Przejdź do treści

Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

Noworodek
fot. Fotolia

Kobieta, której przeszczepiono macicę, wydała właśnie na świat dziecko.  Jest to pierwszy taki przypadek w Stanach Zjednoczonych.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niezwykły poród odbył się w Centrum Medycznym Uniwersytetu Baylor w Dallas. Niezwykły, ponieważ mama chłopczyka miała przeszczepioną macicę. Lekarze określają ten poród jako przełomowe wydarzenie dla medycyny.

Przygotowywaliśmy się do tego od dawna – mówi ginekolog dr Liza Johannesson, ekspertka z Baylor.

Dziecko przyszło na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Chłopczyk jest zdrowy. – Przyjąłem już wiele porodów w swoim życiu, ale ten był wyjątkowy – mówi dr Robert T. Gunby Jr. z Centrum Medycznego w Dallas.

– Kiedy zacząłem karierę lekarską nie mieliśmy nawet USG, a teraz przeszczepiamy macice i przyjmujemy takie porody – dodaje.

– Oprócz przyjścia na świat moich dzieci, to jest najbardziej ekscytujący poród, w jakim uczestniczyłem – mówi z kolei transplantolog dr Gregory J. McKena.

Zobacz także: Urodziła dziecko po przeszczepie macicy, teraz znów jest w ciąży!

Kobieta w USA urodziła dziecko po przeszczepie macicy

Dawczynią macicy jest 36-letnia pielęgniarka Taylor Siler, matka dwójki dzieci. Kobieta i jej mąż nie planowali już powiększenia rodziny i zdecydowali, że pomogą innej kobiecie pragnącej zostać mamą. – W mojej rodzinie są osoby, które walczyły o ciążę, to nie jest w porządku – podkreśla Siler. Biorczyni macicy pragnęła pozostać anonimowa.

W Baylor pacjentki są w wieku od 20 do 35 lat, natomiast wiek dawczyni powinien się wahać od 30 do 60 lat. Wyjęcie narządu z ciała dawczyni zajmuje zazwyczaj ok. 5 godzin, następnie pięć trwa przeszczepienie macicy do ciała pacjentki.

– Sam przeszczep macicy od żywej dawczyni jest wyjątkowo trudną operacją chirurgiczną wymagającą niezwykle doświadczonego zespołu ginekologów, transplantologów oraz wspierających ich anestezjologów, patologów, położników oraz pielęgniarek i położnych. Kluczowym etapem jest połączenie naczyń krwionośnych z pobranego narządu z naczyniami krwionośnymi biorczyni- to właśnie na tym etapie najczęściej dochodzi do powikłań skutkujących koniecznością usunięcia przeszczepionej macicy – tłumaczy dr Karina Sasin, lekarka, naukowczyni i aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych.

Zobacz wywiad z dr Lizą Johannesson

Sukces okupiony wieloma nieudanymi próbami

W Baylor zaplanowano w sumie 10 przeszczepów macicy. Do tej pory przeprowadzono osiem operacji, niestety trzy z nich się nie powiodły. W rozmowie z magazynem „Time” klinika potwierdziła, że kolejna kobieta po przeszczepie jest w ciąży.

– Sukces amerykańskiego zespołu kierowanego przez dr. Lizę Johannesson został okupiony wieloma nieudanymi próbami. Szczegółowe dane nie zostały jeszcze opublikowane, jednak nieoficjalnie wiemy, że u nawet połowy z 10 pacjentek poddanych przeszczepowi nastąpiła konieczność usunięcia przeszczepionego narządu właśnie z powodu wspomnianych zaburzeń ukrwienia. Narodziny zdrowego chłopca są jednak niebagatelnym sukcesem, a jeżeli ciąża u kolejnej pacjentki również zakończy się sukcesem potwierdzi to, że zespół z Teksasu osiągnął biegłość w przeszczepach macicy i może w pełni konkurować ze Szwedami – dodaje dr Karina Sasin.

Udane przeszczepy macicy przeprowadzono już w Szwecji. Lekarze z Uniwersytetu w Goteborgu pracują nad tym od kilkunastu lat, a dzięki ich pracy urodziło się już kilkoro dzieci.

Zobacz także: Co nowego w przeszczepach macicy?

Co mówią lekarze na temat tego niezwykłego porodu?

