Przejdź do treści

Wśród pułapek niepłodności – rozmowa z autorkami książki „Nadzieja na nowe życie.”

nadzieja na nowe życie agnieszka doboszyńska

Rozmowy z dwiema z trzech autorek książki „Nadzieja na nowe życie” mogłyby trwać w nieskończoność. Ciepłe, inspirujące, empatyczne kobiety, które napisały książkę – także na podstawie własnych doświadczeń – pozwalającą lepiej zrozumieć, co spotyka kobietę doświadczającą niepłodności. Z Justyną Kuczmierowską i Agnieszką Doboszyńską rozmawiała Jolanta Drzewakowska.

Książka dzieli się na 28 dni, dlaczego?

AD: Książkowy cykl kobiecy ma 28 dni, chodzi o symbol, ten cykl determinuje przecież codzienność większości niepłodnych kobiet.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

JK: Życie kobiety starającej się o dziecko jest wpisane w ten cykl, zależne od niego. Początek – rozpacz, smutek, że znowu się nie powiodło. Środek – owulacja, gdy w organizmie kobiety fizjologicznie wszystko przygotowuje się na poczęcie, wtedy wzrasta nadzieja i wiara. Tuż przed okresem – moment bardzo silnego napięcia, czy znowu będzie tak samo, czy jednak tym razem się uda.

Pierwszą częścią każdego rozdziału jest dziennik…

AD, JK: …a drugą – poradnik. Każdy rozdział jest poświęcony innej tematyce, w związku z czym  poradnik zawsze dotyczy tego samego aspektu, który w dzienniku porusza bohaterka książki – fikcyjna Anna doświadczająca niepłodności.

Pisałyście o swoich doświadczeniach, ale spotykałyście się również z innymi kobietami, które zmagały się z tym problemem.

JK: Zarówno ja, jak i Asia mamy za sobą lata starań o dziecko. Asi dwa lata, ja – pięć. Nie chciałyśmy pisać o konkretnych sytuacjach z naszego życia, wyciągnęłyśmy tylko esencję, którą połączyłyśmy z doświadczeniami innych. Pisałyśmy o kobietach, które dotyka problem niepłodności. Mam za sobą trudny czas starań o dziecko, co sprawia, że łatwiej mi zrozumieć osoby, które też tego doświadczają. Jestem gotowa mówić o tych skomplikowanych sytuacjach z perspektywy czasu. Byłam po obu stronach.

Niektóre osoby, które doświadczyły niepłodności, nie chcą wspominać i wracać do tych spraw. Dla nich druga strona lustra to pancerna szyba. Nie chcą się spotykać z ludźmi, którzy wciąż walczą. To wymaga nieustannej empatii i wrażliwości. Nie chcą pamiętać emocji z tego okresu, lecz wykrzyczeć światu, że im się udało.

AD:  Sam fakt, że pisałyśmy tę książę we trzy, nauczył nas wielu rzeczy. Każda z nas ma za sobą różne przeżycia zawodowe i osobiste. Oprócz tego zdobywałyśmy konkretną wiedzę podczas pisania określonych rozdziałów, no i uczyłyśmy się od kobiet, które poznawałyśmy na prowadzonych przeze mnie i Justynę warsztatach.

Wiele rzeczy udało nam się odkryć samodzielnie i zebrać w spójny system. Lubimy myśleć, że czas niepłodności zastawia charakterystyczne pułapki na osoby starające się o dziecko. Ukrywanie niepłodności jest jedną z nich, inną mogą być trudności w życiu intymnym – nastawienie na poczęcie w danym dniu, o danej godzinie niszczy spontaniczność intymnych spotkań. Charakterystyczne jest odwieszanie wszystkich swoich marzeń i pragnień na haczyku z założeniem, że zajmiemy się nimi, gdy już się uda zajść w ciążę, gdy urodzi się dziecko…

JK: Książka była też fantastyczną okazją, by przedyskutować wiele tematów, o których miałyśmy inne zdanie. Bardzo cenne i wartościowe było dla nas zrozumienie sedna pewnych zjawisk i tematów.

Który rozdział był dla każdej z Was najważniejszy?

JK: Bardzo ciekawie wspominam rozdział na temat seksu, który naprawdę wymagał przemyślenia i zastanowienia się, co w tym temacie jest najważniejsze, co liczy się w bliskości fizycznej.

AD: To było piękne, gdy dostałam go do sczytania, poczułam wypieki na twarzy… (śmiech)

Co jest istotne w seksie?

JK:  Potrzeby kobiety i mężczyzny w wielu obszarach są inne. Warto znać te różnice. Seksualność to jest taki obszar w życiu pary, który się zmienia i ewoluuje, warto więc mieć przestrzeń na zmiany w swojej seksualności, w intymnych spotkaniach. Wiemy, że częstym doświadczeniem par starających się o dziecko jest przemęczenie, znudzenie zbliżeniami. W tym czasie seks z zegarkiem w ręku może stać się męką. Sposób napisania rozdziału o seksie był swoistym wyzwaniem, ponieważ ma on określony cel terapeutyczny. Próbujemy trochę zachęcić do zabawy seksem, trochę też sprowokować.

