Przejdź do treści

Tybunał Konstytucyjny o RODK

Uprawnienie rodzinnych ośrodków diagnostyczno-konsultacyjnych (RODK) do wydawania dla sądów opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych jest niekonstytucyjne – orzekł w środę Trybunał Konstytucyjny. Uprawnienie to – jak wskazał TK – nie miało oparcia w ustawie.

TK podkreślił, że orzeczona niekonstytucyjność przepisów nie daje podstaw do wznawiania postępowań w sprawach rodzinnych i opiekuńczych, w których sądy zasięgały opinii RODK. „Zlecenie ośrodkowi przez sąd sporządzenia opinii dotyczącej małoletniego jest czynnością postępowania dowodowego. Opinie te stanowią tylko jeden z często wielu elementów postępowania i podlegają swobodnej ocenie sądu” – podkreśliła w uzasadnieniu wyroku TK sędzia Maria Gintowt-Jankowicz. Wyrok TK jest ostateczny; orzeczenie zapadło na posiedzeniu niejawnym, publiczne było ogłoszenie wyroku.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kwestię uprawnień rodzinnych ośrodków diagnostyczno-konsultacyjnych do wydawania dla sądów opinii w sprawach m.in. o rozwód, władzę rodzicielską czy ustalenie kontaktów z dzieckiem zaskarżył do TK w 2013 r. Prokurator Generalny. PG wskazywał, że regulacja z rozporządzenia MS dotyczącego organizacji i zakresu działania RODK wykroczyła poza granice ustawowego upoważnienia.

Z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich wynika bowiem, że ośrodki te mają wydawać opinie w sprawach zapobiegania i zwalczania demoralizacji, postępowań poprawczych i postępowań karnych wykonawczych wobec nieletnich i młodocianych. Natomiast ta część działalności ośrodków, która nie dotyczy demoralizacji nieletnich oraz postępowań poprawczych i wykonawczych – jak dodawał PG – nie ma podstawy prawnej.

TK podzielił tę argumentację i wskazał, że w sprawach rodzinnych sąd nie zasięga opinii ośrodków „w celu zapobiegania demoralizacji” nieletniego. „W zdecydowanej większości spraw rodzinnych i opiekuńczych sąd zasięga takiej opinii, aby ustalić sytuację rodzinną i wychowawczą małoletniego w celu wydania orzeczenia zgodnego z jego dobrem” – powiedziała sędzia Gintowt-Jankowicz. Dodała, że resort sprawiedliwości dokonał rozszerzającej wykładni przepisów ustawy przy określaniu uprawnień RODK.

„Przepis z ustawy upoważniający MS do wydania rozporządzenia nie przewiduje, aby zakres działania ośrodków mógł obejmować wspomaganie sądów w innych sprawach niż sprawy dotyczące nieletnich” – dodała sędzia.

Niekonstytucyjne przepisy – jak orzekł TK – utracą moc 31 grudnia 2015 r. Odroczenie terminu utraty mocy przez przepisy zapobiegnie luce w prawie. Od nowego roku zacznie bowiem obowiązywać nowa ustawa, zgodnie z którą w miejsce rodzinnych ośrodków diagnostyczno-konsultacyjnych powstaną opiniodawcze zespoły sądowych specjalistów. Przepisy te dają już ustawową podstawę do opiniowania zarówno w sprawach nieletnich, jak i rodzinnych.

„W krótkim okresie pomiędzy ogłoszeniem wyroku a wejściem w życie nowej ustawy mogłyby pojawić się trudności związane z wydawaniem opinii dotyczących małoletnich w sprawach rodzinnych i opiekuńczych. W wielu takich sprawach dobro dziecka może wymagać pilnego wydania opinii i biorąc to pod uwagę TK uznał za konieczne odroczenie utraty mocy zaskarżonych przepisów rozporządzenia” – zaznaczyła sędzia Gintowt-Jankowicz.

Zadaniem nowych opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów będzie sporządzanie – na zlecenie sądu lub prokuratora – opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych oraz w sprawach nieletnich, na podstawie przeprowadzonych badań psychologicznych, pedagogicznych lub lekarskich. Zespoły będą prowadziły mediacje, przeprowadzały wywiady środowiskowe w sprawach nieletnich oraz prowadziły poradnictwo specjalistyczne dla małoletnich, nieletnich i ich rodzin.

W skład tych zespołów mają wchodzić specjaliści w zakresie psychologii, pedagogiki, pediatrii, medycyny rodzinnej, chorób wewnętrznych, psychiatrii oraz psychiatrii dzieci i młodzieży. Specjaliści mają być niezależni w wykonywaniu swoich czynności i prezesi sądów okręgowych nie będą mogli wydawać im poleceń w tym zakresie. Równocześnie będą zobowiązani wykonywać czynności z najwyższą starannością, bezstronnie i terminowo, dochowując tajemnicy i podnosząc kwalifikacje. (PAP)
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Hipercholesterolemia rodzinna zagraża nawet małym dzieciom. Wie o niej tylko kilka procent chorych

Analityk laboratoryjny układa próbki krwi /Ilustracja do tektu: Hipercholesterolemia rodzinna: zagraża dorosłych, dzieciom i kobietom w ciąży
Fot.: Pixabay.com

Hipercholesterolemia rodzinna to jedna z najczęściej występujących chorób genetycznych – szacuje się, że w Polsce dotyka nawet 140 tys. osób. Aż 90% z nich nie zdaje sobie z tego sprawy. Tymczasem schorzenie to niewykryte w porę prowadzi do poważnych chorób sercowo-naczyniowych, a nawet śmierci. Niekiedy niebezpieczeństwo zgonu dotyczy nawet małych dzieci. 24 września obchodzony jest Światowy Dzień Świadomości Hipercholesterolemii Rodzinnej, który ma na celu zwrócenie uwagi na skalę problemu i wagę wczesnej diagnozy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Hipercholesterolemia rodzinna to choroba o podłożu genetycznym spowodowana mutacjami genu LDLR. Jej skutkiem jest zwiększenie stężenia cholesterolu LDL we krwi, co prowadzi do rozwoju miażdżycy oraz zwiększenia ryzyka:

  • zawału serca,
  • udaru mózgu,
  • innych chorób sercowo-naczyniowych.

Hipercholesterolemia rodzinna a ciąża

Choć mało osób zdaje sobie sprawę z zagrożenia, hipercholesterolemia rodzinna atakuje ludzi w stosunkowo młodym wieku i powoduje istotne ryzyko dla ich życia i zdrowia. Zagrożenie dotyczy także kobiet w ciąży (u których fizjologicznie rośnie poziom cholesterolu) i małych dzieci.

Zgodnie z dostępnymi badaniami, blaszki miażdżycowe potomstwa kobiet z hipercholesterolemią rodzinną są znacznie większe niż u dzieci, których matki są zdrowe. W skrajnych przypadkach zawał serca dotyka nawet… kilkulatków z hipercholesterolemią rodzinną.

Hipercholesterolemia rodzinna: objawy

Czy istnieją objawy, które mogą świadczyć o tym, że jesteśmy w grupie ryzyka?

– Zaniepokoić i skłonić do wizyty u lekarza powinny nagłe zgony w rodzinie, zawały serca lub udary mózgu u krewnych występujące w młodym wieku – czyli u mężczyzn poniżej 50. roku życia, a u kobiet poniżej 60. roku życia. Konsultacji z lekarzem wymagają także tzw. żółtaki na ścięgnach i kolanach, czyli żółte znamiona cholesterolowe – tłumaczy prof. dr hab. Adam Witkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Jak dodaje, niepokojącym symptomem jest też występowanie specyficznej obwódki wokół tęczówki oka, która jest charakterystyczną cechą chorych na hipercholesterolemię rodzinną.

Leczenie hipercholesterolemii rodzinnej: statyny i LDL-aferaza

Choć hipercholesterolemii rodzinnej nie da się wyleczyć, można ją dość skutecznie kontrolować. Rekomendowane leczenie chorych polega na obniżaniu poziomu cholesterolu LDL we krwi. Stosuje się w tym celu terapię statynami, które ograniczają syntezę cholesterolu.

W przypadku pacjentów, którzy nie tolerują statyn, zaleca się LDL-aferezę, czyli mechaniczne oczyszczanie krwi z cholesterolu LDL. Ten dość uciążliwy zabieg wykonywany jest także u chorych, u których statyny wykazują zbyt słabe działanie – nawet w połączeniu z ezetymibem, który ogranicza wchłanianie cholesterolu. Ponadto stosuje się go u kobiet w ciąży (statyny są wówczas przeciwwskazane – należy odstawić je na trzy miesiące przed planowaną ciążą).

Niestety, LDL-afereza nie jest obojętna dla zdrowia pacjenta. Istotnie pogarsza jakość życia i może generować wiele skutków ubocznych, m.in. obrzęki, krwawienia i zakrzepy.

Warto wiedzieć, że istnieje też inna, znacznie bezpieczniejsza metoda terapii hipercholesterolemii rodzinnej. Wykorzystuje się w niej nowoczesne leki biologiczne: inhibitory PCSK9. Jak wyjaśnia prof. Witkowski, leki te znacząco obniżają stężenie cholesterolu LDL we krwi i mogą być stosowane przez pacjentów samodzielnie. Nie są jednak obecnie w Polsce refundowane.

