Przejdź do treści

Walka petycjami o in vitro

Ustawa o leczeniu niepłodności przeszła przez Sejm i Senat. Teraz leży na biurku prezydenta. Co prawda Bronisław Komorowski nawet w czasie kampanii wyborczej podkreślał, że jest zwolennikiem in vitro to zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy metody walczą do ostatnich chwil. Bronią są petycje.

Zwolenników in vitro reprezentuje Stowarzyszenie Nasz Bocian. Wzywają oni prezydenta do popisania ustawy o leczeniu niepłodności. – Rodzicielstwo jest wartością ponad-światopoglądową – piszą w petycji i tłumaczą, że prezydencki podpis będzie „świadectwem, że niepłodne Polki i niepłodni Polacy są chronieni przez polskie prawo, i że ich bezpieczeństwo zdrowotne jest dla Prezydenta RP tak samo ważne jak zdrowie pozostałych milionów polskich obywateli.”
Zaś przeciwnicy apelują do prezydenta o niepodpisywanie ustawy. – Wyrażamy głęboki sprzeciw wobec ustawy o selekcji dzieci poczętych in vitro –piszą w uzasadnieniu swojej petycji jej autorzy  z Instytutu Ordo Caritatis. Ich zadaniem w sejmowym i senackim głosowaniu nad ustawą zignorowane  zostały prawa przysługujące dziecku poczętemu pozaustrojowo w ramach już obowiązującej w Polsce legislacji.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pod petycją Stowarzyszenia Nasz Bocian popisało się ponad 3 tys. zwolenników ustawy o in vitro. Dziesięć razy więcej zebrali przeciwnicy, petycję podpisało ponad 30 tys. osób.

Bronisław Komorowski zapowiedział, że jeśli ustawa będzie zgodna z Konstytucją to ją popiszę. Istnieje szansa, że po jej zaakceptowaniu wyśle ją do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten zbadał jej zgodność. Taką decyzję prezydent podjął w przypadku ustawy o otwartych funduszach emerytalnych.

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Czy dzieci z in vitro mogą dziedziczyć niepłodność?

czy dzieci z in vitro mogą dziedziczyć niepłodność
fot. Pixabay

Czy dzieci z in vitro mogą dziedziczyć niepłodność? Naukowcy twierdzą, że w niektórych przypadkach można to wykryć bardzo wcześnie.   

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Eksperci są zdania, że chłopcy, którzy przyszli na świat w wyniku in vitro mogą dziedziczyć niepłodność po ojcach.

Badanie w tym kierunku zostało przeprowadzone w Instytucie Zdrowia Dziecka w Londynie. Naukowcy porównali dłonie 211 sześciolatków poczętych metodą ICSI z dłońmi 195 dzieci poczętych naturalnie.

Testy wykazały, że chłopcy poczęci w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego metodą ICSI często mają krótsze palce od swoich rówieśników.

Zobacz także: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Czy dzieci z in vitro mogą dziedziczyć niepłodność?

Już wcześniej odkryto, że mężczyźni z małą liczbą plemników często mają palce serdeczne długości palców wskazujących, co wiąże się z niepłodnością. Długość palca serdecznego ustalana jest już w pierwszych 14 tygodniach ciąży i ma związek z poziomem testosteronu.

Chłopcy biorący udział w eksperymencie byli za młodzi na zbadanie ich płodności, jednak rozmiar palców dzieci poczętych dzięki ICSI może wskazywać na to, że w przyszłości odziedziczą niepłodność po ojcach.

–  Nie znamy jeszcze konsekwencji odkrycia, ale musimy informować ludzi [o możliwym ryzyku ICSI – red.] – powiedział Alaister Sutcliffe, pediatra z Instytutu Zdrowia Dziecka w Londynie i autor badań.

Zobacz także: ICSI – co to jest? Jak wspiera in vitro?

Co to jest ICSI?

ICSI (skrót od IntraCytoplasmic Sperm Injection) to jedna z metod zapłodnienia in vitro. ICSI polega na wprowadzeniu pojedynczego plemnika do cytoplazmy komórki jajowej mechanicznie, za pomocą bardzo cienkiej igły.

Zapłodnienie pozaustrojowe tą techniką wykonuje się głównie u par, u których problemy z zajściem w ciążę wynikają głównie ze złej jakości nasienia partnera.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: FIGO, Telegraph, Bionews

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Koniec batalii sądowej w sprawie pomyłki przy in vitro? Zobacz, co postanowił sąd

Koniec sprawy pomyłki przy in vitro
fot. Fotolia

Naczelny Sąd Lekarski oczyścił dr Tomasza Bączkowskiego z zarzutów dotyczących pomyłki przy in vitro w Policach – podał w piątek „Głos Szczeciński”. Prawomocne orzeczenie zapadło 31 sierpnia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W grudniu 2017 roku okręgowy sąd lekarski we Wrocławiu uniewinnił lekarza, przez którego zaniedbanie doszło do pomyłki w Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w Policach. Naczelny Sąd Lekarski podtrzymał wyrok.