Pytałaś o najważniejsze rozdziały. Chciałabym także podkreślić wagę pierwszego, który wprowadza czytelnika w temat niepłodności, czyli bardzo trudnego starania się o dziecko. Szerszy kontekst, który pokazuje, z jak trudnym i bolesnym zagadnieniem mamy do czynienia.

Podczas pisania także bardzo ważny był dla mnie rozdział o adopcji. Mówi on o istocie rodzicielstwa w ogóle. Zachęca do zastanowienia się o co chodzi w miłości między rodzicem a dzieckiem, o co chodzi w tej relacji. Bardzo sobie cenię ten rozdział…

AD: …i nie chodzi tylko o relację z adoptowanymi dziećmi. Są rzeczy uniwersalne dla wszystkich relacji rodzicielskich.

A Twoje ważne rozdziały?

AD: Każdy rozdział naszej książki, jak wierzymy, jest istotną cząstką wsparcia na drodze zmagań z  niepłodnością. Dla mnie jednak jeden z ważniejszych rozdziałów to Sens starań, który mówi o tym, że wszystko w życiu ma sens, choć czasem jest to cholernie trudne do zrozumienia.  Może być tak, że sens zdarzeń, uda się dostrzec dopiero po pięciu, a może dwudziestu pięciu latach, po dziecięciu ale miesiącach, po dwudziestu dniach. Nie jest to łatwa sztuka, szczególnie jeśli doświadcza się trudu, cierpienia, rozpaczy, ale założenie, że sens jest, zawsze jest i bywa bardzo uwalniające.

JK: Może też dać poczucie spokoju. Przekonanie, że choć jestem teraz w niełatwej sytuacji, to ma mi ona przynieść coś dobrego, przed czymś mnie uchronić, wzmacnia.

Dzięki trudnym przeżyciom mogę coś odkryć, coś zmienić, mogę docenić wartość pewnych obszarów swoim życiu, rozwinąć się, spotkać niezwykłe osoby, mogę napisać książkę…

 

AD: Drugi ważny rozdział, który przychodzi mi do głowy, to ten dotyczący przeszłości: dzieciństwa, trudnych doświadczeń, tego co minęło, a co daną osobę ukształtowało. Człowiek nie jest wyrwaną z kontekstu jednostką, jest coś przed nim, jest coś teraz, jest coś po nim. Jest system rodzinny i uwarunkowania z przeszłości. Warto się temu przyjrzeć, mieć świadomość, że nie wszystko, co robię, jest tylko moją decyzją.

W jednym z rozdziałów podpowiadacie, jak sobie radzić z sytuacjami społecznymi, czyli idziesz na imprezę, ciocia się pyta, kiedy będzie dziecko…

JK: Dałyśmy bardzo różne propozycje na takie trudne sytuacje społeczne. Ich wybór zależy od gotowości i możliwości pary, nie wszyscy mają przecież odwagę i chęć, aby mówić na temat swoich trudności z poczęciem. Każdy powinien, w zgodzie ze sobą, znaleźć taki sposób  przekazania innym tej informacji , który jest dla niego możliwie najlepszy.

Między innymi proponujecie napisanie listu.

AD: Tak, bo ktoś, kto nie ma odwagi rozmawiać z innymi na trudne tematy, kto nie potrafi się w bezpośredniej relacji obronić, może napisać list, maila, wyrazić swoje myśli w taki bardziej bezpieczny sposób.

Mam wątpliwości, co do takiego rozwiązania.

AD: Spójrz na to inaczej, dzięki listowi w niebezpośredni sposób możesz wyrazić to, czego nie umiesz powiedzieć wprost. Jest w tym jeszcze inna wartość. Chodzi o sam fakt uświadomienia sobie, że „bywam ofiarą” i „nie chcę tak więcej”.  Nie spodziewamy się, że osoba, która nie ma odwagi zawalczyć o siebie, nagle przeczyta rozdział naszej książki, pójdzie i „wywali” wszystko prosto w twarz. Chcemy tylko pokazać, że przyjmowanie cięgów, niewygodnych pytań jest w pewnym stopniu związane z tym, jak dana osoba sama funkcjonuje i jak komunikuje się z innymi ludźmi.

To, jaki mamy stosunek do innych ludzi, wynika z tego, kim jesteśmy, zgodnie z mottem: będą cię traktować tak, jak sobie na to pozwolisz, albo idąc dalej: będą cię traktować tak, jak ty będziesz się traktować! Każda osoba doświadczająca niepłodności ma prawo odpychać niewygodne pytania, ma prawo odpowiedzieć, że nie ma ochoty o tym rozmawiać.

JK: Bardzo często się zdarza, że osoby, które starają się o dziecko, muszą znosić cięgi ze wszystkich stron. Reakcja na to jest bardzo różna, czasem ostra, czasem bardziej delikatna, czasem nie ma jej w ogóle. Nie należy oczekiwać, że wszyscy nagle będą dla nas mili i będą dawać nam tylko to, co dobre, ale rzeczywiście możemy wpływać na te sytuacje wokół nas, wyjść z roli ofiary.

AD: Zawsze można poprosić o pomoc. Osoby, które przychodziły do nas na warsztaty, zachęcałyśmy do szukania wsparcia u specjalisty np. psychoterapeuty, przewodnika duchowego, czy choćby przyjaciółki.

