Przejdź do treści

Większość kobiet nie ma orgazmu. Jak to zmienić?

czy punkt G istnieje
fot. Fotolia

Naukowcy podali, że aż 80% kobiet nie ma orgazmu podczas stosunku. 4 na 5 kobiet nie szczytuje podczas współżycia. Podpowiadamy, jak to zmienić!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Journal of Sex & Marital Therapy opublikowało badania ankietowe w których wzięło udział 1000 kobiet w wieku od 18 do 94 lat.  Z ich wyników wynika, że znaczna większość kobiet nie przeżywa orgazmu bez stymulacji łechtaczki.
Kobiety, które nie szczytują podczas stosunku uważały się za „inne”, bo nie potrafią ”dojść” i czuły się osamotnione, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę problem dotyczy większości pięknej płci. Do tej pory nikt nie prowadził takich badań na forum publicznym. Dlatego temat kobiecego orgazmu był swoim tematem tabu. Zarówno kobiety przez to, że nie szczytują podczas penetracji czują się „gorsze” jak i mężczyźni, którzy mają poczucie, że nie potrafią dać satysfakcji swoim partnerkom.

Czytaj też: Przyjemny seks pomaga zajść w ciążę

Więc wychodzi na to, że kobiety, które dochodzą do orgazmu podczas stosunku powinny czuć się szczęśliwe i spełnione. Niestety należą do mniejszości. Natomiast reszta też nie powinna się martwić, bo… wystarczy włączyć stymulację łechtaczki do regularnego współżycia, by orgazm stał się osiągalny – podpowiadają naukowcy.

Jak osiągnąć orgazm podczas stosunku?

Więcej gry wstępnej 
Niektóre kobiety potrzebują delikatnej stymulacji łechtaczki przed seksem, aby  w ogóle mogło dojść do stosunku. Twoja łechtaczka staje się wyprostowana podczas podniecenia (jak penis), więc jeśli jesteś odpowiednio pobudzony, może to oznaczać, że jest ona poddawana wystarczającemu tarciu podczas seksu, aby umożliwić ci osiągnięcie orgazmu.

Lepiej późno niż wcale, czyli pieszczoty po stosunkuTo, że kobiety nie osiągają orgazmu podczas współżycia, wcale nie znaczy, że mają z niego w ogóle rezygnować. Lepiej przynajmniej cieszyć się z niego nawet po stosunku, jeśli oczywiście twój partner nie zasypia zaraz po współżyciu.

Wibrator  wkracza do akcji
Pozbądź się wszystkich obaw związanych z tym, że używając wibratora odstraszysz swojego mężczyznę. Jeśli ma problem z twoim mechanicznym przyjacielem, to jego problem. Porozmawiaj z nim o tym. Pamiętając, że nie chodzi o to, byś “zabawiała” się sama, ale możesz wspólnie z mężem partnerem wspólnie go użyć, by doprowadzić ciebie i jego do rozkoszy.

Pamiętaj, że dobry seks to prawo, a nie przywilej.

Polecamy: In vitro a seks – zobacz, co radzi ekspert!

Źródło: metro.co.uk

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Lekarz był pewien, że to ciąża. A to była torbiel czekoladowa

Torbiel wielka na 10 cm.  6 operacji usunięcia endometriozy.  Jak Donacie udało się pokonać chorobę? Jak endometrioza wpłynęła na jej życie i jak zmieniła plany na macierzyństwo… Poznajcie tę wzruszającą historię kobiety, która znalazła w sobie chęć na wspieranie i pomaganie innym kobietom z endometriozą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z Donatą Sobanią-Byczkowską (lat 34) rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska

Kiedy i jak dowiedziała się pani o tym, że choruje na endometriozę?

O podejrzeniu endometriozy dowiedziałam się w 2007 roku. Miewałam coraz silniejsze bóle w macicy. Udałam się do ginekologa, który nie miał możliwości zrobienia USG, ale stwierdził, że jestem w zaawansowanej ciąży i że w czasie jego wieloletniej praktyki nigdy się jeszcze co do tego nie pomylił. Doktor skierował mnie na USG i okazało się, że to nie była ciąża. Miałam na lewym jajniku torbiel o wielkości 8×10 cm. Moja pierwsza operacja odbyła się w tym samym tygodniu. Diagnoza: torbiel czekoladowa z podejrzeniem endometriozy.

