Przejdź do treści

W łódzkim dofinansowania in vitro nie będzie

Koniec dofinansowania in vitro w Łodzi - zmiany w budżecie na 2019 rok
Zmiana w budżecie uderzy przede wszystkim w te niepłodne pary, które nie mogą sobie pozwolić na pełnopłatną terapię w prywatnej klinice. – fot. Invitroonline

PiS wprowadza zmiany w budżecie

Na wczorajszym posiedzeniu sejmiku wojewódzkiego odbyło się głosowanie budżetu na 2019 rok. Projekt budżetu przygotował poprzedni zarząd województwa (PO-PSL). Obecny zarząd utworzony przez PiS wnioskował o dokonanie zmian w budżecie, w tym do przekazanie 2 mln złotych przeznaczonych na dofinansowanie in vitro na inne metody leczenia niepłodności. Mimo protestów opozycji, dofinansowanie in vitro zostało usunięte z budżetu województwa łódzkiego.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Koniec dofinansowania in vitro w Łodzi? PiS blokuje wojewódzki program

Milion złotych dla Centrum Zdrowia Matki Polki

Marszałek sejmiku Grzegorz Schreiber zapowiedział przekazanie 1 mln zł klinice leczenia niepłodności przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. Klinika wykonuje diagnostykę niepłodności – prowadzi badania genetyczne, hormonalne, ginekologiczne i andrologiczne oraz zapewnia wsparcie psychologiczne niepłodnym parom. Jak twierdził w wywiadzie dla Dziennika Łódzkiego prof. Maciej Banach, dyrektor ICZMP, klinika podejmuje odpowiednie leczenie niepłodności. Tego, jakie dokładnie metody lecznicze stosowane są w Instytucie profesor nie wyjaśnił, informacji na ten temat nie ma również w ofercie kliniki. Jedno wiadomo – w ICZMP nie wykonuje się in vitro, a stosowane tam metody oparte są na wiedzy naukowej.

Zobacz też: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

Ograniczony dostęp do skutecznej terapii

W 2018 roku w ramach wojewódzkiego programu dofinansowania in vitro, terapią zostało objętych 39 par, z czego 14 kobiet (36%) zaszło w ciążę. Dla porównania, w ICZMP w tym samym roku leczyło się 400 par, 38 kuracji (9,5%) zakończyło się sukcesem.

Zmiana w budżecie uderzy przede wszystkim w te niepłodne pary, które nie mogą sobie pozwolić na pełnopłatną terapię w prywatnej klinice.

Zobacz też: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro

 

Najnowszy numer e-magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Marita i Adam zbierają na in vitro. Wzruszająca historia niezwykłego małżeństwa

Marita i Adam zbierają na in vitro
Znajomość Marity i Adama rozwijała się stopniowo. Najpierw byli zwykłymi kumplami, którzy po prostu dobrze czuli się w swoim towarzystwie – fot. archiwum prywatne

Adam i Marita to wyjątkowe małżeństwo. Choć wiele w życiu przeszli, wiele też osiągnęli. Mają domek na wsi, ogród i dwa koty.  „Jesteśmy szczęśliwi, ale prędzej czy później przychodzi taki moment w życiu, kiedy zaczynasz pragnąć dziecka”. Aby spełnić swoje marzenie, założyli internetową zbiórkę pieniędzy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nasi bohaterowie poznali się w ośrodku rehabilitacyjnym. „By zrozumieć, dlaczego spotkaliśmy się w takim miejscu, muszę zacząć »z grubej rury«. Obydwoje poruszamy się na wózkach inwalidzkich. Adam w wieku 15 lat miał wypadek samochodowy, co poskutkowało uszkodzeniem kręgosłupa na odcinku Th12” – opowiada Marita, która sama od 13 roku życia porusza się na wózku. W jej przypadku sprawcą niepełnosprawności był guz, który zagnieździł się na odcinku L4/L5 kręgosłupa. „Na szczęście była to łagodna narośl, która zostało wycięta, ale niestety pozostawiła po sobie niedowład kończyn dolnych” wyjaśnia bohaterka.