JK: Warto też przećwiczyć sobie te trudne sytuacje. Przyjaciółka może wejść w rolę wrednej ciotki i zacząć do nas mówić: „Ooo, wy to karierowicze, odkładacie dziecko na potem…”, wówczas można zaobserwować swoje uczucia i spróbować odpowiednio reagować.
Czytając tę książkę, odniosłam wrażenie, że kobieta musi bardzo dużo zrobić, by żyło jej się lepiej.

AD: A nie jest tak, że każda z nas dużo musi?

JK: Bez wątpienia warto podkreślić, że na kobietach ciąży niezwykła presja. Kobieta musi się spełnić zawodowo, być piękna, zadbana, świetnie ubrana, mieć dobry dom. Podczas pisania książki miałyśmy takie poczucie, że udzielamy masy „dobrych” porad i wskazówek, a to też może być obciążające. Wierzymy jednak, że przeczytanie „Nadziei na nowe życie” zachęci kobiety do przyjrzenia się różnym obszarom swojego życia, że pomoże im lepiej się poznać i zrozumieć, stać się silniejszymi w tym trudnym czasie oczekiwania na dziecko. Ważnym rozdziałem naszej książki jest ten, w którym pokazujemy, że jednak nie wszystko od nas zależy.

A co od nas zależy?

JK: W niepłodności jest duży obszar, który od kobiety nie zależy, tak samo zresztą,  jak i obszar, za który jest odpowiedzialna. W książce pokazujemy różnicę między tymi dwiema płaszczyznami.

AD: Starałyśmy się podkreślić, że ważne jest, aby rozpoznać, czego tak naprawdę chcemy. Mówisz, że kobieta wiele musi, więc jeżeli ona ma przekonanie, że musi, to powinna zadać sobie pytanie: chcę czy muszę?

JK: JK: Żeby to „muszę” było tylko moim „muszę”. Napisałyśmy tę książkę z założeniem, że będzie to zbiór doświadczeń, propozycji, wskazówek, informacji, z których każda czytelniczka może wybrać to, czego jej konkretnie potrzeba.

W jednym z rozdziałów mówicie o zarządzaniu stresem, zarządzaniu leczeniem. Nawet w tak intymną sferę wdziera się korporacyjna terminologia? Miałam refleksję, że taki język ma za zadanie pokazać, że nawet w tej sferze wszystko mamy uporządkowane, bardzo dopracowane…

AD: Podoba mi się Twoja myśl, bo ja jestem ta bardziej antykorporacyjna, ale na obronę terminologii, którą przyjęłyśmy w książce, powiem, że jest dużo osób, które na co dzień myślą takimi biznesowymi sformułowaniami i odnajdują się w tym: „O, to coś dla mnie – zarządzanie stresem”.

Zatem nie dość, że jesteś w trudnej i męczącej sytuacji, to jeszcze musisz tym wszystkim zarządzać: i leczeniem, i stresem, i relacjami… Z bolesnego, czasami traumatycznego doświadczenia robi się pole do zarządzania.

JK: Ale czy tak właśnie nie jest? Życie podporządkowane staraniom o dziecko to chodzenie do lekarza, na USG, współżycie na czas, wyjazdy, praca… Nie trzeba tym zarządzać?

Ja jestem przeciwna sformułowaniu „zarządzanie”. Tymi rzeczami nie da się zarządzać, one po prostu się dzieją. Możemy się nauczyć z nimi lepiej żyć i tyle. Natomiast rozumiem Twój argument dotyczący tego, że są osoby, które bardzo lubią myśleć, że potrafią tym wszystkim zarządzać.

JK: Zgoda, ale zwróć uwagę, że osoby, które doświadczają niepłodności, często mają poczucie olbrzymiego braku kontroli nad swoim życiem, dlatego też danie im odrobiny tej kontroli może być odciążające.

Mówisz o dawaniu poczucia kontroli. Moim zdaniem niepłodność, i w ogóle choroby, są jednak takimi sytuacjami w życiu, nad którymi nie możemy zapanować, ale budujemy sobie taką ułudę, dzięki której mamy wrażenie, że jest inaczej. Czy w ten sposób nie sugerujemy czytelniczkom, że jeżeli się nie uda, to znaczy, że źle „zarządzały”?

AD: Nie, to nie tak, my chcemy wskazać te obszary, w których możemy coś zdziałać. Słynne zdanie Marka Aureliusza: „Boże, daj mi mądrość, żebym umiał odróżnić jedno od drugiego…”. Rzeczy, na które mamy wpływ, od rzeczy, na które tego wpływu nie mamy.

JK: Rozumiem Twój punkt widzenia, ale chcę podkreślić jeszcze jedną bardzo istotną rzecz. Wiele badań wskazuje, że to właśnie nadmierny poziom stresu tak źle wpływa na fizjologię kobiety.

Stres, jeśli jest silny, długotrwały, potrafi wyrządzić wiele szkód. Dlatego chciałyśmy pokazać, że nad tym wszystkim warto zapanować. Skupić się, aby tak zmienić swoje życie, żeby ten stres zminimalizować, zapanować nad nim i mieć siłę do dalszych zmagań.

 W Waszej książce poruszony został również temat kobiecości. Miałam wrażenie, że jest to trochę stereotypowe podejście: umaluj się, wyszykuj, załóż szpilki… Czy o to chodzi w kobiecości?