Zobacz także: Hania urodziła się chora po błędzie w zabiegu in vitro. Trwa zbiórka pieniędzy na pomoc dziewczynce

Kontrowersyjna sprawa narodzin Hani

Do pomyłki doszło w 2015 roku w Policach, gdzie podczas zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego pomylono komórki jajowe pacjentek. W efekcie jedna z kobiet urodziła dziewczynkę – Hanię, która pod względem biologicznym nie jest jej dzieckiem.

Dziewczynka przyszła na świat z wieloma chorobami genetycznymi. Cierpi m.in. na bardzo rzadki zespół Schinzela-Giediona, opóźnienie psychoruchowe i ciężką padaczkę lekooporną.

Hania wymaga stałej opieki, przyjmuje bardzo duże ilości leków. Koszty leczenia i rehabilitacji przekraczają możliwości finansowe rodziców.

Zobacz także: Pomyłka przy in vitro w klinice w Policach. Lekarz uniewinniony

Czy to koniec sprawy pomyłki przy in vitro?

Sprawa wyszła na jaw w 2015 roku. Podejrzenia rodziców wzbudziła grupa krwi Hani. Dziewczynka ma grupę A Rh+, a jej rodzice A Rh-. Matka urodziła zatem dziecko, które z biologicznego punktu widzenia nie było jej.

Po odkryciu szokującej prawdy rodzice dziecka postanowili wytoczyć szpitalowi proces cywilny. Domagali się trzech mln zł. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone, a szpital odrzucał wszelkie zarzuty.

Pierwsza rozprawa przed sądem cywilnym w Szczecinie odbyła się 20 grudnia 2017 r.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Głos Szczeciński

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

6 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o in vitro

Ciekawostki o in vitro /Grafika ilustrująca procedurę in vitro
Fot.: scientificanimations.com/wiki-images

Procedura in vitro stosowana jest już od ponad 40 lat. Od 25 lipca 1978 r., gdy na świat przyszło pierwsze dziecko poczęte tą drogą, technika ta była wielokrotnie udoskonalana, co przyczyniło się do zwiększenia jej skuteczności. Ale czy wiemy o niej wszystko?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Oto 6 ciekawostek o in vitro, których prawdopodobnie jeszcze nie znasz.

1. Zaburzenia snu zmniejszają szanse na powodzenie in vitro

Zgodnie z badaniami naukowców z Wielkiej Brytanii i Indii, niedostateczna lub nadmierna ilość snu może wiązać się z obniżeniem szans na sukces zapłodnienia in vitro. Naukowcy zauważyli, że kobiety, które spały mniej lub więcej niż rekomendowane 7-8 godz. dziennie, miały o 10-15% mniejszą szansę na uzyskanie ciąży tą drogą.

Co jednak istotne, zaburzenia snu mogą być nie tylko bezpośrednią przyczyną obniżenia skuteczności in vitro (m.in. wskutek zaburzeń hormonalnych związanych z rozregulowanym cyklem dobowym), ale też wynikiem innych zaburzeń pracy organizmu, które prowadzą do niepłodności.

CZYTAJ TEŻ: Czy bezsenność w czasie ciąży to norma? Jakie są skuteczne sposoby na lepszy sen w okresie ciąży?

2. Za pomocą in vitro nie wybierzesz płci dziecka, chyba że istnieją wskazania medyczne

Choć możliwe jest przeprowadzenie diagnostyki przedimplantacyjnej (ang. preimplantation genetic diagnosis, w skrócie PGD), polegającej na genetycznej analizie zarodków uzyskanych poprzez in vitro, jej celem nie jest wybór płci naszego przyszłego dziecka. Ten rodzaj badania zarodków zlecany jest przez lekarza ginekologa lub genetyka przede wszystkim w przypadku obciążeń genetycznych lub ryzyka wystąpienia nieprawidłowości chromosomalnych. Zgodnie z polskim ustawodawstwem, wybór płci zarodków możliwy jest tylko w sytuacji, gdy jedno z rodziców jest nosicielem mutacji genetycznej sprzężonej z płcią. Wybór zarodka płci przeciwnej przeciwdziała wówczas wystąpieniu poważnych uszkodzeń płodu i rozwojowi chorób dziedzicznych u dziecka.

