Przejdź do treści

Wojna przeciw kobietom

Billboard z czarnego protestu: napis: Piekło kobiet trwa. /Ilustracja do tekstu: Protest przeciwko prof. Chazanowi

Tydzień bez polityków próbujących przejąć władzę nad naszymi macicami byłby tygodniem straconym. Polska, za pan brat razem ze Stanami Zjednoczonymi wiedzie prym w reglamentowaniu dostępu do opieki medycznej w zakresie zdrowia reprodukcyjnego. Równie krytyczna sytuacja panuje w Irlandii oraz większości krajów Ameryki Południowej, a Gwatemala ponownie znalazła się na językach społeczności międzynarodowej po bezprawnym aresztowaniu członków organizacji Women on Waves wraz z prezeską Rebecca Gomperts.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Cywilizacja śmierci”

We wtorek portal „Na Temat” opublikował artykuł na temat skandalicznych wypowiedzi dra Krzysztofa Bukiela, prezesa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Wypowiedzi wyciekły do mediów po serii uprzednich demonstracji dalece kontrowersyjnych stwierdzeń prezesa. Tym razem pod ostrzałem znalazł się szwedzki minister zdrowia Gabriel Wikström, znany ze swojej otwartości światopoglądowej i wsparcia dla praw reprodukcyjnych. „Dla mnie oszołomami mogą być ludzie z zawziętością wprowadzający cywilizację śmierci, walczący z życiem nienarodzonym, wprowadzający eutanazję, czyli rozwiązujący problemy społeczne eliminowaniem ludzi„, „nie chcemy, by (…) ktoś nas pouczał, jak mamy postępować w sprawie aborcji” oraz „koledzy nie życzą sobie, żeby ktoś ich potraktował jako zaścianek lub ciemnogród” to tylko wybrane przykłady z tyrady prezesa-lekarza wobec bardziej otwartych światopoglądowo kolegów po fachu.

Antykoncepcja=aborcja?

Kolejny (były już) działacz, a obecnie Minister Zdrowia dr Konstanty Radziwiłł zaszokował opinię publiczną swoim stwierdzeniem, że nigdy nie przepisałby antykoncepcji awaryjnej (emergency contraception, EC). Powiedział to tak „Nie, jako lekarz nie przepisałbym pacjentce pigułki »dzień po«. Nie przepisałbym nawet, gdyby przyszła pacjentka, która została zgwałcona. To nie kwestia tego, czy uważam, czy ten preparat powinien być dostępny, czy nie. Natomiast jeśli pan mnie pyta jako lekarza, nie przepisałbym. Skorzystałbym z czegoś, co nazywa się klauzulą sumienia„, a dalej wyjaśniał (wbrew wiedzy medycznej i faktom), że antykoncepcja awaryjna (ellaone i Norlevo) to środek wczesnoporonny.

Po raz kolejny przypominamy: antykoncepcja awaryjna, zwana inaczej antykoncepcją postkoitalną, nie ma nic wspólnego z aborcją! Jej mechanizm działania polega na zablokowaniu owulacji i jest najbardziej skuteczna (ok. 98%) jeśli zostanie przyjęta przed tzw. pikiem LH, czyli 36-48h przed owulacją, między pikem LH a owulacją skuteczność to ok. 50%, a po owulacji skuteczność nie została udowodniona. Istnieją ograniczone dane, że dodatkowo wpływa na receptywność endometrium utrudniając implantację, jednak ten mechanizm działania nie został potwierdzony. Podobny efekt antykoncepcji awaryjnej można osiągnąć (zakładając, że nie doszło jeszcze do owulacji, a najlepiej jeszcze przed pikiem LH) wykorzystując schemat Yuzpe polegający na przyjęciu kilku dwuskładnikowych tabletek antykoncepcyjnych dwukrotnie w odstępie. Dawkowanie zależy od preparatu. Metoda ta nie jest polecana jeżeli istnieje możliwość skorzystania z preparatu dedykowanego antykoncepcji awaryjnej bądź założenia miedzianej wkładki wewnątrzmacicznej (Cu-IUD), która to metoda jest skuteczna w 99% i niezależna od fazy cyklu.