 JK: Bardzo dużo rozmawiałyśmy na temat tego, czym jest kobiecość, starałyśmy się to pokazać w literackiej części naszej książki, czyli dzienniku Anny. Kobiecość ma bardzo wiele twarzy, a każda z nich jest piękna. Uważam, że kobiecość to przede wszystkim wnętrze, sposób, w jaki kobieta sama się ze sobą czuje, jak o sobie myśli, kim jest, jakie ma wartości, pasje…

Ale wbrew temu, co teraz mówisz, w książce definiujecie kobiecość także poprzez wygląd zewnętrzny.

JK: Spotykamy się z tym, że kobiety, które starają się o dziecko, mają tendencję do tego, by nie czuć się kobieco, bo dla nich definicją kobiecości często jest zostanie mamą, a jak tego nie osiągną, wydaje im się, że nie są kobietami. My uważamy, że są i staramy się o to, by dbały o swoją kobiecość tak, jak to czują. Tak, jak uważają. W pracy z kobietami doświadczającymi niepłodności np. zadajemy takie pytanie: na ile czujesz się kobieco? W skali od 1 do 10? To jest bardzo ciekawe, że kobiety, z którymi pracujemy, czasami dają sobie bardzo mało punktów. Zachęcamy wtedy, by w ramach ich definicji kobiecości wzmacniały w sobie to poczucie. Wszak nie kto inny, tylko kobieta może urodzić dziecko. Często wprowadzane zmiany wiążą się z wyglądem zewnętrznym, ale czasami kobiety decydują się odpocząć, zadbać o własne mieszkanie, zapisać się na taniec itd.

Agnieszko, stworzyłaś koncepcję „wielkiego chcenia”. Czym ona jest?

AD: Wielkie chcenie można odczuwać na różnych płaszczyzn życia. Ono nie musi dotyczyć płodności. Jest to ogromne pragnienie, które sprawia, że wszystko kręci się wokół niego. Myśli krążą wokół tego, co chce się zdobyć (pracę, figurę, partnera). Posiadanie wielkiego marzenia czy pragnienia nie jest jeszcze wielkim chceniem. Wielkie chcenie jest wtedy, kiedy zaczyna męczyć, wykańczać. Robimy na warsztatach takie ćwiczenie, wizualizację: zamknij oczy, wejdź do ogrodu i podejdź do pokrętła wielkiego chcenia, możesz z nim zrobić, co chcesz, możesz je podkręcić, by było jeszcze większe, albo przykręcić. Wizualizacje tego pokrętła są niesamowite i wiele mówią o potrzebach i doświadczeniach osoby, które je sobie wyobraża. Wielkie chcenie może także stać się zasłoną dymną, zastępczym kłopotem, mającym przesłonić inne trudności życiowe, które  są męczące. Mamy ogromny problem, np. doświadczamy  niepłodności, cierpimy, przez co przestajemy dostrzegać inne, równie trudne, aspekty życia. „Nadzieja na nowe życie” pokazuje, jak zmniejszyć wielkie chcenie, nie pozbawiając się jednocześnie pięknego marzenia o dziecku.

 NADZIEJA NA NOWE ŻYCIE

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Badanie drożności jajowodów: jak wygląda krok po kroku i czy zwiększa szanse na ciążę? [WIDEO]

Badanie drożności jajowodów jest jednym z pierwszych i najważniejszych badań, które należy wykonać w ramach diagnostyki niepłodności u pary. Pozwala ono wykryć ewentualne nieprawidłowości w obrębie narządu rodnego i uzyskać wiedzę na temat przyczyn trudności z zajściem w ciążę. Wokół badania narosło jednak wiele mitów, które nasilają lęk pacjentek. Ile w nich prawdy, co warto wiedzieć przed przystąpieniem do badania i jak wygląda ono krok po kroku? Wyjaśnia dr n. med. Wojciech Dziadecki, ginekolog-położnik, androlog z kliniki FertiMedica.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wskazaniem do sprawdzenia drożności jajowodów jest zarówno niepłodność pierwotna, jak i niepłodność wtórna. Nim przystąpimy do badania, niezbędne jest wykonanie diagnostyki wstępnej:

  • badania cytologicznego,
  • badania stopnia czystości pochwy lub posiewu z kanału szyjki macicy,
  • badanie w kierunku chlamydii trachomatis metodą PCR.

Jeżeli wyniki tych analiz okażą się prawidłowe, lekarz zakwalifikuje pacjentkę do badania drożności jajowodów. Bardzo istotne jest jednak, by badanie to wykonać do 12. dnia cyklu miesiączkowego.

Czy badanie drożności jajowodów jest bolesne? Badanie HyCoSy – krok po kroku

Współcześnie badanie drożności jajowodów wykonywane jest w oparciu o metodę HyCoSy. Jest ono stosunkowo proste i mało inwazyjne, co znacznie ogranicza dyskomfort pacjentki.

– W porównaniu do starszego badania, HSG, w których wykorzystywano promieniowanie rentgenowskie, to badanie jest bardzo mało traumatyczne. Ten starszy rodzaj badania był drastyczny – przyznaje lekarz.

Początek procedury nie różni się znacząco od badania ginekologicznego.

