Przejdź do treści

Antykoncepcja powoduje raka, a naprotechnologia powinna zastąpić in vitro. Tego będą uczyć się licealiści

Plansza przedstawiająca program W stronę dojrzałości

Antykoncepcja hormonalna jest przyczyną raka, depresji i rozwodów, zapłodniona komórka ma zdolność komunikacji z matką, a przed chorobami przenoszonymi drogą płciową najlepiej chroni suplementacja witaminami. Choć brzmi to jak scenariusz lekcji religii, tak już wkrótce ma wyglądać zlecony przed Ministerstwo Zdrowia program edukacji seksualnej dla licealistów.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program „W stronę dojrzałości”, bo o nim mowa, został zlecony i sfinansowany przez Ministerstwo Zdrowia. W jego ramach uczniowie polskich szkół średnich mają m.in. nabyć „umiejętności dokonywania właściwych wyborów w zakresie zdrowego stylu życia”.

W stronę dojrzałości, ale bez wiedzy

Zgodnie z założeniami, nauka odbędzie się w nowoczesnej formie webinariów, czyli wykładów przez internet. 40-godzinny program edukacji z zakresu „zdrowia prokreacyjnego i profilaktyki zachowań ryzykownych” z nowoczesnością (czy – ściślej – z obecnym stanem wiedzy) ma jednak niewiele wspólnego. „W stronę dojrzałości” będzie zachęcać nastolatków do późnej inicjacji, a jednocześnie – do wczesnego macierzyństwa. Zniechęci zaś do antykoncepcji, związków nieformalnych oraz  in vitro.

CZYTAJ TEŻ: „Botoks” na teście z religii. Licealiści uczą się, że in vitro to „głęboka niegodziwość”

„Sieroctwo prenatalne” i głosy zapłodnionej komórki

„Wyszkoleni tutorzy” mają m.in. uczyć młodzież, że toksyczne substancje w prezerwatywach mogą prowadzić do nowotworów, a przed chorobami przenoszonymi drogą płciową chroni suplementacja witaminami C i D.  Tabletki antykoncepcyjne – zgodnie z programem „W stronę dojrzałości” –służą do tego, by „pozbyć się człowieka”, a dodatkowo mogą wywołać choroby wątroby i depresję.  Nastolatkowie dowiedzą się też, że zapłodniona komórka ma zdolność komunikowania się z kobietą: prosi, by przyjąć ją do siebie i „przyszykować dla niej swoją podusię”. Kontrowersje wywołuje też inna teza, zgodnie z którą mówienie o ciąży, a nie o dziecku może powodować… „sieroctwo prenatalne”.

Realizatorem tego kontrowersyjnego programu jest spółka Lechaa Consulting z Lublina. Na działania w jego ramach otrzymała od Ministerstwa Zdrowia niebagatelną kwotę w wysokości 9,65 mln zł. Partnerami projektu zostały m.in. katolicka Fundacja „Czyste serca” oraz specjalizująca się w naprotechnologii fundacja sióstr Boromeuszek.

Źródło: wstronedoroslosci.pl, newsweek.pl, wysokieobcasy.pl, termedia.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Dudziak: Antykoncepcja to niegodziwość, czyli czego Jaś się na WDŻ nie nauczy. Czy naprawdę musi tak być?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska na in vitro chciał w tym roku przeznaczyć dodatkowe pół miliona złotych

Paweł Adamowicz nie żyje
Paweł Adamowicz był prezydentem Gdańska przez 21 lat – fot. Facebook - Paweł Adamowicz

Nie żyje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Mężczyzna został zaatakowany przez nożownika podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tragedia rozegrała się 13 grudnia w Gdańsku tuż przed „Światełkiem do Nieba”. O godzinie 19:55 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i dźgnął Pawła Adamowicza nożem. Prezydent został ugodzony kilkakrotnie.

Po zadaniu ciosów sprawca podniósł ręce do góry w geście triumfu.

Halo, halo! Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz – krzyczał do mikrofonu.

Morderca wszedł na scenę posługując się plakietką z napisem „media”. Stefan W. był wcześniej karany za rozboje.