Zobacz też: Zbiórka na in vitro. „Wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości”

Rozłąka, która była początkiem nowego

Znajomość Marity i Adama rozwijała się stopniowo. Najpierw byli zwykłymi kumplami, którzy po prostu dobrze czuli się w swoim towarzystwie.  „Szczerze mówiąc, myślałam, że to znajomość tylko na czas pobytu w ośrodku. Okazało się jednak, że nie. Adam co jakiś czas przyjeżdżał do mnie do domu, po prostu się zakochał” – opowiada kobieta. „Naprawdę bardzo się starał. Problem w tym, że ja wtedy nie bardzo wiedziałam, czego chcę. Choć Adam jest ode mnie młodszy o trzy lata, dojrzałością z pewnością mnie przerasta” – śmieje się.

Życie potoczyło się jednak tak, że przyszli małżonkowie stracili kontakt aż na pięć lat. „Przez ten czas każdy miał swoje życie, związki. Aż pewnego dnia przyśnił mi się sen, który przyśnił się również Adamowi w okresie naszego związku. Poczułam, że muszę upewnić się, czy u niego wszystko w porządku. Zdobyłam numer telefonu i napisałam” – opowiada Marita. Zaczęły się SMS-y, rozmowy i nadrabianie straconego czasu. Już wtedy obydwoje czuli, że na zwykłych rozmowach się nie skończy. Spotkali się w lipcu, we wrześniu byli już parą, a w grudniu Adam oświadczył się Maricie.

„Trochę baliśmy się, co ludzie powiedzą. My jednak wiedzieliśmy, czego chcemy. Zdawaliśmy sobie sprawę, kim dla siebie jesteśmy i jak bardzo dojrzała jest nasza decyzja. Nie musieliśmy poznawać się na nowo, po prostu musieliśmy spotkać się w odpowiednim czasie. Trwało to długo, ale było warto” – zaznacza bohaterka. „Adam twierdzi, że od początku wiedział, że prędzej czy później będziemy razem. Po prostu czekał” – dodaje z uśmiechem. W październiku następnego roku byli już małżeństwem.

Zobacz też: Znane blogerki piszące o niepłodności. Dlaczego dzielą się z innymi swoimi doświadczeniami?

Do pełni szczęścia brakuje małego cudu

Teraz Marita i Adam mieszkają w domu na wsi. „Sami, samodzielni, z dużym ogrodem i dwoma kotami” – podkreśla bohaterka. Obydwoje pracują, dojeżdżają własnym autem, ale do szczęścia brakuje im jednego. „To wszystko brzmi niby cudownie i jak w bajce. Faktycznie, jesteśmy szczęśliwi, ale prędzej czy później przychodzi moment w życiu pary czy małżeństwa, że zaczynasz pragnąć potomstwa, które dopełni szczęścia i domowego ciepła” – wyznaje. „Odkąd ze sobą jesteśmy, to nie chroniliśmy się przed powiększeniem rodziny. Dlatego po pewnym czasie zaczęło nas zastanawiać, dlaczego nie udaje mi się zajść w ciążę?” – opowiada Marita.

Rozpoczęły się konsultacje, wizyty lekarskie i czas niepewności. „Niestety, na początku trafialiśmy na lekarzy, którzy nie wychodzili poza ramy książkowych przypadków. Reakcja ginekologów na wieść o staraniach o dziecko wyglądała zazwyczaj tak: »proszę zmienić lekarza, bo ja nie mam pojęcia, jak w takich przypadkach prowadzić ciążę«” – opowiada kobieta.

