Przejdź do treści

Uleczyć samotność?

Orson Welles mówił, że „rodzimy się samotni, żyjemy w samotności i umieramy w samotności”. Nawet jeśli w świadomym przeżyciu wielu z nas nie jest aż tak dramatycznie, samotność zawsze stanowiła temat zainteresowań filozofów, artystów, naukowców. Choroba jest takim doświadczeniem, które stawia samotność w centrum życia, zwłaszcza choroba śmiertelna lub postępująca.

W ubiegłym roku The New York Times przypomniał artykuł pierwotnie opublikowany w 2011 roku o młodym małżeństwie; Nathan i Elisa Bond[1] w odstępie kilku dni otrzymali diagnozę nowotworu. W tamtym momencie byli rodzicami rocznej dziewczynki, mieli pracę, którą lubili, plany na przyszłość. Obydwoje przyznawali również, że diagnozy początkowo nie traktowali zbyt poważnie, skupiając się raczej na tym, żeby względnie normalnie funkcjonować, opiekować się dzieckiem i wspierać wzajemnie. W całej tej dramatycznej sytuacji niezwykła była pomoc i współczucie, które sobie okazywali. „Jeśli musisz leżeć w łóżku chory, przynajmniej leżysz w nim z kimś, z kim lubisz przebywać. To niewiele, ale pomaga” – powiedziała Elisa w wywiadzie dla NY Timesa.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Diagnoza poważnej choroby jest zwykle momentem dramatycznym. Dla wielu osób, nawet tych szczęśliwców, którzy mają kochające się i wspierające rodziny, wiąże się z brutalną konfrontacją z samotnością. Obecność innych, dobre słowo, chęci i gotowość do bycia obok często są niewystarczające. Przerażenie, poczucie bezsilności, naruszenia, niesprawiedliwości odgradzają nas niewidzialną kurtyną od reszty świata. Nie ma w tym niczyjej winy ani celowego działania.

Niewiele wiadomo na temat jednoczesnego zapadania na poważne choroby w małżeństwie lub bliskim związku. Wiadomo natomiast, że samotność może wiązać się z chorobą, nierzadko poważną[2]. Osoby samotne mają większe szanse złapać przeziębienie czy mieć atak serca. Statystycznie osoba samotna jest cztery razy bardziej narażona na śmierć w wyniku ataku serca niż osoba będąca w bliskich relacjach. Z powodu samotności cierpi również układ odpornościowy. Pod wpływem samotności osłabieniu ulegają antyciała oraz naruszone zostają mechanizmy zwalczające wirusy. W konsekwencji samotność może prowadzić do nowotworów, zawałów oraz chorób autoimmunologicznych.

Samotność naraża na choroby. Staje się też jasne, jak rozpaczliwie trudnym doświadczeniem jest samotność w obliczu poważnej, zmieniającej życie choroby.

Dla wielu osób skutecznym sposobem na poradzenie sobie z ciężką chorobą oraz samotnością są grupy wsparcia, formalne lub nie, spotykające się w gabinetach, na salach czy w Internecie. Ich uczestnicy często mają poczucie, że tylko osoby z podobnym doświadczeniem są w stanie zrozumieć ich sytuację, często zagmatwane i sprzeczne uczucia oraz lęki. Bycie częścią społeczności jest doświadczeniem leczącym.
Jednak bycie samemu i bycie samotnym to różne stany. Samotność jest doświadczeniem bolesnym i potencjalnie groźnym, natomiast wybór okresowej samotności, bycie samym, stwarza przestrzeń do myślenia, odczuwania i rozwoju. Jest miejscem bez zakłóceń, zgody na samego siebie i swoje potrzeby. Bycie samemu może więc być doświadczeniem bardzo twórczym i czasem po prostu potrzebnym. Może też być cennym doświadczeniem w przewlekłej lub postępującej chorobie.

Wydaje się, że o niepłodności również można myśleć jak o połączeniu samotności i choroby. Szczególnym połączeniu, ponieważ angażuje obie osoby tworzące parę, nawet jeśli tylko jedna z nich jest „chora”.

Niepłodność staje się źródłem niechcianej wyjątkowości, a w konsekwencji izolacji i poczucia bycia gorszym.

Dla wielu pacjentów możliwość bycia we wspólnocie osób o podobnym doświadczeniu ma wartość terapeutyczną. W grupie można podzielić się podobnymi doświadczeniami, zadać pytania, na które  poza grupą bardzo niewiele osób zna odpowiedź, znaleźć wspólny język do nazwania swoich przeżyć i uczuć. Ciężar dzielony z innymi staje się lżejszy.

Z drugiej strony bycie z ludźmi, bycie częścią każdej grupy, może stać się źródłem frustracji. Nie zawsze można się wzajemnie zrozumieć, nie zawsze można dostać od innych to, czego się potrzebuje. To z kolei rodzi złość, pogłębia poczucie niezrozumienia i samotności właśnie. Tak też może być. Jest to wręcz nieuniknione w relacjach z innymi ludźmi. Jednak oprócz frustracji jest też szansa trafienia na osoby, które nawet jeśli nie wszystko i nie od razu rozumieją, to chcą zrozumieć. Starają się, podejmują próby, nawet jeśli nie od razu się udaje. Przechodzenie choroby wspólnie z innymi ludźmi jest cennym doświadczeniem. W grupie wzmacniane są też mechanizmy radzenia sobie z sytuacją; kiedy jeden z członków grupy ma na przykład trudniejszy okres, istnieje szansa, że ktoś inny już przez to przeszedł i będzie w stanie zrozumieć.
Tak też było z Elise i Nathanem. Przerażenie i samotność, niezmienne związane z potencjalnie śmiertelną chorobą, znosili razem. Można sobie wyobrazić, że wzajemne wsparcie było dla obydwojga nieocenione, nawet jeśli Elise przegrała z chorobą.
Jeśli uda się poradzić sobie z samotnością, jest spora szansa, że łatwiej będzie znieść chorobę. Nie zawsze możliwe jest wyleczenie, ale poprawa samopoczucia i funkcjonowania mogą wystarczyć.
 
[1] http://well.blogs.nytimes.com/2011/04/11/a-couples-knot-tied-tighter-by-dual-diagnoses/
[2] Stern, Victoria (2008).  So lonely it hurts: Chronic loneliness alters genes and increases risk for life threatening diseases.  Scientific American Mind, June/July, Vol. 19 (3).

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

————————————————-
Katarzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności.

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie: www.psychoterapia-mj.pl

Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.