Ministra Radziwiłła odsyłamy do rekomendacji WHO nt. antykoncepcji, gdzie jasno i wyraźnie nałożono na kraje członkowskie WHO obowiązek zapewnienia dostępu do antykoncepcji awaryjnej:

Wszystkie kobiety i dziewczynki zagrożone niechcianą ciążą mają prawo do dostępu do antykoncepcji awaryjnej i te metody powinny być rutynowo włączone do wszystkich narodowych programów planowania rodziny. Dodatkowo antykoncepcja awaryjna powinna być częścią opieki zdrowotnej dla populacji w grupie ryzyka dla współżycia bez zabezpieczeń, włączając w to opiekę po gwałcie (…).

„I w bólach rodzić będziesz”?

Prof. Bogdan Chazan, chyba najsłynniejszy „nawrócony” aborcjonista, orędownik zakazu aborcji, antykoncepcji i IVF, znany jako ten, który odmówił legalnej aborcji kobiecie będącej w ciąży kiedy płód miał ciężkie i nieuleczalne wady ośrodkowego układu nerwowego. Jak podało Ministerstwo Zdrowia prof. Chazan będzie współtworzył nowe standardy opieki okołoporodowej, gdyż poprzednie, uchwalone za czasów koalicji PO-PSL nie podobały się obecnej władzy. Zgaduję więc, że mamy spodziewać się zakazu diagnostyki prenatalnej, a zamiast znieczulenia zewnątrzoponowego modlitwa? Takie posunięcie pociągnie za sobą setki niepotrzebnych i bezsensownych zgonów, jak również Polska utraci całkowicie (i tak już poważnie nadszarpnięte, pisaliśmy o tym tu) zaufanie WHO.

Kobiety na falach

Jedna z najbardziej znanych organizacji pro-choice, Women on Waves, znów aktywnie działa na rzecz praw reprodukcyjnych! Wraz z siostrzaną organizacją Women on Web dostarczają antykoncepcję oraz leki do aborcji farmakologicznej do krajów, gdzie kobiety nie mają do nich dostępu (Polska jest największym beneficjentem w Europie). Tym razem WoW za cel obrało Gwatemalę, w której jak w całej Ameryce Południowej (oraz Polsce i Irlandii), prawa reprodukcyjne są łamane: aborcja jest nielegalna, antykoncepcja jest trudno dostępna, a w szkołach brak jest edukacji seksualnej.

Szczegółowo historia jest opisana na stronie WoW, jednakże należy nadmienić, iż łódź przebywa legalnie i posiada wszelkie wymagane pozwolenia. Dzień po przybyciu statek został zatrzymany w porcie przez gwatemalskie wojsko, a załodze nie wolno opuszczać pokładu. Działania te są niezgodne z wszelkimi międzynarodowymi aktami prawnymi poprzez złamanie prawa do zgromadzeń, bezprawne pozbawienie wolności oraz naruszenie przepisów dotyczących zasad żeglugi morskiej.

WoW z Rebecca Gomperts na czele planowało zapewnić lokalnym kobietom edukację z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, doradztwo dot. planowania rodziny i antykoncepcji, niedyrektywne poradnictwo dot. kontynuacji ciąży oraz, po wypłynięciu na wody międzynarodowe, zapewnić kobietom w niechcianej ciąży bezpieczną możliwość farmakologicznej aborcji.

rebecca

dav

img_6539

Kogo zabrakło?

