Przejdź do treści

Nowe trendy w chirurgii endometriozy i niepłodności. Czym jest wodna laparoskopia przezpochwowa?

wodna laparoskopia przezpochwowa
fot. Fotolia

Czy operacja musi być obciążającym i stresującym elementem walki z endometriozą lub niepłodnością? Teraz już możemy powiedzieć, że nie. A to wszystko dzięki innowacyjnym technikom operacyjnym.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W diagnostyce endometriozy, ale również niepłodności bardzo istotnym elementem jest ocena stanu narządów miednicy mniejszej. Choć za pomocą badań obrazowych, takich jak USG, tomografia komputerowa lub rezonans magnetyczny, możemy uwidocznić wiele istotnych patologii, nigdy nie uzyskamy pełnego obrazu choroby.

Dlatego złotym standardem w diagnostyce i leczeniu stała się laparoskopia, w której obraz z kamery wprowadzanej przez pępek pozwala nam na wgląd do całej jamy otrzewnowej. Niestety zabieg ten wiąże się z kilkudniową hospitalizacją, znieczuleniem ogólnym, kilkoma małymi bliznami na brzuchu oraz stworzeniem odmy po podaniu gazu do jamy otrzewnowej, co może powodować ból pooperacyjny. Nie chcąc narażać kobiet na zbędne ryzyko powikłań, a pragnąc zarazem umożliwić lekarzom wczesną i mało inwazyjną diagnostykę, wymyślono wodną laparoskopię przezpochwową (TVL).

Zobacz także: Endometrioza a stomia

Wodna laparoskopia przezpochwowa – jak to działa?

Zabieg polega na wprowadzeniu specjalnej prowadnicy (troakara) przez tylne sklepienie pochwy do jamy otrzewnowej, dzięki czemu nie musimy nacinać powłok brzusznych, minimalizując ból i nie doprowadzając do powstania blizn na skórze brzucha.

Dzięki temu, że zamiast gazu pod ciśnieniem podajemy płyn, unikamy dyskomfortu pooperacyjnego w szczytach płuc, a także zmniejszamy ryzyko powstawania zrostów po zabiegu. Konieczność podania jedynie krótkiego znieczulenia dożylnego, a w niektórych przypadkach miejscowego, zmniejsza obciążenie pacjentki i umożliwia jej wypis już kilka godzin po zabiegu.

Dzięki wielokrotnemu powiększeniu obrazu możemy z dużą dokładnością ocenić tylną ścianę macicy, jajniki, jajowody, znaleźć najmniejsze ogniska endometriozy i zrosty. Ale TVL to nie tylko diagnostyka.

Obecność kanału roboczego w troakarze umożliwia nam wprowadzenie do jamy otrzewnowej narzędzi roboczych. Mogą to być nożyczki, kleszczyki do biopsji, pętle elektryczne, a przede wszystkim włókna laserowe, które świetnie radzą sobie z niewielkimi zrostami, ogniskami endometriozy i drobnymi torbielkami jajników. TVL to także możliwość zmniejszenia dolegliwości bólowych dzięki laserowej waporyzacji ognisk endometriozy oraz zrostów.

Zobacz także: Endometrioza to nie wyrok! Jak ją skutecznie leczyć i jak z nią żyć?

Wodna laparoskopia przezpochwowa – dla kogo?

To, co jest niewątpliwym atutem tej metody, czyli jej mała inwazyjność, czasami powoduje jej ograniczenia. Z powodu małych rozmiarów narzędzi podczas TVL nie poradzimy sobie z bardziej zaawansowanymi stopniami endometriozy, ponieważ duża liczba zrostów, a także wielkość torbieli jajników powyżej 1–2 cm przekracza techniczne możliwości sprzętu.