Po ataku Paweł Adamowicz trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie przez wiele godzin był operowany. Zmarł 14 stycznia.

Zobacz też: In vitro w Gdańsku. Są już pierwsze efekty miejskiego programu

Paweł Adamowicz nie żyje. Był zwolennikiem in vitro

Paweł Adamowicz był prawnikiem, współzałożycielem regionalnej Platformy Obywatelskiej, w latach 1998-2019 sprawował funkcję prezydenta Gdańska.

Był zwolennikiem in vitro – Gdańsk jako jedyne trójmiejskie miasto miało swój program dofinansowania in vitro. Podczas wyborów na następną kadencję w październiku 2018 r. Adamowicz zapowiedział zwiększenie środków na program zapłodnienia pozaustrojowego w ramach proponowanego pakietu społecznego Zdrowie i Szczęście Gdańskich Rodzin.

Gdański program in vitro wprowadziliśmy w zeszłym roku. Dzięki niemu na świat przyszło 39 dzieci, a obecnie 137 kobiet jest w ciąży. Uważamy, że ten lokalny, miejski, gdański program, zdaje egzamin. W tym samym czasie program rządowy ministra Radziwiłła nie przyniósł ani jednego poczętego i narodzonego dziecka. Dlatego chcemy w nowej kadencji, w nowym roku kalendarzowym 2019, uzupełnić wkład finansowy do programu in vitro o dodatkowe pół miliona złotych, bo wierzymy głęboko, że małżeństw, par, które chcą skorzystać w Gdańsku z programu in vitro jest bardzo wiele – mówił podczas październikowej konferencji prasowej Adamowicz.

Gdański program rozpoczął się 2017 roku i ma trwać do 2020 roku. Do tej pory na ten cel miasto przeznaczyło niemal dwa mln zł.

Źródło: Wirtualna Polska, Dziennik Bałtycki, gdansk.pl, portalsamorzadowy.pl Wikipedia

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Lekarz był pewien, że to ciąża. A to była torbiel czekoladowa

Torbiel wielka na 10 cm.  6 operacji usunięcia endometriozy.  Jak Donacie udało się pokonać chorobę? Jak endometrioza wpłynęła na jej życie i jak zmieniła plany na macierzyństwo… Poznajcie tę wzruszającą historię kobiety, która znalazła w sobie chęć na wspieranie i pomaganie innym kobietom z endometriozą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z Donatą Sobanią-Byczkowską (lat 34) rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska

Kiedy i jak dowiedziała się pani o tym, że choruje na endometriozę?

O podejrzeniu endometriozy dowiedziałam się w 2007 roku. Miewałam coraz silniejsze bóle w macicy. Udałam się do ginekologa, który nie miał możliwości zrobienia USG, ale stwierdził, że jestem w zaawansowanej ciąży i że w czasie jego wieloletniej praktyki nigdy się jeszcze co do tego nie pomylił. Doktor skierował mnie na USG i okazało się, że to nie była ciąża. Miałam na lewym jajniku torbiel o wielkości 8×10 cm. Moja pierwsza operacja odbyła się w tym samym tygodniu. Diagnoza: torbiel czekoladowa z podejrzeniem endometriozy.

Czy lekarze podczas diagnozy endometriozy wykazali się empatią, czy twierdzili, że bolesne miesiączki to „normalna sprawa”?

Na szczęście nigdy nie spotkałam się z lekarzami, którzy nie wierzyliby moim objawom. Mając stwierdzoną endometriozę byłam zawsze kierowana do specjalistów w tej dziedzinie, którym dobrze znane są symptomy choroby.

Czy operacja pomogła pani w walce z endometriozą?

Jestem po sześciu operacjach. Odbywały się one przeciętnie co dwa lata. Jeszcze parę lat temu nie miałam takiej wiedzy o endometriozie jak teraz. Pamiętam, że po operacjach w Anglii przyszedł do mnie lekarz i mówił za każdym razem, że nie usunął wszystkich zmian, bo się nie dało. Teraz wiem, że dlatego nawrót endometriozy za każdym razem był tak szybki. Półtora roku temu postanowiłam poszukać prywatnej kliniki leczenia endometriozy. Natrafiłam na klinikę Miracolo. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak profesjonalną, kompetentną, przyjazną i empatyczną kadrą ludzi, pracujących w jednym miejscu. Operacja była wykonana bardzo dokładnie, z usunięciem wszystkich widocznych zmian i ognisk endometriozy. Wiem to, bo po półtora roku, bez terapii hormonalnej, nie odczuwam żadnych symptomów endometriozy.