Czy lekarze podczas diagnozy endometriozy wykazali się empatią, czy twierdzili, że bolesne miesiączki to „normalna sprawa”?

Na szczęście nigdy nie spotkałam się z lekarzami, którzy nie wierzyliby moim objawom. Mając stwierdzoną endometriozę byłam zawsze kierowana do specjalistów w tej dziedzinie, którym dobrze znane są symptomy choroby.

Czy operacja pomogła pani w walce z endometriozą?

Jestem po sześciu operacjach. Odbywały się one przeciętnie co dwa lata. Jeszcze parę lat temu nie miałam takiej wiedzy o endometriozie jak teraz. Pamiętam, że po operacjach w Anglii przyszedł do mnie lekarz i mówił za każdym razem, że nie usunął wszystkich zmian, bo się nie dało. Teraz wiem, że dlatego nawrót endometriozy za każdym razem był tak szybki. Półtora roku temu postanowiłam poszukać prywatnej kliniki leczenia endometriozy. Natrafiłam na klinikę Miracolo. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak profesjonalną, kompetentną, przyjazną i empatyczną kadrą ludzi, pracujących w jednym miejscu. Operacja była wykonana bardzo dokładnie, z usunięciem wszystkich widocznych zmian i ognisk endometriozy. Wiem to, bo po półtora roku, bez terapii hormonalnej, nie odczuwam żadnych symptomów endometriozy.

Jak łączyła pani pracę z chorobą? Czy pracodawcy byli wyrozumiali?

Przez wiele lat pracowałam w przedszkolu w Londynie. Łapałam od dzieci wszystkie  wirusy i bakterie. Byłam ciągle chora. Moja odporność była bardzo obniżona. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że to wszystko związane było z endometriozą. Pracodawcy byli bardzo wyrozumiali. Rekomendowali mi nawet sprawdzonych specjalistów i organizowali wolny czas, żebym mogła się do nich udać.

Czytaj też: Torbiele endometrialne – późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Co endometrioza zmieniła w pani życiu?

Rok temu założyłam grupę wsparcia pod nazwą Endometrioza-ANTIDOTUM. Na tą inicjatywę wpłynęło parę wydarzeń w moim życiu, ale to najważniejsze, to własne doświadczenie z chorobą. Niespełna dwa lata temu trafiłam na cytaty Alberta Einsteina, że nie można uzyskać nowych rezultatów robiąc w kółko to samo i żeby zagłębić się w naturę, bo wtedy zrozumiemy wszystko o wiele lepiej. To dało mi do myślenia , bo przecież przez wiele lat stosowałam się do tych samych zaleceń lekarzy, a efekty były ciągle te same; szybkie nawroty choroby, operacje i ból… Od tamtej pory wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam zdobywać wiedzę na temat endometriozy i byłam zdumiona ogromem informacji odnośnie naturalnego leczenia, a zarazem zszokowana, że przez 9 lat nie usłyszałam o żadnej z tych alternatyw od prowadzących mnie lekarzy. Mając świadomość wyboru zaczęłam wdrażać różne terapie i metody leczenia w życie i zauważać bardzo dobre efekty. Przyłączyłam się do istniejącej grupy wsparcia, ale nie znalazłam tam tego, czego szukałam. Większość wpisów była dołująca i pesymistyczna i właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że naglącą potrzebą w środowisku kobiet z endometriozą jest pozytywne nastawienie, dawanie nadziei, dzielenie się dobrymi doświadczeniami, tym co może pomóc również komuś innemu. Inspiracją do stworzenia grupy samopomocowej byli też inni ludzie, których spotkałam na swojej drodze, między innymi lekarz, dr Tomasz Songin, który w najcięższych chwilach tak bardzo mi pomógł , poświecił ku temu swój prywatny czas i miał przy tym tak wielkie serce i tą nieziemską energię, którą zarażał… i czułam, że muszę się w jakiś sposób odwdzięczyć za te wszystkie dobre rzeczy, które mnie spotkały w tych chwilach cierpienia. Spotykając w swoim życiu kogoś wyjątkowego, samemu chce się być lepszym człowiekiem. Szerzenie świadomości o endometriozie w pozytywny sposób daje mi poczucie, że robię coś pożytecznego, że może jakaś informacja przyczyni się do polepszenia jakości życia kogoś innego.

