fbpx
Przejdź do treści

Wiem, że nic nie wiem

owulacja
fot. 123rf.com

Od kilku lat w Polsce utrzymuje się przykra tendencja – dostępność do wiedzy rośnie, a pęd do niej maleje. Internet zastępuje książki, poradniki, a nawet lekarzy. Kobiety często na własną rękę prowadzą kalendarzyk, nie wiedząc, czym jest owulacja.

Większość kobiet w wieku reprodukcyjnym miesiączkuje. W związku z tym w ich organizmach zachodzi cała masa procesów, które są nieodłączną częścią ich codzienności. Fakt, nie widać ich na pierwszy rzut oka. Jednak to, że czegoś nie widać, nie oznacza, że tego nie ma. Czym jest i kiedy ma miejsce owulacja, jak wylicza się dni płodne – dla wielu z nas są to niemalże kosmiczne tajemnice.

Potwierdzają to badania, które zrealizowano w ramach kampanii społecznej „Płodne Gadki”. Okazuje się, że 33% Polek ma problem z prawidłowym wskazaniem umiejscowienia macicy, a 27% – trudność z określeniem położenia pochwy. Co ciekawe, eksperci wskazują, że największą niewiedzą wykazują się pary w wieku 26–35 lat.

Moja wiedza? Zerowa

„Wiem, że pierwszy dzień cyklu to pierwszy dzień miesiączki. Owulacja jest chyba wtedy, kiedy moje jajeczko może zostać zapłodnione, a dni płodne mamy tuż po okresie i… jeszcze kiedyś. Mówiłam, że jestem kompletnie nieświadoma. Zawsze pytam o takie sprawy znajomą panią doktor, ale później i tak nigdy tych informacji nie zapamiętuję” – mówi szczerze 25-letnia Izabela. Jest jednak świadoma braków, stan swojej wiedzy o funkcjonowaniu kobiecego organizmu i płodności oceniła bowiem bardzo źle.

Podobnie widzi to Katarzyna z Białegostoku: „Uważam, że mam zerową wiedzę. Nie umiałabym dokładnie wytłumaczyć, co to jest owulacja, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Nie było mi to potrzebne. W życiu nie umiałabym wyliczyć dni płodnych. Nie mam też bladego pojęcia, kiedy zaczyna się cykl. Zawsze zabezpieczałam się tabletkami i nie potrzebowałam takich informacji” – ocenia i skłania tym samym do pytań. Czy skoro obecnie nie chcę mieć dzieci, tego typu informacje nie są mi do niczego potrzebne?

Zainteresuję się tym później

Taki obraz przedstawia nam niemal każda kobieta, z którą rozmawialiśmy. „Nie wyliczałam sobie nigdy dni płodnych, bo nie miałam takiej potrzeby. Wiem, kiedy zaczyna się cykl, kiedy się kończy i na razie w zupełności mi to wystarcza, bo póki co nie planuję dzieci. Regularnie odwiedzam lekarza, z moim organizmem nie dzieje się nic złego. Myślę, że wszystko jest pod kontrolą” – powiedziała Kasia, studentka z Warszawy.

Choć kobiety nisko oceniają swoją wiedzę na temat płodności i funkcjonowania własnego organizmu, to lekarze uspokajają – nie jest tak źle. „Przekrój pacjentów jest ogromny, a ich wiedza bardzo zróżnicowana” – zapewnia dr n. med. Wojciech Kolawa, kierownik Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Miejskiego Specjalistycznego im. Gabriela Narutowicza.

Jak trwoga, to do… książek

Młode kobiety wydają się raczej skłonne do poszukiwań wiedzy dopiero wtedy, kiedy pojawi się ewentualny problem. Co, jeśli okazałoby się, że masz trudności z zajściem w ciążę? Czy wiedziałabyś, co sprawdzić, gdzie szukać pomocy? „Nie miałabym pojęcia, od czego zacząć i co badać. Pewnie liczyłabym na to, że poinstruuje mnie ginekolog” – odpowiada Izabela. „Gdybym chciała mieć teraz dziecko i pojawiłyby się problemy, pewnie poddałabym się lekarzom. Jestem w sumie ciekawa, co można wtedy sprawdzać. Pewnie dużo ważnych rzeczy, o których nie wiem. Nie czytam o tym, bo jak na razie mnie to nie dotyczy” – wtóruje jej Katarzyna. Zaznacza przy tym, że szukałaby informacji w różnych źródłach. śród nich wymienia internet i rozmowy z osobami, które są w podobnej sytuacji.