W ostatnim tygodniu prezydent USA Donald Trump dokonał niemożliwego: nie obraził publicznie żadnej kobiety, ani nie pozbawił nikogo dostępu do opieki zdrowotnej! Równie milczący był prezes PiS Jarosław Kaczyński, ale on był wyręczony w obrażaniu kobiet przez min. Radziwiłła, który w mijającym tygodniu przeszedł samego siebie. Miejmy nadzieję, że krucjata przeciwko kobietom ma się już ku końcowi…

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Analiza czynników niepowodzenia in vitro. Sprawdź, czemu nie udało się uzyskać ciąży

Przed przystąpieniem do kontynuacji leczenia niepłodności niezbędna jest wnikliwa analiza wszystkich etapów poprzedniej procedury in vitro, która nie zakończyła się ciążą. Jakie kroki należy wówczas podjąć i czego możemy się dzięki temu dowiedzieć? Wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Analiza czynników niepowodzenia in vitro: wyjściowe poziomy hormonów

Pierwszymi, podstawowymi badaniami u kobiet, których wyniki należy przeanalizować po niepowodzeniu in vitro, są wyjściowe poziomy hormonów, m.in:

  • rezerwy jajnikowej, czyli AMH i inhibiny,
  • androgenów: testosteronu, SHBG i DHS oraz indeksu wolnych androgenów.

Zdarza się, że wskazana jest też analiza w kierunku innych zaburzeń hormonalnych.

– W niektórych przypadkach warto również zdiagnozować niedobory hormonów wzrostu. Analizujemy także stosunki gonadotropin, a więc FSH do LH, poziomy estradiolu współistniejące z danym poziomem gonadotropin. Niekiedy wskazane jest także zbadanie poziomu prolaktyny, a w przypadku jej podwyższonego poziomu – głębsza analiza tego wyniku – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, ekspert INVICTA.

Analiza czynników niepowodzenia in vitro: badanie fragmentacji DNA plemników

Na skuteczność zabiegu in vitro bardzo istotnie wpływają również parametry nasienia. Analizując przyczyny niepowodzenia in vitro, należy przyjrzeć się nie tylko wynikom podstawowych badań nasienia, ale także fragmentacji DNA plemników.

– Analiza fragmentacji DNA plemników […] zapobiega zapłodnieniu komórek jajowych plemnikami o niskiej wartości. Choć takie plemniki mają możliwość zapłodnienia komórki jajowej, powodują albo nieprawidłowy rozwój zarodka, albo zatrzymanie rozwoju zarodka lub wczesnej ciąży. Niestety mogą również spowodować urodzenie chorego dziecka – zaznacza lekarz.

CZYTAJ TEŻ: Rozszerzone badanie nasienia. Co obejmuje i kiedy je wykonać?

Analiza stymulacji in vitro na podstawie dostępnej dokumentacji

Kolejnym krokiem, który należy przeprowadzić po niepowodzeniu in vitro, jest analiza stymulacji, której została poddana pacjentka.

– Rodzaj stymulacji dobierany jest indywidualnie i zależy od naszych planów: czy planujemy transfer świeżych zarodków, czy zamierzamy poddać zarodki mrożeniu, czy chcemy przeprowadzić diagnostykę preimplantacyjną. Wiemy, że optymalną stymulacją jest na dzień dzisiejszy stosowanie długich protokołów. Dobór dawki stymulacji powinien opierać się na poziomie AMH.

Należy pamiętać, że stymulacja do in vitro powinna opierać się także na liczbie pęcherzyków antralnych, które można zdiagnozować ultrasonograficznie w dniu rozpoczęcia stymulacji.

– Bardzo ważne jest, by procedura oceny pęcherzyków antralnych była zoptymalizowana i zwalidowana. Jest to niezwykle ważny pomiar, ale jego wynik jest też bardzo zależny od osoby, która go wykonuje. W przypadku braku walidacji niezbędne do oceny poprzedniego cyklu stymulacji byłyby filmy lub zdjęcia ukazujące wyjściowy stan jajników (przed rozpoczęciem stymulacji). Takie materiały są bardzo istotne do dalszej analizy – podkreśla kierownik INVICTA.