Warto jednak zauważyć, że istnieją kraje, w których możliwy jest transfer zarodka pożądanej przez rodziców płci. W USA taka usługa dostępna jest dla zainteresowanych par (także zagranicznych) i wiąże się z kosztem ok. 1 tys. dolarów. Wybór płci dziecka umożliwia tam nie tylko diagnostyka PGD, ale także nowoczesna technika Microsort. Jest to metoda sortowania plemników pod względem rodzaju chromosomów płciowych. Wybór płci zarodka bez wskazań medycznych rodzi jednak wątpliwości etyczne.

3. Z procedury in vitro korzystają także kobiety po menopauzie

Choć ciąża po menopauzie (i w trakcie tego procesu) wiąże się z istotnymi przeciwwskazaniami, z punktu widzenia współczesnej medycyny reprodukcyjnej jest możliwa. Z uwagi na ryzyko komplikacji zdrowotnych i zaburzeń genetycznych, które wzrasta z wiekiem, wiele krajów zdecydowało się na wprowadzenie granic wiekowych, powyżej których nie jest możliwe skorzystanie z procedury in vitro. W Polsce nie ma odgórnych regulacji w tym zakresie; własne regulaminy stosuje natomiast wiele klinik leczenia niepłodności.

Z włoskiego raportu z realizacji ustawy o in vitro w krajach europejskich wynika jednak, że 30 proc. zapłodnień in vitro w Polsce wykonano u kobiet w wieku 50+ (z Polski i zagranicy). Znany jest przykład Polki, która w wieku 60 lat powitała na świecie bliźnięta z in vitro. Światowy rekord na tym polu pobiła Daljinder Kaur z Indii, która urodziła dziecko z in vitro w wieku 72 lat.

4. In vitro nie jest przyczyną ciąż mnogich

Powszechnie uważa się, że procedura in vitro przyczynia się do zwiększenia ryzyka ciąży mnogiej. To tylko częściowa prawda

Ciąże bliźniacze po in vitro rzeczywiście mogą zdarzać się nieco częściej – dzieje się tak jednak głównie po transferze kilku zarodków. W przypadku podania pojedynczego zarodka szansa na ciążę bliźniaczą wynosi ok. 1-2% (odsetek ten nie jest zatem większy niż w przypadku naturalnego poczęcia).

5. In vitro zwiększa ryzyko ciąży pozamacicznej

Ryzyko patologii ciąży po zapłodnieniu pozaustrojowym jest wyższe niż w przypadku zapłodnienia drogą naturalną. Ciąże pozamaciczne  po in vitro zdarzają się w 2-8% przypadków (średnie ryzyko w odniesieniu do wszystkich ciąż, nie tylko po in vitro, wynosi zaś 2%). Warto wiedzieć, że zagrożenie rośnie wraz ze wzrostem liczby transferowanych embrionów.

Ciąża pozamaciczna (ektopowa) przeważnie kończy się poronieniem. Może być też przyczyną groźnych powikłań: pęknięcia jajowodu i krwotoku do jamy otrzewnej, co niekiedy ma skutek śmiertelny.

Naukowcy przypominają, że pierwsza ciąża z in vitro (jeszcze przed poczęciem Louise Brown) była właśnie ciążą pozamaciczną.

CZYTAJ TEŻ: 7 rzeczy, które musisz wiedzieć o poronieniu

6. In vitro to procedura wymagająca emocjonalnie – dla obojga partnerów

Większość par, które przymierzają się do procedury in vitro (klasycznej lub ICSI), jeszcze przed ostateczną decyzją o zabiegu zmaga się z dużym stresem i silnymi emocjami, które wynikają z przedłużającego się leczenia niepłodności i wielu niepowodzeń. Procedura in vitro, która wiąże się z nieobojętną dla organizmu stymulacją hormonalną, kolejnymi nadziejami i pełnym strachu oczekiwaniem na wynik, może dodatkowo obciążać psychicznie i prowadzić do konfliktów partnerskich.

Aby ta trudna droga do rodzicielstwa nie wywoływała daleko idących konsekwencji dla waszej relacji, warto rozważyć skorzystanie ze wsparcia psychologicznego.

Źródło: novum.com.pl, centerforhumanreprod.com, polityka.pl, ncbi.nlm.nih.gov, fertility.org

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jak zwiększyć szansę na powodzenie in vitro? Oto 5 wskazówek

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Przez sześć lat na in vitro wydali ponad 368 tys. zł. „Póki mam czas, będę walczyć”

Na in vitro wydali ponad 368 tys. zł
fot. Instagram: teamdelmege

Ona ma 34 lata, jej mąż – 73. Pomimo długich starań i ogromnej sumy, jaką wydali na zabiegi in vitro, do tej pory nie spełnili marzenia o posiadaniu potomstwa. Poznajcie przejmującą historię pary, która mimo przeciwności losu nie zamierza się poddać. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chociaż 73-letni milioner Max Delmege ma dwóch dorosłych synów z poprzedniego małżeństwa, marzy o gromadce dzieci. Aby spełnić to marzenie wraz żoną, 34-letnią Samanthą, zdecydowali się na zabieg zapłodnienia pozaustrojowego. Podczas sześcioletniej walki z niepłodnością na in vitro wydali ponad 368 tys. zł  (ok. 100 tys. dolarów). Ich marzenie o dziecku jak dotąd jeszcze się nie spełniło.

Zobacz także: Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija [Wasze historie]

„Dzieci to najcenniejszy dar, jaki można otrzymać w życiu”

W ostatnich dniach Max i jego żona Sam pojawili się w programie telewizyjnym „The Morning Show”. Na wizji opowiedzieli o rozpaczliwym pragnieniu posiadania dziecka, nieudanych próbach in vitro i poronieniach.

– Współczuję Samancie, szczególnie, gdy widzę, jak robi sobie zastrzyki. Nie mogę na to patrzeć – mówił do kamery 73-latek. – Jednak ja również pragnę dziecka. Mam dwóch synów z poprzedniego małżeństwa, jednak chciałbym mieć gromadkę maluchów biegających wokół domu – dodał.

Max i Sam nie wierzą, że 39-letnia różnica wieku pomiędzy nimi może być przyczyną trudności z poczęciem potomka. – W laboratorium powiedziano nam, że różnica wieku nie jest przyczyną problemu, z jakim się mierzymy – powiedziała Samantha.

– Dzieci to najcenniejszy dar, jaki można otrzymać w życiu. Nie mogę się doczekać, żeby ponownie zostać ojcem – wyznał Max.

Zobacz także: Ile zastrzyków trzeba znieść, by spełnić marzenie o dziecku? Ból i szczęście uchwycone na zdjęciu

Leczą się od 2015 roku, na in vitro wydali ponad 368 tys. zł

Samantha prowadzi bloga, na którym dzieli się z internautami swoimi emocjami związanymi ze staraniami o dziecko. Jej szanse na zostanie mamą wciąż maleją.

„Każdego dnia myślę o dziecku, o założeniu rodziny, o mojej przyszłości, o mnie jako Matce. Chcę, pragnę, mam nadzieję, modlę się, żebrzę o ciążę” – napisała na blogu Sam Delmege.

Para zwróciła się do lekarzy o pomoc po raz pierwszy w 2015 roku. Sam udało się zajść w ciążę dopiero w kwietniu 2017 roku, jednak w szóstym tygodniu ciąży poroniła. Trzy miesiące później para dowiedziała się, że na świecie mają pojawić się bliźnięta. Jednak i tym razem kobiecie nie udało się donosić ciąży. – W tamtym roku moje życie legło w gruzach – wyznała żona milionera.

Nienawidzę patrzeć w lustro. Widzę w nim kobietę, która nie może nosić w sobie dziecka, która w ciągu trzech lat przytyła 30 kg. Widzę kobietę, której ciało wciąż odrzuca zarodki, kobietę, która została bardzo zraniona. Wciąż bardzo cierpię.

Większość ludzi nie wie, co się dzieje w mojej głowie. Uśmiecham się, śmieję i udaję, że wszystko jest ok. Przez większość dni ukrywam moje prawdziwe uczucia – wyznała Sam.

Zobacz także: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności – ty też z nimi walczysz?

„Póki mam czas, będę walczyć”

Pani Delmege zdradziła, że trudno jej obserwować ciężarne kobiety i młode mamy z wózkiem.

– Kiedy cieszysz się szczęściem innych, w głębi serca czujesz ból i desperacko pragniesz dzielić się radosną nowiną, czuć te emocje, mieć poranne mdłości, obserwować rosnący brzuszek, czuć kopnięcia dziecka, oglądać je podczas badania USG. Jednak każdego miesiąca, to znowu nie twoja kolej – zauważyła smutno kobieta.

Samantha Delmege straciła już 18 zarodków. Jak mówi, nie ma zamiaru się poddać. – Póki mam czas, będę walczyć. Próbować. Modlić się. Będę błagać, żeby w przyszłym miesiącu się udało. Będę się uśmiechać, żartować i oddychać, dopóki nie stanę się jedną z was. Matką”.

fot. Instagram: teamdelmege

fot. Instagram: teamdelmege

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.