Wysoko wykwalifikowani specjaliści, do których trafiają pacjentki z konkretną diagnozą, problemu niewiedzy nie widzą. Nic dziwnego – kobiety, które przychodzą do ich gabinetów, są już po „internetowym szkoleniu”. „Moje pacjentki zazwyczaj są już oczytane. Czasem jest to wiedza wręcz magiczna – uśmiecha się prof. dr n. hab. Sławomir Wołczyński, kierownik Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, jednak zdaje sobie sprawę, że poza jego gabinetem nie jest już tak kolorowo. – Wiedza dotycząca zapobiegania ciąży czy znajomości cyklu nie jest zbyt obszerna, a wynika to często z wychowania, wypaczania wzorów przez podejście podwórkowe – tłumaczy prof. Wołczyński, którego zdaniem temat seksualności i płodności staje się w Polsce tabu. – Nawet wśród swoich studentów częściej obserwuję poglądy zachowawcze niż liberalne – mówi i pośpiesznie dodaje, że pełna głowa nie równa się poczęciu. – Wiedza nie jest potrzebna do zachodzenia w ciążę, trzeba po prostu współżyć”.

Wiem, ale co z tego?

Joanna, która jest młodą prawniczką, również poruszyła w rozmowie z nami ten wątek: „Co do zasady, jeśli ktoś nie planuje ciąży albo jej unika, to się tym po prostu nie interesuje. Jeśli ktoś jest nieaktywny seksualnie, to po co mu ta wiedza? Ja akurat trochę wiem, bo niedawno byłam u ginekolożki, która wypytywała mnie o wszystko” – mówi. Rzeczywiście, Joanna potrafiła wyjaśnić, czym jest owulacja i kiedy występuje. Poziom swojej wiedzy o funkcjonowaniu kobiecego ciała oceniła jednak jako średni, chociaż umiała też określić czas występowania dni płodnych: „Wypadają one mniej więcej w środku cyklu. Cykl zaczyna się pierwszego dnia okresu, a dni płodne przypadają jakieś 4–5 dni po miesiączce” – powiedziała. Jednak mimo że sama posiada tego typu informacje, w jej wypowiedziach wciąż pobrzmiewało swego rodzaju zdziwienie: „Nie widzę żadnego problemu w niewiedzy”.

Trudne początki

Jedną z hipotez dotyczących takiego podejścia do sprawy może być proces, któremu wszyscy jesteśmy poddawani od małego, czyli uczenie się. Edukacja seksualna i lekcje biologii często ograniczają się do podstawowych informacji. Dzieciom nie tłumaczy się, jak ważna jest znajomość własnego organizmu. W późniejszych latach może to wpływać nie tylko na brak konkretnej wiedzy, lecz także jakość i częstotliwość kontrolowania zdrowia. „Moja pierwsza wizyta u ginekologa miała miejsce, kiedy zaczęłam współżyć ze swoim chłopakiem i chciałam zacząć brać tabletki. Miałam już wtedy ponad 20 lat – opowiada Izabela. – Myślę, że jesteśmy bardzo źle edukowane i wciąż są to wstydliwe tematy, o których się nie mówi. Dziewczynka nie jest uczona swojego ciała, nie chodzi też do ginekologa na pierwsze wizyty, kiedy nie powinna być nawet jeszcze badana jak kobieta. Powinnyśmy być przyzwyczajane do tego typu tematów, a tego się nie robi. Która z dziewczynek w podstawówce czy gimnazjum w momencie pierwszej miesiączki idzie do ginekologa?” – dodaje.

Gdzie zatem szukać wiedzy? Wszędzie – zgodnie mówią specjaliści. „Żadna wiedza nie szkodzi, szkodzą źle zrozumiane informacje – ostrzega dr Wojciech Kolawa. Najlepszym początkiem dla każdej kobiety jest wizyta u specjalisty. – Zawsze należy zacząć od fundamentów, a te przekaże każdy profesjonalny lekarz” – zachęca dr Kolawa.

Pies pogrzebany

Kobiety, z którymi rozmawiałyśmy, w większości miały poczucie braku wiedzy na temat owulacji, dni płodnych i płodności w ogóle. Z drugiej jednak strony, nie do końca rozumiały, do czego taka wiedza mogłaby im być potrzebna. Szczególnie jeśli obecnie nie planują posiadania dzieci.