Dlatego metoda ta jest skierowana przede wszystkim do pacjentek w I lub II stopniu endometriozy oraz do diagnostyki niepłodności, w której dużą rolę odgrywa dokładna ocena stopnia zaawansowania endometriozy i wiarygodna ocena drożności jajowodów.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

„Dziś przykre słowo na »E«”. Hanna Lis szczerze o zmaganiach z endometriozą

Hanna Lis zmagała się z endometriozą
fot. Instagram @hanna_lis

Hanna Lis podzieliła się w sieci osobistym wyznaniem na temat choroby, z którą zmagała się przez wiele lat.  „Ta choroba to żaden wstyd” zaznacza dziennikarka i apeluje do kobiet, by nie dawały się zbyć lekarzom.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

7 listopada na Instagramie Hanny Lis pojawił się wpis w obronie in vitro. Była to odpowiedź dziennikarki na zaproponowany przez posłów Kukiz15 i PiS projekt uchwały dotyczący radykalnego ograniczenia metody zapłodnienia pozaustrojowego.  „Dlaczego się ograniczać? Niech zakażą chemioterapii, wszak ona też niezgodna z prawem naturalnym” krytykowała ostro Lis.

Zobacz także: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Hanna Lis zmagała się z endometriozą

Po tym wpisie prezenterka otrzymała mnóstwo prywatnych wiadomości od kobiet, w tym również od pań chorujących na endometriozę. W związku z tym Lis zdecydowała się na umieszczenie wpisu, w którym szczerze opowiedziała o swoich zmaganiach z tą chorobą.

Endometrioza jest chorobą przewlekłą, definiowaną jako występowanie komórek błony śluzowej jamy macicy poza jej naturalnym umiejscowieniem.

Choć występuje głównie w wieku rozrodczym, to zdarza się również u młodych dziewczyn, jak również u pań po menopauzie. Endometrioza dotyka nawet 10 proc. kobiet. Towarzyszy jej ogromny ból, zmęczenie, napięcie, ale i niepłodność.

Zobacz także: Gwiazdy z endometriozą. Poznaj ich historie

„Pytajcie, naciskajcie, nalegajcie na badania”

W takich słowach Hanna Lis opisała swoje zmagania z endometriozą:

Dziś przykre słowo na „E”. ENDOMETRIOZA. Przy okazji mojego postu o in vitro, dostałam od Was mnóstwo wiadomości. Od Was, wspaniałych dziewczyn toczących nierówną walkę z ENDO. Gdy kilka lat temu wzięłam udział w programie, w którym opowiedziałam o swojej blisko 20-letniej walce z chorobą, gratulowano mi, że „przyznałam się” do ENDO. Jakby to było coś wstydliwego? 🙄 Do niczego się nie „przyznałam”, bo choroba to żaden wstyd. Na ENDO cierpi około 10 procent populacji kobiet. Czyli mniej więcej 300 milionów (!) na świecie.

A jednak pozostaje jedną z najrzadziej diagnozowanych i leczonych. Ja miałam oczywiste symptomy odkąd skończyłam 16 lat, ale lekarze koncertowo je bagatelizowali. Bywało, że „leczyli” zastrzykami z opioidów, żebym mogła przetrwać „te dni”. Wybitny ginekolog nie zareagował, gdy kolejna, ciąża, okazała się nierówną walką z własnym organizmem. Dopiero, gdy po drugim cesarskim cięciu pojawiły się, trzymając się terminologii lekarskiej, „zmiany lite”, ktoś wreszcie wpadł na to, że to może być endometrioza. I dalej nic. „Nie będziemy oszpecać pięknego brzuszka, to nic groźnego”, powiedział lekarz zapytany, czy nie można tego po prostu wyciąć. Wiec męczyłam się przez kolejnych kilka lat. Ból rano, ból wieczorem, ból w nocy. Kiedy wreszcie wzięto mnie na stół, było już za późno na laparoskopię. Operacja, w pełnej narkozie, trwała blisko 3 godziny. A rekonwalescencja po niej 2 miesiące. Bo ktoś kiedyś pokpił sprawę.

Dziś jestem zdrowa. Od 10 lat żyje bez bólu. Miałam też fenomenalne szczęście, że choroba nie odebrała mi szansy na macierzyństwo. Dziewczyny: świadomość ENDO, nawet wśród lekarzy jest żenująco niska. Nie dajcie się zbyć. Pytajcie, naciskajcie, nalegajcie na badania. Mamy: nie dajcie sobie wmówić, że to normalne, kiedy Wasza nastoletnia córka wyje z bólu! Że „tak ma być” i że „to minie” z wiekiem. Walczmy o swoje zdrowie! Ściskam Was czule i trzymam za Was kciuki!

