fbpx
Przejdź do treści

Wizyta w klinice leczenia niepłodności – czy to już czas? [EKSPERTKA]

Wizyta w klinice leczenia niepłodności - para i lekarka.
Fot: sheeler

Mija kolejny i kolejny miesiąc, a ciąży wciąż brak? Frustracja narasta, pojawiają się pierwsze znaki zapytania – co robić?! Czy to już czas na wizytę w klinice leczenia niepłodności? Kiedy warto wybrać się do specjalistycznej przychodni, o czym należy pamiętać w czasie starań o dziecko i co zbadać na samym początku – sprawdź!

Wiek pod lupą

Zastanawiając się nad tym, czy właśnie nadszedł czas na konsultację ze specjalistą zajmującym się trudnościami w zakresie płodności, warto przede wszystkim odnieść się do podstawowej definicji niepłodności:

Możemy mówić o niej w momencie, gdy para stara się o dziecko przez rok regularnych stosunków (2-3 razy w tygodniu) bez zabezpieczenia i do ciąży nie dochodzi. Co ważne, mowa o parach, które mają mniej niż 35 lat. Jeśli przekroczono ten wiek, niepłodności można stwierdzić już po pół roku.

A co, jeśli para jest już po 40-stce? Wtedy nie ma na co czekać – wizyta w klinice powinna odbyć się jak najszybciej. Czas reprodukcyjny jest niezwykle cenny, a bardzo szybko ucieka (zwłaszcza u kobiet). Czasami miesiąc, dwa, trzy mogą mieć kluczowe znaczenie dla powodzenia starań – bądź jego braku.

Co ważne, zdarza się, że niektórzy myślą: „Co z tego, że mamy 45 lat? Jeśli nie uda nam się naturalnie, zawsze zostaje in vitro” – niestety, to tak nie działa. Skuteczność in vitro jest w tym wieku znikoma, ponieważ jest to metoda, która bazuje na naturalnych możliwościach organizmu – nie jest magiczną różdżką, która cofa czas. Dlatego też nie warto odkładać konsultacji na później, co dotyczy także młodszych pacjentów – wiek biologiczny, niestety, nie zawsze odpowiada temu metrykalnemu. Często bowiem zdarzają się np. pacjentki, które mając około 30 lat, otrzymują wynik badania AMH (rezerwy jajnikowej) na poziomie 0,5 ng/ml. Jest to niski poziom, o który kobiet w tym wieku się „nie podejrzewa”. W takim przypadku zwlekanie z wizytą w specjalistycznej klinice przez kolejne miesiące może sprawić, że nawet in vitro (klasyczne) niewiele zdziała.

Wizyta w klinice leczenia niepłodności – do kogo udać się najpierw?

Czy faktycznie konieczna jest od razu wizyta w przychodni leczenia niepłodności? Może konsultacja ze „zwykłym” ginekologiem wystarczy? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi – to zależy. Jak to zostało wspomniane, jeśli para jest około 40-stki, najlepiej od razu udać się do specjalisty od płodności. Jeśli zaś starania rozpoczynają 20-30-latkowie, którzy nie mieli zdiagnozowanych chorób, zaburzeń czy przeprowadzanych zabiegów mogących wpłynąć na płodność, ginekolog wydaje się być dobrym kierunkiem.

To właśnie u niego można wykonać podstawowe badania, jak np. badanie ginekologiczne, USG, badania hormonalne czy monitoring cyklu. Co jest pod tym względem istotne, należy też zwrócić uwagę, czy ginekolog zleci sprawdzenie stężenie wspomnianego wcześniej AMH. Jeśli tego nie zrobi, należy poprosić – dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ rezerwa jajnikowa jest w stanie od razu pokazać, czy mamy jeszcze czas na spokojne próby i „czekanie”, czy może od razu trzeba rozpocząć specjalistyczne leczenie. Jeżeli otrzymamy wynik między 0,7 ng/ml a 1,2 ng/ml to wykwalifikowany lekarz w klinice leczenia niepłodności będzie w stanie najlepiej doradzić dalsze postępowanie.