Zaznaczyć warto jednak, że znajomość funkcjonowania kobiecego cyklu nie odnosi się tylko do ewentualnej ciąży. W dużej mierze jest to przede wszystkim nasze własne zdrowie. Nieprawidłowości związane z miesiączką mogą świadczyć między innymi o problemach z hormonami, PCOS czy chorobie Hashimoto. Dobrze byłoby mieć więc odpowiednią wiedzę, jeszcze zanim trudności nas przerosną. Początkowo przywołane dane nie napawają jednak optymizmem, co potwierdziły w rozmowach z nami młode kobiety. Na szczęście wszystko jest do nadrobienia.

Lekarze całkiem przyzwoicie oceniają podstawową wiedzę kobiet na temat ich własnego organizmu, jednak, jak przyznają, gorzej jest z interpretacją zebranych informacji. „Wielu kobietom trudno w praktyce zastosować teoretyczną wiedzę i bardzo swobodnie interpretują wyniki własnych obserwacji, często ufając swojej intuicji” – ostrzega dr Kolawa. Samodzielne wyciąganie wniosków i stosowanie domowych czy internetowych sposobów polecanych przez koleżanki i forumowiczki bywa złudne. Łatwo przedobrzyć. Podczas starań o dziecko kobiety same lub za pomocą aplikacji wyliczają owulację, dni płodne i czas na współżycie. Nakładają swoisty reżim na seks, tym samym popełniając powtarzalny i stały błąd – chcąc trafić w dni płodne, omijają je. Każdy organizm jest inny i wymaga indywidualnego podejścia, nie wszystkie internautki są takie same.

1. Owulacja nie zawsze przypada na 14. dzień cyklu

W rzeczywistości dzieje się tak bardzo rzadko. Wiele kobiet nie ma pojęcia, kiedy ma dni płodne. Oczywiście, jeśli masz 28-dniowy cykl, to najpewniej dzień płodny będzie przypadał na jego 14. dzień. Jednak jeśli twój cykl trwa 24 dni, owulacja będzie wcześniej. Analogicznie gdy cykl jest dłuższy – owulacja będzie później. Wiele par z niecierpliwością czeka na „magiczny 14. dzień”. Często zupełnie niepotrzebnie. Dlatego obserwuj swój organizm i prowadź kalendarzyk.

2. Życie komórki jajowej jest bardzo krótkie

Długość życia komórki jajowej wynosi od 12 do 24 godzin. Można więc zacząć się zastanawiać, jak to możliwe, żeby jakakolwiek kobieta zaszła w ciążę! Na całe szczęście jest jeszcze mężczyzna. Plemnik w pochwie jest w stanie przeżyć nieco dłużej niż komórka jajowa. Wszystko zależy od warunków panujących w drogach rodnych kobiety. Jeśli w pochwie nie ma śluzu szyjkowego, plemniki mogą przeżyć od pół godziny do jednej doby. Natomiast jeśli obecny jest śluz szyjkowy, to plemniki mają szansę przetrwać nawet 72 godziny. Maksymalnie plemniki mogą przeżyć do 6 dni. Dzięki temu szanse na zapłodnienie, a więc spotkanie komórki z plemnikiem, wzrastają.

3. Seks co 2–3 dni ma wpływ na płodność

Według badań seks co dwa-trzy dni poprawia jakość plemników. Jeśli zatem będziecie kochać się regularnie, macie największą szansę na wykonanie zadania, czyli zapłodnienie. Oczywiście w czasie owulacji warto zwiększyć wysiłki.

4. Temperatura kobiecego ciała wzrasta podczas owulacji

Obserwuj swój organizm i mierz temperaturę. Jeśli czujesz się „cieplejsza”, być może to jest właśnie „ten” moment. Jednak niech to nie będzie jedyna wskazówka, którą się sugerujesz. Pamiętaj o cyklu miesiączkowym i dniach płodnych.

5. Wydzielina z szyjki macicy jest najbardziej wiarygodnym wskaźnikiem płodności

Śluz szyjkowy wydzielany jest przez cały cykl miesiączkowy. W zależności od dni płodnych lub niepłodnych zmienia swoją konsystencję. Na początku i pod koniec cyklu przypomina gęstą pastę, tworząc dla plemników barierę nie do pokonania. Przed owulacją i w jej trakcie ujście do pochwy staje się szczególnie wilgotne, a śluz jest biały. W konsystencji przypomina surowe białko kurze.

6. Stres zaburza owulację

Jeśli jesteś po wpływem stresu, jesteś chora lub po prostu żyjesz zbyt szybko, data twojej owulacji może łatwo ulec zmianie. Na płodność ma wpływ wiele czynników, a twoje samopoczucie należy do tych najważniejszych.

Artykuł pochodzi z archiwalnego magazynu Chcemy Być Rodzicami (nr 22, styczeń 2017 r.)

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!
Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.