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Instagram 

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Skuteczne leczenie endometriozy w zasięgu ręki? Ta terapia może zapewnić życie bez bólu tysiącom kobiet

skuteczne leczenie endometriozy
fot. Fotolia

Bioinżynierzy są coraz bliżej opracowania skutecznej terapii w leczeniu endometriozy. Amerykańscy eksperci twierdzą, że są w stanie zastąpić uszkodzone komórki endometrium zdrowymi komórkami pochodzącymi ze skóry bądź krwi pacjentki.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Endometrioza to stan, w którym błona śluzowa macicy znajduje się poza jej naturalnym umiejscowieniem. Może występować np. w pęcherzu, miednicy, na jajowodach, a nawet w oczach czy mózgu, powodując przy tym zazwyczaj ogromny ból.

W przeszłości lekarze podejmowali próby przeszczepiania macic u pacjentek chorujących na endometriozę, jednak w wielu przypadkach operacje kończyły się odrzuceniem organu. Obecnie złotym standardem w leczeniu jest laparoskopia. Terapia ta nie gwarantuje jednak całkowitej ochrony przed ponownym powstaniem zrostów.

Zobacz także: Rewolucja w leczeniu endometriozy i raka szyjki macicy? Glistnik jaskółcze ziele pod lupą polskich naukowców

Skuteczne leczenie endometriozy na wyciągnięcie ręki?

Naukowcy z Northwestern Medicine dowiedli, że niektóre komórki macierzyste można zaprogramować tak, aby przekształciły się w zdrowe jednostki zdolne do naprawiania komórek chorobotwórczych. Tak wyhodowane w warunkach laboratoryjnych komórki mogłyby być następnie umieszczone w macicy. Naukowcy twierdzą, że dzięki opracowanej przez nich metodzie odrzucenie tkanek będzie praktycznie niemożliwe, a kobiety będą mogły żyć bez bólu.

– To ogromne [odkrycie – red.]. Właśnie otworzyliśmy drzwi do leczenia endometriozy – powiedział autor badania, dr Serdar Bulun, który od 25 lat bada metody leczenia tej kobiecej choroby.

– Kobiety z endometriozą zaczynają cierpieć w bardzo młodym wieku. Dochodzi do tego, że licealistki uzależniają się od opioidów, co całkowicie niszczy ich perspektywy na przyszłość i życie towarzyskie – zauważa dr Bulun.

Naukowiec ma nadzieję, że w niedalekiej przyszłości lekarze będą w stanie tworzyć całe macice za pomocą terapii opartej na ludzkich komórkach pluripotencjalnych, a następnie umieszczać je w miejsce nieprawidłowo funkcjonujących organów.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Kopalnia Wiedzy, The Sun

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Interpelacja ws. leczenia endometriozy trafiła do Sejmu. Czy to szansa na zmianę sytuacji milionów kobiet?

Zdjęcie lekarki trzymającej w ręku żółtą wstążkę - symbol walki z endometriozą. Ilustracja do tekstu: Interpelacja ws. leczenia endometriozy trafiła do Sejmu
Fot.: Fotolia.pl

19 listopada br. do marszałka Sejmu trafiła interpelacja poselska w sprawie opieki medycznej nad chorymi na endometriozę, której adresatem jest minister zdrowia Łukasz Szumowski. W dokumencie zawarto ważne pytania, na które odpowiedzi od lat oczekują pacjentki zmagające się z tą podstępną, obniżającą jakość życia chorobą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W interpelacji, będącej jedną z dozwolonych form kontroli parlamentarnej nad działaniami rządu, znalazło się 5 kluczowych pytań odnoszących się do opieki medycznej nad chorymi na endometriozę w Polsce. Autor dokumentu – Adam Korol, były minister sportu i turystyki, poseł na Sejm RP – pyta szefa resortu zdrowia m.in. o skalę zachorowalności na endometriozę, a także o założenia opieki medycznej nad osobami, które zmagają się z tym schorzeniem. Poseł oczekuje od ministra również informacji:

  • czy w Polsce prowadzony jest rejestr chorych na endometriozę i osób, u których zaistniało takie podejrzenie,
  • jaką kwotę zabezpieczono w koszyku świadczeń na leczenie jednej pacjentki,
  • dlaczego operacje laparoskopowe usunięcia zrostów i ognisk endometriozy nie są refundowane stosownie do ich wartości.

To pierwsza taka inicjatywa poselska, która ma na celu rozpoczęcie ogólnopolskiej debaty na temat endometriozy. Wcześniejsze interpelacje skupiały się na wybranych aspektach leczenia tej choroby.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Z endometriozą w gabinecie. Prawdziwe historie pacjentek

Endometrioza – powszechna jak cukrzyca

Interpelacja ws. leczenia endometriozy, opatrzona numerem 27780, to odpowiedź na poważne trudności w dostępie do właściwego leczenia, jakich doświadczają polskie pacjentki.

– Szacuje się, że w Polsce od 10% do 30% kobiet cierpi na endometriozę, ale tylko część z nich trafia na specjalistę, który postawi poprawną diagnozę. Poza tym to tylko szacunki. W rzeczywistości nie wiemy, jaka jest skala zachorowalności na tę chorobę w naszym kraju – wyjaśnia autor dokumentu.

Z tą oceną sytuacji zgadza się Anna Janocha, inicjatorka społecznej kampanii na rzecz budowania świadomości endometriozy w Polsce i liderka polskiego zespołu EndoMarch 2019.

– Choć przyjmuje się, że na endometriozę cierpi 1 na 10 kobiet na świecie, wciąż nie wiemy, jaka jest jej epidemiologia w Polsce. A może być nas nawet 2-3 miliony! Mówi się, że ta choroba jest tak powszechna jak cukrzyca – podkreśla.

CZYTAJ TEŻ: Torbiele endometrialne: późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Leczenie endometriozy w Polsce na NFZ. Kropla w morzu potrzeb

Świadomość skali problemu to pierwszy krok do wprowadzenia odpowiednich regulacji, które zapewniłyby Polkom dostęp do skutecznych metod leczenia endometriozy. W tej kwestii bowiem wciąż mamy bardzo wiele do nadrobienia.

– Ze środowiska związanego z chorymi otrzymujemy tylko informacje, że laparoskopia – niezależnie od jej zakresu – jest refundowana przez NFZ do kwoty ok. 2,5 tys. zł. Z naszych ustaleń wynika, że koszt laparoskopii terapeutycznej to kwota od kilku do nawet ponad 16 tys. zł, która rośnie w przypadku ryzyka powikłań oraz konieczności zapewnienia obecności chirurga specjalisty w dziedzinie innej niż ginekologia – mówi poseł Adam Korol.

Jak dodaje, kwoty te nie są wyliczane na podstawie cenników prywatnych klinik; odnoszą się do kosztów komercyjnej operacji w publicznej placówce ochrony zdrowia.

Skuteczne leczenie endometriozy w Polsce to rzadkość. Czy jest szansa na zmiany?

Mimo tak wysokich cen i ryzyka konieczności powtarzania zabiegu, kolejki do nielicznych specjalistów zajmujących się leczeniem endometriozy są bardzo długie. Czas oczekiwania na konsultację czy operację wynosi od kilku tygodni do kilkunastu miesięcy. Ale znacznie dłużej trzeba czekać na samą diagnozę – czas ten wynosi na świecie średnio 7 lat. W międzyczasie pacjentka zmuszona jest żyć w nieustającym bólu, który odciska piętno na jej kondycji fizycznej i psychicznej oraz aktywności życiowej i zawodowej. Istotnie obniża też szanse na realizację planów macierzyńskich.

– W Polsce rekordzistki „tułały” się od lekarza do lekarza nawet dekadę! Ja sama zawyżam średnią, bo na diagnozę czekałam 17 długich lat. Za bardzo zaufałam ginekologowi, który na podstawie zgłaszanych objawów nie widział podstaw do pogłębienia diagnostyki i odmawiał dostępu do świadczeń. Gdy zaniepokojona pogarszającym się stanem zdrowia zmieniłam lekarza, ten rozpoznał objawy na pierwszej wizycie i skierował mnie na odpowiednie badania na cito. Ale taki „sukces” przy zmianie lekarza to wciąż rzadkość w diagnostyce endometriozy.

Czy wniesiona interpelacja poselska to szansa na nowe rozdanie w podejściu do terapii endometriozy w Polsce? O tym prawdopodobnie przekonamy się w najbliższym czasie. Resort zdrowia ma czas na odpowiedź do 14 grudnia br.

Źródło: sejm.gov.pl, endometriozapolska.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ:

„Ginekolodzy mówili, że ma boleć. Uwierzyłam, że nic mi nie jest”. Jak endometrioza zmieniła życie Joanny?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Lekarz dał do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą”. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę

ciąża po endometriozie
fot. Pixabay

O tym, że choruję na endometriozę, dowiedziałam się po kilku latach bezowocnych starań o dziecko. Lekarze zbagatelizowali jednak problem i gdyby nie jedno ważne wydarzenie z mojego życia, z pewnością nadal wierzyłabym w to, że już nigdy nie zostanę matką.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mam na imię Anna, mam 38 lat. Z moim mężem starania o dziecko rozpoczęliśmy około 10 lat temu. Po czterech latach i dziesiątkach negatywnych testów ciążowych zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego wciąż nie udaje mi się zajść w ciążę.

Zaczęliśmy szukać przyczyny problemu, po serii wizyt lekarskich w końcu dowiedzieliśmy się, gdzie leży źródło naszych niepowodzeń. Podeszłam do zabiegu laparoskopii i wówczas lekarz zdiagnozował u mnie endometriozę I stopnia oraz obustronną niedrożność jajowodów. Nie wiedziałam wówczas, czym jest endometrioza. Zaczęłam czytać i szukać informacji na temat tajemniczej choroby, którą u mnie odkryto. Jednak miesiączkowałam w miarę normalnie i nigdy nie męczyłam się z powodu bólu.

Lekarz, który przeprowadził zabieg laparoskopii, nie udrożnił jajowodów. Zaproponował za to leczenie witaminami i dał do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą. Bardzo to wówczas przeżyłam, a oparcie miałam jedynie w mężu i rodzinie.

Prawie każda osoba, z którą w tym czasie rozmawiałam, radziła mi, żeby „odpuścić, a wtedy na pewno się uda”. Tylko jak miało się udać, skoro moje jajowody były niedrożne?

Zobacz także: „Endometriozie zawdzięczam obecną siebie”. Historia Kasi

Decyzja o in vitro i kolejne rozczarowania

Po czterech latach przerwy w staraniach o dziecko podjęliśmy z mężem decyzję o in vitro. Byłam wówczas pełna nadziei, a lekarz dodatkowo wzniecił nasz entuzjazm mówiąc, że z pewnością zajdę w ciążę. Wyniki badań  również napawały optymizmem.

Oczywiście w klinice leczenia niepłodności opowiedziałam lekarzowi o endometriozę. Usłyszałam jednak, że moja choroba nie jest przeszkodą w zapłodnieniu i że przy takich wynikach badań wszystko z pewnością się uda.

Z sercem przepełnionym nadzieją podeszliśmy zatem do zabiegu. Uzyskaliśmy zarodki dobrej jakości i wszystko szło zgodnie z planem. Niestety, nie udało się uzyskać ciąży. Zdecydowaliśmy się zatem z mężem na drugie podejście, jednak i tym razem wynik testu ciążowego był negatywny.

Mój świat się zawalił. Szczególnie mocno bolało to, że nikt nie rozumiał mojego bólu. Każdy chciał podzielić się mądrą radą, jednak żadna z tych osób nie zdawała sobie sprawy, jak słowa mogą ranić.

Później była następna procedura in vitro, o której tym razem nie powiedzieliśmy nikomu. Pojawiły się dodatkowe badania i kolejne pytania do lekarzy, czy moja endometrioza ma wpływ na implantację zarodka. „Pani endometrioza nie ma z tym nic wspólnego, ma pani dobre wyniki” – słyszałam jak mantrę. Lekarz zasugerował, że gdybym miała endometriozę w macicy, to badanie USG byłoby dla mnie bardzo bolesne, a przecież mnie nic nie bolało!

