Przejdź do treści

Trudna rozmowa z Bogiem. O in vitro przy konfesjonale

Wnętrze kościoła: ławki i konfesjonał /Ilustracja do tekstu: Spowiedź po in vitro. Czy można otrzymać rozgrzeszenie?
Fot. Pixabay.com

Przedświąteczna spowiedź jest istotna dla wielu praktykujących katolików. Pomaga im w pełni przeżyć czas Wielkiejnocy, a także poprawić relację z Bogiem. Co jednak w sytuacji, gdy wierzymy, ale mamy za sobą zabieg in vitro i boimy się braku rozgrzeszenia? Czy rzeczywiście są ku temu podstawy?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niewątpliwie obawa wiernych, którzy mają za (lub przed) sobą zabieg in vitro, jest uzasadniona. Procedurze zapłodnienia pozaustrojowego przeciwny jest papież Franciszek, a Penitencjaria Apostolska określiła ją jako jeden z grzechów ciężkich (obok m.in. stosowania środków antykoncepcyjnych). Sam temat metod wspomaganego rozrodu poruszany jest przez Kościół katolicki od wielu lat – często bez niezbędnego wyczucia, a nawet odwołania do podstawowej wiedzy medycznej. Biskup Tadeusz Pieronek przed kilkoma laty grzmiał, że rodzice dzieci z in vitro są jak „twórcy Frankensteina”, a ks. Franciszek Longchamps de Berier, członek zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski, wręcz stygmatyzował dzieci poczęte dzięki in vitro, mówiąc, że mają one „dotykową bruzdę”.

Prawo do szacunku

Z doświadczeń naszych czytelniczek i innych internautek wynika, że brak zrozumienia dla delikatnej kwestii, jaką jest decyzja o in vitro po wieloletnich, bezowocnych staraniach o dziecko, cechuje też część spowiedników, a nawet księży chrzczących dzieci. Warto jednak mieć świadomość, że takiej retoryki księża nie mają prawa stosować i wcale nie musimy się na nią godzić.

– Nikt, ani ksiądz, ani żadna inna osoba, nie ma prawa dyskredytowania dzieci, które przychodzą na świat metodą in vitro – podkreślił ks. Kazimierz Sowa, goszcząc w studiu Radia ZET.

Podobnie my nie powinniśmy godzić się na emocjonalne nadużycia podczas spowiedzi.

– Należy pamiętać, że mamy prawo przerwać każdą spowiedź, jeśli jest ona przykra – zwraca uwagę nasza czytelniczka, p. Katarzyna.

Bo chociaż przy konfesjonale role spowiednika i penitenta są odmienne, obu stronom należy się szacunek i godne traktowanie.

– Na gruncie spotkania ludzkiego obaj są braćmi i mają te same prawa i obowiązki wobec siebie: wzajemny szacunek, zrozumienie i życzliwość – pisze jezuita ks. dr hab. Józef Augustyn SJ w kwartalniku „Życie Duchowe”.

POLECAMY TEŻ: Modlitwa o dziecko. Czy modlitwa dla starających się o dziecko może pomóc?

Czemu Kościół uważa in vitro za grzech?

Stanowisko katolickich hierarchów wobec in vitro wynika przede wszystkim z niezgody na tworzenie nadliczbowych zarodków, które towarzyszy części procedur in vitro.

– Jeśli ktoś ma już dziecko z in vitro i przychodzi do mnie z wątpliwościami, to zawsze pytam, co z nadliczbowymi embrionami. Jeśli okazuje się, że są takie, to namawiam wtedy (…) do kolejnej implantacji. To jest coś, co nazywam pokutą pro-life – mówi ks. Andrzej Muszala, krakowski bioetyk, w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.

Ale – co szczególnie zastanawiające – nawet gdy do zapłodnienia pozaustrojowego zostaną wykorzystane wszystkie zarodki, nie spotka się ono z aprobatą Kościoła. Duchowni podkreślają, że dziecko ma prawo zostać poczęte w naturalnym akcie miłości obojga rodziców.

Problem w tym, że naturalny akt miłości nie pozwala na poczęcie dziecka już co piątej parze – właśnie dlatego decydują się one na in vitro.

Warunki dobrej spowiedzi po in vitro

Czy wybór jedynej dostępnej drogi do biologicznego rodzicielstwa wyklucza z aktywnego uczestnictwa w życiu Kościoła i uniemożliwia otrzymanie rozgrzeszenia? Z pewnością nie. Aby jednak spowiedź po in vitro zakończyła się odpuszczeniem grzechów, wymaga od penitentów spełnienia pięciu warunków. Są to: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie. Wymóg świadomości popełnianego grzechu i chęci pokuty stawia w najtrudniejszej sytuacji osoby, które podjęły już decyzję o zapłodnieniu pozaustrojowym, ale jeszcze nie przystąpiły do wielomiesięcznej procedury.

 – Jeśli z rozmowy w konfesjonale wynikałoby, że decyzja jest nieodwołalna, kapłan nie może udzielić rozgrzeszenia – z racji złej woli trwania w grzesznym postanowieniu, czyli z powodu braku podstawowego warunku rozgrzeszenia – wyjaśnia ks. Arkadiusz Olczyk, wykładowca teologii moralnej, członek Komisji Bioetyki przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Częstochowie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Papież Franciszek o in vitro : „eksperymentowanie” i „zabawa” z życiem

Problematyczny żal za grzechy

Inaczej przedstawia się sytuacja par, które są w trakcie procedury in vitro bądź już ją zakończyły. W ich przypadku nie można już mówić o „trwaniu w grzesznym postanowieniu”. Ale samo uznanie in vitro za grzech i wyrażenie żalu, że go popełniliśmy, jest kwestią bardzo problematyczną. Jak można byłoby szczerze żałować poczęcia długo wyczekiwanego potomka?

Przedstawiciele Kościoła spieszą z wyjaśnieniem, że ów żal nigdy nie powinien dotyczyć dziecka – to bowiem uważane jest za dar Boga.

 „Zło polega na tym, że mając prawą intencję, jaką jest pragnienie posiadania dziecka, człowiek sięga po działania, które moralnie są niegodziwe, czyniąc się w ten sposób panem ładu moralnego, co narusza podstawową relację człowieka do Boga” – pisze Krzysztof Gryz w artykule „Rozgrzeszenie po in vitro. Głos w dyskusji”, który opublikowano w czasopiśmie „Teologia i Moralność”. „Może się zdarzyć, że penitent nie okazuje żadnego żalu. (…) W takim wypadku rozgrzeszenie winno być odroczone” – czytamy dalej.

Powyższe zalecenie wydaje się bardzo surowe, zważywszy że na in vitro decydują się pary, które wyczerpały inne drogi prowadzące do biologicznego potomstwa. A przecież sam Bóg miał skierować do człowieka apel: „Bądź płodny i rozmnażaj się” (Rdz 1,28) – a in vitro wielu parom właśnie to umożliwia.

Spowiedź po in vitro? Lepiej bez pośredników

Z powodu krytycznego nastawienia Kościoła katolickiego do in vitro wiele kobiet i ich partnerów czuje się wykluczonych ze wspólnoty kościelnej. Część z nich ma za sobą przykre doświadczenia; inni – w obawie przed nimi – sami rezygnują z kontaktu ze spowiednikiem. Nie oznacza to jednak, że zrywają relację z Bogiem.

„Chodzimy z mężem do kościoła, wiedząc, że nasze miejsce jest raczej w przedsionku niż z przodu, przy ołtarzu. Nie przystępujemy ani do sakramentu pokuty, ani do komunii. Codziennie przepraszamy Boga, że pragnienie dziecka jest silniejsze od posłuszeństwa. Pozostaje pytanie, co dalej z naszym miejscem we wspólnocie? (…) Czy Bóg nam wybaczy, że tak bardzo pragniemy życia, i pozwoli nam zostać u Siebie?” – czytamy we wzruszającym liście, który opublikowano w „Tygodniku Powszechnym”.

Dylematy dotyczące pełnego uczestnictwa w nabożeństwach ma wiele naszych czytelniczek. Część z nich, nie godząc się na wykluczenie, którego dopuszcza się Kościół, decyduje się na symboliczny sakrament pokuty – w postaci bezpośredniej rozmowy z Bogiem.

– Spowiadam się przed Bogiem, nie przed księdzem. Nie potrzebuje rozgrzeszenia od kogoś, kto pracuje w instytucji kościelnej. W Piśmie Świętym nie ma ani słowa o in vitro; to jest wymysł Kościoła. Myślę, że ten u góry trzyma kciuki za nas wszystkich – mówi p. Marta.

Tego samego zdania są inne nasze czytelniczki.

– Jestem w zgodzie ze sobą, przystępując do komunii świętej bez spowiedzi u księdza. Zarówno in vitro, jak i rozwód teoretycznie przekreślają szanse na rozgrzeszenie, ale to kwestia wiary. Ja wiem, że mój Bóg jest miłosierny i że nie żyję w grzechu – pisze nam Sara. – Ważne, by do komunii przystępować z czystym sumieniem – dodaje.

A może… warto spróbować?

Choć kwestia in vitro dzieli duchownych i wiernych, warto mieć świadomość, że nie każdy spowiednik ma do tej niej równie surowe podejście.

– Ktoś w internetowej debacie napisał: „Szanowni księża! Darujcie sobie wypowiedzi na temat in vitro. Wy nie rozumiecie miłości rodzicielskiej”. Tego argumentu ad hominem bym nie lekceważył. Debata o in vitro dotyczy bowiem konkretnych ludzi i ich głęboko ludzkich sytuacji. Czy dramatyczne pragnienie własnego dziecka, które skłania rodziców do podejmowania trudnych i niegwarantujących sukcesu procedur medycznych, nie jest już miłością do upragnionego potomka? – zastanawia się ks. Adam Boniecki, katolicki prezbiter i redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”. – Oby trwający spór o in vitro już nie ranił ludzi i nie przynosił dalszych szkód Kościołowi – apeluje ksiądz.