W czasie stymulacji należy również analizować poziomy hormonów:

  • wyjściowy poziom estrogenów i progesteronu, aby w odpowiednim dniu rozpocząć stymulację,
  • wyjściowy poziom AMH w pierwszym dniu stymulacji.

Następnie monitorowany jest wzrost poziomu estrogenów w procesie wzrostu pęcherzyków antralnych.

– Dość ważnym parametrem, który analizujemy w trakcie stymulacji, jest wzrost poziomu progesteronu. Może on wskazywać przedwczesną luteinizację śluzówki, a więc utrudniać (a przy wysokim poziomie – wręcz uniemożliwiać) implantację zarodka. Dzieje się tak dlatego, że okno implantacyjne, a więc czas, w którym zarodek może się przyjąć w śluzówce, otworzy się bądź będzie gotowe zbyt wcześnie – zanim zarodki powstaną lub zanim będą gotowe do implantacji – tłumaczy ekspert.

I dodaje: – W takich przypadkach transfer zarodków na śluzówkę, która już nie jest gotowa, uniemożliwia uzyskanie ciąży. W ten sposób możemy stracić zarodki bardzo dobrej jakości.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Superstymulacja do in vitro. Na czym polega i jak wpływa na poprawę jakości komórek jajowych?

Rozwój wczesnej ciąży: badania hormonalne po transferze

Niezwykle istotne jest również oznaczenie stężenia hormonów po przeprowadzonym transferze zarodka.

– Bardzo ważna jest dla nas nie tylko ocena wzrostu hCG, ale również poziomu progesteronu czy poziomu estrogenów, które w tym okresie powinny utrzymywać się w dość wysokim zakresie. Ułatwia to implantację, czyli umożliwia przyjęcie się zarodka, ale również działa immunosupresyjnie, czyli wyciszająco na układ odpornościowy w jamie macicy. Dzięki temu nie próbuje on zniszczyć implantującego się zarodka i umożliwia dalszy rozwój ciąży – tłumaczy prof. Łukaszuk.

Analiza czynników niepowodzenia in vitro: na podstawie  zabezpieczonych materiałów

Niewiele osób wie, że przygotowując się do in vitro, warto zabezpieczyć wszystkie surowice krwi pozyskane do badań. W przypadku, gdyby dana procedura in vitro nie zakończyła się powodzeniem, materiały te pomogą w późniejszym etapie leczenia.

– Bardzo cenna jest możliwość przeanalizowania uzyskanych wcześniej i zabezpieczonych materiałów pod kątem innych [niewykrytych wcześniej] czynników, które mogły zaburzyć implantację – zauważa lekarz.

Jak dodaje, Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA to jedyne miejsca w Polsce (a prawdopodobnie także w Europie), które zwykle zapewniają przechowanie pobranych surowic krwi.

Cenne informacje o możliwych przyczynach niepowodzenia in vitro można pozyskać także z płynów hodowlanych – poddając analizie podłoże, w którym znajdowały się zarodki przed transferem.

– Na podstawie znajdujących się tam białek i czynników wzrostowych możemy przewidzieć, czy zarodek był rzeczywiście dobrej jakości, czy też – wbrew temu, jak wyglądał – jego potencjał rozwoju był niewielki – wyjaśnia ekspert INVICTA.

Z tego samego powodu przed transferem warto wykonać biopsję zarodka.

