieć o wszystkim, co spowodowane jest ogromnym stresem, nowym otoczeniem, nowymi ludźmi i wtedy to położna staje się powierniczką ich problemów.

Pacjenci często twierdzą, że jakieś pytanie, które powinni zadać lekarzowi na wizycie, jest „głupie”, nie na miejscu lub bez sensu dlatego zadają je właśnie położnej – wtedy czują się równorzędnymi partnerami w rozmowie i rozwiązaniu problemu z jakim się borykają.

Wsparcie położnej podczas badań

Para, u której lekarz wstępnie rozpoznał problem niepłodności, musi przejść szereg badań specjalistycznych, aby potwierdzić diagnozę. Często są to badania bardzo krępujące i wstydliwe dla pacjentów, wtedy położna pomaga przejść przez ten szereg skomplikowanych procedur.

Rola położnej podczas diagnozowania pacjentek polega na asystowaniu lekarzowi w badaniu, oraz w zabiegach takich jak: histeroskopia diagnostyczna, drożność jajowodów, biopsja endometrium. Wtedy położna jest niezastąpiona, zajmuje pacjentkę rozmową, opowiada o tym, co teraz lekarz będzie wykonywał (często pacjentki jednak nie chcą wiedzieć, wolą porozmawiać w tym czasie na inny temat, trzymając położną za rękę).

Wieź położnej i pacjentki

W takich momentach wytwarza się ogromna więź między pacjentką a położną.
Pacjentki w trakcie leczenia często wybierają sobie jedną położną, z którą chcą przejść przez wszystkie procedury, trochę tak jak położna na sali porodowej opiekująca się pacjentką rodzącą od samego początku do końca.

Położna staje się powiernicą wszystkich informacji, często bardzo intymnych. Należy pamiętać o tym, aby zachować zdrowy rozsądek w kontaktach pacjentka-położna, Zawsze należy mieć na uwadze to, aby nie przekroczyć pewnej granicy w relacji z pacjentami, gdyż często zdarza się tak, że przesiąkamy problemami i chcemy pomóc ze wszystkich sił bo pacjentka jest dla nas najważniejsza.

Jest to bardzo niekorzystne dla obu stron, gdyż doprowadzamy do sytuacji, kiedy pacjenci stają się uzależnieni od naszej pomocy. Zachowanie zdrowego rozsądku, profesjonalizmu, ogromnej empatii ze strony położnej doprowadzi do zachowania zdrowych relacji i zapewne do upragnionego celu jakim jest posiadanie dziecka.

Ekspert

Anna Jedlińska

Położna, ambasadorka kampanii "Położna na Medal", laureatka konkursu "Położna na Medal" 2018.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Immunologia ostatnią deską ratunku?

immunologia w leczeniu niepłodności
fot.Fotolia

Problemy z poczęciem dziecka i utrzymaniem ciąży mogą być spowodowane wieloma różnymi czynnikami. Po wykluczeniu tych najbardziej oczywistych – np. anatomicznych, infekcyjnych, hormonalnych czy genetycznych – niektórzy lekarze rozkładają ręce. Inni kierują parę do immunologa. O tym, czym zajmuje się immunolog i jak może pomóc parom starającym się o dziecko, rozmawiamy z dr Anną Olewicz-Gawlik.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rola układu odpornościowego w przypadku nawracających poronień czy powtarzających się niepowodzeń implantacji zarodka budzi duże kontrowersje wśród ginekologów i embriologów zajmujących się technikami wspomaganego rozrodu. Jednak immunologia to obecnie jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin medycyny, która ma już na swoim koncie sukcesy w leczeniu niepłodności

Czym zajmuje się specjalista immunolog i co ma wspólnego z leczeniem niepłodności?

Immunolog kliniczny zajmuje się diagnostyką i leczeniem niedoborów odporności, chorób autoimmunizacyjnych oraz zapobieganiem chorobom zakaźnym. To jednak nie wszystko. Ponieważ układ odpornościowy bierze udział w wielu różnych mechanizmach umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie organizmu człowieka, do immunologa trafiają także osoby z bardzo różnorodnymi problemami zdrowotnymi, w których podejrzewa się rolę komponenty immunologicznej, m.in. z problemem niepłodności. W takim przypadku do immunologa parę kieruje, po wykluczeniu innych przyczyn niepłodności, lekarz prowadzący – specjalista ginekolog.

Zobacz też: Kobieca niepłodność wtórna – jakie mogą być jej przyczyny?

Coraz częściej słyszy się o niepłodności immunologicznej. Z czego wynika i jak ją rozumieć?