Wynik okazał się wyższy? Można więc dać sobie jeszcze czas, ale jeśli trwa to długo, a efektów wciąż brak, wskazana będzie specjalistyczna konsultacja – warto w tym celu trzymać się wspomnianych w definicji terminów. Leczenie się w przychodni ginekologicznej przez dwa czy trzy lata może „ukraść” niezwykle cenny czas.

Kiedy udać się do kliniki leczenia niepłodności szybciej?

No dobrze, a czy są sytuacje, które sprawiają, że nie powinno się czekać w ogóle – nawet jeśli partnerzy mają około 20-30 lat? Oczywiście, oto ich przykłady:

  • Kobieta ma zdiagnozowaną endometriozę (III i IV stopień to bezpośrednie wskazania do in vitro);
  • Niedrożność jajowodów;
  • Opisany już niski poziom AMH u kobiety;
  • Mężczyzna ma parametry nasienia poniżej normy;
  • Partner jest nosicielem chorób wirusowych, np. HIV;
  • Pary dotyczy nosicielstwo zmian genetycznych, których skutkiem są ciężkie i nieodwracalne zmiany u dzieci –  w przypadku IVF można przeprowadzić diagnostykę przedimplantacyjną;
  • Kobieta lub mężczyzna są przed planowanym leczeniem nowotworowym: „Jeśli chodzi o młode kobiety, które chorują np. na raka piersi, chłoniaki czy inne nowotwory, które mogą znacznie uszkadzać jajniki chemioterapią, wskazane jest tzw. zabezpieczenie płodności jeszcze przed rozpoczęciem leczenia” – mówi dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalistka położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej nOvum w Warszawie;
  • I inne.

Co ważne, wskazane tu czynniki dotyczą zarówno kobiet, jak i mężczyzn, ponieważ potencjał rozrodczy rozpatruje się zawsze w stosunku do danej pary, a nie oddzielnie każdego z partnerów. Dlatego też ewentualną diagnostykę należy rozpocząć jednocześnie.

Troska o płodność – zadanie na co dzień

Jak widać, jest to bardzo szeroki temat, który wiąże się z wieloma czynnikami. Stąd też każdą sytuację powinno się rozpatrywać indywidualnie. I – co ważne – niezależnie od wieku czy różnego rodzaju schorzeń, o płodność trzeba dbać na co dzień. Zdrowy tryb życia, czyli regularna aktywność fizyczna, zbilansowana dieta, niepalenie papierosów, troska o utrzymanie BMI w normie, przyjmowanie kwasu foliowego i witaminy D3, powinny towarzyszyć każdej z osób, które planują ciążę. Nawet jeśli koniec końców okaże się, że konieczne będzie in vitro, czy nawet in vitro z dawstwem komórek lub zarodków, organizmy przyszłych rodziców muszą być jak najzdrowsze – samo zajście w ciążę to przecież dopiero początek. Ostatecznym sukcesem będzie donoszenie ciąży i urodzenie zdrowego dziecka, a do tego musi być odpowiednia baza i optymalne warunki do rozwoju płodowego.

Wciąż nie wiesz, co zrobić? Może masz obawy, czy wizyta w klinice leczenia niepłodności = in vitro? Warto obalić ten mit – specjaliści mają do dyspozycji wiele różnych metod leczenia. Jeśli chodzi o in vitro, muszą być spełnione do niego wskazania, a pacjenci muszą być na to gotowi. Nie trzeba więc z góry zakładać, że okaże się to jedyną deską ratunku – najpierw pozwól sobie ją w ogóle wziąć. Daj szansę swojej płodności.

nOvum

Dr n. med. Monika Łukasiewicz – specjalistka ginekolog-położnik, specjalistka endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, seksuolog z Przychodni Lekarskiej nOvum w Warszawie, w której prowadzi m.in. diagnostykę niepłodności, leczenie zachowawcze pary (np. monitoring cyklu, stymulację owulacji), inseminacje, kwalifikacje, przygotowanie i stymulację pacjentów do zabiegu in vitro czy transfer zarodków. Prowadzi też ciąże po leczeniu niepłodności.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!
Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.