Po pewnym czasie parze udało się jednak trafić na specjalistów, którzy z pełnym zrozumieniem i zaangażowaniem podeszli do sprawy. „Potraktowano nas profesjonalnie, a co najważniejsze – normalnie, jak młodych, kochających się ludzi, którzy pragną mieć dzidziusia” – mówi Marita. „Tak naprawdę jesteśmy zdrowymi, samodzielnymi ludźmi, którzy po prostu prowadzą siedzący tryb życia.  Tak, w pełni świadomie mówimy, że jesteśmy zdrowi, dlatego że po zleconych i wykonanych badaniach wiemy, że pod względem płciowym, rozrodczym, jesteśmy pełnosprawną kobietą i pełnosprawnym mężczyzną”.

Dlaczego zatem in vitro? „W naszym przypadku jest to metoda, która jest jedynym rozwiązaniem, jeżeli chodzi o sam etap zapłodnienia. Z racji uszkodzenia naszych kręgosłupów droga, jaką musi pokonać nasienie, jest po prostu za trudna i za długa. Dlatego trzeba temu procesowi pomóc” – wyjaśnia.

Zobacz też: Dzięki Facebookowi zebrali pieniądze na in vitro. „Nie sądziliśmy, że kiedykolwiek nas to spotka”

Marita i Adam zbierają na in vitro

Małżonkowie nigdy głośno nie poruszali tematu potomstwa z rodziną i znajomymi. Po prostu nie czuli takiej potrzeby. Sprawa ujrzała jednak światło dzienne, kiedy Adam i Marita założyli internetową zbiórkę. Pieniądze są im potrzebne na badania, dojazdy do kliniki, wizyty lekarskie i sam zabieg zapłodnienia pozaustrojowego.

„Szacowany koszt pierwszej próby zapłodnienia to około 15 tysięcy złotych. Kwotę tę musimy uzbierać do końca maja, ponieważ do tego czasu będą ważne nasze badania. Potem wszystko trzeba będzie zacząć od nowa, a to znowu czas, koszty…” – tłumaczy bohaterka. „To bardzo krótki czas na uzbieranie tak dużej kwoty. Stąd pomysł na zbiórkę na portalu pomagam.pl, a konkretny link do naszej zbiórki to pomagam.pl/szumskichcud.

Zbiórki na in vitro budzą wiele emocji, także tych negatywnych. „Ludzie reagowali różnie. Jedni, choć niezamożni, wpłacali, ile mogli, a drudzy silili się jedynie na niewybredne komentarze” – nie kryje Marita.  „Na tatuaż miała a teraz na dziecko zbiera”, „Nie chodzą, a dziecko chcą – brak odpowiedzialności”, „To bezczelność żebrać o in vitro, kiedy ludzie nie mają co jeść”, „Uda się urodzić dziecko to później zbiórka na samochód rodzinny albo nianię, bo stwierdzicie, że nie umiecie się zając dzieckiem?!”. To tylko niektóre z przykrych komentarzy, z jakimi spotkało się małżeństwo po założeniu zbiórki. „Zbieranie pieniędzy na in vitro już samo w sobie jest kontrowersyjne, a gdy jeszcze sprawa dotyczy osób niepełnosprawnych, ludzie nie wiedzą, jak się zachować i co powiedzieć.  To temat tabu, coś wstydliwego” – tłumaczy Marita.  „Prosimy, nie żądamy czy żebrzemy” – dodaje.

„Jesteśmy pełni nadziei i nastawieni na to, że się uda. Bo dlaczego miałoby się nie udać? Na ślubie ksiądz zinterpretował nasze inicjały (M. A. Sz.) jako: „Masz, bierz. Masz ode mnie miłość, zaufanie i opiekę”. Dlatego teraz chcemy sobie nawzajem dać piękny dar, jakim jest dziecko. Nasze motto to szukać możliwości w ograniczeniach, a nie ograniczeń w możliwościach”.