– Zaczynamy od założenia wziernika do pochwy – tak jak przy standardowym pobraniu cytologii. Następnie do szyjki macicy zakładamy bardzo cienki plastikowy cewnik i pompujemy balonik – wyjaśnia dr n. med. Wojciech Dziadecki, ginekolog-położnik, androlog z kliniki FertiMedica.

Jak dodaje, na tym etapie badania część pacjentek odczuwa dyskomfort porównywalny z dolegliwościami towarzyszącymi miesiączce.

– Większość pacjentek w tym momencie nie czuje jednak nic.

Następnie pacjentce podawany jest kontrast, który umożliwia określenie drożności jajowodów.

– Za pomocą aparatu USG obserwujemy, jak kontrast wypełnia jamę macicy, czy wpływa do jajowodów i czy wylewa się z nich, otaczając jajnik.

Badanie drożności jajowodów jest bezpieczne i w większości przypadków nie wiąże się z dużym bólem. Można je wykonać w znieczuleniu ogólnym, jednak – jak wyjaśnia ekspert FertiMedica – u większości pacjentek nie ma takich wskazań.

– Wystarczy przed badaniem przyjąć dowolne leki przeciwbólowe, leki rozkurczowe – mówi dr Wojciech Dziadecki.

CZYTAJ TEŻ: Niepłodność przy PCOS: jak ją leczyć zgodnie z nowymi zaleceniami? Wyjaśnia lekarz

Czy podczas badania drożności jajowodów można uszkodzić macicę?

Wokół kwestii związanych z badaniem drożności jajowodów narosło wiele mitów. Pacjentki obawiają się, że podczas procedury może dojść do niebezpiecznych powikłań, które poważnie zagrażają płodności i zdrowiu. Ile w nich prawdy? Czy badanie drożności jajowodów może wywołać uszkodzenie macicy lub schorzenia w obrębie miednicy mniejszej, jak sugerują pozanaukowe źródła?

– Ja osobiście w całej swojej karierze lekarskiej nie spotkałem się jeszcze z takimi powikłaniami. Często po badaniu występuje niewielkie plamienie, natomiast nigdy nie widziałem pacjentki, u której po badaniu rozwinęłoby się zapalenie miednicy mniejszej czy zapalenie otrzewnej. Nie spotkałem się również z przebiciem macicy cewnikiem. Cewnik jest plastikowy i na tyle giętki, że zrobienie tego byłoby naprawdę trudne. Poza tym umieszcza się go w szyjce macicy; nie trzeba go wkładać głębiej, czyli do jamy macicy – zaznacza lekarz.

Czy badanie drożności jajowodów zwiększa szanse na ciążę?

Ekspert FertiMedica podkreśla, że choć badanie drożności jajowodów owiane jest złą sławą, z praktyki lekarskiej wynika, że może on istotnie zwiększyć on szanse na ciążę.

– Jeśli badanie było robione w cyklu diagnostycznym, ja najczęściej polecam swoim pacjentkom 3-4 cykle starań naturalnych. Dużo pacjentek w tym czasie zachodzi w ciążę – mówi dr Dziadecki.

Pacjentkom, którym nie udaje się zajść w ciążę naturalnie w założonym czasie, rekomenduje się wykonanie zabiegu inseminacji domacicznej. Jeśli badanie drożności jajowodów przeprowadzane jest właśnie w przygotowaniach do IUI, zabieg ten można wykonać wkrótce po badania. Warto jednak wiedzieć, że jeśli przyczyna niepłodności jasno kwalifikuje do zapłodnienia pozaustrojowego, badanie drożności jajowodów jest bezcelowe.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

PCOS a ciąża. Właściwe leczenie zwiększa skuteczność starań

 


Logo FertiMedica

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pięć przerażających mitów na temat niepłodności na Halloween. Też to słyszysz?

mity na temat niepłodności
fot. Pixabay

Jeżeli staracie się o dziecko, z pewnością zetknęliście się z różnymi szalonymi opiniami na temat tego, co zrobić, by zajść w ciążę. Wiele z nich to opowieści nie poparte żadnymi naukowymi faktami. Nie wierz więc w bajki. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Straszne mity na temat płodności na Halloween. Też to usłyszałaś?

#1 Niepłodność to wyłącznie problem kobiet

FAŁSZ. Za niepłodność może odpowiadać zarówno czynnik kobiecy, jak i męski. Według danych problemy z płodnością w 35 proc. leżą po stronie kobiet, w 35 proc. po stronie mężczyzn, w 20 proc. po obu stronach, a w pozostałych przypadkach czynnik powodujący niepłodność nie jest znany.

#2 Jeżeli nie urodziłaś do 35. roku życia, już nie zostaniesz matką

FAŁSZ. W wieku 35 lat kobiety nadal mogą zajść w ciążę, choć ich szanse na naturalne zapłodnienie są mniejsze. Płodność maleje bowiem z wiekiem. W takim przypadku wiele osób decyduje się na zapłodnienie in vitro. Jeżeli 40-latka skorzysta z komórek jajowych 25-letniej dawczyni, jej szanse na ciążę są takie same, jak u 25-latki.

Zobacz także: Zanim przyleci bocian – mity na temat płodności

#3 Niepłodność jest tylko w głowie

PRAWDA I FAŁSZ. „Jeśli odpuścisz i się zrelaksujesz, na pewno zajdziesz w ciążę” – usłyszała niejedna kobieta starająca się o dziecko. Stres może ograniczyć zdolności reprodukcyjne, jednak nie jest jedyną przyczyną problemów z poczęciem. Niepłodność to stan wymagający leczenia. Może wynikać z wielu czynników i chorób.

#4 Kiedy adoptujesz dziecko, zajdziesz w ciążę

FAŁSZ. Nie ma żadnych badań naukowych, które wykazałyby związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy adopcją a poczęciem biologicznego dziecka. Średnio ok. 5 proc. kobietom z par, które przysposobiły dziecko, udaje się później zajść w ciążę. Jednak taki sam współczynnik obserwuje się u par borykających się z problemem niepłodności, które nie adoptowały dziecka.

Zobacz także: 5 mitów o niepłodności. Też to słyszysz?

#5 Większość kobiet nie ma problemu z zajściem w ciążę

PRAWDA I FAŁSZ. To prawda, że wiele kobiet nie ma trudności z zajściem w ciążę, jednak szacuje się, że obecnie ponad ok. 13-15 proc. populacji światowej cierpi na zaburzenia płodności. Głównym czynnikiem powodującym problemy z płodnością jest wiek, jednak niepłodność może dotknąć kobietę w niemal każdym momencie życia.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: winfertility.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jazda na rowerze a rak jąder. Czy miłośnicy kolarstwa mają się czego obawiać?

Opaska thriatlonisty na tle rowerów /Ilustracja do tekstu: Jazda na rowerze a rak jąder
Fot.: Pixabay.com

W ostatnim czasie coraz częściej słyszy się o przypadkach raka jąder wśród kolarzy. Czy regularna jazda na rowerze może przyczynić się do rozwoju tego nowotworu? Wątpliwości w tej kwestii rozwiewa prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak jąder wśród kolarzy

Czy intensywne treningi kolarskie przyczyniają się do zwiększenia ryzyka raka jąder? To pytanie zadaje sobie wielu miłośników jazdy na dwóch kółkach po głośnej śmierci Australijczyka Jonathana Cantwella, byłego zawodowego kolarza, uczestnika Tour de France. W Polsce zawodnik znany był ze wspólnej jazdy z Rafałem Majką i Pawłem Poljańskim w ramach zespołu Tinkoff Saxo. W 2017 r. Cantwell poinformował na Facebooku, że przeszedł operację usunięcia guza jądra o wielkości 4,5 cm oraz chemioterapię, dzięki czemu wrócił do zdrowia. Kiedy 6 listopada br. zmarł, mając zaledwie 36 lat, media przypomniały o nowotworze jąder, wskazując go jako prawdopodobną przyczynę śmierci kolarza. I choć wkrótce okazało się, że za śmiercią kolarza stało samobójstwo, temat ewentualnych powiązań między zawodową jazdą na rowerze i rakiem jąder wciąż wracał.

Cantwell nie był bowiem pierwszym kolarzem, który zachorował na raka jąder. Nowotwór ten dotknął także 25-letniego wówczas Lance’a Armstronga. Zawodnik pokonał jednak chorobę, po czym siedem razy z rzędu wygrał Tour de France (choć później został pozbawiony tytułów i dożywotnio zdyskwalifikowany za doping). Z kolei w 2015 r., podczas Tour de France, guz zdiagnozowano u 37-letniego włoskiego kolarza Ivana Bassy, dwukrotnego zwycięzcy Giro d’Italia. Basso – po kraksie na jednym z etapów wyścigu – uskarżał się na ból jąder. Gdy lekarz zdiagnozował przyczynę tych dolegliwości, kolarz wycofał się z zawodów i natychmiast poddał leczeniu. I choć zakończył karierę sportowca, wciąż pracuje dla Tinkoff Saxo, a prywatnie nie rezygnuje z jazdy na rowerze. Czy słusznie?

Jazda na rowerze a rak jąder. „Nie ma dowodów na zwiększone ryzyko zachorowania”

Ekspert Polskiego Towarzystwa Urologicznego podkreśla, że miłośnicy kolarstwa nie powinno obawiać się podwyższonego ryzyka rozwoju nowotworu.

– Nie ma dowodów na to, że długotrwała jazda na rowerze zwiększa ryzyko zachorowania na raka jąder – mówi prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Urologii UJ CM.

Czy jednak specyficzna postawa i nacisk siodełka na okolicę krocza nie mają konsekwencji zdrowotnych dla miłośników jazdy na rowerze? Zdaniem specjalisty, kolarze górscy mogą częściej chorować  na jedną z chorób; nie jest nią jednak rak jąder, ale zespół przewlekłego bólu miednicy, czyli zapalenie gruczołu krokowego.

– Schorzenie powoduje dolegliwości ze strony dolnych dróg moczowych i oddawania moczu. Nie udowodniono jednak, aby przyczyniało się do częstszego występowania nowotworu prostaty lub jąder – zapewnia prof. Chłosta.

Mężczyźni nie powinni, oczywiście, narażać jąder na urazy i mikrourazy. Kolarstwo jednak nie należy do sportów, które takie urazy powodują. Nie należy także doprowadzać do przegrzania gonad, np. trenując w zbyt ciepłym stroju. Nie zwiększa to wprawdzie ryzyka nowotworu, ale zagraża męskiej płodności.

CZYTAJ TEŻ: Czy jazda na rowerze wpływa na męską płodność? Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

– Sport uprawiany rekreacyjnie oznacza szybsze zdrowienie, sprzyja wydłużeniu życia, poprawia jego jakość. Ruchu nie można przedawkować. Nie trzeba rezygnować z jazdy na rowerze, co najlepiej pokazuje przykład wspomnianych znanych kolarzy – dodaje prof. Chłosta.

Eksperci podkreślają jednocześnie, że niezbędne dla zdrowia są: wiedza na temat nowotworu jąder, świadomość czynników ryzyka i regularne konsultacje ze specjalistą.

Rak jąder: profilaktyka

Rak jąder to nowotwór, który dotyka najczęściej młodych mężczyzn. Szczyt zachorowań obserwuje się pomiędzy 15. a 39. rokiem życia – rak jądra jest najczęstszym nowotworem wśród mężczyzn w tej grupie wiekowej. Czy istnieją sposoby, by zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jąder?

Jak wyjaśnia prof. Chłosta, w przypadku tego nowotworu trudno o działania profilaktyczne, które mogłyby zapobiec rozwojowi choroby. Taką możliwość mamy w przypadku raka innych narządów, np. pęcherza moczowego czy nerki.

– Samo tylko rzucenie palenia papierosów zmniejsza wówczas ryzyko zachorowania. Jednak w przypadku nowotworu jądra takiej zależności nie ma – zauważa.

Ekspert dodaje, że choć istnieje genetyczna skłonność do dziedziczna raka, nie ma ścisłej zależności między wystąpieniem raka jąder u rodzica i wyższej zachorowalności u synów.

Rak jąder: czynniki ryzyka

Wśród czynników ryzyka wystąpienia raka jąder prof. Chłosta wymienia wnętrostwo, czyli niezstąpienie jąder z jamy brzusznej do moszny. Gonada poddana jest wtedy wyższej temperaturze ciała, co zwiększa ryzyko raka jądra i zaburza produkcję plemników. Dojrzewanie plemników wymaga temperatury niższej o 2 stopnie C, a taką zapewniają im jądra, które otoczone są skórą pozbawioną tkanki tłuszczowej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przegrzewanie jąder a męska płodność

Czynnikiem ryzyka raka jąder są także wszelkie wady rozwojowe układu płciowego, m.in. związane z zaburzeniami różnicowania płci. Raka jąder obserwuje się też częściej u mężczyzn z zaburzeniami płodności, jednakże dokładna zależność jest trudna do ustalenia ze względu na to, że choroba nowotworowa także zmniejsza płodność.

U chorych, którzy w wyniku choroby stracili już jedno jądro, niepokojącym sygnałem są mikrozwapnienia w jądrze przeciwległym. Mogą one oznaczać obecność komórek nowotworowych, dlatego są wskazaniem do wykonania biopsji jądra i badania histopatologicznego.

Jak wykryć raka jąder? Pamiętaj o regularnym samobadaniu i wizytach u lekarza

Umiejscowienie zmiany nowotworowej sprawia, że chorobę bardzo łatwo jest wykryć na wczesnym etapie. Samobadanie jąder należy prowadzić regularnie, najlepiej pod prysznicem – w ten sposób rozpoznaje się przeważającą większość przypadków choroby. Bezbolesne powiększenie gonady lub wyczuwalny guzek powinny skłonić do szybkiego zgłoszenia się do urologa. Zdarza się także, że nieprawidłowość zauważa partnerka seksualna podczas dotyku i to ona zachęca mężczyznę do wizyty u lekarza.

Paradoksalnie mężczyźni częściej zgłaszają się do lekarza nie wtedy, kiedy przyczyną zmiany jest nowotwór, ale gdy jest ona wynikiem urazu.

– Ból spowodowany urazem i zmieniony wygląd narządu zmusza mężczyzn do szukania pilnej pomocy. Jednak w przypadku raka ból przeważnie nie występuje, co może skłaniać do odkładania wizyty – dodaje prof. Chłosta.

Profesor podkreśla, że wszelkie wątpliwości powinien rozstrzygać urolog, którego określa mianem “najlepszego przyjaciela mężczyzny”.

– Tak właśnie zrobili kolarze i wszyscy oni pokonali chorobę – zaznacza prof. Chłosta.

Rak jąder: diagnostyka

Rak jąder diagnozowany jest przez urologa podczas badania fizykalnego. Rodzaj i zaawansowanie nowotworu określa się na podstawie badania USG, np. Dopplera, oraz oznaczenia markerów nowotworowych:

  • AFP (alfa-fetoproteina),
  • bHCG (beta-holiogonadotropina),
  • LDH (dehydrogenaza mleczanowa).

Niezbędne jest również wykonanie tomografii jamy brzusznej i miednicy małej oraz RTG klatki piersiowej.


Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, w Polsce co roku notuje się około 1100 zachorowań na nowotwór jądra. Średnio ten nowotwór atakuje 5,5 na 100 tys. osób.

Listopad jest miesiącem akcji „Movember”, wspieranej przez Polskie Towarzystwo Urologiczne. Jej celem jest zachęcenie mężczyzn do badań urologicznych. Kampania realizowana w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych i finansowana ze środków Ministerstwa Zdrowia. Więcej informacji na stronach: www.gov.pl/zdrowie i www.planujedlugiezycie.pl.


POLECAMY:

Biopsja jąder. Kiedy ją wykonać i na czym polega?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Badanie nasienia CASA. Na czym polega i jak interpretować wyniki?

Mężczyzna u lekarza /Ilustracja do tekstu" Badanie nasienia CASA
fot. Fotolia

Test nasienia jest podstawowym badaniem, które wykonuje się w celu oceny płodności mężczyzny. Dzięki niemu można sprawdzić m.in., czy parametry nasienia mieszczą się w aktualnych normach ustalonych przez WHO. Dziś coraz więcej klinik oferuje również nowoczesne, wspomagane komputerowo badanie nasienia – CASA. Czym różni się od standardowego testu i jak interpretować jego wyniki? Przeczytaj: Badanie nasienia CASA, parametry, interpretacja wyniku.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie CASA (skrót od ang. Computer Assisted Sperm Analysis) to udoskonalone badanie podstawowe nasienia, w którym obraz mikroskopowy przetwarzany jest komputerowo, a następnie poddawany precyzyjnej analizie. Kolejne rzuty wskazują położenie główki plemnika i tworzą wykres przebytej przez niego drogi. Dane uzyskane na podstawie tych obliczeń weryfikowane są przez embriologa.

W odróżnieniu od standardowego testu, badanie nasienia CASA umożliwia ocenę większej liczby parametrów ruchliwości plemników. Ten nowoczesny sposób analizy parametrów ejakulatu zapewnia również standaryzację procedury oraz uzyskiwanych wyników, co przekłada się na porównywalność diagnostyczną pomiędzy laboratoriami.

Jak przygotować się do badania nasienia CASA?

Przygotowanie do wspomaganego komputerowo badania nasienia (CASA) wygląda tak samo jak w przypadku standardowego testu. Aby wynik był wiarygodny, niezbędne jest zastosowanie abstynencji seksualnej w okresie 2-7 dni poprzedzających badanie. W tym samym czasie należy zrezygnować z używek, które mogą wpłynąć negatywnie na proces spermatogenezy (produkcji plemników).

Próbkę nasienia należy oddać do specjalnego, sterylnego pojemnika – najlepiej w klinice leczenia niepłodności, w której dokonywana będzie analiza ejakulatu. Istnieje także możliwość pozyskania próbki poza kliniką i dostarczenia jej w ciągu maksymalnie 45 min od pobrania (należy wówczas jednak zadbać o zachowanie odpowiedniej temperatury podczas transportu, ok. 37 stopni C).

CZYTAJ TEŻ: Diagnostyka niepłodności męskiej: od jakich badań zacząć? Wyjaśnia ekspertka

Komputerowe badanie nasienia CASA. Co oznaczają skróty VCL, VSL, VAP, ALH? Interpretacja

Parametry analizowane podczas badania nasienia metodą CASA są zgodne ze standardami wytyczonymi przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Poniżej przedstawiamy wyjaśnienia najczęściej stosowanych skrótów, które stwarzają pacjentom trudności interpretacyjne:

  • VCL – Prędkość krzywoliniowa plemnika. Pokazuje uśrednioną całkowitą drogę, którą pokonuje plemnik w danej jednostce czasu (μm/s), odzwierciedlając tym samym żywotność męskich komórek rozrodczych.
  • VSL – Prędkość liniowa (μm/s), mierzona na podstawie drogi przebytej przez plemnik w linii prostej – pomiędzy pierwszym zarejestrowanym punktem a ostatnim.
  • VAP – Średnia prędkość plemnika (μm/s), mierzona na podstawie uśrednionej ścieżki, którą pokonał plemnik. Ścieżka ta obliczana jest poprzez wygładzenie krzywoliniowej trajektorii, zgodnie z algorytmami w przyrządzie do badania nasienia metodą CASA.
  • ALH – Amplituda bocznych odchyleń główki plemnika w czasie jego drogi po uśrednionej ścieżce. Wyrażona w μm/s – jako maksymalna lub średnia wartość takich przemieszczeń.
  • LIN – Procent liniowości ścieżki krzywoliniowej plemnika (VSL/VCL).
  • STR – Procent liniowości uśrednionej ścieżki plemnika (VSL/VAP)
  • BCF – Średnia częstotliwość przecinania przeciętnej ścieżki przez ścieżkę krzywoliniową (mierzona w Hz – na podstawie uderzeń witki plemnika).
  • MAD – Średnie przesunięcie kątowe kierunku ruchu (wyrażone w stopniach) w czasie drogi plemnika po ścieżce krzywoliniowej.
Wykres ukazujący krzywą ruchu plemników, analizowaną w badaniu nasienia CASA. IIlustracja pochodzi z publikacji WHO /Badanie nasienia CASA

Rys. za: WHO Laboratory Manual for the Examination and Processing of Human Semen, WHO, s. 139.

Obowiązujące normy podstawowych parametrów nasienia, zgodne ze standardami WHO 2010, znajdziesz TUTAJ.

Źródło: klinikainvicta.pl, who.int

POLECAMY:

Gruczoł, który istotnie wpływa na męską płodność. Sprawdź, jak zwiększyć swoją szansę na ojcostwo

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.