fbpx
Przejdź do treści

Walka o maluchy dopiero się zaczyna… W Poznaniu urodziły się pięcioraczki!

pięcioraczki
Fot. Twitter Mateusz Chłystun

W niedzielę, 17 stycznia w poznańskim szpitalu klinicznym urodziły się pięcioraczki – Anastazja, Klara, Laura, Wiktoria i Maksymilian. Stan noworodków określany jest jako dobry, choć wszystkie potrzebują wsparcia w oddychaniu. Rodzice pięcioraczków leczyli się na niepłodność.

W Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym w Poznaniu przyszły na świat pięcioraczki. Maluchy urodziły się drogą cesarskiego cięcia pomiędzy godziną 20:15 a 20:30. Na dwóch połączonych salach operacyjnych pracowało jednocześnie aż 30 medyków!

Największą masę urodzeniowa ma chłopiec, Maksymilian waży 1240 g, a najdrobniejsza jest Anastazja ważąca 680 g. Noworodki są pod opieką lekarzy, i choć potrzebują wsparcia w oddychaniu, ich stan określany jest jako dobry. Wszystkie otrzymały co najmniej 7 punktów w skali Apgar.

Poród jeden na 50 milionów

„Poród pięcioraczków to bardzo rzadka sytuacja kliniczna. Zdarza się to raz na 50 milionów” – podkreślił na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej dr Maciej Sobkowski, dyrektor Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego w Poznaniu. Poprzedni taki poród w klinice miał miejsce 14 lat temu, w lutym 2007.

Mama dzieci, pani Hanna z Gniezna, leczyła się wcześniej z powodu niepłodności, jednak do poczęcia doszło drogą naturalną. To nie była ciąża z in vitro – podkreślają lekarze. Dzieci urodziły się przedwcześnie, w 29. tygodniu ciąży.

Pacjentka została przywieziona do nas z Gniezna w 24 tygodniu ciąży, z rozpoznaną już tam ciążą pięcioraczą, więc już od początku byliśmy przygotowani. Każdy kolejny dzień był walką o utrzymanie tej ciąży jak najdłużej. Udało nam się przedłużyć ją o pięć tygodni. To było bardzo istotne, bo w 24 tygodniu te dzieci praktycznie nie miałyby żadnych szans, a w tej chwili są one zdecydowanie większe.

Powiedział prof. Stefan Sajdak, zastępca dyrektora szpitala ds. lecznictwa i ordynator oddziału, na którym leżała mama pięcioraczków.

Walka o maluchy dopiero się zaczyna

„Cała przygoda dla tych dzieci dopiero się zaczyna. Trudno prognozować, co będzie za 5 godzin, czy za tydzień. Na ten moment stan dzieci jest stabilny. Jednak wszystkie dzieci wymagają wsparcia oddechu, żadne nie jest w stanie oddychać samodzielne, dlatego że ich płuca są niedojrzałe. Cały czas oceniamy hemodynamikę serca, dlatego że dopiero do trzeciej doby ich życia okaże się czy samoistnie zamyka się przewód tętniczy, który w pełni pozwala na życie pozamaciczne. Jeżeli tak się stanie, to dziecko nie będzie wymagało operacji” – powiedział prof. Jan Mazela, kierownik Kliniki Zakażeń Noworodka.

Z kolei prof. Marta Szymankiewicz-Bręborowicz, kierownik Kliniki Neonatologii dodała: „Bardzo cieszymy się, że wszystko przebiegło tak dobrze, że opieka okołoporodowa była optymalna, ale jesteśmy niezwykle ostrożni, ponieważ cała przygoda dla tych dzieci dopiero się zaczyna. Pierwsza doba się skończyła, trudno nawet prognozować, co będzie za kilka godzin, a tym bardziej tygodni”.

Relację z konferencji prasowej możesz obejrzeć na stronie Polsat News.

Trzymamy kciuki za maluchy, mamy nadzieję, że wszystko skończy się dla nich dobrze! Co najmniej tak, jak dla sześcioraczków z Krakowa, których historię opisywaliśmy rok temu. Możesz ją przeczytać TUTAJ.

Teraz rozkoszne dzieciaki robią karierę na Instagramie:


Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Alina Windyga-Łapińska

Redaktorka portalu Chcemy Być Rodzicami. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.