O opinię na temat porodu po udanym przeszczepie macicy zapytaliśmy dr Karinę Sasin oraz amerykańską naukowczynię, badaczkę MRKH i założycielkę fundacji Beautiful You – Amy Lossie.

Jestem zachwycona pracą całego zespołu. To świetna wiadomość,  po raz pierwszy procedura została (skutecznie – red.) powtórzona. W naukowym ujęciu kolejna udana próba ma kluczowe znaczenie dla zrównoważonego rozwoju przeszczepów macicy na całym świecie – mówi o narodzinach chłopca Amy Lossie.

Nasuwa się pytanie, czy przeszczep macicy może okazać się szansą na posiadanie potomstwa dla kobiet z MRKH, czy też ze względu na bardzo duże koszty leczenia pozostanie jedynie eksperymentalną metodą leczenia.  – To trudne pytanie. W USA in vitro z pomocą surogatki jest legalne. Kobiety z zespołem MRKH, które zdecydują się na in vitro i surogację nie będą w stanie nosić pod sercem swojego dziecka i doświadczyć porodu. Jednak jest to bezpieczny sposób na posiadanie biologicznego potomstwa.

Amy Lossie uważa, że przeszczepy macicy przestaną być jedynie eksperymentalną metodą leczenia. Ekspertka zwróciła jednak uwagę na wysokie koszty leczenia, które nie są refundowane przez państwo.

– W USA większość ubezpieczeń zdrowotnych zapewnia pracodawca. Istnieje tylko kilka firm (np. Apple, Google itp.), które pokrywają koszty leczenia niepłodności. Większość ubezpieczeń dostępnych w USA nie obejmuje takich usług – dodaje. – W Baylor poszukuje się sposobów na refundację procedury, która waha się w granicach 350 tys. do 500 tys. dolarów (nie wliczając badań klinicznych).

– Jestem optymistką. Uważam, że przeszczepy będą szerzej dostępne. Obawiam się jednak powstania pewnego rodzaju medycznej dysproporcji, w której procedura będzie możliwa wtedy, gdy masz odpowiednie fundusze – zaznacza ekspertka.

„Rok 2014 przyniósł prawdziwy przełom w medycynie rozrodu”

 Głos w sprawie przełomowego wydarzenia zajęła dr Karina Sasin.
Do niedawna jedyną postacią niepłodności, której nie potrafiliśmy leczyć był brak macicy. Rok 2014 przyniósł prawdziwy przełom w medycynie rozrodu: narodziny pierwszego dziecka z przeszczepionej macicy. Dokonał tego zespół prof. Matsa Brannstroma z Sahlgrenska Academy/Sahlgrenska University Hospital w Goteborgu. Do dnia dzisiejszego jego zespół przyczynił się do przyjścia na świat ośmiorga dzieci u kobiet, które uprzednio uznawano za bezpłodne. Podobne badania kliniczne prowadzone są w wielu krajach na całym świecie, a liczbę dokonanych przeszczepów szacuje się na około 50. Sukcesem, czyli narodzinami zdrowego dziecka pochwalić mogą się tylko zespoły ze Szwecji i USA, choć w Brazylii i Czechach udało się osiągnąć ciąże kliniczne – mówi dr Karina Sasin.
– Reasumując, każde kolejne narodziny po przeszczepie macicy są wydarzeniem wyjątkowym dla pacjentki, jej rodziny, oraz dla wszystkich pacjentek z zespołem MRKH, gdyż przybliża nas do wprowadzenia przeszczepu macicy jako standardowej metody leczenia. Na razie nie w Polsce, ale u najbliższych sąsiadów (Czechy, Niemcy, Szwecja) już tak – dodaje.

Zespół MRKH

Większość kobiet, które kwalifikują się do przeszczepu macicy cierpi na zespół Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera, czyli w skrócie MRKH. Jest to zespół wad rozwojowych, obejmujący wrodzony brak lub znacznego stopnia niedorozwój macicy i pochwy.