Niepłodność dotyczy około 10–15% par, spośród których u 15–25% nie udaje się ustalić jej przyczyny. Obecnie szacuje się, że czynniki immunologiczne odpowiadają za nawet 60–70% przypadków niepłodności. W badaniach naukowych potwierdzono także, że zaburzenia immunologiczne mogą przyczyniać się do niepowodzeń ciążowych. Do takich zaburzeń należą przede wszystkim: obecność kilku typów autoprzeciwciał (np. przeciwtarczycowych, przeciwjądrowych czy antyfosfolipidowych), zwiększona aktywność cytotoksyczna komórek NK, czyli w bezpośrednim tłumaczeniu z języka angielskiego „naturalnych zabójców”, oraz zmiany tzw. środowiska cytokinowego.

Z czego wynika tak wysoki odsetek osób, które borykają się z niepłodnością immunologiczną?

Układ odpornościowy zaangażowany jest w szereg ważnych procesów i mechanizmów warunkujących prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Nadal wielu z nich nie rozumiemy, części jeszcze nie poznaliśmy. W ciągu ostatnich dziesięcioleci człowiek osiągnął niebywały postęp technologiczny, zmieniając w bardzo szybkim czasie nieodwracalnie swoje środowisko i nawyki, np. żywieniowe, styl życia. Z drugiej strony, nasz układ immunologiczny ewoluował wraz z człowiekiem przez miliony lat w zupełnie innej rzeczywistości, nie tylko zewnętrznej, jak czyste środowisko naturalne, zdrowa dieta, ale także wewnętrznej, jak mikrobiom, zwłaszcza jelitowy, który aktywnie działa, np. w procesie rozwoju tolerancji immunologicznej.

Krótko mówiąc, nasz układ immunologiczny jest przystosowany do innych warunków i nieco innego rodzaju „pracy”, chociażby ze względu na dostęp do bieżącej wody, antybiotyków, szczepień, ale też postępujące zanieczyszczenie środowiska, wszechobecną „chemię”. Według niektórych hipotez to „nieprzystosowanie” układu odpornościowego do tak szybko postępujących zmian spowodowanych działalnością człowieka odpowiadać może za wzrost liczby chorób cywilizacyjnych, takich jak alergie, choroby autoimmunizacyjne, nowotwory, a także niepłodność, która też zaczęła być zaliczana do tej grupy.

Które z leczących niepłodność par powinny zostać skierowane do immunologa?

Niepłodność immunologiczną należy podejrzewać po wykluczeniu pozostałych przyczyn: genetycznych, anatomicznych, infekcyjnych, hormonalnych, środowiskowych i związanych z trombofilią wrodzoną. W pierwszej kolejności do immunologa powinny zostać skierowane pary, u których u jednego lub obojga partnerów występują (lub występowały w przeszłości) objawy kliniczne sugerujące obecność choroby o podłożu immunologicznym, jak na przykład zmiany skórne, nawracające infekcje, bóle mięśni i stawów, dolegliwości ze strony układów pokarmowego i oddechowego. Istotne jest także występowanie chorób autoimmunizacyjnych u najbliższych krewnych pary. Diagnostyka w kierunku przyczyn immunologicznych wskazana jest także w przypadku nawracających poronień bądź powtarzających się niepowodzeń implantacji zarodka w procedurach in vitro.

Zobacz też: Jak zostaliśmy rodzicami? Opowiadają: Kasia i Marcin – pacjenci kliniki InviMed

W jakich przypadkach poronienia mogą być spowodowane czynnikiem immunologicznym?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nawracające poronienia stanowią najczęstszą komplikację ciąży. Ponadto według szacunków, nawet 70% wczesnych ciąż ulega zakończeniu przed implantacją z powodu spontanicznej reakcji immunologicznej. Gdy mówimy o niepłodności lub utracie ciąży w grę wchodzą liczne choroby autoimmunizacyjne, takie jak toczeń rumieniowaty układowy czy zespół antyfosfolipidowy. Istotne są zarówno czynniki autoimmunologiczne, jak i alloimmunologiczne.

Czyli jakie?

Mówiąc o czynnikach autoimmunologicznych myślimy przede wszystkim o autoprzeciwciałach. Ich obecność niekoniecznie oznacza chorobę, ale może wpływać na płodność. Do autoprzeciwciał, które badamy w diagnostyce niepłodności należą m.in. przeciwciała przeciwjądrowe (ANA) czy antyfosfolipidowe (APLA). Kolejną grupę stanowią przeciwciała przeciwtarczycowe. Mówi się także o roli przeciwciał przeciwjajnikowych (AOAs) oraz przeciwciał przeciwko endometrium (AEAs).

Natomiast do najważniejszych czynników alloimmunologicznych związanych z niepłodnością należą zaburzenia immunoregulacji, zarówno w środowisku doczesnej, jak i dotyczące cytokin, działanie przeciwciał przeciwplemnikowych oraz obecność przeciwciał przeciwko Chlamydia trachomatis. Nieco mniej danych wskazuje na brak lub niedobór odgrywających rolę immunoregulacyjną przeciwciał blokujących.

Zobacz też: Inseminacja a in vitro – czy mamy wybór?

Które z tych czynników mogą wpływać na występowanie poronień?

Wszystkie, ale nie w każdym przypadku. Mówiąc językiem naukowym, rozwijający się płód można nazwać alloprzeszczepem płodowo-łożyskowym. Prościej – tkanki płodu różnią się od tkanek matki, bo połowa genów płodu należy do ojca. W sytuacji innej niż ciąża układ odpornościowy eliminuje to, co rozpoznaje jako obce, jest to jedno z jego głównych zadań – ochrona własnego organizmu. W przypadku normalnie rozwijającej się ciąży uruchamiane są jednak skomplikowane mechanizmy immunologiczne oparte na zjawisku tolerancji, dzięki której płód nie jest niszczony, a wręcz przeciwnie – układ odpornościowy bierze znaczny udział w tworzeniu dla płodu gościnnego środowiska. Jeśli mechanizmy tolerancji i regulacji immunologicznej zawodzą, a potencjalnie każdy z wyżej wymienionych czynników może mieć w tym swój udział, może dojść do poronienia.

Zobacz też: Fitoestrogeny – czym są i jaki mają wpływ na płodność?

Czy współczesna medycyna dysponuje danymi mówiącymi o skuteczności leczenia immunologicznego w kontekście leczenia niepłodności?

Tak. Opublikowano dość liczne doniesienia dotyczące skuteczności leków stosowanych w immunoterapii niepłodności. Jedną z szerzej stosowanych metod są dożylne wlewy immunoglobulin, które (według dostępnych danych) pozytywnie wpływają na odsetek ciąż oraz żywych urodzeń zarówno w przypadku nawracających poronień, jak i niepowodzeń implantacji. Kilka innych badań potwierdziło pozytywny wpływ syntetycznych glikokortykosteroidów na przebieg ciąży, zwłaszcza w przypadku towarzyszącego zespołu antyfosfolipidowego lub choroby Hashimoto, a także wzrost odsetka implantacji pod wpływem tej terapii. Badań, które pokazują wpływ leczenia immunologicznego na niepłodność, jest coraz więcej, choć nadal brakuje przeprowadzonych na dużą skalę testów potwierdzających wcześniejsze wyniki.

Logo: InviMed

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Ekspert

lek.med. Anna Olewicz-Gawlik

Immunolog kliniczny ze stopniem naukowym doktora habilitowanego nauk medycznych. Adiunkt w Katedrze Anatomii i Histologii Uniwersytetu w Zielonej Górze oraz w Katedrze i Klinice Chorób Zakaźnych, Hepatologii i Nabytych Niedoborów Odporności Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Udziela konsultacji immunologicznych w klinice leczenia niepłodności InviMed w Poznaniu.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?
fot.Pixabay

Dzieci pytają o to, skąd się wzięły. Raczej prędzej niż później. Rozmowy o seksie z dziećmi są trudne, jeszcze trudniejsze są rozmowy o in vitro i niepłodności. Bo nie dość, że trzeba porozmawiać o seksie, to jeszcze trzeba umiejętnie przekazać dziecku informację, że ono zostało poczęte inaczej. Jak sobie z tym poradzić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bociany i pszczółki

Rzadko który rodzic ze spokojem i pewnością siebie oczekuje momentu, w którym dziecko zapyta go, skąd się wzięło. Rodzic, którego dziecko poczęło się dzięki pomocy medycyny jest w trudniejszej sytuacji. Musi się nie tylko zmierzyć z tematem seksualności (własnej i dziecka), ale również własnym zawstydzeniem, niepewnością, ambiwalencją, czyli tym wszystkim, co obudziła w nim niepłodność.

Dlatego też zanim rodzic podejmie decyzję czy, jak i kiedy mówić dzieciom o tym, skąd się wzięły, musi mieć w sobie wystarczające zrozumienie sytuacji. Żeby w zrównoważony i odpowiedni dla dziecka sposób przekazać informacje, trzeba najpierw samemu mieć przepracowane uczucia związane z trudnościami z zajściem w ciążę. Jeśli mamie i tacie uda się uporać z tymi wątpliwościami, rozmowa z dzieckiem powinna być znacznie łatwiejsza.

Zobacz też: Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Czym dla rodzica jest leczenie niepłodności?

Decyzja o rozpoczęciu leczenia niepłodności jest z całą pewnością trudna. Zanim człowiek trafi do specjalistycznej kliniki, przejdzie przez gabinety „zwykłych” ginekologów, specjalistów medycyny naturalnej, akupunktury… Możliwości jest wiele. Tym, co utrudnia decyzję o leczeniu lub spycha ją na poboczne tory jest na przykład ambiwalencja, obawy przed reakcją bliskich, czy nawet ostracyzmem społecznym, . Nierzadko też w głowie rodziców rozgrywa się konflikt w obszarze pragnień i uczuć religijnych. Leczenie niepłodności to również zgoda na ingerencję kogoś trzeciego w bardzo intymne sprawy pary.

Szczególnie trudne psychologicznie są sytuacje, kiedy trzeba skorzystać z komórki dawcy czy pomocy surogatki. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy tego chcieli, nie da się komórki jajowej czy cudzej macicy zredukować jedynie do biologii. Za decyzją, by komuś oddać komórkę lub użyczyć swojego ciała stoją określone motywacje. Dziecko urodzone tą drogą może pragnąć poznać biologiczną lub zastępczą matkę. Wreszcie biorczyni komórki jajowej czy nasienia musi uporać się z uczuciem żalu, że sama nie była sobie w stanie poradzić, że ktoś inny miał większe od niej możliwości. Uświadomienie sobie tego faktu może prowadzić do takich uczuć jak zawiść, gniew, złość. Żeby było ciekawiej, te uczucia najczęściej występują w mieszance wybuchowej z wdzięcznością, miłością, radością.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Zanim zaczniesz rozmowę z dzieckiem

Dlatego też, zanim powiesz dziecku, że pochodzi z in vitro lub, że urodziła je inna pani, przypomnij sobie swoje uczucia i zagubienie z czasów diagnozy i leczenia niepłodności. Jest prawdopodobne, że dziecko również doświadczy tych uczuć. Tyle tylko, że może nie umieć o nich mówić, może też nie mieć świadomego do nich dostępu, nie potrafić ich rozpoznać i nazwać.

Warto również pamiętać, że rozmowa o in vitro to przede wszystkim rozmowa o intymności rodziców, to de facto rozmowa o seksie. Nie da się wprowadzić dziecka w świat zapłodnienia pozaustrojowego bez przejścia z nim kwestia zapłodnienia naturalnego. Dlatego też warto się dobrze zastanowić, zanim powie się: „wiesz synku, pojawiłeś się na świecie dzięki in vitro”, na ile dziecko jest w stanie taką wiedzę przyswoić. Czy będzie ona dla niego porządkująca, czy raczej przerażająca. Czy dziecko jest na tyle dojrzałe, że doceni wysiłki rodziców, czy raczej pojawi się w nim fantazja, że coś niepokojącego działo się z rodzicami, że czegoś im brakowało, czy też byli w jakiś sposób chorzy.

Zobacz też: Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

Relacje rodzinne

Badania pokazują, że nawet połowa rodziców nie informuje swoich dzieci o tym, że korzystało z komórek dawców lub dawczyń. Tym samym, pozbawia dzieci informacji nie tylko o tym, że nie ma między nimi biologicznego pokrewieństwa, ale również potencjalnych informacji o ich historii medycznej, możliwych obciążeniach, chorobach.

Natomiast na poziomie emocjonalnym, ukrywając przed dzieckiem tego typu informację, zaprzeczamy faktom. Odbieramy w ten sposób dziecku możliwość zadania pytań na temat swojej tożsamości, pochodzenia, korzeni.

Rozmowa o tym, że dziecko pojawiło się na świecie dzięki in vitro może też wpłynąć na relacje rodzinne. Jeśli dziecko zdecyduje się na zadawanie pytań i poszukiwania, rodzic może poczuć zaniepokojenie, czy wręcz uznać, że jest odrzucany przez dziecko.

Dlatego, jak już wspomniałam – zanim zaczniemy rozmowę z dzieckiem, warto, żebyśmy tak dalece, jak jest to możliwe poukładali własne emocje związane z tematem leczenia niepłodności.

Zobacz też: “Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

A może nie mówić?

Wydaje się, że sekrety związane z leczeniem niepłodności mogą wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Trudno sobie wyobrazić, aby zatajanie przed dzieckiem informacji o tym, że biologicznie jest spokrewnione z kimś innym, miało na celu tylko i wyłącznie ochronę dziecka. Sekrety zwykle biorą się z lęków i niepewności osób, które jest utrzymują.

Ale też trzeba pamiętać, że rozmowa o in vitro to w gruncie rzeczy rozmowa o życiu seksualnym rodziców. To też rozmowa o określonym klimacie społecznym czy religijnym, w którym żyje rodzina. To wreszcie rozmowa o ich własnych lękach, ambiwalencji i stratach. Dlatego też być może ważniejsze od pytania, „jak powiedzieć”, jest pytanie „dlaczego”. Co chcemy dziecku powiedzieć? Czy jest gotowe na tę rozmowę i dlaczego ma się ona odbyć właśnie teraz?

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Ekspert

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami