Przejdź do treści

Urodziła dziecko z… 25-letniego embrionu!

Noworodek
Fot.: Pixabay.com – Noworodek

Emma Wren Gibson w chwili narodzin ważyła blisko 3 kg i mierzyła 51 centymetrów. Od innych zdrowych noworodków nie różniłaby się niczym, gdyby nie to, że ma już na swoim koncie rekord świata. Embrion, z którego się rozwinęła, miał… 25 lat.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mała Emma przyszła na świat 25 listopada 2017 r. w amerykańskim stanie Tennessee, ale jej historia zaczęła się długo przed narodzinami. Zarodek, z którego powstała, został poczęty w 1992 roku metodą in vitro z komórek anonimowej pary, która ostatecznie nie wykorzystała go do implantacji.

Transfer zarodka po 25 latach

Embrion, wraz z dwoma innymi od tej samej pary, pozostał w klinice, skąd po latach trafił do National Embryo Donation Center – organizacji, która umożliwia adopcję prenatalną nadliczbowych zarodków. To tam przed rokiem trafili 26-letnia dziś Tina Gibson i jej mąż Benjamin, cierpiący na bezpłodność towarzyszącą mukowiscydozie.

Wybierając dawców, młodzi małżonkowie skupili się na tym, by byli oni zdrowi i fizycznie do nich podobni, nie znali jednak daty zamrożenia ich zarodków. Gdy dowiedzieli się, że były przechowywane od 25 lat, nie kryli zdziwienia.

– Na to się nie pisałam! – śmieje się dziś Tina. – Mam tylko 26 lat. Ten embrion i ja moglibyśmy być przyjaciółmi! – mówi w rozmowie z CNN.

Świąteczny cud narodzin

Poważny wiek zarodka, choć wywołał nie lada sensację, nie wpłynął negatywnie na jego rozwój. Ciąża przebiegła bez komplikacji, a mała Emma urodziła się zgodnie z planem – pod koniec dziewiątego miesiąca.

Rodzice bardzo cieszą się z maleństwa, a nieoczekiwaną sławą nie zaprzątają sobie głowy.

Jesteśmy zwyczajnie wdzięczni. To jak świąteczny prezent od Boga – podkreśla matka. – Chcieliśmy mieć dziecko. Nie interesuje mnie, czy udało nam się przy tym pobić rekord świata, czy też nie – dodała.

Źródło: CNN

Przeczytaj też: Nie będzie procesu o odszkodowanie za pomyłkę przy in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Urodziła martwą córeczkę, dziś znów jest w ciąży! Tym razem jest jednak „silną adwokatką zdrowia swojego i swojego dziecka”

Foto: Instagram orangeafphotos

Amanda i Mitch oczekiwali swojego pierwszego dziecka. Wiedzieli, że ich córeczka ma problemy z przetrwaniem ciąży, ale wierzyli, że wszystko skończy się szczęśliwie. Niestety. Dziś oczekują drugiego dziecka i o wiele bardziej walczą o jego zdrowie. Nie oddają już spraw w ręce innych ludzi.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie w 20. tygodniu ciąży wykazało, że mała Juniper ma niedowagę. Potwierdzono to w 26. tygodniu – IUGR, czyli wewnątrzmaciczne zahamowanie wzrostu płodu, co spowodowane było niewydolnością łożyska. Od tej pory Amanda i Mitch zjawiali się na monitoring dwa razy w tygodniu. Byli pod ścisłą obserwacją, a lekarze zapewniali, że jeśli cokolwiek złego zacznie się dziać, zostanie to wykryte na czas. Amanda nie zadawała więc pytań i ufała, że tak właśnie będzie.

Niestety przez niefortunny błąd jedno z badań USG zostało przesunięte na późniejszy termin. Dziś dla rodziców wydaje się to być jedną z przyczyn nieszczęścia, jakie ich spotkało.

Usłyszenia: brak bicia serca, podczas tak zaawansowanej już ciąży, nie da się porównać z niczym innym” – mówi Amanda. „Wiedząc, że koniec końców nie będę w stanie jej zatrzymać, urodzenie Juniper było najtrudniejszą rzeczą, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam” – jej słowa cytuje dailymail.

Trzymając ją po raz pierwszy w ramionach, tak bardzo starałam się nie zakochać, ale to było niemożliwe.

Dziewczynka przyszła na świat martwa. Rodzina spędziła z nią kolejne 24 godziny, chcąc otoczyć Juniper jak największą miłością. „Ludzie sądzą, że śmierć dziecka, gdy jest jeszcze tak malutkie, jest łatwiejsza do przejścia. Nie mogą być jednak bardziej odlegli od prawdy” – opowiada o swoich doświadczeniach Amanda.

Gdy umierają starsze osoby, takie jak dziadkowie, mamy za sobą wiele lat ich życia i wspólnych doświadczeń, o których możemy mówić i pamiętać. Kiedy zaś tracisz swoje dziecko, stracone jest też całe jego życie we wspomnieniach, to ono jest poddane żałobie. Żałujesz swojej i swojego dziecka przyszłości, której nigdy nie doświadczysz.

A życie idzie dalej…

Kobieta opowiada też o swoim doświadczeniu oraz zmarłej córeczce w mediach społecznościowych. Śmiało i z dumą prezentuje zdjęcia z sesji brzuszkowej oraz wspiera inne mamy, które przeżyły to, co ona. Bo chociaż nie da się tego zauważyć na pierwszy rzut oka i mało kto o tym mówi, to takich kobiet jest bardzo wiele i każda – bez wyjątku – potrzebuje uznania, opieki i możliwości odpowiedzenia o swojej historii. Co za tym idzie, podzielenia się swoim bólem, a dzięki temu odnalezienia perspektywy, w której nie są w tym wszystkim same.

Cztery miesiące po stracie córeczki okazało się, że Amanda znów jest w ciąży! Tym razem wspólnie z mężem przykładają o wiele większą wagę do koniecznych badań, sprawdzania i dopytywania lekarzy, co się właściwie dzieje i jak mogą o siebie dbać. Nauczyłam się być teraz silną adwokatką zdrowia oraz leczenia swojego i swojego dziecka – dodaje Amanda.

Kobiety-siłaczki

Martwy poród przeżyła też Jayne, która wypowiedziała podobne słowa: Nic nie może przygotować cię na narodziny martwego dziecka” – pisaliśmy w naszym portalu [tutaj]. Ona starała się o dziecko niemal 10 lat, w ciągu których, oprócz urodzenia martwej córeczki, przeżyła 7 poronień i kilka prób in vitro. Dziś jest mamą dwójki dzieci. Oby historia Amandy skończyła się podobnie, a jest na to wielka nadzieja, bowiem do rozwiązania coraz bliżej!

Zobacz też: „Rodzice wychodzą ze szpitala z dziećmi, my zostaliśmy z pudłami wspomnień”

Źródło: Daily Mail

Foto: Instagram orangeafphotos

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Jak dieta może pomóc w endometriozie? Opowiada dr Jan Olek

Jak dieta może pomóc w endometriozie
wydaje się, że żywienie oraz toksyny w pożywieniu mogą mieć znaczący wpływ na powstanie endometriozy i bóle z nią związane – fot. Fotolia

Endometrioza jest jedną z najczęściej występujących chorób ginekologicznych u kobiet w wieku rozrodczym. Jest schorzeniem przewlekłym i postępującym. Powoduje stan zapalny w miednicy mniejszej i wiele dolegliwości bólowych, może prowadzić do niepłodności lub poronień. Może również naciekać na narządy takie jak jelito, pęcherz moczowy, prowadząc do ich uszkodzenia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Można ją skutecznie leczyć operacyjnie i/lub hormonalnie, jednak efekty nierzadko są niezadowalające, zarówno jeśli chodzi o wznowy choroby, jak i jakość życia związaną z poziomem bólu.

Zobacz też: Jak endometrioza zmienia życie? Opowiadają pacjentki Miracolo

Przyczyny endometriozy

Etiologia choroby nadal nie jest dobrze poznana. Opisywano skłonność genetyczną predysponującą do jej wystąpienia, wpływ hormonów, układu immunologicznego oraz toksyny. Coraz częściej mówi się o wpływie żywienia oraz dysbiozy jelitowej na endometriozę. Z przykrością trzeba stwierdzić, że ten temat nie leży w centrum zainteresowania nauk medycznych. Niemniej jednak istnieje trochę badań przedstawiających wpływ żywienia na gruczolistość zewnętrzną i przedstawię je w poniższym artykule.

Tłuszcz tłuszczowi nierówny

W 1988 r. Covens et al. przedstawił, że dieta bogata w tłuszcz rybny doprowadziła do regresji endometriozy, która została operacyjnie wszczepiona królikom.

Przed kilkoma laty dowiedziono, że zwiększona konsumpcja mięsa czerwonego powiązana jest z częstością choroby stwierdzanej laparoskopowo (iloraz szans[1] 2,0), w przeciwieństwie do spożycia częstego warzyw i owoców, gdzie zaobserwowano ujemną korelację (iloraz szans 0,6). Nie stwierdzono zależności przy spożyciu masła i różnych olei.

Zobacz też: Wykłady lekarzy, opowieści pacjentek i mnóstwo wiedzy! Relacja ze spotkania poświęconego endometriozie

Kwasy Omega-3

W obszernej analizie Nurses Health Study (12 lat prospektywnie zbieranych danych), że kobiety, które częściej spożywały kwasy Omega-3 rzadziej cierpiały na endometriozę, w przeciwieństwie do częstego spożycia kwasów trans (margaryny, chipsy, ciasteczka, wszelkie oleje roślinne poddane obróbce termicznej), które zwiększały ryzyko zachorowania na endometriozę.

Dane te świadczą o tym, że tłuszcze mogą odgrywać rolę w patogenezie endometriozy. Zostało to również potwierdzone w jednym badaniu in vitro, w którym skracała się przeżywalność komórek endometrialnych po dodaniu kwasów Omega-3 w wysokim stężeniu.

Wyniki te zgadzają się z rezultatami badania wykonanego w 1995 r. przez B. Deutch, który dowiódł, że konsumpcja olei rybnych zmniejszała dolegliwości bólowe u kobiet z pierwotnie bolesnymi miesiączkami.

Zobacz też: Co powinnaś wiedzieć o nawrotach endometriozy?

Metale ciężkie a endometrioza

Nie tylko kwasy tłuszczowe były przedmiotem badań. Jedno badanie opisywało wpływ metali ciężkich na endometriozę. Poziom zatrucia kadmem korelował dodatnio z obecnością endometriozy. Zanieczyszczone są nim często gleby i wody, obecny jest również w plombach zębów (amalgamat).

Warto wspomnieć o badaniach na makach królewskich, które dotyczyło spożywania (przez 4 lata) dioksyn, co doprowadziło do rozwinięcia endometriozy u 80% małp, poza tym zwiększając częstość niepłodności, poronień i porodów martwych.

Poziom dioksyn w surowicy krwi został zmierzony w grupie kobiet w belgijskim Leuven w 2010 r. Jego zawartość harmonizowała z częstością endometriozy oraz jej nasileniem. Okazuje się, że kobiety, które cierpią na endometriozę, spożywały mniej antyoksydantów. Chodzi tu między innymi o witaminę C. Ale rolę odgrywać mogą też niedobory mikroelementów, przede wszystkim selenu i cynku. Mier-Cabrera (et al.) pokazał, że dieta bogata w antyoksydanty była w stanie zredukować markery stresu oksydacyjnego w organizmie – w okresie 3 miesięcy!

Podsumowując, wydaje się, że żywienie oraz toksyny w pożywieniu mogą mieć znaczący wpływ na powstanie endometriozy i bóle z nią związane. Nadal potrzebne są jednak większa badania, które rozszerzą nam wiedzę na ten temat.

[1] Stosunek szansy wystąpienia danego zdarzenia w danej grupie do wystąpienia tego samego zdarzenia w innej porównywanej grupie. Określa o ile większa/mniejsza jest szansa wystąpienia zdarzenia (np. choroba, śmierć) w jednej grupie w porównaniu do innej.

 

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Ciąża Plus – bezpłatne leki dla kobiet w ciąży od jesieni? Oto zapowiedź ministra zdrowia!

Minister zdrowia Łukasz Szumowski, źródło foto: Kancelaria Premiera Flickr / Public domain

O programie nazywanym „Ciąża plus” mówi się już od kilku lat. W kwietniu 2018 była premier, Beata Szydło, zapowiadała wprowadzenie ustawy umożliwiającej kobietom w ciąży otrzymanie darmowych leków. Mamy maj 2019 – do tego czasu wiele ustaw przeszło w błyskawicznym tempie. Na tę wciąż czekamy. Minister zdrowia, prof. Łukasz Szumowski, zapowiedział jednak, że jesienią powinna już wejść ona w życie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kampania wyborcza do Sejmu i Senatu zaczyna nabierać tempa. Różne ugrupowania przedstawiają więc swoje programy w związku z czym omawiane są tematy, które w „mało medialnych okresach” poruszane są znacznie rzadziej. Biorąc pod uwagę darmowe leki dla kobiet w ciąży, o założeniach opozycji powiedział m.in. Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. W razie przejęcia władzy, wszystkie farmaceutyki, które ciężarnej kobiecie zleci lekarz, będą bezpłatne.

Darmowe leki – od kiedy?

Sprawa powróciła więc także w jednej z rozmów z ministrem Szumowskim, która odbyła się w radiu RMF FM. Zapytany o ustawę i długi czas pracy nad nią, zapewnił, iż jeszcze w tym miesiącu powinien rozpocząć się związany z nią proces legislacyjny.

Myślę, że od jesieni powinno to [ustawa – red.] już funkcjonować. Wiemy ile trwa proces legislacyjny, ile trwa przejście ustawy przez Parlament” – powiedział w trakcie rozmowy minister zdrowia. Dodał także, iż w kwestiach zdrowia „pośpiech nie jest dobrym doradcą”.

Co wiadomo o ustawie?

Co ważne, w projekcie PiS nie będą to najprawdopodobniej wszystkie przypisywane ciężarnym leki. Prof. Szumowski zapowiedział, że pojawi się lista, na której znajdą się m.in. leki na nadciśnienie tętnicze, choroby zakrzepowe, czy też schorzenia dotykające problemów związanych z samym przebiegiem ciąży i porodem. Szczegółów wciąż jednak jeszcze nie ma. Wiadomo natomiast, że na program przeznaczone będzie 20 mln rocznie, a kobiety będą mogły skorzystać z bezpłatnych farmaceutyków po potwierdzeniu ciąży przez lekarza.

Zobaczymy, czy rzeczywiście uda się ustawę wprowadzić w życie do jesieni. Dlaczego mogą pojawiać się tego typu wątpliwości? Bowiem w kwietniu 2018 roku z ust ministra padły podobne słowa: „Na pewno w tym roku będzie miała miejsce implementacja tych programów, które pani premier i pan premier ogłosili” – prof. Szumowski mówił tutaj m.in. właśnie o programie „Ciąża plus” [więcej pisaliśmy: tutaj]. Jako że 2018 skończył się już dobre kilka miesięcy temu, pozostaje tylko czekać.

Zobacz też: Minister Arłukowicz pyta o efekty programu prokreacyjnego. Resort odpowiada, ale… nie na to pytanie

Źródła: RMF FM Twitterdziennikzachodni.pl

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Przez niemal 17 lat starali się o dziecko – reakcja taty na wieść o ciąży? Bezcenna!

Fot. Screen YouTube Dana GG "Buns in the Oven"

Starania o dziecko mogą trwać latami – u tej pary upłynęło ich w tym czasie niemalże siedemnaście. Na ich drodze pojawiły się cztery poronienia i urodzenie martwego dziecka. Byli bliscy powiedzenia stop, poddania się, rezygnacji z tego emocjonalnego rollercoastera, jakim jest walka z niepłodnością. Na takie łzy wzruszenia warto było jednak czekać!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sens wielkich emocji

Dana i Arkell zaczęli starać się o dziecko zaraz po swoim ślubie. Przez kilkanaście lat wciąż nie udawało im się jednak spełnić marzenia o rodzicielstwie. Przeszli w tym czasie wiele, bowiem niepłodność nie jest łatwym przeciwnikiemporonienia, martwy poród. Czas nieubłaganie płynął, a w ich głowach coraz częściej pojawiała się chęć odpuszczenia: „Osiągnęłam taki punkt, w którym była we mnie myśl: wiesz co, chcę skończyć te starania” – słowa Dany cytuje boredpanda.

Nigdy jednak nie wiemy, co los nam przyniesie. Ta fantastyczna para na szczęście nie zrezygnowała i co więcej, obdzieliła swoją radością cały świat. Filmik, na którym Dana przekazuje mężowi wieść o ciąży, zawładnął internetem. A w zasadzie zawładnęły nim ogromne emocje, jakie budzi reakcja Arkell’a. „Nigdy wcześniej nie byłem w swoim życiu tak podekscytowany” – powiedział. Jego konsternacja, a później łzy i wielka siła szczęścia pokazują, ile kosztują przedłużające się starania o dziecko.

Nie widać tego na nagraniu dokładnie, ale Dana umieściła w piekarniku pierwsze USG. Kobieta była już wtedy w 19 tygodniu ciąży – niemalże więc w połowie. Na zdjęciach widać chłopca, który rozwija się prawidłowo i ma się dobrze.

Bardzo bardzo się cieszę! Jakim szczęściarzem jest ten mały chłopiec, że będzie miał dwoje tak kochających i podekscytowanych rodziców, którzy będą kochać go jak szaleni!” – napisała w komentarzach jedna z internautek. Nie sposób się z nią nie zgodzić. Miłość czekała na to dziecko od samego początku jego historii, a moc uczucia jest tym bardziej potrzebna, ponieważ finalnie chłopiec urodził się 17 tygodni przed terminem i niestety boryka się z problemami zdrowotnymi. Na szczęście obok są rodzice, którzy tak bardzo na niego czekali.

Moment do zapamiętania

Czy był to oryginalny sposób powiedzenia partnerowi o ciąży? Niewątpliwie tak, tym bardziej, że Dana zapewne wiedziała, ile taka informacja znaczy dla jej męża. Pierwsze zdjęcia USG, pozytywne testy ciążowe, nadruk na koszulce – pomysłów na zabawne, wzruszające, przekorne przekazanie informacji o ciąży jest wiele. Ciekawe, czy wszystkie doprowadzają aż do takich łez? [więcej: KLIK]

Zobacz też: Zobaczcie, dlaczego nie warto się poddawać. Historia Ani wyciska łzy i daje nadzieję

Źródło: boredpanda

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.