Wada ta dotyka jedną na cztery do pięciu tysięcy kobiet, nie jest to więc niezwykle rzadkie schorzenie. Wykrywa się je zazwyczaj dopiero w wieku nastoletnim, gdy dziewczynka nie dostaje miesiączki.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Time

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Biocenoza pochwy. Tylko regularne badania chronią przed ryzykiem dla płodności

Biocenoza pochwy /Na zdjęciu: Kobieta w bieliźnie trzyma w rękach kwiat
Fot.: Fotolia.pl

Mikrobiom pochwy jest unikalny dla każdej kobiety i ma zasadnicze znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania układu płciowego. Wchodzące w skład flory fizjologicznej  bakterie tlenowe, beztlenowe i grzyby drożdżopodobne tworzą pozostający w równowadze ekosystem. Co w sytuacji, gdy równowaga ta ulegnie zachwianiu?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Skład ekosystemu jest różny w zależności od wieku kobiety, co w dużym stopniu powiązane jest z działaniem hormonów. W okresie rozrodczym ponad 90% wszystkich drobnoustrojów stanowią pałeczki kwasu mlekowego Lactobacillus. Pałeczki te metabolizują glikogen, którego synteza jest stymulowana przez estrogeny, a powstający w ten sposób kwas mlekowy zapewnia prawidłowe pH pochwy (3,8–4,5). Dodatkowo bakterie z rodzaju Lactobacillus produkują nadtlenek wodoru i bakteriocyny, które silnie hamują namnażanie i rozprzestrzenianie się mikroorganizmów chorobotwórczych.

ZOBACZ TAKŻE: Jak wybrać laboratorium diagnostyczne?

Stan zapalny pochwy. Mogą mu sprzyjać te czynniki

Równowaga ekosystemu pochwy, zapewniająca barierę ochronną przed infekcjami, może zostać zachwiana przez różne czynniki zewnętrzne lub wewnętrzne, czego następstwem jest stan zapalny. Jest to zjawisko bardzo powszechne wśród kobiet w wieku rozrodczym i stanowi najczęstszy powód zgłaszania się do ginekologa.

Czynnikami sprzyjającymi rozwojowi stanu zapalnego pochwy są między innymi:

  • zaburzenia równowagi hormonalnej,
  • antybiotykoterapia,
  • liczba partnerów seksualnych,
  • ryzykowne zachowania seksualne,
  • stosowanie środków antykoncepcyjnych,
  • irygacje pochwy,
  • higiena osobista,
  • choroby ogólnoustrojowe,
  • ubiór.

Stany zapalne pochwy mają głównie podłoże infekcyjne i wywoływane są przez bakterie (bacterial vaginosis, aerobic vaginitis), grzyby i pasożyty, rzadziej wirusy. Zakażenia mają charakter endogenny (zakażenie własną florą) lub egzogenny (przez kontakt z osobą zakażoną lub skażonymi przedmiotami).

Infekcje intymne a niepłodność

Nieleczone infekcje intymne, szczególnie przewlekłe, mogą rozszerzać się na narządy i prowadzić w następstwie do zapalenia narządów miednicy mniejszej. Może to skutkować problemami z zajściem w ciążę, a nawet niepłodnością.

U kobiet ciężarnych zakażenie może doprowadzić do poronień, porodów przedwczesnych, przedwczesnego pęknięcia błon płodowych czy zespołu uogólnionej odpowiedzi zapalnej płodu.

CZYTAJ TEŻ: WZW typu C: jak wykryć tę groźną chorobę nim doprowadzi do powikłań? [WIDEO]

Biocenoza pochwy. Badaj się regularnie, by zidentyfikować patogeny

Aby zapobiec groźnym następstwom zakażeń układu moczowo-płciowego, niezwykle istotne jest zidentyfikowanie patogenów będących ich przyczyną i zastosowanie odpowiedniej terapii w konsultacji ze specjalistą.

Ponieważ zakażenie nie musi charakteryzować się szczególnymi symptomami (dyskomfort, świąd, charakterystyczne upławy, bolesność podbrzusza, pieczenie podczas oddawania moczu) i może przebiegać bezobjawowo, zaleca się regularne wykonywanie badań diagnostycznych. Jest to szczególnie ważne dla kobiet planujących macierzyństwo, które muszą zdawać sobie sprawę z wpływu zakażenia na możliwość zajścia w ciążę i ewentualne zagrożenie dla płodu.

Badanie biocenozy pochwy (nazywane również oceną czystości pochwy) stanowi prostą metodę oceny mikroflory pochwy i jest jednym z najczęściej wykonywanych badań materiału z dróg moczowo-płciowych. Polega ono na mikroskopowej ocenie wymazu z pochwy, pobranego przez lekarza lub położną, pod kątem określenia drobnoustrojów kolonizujących błonę śluzową.

Ocena obejmuje opis liczebności pałeczek kwasu mlekowego, pozostałych bakterii, grzybów, nabłonków i leukocytów. Preparat może stanowić samodzielne badanie lub być początkiem dalszej diagnostyki wymagającej posiewu z antybiogramem lub identyfikacji genetycznej.

Więcej informacji znajdziecie na: www.alablaboratoria.pl.



Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Elwira Zawidzka, ALAB, autorka tekstu: Biocenoza pochwy

Ekspert

Elwira Zawidzka

Product Manager, specjalista mikrobiologii medycznej ALAB laboratoria sp. z o.o

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jak zapobiec niedożywieniu plemników?

Mężczyzna jabłko w dłoni /Ilustracja do tekstu: 4 sposoby na regerację nasienia
Fot.: Unsplash.com

Sposób żywienia ma istotny wpływ na płodność. Konsekwencją zmian żywieniowych Polaków są niższe poziomy spożycia witamin, minerałów czy antyoksydantów. Takie braki prowadzą do powstawania coraz słabszych komórek plemnikowych, niezdolnych do zapłodnienia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przykładem może być spadek spożycia cynku na przełomie ostatnich kilkunastu lat. W 2001 r. przeciętny mężczyzna spożywał średnio 13 mg cynku, w 2011 r. już tylko 10 mg, a obecnie dostarcza do organizmu jedynie 8 mg (przy zapotrzebowaniu 15–17 mg). Inne niedoborowe składniki wpływające bezpośrednio na jakość męskiego nasienia to miedź, selen, kwas foliowy, witamina E.

Plemniki do SPA, czyli regeneracja nasienia

Cykl powstawania nowych komórek plemnikowych (spermatogeneza) trwa średnio 72 dni, ale często specjaliści mówią o 3 miesiącach. Nowo powstającym plemnikom można zatem zorganizować „plemnikowe SPA”.

Pierwszym zabiegiem będzie odpowiednia dieta i suplementacja. To oznacza ograniczenie używek (kawy, napojów energetycznych, alkoholu i papierosów) oraz zamianę tłuszczów na warzywa i owoce (do woli).

Dodatkowo korzystnie na czynności rozrodcze u mężczyzn wpływa także odpowiednie spożycie antyoksydantów. W rozwoju niepłodności szczególną rolę odgrywają procesy wolnorodnikowe. Do najsilniejszych antyoksydantów zaliczamy likopen, witaminę E, koenzym Q10, l-glutation oraz selen, miedź i cynk, które stosowane razem pobudzają naturalne procesy antyoksydacyjne.

CZYTAJ TEŻ: Naukowcy odkryli nowe powiązania pomiędzy otyłością a niepłodnością męską

Mio-inozytol i kwas foliowy – sprzymierzeńcy w walce z niedożywieniem plemników

Mio-inozytol jest ważnym składnikiem komórek plemnikowych. Dodatkowo składnik ten wpływa na męską gospodarkę hormonalną, podnosząc poziom testosteronu (T), a obniżając wydzielanie hormonu luteinizującego (LH) oraz folikulotropowego (FSH). Korzystny wpływ na jakość nasienia ma także kwas foliowy, który odgrywa ważną rolę w syntezie DNA.

Optymalna temperatura

Druga rzecz w „plemnikowym SPA” to niska temperatura. Pamiętajmy, że przegrzewanie moszny ujemnie wpływa na płodność. Należy więc ograniczyć wizyty w saunie i czas spędzany z laptopem na kolanach, a zafundować plemnikom zimną kąpiel w morzu, basenie lub wannie.

Trzecim etapem regenracji nasienia są spacery lub ulubiona aktywność fizyczna. Pod cudownym wpływem endorfin uda nam się również zaliczyć punkt czwarty: obniżyć masę ciała. Wszak nadwaga i otyłość wpływają bezpośrednio na funkcje rozrodcze i seksualne u mężczyzn.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ostre jedzenie a poziom testosteronu

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dla wielu par bezdzietność nie jest wyborem. Ta akcja oddaje im głos

Czarno-białe zdjęcie smutnej pary trzymającej się za ręce /Ilustracja do: Światowy Dzień Bezdzietności: Gdy bezdzietność nie jest wyborem
Fot.: Pixabay.com

Dodające otuchy wpisy w serwisach społecznościowych, zdjęcia spełnionych rodziców, które udowadniają, że lata starań przynoszą w końcu efekt – większość historii dotyczących zmagań z niepłodnością rodzi nadzieje na pozytywny finał. Niestety, nie każdy dostaje od losu szansę na taki scenariusz. Aby uwrażliwić społeczeństwo na ciche dramaty par, które mierzą się z nieplanowaną bezdzietnością, w drugim tygodniu września organizowany jest Światowy Tydzień Bezdzietności.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z roku na rok wzrasta liczba osób, których model rodziny przybiera postać: 2+0. Choć w mediach nie brakuje przykładów spełnionych par, które świadomie wybrały inną drogę życiowej realizacji niż rodzicielstwo, wciąż niewiele mówi się o tych, dla których bezdzietność nie była decyzją, ale koniecznością. Tymczasem z badań prowadzonych na Uniwersytecie Erasmusa w Rotterdamie wynika, że nawet 90% bezdzietnych kobiet chciałoby mieć dzieci. Nie mogą ich mieć z różnych powodów: społecznych, kulturowych bądź medycznych, związanych m.in. z niepłodnością.

POLECAMY TAKŻE: Bezdzietność po leczeniu niepłodności. „Uznałam, że to wystarczy, że chcę odzyskać swoje życie”

Gdy bezdzietność to nie wybór

Aby unaocznić społeczeństwu skalę problemu nieplanowanego braku potomstwa, od ubiegłego roku we wrześniu organizowany jest Światowy Tydzień Bezdzietności. Ta międzynarodowa inicjatywa to coś więcej niż okazja do przedstawienia liczb. Pokazuje realnych ludzi, którzy stoją za statystykami bezdzietności, ich historie, utracone marzenia, poczucie straty i drogę, która musieli pokonać, by zaakceptować inną wizję swojej przyszłości.

– Piszę to, zbliżając się do 41. urodzin, i ronię łzę współczucia dla 37-letniej mnie. Usiłowałam zajść w ciążę przez trzy lata, ale okres ten wydawał się trwać całe życie. Czułam się bezwartościowa, mimo że osiągnęłam w życiu wiele: mam tytuł doktora i udane małżeństwo. Nie życzę tego nikomu – pisze w emocjonalnym liście jedna z kobiet.

CZYTAJ TEŻ: Sandra Bullock opowiada o adopcji. Jej historia zainspirowała inne kobiety

Bezdzietni, ale wartościowi

Światowy Tydzień Bezdzietności zainicjowała w 2017 roku amerykańska działaczka polityczna Stephanie Phillips. Celem kampanii jest zminimalizowanie zjawiska stygmatyzacji i wykluczenia społecznego związanego z bezdzietnością. Dzięki działaniom towarzyszącym wydarzeniu osoby, które do bezdzietności zmusił stan zdrowia lub inne okoliczności, mają szansę uporać się z rozczarowaniem, znaleźć zrozumienie wśród bliskich i… wewnątrz siebie.

– Czasem to my sami jesteśmy naszymi najgorszymi krytykami. Życie pełne jest okoliczności, które prowadzą do utraty pewności siebie. Ale pomimo wewnętrznych osądów własnej bezdzietności, musimy pamiętać, że wszyscy jesteśmy wartościowymi ludźmi – podkreśla Stephanie Phillips.

W ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności na stronie kampanii cyklicznie pojawiać się będą treści zwiększające świadomość zjawiska bezdzietności wynikającej z okoliczności życiowych. Każdy dzień wydarzenia poświęcony zostanie innemu aspektowi problemu, m.in.: faktom i liczbom obrazującym skalę bezdzietności, możliwościom uzyskania wsparcia i prawdziwym historiom osób, które nie mają potomstwa. Organizatorzy akcji zwrócą też uwagę na emocje, które towarzyszą w takiej sytuacji kobiecie i mężczyźnie, i podpowiedzą, jak na nowo odnaleźć sens życia.

– Mnie samej znalezienie wsparcia, które okazało się skuteczne, zajęło długie lata. Jeśli [dzięki tej akcji – przyp. red.] uda się dotrzeć choć do garstki ludzi i pomóc im odnaleźć nową drogę, to z pewnością warto spróbować – wyjaśnia organizatorka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dzień Matki a kobieca niepłodność. Dlaczego i kogo boli to święto?