Jest takie powiedzenie:

„Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla jednej osoby.”

Ta grupa niesie również nadzieję dla mnie, bo ja wciąż poszukuję swojego antidotum, odpowiedzi, wskazówek, świadectw od kobiet, które zaszły w ciążę, pomimo, że lekarze nie dawali im żadnych szans, albo tych które dzięki determinacji pokonują chorobę. Takich kobiet jest coraz więcej. To wszystko motywuje mnie do dalszych kroków w kierunku szerzenia wiedzy o endometriozie. Niedawno powstała również strona internetowa www.endometrioza-antidotum.com, gdzie sześciu wspaniałych specjalistów; ginekolog, lekarz medycyny naturalnej, psychoterapeuta, dietetyk, fizjoterapeutka oraz fitoterapeutka udzielają porad, informacji i odpowiedzi na pytania kobiet z endometriozą. Na blogu można przeczytać o zwycięskich historiach kobiet i każda z nich może dodać swój przepis do sekcji zdrowe odżywianie przy endometriozie. Chciałabym, żeby dziewczyny czuły, że są częścią tego bloga i żeby udzielała im się ta pozytywna energia, która będzie wirtualnie na nie oddziaływać:).

Chciałabym podzielić się z Wami jeszcze jedną refleksją…Paradoksem w tym wszystkim jest to, że jestem wdzięczna za endometriozę, bo dzięki niej doceniam więcej, bo znalazłam nową pasję w życiu, bo zawarłam wspaniałe przyjaźnie. Czuję potrzebę bycia czyimś wsparciem i motywacją, i mam nadzieję, że jestem. Oczywiście fajnie byłoby nie mieć endometriozy, ale skoro już jest, to odnajdźmy w niej te dobre strony. Z całego serca życzę każdej endokobiecie, aby odnalazła swoje antidotum oraz szczęście i pamiętała, że pozytywne nastawienie to już połowa sukcesu na drodze do zdrowia.

Czy endometrioza wypłynęła na pani plany związane z macierzyństwem?

Miałam 23 lata jak usłyszałam, że jestem w ciąży, po czym okazało się, że to była jednak torbiel. Wtedy bałam się, że mogłabym być mamą, bo było to dla mnie za wcześnie. Teraz dałabym wiele, żeby to jednak była ciąża. O dziecko staramy się z mężem około 8 lat. Nie poddajemy się, ale chęć bycia mamą i stworzenia rodziny jest bardzo silna. Dlatego postanowiliśmy zaadoptować dziecko. Jesteśmy w procesie przygotowawczym i mocno wierzymy, że nasze dziecko gdzieś na nas czeka. Oboje wierzymy, że tak poprostu miało być.

Co poradziłaby pani innym kobietom zmagającym się z endometriozą?

Przede wszystkim zdobywanie wiedzy z pewnych źródeł. Dołączenie do grup samopomocowych, w których można zaczerpnąć informacji na temat stylu życia i odżywiania przy endometriozie, otrzymać wsparcie, wymienić się doświadczeniem, zapytać o rekomendację specjalisty czy renomowanej kliniki. Szukać pomocy i działać! Natychmiast! Szerokim łukiem omijać ludzi z negatywnym podejściem do choroby, negatywne, dołujące historie. Poszukiwać tylko tych dobrych doświadczeń, bo w nich największa pomoc i nadzieja.

