Przejdź do treści

Wstyd przyznać się do wstydu… ale zastanów się: czy wiesz, czego się wstydzisz?

Wstyd przyznać się do wstydu. Co kryje się za wstydem?
fot.Fotolia

Przedłużające się starania, ciągłe niepowodzenie, kolejne porażki i diagnoza niepłodności – nie sposób uciec wtedy od całej masy negatywnych emocji. Każda z nas ma w końcu swoje limity ciężaru, który da radę nieść. Grunt to zrozumieć i przyznać się do tego, co tak naprawdę czujemy. Łatwiej będzie wtedy iść do przodu z podniesioną głową i nową energią. Jedną z niezwykle trudnych do udźwignięcia emocji jest wstyd. Znasz go?

Moja wina

Wstyd jest jedną z emocji, w których powstawaniu czynny udział bierze sposób naszego myślenia oraz silne odniesienie do Ja – do norm i zasad, którymi się kierujemy oraz celów, jakie przed sobą stawiamy. Nie sposób nie zauważyć, że bardzo często to właśnie na tym budujemy swoją samoocenę. Załóżmy, że naszym celem jest posiadanie dużej rodziny i taki model – normę – wyniosłyśmy z domu, a mija kolejny miesiąc i ciąży jak nie było, tak nie ma. Nic dziwnego, że niezwykle intensywnie odniesiemy to wtedy do siebie. I niestety będą to negatywne odniesienia, bowiem oceniając sytuację będziemy widziały sprzeczność z tym, co uważamy za słuszne i dobre.

Jakie emocje przychodzą w takich sytuacjach najszybciej na myśl? Zapewne poczucie winy i wstyd właśnie. Warto jednak podkreślić, że nie są to tożsame ze sobą stany. Owszem, poczucie winy także odnosi się do porażki, ale koncentruje się na elementach, które do niej doprowadziły. Mogą to być niekorzystne zachowania, zbyt mocne słowa, złe decyzje. Ważne jednak, że wszystko to można naprawić, a poczucie winy skupione jest właśnie na działaniu. Częściej prowadzi do prób naprawienia danej sytuacji. Jest mi głupio i poniosłem klęskę, ale jest to tylko jednostkowe wydarzenie.

Stąd też nie jest to aż tak trudna do przepracowania emocja, jak wstyd. On bowiem odnosi się do globalnej oceny siebie. Niektórzy eksperci określają to nawet jako „całościowy zamach na Ja”. Może powodować zagubienie, chęć ukrycia się, czy wręcz zniknięcia. Jest to emocja wszechogarniająca, dlatego tak trudno jest się jej pozbyć. Co więcej, osoby skłonne do odczuwana wstydu mogą mieć niskie poczucie własnej wartości i częściej chorować na depresję. Przy tym wszystkim dochodzą oczywiście jeszcze inne mało przyjemne emocje, takie jak złość, czy smutek.

Co się kryje za wstydem?

Nad czym warto zastanowić się, gdy odczuwamy wstyd? Przede wszystkim, jaki jest tego powód. Gdy stwierdzę: „wstydzę się tego, że nie mogę zajść w ciążę”, pytam siebie: co konkretnie jest dla mnie trudne? Czy wstydzę się tego, co powiedzą inni? Jaki ich opinia będzie miała na mnie wpływ? Co to mówi o mnie? Możemy mieć też przekonanie, że dziecko jest nieodłącznym elementem szczęśliwego życia i wstydzę się tego, że nie mogę sprostać postawionym przede mną zadaniom. Skąd w takim razie pojawiły się we mnie takie założenia? Czy jest to moja ocena „szczęśliwego życia”, czy może mamy, teściowej, koleżanek? Czy jeżeli, zakładając hipotetycznie, nie uda mi się być rodzicem, naprawdę nie będę mogła powiedzieć o sobie „jestem szczęśliwym człowiekiem”?

Pomocna dłoń

Są to szalenie trudne pytania, na które odpowiedzi możemy szukać miesiącami, jeśli nie latami. Gdy wyjątkowo silnie nas przytłaczają i nie potrafimy sobie poradzić, warto poszukać wsparcia w kimś z zewnątrz. Może to być psychoterapeuta, ale może to też być przyjaciel. Warto dać sobie jednak przestrzeń i czas. Wstyd jest bowiem pod tym względem szalenie podstępną emocją. Mówi o naszych porażkach, a któż chce się nimi dzielić z innymi – okazać słabość, ból? Nic dziwnego, że tak wiele wysiłku wkładamy w ukrywanie tego, co naprawdę czujemy. Niestety przeważnie tylko dodatkowo nakręca to nasz lęk.

Stąd tak ważna jest bliskość z drugim człowiekiem i otwarte mówienie o tym, co się w nas pojawia. Przyznanie się do trudnych emocji może być niezwykle bolesne, ale też uwalniające. Pozwólmy sobie na ich przeżywanie. Pamiętajmy też, że często poczucie porażki i wstydu jest tylko skutkiem naszej subiektywnej oceny sytuacji. Ktoś stojący obok mógłby wziąć nas za rękę i ze swojej perspektywy powiedzieć: „Hej, wszystko jest z tobą w porządku. Nie ma w tym twojej winy, nie zrobiłeś nic złego. Masz prawo do cierpienia, ale nie musisz uciekać. Jesteś ważny taki, jaki jesteś tu i teraz”. Chociaż konfrontacja z własnymi uczuciami i wyobrażeniami, szczególnie tymi głęboko zakorzenionymi, nigdy nie jest łatwa, to takiego scenariusza chyba nie musielibyśmy się wstydzić?

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami.

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.