Hipercholesterolemia rodzinna. Świadomość równa się życie

Kluczem do zdrowia (a nawet przeżycia) pacjenta jest wczesna diagnoza i wdrożenie leczenia. To zaś, jak podkreślają eksperci, powinno być kontynuowane przez całe życie chorego.

– Niestety, w Polsce ponad 90 proc. chorych nie jest świadomych swojej choroby. A przecież chorują na nią całe rodziny – tłumaczy prof. dr hab. Piotr Jankowski, sekretarz Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

W Polsce wykrywaniem hipercholesterolemii rodzinnej zajmują się lipidolodzy, ale także kardiolodzy, pediatrzy, geriatrzy oraz lekarze POZ. Podstawą diagnozowania są kryteria holenderskie, które pozwalają ocenić ryzyko choroby na podstawie objawów klinicznych.

– Dzięki specjalnej skali lekarz może w 2-3 minuty zdiagnozować pacjenta, a następnie dobrać mu odpowiednie leczenie – mówi prof. dr hab. Maciej Banach, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Hipercholesterolemia rodzinna. Badania medycyny pracy pomogą wykryć chorobę?

Obecnie w Polsce średni wiek wykrywalności choroby przekracza 50 lat i jest zdecydowanie wyższy niż średnia światowa (43). O chorobie mówi się jednak coraz więcej; rośnie także świadomość lekarzy. Ale najpierw pacjent musi się do nich zgłosić.

Zdaniem ekspertów, wczesnej diagnozie sprzyjałoby wprowadzenie obowiązkowego lipidogramu do pakietu badań z zakresu medycyny pracy.

– Niewielkim nakładem kosztów można by przebadać wielu pracujących Polaków, którzy […] unikają okresowych badań. Pamiętajmy, że świadomość Polaków na temat hipercholesterolemii rodzinnej wciąż jest zbyt niska. Zdarza się też, że zdiagnozowani już chorzy przerywają leczenie lub w ogóle go nie podejmują, nie dopuszczając do siebie, że choroba będzie im towarzyszyć przez całe życie – podkreśla prof. Jankowski.

Aby zwiększyć świadomość społeczną dotyczącą hipercholesterolemii rodzinnej, eksperci Międzynarodowego Panelu Ekspertów Lipidowych rozpoczęli akcję społeczną opatrzoną hasztagiem #CheckLDLOnce. Jej celem jest promowanie wiedzy na temat choroby oraz okresowych badań lekarskich.

Źródło: Polska Unia Organizacji Pacjentów “Obywatele dla Zdrowia”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Najmniejszy wcześniak w Wielkiej Brytanii. W chwili narodzin ważył tyle, co puszka Coca-Coli

Najmniejszy wcześniak w Wielkiej Brytanii
fot. Pixabay

Theo Taylor został okrzyknięty najmniejszym wcześniakiem w Wielkiej Brytanii. Urodził się w 26. tygodniu ciąży i ważył tyle… co puszka Coca-Coli!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rodzice chłopca: 24-letnia mama Katie Rhodes i 27-letni ojciec Jay w wywiadzie dla „The Sun” opowiedzieli o niezwykłym wydarzeniu ze swojego życia.

Podczas badania USG wykonanego w 19. tygodniu ciąży okazało się, że Theo przestał rosnąć. Lekarze zaproponowali rodzicom chłopca aborcję. Para nie zgodziła się jednak na ten krok i to była najlepsza decyzja w ich życiu.

Zobacz także: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Najmniejszy wcześniak w Wielkiej Brytanii wypisany ze szpitala

Theo przyszedł na świat przez cesarskie cięcie dokładnie po 26 tygodniach i 6 dniach ciąży. Ważył zaledwie 340 g, co czyni go najmniejszym urodzonym dzieckiem w Wielkiej Brytanii.

– Nigdy nie widziałem tak małego dziecka. Nie wiedziałem, że dzieci mogą być tak maleńkie – powiedział ojciec chłopca. Po porodzie rodzice zdążyli przez chwilę dotknąć dłoni synka, potem wcześniak został podłączony do maszyny ułatwiającej oddychanie.

Walka o zdrowie dziecka trwała sześć miesięcy. Jego stan ustabilizował się po siedmiu tygodniach, a 7 lipca Theo został wypisany do domu. Dziecko wciąż przyjmuje tlen, jednak lekarze uważają, że będzie się rozwijał prawidłowo.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Star, Wprost

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.