Fot. Archiwum domowe Donata Sobania-Byczkowska

POLECAMY: Lekarz dał mi do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

STRES – przyjaciel i wróg w jednym! Jak sobie z nim radzić? [PODCAST]

Stres – czasami wiąże się z nim przyjemny dreszczyk dodający energii, innym razem staje się on kamieniem na barkach, którego dłużej nie możemy już nieść. Czym tak naprawdę stres jest? W jakiej formie jest w twoim życiu? Jak radzić sobie ze stresem?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli czujesz się zestresowana, albo widzisz jak twój partner codziennie wychodzi do pracy będąc w ogromnym napięciu, zapewne zastanawiasz się, co możesz z tym zrobić. Sposobów na opanowanie stresu jest naprawdę bardzo wiele. Nieraz jednak zanim któryś z nich wykorzystamy, dobrze jest w ogóle zastanowić się, czym ten stres jest? Co takiego wydarza się w moim życiu, że go odczuwam? Co sprawia, że moja przyjaciółka w podobnej sytuacji jest całkowicie wyluzowana? A może bolące mnie od miesięcy plecy to też jest objaw stresu?

Warto jest bliżej przyjrzeć się temu, co jest przecież nierozerwalnie związane zarówno z codziennością, jak i z tak trudnymi okresami w życiu, jak na przykład przedłużające się starania o dziecko. Stres jest, był i będzie. Wcale nie oznacza to jednak, że mamy go tylko i wyłącznie nie lubić. Może rzeczywiście czasami jest naszym przyjacielem?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo nie musisz ze stresem radzić sobie sama!

 

Zobacz też:

Bo to nie zawsze siniaki i krzyki – bierna agresja. Czy jest obecna w twoim życiu? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens? – PODCAST psychologiczny

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością – PODCAST psychologiczny

 

Wszystkie nagrania znajdziesz też na YouTube:

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Projekt: dziecko, czyli jak zajść w ciążę bez partnera. Inseminacja domowa nasieniem dawcy czy zagraniczna klinika?

Zniecierpliwiona kobieta w łóżku, obok niej schowany pod kołdrą mężczyzna /Ilustracja do tekstu: Jakość spermy /Inseminacja domowa nasieniem dawcy
Fot.: Pexels.com

Zmieniające się wzorce społeczne, trudności ze znalezieniem odpowiedniego partnera, rozczarowania związkami – to powody, dla których coraz więcej kobiet decyduje się na rodzicielstwo w pojedynkę. Jeszcze do niedawna brak partnera nie był przeszkodą w spełnieniu marzeń o dziecku. Sytuacja singielek (ale też par jednopłciowych) znacznie skomplikowała się po wejściu w życie ustawy o leczeniu niepłodności. Jakie szanse na posiadanie biologicznego potomstwa mają dziś kobiety, które pragną zrealizować plany macierzyńskie z wykorzystaniem nasienia dawcy? Czy nadzieją dla nich może być skorzystanie z zagranicznego banku spermy?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności, która weszła w życie w 2015 r., z zabiegów inseminacji domacicznej oraz in vitro mogą w Polsce korzystać wyłącznie pary heteroseksualne (formalne i nieformalne – choć nad drugą z tych grup niedawno zawisły czarne chmury), które wyczerpały inne możliwości leczenia.

W myśl przywołanych przepisów, pacjentka, która chciałaby podjąć medycznie wspomaganą próbę uzyskania ciąży przy wykorzystaniu nasienia dawcy, musiałaby do takiej procedury przystąpić wspólnie z partnerem. I nie wystarczy ustna deklaracja o pozostawianiu w związku. Oświadczenie uznania planowanego ojcostwa powinno zostać złożone przez mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, tworząc tym samym długotrwałe zobowiązanie do opieki nad dzieckiem, które narodziłoby się w wyniku takiego zabiegu.

CZYTAJ TEŻ: Dziecko zostało poczęte dzięki dawcy nasienia? Ojca wymyśli mu urzędnik

Ciąża z nieznajomym, czyli dawca nasienia z internetu

Poważnie ograniczenia w dostępie do medycyny wspomaganej reprodukcji oczywiście nie powstrzymują Polek przed próbami realizacji planów macierzyńskich – skłaniają jedynie do podejmowania kosztowniejszych i bardziej ryzykownych kroków. Pomoc w przecięciu węzła gordyjskiego, który zawiązała ustawa, błyskawicznie zaoferował… czarny rynek. Nielegalny handel gametami szczególnie bujnie rozkwitł w internecie.

