fbpx
Przejdź do treści

„Ważyła mniej niż woreczek ryżu”. Tęczowe dziecko urodzone w 23 tygodniu ciąży opuściło szpital

Dziecko urodzone w 23 tygodniu ciąży
Fot Screen Facebook Daily Mail

Urodziła się na długo przed czasem, w 23 tygodniu ciąży. Następnie walczyła z wieloma infekcjami, w tym z sepsą. Udało się – w końcu po czterech miesiącach malutka Millie wróciła do domu! Ojciec dziewczynki, Matthew, powiedział: „To cud. Jesteśmy w siódmym niebie”. Poprzednia córka pary również urodziła się przedwcześnie, niestety zmarła po 7 dniach.

Tiffany Bushell (32 lata) i jej mąż Matthew (30 lat) w kwietniu 2020 roku powitali na świecie swoją córkę Millie. Niestety stało to się o 17 tygodni za wcześnie. Lekarze obawiali się, że mała nie przeżyje – musiała zwalczyć siedem infekcji, w tym posocznicę.

Dziewczynka, urodzona w 23 tygodniu ciąży, w końcu wróciła do domu – cztery miesiące po narodzinach w środku lockdownu.

Ich pierwsze dziecko (też wcześniak) zmarło

Para straciła już jedno dziecko w 2018 roku – córeczkę Ruby, po tym, jak urodziła się zaledwie w 24 tygodniu ciąży. Tym bardziej trudna była dla nich wiadomość o kolejnym skrajnym wcześniaku, urodzonym jeszcze wcześniej niż poprzednie dziecko.

Mieliśmy Ruby przez tydzień, a potem zmarła. To był najgorszy dzień w moim życiu.

Powiedział Matthew. ojciec, którego słowa cytuje Daily Mail.

Poród w cieniu koronawirusa

Malutka Millie ważyła po urodzeniu zaledwie 652 gramy, miała ogromną dziurę w sercu i pierwsze pięć tygodni życia spędziła pod respiratorem po tym, jak dwa dnia po urodzeniu przestała oddychać.

Ze względu na ograniczenia związane z pandemią koronawirusa, Matthew mógł widzieć się z nowo narodzoną córką tylko przez dziesięć minut, potem musiał opuścić szpital. Przez pierwszy tydzień oglądał Millie tylko podczas wideo rozmowy.

Tiffany miała więcej szczęścia – mogła widzieć córkę codziennie, jednak tylko przez dwie godziny. Trzymając Millie musiała mieć rękawiczki na rękach i maseczkę na twarzy. Jednak czego się nie robi dla chwil z dzieckiem!

W końcu po czterech miesiącach, po zwalczeniu siedmiu infekcji i operacji na serduszku, lekarze uznali Millie za wystarczająco zdrową, aby wrócić do domu. Niestety, nie każdy wcześniak ma tyle szczęścia co ona…

‚We’re over the moon’ 🙏🏻❤️

Opublikowany przez Daily Mail Niedziela, 30 sierpnia 2020

Wcześniak – to warto wiedzieć!

Słowem wcześniak określa się dzieci urodzone pomiędzy 22. a 37. tygodniem ciąży. Skrajne wcześniactwo dotyczy zaś maluszków, które urodziły się przed 28. tygodniem ciąży, a ich masa urodzeniowa jest mniejsza niż 1 kg. Takim właśnie przypadkiem jest Millie. Więcej na temat przedwczesnego porodu i rozwoju wcześniaka przeczytasz TUTAJ.

Obecnie ratowane są już dzieci urodzone w 22. tygodniu ciąży. Jednak ich szansa przeżycia wynosi jedynie 10%.

Wasza historia:

Blanka urodziła się na granicy przeżywalności z wagą 430g i długością 27 cm. Dzielnie walczyła o życie na Oddziale Intensywnej Opieki Noworodka w Rzeszowie. Jej mama, Paulina Ludian, założyła konto na Instagramie blanka_wczesniak.22tc, gdzie codziennie informowała o postępach córeczki. Blani kibicowało prawie 13 tys. osób. Niestety, po 7 tygodniach walki jej serduszko zatrzymało się. Blanka odeszła ku rozpaczy rodziców oraz wielu internetowych cioć i wujków.

Źródło: Daily Mail

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Alina Windyga-Łapińska

Redaktorka portalu Chcemy Być Rodzicami. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.