Pozdrawiamy

Marita i Adam Szumscy

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro

Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro
Gwiazda podzieliła się informacją o publikacji książki za pośrednictwem social mediów – fot. Facebook Małgorzata Rozenek-Majdan

Małgorzata Rozenek jest zwolenniczką in vitro. Gwiazda ma dwóch synów i nigdy nie ukrywała, że w obie ciąże udało jej się zajść dzięki in vitro.  Małgosia właśnie podzieliła się ze swoimi fanami ekscytującą wiadomością i zdradziła kulisy projektu, nad którym pracowała od wielu miesięcy. Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informacja o publikacji ukazała się na Facabooku i Instagramie gwiazdy.

Dziś już mogę głośno podzielić się z Wami efektami mojej wielomiesięcznej pracy ❤ Długie poszukiwania bohaterów, kilkanaście spotkań, kilkadziesiąt godzin rozmów, wiele łez, radości, śmiechu oraz smutku… Jestem dumna z tego, że książka „In vitro. Rozmowy intymne” właśnie ujrzała światło dzienne. Jestem szczęśliwą mamą dwóch wspaniałych synów. Nie byłoby ich ze mną, gdyby nie pomoc lekarzy. Gdyby nie In vitro. Dyskusja wokół tego tematu wciąż rodzi niezdrowe emocje, powiela krzywdzące stereotypy, służy jako narzędzie walki politycznej. Dzięki ginekologom, seksuologom, embriologom oraz księdzu dominikanowi przedstawię Wam całą prawdę o tej procedurze. Kilkakrotnie przeszłam procedury In vitro, i tak jak tysiące kobiet, mających problem z zajściem w ciąże, znam radość sukcesu i smutek porażki. Nie mogę dłużej milczeć. Czuję, że razem z innymi rodzicami mam obowiązek zabrać głos.

Zobacz też: „Jak wytłumaczyć powtarzanie bzdury o wylewaniu zarodków?” Szczery wywiad o in vitro z Małgorzatą Rozenek

Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro

W rozmowie z „Plejadą” Małgorzata Rozenek wyznała, że spodziewa się różnych reakcji na książkę.

– Temat jest bardzo kontrowersyjny i od dawna polaryzuje nasze społeczeństwo. Razem z moimi rozmówcami, czyli rodzicami dzieci z in vitro oraz specjalistami, chcę zabrać głos w bardzo ważnej dla mnie sprawie. Liczę, że to choć odrobinę zmieni atmosferę wokół tematu i sprawi, że osoby, które głośno krzyczą nad tematem in vitro, zastanowią się przez chwilę, a może zmienia swój punkt widzenia – powiedziała gwiazda w rozmowie z serwisem „Plejada”.

Rozenek zaapelowała również do przeciwników in vitro, aby przestali swoimi osądami krzywdzić rodziców dzieci poczętych dzięki in vitro. Gwiazda zauważyła również, że wiele przeciwników tej metody nie posługuje się w dialogu merytorycznymi argumentami.  Nie brak za to jawnej agresji i wrogiego nastawienia.

– Mamy prawo wybierać i decydować o tym, czy chcemy poddać się takiej procedurze, jak in vitro, w momencie, kiedy pojawia się problem z zajściem w ciążę. Nikt nie ma prawa decydować tego za nas. Gdyby nie in vitro, nie byłabym matką dwójki wspaniałych chłopców, którzy są dla mnie wszystkim – powiedziała Małgorzata.

Premiera książki „In vitro. Rozmowy intymne” zaplanowana jest na maj tego roku. Publikację będzie można nabyć w przedsprzedaży w Empiku.

Źródło: Facebook, Plejada

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

5 sposobów na skuteczne in vitro

5 sposobów na skuteczne in vitro
fot.Pixabay

Dla wielu par zapłodnienie pozaustrojowe to jedyna szansa na poczęcie dziecka. Gdy przyszli rodzice podejmują decyzję o specjalistycznym leczeniu, myślą przede wszystkim o tym, czy będzie ono skuteczne. Eksperci z Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA podpowiadają, jakie elementy postępowania mogą mieć największe znaczenie dla powodzenia procedury.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Spersonalizowanie procesu stymulacji

Pierwszy etap – terapia hormonalna (tzw. stymulacja jajników) – umożliwia uzyskanie odpowiedniej liczby dojrzałych komórek jajowych. Do niedawna dominowało podejście, w którym lekarze wybierali jeden z dwóch sposobów prowadzenia stymulacji: tzw. protokół długi lub krótki i wg standardowych wytycznych podawali leki.

Badania potwierdzają jednak, że lepsze efekty daje dostosowanie stymulacji do indywidualnej sytuacji pacjentki. Odpowiednie dobranie rodzaju leków, dawek i czasu ich stosowania ma wpływ na liczbę i jakość uzyskiwanych komórek. INVICTA od kilku lat prowadzi prace badawcze nad rozwojem spersonalizowanej stymulacji, wprowadzając m.in. autorski protokół oparty o parametr AMH, protokoły bazujące na indywidualnej reakcji pacjentek na leki, a także tzw. wielokrotną stymulację.

Szczegółowe analizy statystyczne potwierdzają, że powtórzenie terapii hormonalnej w krótkim odstępie czasu i kilkukrotne pobranie komórek jajowych, może pozytywnie wpływać na ich jakość i dojrzałość. Dzięki temu większa jest też szansa na uzyskanie prawidłowych zarodków i tym samym ciążę.– mówi prof. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Zobacz też: Dlaczego zarodek nie rozwija się prawidłowo?

Precyzyjny wybór plemników do zapłodnienia

Zapłodnienie pozaustrojowe zazwyczaj odbywa się z wykorzystaniem techniki ICSI – podaniu pojedynczego plemnika do komórki jajowej. Do oceny jego budowy i ruchliwości wykorzystuje się podstawowe techniki mikroskopowe. Skuteczność można zwiększyć stosując bardziej zaawansowane metody, tj. IMSI-MSOME. Dzięki ocenie w dużym powiększeniu można uwidocznić kształt główki plemnika i jego ewentualne uszkodzenia.

Jeszcze dokładniejszą metodą, opracowaną w Klinice INVICTA, jest FAMSI (Functional fine, Acrosome activated, Morphologically Selected sperm Injection). Ocenia się nie tylko budowę plemnika, ale również ryzyko zaburzeń w liczbie chromosomów oraz tzw. fragmentacji, czyli drobnych uszkodzeń w DNA. Ważne, by badanie wykonane było precyzyjną metodą TUNEL. Jeśli odsetek nieprawidłowości jest duży, przeprowadza się tzw. magnetyczną separację i wybiera plemniki, w których prawdopodobieństwo zmian jest najniższe.

Rozwój zarodków w warunkach odwzorowujących naturę

Proces zapłodnienia i rozwoju wczesnej ciąży przebiega w kilku etapach. Plemniki spotykają się z komórką jajową jeszcze w jajowodzie. Przez pierwsze dni dzieli się ona, a zarodek wędruje w stronę macicy, by zagnieździć się w śluzówce, czyli endometrium.

Zapłodnienie pozaustrojowe wymaga odtworzenia tych naturalnych warunków. To właśnie robimy, dobierając specjalne podłoża, w których rozwijają się zarodki, zapewniając odpowiednią prężność tlenu i higienę otoczenia, unikając światła. To nowatorskie podejście, w którym odchodzimy od komercyjnych rozwiązań i wprowadzamy własne, dopasowane do tego, co podpowiada nam natura. – tłumaczy prof. Łukaszuk.

 Ekspert wyjaśnia także, dlaczego zarodki powinny rozwijać się w laboratorium przez 5–6 dni, a nie do 3 doby. Po pierwsze, dopiero na tym etapie rozwoju uaktywniają się ich geny, można zatem powiedzieć, jaki jest ich potencjał i szanse na ciążę. Po drugie podajemy zarodek do macicy w takim samym czasie, w jakim zagnieżdżałby się w niej w przypadku zapłodnienia in vivo.

Zobacz też: Genetyczne badania zarodków INVICTA z międzynarodowym certyfikatem jakości

Przygotowanie do transferu

Transfer, czyli przeniesienie zarodków do macicy, to kolejny kluczowy moment procesu in vitro. Aby wybrać optymalny moment przeprowadzenia zabiegu i zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu leczenia, w Klinice INVICTA stosuje się wieloczynnikowe badanie receptywności endometrium. Pobrany fragment błony śluzowej macicy bada się w celu określenia parametrów molekularnych, świadczących o dojrzałości i prawidłowości endometrium oraz o odpowiedniej funkcji układu odpornościowego.

Badanie wykonywane jest w określonych dniach w celu ustalenia optymalnego terminu transferu. Aby wykluczyć ryzyko potencjalnych czynników wpływających na implantację zarodka, ośrodek rekomenduje także badanie UMA Test, oceniające aktywność mięśnia macicy. USG, wsparte specjalnym oprogramowaniem, umożliwia zdiagnozowanie nadmiernej kurczliwości, która przyczyniać się może do niepowodzeń in vitro.

Wnioski z badania umożliwiają uzupełnienie programu zapłodnienia pozaustrojowego o leczenie (wlewy dożylne z antagonisty receptorów oksytocynowych) zwiększające szanse na uzyskanie ciąży. Inną istotną przeszkodą w prawidłowym zagnieżdżeniu się zarodka mogą być zaburzenia immunologiczne. Przeprowadza się więc badania tzw. subpopulacji limfocytów w endometrium. W zależności od wyniku i stwierdzonych zaburzeń, wprowadzane są dodatkowe procedury tj. scratching, współżycie w czasie okołotransferowym lub jego brak, przyjmowanie dodatkowych leków lub wlewy z intralipidów. W ten sposób zwiększa się szanse na ciążę.

Zobacz też: Superstymulacja do in vitro. Na czym polega i jak wpływa na poprawę jakości komórek jajowych?

Badania genetyczne

Genetyka ma zasadnicze znaczenie dla skuteczności in vitro. Z tego powodu wszystkim pacjentom przystępującym do procedury zalecamy wykonanie przynajmniej badania kariotypu. Jest to analiza liczby i struktury chromosomów, czyli zestawu porcji genów, która jest zawarta w każdej naszej komórce. Wynik pozwala ocenić, czy istnieje podwyższone ryzyko wystąpienia wad u dziecka pary – wyjaśnia ekspert z INVICTA.

Badanie wykonuje się raz na całe życie. U większości pacjentów wynik jest prawidłowy, jednak już małe zmiany mogą przyczyniać się do niepłodności, poronień i wystąpienia wad płodu. Pary, u których stwierdzono mutacje w DNA lub zmiany w kariotypie, a także pacjenci doświadczający niepowodzeń leczenia oraz kobiety po 35 roku życia, mogą skorzystać z tzw. diagnostyki preimplantacyjnej,  To badania genetyczne zarodków, zwiększające szanse na zdrową ciążę i narodziny zdrowego dziecka.

Dzięki spersonalizowanemu prowadzeniu programów in vitro, skuteczność leczenia w INVICTA wynosi nawet 72% w przypadku kobiet do 35 roku życia oraz 84% po diagnostyce PGD. Aż 90% par, które kontynuują leczenie w klinice, w toku kilku cykli zachodzi w ciążę. Z roku na rok statystyki rosną, bo wciąż doskonalone są metody, podnoszące jakość leczenia.

E-wydanie Magazynu chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj. 

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

O tym, jaką rolę pełni położna w leczeniu niepłodności, opowiada Alina Jedlińska, położna i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.
fot. "Położna na Medal"

Niepłodność to jednostka chorobowa, która powoduje niemożność zajścia w ciążę. W 35% przyczyna niepłodności leży po stronie zarówno kobiet jak i mężczyzn, pozostały procent przypadków nie jest jasno określony co do przyczyny. O niepłodności możemy mówić, kiedy przez rok regularnego współżycia tzn. 3 – 4 razy w tygodniu bez stosowania środków antykoncepcyjnych, kobieta nie może zajść w ciążę. O tym, jaką rolę pełni położna w leczeniu niepłodności, opowiada Alina Jedlińska, położna z Kliniki Angelius Provita w Katowicach i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rola położnej w leczeniu niepłodności

Rola położnej w leczeniu niepłodności małżeńskiej jest przede wszystkim edukacyjna. To do położnej należy wyedukowanie pary w rozpoznawaniu i scharakteryzowaniu cyklu miesiączkowego, rozpoznanie naturalnych metod płodności w organizmie kobiety.

Jednym z ważniejszych aspektów jest rozmowa z pacjentami borykającymi się z problemem niepłodności. Pacjenci powinni czuć się w obecności położnej bezpiecznie, aby móc otworzyć się przed osobą, której, tak naprawdę, jeszcze nie znają, której będą chcieli zaufać i opowiedzieć swoją historię, czasem jest bardzo długą i skomplikowaną.

Położna – powierniczka

Zdarza się tak, że pacjenci na wstępnej wizycie u specjalisty w dziedzinie niepłodności nie potrafią opowiedzieć o wszystkim, co spowodowane jest ogromnym stresem, nowym otoczeniem, nowymi ludźmi i wtedy to położna staje się powierniczką ich problemów.

Pacjenci często twierdzą, że jakieś pytanie, które powinni zadać lekarzowi na wizycie, jest „głupie”, nie na miejscu lub bez sensu dlatego zadają je właśnie położnej – wtedy czują się równorzędnymi partnerami w rozmowie i rozwiązaniu problemu z jakim się borykają.

Wsparcie położnej podczas badań

Para, u której lekarz wstępnie rozpoznał problem niepłodności, musi przejść szereg badań specjalistycznych, aby potwierdzić diagnozę. Często są to badania bardzo krępujące i wstydliwe dla pacjentów, wtedy położna pomaga przejść przez ten szereg skomplikowanych procedur.

Rola położnej podczas diagnozowania pacjentek polega na asystowaniu lekarzowi w badaniu, oraz w zabiegach takich jak: histeroskopia diagnostyczna, drożność jajowodów, biopsja endometrium. Wtedy położna jest niezastąpiona, zajmuje pacjentkę rozmową, opowiada o tym, co teraz lekarz będzie wykonywał (często pacjentki jednak nie chcą wiedzieć, wolą porozmawiać w tym czasie na inny temat, trzymając położną za rękę).

Wieź położnej i pacjentki

W takich momentach wytwarza się ogromna więź między pacjentką a położną.
Pacjentki w trakcie leczenia często wybierają sobie jedną położną, z którą chcą przejść przez wszystkie procedury, trochę tak jak położna na sali porodowej opiekująca się pacjentką rodzącą od samego początku do końca.

Położna staje się powiernicą wszystkich informacji, często bardzo intymnych. Należy pamiętać o tym, aby zachować zdrowy rozsądek w kontaktach pacjentka-położna, Zawsze należy mieć na uwadze to, aby nie przekroczyć pewnej granicy w relacji z pacjentami, gdyż często zdarza się tak, że przesiąkamy problemami i chcemy pomóc ze wszystkich sił bo pacjentka jest dla nas najważniejsza.

Jest to bardzo niekorzystne dla obu stron, gdyż doprowadzamy do sytuacji, kiedy pacjenci stają się uzależnieni od naszej pomocy. Zachowanie zdrowego rozsądku, profesjonalizmu, ogromnej empatii ze strony położnej doprowadzi do zachowania zdrowych relacji i zapewne do upragnionego celu jakim jest posiadanie dziecka.

Ekspert

Anna Jedlińska

Położna, ambasadorka kampanii "Położna na Medal", laureatka konkursu "Położna na Medal" 2018.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.