Jak łączyła pani pracę z chorobą? Czy pracodawcy byli wyrozumiali?

Przez wiele lat pracowałam w przedszkolu w Londynie. Łapałam od dzieci wszystkie  wirusy i bakterie. Byłam ciągle chora. Moja odporność była bardzo obniżona. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że to wszystko związane było z endometriozą. Pracodawcy byli bardzo wyrozumiali. Rekomendowali mi nawet sprawdzonych specjalistów i organizowali wolny czas, żebym mogła się do nich udać.

Czytaj też: Torbiele endometrialne – późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Co endometrioza zmieniła w pani życiu?

Rok temu założyłam grupę wsparcia pod nazwą Endometrioza-ANTIDOTUM. Na tą inicjatywę wpłynęło parę wydarzeń w moim życiu, ale to najważniejsze, to własne doświadczenie z chorobą. Niespełna dwa lata temu trafiłam na cytaty Alberta Einsteina, że nie można uzyskać nowych rezultatów robiąc w kółko to samo i żeby zagłębić się w naturę, bo wtedy zrozumiemy wszystko o wiele lepiej. To dało mi do myślenia , bo przecież przez wiele lat stosowałam się do tych samych zaleceń lekarzy, a efekty były ciągle te same; szybkie nawroty choroby, operacje i ból… Od tamtej pory wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam zdobywać wiedzę na temat endometriozy i byłam zdumiona ogromem informacji odnośnie naturalnego leczenia, a zarazem zszokowana, że przez 9 lat nie usłyszałam o żadnej z tych alternatyw od prowadzących mnie lekarzy. Mając świadomość wyboru zaczęłam wdrażać różne terapie i metody leczenia w życie i zauważać bardzo dobre efekty. Przyłączyłam się do istniejącej grupy wsparcia, ale nie znalazłam tam tego, czego szukałam. Większość wpisów była dołująca i pesymistyczna i właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że naglącą potrzebą w środowisku kobiet z endometriozą jest pozytywne nastawienie, dawanie nadziei, dzielenie się dobrymi doświadczeniami, tym co może pomóc również komuś innemu. Inspiracją do stworzenia grupy samopomocowej byli też inni ludzie, których spotkałam na swojej drodze, między innymi lekarz, dr Tomasz Songin, który w najcięższych chwilach tak bardzo mi pomógł , poświecił ku temu swój prywatny czas i miał przy tym tak wielkie serce i tą nieziemską energię, którą zarażał… i czułam, że muszę się w jakiś sposób odwdzięczyć za te wszystkie dobre rzeczy, które mnie spotkały w tych chwilach cierpienia. Spotykając w swoim życiu kogoś wyjątkowego, samemu chce się być lepszym człowiekiem. Szerzenie świadomości o endometriozie w pozytywny sposób daje mi poczucie, że robię coś pożytecznego, że może jakaś informacja przyczyni się do polepszenia jakości życia kogoś innego.

Jest takie powiedzenie:

„Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla jednej osoby.”

Ta grupa niesie również nadzieję dla mnie, bo ja wciąż poszukuję swojego antidotum, odpowiedzi, wskazówek, świadectw od kobiet, które zaszły w ciążę, pomimo, że lekarze nie dawali im żadnych szans, albo tych które dzięki determinacji pokonują chorobę. Takich kobiet jest coraz więcej. To wszystko motywuje mnie do dalszych kroków w kierunku szerzenia wiedzy o endometriozie. Niedawno powstała również strona internetowa www.endometrioza-antidotum.com, gdzie sześciu wspaniałych specjalistów; ginekolog, lekarz medycyny naturalnej, psychoterapeuta, dietetyk, fizjoterapeutka oraz fitoterapeutka udzielają porad, informacji i odpowiedzi na pytania kobiet z endometriozą. Na blogu można przeczytać o zwycięskich historiach kobiet i każda z nich może dodać swój przepis do sekcji zdrowe odżywianie przy endometriozie. Chciałabym, żeby dziewczyny czuły, że są częścią tego bloga i żeby udzielała im się ta pozytywna energia, która będzie wirtualnie na nie oddziaływać:).

Chciałabym podzielić się z Wami jeszcze jedną refleksją…Paradoksem w tym wszystkim jest to, że jestem wdzięczna za endometriozę, bo dzięki niej doceniam więcej, bo znalazłam nową pasję w życiu, bo zawarłam wspaniałe przyjaźnie. Czuję potrzebę bycia czyimś wsparciem i motywacją, i mam nadzieję, że jestem. Oczywiście fajnie byłoby nie mieć endometriozy, ale skoro już jest, to odnajdźmy w niej te dobre strony. Z całego serca życzę każdej endokobiecie, aby odnalazła swoje antidotum oraz szczęście i pamiętała, że pozytywne nastawienie to już połowa sukcesu na drodze do zdrowia.

Czy endometrioza wypłynęła na pani plany związane z macierzyństwem?

Miałam 23 lata jak usłyszałam, że jestem w ciąży, po czym okazało się, że to była jednak torbiel. Wtedy bałam się, że mogłabym być mamą, bo było to dla mnie za wcześnie. Teraz dałabym wiele, żeby to jednak była ciąża. O dziecko staramy się z mężem około 8 lat. Nie poddajemy się, ale chęć bycia mamą i stworzenia rodziny jest bardzo silna. Dlatego postanowiliśmy zaadoptować dziecko. Jesteśmy w procesie przygotowawczym i mocno wierzymy, że nasze dziecko gdzieś na nas czeka. Oboje wierzymy, że tak poprostu miało być.

Co poradziłaby pani innym kobietom zmagającym się z endometriozą?

Przede wszystkim zdobywanie wiedzy z pewnych źródeł. Dołączenie do grup samopomocowych, w których można zaczerpnąć informacji na temat stylu życia i odżywiania przy endometriozie, otrzymać wsparcie, wymienić się doświadczeniem, zapytać o rekomendację specjalisty czy renomowanej kliniki. Szukać pomocy i działać! Natychmiast! Szerokim łukiem omijać ludzi z negatywnym podejściem do choroby, negatywne, dołujące historie. Poszukiwać tylko tych dobrych doświadczeń, bo w nich największa pomoc i nadzieja.

Fot. Archiwum domowe Donata Sobania-Byczkowska

POLECAMY: Lekarz dał mi do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Projekt: dziecko, czyli jak zajść w ciążę bez partnera. Inseminacja domowa nasieniem dawcy czy zagraniczna klinika?

Zniecierpliwiona kobieta w łóżku, obok niej schowany pod kołdrą mężczyzna /Ilustracja do tekstu: Jakość spermy /Inseminacja domowa nasieniem dawcy
Fot.: Pexels.com

Zmieniające się wzorce społeczne, trudności ze znalezieniem odpowiedniego partnera, rozczarowania związkami – to powody, dla których coraz więcej kobiet decyduje się na rodzicielstwo w pojedynkę. Jeszcze do niedawna brak partnera nie był przeszkodą w spełnieniu marzeń o dziecku. Sytuacja singielek (ale też par jednopłciowych) znacznie skomplikowała się po wejściu w życie ustawy o leczeniu niepłodności. Jakie szanse na posiadanie biologicznego potomstwa mają dziś kobiety, które pragną zrealizować plany macierzyńskie z wykorzystaniem nasienia dawcy? Czy nadzieją dla nich może być skorzystanie z zagranicznego banku spermy?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności, która weszła w życie w 2015 r., z zabiegów inseminacji domacicznej oraz in vitro mogą w Polsce korzystać wyłącznie pary heteroseksualne (formalne i nieformalne – choć nad drugą z tych grup niedawno zawisły czarne chmury), które wyczerpały inne możliwości leczenia.

W myśl przywołanych przepisów, pacjentka, która chciałaby podjąć medycznie wspomaganą próbę uzyskania ciąży przy wykorzystaniu nasienia dawcy, musiałaby do takiej procedury przystąpić wspólnie z partnerem. I nie wystarczy ustna deklaracja o pozostawianiu w związku. Oświadczenie uznania planowanego ojcostwa powinno zostać złożone przez mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, tworząc tym samym długotrwałe zobowiązanie do opieki nad dzieckiem, które narodziłoby się w wyniku takiego zabiegu.

CZYTAJ TEŻ: Dziecko zostało poczęte dzięki dawcy nasienia? Ojca wymyśli mu urzędnik

Ciąża z nieznajomym, czyli dawca nasienia z internetu

Poważnie ograniczenia w dostępie do medycyny wspomaganej reprodukcji oczywiście nie powstrzymują Polek przed próbami realizacji planów macierzyńskich – skłaniają jedynie do podejmowania kosztowniejszych i bardziej ryzykownych kroków. Pomoc w przecięciu węzła gordyjskiego, który zawiązała ustawa, błyskawicznie zaoferował… czarny rynek. Nielegalny handel gametami szczególnie bujnie rozkwitł w internecie.

„Blondyn, niebieskie oczy, atletyczna budowa ciała, wzrost 183 cm. Zdrowy, po badaniach, aktywny fizycznie. Jeśli nie masz partnera, a pragniesz mieć dziecko, odezwij się”.

„Brunet, 29 lat, zdrowy, grupa krwi A Rh+-. Wykształcenie średnie, w związku, jedno dziecko. Pomogę w uzyskaniu ciąży – oddam nasienie lub zapłodnię naturalnie”.

„Blondyn, ciemna karnacja skóry, zdrowy – po badaniach na HIV i WZW. Mam dzieci własne oraz z pomocy. Metoda kubeczkowa, klinika lub zapłodnienie naturalne (wówczas wymagam aktualnych badań)*”.

To tylko nieliczne z dziesiątek ogłoszeń dawców, które można znaleźć na tematycznych forach i grupach. Usługę przekazania materiału genetycznego wyceniają przeważnie na ok. 1 tys. złotych, ale nie brakuje też propozycji zupełnie bezinteresownych. Jeszcze więcej anonsów zamieszczają same panie, które poszukują dawcy o określonych cechach. I choć dostępność takich ogłoszeń może wydać się prostą receptą na rodzicielskie szczęście, jest to inwestycja bardzo wysokiego ryzyka: zdrowotnego (o czym więcej można przeczytać tutaj), ale i prawnego. Z treści art. 77.1 ustawy o leczeniu niepłodności wynika jasno, iż proceder ten jest nielegalny:

„Kto w celu uzyskania korzyści majątkowej lub osobistej, nabywa lub zbywa komórkę rozrodczą, pośredniczy w jej nabyciu lub zbyciu bądź bierze udział w zastosowaniu pozyskanej wbrew przepisom ustawy komórki rozrodczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Dla kobiet dotkniętych tzw. niepłodnością społeczną (wynikającą z przyczyn pozamedycznych) jest też inna droga – w pełni legalna, ale znacznie droższa. Toruje ją międzynarodowy bank nasienia, który podlega innym przepisom prawa – obowiązującym w kraju, w którym mieści się jego siedziba.

POLECAMY TAKŻE: Rusza pierwszy bank nasienia w Olsztynie. Trwają poszukiwana dawców

Inseminacja domowa nasieniem dawcy z banku spermy. Jak to wygląda?

Jednym z największych banków nasienia na świecie i pierwszym, który umożliwił wysyłkową sprzedaż gamet, jest duński Cryos International. Instytucja działa od 30 lat. W jej rozbudowanej bazie znajduje się łącznie ok. tysiąca dawców pochodzących z kilkudziesięciu krajów, a podstawowe informacje na ich temat dostępne są przez internet. Właściciel banku przyznaje, że najliczniejszą grupę klientek stanowią singielki (50%), niemało jest także lesbijek (10%).

Klientki i pary mogą wybrać materiał genetyczny zarówno od dawców, którzy chcą pozostać anonimowi, jak i tych, którzy zgodzili się udostępnić swoje dane potencjalnemu potomstwu, gdy osiągnie ono pełnoletność. W odróżnieniu od procedur realizowanych w rodzimych klinikach leczenia niepłodności, tutaj same klientki bądź pary decydują o wyborze dawcy – posiłkując się wybranymi kryteriami. W Polsce to lekarz dokonuje ostatecznego doboru; dbając o to, by fenotyp dawcy był maksymalnie zbliżony do fenotypu partnera biorczyni.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

Inseminacja domowa nasieniem dawcy z banku spermy. Ile to kosztuje?

Pozyskanie nasienia od dawcy z zagranicznego banku spermy to, niestety, poważne przedsięwzięcie finansowe. Sama próbka nasienia wiąże się z kosztem w wysokości od 50 do ponad 600 euro – ostateczna suma zależy m.in. od formy nasienia i ruchliwości plemników. Witalność tę wskazuje liczba znajdująca się przy skrócie MOT (z ang. motility – ruchliwość). Im wyższa jej wartość, tym więcej ruchliwych plemników znajduje się w 1 ml próbki nasienia i więcej trzeba za nią zapłacić. Przykładowo: MOT10 oznacza, że w rozmrożonym nasieniu powinno znajdować się 10 mln ruchliwych plemników na 1 ml nasienia.

Nasienie dawcy z dostawą do domu. Zamówisz je online

Dodatkowym (i niemałym) kosztem jest transport – ten zaś oferowany jest do 70 krajów, w tym do Polski. Zamówienie realizowane jest zazwyczaj w ciągu 2 dni, a kolejne 1-5 zajmuje wysyłka zamrożonego nasienia (w zależności od kraju docelowego; na terenie Europy to 1-2 dni). Datę dostawy należy wyznaczyć na dzień możliwie najbliższy przewidywanej owulacji.

O rodzaju pojemnika, w którym dostarczane jest nasienie, decyduje m.in. odległość, którą musi pokonać przesyłka. Bank oferuje wysyłkę w:

  • izolowanym pojemniku z suchym lodem – gdy dostawa następuje do krajów europejskich, w tym Polski, a inseminacja ma odbyć się wkrótce po otrzymaniu słomki z nasieniem; koszt dostarczenia wynosi wówczas 174 euro,
  • zbiorniku z ciekłym azotem – gdy droga przesyłki jest dłuższa lub gdy termin owulacji biorczyni jest trudny do jednoznacznego ustalenia i może wymagać dłuższego przechowywania w postaci zamrożonej; koszt dostawy to 219 euro.

W drugim z tych przypadków po wykorzystaniu nasienia niezbędne jest odesłanie pustego zbiornika do siedziby Cryos. Mamy na to 7 dni od daty dostawy, a sam zwrot jest bezpłatny. Jeżeli jednak nie dokonamy go w ustalonym czasie, zapłacimy dodatkowo za wypożyczenie zbiornika (100 euro + VAT za każdy tydzień zwłoki).

Choć wiele osób obawia się, że taki wywóz komórek rozrodczych jest niezgodny z prawem, w polskiej ustawie o leczeniu niepłodności brak jest zapisów, które nie zezwalałyby na tę procedurę. Art. 57. 1. ustawy o leczeniu niepłodności stanowi, że:

„Wywozu komórek rozrodczych lub zarodków z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na terytorium państw innych niż państwa członkowskie Unii Europejskiej i przywozu komórek rozrodczych lub zarodków na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z terytorium państw innych niż państwa członkowskie Unii Europejskiej dokonuje bank komórek rozrodczych i zarodków, posiadający pozwolenie na wykonywanie tych czynności”.

Ponieważ Dania należy do Unii Europejskiej, w tym przypadku obowiązujące są uregulowania na poziomie unijnym. Aby jednak przesyłka z nasieniem dawcy nie została zatrzymana przez służbę graniczną, niezbędne jest właściwe jej oznakowanie.

Słomka ICI – nasienie dawcy do inseminacji domowej

W zależności od rodzaju inseminacji, której chcemy się poddać, mamy do wyboru nasienie w dwóch formach. Jedną z nich jest słomka ICI. Zawiera ona nasienie nieczyszczone (nieprzetworzone), używane najczęściej do inseminacji domowej: dopochwowej lub doszyjkowej. Instrukcję, jak ją wykonać, znajdziesz tutaj: Inseminacja domowa krok po kroku.

Zgodnie z aktualnymi rekomendacjami Cryos, do tego rodzaju inseminacji należy użyć: czterech słomek ICI MOT5, dwóch słomek ICI MOT10 lub jednej słomki ICI MOT20. Pamiętajmy jednak, że ten rodzaj inseminacji ma szanse powodzenia tylko wtedy, gdy kobieta nie doświadcza problemów z płodnością.

Jeśli nasienie ze słomki ICI zostanie poddane oczyszczeniu, można będzie wykorzystać je także do inseminacji wewnątrzmacicznej (IUI) lub in vitro. Możliwość taką oferują jednak tylko specjalistyczne kliniki.

Słomka IUI – nasienie dawcy do inseminacji wewnątrzmacicznej

Słomka IUI zawiera nasienie oczyszczone (przetworzone). Używana jest do inseminacji wewnątrzmacicznej (IUI) lub do zapłodnienia in vitro.

Jeśli zdecydujemy się na zabieg w klinice leczenia niepłodności znajdującej się w kraju UE, którego wymogi w zakresie zabiegów medycyny wspomaganej reprodukcji są mniej restrykcyjne, słomkę IUI można zamówić bezpośrednio do wybranej placówki.

CZYTAJ TEŻ: Kiedy inseminacja jest wskazana? A jakie czynniki decydują, że nie można jej wykonać u niepłodnych par?

Rezerwacja nasienia od dawcy z zagranicznego banku spermy

Poza dostawą słomek z nasieniem istnieje też możliwość ich osobistego odbioru (koszt: 40 euro), a także rezerwacji do późniejszego wykorzystania. Jest to istotne w sytuacjach, gdy:

  • wybierzemy już dawcę, ale – z różnych względów – chcemy poczekać z wykorzystaniem jego nasienia,
  • w przyszłości planujemy ponownie skorzystać z nasienia tego dawcy (np. by uzyskać biologiczne rodzeństwo swojego dziecka).

Koszt rezerwacji nasienia dawcy zależny jest od tego, czy zastrzegł on swoją anonimowość (wówczas kwota wynosi 200 euro) czy nie (w takim przypadku cena wzrasta do 350 euro).

Warto pamiętać, że nasienie wybranego dawcy może się nie tylko wyprzedać, lecz także przekroczyć limity obowiązujące w kraju, do którego je sprowadzamy. Dotyczą one liczby ciąż, które można uzyskać, wykorzystując do tego celu nasienie jednego dawcy. W Polsce taki limit jest stosunkowo wysoki: wynosi 10 ciąż. Dla przykładu: w Wielkiej Brytanii wynosi on dziewięć ciąż, a w Norwegii – osiem ciąż na sześć rodzin. Gdy limity zostaną wyczerpane, nasienie dawcy staje się niedostępne dla kobiet i par w danym kraju.

Rozwiązanie na miarę czasów i potrzeb

Łączny koszt wiążący się z inseminacją domową nasieniem dawcy może zatem wynieść kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych – szczególnie, że ciążę rzadko udaje się uzyskać za pierwszym czy drugim podejściem.

Mimo to chętnych, by podjąć ryzyko finansowe (skutkujące niekiedy zadłużeniem) wciąż przybywa. Zadziwiające? Niekoniecznie – niepłodność społeczna urasta dziś do rangi poważnego problemu cywilizacyjnego, a brutalne ograniczenia ustawowe nie mają przecież siły tłumienia potrzeb.


*Niektóre dane, które mogłyby pozwolić na identyfikację autorów ogłoszeń, zostały zmienione.