„Blondyn, niebieskie oczy, atletyczna budowa ciała, wzrost 183 cm. Zdrowy, po badaniach, aktywny fizycznie. Jeśli nie masz partnera, a pragniesz mieć dziecko, odezwij się”.

„Brunet, 29 lat, zdrowy, grupa krwi A Rh+-. Wykształcenie średnie, w związku, jedno dziecko. Pomogę w uzyskaniu ciąży – oddam nasienie lub zapłodnię naturalnie”.

„Blondyn, ciemna karnacja skóry, zdrowy – po badaniach na HIV i WZW. Mam dzieci własne oraz z pomocy. Metoda kubeczkowa, klinika lub zapłodnienie naturalne (wówczas wymagam aktualnych badań)*”.

To tylko nieliczne z dziesiątek ogłoszeń dawców, które można znaleźć na tematycznych forach i grupach. Usługę przekazania materiału genetycznego wyceniają przeważnie na ok. 1 tys. złotych, ale nie brakuje też propozycji zupełnie bezinteresownych. Jeszcze więcej anonsów zamieszczają same panie, które poszukują dawcy o określonych cechach. I choć dostępność takich ogłoszeń może wydać się prostą receptą na rodzicielskie szczęście, jest to inwestycja bardzo wysokiego ryzyka: zdrowotnego (o czym więcej można przeczytać tutaj), ale i prawnego. Z treści art. 77.1 ustawy o leczeniu niepłodności wynika jasno, iż proceder ten jest nielegalny:

„Kto w celu uzyskania korzyści majątkowej lub osobistej, nabywa lub zbywa komórkę rozrodczą, pośredniczy w jej nabyciu lub zbyciu bądź bierze udział w zastosowaniu pozyskanej wbrew przepisom ustawy komórki rozrodczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Dla kobiet dotkniętych tzw. niepłodnością społeczną (wynikającą z przyczyn pozamedycznych) jest też inna droga – w pełni legalna, ale znacznie droższa. Toruje ją międzynarodowy bank nasienia, który podlega innym przepisom prawa – obowiązującym w kraju, w którym mieści się jego siedziba.

POLECAMY TAKŻE: Rusza pierwszy bank nasienia w Olsztynie. Trwają poszukiwana dawców

Inseminacja domowa nasieniem dawcy z banku spermy. Jak to wygląda?

Jednym z największych banków nasienia na świecie i pierwszym, który umożliwił wysyłkową sprzedaż gamet, jest duński Cryos International. Instytucja działa od 30 lat. W jej rozbudowanej bazie znajduje się łącznie ok. tysiąca dawców pochodzących z kilkudziesięciu krajów, a podstawowe informacje na ich temat dostępne są przez internet. Właściciel banku przyznaje, że najliczniejszą grupę klientek stanowią singielki (50%), niemało jest także lesbijek (10%).

Klientki i pary mogą wybrać materiał genetyczny zarówno od dawców, którzy chcą pozostać anonimowi, jak i tych, którzy zgodzili się udostępnić swoje dane potencjalnemu potomstwu, gdy osiągnie ono pełnoletność. W odróżnieniu od procedur realizowanych w rodzimych klinikach leczenia niepłodności, tutaj same klientki bądź pary decydują o wyborze dawcy – posiłkując się wybranymi kryteriami. W Polsce to lekarz dokonuje ostatecznego doboru; dbając o to, by fenotyp dawcy był maksymalnie zbliżony do fenotypu partnera biorczyni.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

Inseminacja domowa nasieniem dawcy z banku spermy. Ile to kosztuje?

Pozyskanie nasienia od dawcy z zagranicznego banku spermy to, niestety, poważne przedsięwzięcie finansowe. Sama próbka nasienia wiąże się z kosztem w wysokości od 50 do ponad 600 euro – ostateczna suma zależy m.in. od formy nasienia i ruchliwości plemników. Witalność tę wskazuje liczba znajdująca się przy skrócie MOT (z ang. motility – ruchliwość). Im wyższa jej wartość, tym więcej ruchliwych plemników znajduje się w 1 ml próbki nasienia i więcej trzeba za nią zapłacić. Przykładowo: MOT10 oznacza, że w rozmrożonym nasieniu powinno znajdować się 10 mln ruchliwych plemników na 1 ml nasienia.

Nasienie dawcy z dostawą do domu. Zamówisz je online

Dodatkowym (i niemałym) kosztem jest transport – ten zaś oferowany jest do 70 krajów, w tym do Polski. Zamówienie realizowane jest zazwyczaj w ciągu 2 dni, a kolejne 1-5 zajmuje wysyłka zamrożonego nasienia (w zależności od kraju docelowego; na terenie Europy to 1-2 dni). Datę dostawy należy wyznaczyć na dzień możliwie najbliższy przewidywanej owulacji.

O rodzaju pojemnika, w którym dostarczane jest nasienie, decyduje m.in. odległość, którą musi pokonać przesyłka. Bank oferuje wysyłkę w:

  • izolowanym pojemniku z suchym lodem – gdy dostawa następuje do krajów europejskich, w tym Polski, a inseminacja ma odbyć się wkrótce po otrzymaniu słomki z nasieniem; koszt dostarczenia wynosi wówczas 174 euro,
  • zbiorniku z ciekłym azotem – gdy droga przesyłki jest dłuższa lub gdy termin owulacji biorczyni jest trudny do jednoznacznego ustalenia i może wymagać dłuższego przechowywania w postaci zamrożonej; koszt dostawy to 219 euro.

W drugim z tych przypadków po wykorzystaniu nasienia niezbędne jest odesłanie pustego zbiornika do siedziby Cryos. Mamy na to 7 dni od daty dostawy, a sam zwrot jest bezpłatny. Jeżeli jednak nie dokonamy go w ustalonym czasie, zapłacimy dodatkowo za wypożyczenie zbiornika (100 euro + VAT za każdy tydzień zwłoki).

Choć wiele osób obawia się, że taki wywóz komórek rozrodczych jest niezgodny z prawem, w polskiej ustawie o leczeniu niepłodności brak jest zapisów, które nie zezwalałyby na tę procedurę. Art. 57. 1. ustawy o leczeniu niepłodności stanowi, że:

„Wywozu komórek rozrodczych lub zarodków z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na terytorium państw innych niż państwa członkowskie Unii Europejskiej i przywozu komórek rozrodczych lub zarodków na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z terytorium państw innych niż państwa członkowskie Unii Europejskiej dokonuje bank komórek rozrodczych i zarodków, posiadający pozwolenie na wykonywanie tych czynności”.

Ponieważ Dania należy do Unii Europejskiej, w tym przypadku obowiązujące są uregulowania na poziomie unijnym. Aby jednak przesyłka z nasieniem dawcy nie została zatrzymana przez służbę graniczną, niezbędne jest właściwe jej oznakowanie.

Słomka ICI – nasienie dawcy do inseminacji domowej

W zależności od rodzaju inseminacji, której chcemy się poddać, mamy do wyboru nasienie w dwóch formach. Jedną z nich jest słomka ICI. Zawiera ona nasienie nieczyszczone (nieprzetworzone), używane najczęściej do inseminacji domowej: dopochwowej lub doszyjkowej. Instrukcję, jak ją wykonać, znajdziesz tutaj: Inseminacja domowa krok po kroku.

Zgodnie z aktualnymi rekomendacjami Cryos, do tego rodzaju inseminacji należy użyć: czterech słomek ICI MOT5, dwóch słomek ICI MOT10 lub jednej słomki ICI MOT20. Pamiętajmy jednak, że ten rodzaj inseminacji ma szanse powodzenia tylko wtedy, gdy kobieta nie doświadcza problemów z płodnością.

Jeśli nasienie ze słomki ICI zostanie poddane oczyszczeniu, można będzie wykorzystać je także do inseminacji wewnątrzmacicznej (IUI) lub in vitro. Możliwość taką oferują jednak tylko specjalistyczne kliniki.

Słomka IUI – nasienie dawcy do inseminacji wewnątrzmacicznej

Słomka IUI zawiera nasienie oczyszczone (przetworzone). Używana jest do inseminacji wewnątrzmacicznej (IUI) lub do zapłodnienia in vitro.

Jeśli zdecydujemy się na zabieg w klinice leczenia niepłodności znajdującej się w kraju UE, którego wymogi w zakresie zabiegów medycyny wspomaganej reprodukcji są mniej restrykcyjne, słomkę IUI można zamówić bezpośrednio do wybranej placówki.

CZYTAJ TEŻ: Kiedy inseminacja jest wskazana? A jakie czynniki decydują, że nie można jej wykonać u niepłodnych par?

Rezerwacja nasienia od dawcy z zagranicznego banku spermy

Poza dostawą słomek z nasieniem istnieje też możliwość ich osobistego odbioru (koszt: 40 euro), a także rezerwacji do późniejszego wykorzystania. Jest to istotne w sytuacjach, gdy:

  • wybierzemy już dawcę, ale – z różnych względów – chcemy poczekać z wykorzystaniem jego nasienia,
  • w przyszłości planujemy ponownie skorzystać z nasienia tego dawcy (np. by uzyskać biologiczne rodzeństwo swojego dziecka).

Koszt rezerwacji nasienia dawcy zależny jest od tego, czy zastrzegł on swoją anonimowość (wówczas kwota wynosi 200 euro) czy nie (w takim przypadku cena wzrasta do 350 euro).

Warto pamiętać, że nasienie wybranego dawcy może się nie tylko wyprzedać, lecz także przekroczyć limity obowiązujące w kraju, do którego je sprowadzamy. Dotyczą one liczby ciąż, które można uzyskać, wykorzystując do tego celu nasienie jednego dawcy. W Polsce taki limit jest stosunkowo wysoki: wynosi 10 ciąż. Dla przykładu: w Wielkiej Brytanii wynosi on dziewięć ciąż, a w Norwegii – osiem ciąż na sześć rodzin. Gdy limity zostaną wyczerpane, nasienie dawcy staje się niedostępne dla kobiet i par w danym kraju.

Rozwiązanie na miarę czasów i potrzeb

Łączny koszt wiążący się z inseminacją domową nasieniem dawcy może zatem wynieść kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych – szczególnie, że ciążę rzadko udaje się uzyskać za pierwszym czy drugim podejściem.

Mimo to chętnych, by podjąć ryzyko finansowe (skutkujące niekiedy zadłużeniem) wciąż przybywa. Zadziwiające? Niekoniecznie – niepłodność społeczna urasta dziś do rangi poważnego problemu cywilizacyjnego, a brutalne ograniczenia ustawowe nie mają przecież siły tłumienia potrzeb.


*Niektóre dane, które mogłyby pozwolić na identyfikację autorów ogłoszeń, zostały zmienione.

POLECAMY:

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek. Niezwykłe narodziny w Teksasie

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu. Czy rzeczywiście pomaga wesprzeć odporność?

Mama z uśmiechniętym dzieckiem na rękach /Ilustracja do tekstu: Mlekoteka - Akcja Finałowa /Bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu
fot. Pixabay

Badania prowadzone w prestiżowych ośrodkach naukowych od wielu lat wykazują istotny związek pomiędzy metodą porodu a przyszłą odpornością dzieci. Okazuje się, że maluchy urodzone drogą cesarskiego cięcia statystycznie częściej zmagają się z zaburzeniami immunologicznymi niż dzieci urodzone naturalnie. Czy tym komplikacjom można przeciwdziałać? Amerykańscy położnicy twierdzą, że może w tym pomóc bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu. Czym jest i czy rzeczywiście działa?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wskazuje wiele publikacji naukowych, w czasie porodu naturalnego niemowlę styka się z bakteriami zasiedlającymi drogi rodne matki. To zaś sprzyja wczesnej stymulacji układu odpornościowego i wytwarzaniu pamięci immunologicznej, która pozwala organizmowi rozróżniać komórki własne od tych, które potencjalnie mu zagrażają. Uważa się, że dzięki transferowi drobnoustrojów podczas porodu naturalnego układ odpornościowy dzieci urodzonych siłami natury jest silniejszy i sprawniej reaguje na zagrożenia.

Jeśli poród odbywa się poprzez cesarskie cięcie, etap ten zostaje pominięty, co przekłada się na wieloletnie różnice w składzie mikrobioty przewodu pokarmowego dziecka. Może też sprzyjać zaburzeniom pracy wielu układów, m.in. układu immunologicznego. Właśnie z tego powodu noworodki, które przychodzą na świat poprzez cesarskie cięcie, w późniejszym okresie życia statystycznie częściej zmagają się z alergiami, schorzeniami metabolicznymi i astmą.

– Może być tak, że układ odpornościowy tych dzieci od samego początku zostaje nakierowany na inną drogę – uważa prof. Paul Wilmes z Uniwersytetu Luksemburskiego, który kierował tegorocznymi badaniami dotyczącymi wpływu cesarskiego cięcia na zdrowie dzieci.

CZYTAJ TEŻ: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film!

Bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu. Na czym to polega?

Czy okołoporodowe braki pożytecznych mikrobów można nadrobić? Takie próby podejmują amerykańscy położnicy, którzy stworzyli tzw. bakteryjną szczepionkę dla dzieci po cesarskim cięciu.

Procedura, którą zapoczątkowano w nowojorskich szpitalach, opiera się na pozyskaniu bakterii pojawiających się w kanale rodnym ciężarnej przed planowym rozwiązaniem. Metoda, która na to pozwala, jest wyjątkowo prosta – polega na aplikacji zrolowanej gazy (na kształt tamponu) do pochwy kobiety w okresie poprzedzającym poród. Tuż przed zabraniem ciężarnej na blok operacyjny gaza jest wyjmowana i umieszczana w sterylnym pojemniku, a następnie wyjmowana po porodzie. W ciągu kilku pierwszych minut po cesarskim cięciu tamponem z bakteriami z kanału rodnego matki przeciera się twarz i ciało noworodka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Od poczęcia do porodu. „Cudowna podróż” Damiena Hirsta oddaje hołd cudowi narodzin. Ale może też ranić

Bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu. Czy to działa?

Metoda zyskała dużą popularność na świecie. Ale czy rzeczywiście działa? Na razie brakuje na to przekonujących dowodów. Z dotychczasowych badań wynika, że choć flora bakteryjna u noworodków, które przetarto gazikiem z wydzieliną z kanału rodnego matki, przypominała tę, którą wykrywano u dzieci narodzonych naturalnie, to brakowało w niej kluczowych bakterii – ze szczepu Lactobacillus.

Medycy z zagranicznych klinik wskazują, że bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu może być nie tylko nieskuteczna, ale też łączyć się z ryzykiem zdrowotnym dla dziecka. Część naukowców sugeruje, że istnieje zagrożenie (choć bardzo niskie) przeniesienia w tej sposób groźnych bakterii E. coli i Streptococcus grupy B, co grozi rozwojem wczesnej sepsy noworodków. Z tego powodu w szpitalach, w których stosuje się tę metodę, ciężarne badane są pod kątem potencjalnie groźnych patogenów.

Zdaniem wielu lekarzy, znacznie bezpieczniejszy od metody, której długofalowe skutki są jak dotąd nieznane, jest kontakt „skóra do skóry”.

– Pochwowa flora bakteryjna rozprzestrzeni się na pościel, skórę i tak trafi także do dziecka – przekonuje dr Grzegorz Południewski, ginekolog i położnik.

Zainteresowanych bakteryjną szczepionką dla dzieci po cesarskim cięciu jednak nie brakuje, a część polskich szpitali przychyla się do próśb pacjentek o wprowadzenie takiej procedury przedporodowej. O tym, czy metoda zyska powszechną aprobatę, zadecydują zapewne wyniki szeroko zakrojonych badań.

Źródło: PAP, wysokieobcasy.pl

POLECAMY:

Cesarskie cięcie może wpływać na pracę mózgu dziecka

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.