Zobacz także: Endometrioza utrudnia Agnieszce zajście w ciążę. Po operacji odrodziła się w niej nadzieja

Na forum znalazłam nazwisko pewnego doktora

Kolejne dwie próby zapłodnienia pozaustrojowego ponownie zakończyły się fiaskiem. W międzyczasie przez przypadek trafiłam na Facebooku na grupę „In vitro przed i w trakcie”. To właśnie dziewczyny z forum pomogły mi w tym trudnym okresie. Kiedyś podczas jednej z rozmów padło tam nazwisko doktora Olka – lekarza, „który czyni cuda”. Znajoma z tej grupy podała mi jego prywatny numer. Nie namyślając się długo, zadzwoniłam.

Doktor Jan Olek okazał się być moim aniołem stróżem. Już po pierwszej rozmowie miałam duszę wolną od żalu i złości po nieudanych próbach zajścia w ciążę. Nie liczyłam na to, że lekarz mi pomoże, bo niby jak, skoro moje jajniki, jak mi do tej pory mówiono, do niczego się nie nadawały. Ale doktor Olek dał mi nadzieję! Umówiłam się więc na wizytę.

Był to pierwszy lekarz, który mnie wysłuchał i doradził. Miałam wrażenie, że naprawdę chciał mi pomoc. Wspólnie podjęliśmy decyzję o operacji. Po zabiegu zemdlałam w ubikacji. Leżąc na ziemi i płacząc zastanawiałam się: „Ania, dlaczego ty się tak męczysz? Odpuść sobie, nigdy nie zostaniesz mamą!”

Tego dnia przyszedł do mnie doktor Jan. Na wpół przytomna słuchałam jego diagnozy. Lekarz wytłumaczył, że moja endometrioza II stopnia zajęła całą macicę i zatoce Douglasa. Doktor udrożnił lewy jajowód i oświadczył, że teraz nic nie stoi na przeszkodzie w staraniach o dziecko. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam, setki myśli przewijały się wówczas przez moją głowę.

Zobacz także: „Ginekolodzy mówili, że ma boleć. Uwierzyłam, że nic mi nie jest”. Jak endometrioza zmieniła życie Joanny?

Za namową koleżanki zrobiłam test ciążowy

Po dwóch miesiącach od operacji zauważyłam, że moja miesiączka się spóźnia. Zastanawiałam się, czy powodem mógł być zabieg, który przeszłam w ostatnim czasie.

Za namową koleżanki zrobiłam test ciążowy. Nie spodziewałam się cudu – w końcu doświadczyłam już tylu rozczarowań. Nagle moim oczom ukazały dwie kreski. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę! Natychmiast pobiegłam po kolejne dwa testy i każdy z nich wyszedł pozytywny.

Gdy byłam już pewna, że jestem w ciąży, natychmiast zadzwoniłam do doktora Olka. Podziękowałam mu i powiedziałam, że jest moim aniołem stróżem. To dzięki niemu oczekuję teraz przyjścia na świat małej Sophie.

Nie wiem, czy moja historia komuś pomoże, jednak chciałabym przekazać wam jedno. Zanim kobiety z endometriozą pogodzą się z faktem, nigdy nie będzie im dane zostać matkami, powinny zgłosić się do kliniki Miracolo.

Łatwo jest trafić na niedoświadczonego lekarza, który zbagatelizuje problem. Nie można się jednak poddawać! Warto dopytywać, czytać i szukać innych dróg wyjścia z sytuacji. Pisząc te słowa mam oczy pełne łez. Wciąż pamiętam dzień operacji i słowa doktora Janka, w których przekonywał mnie, że jest dobrej myśli. Bardzo Panu dziękuję!

Leczenie endometriozy w klinice Miracolo. Historia Anny

fot. archiwum prywatne

Leczenie endometriozy w klinice Miracolo. Historia Anny

fot. archiwum prywatne

Leczenie endometriozy w klinice Miracolo. Historia Anny

fot. archiwum prywatne

 

 

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.