Przejdź do treści

Urodziła się z dwiema macicami, cztery razy poroniła… Podwójny happy end!

dwie macice
Szczęśliwi rodzice uważają swoje dzieci za największy cud. || Fot. screen Facebook DailyMail

Emily Taylor, 31-letnia mieszkanka Brecon, miasta w Walii, urodziła się z dwiema macicami i zaledwie w przeciągu trzech lat straciła cztery ciąże. Zamartwiała się, że nigdy nie zostanie już mamą. Zdarzył się jednak cud – urodziła dwóch, zdrowych synów.

Dwie macice – rzadka wada narządów rodnych

W 2013 roku, podczas wieczornego wyjścia, Emily poznała swojego męża Richarda, z którym pobrała się dwa lata później. 10 lat temu, Emily mająca 21 lat, zaszła w pierwszą ciążę. Niestety, jej szczęście nie trwało zbyt długo. Podczas wizyty kontrolnej, mającej miejsce w 12. tygodniu ciąży, usłyszała coś, czego się absolutnie nie spodziewała – poroniła. Na przełomie lat 2013-2015 para doświadczyła jeszcze trzech poronień – każde z nich około 6. tygodnia ciąży.

Po czwartym poronieniu Emily zaczęła szukać pomocy u specjalistów. Zapisała się do ginekologa, wykonała serię badań. Ich wynik był dla niej ogromnym zaskoczeniem – okazało się, że kobieta ma dwie szyjki macicy i dwie macice, a każda z nich jest nieco mniejsza od tej „typowej”. Podwójna macica to bardzo rzadka wada narządów rodnych, powstająca już w życiu płodowym. Na szczęście lekarze nie postawili najgorszej diagnozy – nie przekreślili szansy na posiadanie potomstwa.

Jednak mimo zapewnień, Emily była zdruzgotana i przekonana, że główną przyczyną powtarzających się poronień jest wspomniana wada.  Nie wierzyła, że zostanie mamą. „To nie zadziała” – pomyślała.

Walka o potomstwo

Para podjęła kolejny krok, udała się na konsultację do kliniki leczenia niepłodności, z myślą o przeprowadzeniu zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. Mieli nadzieję, że może w ten sposób ich szanse na posiadanie dziecka wzrosną.

W maju 2016 roku okazało się, że Emili ponownie zaszła w ciążę – bez interwencji lekarzy. Badanie USG przeprowadzone w 12. tygodniu, wykazało, że płód znajduje się w jej prawym łonie. Udało się! W 37. tygodniu na świat przyszedł ich wymarzony synek o imieniu Richi. Emili przyznaje, że strach i lęk towarzyszyły jej niemalże przez całą ciążę. Nawet po prawidłowym wyniku badania USG obawiała się, że po raz kolejny może stracić dziecko.

Czy uda się po raz drugi?

U Emili zostało wykonane cesarskie cięcie, a para zaczęła zamartwiać się, że operacja przekreśliła ich szansę na posiadanie kolejnego potomka. Jednak po raz kolejny los się do nich uśmiechnął – Emili zaszła w ciążę. W 37 tygodniu, drogami natury, Emili urodziła drugiego, zdrowego synka, któremu nadała imię Arlie.

Szczęśliwi rodzice uważają swoje dzieci za największy cud i nie wykluczają dalszego powiększania rodziny. Owszem, cała droga do rodzicielstwa wymagała od nich wielu emocji, sił, zaangażowania. Stali się jednak tym samym kolejnym przykładem na to, że happy end może czaić się tuż za rogiem. Podobnie jak Jayne i Steven, którzy zanim zostali rodzicami przeszli przez 10 lat starań, 7 poronień, doświadczyli urodzenia martwego dziecka i kilku prób in vitro – ich historię poznasz >>TUTAJ<<

źródło: dailymail

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Klaudia Kierzkowska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka podróży, teatru i włoskiej kuchni.

Najnowsze artykuły