POLECAMY:

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek. Niezwykłe narodziny w Teksasie

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

6 składników, które pomogą Ci zadbać o równowagę hormonalną

Jak przywrócić równowagę hormonalną?
fot. Pixabay

Zaburzenia hormonalne to problem, z którym boryka się wiele kobiet. Przyczyny występowania nieprawidłowości w tym zakresie są zwykle złożone. Ich źródło może tkwić we współistniejących problemach zdrowotnych (PCOS, insulinooporność), czynnikach środowiskowych bądź niedoborach.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak radzić sobie z niedomaganiem układu hormonalnego i które składniki pomogą w jego regulacji?

Witamina B6

To wielozadaniowy kombajn. Odpowiada m.in. za pracę układu nerwowego i serca, a także umożliwia magazynowanie energii.

Nie do przecenienia jest jej rola w regulacji układu hormonalnego. Witamina B6 wpływa na poziom enzymów i hormonów, w tym estrogenów.

O jej uzupełnienie powinny zadbać szczególnie kobiety stosujące antykoncepcję doustną i doświadczające stresu, który działa destrukcyjnie na gospodarkę hormonalną.

Zobacz także: Witamina D ma moc – jedne z ważniejszych kobiecych narządów mogą być jej wdzięczne!

Witamina D

Nazywana witaminą płodności, wspiera organizm w produkcji hormonów płciowych, umożliwia wystąpienie owulacji oraz spowalnia proces starzenia jajników.

Warto zadbać o jej poziom: niedobory mogą prowadzić do zaburzeń hormonalnych i niepłodności!

Kwas foliowy i witamina B12

Te witaminy z grupy B pełnią bardzo ważną funkcję w regulacji układu hormonalnego. Pierwsza z nich dba o prawidłowy podział komórek oraz bierze udział w syntezie kwasów nukleinowych, z których powstaje DNA. Według dostępnych badań – stymuluje także owulację.

Niedobór kwasu foliowego i witaminy B12 jest czynnikiem rozwoju zaburzeń hormonalnych, które utrudniają uzyskanie i utrzymanie ciąży.

Zobacz także: Jakość komórek jajowych po 35. roku życia: co na nią wpływa?

Antyoksydanty

Przyczyną zaburzeń hormonalnych jest też stres oksydacyjny, dlatego warto zadbać, by w naszej diecie znalazły się antyoksydanty.

Jednym z najsilniejszych jest glutation, który ochrania grupy tiolowe białek przed inaktywacją wywołaną przez wolne rodniki i wspomaga kobiecą płodność.

Szczególnie korzystnie działa na pacjentki z PCOS, zwiększając wrażliwość ich komórek na insulinę.

Inozytol

Ten budulec błon komórkowych i fosfolipidów oraz prekursor przekaźników w układzie hormonalnym (GnRH, TSH, insuliny) odgrywa ważną rolę w regulacji gospodarki hormonalnej.

Badania wskazują, że inozytol (w preparatach farmaceutycznych występujący często w formie mio-inozytolu) to również nasz sojusznik w walce z objawami PCOS i insulinoopornością.

Wspiera pracę jajników, zmniejsza hiperinsulinemię i hiperandrogonemię, a tym samym wspomaga regulację cyklu miesiączkowego. Dodatkowo obniża poziom LH i prolaktyny we krwi oraz reguluje proporcje LH do FSH.

Zobacz także: Witaminy płodności. Zobacz, które pomogą ci zajść w ciążę

Suplementuj, ale mądrze!

Gdy próby dostarczania niezbędnych składników wraz z dietą nie przynoszą spodziewanych rezultatów, można wspomóc się suplementami diety. Nim jednak zdecydujemy się na ich zakup, warto zasięgnąć opinii lekarza oraz upewnić się, że wybrany środek jest bezpieczny w stosowaniu.

Wysokiej jakości preparatem dla kobiet w wieku rozrodczym jest Miositogyn GT – wyjątkowa mieszanka 2000 mg mio-inozytolu, 400 μg kwasu foliowego oraz cennych witamin i związków mineralnych. Pacjentki potwierdzają, że ten suplement diety skutecznie wspiera działanie układu hormonalnego. W uzyskaniu oczekiwanych rezultatów pomaga wygodna forma stosowania produktu w postaci smakowego proszku do rozpuszczenia w wodzie.

Suplement Miositogyn GT - opakowanie

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.