Światowy Tydzień Bezdzietności: historie, które łączą

Każdy, kto w ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności chciałby podzielić się swoją historią związaną z bezdzietnością nie z wyboru, może udostępnić swój wpis w mediach społecznościowych, opatrując go hashtagiem: #worldchildlessweek.

Więcej o działaniach, które planowane są w ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności, można znaleźć na stronie akcji i na Facebooku (informacje dostępne są w języku angielskim).

Źródło: worldchildlessweek.net

POLECAMY RÓWNIEŻ: Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija. Wasze historie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Majka Jeżowska szczerze o zaburzeniach tarczycy: „Momentami nie mogłam na siebie patrzeć”

Majka Jeżowska o zaburzeniach tarczycy /Na zdjęciu: Majka Jeżowska podczas wywiadu dla Newseria.pl
Fot.: Newseria.pl

Patrząc na Majkę Jeżowską, można odnieść wrażenie, że mimo upływu lat nie traci młodego wyglądu. Okazuje się jednak, że nie zawsze miała powody do zadowolenia ze swojego wizerunku. Piosenkarka przez wiele lat borykała się z niepokojącymi symptomami: obrzękami ciała i zaburzeniami gospodarki tłuszczowej. Jak odkryła po czasie, powodem tych dolegliwości była niezdiagnozowana choroba tarczycy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W szczerych rozmowach z mediami artystka wyznała, że przez długie lata zmagała się z niezdiagnozowaną chorobą tarczycy. Objawem towarzyszącym temu schorzeniu były istotne zaburzenia metabolizmu i charakterystyczna opuchlizna. To zaś negatywnie odbiło się na wyglądzie piosenkarki i jej poczuciu pewności siebie.

Majka Jeżowska o zaburzeniach tarczycy: „Było dla mnie niewytłumaczalne, dlaczego przytyłam”

– Miewałam w życiu takie momenty, że nie mogłam na siebie patrzeć – zapuszczona, opuchnięta. To wszystko wynikało z braku czasu i z braku świadomości, że to może być skutek jakiejś choroby – powiedziała agencji Newseria Majka Jeżowska.

Piosenkarka zaznaczyła, że negatywne  zmiany w jej ciele i wyglądzie postępowały mimo wdrożenia profilaktyki zdrowotnej.

 – Ruszałam się i nie objadałam bardzo. Było dla mnie niewytłumaczalne, dlaczego jestem o 10 kg większa – przyznała Jeżowska.

Powód przybierania na wadze udało się wskazać dopiero na podstawie wyników badań laboratoryjnych. To one wykazały, że problemem, z którym borykała się Majka Jeżowska, były zaburzenia pracy tarczycy.

– Dopiero kiedy zaczęłam brać hormony, odzyskałam normalną sylwetkę. I kiedy dziś ktoś mówi, że próbował różnych diet i nie może zrzucić nadwagi, to podpowiadam, żeby sprawdził hormony tarczycy – mówiła w rozmowie z portalem styl.fm.

ZOBACZ TAKŻE: Przeszłaś usunięcie tarczycy i borykasz się z wagą? Oto 4 wskazówki, jak schudnąć

Powrót do dobrej kondycji

Artystka wspomniała, że w powrocie do dobrej kondycji po zaburzeniach pracy tarczycy pomogła jej też zmiana stylu życia, uwzględniająca regularny wysiłek fizyczny.

– Bardzo ważne jest rozciąganie – i to rano, żeby ciału się chciało ruszać. Do tego np. siłownia, ale nie jakieś drastyczne ćwiczenia – mówiła Majka Jeżowska w rozmowie z agencją Newseria.

Jeżowska od kilku lat nie jest też mięsa. Zamiast niego chętnie włącza do diety owoce i warzywa. Jak przyznała, czasem nie potrafi odmówić sobie słodyczy, ale w dobrej kondycji – poza regularnymi ćwiczeniami – utrzymują ją występy na scenie.

– Kiedy wychodzę na scenę, daję z siebie 100 proc. […]. To jest jak godzinny trening. Myślę, że mi to pomaga i motywuje do utrzymywania się w dobrej kondycji i wyglądzie – dodała Majka Jeżowska.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: TSH i zdrowa tarczyca; 5 faktów, które powinnaś znać

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami