Przejdź do treści

Trzy lata mlekiem płynące. Co nam przyniósł program informacyjny „Mam kota na punkcie mleka”?

Dobiegła końca trzyletnia edukacyjna przygoda z programem „Mam kota na punkcie mleka”, którego misją było zwiększenie poziomu wiedzy dzieci i młodzieży na temat walorów odżywczych mleka i przetworów mlecznych oraz edukacja w zakresie zasad prawidłowego odżywiania. 15 września br., podczas konferencji prasowej zamykającej program jego organizatorzy, Polska Izba Mleka oraz Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka, dokonali oficjalnego podsumowania działań prowadzonych w ramach kampanii.

Impulsem do rozpoczęcia programu „Mam kota na punkcie mleka” były alarmujące dane dotyczące spożycia nabiału wśród dzieci w wieku szkolnym, przedstawione w raporcie „Przegląd rynku produktów mleczarskich”, opracowanym przez Polską Izbę Mleka w 2009 r. Wynikało z nich, że 22 proc. chłopców i 16 proc. dziewcząt w wieku gimnazjalnym spożywa mleko lub jego przetwory nie częściej niż co 2-3 tygodnie. To zdecydowanie za mało, by sprostać zapotrzebowaniu młodego organizmu na składniki odżywcze, niezbędne do jego prawidłowego wzrostu i rozwoju, takie jak pełnowartościowe białko czy łatwo przyswajalny wapń.
 
Aby przekonać młodych Polaków, że mleko może być „cool”, a tym samym zachęcić ich do zmiany nawyków żywieniowych w kierunku regularnego sięgania po produkty nabiałowe, Polska Izba Mleka wraz z Polską Federacją Hodowców Bydła i Producentów Mleka zainicjowały trzyletni program informacyjno-edukacyjny „Mam kota na punkcie mleka”. Do współpracy udało zaprosić się wybitnych ekspertów z dziedziny pediatrii, psychologii oraz dietetyki m.in. prof. zw. dr hab. n. med. Janinę Danutę Piotrowską-Jastrzębską, kierownika Kliniki Pediatrii i Zaburzeń Rozwoju Dzieci i Młodzieży Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Małgorzatę Ohme, psychologa rozwojowego oraz Dorotę Osóbkę, specjalistę ds. żywienia. Projekt uzyskał finansowanie z budżetu Unii Europejskiej, Rzeczpospolitej Polskiej oraz Funduszu Promocji Mleka.
 
Program w liczbach
 
W ciągu trzech lat z bogatej oferty edukacyjnej programu „Mam kota na punkcie mleka” skorzystało łącznie 263 000 dzieci z prawie 2500 szkół podstawowych i gimnazjów z całej Polski. Oznacza to, że co ósmy polski uczeń w wieku 8-13 lat[1] dołączył do grona mlecznych entuzjastów. Równolegle działania prowadzone w ramach kampanii kierowane były do nauczycieli, rodziców i opiekunów, czyli osób, które mają znaczący wpływ na kształtowanie się dziecięcych postaw i nawyków, również w obszarze prawidłowego żywienia.
 
W trakcie programu do szkół, które do niego przystąpiły, trafiło łącznie prawie 540 000 bezpłatnych pakietów z materiałami edukacyjnymi, przygotowanymi we współpracy z dydaktykiem, psychologiem oraz ekspertem ds. żywienia. Znalazły się wśród nich broszury dla uczniów, ich rodziców oraz konspekty lekcji dla nauczycieli. Materiały te zawierały nie tylko zadania do realizacji w trakcie zajęć lekcyjnych, związane z mlekiem oraz jego przetworami, ale także praktyczne porady dotyczące korzyści płynących z włączenia produktów mlecznych do codziennego menu całej rodziny.
 
Blisko 3600 uczniów spośród zarejestrowanych w programie miało okazję spróbować swoich sił w sześciu konkursach tematycznych, m.in. plastyczno-literackim, muzycznym, filmowym i kulinarnym. Zaowocowały one powstaniem hymnu mlecznej kampanii oraz wydaniem dwóch publikacji książkowych, prezentujących najciekawsze prace zgłoszone do konkursów. Oba wydawnictwa, których łączny nakład sięgnął 44 000 sztuk, trafiły do bibliotek wszystkich szkół uczestniczących w programie.
 
Niemal 3000 uczniów z 19 największych miast Polski wzięło udział w Mlecznych Lekcjach, czyli zajęciach warsztatowych, wypełnionych grami, zabawami i eksperymentami z wykorzystaniem mleka, w trakcie których z pomocą doświadczonych animatorów dzieci miały szansę sprawdzić swoją wiedzę o mleku i produktach mlecznych.
 
Kampania „Mam kota na punkcie mleka” obfitowała również w wydarzenia specjalne, takie jak poznański piknik familijny pod hasłem „Mleczna Kraina” z licznymi atrakcjami dla małych i dużych, wiosenne pikniki rodzinne, na których pojawiły się gwiazdy oraz dziennikarze razem z pociechami, promocja książki o przygodach Kota Mleczysława w Centrum Nauki Kopernik z gościnnym udziałem Edyty Jungowskiej i Artura Barcisia czy kulinarne warsztaty dla dzieci poprowadzone przez Jurka Sobieniaka w warszawskim Food Lab Studio.
 
W efekcie pracy biura prasowego programu w mediach ogólnopolskich oraz lokalnych pojawiło się prawie 1900 publikacji informujących o założeniach kampanii, jej przebiegu, a także na temat wartości odżywczych mleka i jego przetworów oraz ich roli w prawidłowo zbilansowanej diecie. Dodatkowo, w ramach komunikacji skierowanej do matek, na łamach popularnych tytułów prasy kobiecej można było zobaczyć trzy edycje kampanii advertorialowej, zwracającej uwagę na korzyści płynące z włączenia produktów nabiałowych do codziennego jadłospisu dzieci i młodzieży.
 
Przez cały czas trwania programu platformą komunikacji z jego odbiorcami była strona internetowa www.mamkotanapunkciemleka, stanowiąca kompendium wiedzy o mleku i jego przetworach, a także aktualne źródło informacji o działaniach realizowanych w ramach kampanii. Rodzice mogli skorzystać z umieszczonych na niej porad eksperckich, nauczyciele – z dodatkowych materiałów edukacyjnych, dzieci zaś – z „mlecznych” aplikacji oraz gry online, oferujących najmłodszym użytkownikom porcję wyśmienitej rozrywki. Zainteresowani mogli również śledzić profil kampanii na Facebooku.
 
Więcej wiedzą…
 
Jak pokazują rezultaty ostatnich badań przeprowadzonych w grupie uczniów objętych programem[2], wiedza dzieci w wieku szkolnym o roli mleka w codziennej diecie jest większa niż przed startem kampanii. Młodzi respondenci są zgodni, że jedzenie nabiału sprzyja zachowaniu dobrej formy: wzmacnia kości (98 proc.), dostarcza organizmowi cennych witamin i minerałów (92 proc.), jest dobrym źródłem energii potrzebnej do nauki i zabawy (88 proc.). Pod wpływem działań edukacyjnych prowadzonych w ramach programu najbardziej zwiększyła się świadomość badanych na temat pozytywnego wpływu mleka i jego przetworów na wzrok (wzrost o 16 p.p.) oraz pamięć i koncentrację (wzrost o 9 p.p.). O skuteczności kampanii świadczy fakt, że już 96 proc. dzieci w wieku 7-9 lat i 76 proc. dzieci w wieku 10-13 lat uważa, że picie mleka jest „cool”!
 
… i częściej jedzą
 
Wzrost wiedzy o właściwościach produktów mlecznych i ich dobroczynnym wpływie na funkcjonowanie organizmu przekłada się na konsumenckie wybory dzieci – adresatów kampanii. Jak pokazują wyniki badań, mleko i jego przetwory częściej goszczą w codziennym menu młodych Polaków, o czym najlepiej świadczy fakt, że w grupie docelowej wzrosło spożycie aż 8 z 9 produktów nabiałowych uwzględnionych w badaniu. Zdecydowanie więcej uczniów deklaruje, że nie wyobraża sobie dnia bez szklanki mleka (48 proc. vs 39 proc. przed startem kampanii), porcji płatków z mlekiem (46 proc. vs 32 proc.), czy kanapki z żółtym serem (32 proc. vs 20 proc.). Badania pokazały też, że zmianie uległy dziecięce preferencje odnośnie produktów nabiałowych dotychczas najrzadziej goszczących w jadłospisie. Aż trzy z nich – serek homogenizowany, twarożek i mleko smakowe – zdobyły przychylność młodych konsumentów (wzrost odpowiednio o 3,3, 2,9 i 13,6 p.p.), zbliżając się tym samym do czołówki mlecznych „ulubieńców”, w której króluje jogurt, mleko oraz płatki z mlekiem.
 
Dzieci lubią, matki doceniają
 
Celem programu „Mam kota na punkcie mleka” było również dotarcie z informacją o walorach odżywczych mleka i jego przetworów do opiekunów, w szczególności matek, oraz zachęcenie ich do jak najszerszego wprowadzenia mleka – w różnej postaci – do codziennego menu dzieci.Z badań[3] wynika, że kampanii udało się zwiększyć wiedzę matek na temat odpowiednio zbilansowanej diety. Pod wpływem informacji dotyczących zalecanego dziennego spożycia mleka i produktów nabiałowych co trzecia z nich (32 proc.) zmieniła nawyki żywieniowe i częściej sięga po produkty mleczne. Kobiety zrewidowały również codzienny jadłospis swojej rodziny – zgodnie z deklaracjami, 38 proc. z nich zdecydowało się częściej serwować dzieciom dania na bazie mleka i jego przetworów. Prawie wszystkie respondentki (96 proc.) czują się odpowiedzialne za wpajenie dzieciom zasad prawidłowej diety, której nieodłącznym elementem są produkty nabiałowe. Zbliżony odsetek (97 proc.) przyznaje, że na co dzień dba o to, by mleczne dania regularnie pojawiały się na rodzinnym stole. Sukcesem kampanii jest także utrwalenie wśród matek korzystnego wizerunku mleka i jego przetworów. Połowa uczestniczek badania (51 proc.), które zetknęły się z programem „Mam kota na punkcie mleka”, zadeklarowała, że dzięki niemu jest bardziej przyjaźnie nastawiona do mleka i produktów mleczarskich.
 
[1] Wg danych Systemu Edukacji Oświatowej liczba uczniów z klas II-VI szkoły podstawowej i I klasy gimnazjum
w Polsce wynosi 2 145 885 [dostęp:] http://www.cie.men.gov.pl/index.php/dane-statystyczne/137.html.
[2]Badania przeprowadzone przez Instytut Badawczy ProPublicum w grupie 1286 uczniów w wieku 7-13 lat ze szkół podstawowych objętych programem „Mam kota na punkcie mleka”.
[3] Badanie „Konsumpcja i postrzeganie mleka i produktów mlecznych wśród dzieci w wieku od 8 do 13 lat. Wyniki badania matek” przeprowadzone przez Instytut Badawczy ProPublicum na reprezentatywnej próbie matek dzieci w wieku od 8 do 13 lat.
Informacja prasowa

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Gdy krew matki zagraża dziecku. Konflikt serologiczny: przyczyny, skutki, leczenie

Noworodek w czapeczce /Ilustracja do tekstów: Pierwsze dziecko z in vitro w Sosonowcu /Konflikt serologiczny w ciąży
fot. Pixabay

Konflikt serologiczny to najczęstsza konsekwencja niezgodności serologicznej matki i dziecka. Jego następstwem może być choroba hemolityczna noworodków, która stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka. Jakie są przyczyny konfliktu serologicznego oraz jak powinna wyglądać jego skuteczna profilaktyka w czasie ciąży oraz po porodzie? Wyjaśnia dr n. med. Justyna Tołłoczko, pediatra w Centrum Medycznym Damiana.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Konflikt serologiczny, zwany też konfliktem matczyno-płodowym, jest najczęściej następstwem niezgodności w czynniku Rh lub grupach głównych krwi matki i płodu.

Przyczyny konfliktu serologicznego. Konflikt serologiczny w zakresie czynnika Rh

Jeżeli czynnik krwi matki to Rh-, a płód Rh+, jej organizm wytwarza przeciwciała przeciwko krwinkom czerwonym dziecka. Zagrożenie to można wykryć na podstawie testu PTA (pośredni test antyglobulinowy, odczyn Coombsa). Badanie to trzeba wykonać na początku ciąży i powtarzać co 2 miesiące.

POLECAMY TAKŻE:Hipercholesterolemia rodzinna zagraża nawet małym dzieciom. Wie o niej tylko kilka procent chorych

Konflikt serologiczny: co zwiększa ryzyko?

Warto wiedzieć, że konflikt serologiczny w zakresie czynnika Rh bardzo rzadko ujawnia się podczas pierwszej ciąży. Wytwarzanie przeciwciał występuje wtedy, gdy do organizmu matki przedostanie się przynajmniej 0,2 ml krwi dziecka. Ryzyko konfliktu serologicznego zwiększa się w czasie:

  • porodu,
  • poronienia,
  • przedwczesnego oddzielenia się łożyska.

Ryzyko konfliktu serologicznego może też wzrastać w następstwie urazów brzucha doznanych przez kobietę w okresie ciąży.

CZYTAJ TEŻ: Jakie należy wykonać badania przed ciążą? [WIDEO]

Konflikt serologiczny: jakie może mieć skutki?

Przeciwciała, które powstają w wyniku konfliktu serologicznego, wywołują rozpad erytrocytów, co prowadzi do niedokrwistości płodu. Niedobór krwinek czerwonych, odpowiedzialnych za przenoszenie tlenu, może spowodować:

  • niedotlenienie,
  • niewydolność krążenia,
  • obrzęk immunologiczny.

Może doprowadzić nawet do zgonu wewnątrzmacicznego.

Z kolei u noworodka następstwem hemolizy erytrocytów może być wczesna i nasilona żółtaczka, wymagająca intensywnego leczenia fototerapią.

Konflikt serologiczny: leczenie

Niedokrwistość płodu można leczyć za pomocą transfuzji krwinek czerwonych.

Z kolei po każdym poronieniu, a także po urodzeniu dziecka z dodatnim czynnikiem Rh kobieta otrzymuje immunoglobulinę anty-D.

– To działanie profilaktyczne przeciw wystąpieniu konfliktu w następnej ciąży – wyjaśnia dr n. med. Justyna Tołłoczko, pediatra z Centrum Medycznego Damiana.

Jak dodaje ekspertka, u kobiet z Rh ujemnym należy w czasie ciąży monitorować miano przeciwciał anty-D i – ewentualnie – podawać immunoglobulinę.

– Dlatego ważne jest, aby w przypadku rozpoznania konfliktu serologicznego w zakresie czynnika Rh ciąża była prowadzona w specjalistycznym ośrodku. Dziecko, szczególnie po transfuzjach dopłodowych, powinno urodzić się w szpitalu o referencyjności III stopnia – podkreśla dr Justyna Tołłoczko.

Jeżeli problem występuje u noworodka i objawia się żółtaczką, w której stężenie bilirubiny wzrasta pomimo zastosowanej fototerapii, konieczne jest wykonanie transfuzji wymiennej krwi. To zabieg polegający na niemal całkowitej wymianie krwi. Musi zostać wykonany w ośrodku II lub III stopnia referencyjności. Transfuzja wymienna krwi pozwala na usunięcie krwinek, które zostały uszkodzone przez przeciwciała, oraz bilirubiny powstałej z ich rozpadu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowy test krwi ciężarnej oceni ryzyko przedwczesnego porodu?

Konflikt serologiczny w grupach głównych krwi. Kiedy występuje?

Możliwe jest także wystąpienie konfliktu serologicznego w grupach głównych krwi. Ma to miejsce w sytuacji, gdy matka ma grupę krwi 0, natomiast dziecko dziedziczy po ojcu grupę A lub B.

–  Przebieg konfliktu serologicznego jest wówczas łagodniejszy. Nie wymaga leczenia w ciąży i objawia się chorobą hemolityczną noworodka – dodaje.

Konflikt serologiczny: profilaktyka śródciążowa i okołoporodowa

Obecnie stosuje się dwa rodzaje profilaktyki konfliktu serologicznego. Są to:

  • śródciążowa profilaktyka konfliktu serologicznego – przeprowadzana między 28. a 30. tygodniem ciąży. Polega na podaniu immunoglobuliny anty-D (w dawce 300 μg). Stosuje się ją u kobiet z grupy ryzyka: z czynnikiem Rh D ujemnym, szczególnie zaś w grupie ciężarnych, u których wystąpiły m.in. krwawienia, urazy brzucha oraz tych, które w okresie ciąży zostały poddane zabiegom wewnątrzmacicznym. Zabieg zmniejsza ryzyko wystąpienia konfliktu serologicznego niemal do zera. Od 2018 r. zabieg jest refundowany.
  • okołoporodowa profilaktyka konfliktu serologicznego – stosowana jest u kobiet z Rh D ujemnym, które urodziły dziecko z dodatnim czynnikiem Rh D. Immunoglobulinę anty-D należy podać wtedy w ciągu 72 godzin od porodu. Jej dawka jest uzależniona od rodzaju porodu (sposób naturalny, cesarskie cięcie), a także od ewentualnych zabiegów okołoporodowych (np. konieczności ręcznego wydobycia łożyska).

Dzięki rozwojowi medycyny lekarze specjaliści mogą dziś znacznie skuteczniej diagnozować zagrożenie konfliktem serologicznym i odpowiednio wcześnie wdrożyć zalecane postępowanie medyczne. Dlatego prawidłowo prowadzona ciąża to pierwszy krok do zdrowia noworodka.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Dr Justyna Tołłoczko

Ekspert

dr n. med. Justyna Tołłoczko

Pediatra w Centrum Medycznym Damiana

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Poziom serotoniny u matki wpływa nie tylko na jej zdrowie. Może mieć także związek z autyzmem u dziecka

Mała dziewczynka przytula się do brzucha mamy /Ilustracja do tekstu: Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka

Stopień nasilenia objawów autyzmu u dziecka może mieć związek z poziomem serotoniny w organizmie matki – wynika z najnowszych analiz naukowych. Badacze wskazują, że to zaskakujące odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w badaniach nad przyczynami rozwoju zaburzeń ze spektrum autyzmu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Serotonina, zwana hormonem szczęścia, to ważny neuroprzekaźnik w ośrodkowym układzie nerwowym. Szacuje się, że 1 na 3 osoby z autyzmem ma podwyższony poziom tego związku we krwi. Nie jest jak dotąd jasne, w jakim stopniu stężenie serotoniny wpływa na poszczególne cechy autyzmu. W tegorocznych badaniach postanowiono jednak przyjrzeć się innemu związkowi między serotoniną a autyzmem.

CZYTAJ TEŻ: Poród zimą a depresja poporodowa. Zobacz, co mówią badania

Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka. Nowe podejście do badań

Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Jeremy’ego Veenstry-VanderWeelego, lekarza psychiatry z Uniwersytetu Columbia, przeanalizował dane dotyczące 181 dzieci i dorosłych z autyzmem (w wieku 3-27 lat), a także 119 matek i 99 ojców.

W trakcie prowadzonych badań naukowcy za pomocą standardowych testów diagnostycznych potwierdzili rozpoznanie autyzmu u dzieci. Dodatkowo wykorzystali inne skale, aby zmierzyć zdolności adaptacyjne tej grupy respondentów oraz ich umiejętności kognitywne. W badaniach rozróżniono trzy stopnie nasilenia zaburzeń ze spektrum autyzmu: łagodny, umiarkowany i wysoki. Ponadto zespół naukowców wykonał pomiary poziomu serotoniny: zarówno u osób z autyzmem, jak i ich rodziców.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Choruję na depresję, chcę być matką – jak wygrać obie te walki?

Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka. Zaskakujące powiązania

Uwzględnienie stężenia serotoniny we krwi przyniosło zaskakujące wyniki. Okazało się, że u kobiet, których dzieci mają silne objawy autyzmu, występuje niższy poziom serotoniny niż u tych, których potomstwo ma łagodne lub umiarkowane zaburzenia ze spektrum autyzmu. W badaniu nie stwierdzono jednak związku między nasileniem objawów autyzmu u dzieci a stężeniem serotoniny we krwi ich ojców.

To pierwsze badanie, które pokazuje korelację pomiędzy poziomem serotoniny u matki a autyzmem u dzieci.

– Odkrycie jest zaskakujące – mówi Jeremy Veenstra-VanderWeele. – Zazwyczaj nie myślimy o badaniu biomarkerów u mam, chociaż w przypadku autyzmu wydaje się to wskazane – dodaje.

Według naukowców wyniki najnowszego badania sugerują, że zaburzenia w rozwoju płodu mogą nasilać się wraz ze spadkiem poziomu serotoniny u matki. Niezbędne są jednak dodatkowe, dokładniejsze analizy.

– Warto prześledzić poziom serotoniny u kobiet w całym okresie ciąży, aby sprawdzić, czy w określonym czasie może wystąpić pewna zmienność stężenia tego związku, która mogłaby być skorelowana z autyzmem – skomentował wyniki amerykańskich naukowców Francine Côté, badacz z Francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych.

Źródło: spectrumnews.org

POLECAMY TAKŻE: Związek między PCOS matki a autyzmem dziecka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak karmić piersią? Te 6 rad pozwoli ci zapobiec typowym problemom

Mama karmiąca piersią /Karmienie piersią: najczęstsze problemy

Eksperci podkreślają, że karmienie piersią jest rekomendowanym i najzdrowszym sposobem żywienia niemowląt. Niestety, ta naturalna czynność jest często dla młodych mam źródłem istotnych problemów. Warto poznać sposoby, które pomogą nam zmierzyć się z najczęstszymi trudnościami i odzyskać radość z karmienia piersią.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Poznaj właściwą technikę karmienia

Aby naturalne żywienie przebiegało bez większych przeszkód, a mama miała pewność, ze jej dziecko się najada, niezbędne jest poznanie właściwej techniki karmienia piersią. Kluczowy w tej czynności jest sposób trzymania piersi. Mama powinna czterema palcami podtrzymywać pierś od spodu, a kciuk trzymać u góry – daleko od otoczki. Uchroni to kobietę przed uciskiem przewodów mlecznych, a dziecku ułatwi jej dobre uchwycenie i prawidłowe ssanie.

Gdy dziecko zacznie ssać pierś, należy się upewnić, czy nie słychać cmokania oraz czy ssanie nie jest bolesne. W pierwszych chwilach połykanie mleka przez malucha jest dość szybkie, później zaczyna on wolniej pić pokarm. Jeśli mama stwierdzi, że niemowlę nie jest prawidłowo przystawione do piersi, powinna przerwać karmienie i spróbować przystawić dziecko jeszcze raz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ciąża po raku piersi. Jak metody leczenia wpływają na płodność?

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Zapalenie piersi

Odpowiednia technika karmienia, spokój oraz cierpliwość pomagają przezwyciężyć wiele początkowych trudności. Ale w okresie karmienia piersią może pojawić się też szereg innych problemów. Jednym z nich jest zapalenie gruczołu piersiowego. Dolegliwość ta wiąże się z opuchnięciem, zaczerwienieniem lub bólem piersi. Generuje też obawy typowe dla infekcji:

  • dreszcze,
  • gorączkę,
  • zmęczenie,
  • bóle głowy.

Zapalenie piersi może doprowadzić do zmniejszenia ilości pokarmu lub pojawiania się ropnia piersi, który jest bardzo bolesny i wiąże się z antybiotykoterapią.

Zapalenie piersi: jak je pokonać?

Kobiety karmiące, które zmagają się z zapaleniem piersi, stosują zazwyczaj kilka sprawdzonych  sposobów na zapalenie piersi. Poznaj najpopularniejsze z nich.

  • Mimo bólu często przystawiaj dziecko do piersi – niemowlę najszybciej ściągnie pokarm zalegający w kanalikach mlecznych, a tym samym odblokuje je.
  • Po karmieniu jak najczęściej stosuj chłodzące okłady na piersi.
  • Pij dużą ilość płynów, szczególnie wody.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Karmienie piersią. Jak to wygląda w różnych krajach?

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Ulewanie

Ulewania, występujące co najmniej 2 razy na dobę przez przynajmniej 3 tygodnie, stwierdza się nawet u 67% niemowląt w wieku do 4. miesiąca życia. Ta przypadłość, charakterystyczna dla okresu niemowlęcego, wynika z niedojrzałości układu pokarmowego dziecka. Zwieracz przełyku w pierwszych miesiącach życia nie jest na tyle sprawny, by utrzymać jedzenie w żołądku. Z tego powodu często następuje cofnięcie się mleka do jamy ustnej niemowlęcia.

Sposoby na ulewanie

  • Zadbaj o prawidłowe przystawianie dziecka do piersi (zaleca się pozycję leżącą).
  • Karmienie powinno odbywać się w spokojnej atmosferze, bez pośpiechu. Zdenerwowanie udzieli się dziecku; może spowodować łapczywe jedzenie i połykanie zbyt dużych ilości mleka lub za dużo powietrza, które potęguje ulewanie.
  • Po każdym karmieniu dziecku powinno się prawidłowo odbić. W tym celu należy położyć je na ramieniu i delikatnie poklepać po plecach.
  • Jeśli nie jest to konieczne, nie przewijaj dziecka zaraz po jedzeniu.
  • Jeśli lekarz zdiagnozuje nadmierne ulewanie u dziecka, może zalecić podawanie mu specjalnego preparatu, który zagęszcza twoje mleko (więcej o tym rozwiązaniu możesz dowiedzieć się np. bebiprogram.pl).

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Nawał mleczny

Nawał pokarmu to naturalna reakcja organizmu, który nastawiony jest na zaspokojenie potrzeb dziecka. Najczęściej pojawia się między 4. a 6. dobą po porodzie, kiedy zmienia się skład mleka. Piersi stają się ciężkie i przepełnione, co często wiąże się z bólem i stanem podgorączkowym, a nawet wysoką temperaturą.

Sposoby na nawał mleczny

  • Często przystawiaj dziecko do piersi – dbaj przy tym, by nie doszło do zapalenia piersi lub zatkania przewodów mlecznych.
  • Zwróć uwagę, aby dziecko opróżniało pierś.
  • Karm naprzemiennie – raz z jednej piersi, raz z drugiej.
  • W razie problemu z wypłynięciem pokarmu zrób ciepłe okłady na piersi bezpośrednio przed karmieniem.
  • Pamiętaj o odpowiednim biustonoszu – musi być wygodny i dopasowany, by nigdzie cię nie uciskał.

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Bolące brodawki

Oprócz nawału pokarmu młoda mama może doświadczyć problemów z brodawkami, które potrzebują czasu, by przystosować się do nowej funkcji. Początkowo podczas karmienia piersią brodawki mogą być zaczerwienione, czasem poranione czy bolesne. W niektórych przypadkach może być to również efekt nieprawidłowego przystawiania dziecka do piersi.

Sposoby na bolące brodawki

  • Przed karmieniem zrób ciepły okład, by pokarm sprawniej wypływał z piersi.
  • Zwróć uwagę na pozycję karmienia i sposób przystawiania dziecka – dziecko musi mieć w buzi całą brodawkę, wraz z otoczką.
  • Przy wyjmowaniu piersi z buzi dziecka wsuń palec do jego ust, by „rozszczelnić” buzię zanim odstawisz niemowlę. Pozwoli to uniknąć dodatkowego podrażnienia w sytuacji, gdy dziecko samo nie puszcza piersi.
  • Po karmieniu posmaruj brodawkę obrobioną swojego mleka.
  • Pozwól piersi oddychać – w miarę możliwości zapewnij dostęp świeżego powietrza, nie przykrywaj od razu bielizną.

Pamiętaj też, że ze swoimi problemami nie musisz być sama. W przypadku doświadczania trudności z karmieniem piersią warto zasięgnąć rady najbliższych i ekspertów ds. laktacji.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Oto najmniejszy wcześniak w Polsce. W chwili narodzin dziewczynka ważyła 350 gramów!

Najmniejszy wcześniak w Polsce
fot. Pixabay

W Lublinie przyszedł na świat najmniejszy wcześniak w Polsce. Dziewczynka urodziła się w 26. tygodniu ciąży w Szpitalu Klinicznym nr 4.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mała Faustyna w chwili narodzin ważyła 350 g i mierzyła 26 cm. Dla porównania, przeciętne noworodki urodzone o czasie ważą 2800-3800 g i mają ok. 50 cm długości.

Zobacz także: Najmniejszy wcześniak w Wielkiej Brytanii. W chwili narodzin ważył tyle, co puszka Coca-Coli

Najmniejszy wcześniak w Polsce

Mama dziewczynki trafiła do szpitala pod koniec drugiego trymestru. Lekarze zdecydowali o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Operacja na takim etapie ciąży wiąże się z dużym ryzykiem, jednak dziecko przyszło jednak na świat zdrowe: po porodzie słyszało i widziało. Przez pierwsze tygodnie życia dziewczynka oddychała dzięki respiratorowi, później wykorzystano aparat CPAP.

Dziś Faustyna ma cztery miesiące i nosi ubranka w rozmiarze 40 (większość noworodków potrzebuje ubrań w rozmiarze 52). Obecnie dziewczynka waży niewiele ponad dwa kg, jest więc znacznie mniejsza od swoich rówieśników. Dziecko rozwija się jednak prawidłowo i jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Mamie i maluszkowi życzymy dużo zdrowia!

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: mamdziecko.interia.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.