– W przypadku, gdy nie uzyskaliśmy ciąży bądź ciąża się poroniła, ale nie jesteśmy w stanie uzyskać materiału poronnego do analizy, zabezpieczony materiał pomoże nam zanalizować, czy przyczyną nie były aneuploidie, czyli zaburzenia chromosomowe – mówi prof. Łukaszuk.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Zdarza mi się płakać z pacjentką”. Położna szczerze o swojej pracy

Pielęgniarka przy łóźku pacjentki - opieka okołoporodowa /Położna a poród

Poród to dla każdej kobiety wyjątkowo poruszające wydarzenie, które trudno porównać z czymkolwiek innym. Ale emocje, które towarzyszą temu niezwykłemu momentowi, są silne nie tylko po stronie rodzącej – udzielają się także położnej. – W swojej pracy trudno mi zachować dystans do uczuć i wydarzeń. Zdarza mi się też płakać z pacjentką – wyznaje Elżbieta Wójtowicz, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kobieta, która przygotowuje się do porodu, mierzy się niejednokrotnie z lękiem i wątpliwościami. Czy personel medyczny da jej oparcie, zapewni dobre warunki i wykaże się taktem? Czy w czasie porodu nie stanie się nic złego maleństwu?

Położna a poród. Najważniejsza jest empatia

Nad tym, by strach nie paraliżował rodzącej, by czuła się bezpieczna i znała odpowiedź na trapiące ją pytania, czuwa położna. Właśnie dlatego tak ważne jest, by potrafiła stworzyć w czasie porodu atmosferę życzliwości i zrozumienia. Niezbędna jest w tym empatia.

– W czasie porodu pojawia się lęk, strach, poczucie niepewności. Kobieta przychodzi do szpitala z „walizką” pełną obaw: o poród, o dziecko, które ma urodzić. Często czuje się zawstydzona, niepewna siebie. Przeprowadzenie kobiety przez poród tak, aby był pięknym doświadczeniem, a nie traumą, i opanowanie trudnych uczuć to wielkie wyzwanie dla położnej – wyjaśnia Elżbieta Wójtowicz, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”.

Empatia, która idzie w parze z profesjonalizmem i doświadczeniem, pomaga położnej zbliżyć się do pacjentki. Daje rodzącej komfort i poczucie bezpieczeństwa.

– Z mojego długoletniego doświadczenia wynika, że położna powinna mieć świadomość swojej emocjonalności i przekładać te uczucia na rodzącą: opanować stres w trudnych sytuacjach, wziąć sprawy w „swoje ręce”, aktywizować do działania.

CZYTAJ TEŻ: Ginekolog czy położna? Kogo wybrać do prowadzenia ciąży?

Położna a poród. Wrażliwość, która pomaga w trudnych chwilach

Niezwykle ważne jest też, by położna pomogła kobiecie ograniczyć uczucie skrępowania związane z nagością i różnymi aspektami fizjologii, które towarzyszą tak intymnemu wydarzeniu jak poród.

– Delikatność, poszanowanie godności i zachowanie intymności to ważne umiejętności, które każda profesjonalna położna powinna posiadać – zaznacza położna.

Elżbieta Wójtowicz przyznaje jednak, że jej zawód nie jest łatwy. Czasem trudno zachować dystans do wydarzeń, które rozgrywają się na sali porodowej.

– Zdarza mi się też płakać z pacjentką – mówi położna.

Tej niezwykłej wrażliwości na uczucia rodzących nauczyła się, pracując właśnie na bloku porodowym.

– Tam zawsze towarzyszy mi myśl, która jest moim mottem zawodowym: „Wspaniałe są owoce dobrych wysiłków”.


POLECAMY RÓWNIEŻ: „Wygrana w konkursie otwiera drzwi do nowych działań”. O kulisach kampanii „Położna na medal”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Poziom serotoniny u matki wpływa nie tylko na jej zdrowie. Może mieć także związek z autyzmem u dziecka

Mała dziewczynka przytula się do brzucha mamy /Ilustracja do tekstu: Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka

Stopień nasilenia objawów autyzmu u dziecka może mieć związek z poziomem serotoniny w organizmie matki – wynika z najnowszych analiz naukowych. Badacze wskazują, że to zaskakujące odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w badaniach nad przyczynami rozwoju zaburzeń ze spektrum autyzmu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Serotonina, zwana hormonem szczęścia, to ważny neuroprzekaźnik w ośrodkowym układzie nerwowym. Szacuje się, że 1 na 3 osoby z autyzmem ma podwyższony poziom tego związku we krwi. Nie jest jak dotąd jasne, w jakim stopniu stężenie serotoniny wpływa na poszczególne cechy autyzmu. W tegorocznych badaniach postanowiono jednak przyjrzeć się innemu związkowi między serotoniną a autyzmem.

