Przejdź do treści

Twój prywatny ocean

Floating to rodzaj terapii, który jest jeszcze mało znany w Polsce, ale bardzo popularny na świecie. W Szwecji seanse floatingu są finansowane przez szwedzki NFZ.

Cała terapia polega na co najmniej godzinnej kąpieli w specjalnej kapsule wypełnionej bardzo słoną wodą. Woda ma 35 st. C – niemal temperaturę ciała – a więc zanurzenie się w niej nie sprawia absolutnie żadnych problemów. W kapsule, do której wchodzisz nago, masz trzy przyciski: zamykający kapsułę, włącznik światła i przycisk alarmowy. Jeśli masz tylko ochotę, wyłączasz światło (polecam). Przed seansem możesz również wybrać muzykę, która będzie ci towarzyszyć w trakcie godzinnego relaksu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po zgaszeniu światła twoje ciało niemal natychmiast się rozluźnia, czujesz, jak świat dookoła ciebie odpływa coraz dalej, a codzienność i stresy znikają. Zostajesz tylko ty. Przerażająca perspektywa sam na sam z sobą? Nic z tych rzeczy. Stajesz się najważniejszą osobą na świecie, a twój umysł pracuje coraz spokojniej. Całkiem możliwe, że osiągniesz nawet stan alfa lub theta, dostępne na ogół po długich latach medytacji. Zmęczenie się rozpuszcza, a czas przestaje mieć znaczenie. Możesz nawet zasnąć. Nie bój się, śpij spokojnie – zasolenie wody jest tak duże, że nie utoniesz. Godzina snu podczas sesji floatingu to jak cztery godziny spędzone normalnie w łóżku.

Nie wiem, czy pływaliście kiedyś w Morzu Martwym. Wszyscy, którzy tam byli, opowiadają o niezwykłym wrażeniu unoszenia przez wodę. Floating to właśnie unoszenie się na płytkiej, bardzo słonej wodzie, tyle że w specjalnej kapsule. Daje poczucie absolutnej lekkości własnego ciała, a także dzięki skojarzeniu z życiem płodowym – w trakcie sesji przebywamy w przytulnej kapsule, w wodzie – sprawia, że czujemy się bardzo bezpiecznie.

Gdy tuż przed końcem seansu włącza się muzyka albo światło, pojawia się żal, że trwał tak krótko. Dlatego może warto następnym razem wybrać się na seans dwugodzinny. „Często do naszego centrum przychodzą osoby, które mają w perspektywie bardzo ciężki czy stresujący dzień. Sesja floatingu pomaga im spokojniej przeżyć dzień. Może nie będzie łatwiejszy, zmieni się za to nastawienie do czekających ich zdarzeń” – mówi Monika Zgórzak, szefowa Centrum Floatingu Ocean Spokojny.

Mnie akurat trudno w to uwierzyć – po godzinnej sesji cały dzień byłam tak spokojna i zrelaksowana, że nie mogłam nawet pomyśleć o jakiejkolwiek pracy.

Uwaga! Przeciwwskazania do floatingu to m.in. pierwszy trymestr ciąży. Wskazania do floatingu to drugi i trzeci trymestr ciąży.

O uspokająjącej sile wody pisaliśmy ostatnio tutaj.

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawniczka i coach. Matka dwójki dzieci.

Gdy na świat przyszła ich „tęczowa córeczka” – te zdjęcia wzruszają do łez!

Foto udostępnione przez Leilani Rogers, Photographer (@photosbylei)

Dziewięć cykli leczenia, trzy straty, a w tym dwie ciąże biochemiczne. Gdy w końcu na świat przychodziła ich „tęczowa córeczka”, nie dowierzali swojemu szczęściu: „Była taka malutka, piękna i niesamowita! Nie mogłem uwierzyć, że jest nasza” – powiedział dumny tata. Co więcej, ten wyjątkowy moment uwieczniony został na pełnych emocji fotografiach.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Gdy nadziei już brakuje…

Hope i Hunter przez wiele miesięcy starali się zostać rodzicami. W końcu okazało się, że Hope jest w ciąży! Wyczekiwali synka, mieli już nawet wybrane dla niego imię… niestety. Na jednym z badań okazało się, że nie słychać bicia jego serduszka. Para jednak nie poddawała się. Kolejny cykl, kolejne leczenia i kolejna ciążą! Przyszli rodzice podeszli jednak do tej wiadomości z niewielkim entuzjazmem. Raczej z lękiem i poczuciem, że zapewne skończy się tak, jak poprzednie. Nieustannie wręcz czekali, aż „coś” się wydarzy. Owszem, podzielili się z rodziną dobrą nowiną, ale ostrzegli, że Hope „prawdopodobnie poroni”.

Zobacz też: Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Jak bardzo byli w błędzie! Na szczęście na świat, zdrowa i silna, przyszła ich wyczekiwana córeczka. Evelyn, bo tak dali jej na imię, jest ich tęczowym dzieckiem. I rzeczywiście wydaje się, że po wielu burzach, w końcu pojawiły się kolory w życiu Hope i Huntera, który mówił: „Wydawało mi się nierealne, że możemy ją zabrać razem z nami do domu” – jego słowa cytuje „HuffPost”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Leilani Rogers, Photographer (@photosbylei)

I chociaż początkowo Hunter nie był przekonany, co do pomysłu udokumentowania porodu, to dziś jest z tego bardzo szczęśliwy. „Zdjęcia są niesamowitymi dziełami sztuki i do końca życia będę traktował je tak, jak skarb” – podkreśla. Wspomniane tu fotografie wykonała Leilani Rogers, która podkreśla, jak wiele radości sprawiło jej bycie świadkiem tak wielkiego wydarzenia. Fotografując porody nieraz bowiem przeżywa chwile uniesienia. Szczególnie, gdy są one oparte na tak trudnych historiach dążenia do rodzicielstwa.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Leilani Rogers, Photographer (@photosbylei)

Moc fotografii

Historia małej Evelyn niewątpliwie daje nadzieję. Pokazuje też, jak wiele emocji pojawia się wraz z momentem przyjścia dziecka na świat. Gdyby nie zdjęcia, zapewne nie udałoby się podzielić tym wyjątkowym momentem z aż tak ogromną ilością osób. To właśnie fotografie pozwalają bowiem zachować chwile – z całym ich pięknem, ale też trudem. Podobne sprzeczności wiąże ze sobą także projekt „Les Prémas”, o którym pisaliśmy na naszym portalu >>KLIK<< Tworzą go zdjęcia dzieci, które zestawione są z fotografiami ich pierwszych dni po urodzeniu. Nie byłoby w tym być może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że każdy z bohaterów urodził się jako wcześniak. Tak malutki człowiek, a taki silny – niech obraz to uwieczni!

Zobacz też: Poronienie – one też to przeżyły! Dziś ich zdjęcia dają siłę i nadzieję [FOTO]

Źródło historii:HuffPost

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.