CZYTAJ TEŻ: Poród zimą a depresja poporodowa. Zobacz, co mówią badania

Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka. Nowe podejście do badań

Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Jeremy’ego Veenstry-VanderWeelego, lekarza psychiatry z Uniwersytetu Columbia, przeanalizował dane dotyczące 181 dzieci i dorosłych z autyzmem (w wieku 3-27 lat), a także 119 matek i 99 ojców.

W trakcie prowadzonych badań naukowcy za pomocą standardowych testów diagnostycznych potwierdzili rozpoznanie autyzmu u dzieci. Dodatkowo wykorzystali inne skale, aby zmierzyć zdolności adaptacyjne tej grupy respondentów oraz ich umiejętności kognitywne. W badaniach rozróżniono trzy stopnie nasilenia zaburzeń ze spektrum autyzmu: łagodny, umiarkowany i wysoki. Ponadto zespół naukowców wykonał pomiary poziomu serotoniny: zarówno u osób z autyzmem, jak i ich rodziców.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Choruję na depresję, chcę być matką – jak wygrać obie te walki?

Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka. Zaskakujące powiązania

Uwzględnienie stężenia serotoniny we krwi przyniosło zaskakujące wyniki. Okazało się, że u kobiet, których dzieci mają silne objawy autyzmu, występuje niższy poziom serotoniny niż u tych, których potomstwo ma łagodne lub umiarkowane zaburzenia ze spektrum autyzmu. W badaniu nie stwierdzono jednak związku między nasileniem objawów autyzmu u dzieci a stężeniem serotoniny we krwi ich ojców.

To pierwsze badanie, które pokazuje korelację pomiędzy poziomem serotoniny u matki a autyzmem u dzieci.

– Odkrycie jest zaskakujące – mówi Jeremy Veenstra-VanderWeele. – Zazwyczaj nie myślimy o badaniu biomarkerów u mam, chociaż w przypadku autyzmu wydaje się to wskazane – dodaje.

Według naukowców wyniki najnowszego badania sugerują, że zaburzenia w rozwoju płodu mogą nasilać się wraz ze spadkiem poziomu serotoniny u matki. Niezbędne są jednak dodatkowe, dokładniejsze analizy.

– Warto prześledzić poziom serotoniny u kobiet w całym okresie ciąży, aby sprawdzić, czy w określonym czasie może wystąpić pewna zmienność stężenia tego związku, która mogłaby być skorelowana z autyzmem – skomentował wyniki amerykańskich naukowców Francine Côté, badacz z Francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych.

Źródło: spectrumnews.org

POLECAMY TAKŻE: Związek między PCOS matki a autyzmem dziecka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Świadome rodzicielstwo to nie kalkulacja – ciekawa rozmowa z lekarzem

Fot. Fotolia

Wraz ze zmianami społecznymi coraz więcej kobiet decyduje się na dziecko po 30 czy 40 roku życia. O wadach, zaletach i szansach na późne macierzyństwo rozmawiamy z dr. Tomaszem Rokickim.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z danych statystycznych wynika, że rośnie liczba kobiet, które decydują się na ciążę długo po 30 urodzinach, coraz częściej po 40. Odsetek ciąż w tym wieku wzrósł od 2000 roku w Polsce niemal dwukrotnie, a na przykład w Wielkiej Brytanii liczba kobiet zachodzących w ciążę po 40 potroiła się od 1990 roku. Z czego to wynika?

Myślę, że kluczowe jest tutaj słowo „decyduje”. Kobiety rzeczywiście coraz częściej świadomie podejmują decyzję dotyczącą potomstwa. Z czego to wynika? Tak bardzo zmienia się świat wokół nas – rośnie tempo życia i nasze potrzeby. Kobiety to dostrzegają i świadomie coraz później decydują się na macierzyństwo. Chcą zaspokoić nie tylko swoje, ale przede wszystkim potrzeby swoich przyszłych dzieci.

Czyli nie jest to, jak niekiedy się słyszy, egoistyczna decyzja?

Trochę tak, trochę nie. Każdy z nas ma prawo, a wręcz obowiązek, być trochę egoistą. Marzyć i spełniać swoje marzenia. Realizować swoje pasje, ale też, a może przede wszystkim, zapewnić sobie komfort i poczucie bezpieczeństwa. Pacjentki, z którymi ja się spotykam, decyzję o późnym macierzyństwie podejmują właśnie z tego powodu. Pragną tego poczucia bezpieczeństwa zarówno dla siebie, jak i dla swoich przyszłych dzieci. Decyzja o ich posiadaniu jest coraz częściej decyzją społeczno-ekonomiczną a nie biologiczną. Łatwiej jest im przeżywać ciążę i cieszyć się macierzyństwem, gdy mają poczucie, że są w stanie zaspokoić potrzeby swojego dziecka i nie martwić się o koszt szczepień czy zajęć z fizjoterapeutą. Dlatego właśnie coraz więcej kobiet decyduje się na dziecko dopiero wtedy, gdy ma ustabilizowaną sytuację zawodową i ekonomiczną. Mają wtedy poczucie, że zrobiły wszystko, żeby zapewnić potomkowi dobry życiowy start.

Czyli to czysta kalkulacja?

Nie – to świadome rodzicielstwo, a to zupełnie coś innego. Ważnym aspektem jest tutaj spełnienie kobiety. Dzięki temu może ona w pełni doceniać uroki macierzyństwa. Wiele moich pacjentek, które zdecydowały się na ciążę po 40 roku życia jest bardzo spokojnych, radosnych, wręcz delektuje się macierzyństwem.

Ostatnie badania potwierdziły, że późne macierzyństwo wiąże się z korzyściami dla dziecka. Te przeprowadzone przez naukowców z Instytutu Badań Demograficznych Maxa Plancka oraz Londyńskiej Szkoły Ekonomicznej wykazały, że dzieci starszych matek są zdrowsze, wyższe i lepiej wykształcone od dzieci urodzonych przez stosunkowo młode kobiety.

Matki, które w późniejszym czasie zachodzą w ciążę, mają świadomość niebezpieczeństw i chorób. Bardziej dbają o siebie, a tym samym o dziecko.

Czyli późne macierzyństwo to same korzyści?

Niestety, niekoniecznie. Nasze ciało nie rozwija się tak, jak społeczeństwo. Wraz z upływem lat poprawiają się sukcesywnie warunki socjalne oraz poziom opieki zdrowotnej, niestety w tym samym czasie sukcesywnie obniża się płodność kobiety i maleją jej szanse na macierzyństwo.

Czyli po 40 łatwiej nam zadbać o dziecko i ciążę, ale trudnej w nią zajść?

Rzeczywiście zajście w ciążę po 40 wcale nie jest takie łatwe. Prawdą jest, że największe szanse na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka ma 25-latka. Wraz z wiekiem płodność maleje, gdyż każda kobieta rodzi się z pewną pulą komórek jajowych do wykorzystania. Wraz z wiekiem zmienia się też gospodarka hormonalna. Parametry hormonalne przesuwają się w kierunku menopauzy. Zdarzają się tzw. puste cykle, kiedy nie dochodzi do jajeczkowania. Wtedy zapłodnienie jest niemożliwe.

CZYTAJ TEŻ:  Kalkulator badań hormonalnych

Co wtedy zrobić, kiedy czekaliśmy tak długo i jesteśmy gotowe, by zostać mamą, ale płodność nam się obniżyła?

Przede wszystkim nie zwlekać z udaniem się do specjalisty leczenia niepłodności. Po 35 roku życia zaleca się, by taką wizytę odbyć jak najwcześniej. Lekarz przeprowadzi niezbędne badania i sprawdzi poziom rezerwy jajnikowej. Wspólnie można podjąć wtedy decyzje o metodach wspierających płodność lub zabiegach wspomaganego rozrodu.

A co, jeśli rezerwa jajnikowa nam się wyczerpała?

Wtedy możemy skorzystać z komórek jajowych od dawczyni. Obecnie zabiegi in vitro z wykorzystaniem komórek dawczyń są coraz bardziej popularne. Adopcja komórek jajowych, bo tak nazywa się ta metoda, to często jedyna opcja dla par borykających się z niepłodnością. Dzięki niej kobieta może doświadczyć macierzyństwa. Mimo iż dochodzi do zapłodnienia komórki pochodzącej od dawczyni, to kobieta ma szansę nosić dziecko 9 miesięcy pod sercem i doświadczyć cudu narodzin, ma szansę trzymać na piersi swoje nowo narodzone dziecko.

Dzięki adopcji komórek jajowych nie tylko kobiety po 40 roku życia, ale też te po przebytym leczeniu onkologicznym, po wielokrotnych poronieniach czy też te, które nie posiadają własnych prawidłowych komórek jajowych, mają szansę zrealizować cel i zostać matką.

Czy adopcja komórek jajowych i zapłodnienie z wykorzystaniem komórki dawczyni jest bezpieczne?

Tak. Przede wszystkim sama procedura zapłodnienia nie różni się niczym od „klasycznego” zapłodnienia in vitro – stosowane są dokładnie te same procedury. Większość renomowanych klinik leczenia niepłodności wykonuje te zabiegi zgodnie ze standardami i zaleceniami Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii (ESHRE), Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu (PTMR), American Society for Reproductive Medicine (ASRM) oraz zasad określonych przez polskie Ministerstwo Zdrowia.

To, co odróżnia ten proces, to wykorzystanie komórki jajowej od dawczyni. W celu zapewnienia maksimum bezpieczeństwa, każda dawczyni przed pobraniem komórek jajowych poddawana jest wielu rygorystycznym badaniom oraz testom. Tylko w pełni pozytywne wyniki, zgodnie z kryteriami Unii Europejskiej, umożliwiają dopuszczenie do udziału w programie dawstwa komórek jajowych.

Czytaj też: In vitro z komórkami dawczyń – na czym polega pionierski program

Rozumiem, że procedura zapłodnienia in vitro jest bezpieczna, dawczynie oraz ich komórki są przebadane. Dochodzi do zapłodnienia – i co wtedy? Czy ciąża po 40 roku życia, nawet z wykorzystaniem komórek jajowych od dawczyni, jest bezpieczna dla kobiety i dla dziecka?

Każda ciąża (i w każdym wieku) to stan wyjątkowy. Nie tylko ze względu na oczekiwanie dziecka, ale także na to, co dzieje się z organizmem kobiety. Wszystkie kobiety muszą w tym czasie na siebie uważać, unikać czynników ryzyka, nie spożywać alkoholu, nie forsować się, by dbać o siebie i swoje nienarodzone jeszcze maleństwo.

Badania pokazują, że prawie 90% kobiet po 40 roku życia rodzi w pełni zdrowe dzieci, więc nie ma się czego bać. Strach nie jest dobrym doradcą. Za to na pewno jest nim specjalista zajmujący się płodnością. Jeśli marzy się o rodzicielstwie, najlepiej poradzić się eksperta.

POLECAMY: Jak zostaliśmy rodzicami dzięki Invimed – opowiadają Kasia i Marcin

Logo: InviMed

 

Ekspert

dr n.med. Tomasz Rokicki

specjalista ginekolog-położnik Invimed

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.