Podobnie głębokiej refleksji i empatii oczekiwalibyśmy i od innych duchownych. Bo choć in vitro wciąż uważane jest przez Kościół katolicki (jako jedyny z kościołów chrześcijańskich) za grzech, są sytuacje, których nie da się ująć w sztywne ramy instytucjonalnej moralności. Jak mówił zmarły przed dwoma laty ks. Jan Kaczkowski, wymagają one „ciszy i intymności konfesjonału”.

Źródło: Niedziela, Gość Niedzielny, Tygodnik Powszechny, Teologia i Moralność

POLECAMY TAKŻE: Bóg chce in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Masaż w ciąży – czy jest bezpieczny dla rozwijającego się płodu?

Kobieta w ciąży z małymi bucikami na brzuchu /Ilustracja do tekstu: Arłukowicz pyta o efektu programu prokreacyjnego /Masaż w ciąży
fot. Pixabay

Ciąża to wyjątkowy, ale również trudny czas dla kobiety. Ciało przechodzi wtedy wiele zmian  –  pojawiają się różnego rodzaju dolegliwości, z którymi nie zawsze wiemy, jak sobie poradzić. Jedną z nich jest narastający ból pleców i nóg, na który skutecznym lekarstwem jest często masaż. Ale czy jest on wskazany w czasie ciąży? Kiedy można go stosować i na co zwrócić szczególną uwagę? Podpowiada Arkadiusz Jesiotr, masażysta Sthetic Klinika dr Jagielskiej.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Masaż w ciąży – bezpieczny po pierwszym trymestrze

Choć wiele kobiet obawia się, że masaż może nie być bezpieczny w okresie ciąży, przyszłe mamy przeważnie mogą korzystać z takich form terapii. Masaż przynosi bardzo dobre rezultaty w łagodzeniu dolegliwości ciążowych: takich, jak obrzęki czy bóle kręgosłupa, a także pozwala zrelaksować rozwijający się płód.

Jeśli jednak wcześniej nie poddawałyśmy się regularnie takim zabiegom, warto poczekać z pierwszą wizytą do zakończenia pierwszego trymestru. Po tym czasie, jeśli ciąża prawidłowo się rozwija, fachowo przeprowadzony masaż nie stanowi zagrożenia dla płodu i można go wykonywać aż do ostatniego miesiąca ciąży.

Masaż w czasie ciąży. Wybierz wykwalifikowanego specjalistę i porozmawiaj z lekarzem

Należy pamiętać, że specjalista ma prawo poprosić nas o wyniki ostatnich badań oraz kartę ciąży. Może także zwrócić się z prośbą o to, by lekarz prowadzący ciążę wydał pisemną zgodę na wykonanie masażu.

A jeśli nie ma przeciwwskazań do tego typu zabiegu, jak powinien wyglądać bezpieczny masaż w ciąży? Przede wszystkim warto wiedzieć, że różni się on od masażu tradycyjnego, a jego wykonanie wymaga dodatkowych umiejętności.

– Masażysta wykonujący taki zabieg przede wszystkim musi posiadać odpowiednie kwalifikacje, znajomość specjalistycznych technik oraz wiedzę z dziedziny fizjologii i patologii ciąży – mówi Arkadiusz Jesiotr, masażysta Sthetic Klinika dr Jagielskiej.

Podczas zabiegu kluczowa jest pozycja pacjentki – powinna być siedząca, półleżąca lub leżąca (na plecach lub boku). Podczas masażu z reguły wykorzystuje się kosmetyki, które wygładzają i uelastyczniają skórę i zapobiegają rozstępom. Masaż w ciąży jest też nieco delikatniejszy niż tradycyjny, ale jego rezultaty są podobne.

Masaż w ciąży ma wiele korzyści

Ekspert zaznacza, że specjalny masaż dla kobiet w ciąży to bezpieczna i przyjemna terapia, która poprawia stan fizyczny, ale też psychiczny.

– Może być stosowany jako profilaktyka, ale pomaga też zniwelować już występujące dolegliwości. Pomaga kontrolować masę ciała, przeciwdziała utracie jędrności skóry i pojawianiu się rozstępów, przygotowuje na wysiłek związany z porodem oraz pozytywnie wpływa na szybki powrót do formy po rozwiązaniu – wyjaśnia Arkadiusz Jesiotr.

Potwierdzają to badania przeprowadzone przez grupę naukowców z Research Institute na University of Miami School of Medicine na Florydzie. Zgodnie z nimi, masaże oraz aktywność fizyczna (np. joga) istotnie poprawiają samopoczucie kobiet w ciąży: zmniejszają bóle pleców i nóg, ograniczają lęk, polepszają nastrój, a nawet pozytywnie wpływają na relacje z partnerem. Ponadto okazało się, że korzystanie z masaży w ciąży (po 20 minut tygodniowo przez okres 12 tygodni) wpływało też na lepsze parametry urodzeniowe noworodków.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Refleksoterapia: leczniczy masaż stóp

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Masz dość pytań: „Kiedy dziecko”? Te 6 odpowiedzi pozwoli ci uciąć

8 odpowiedzi na pytania: "Kiedy dziecko" /Na zdjęciu: Zdenerowwana kobieta w okularach wskazuje palcem prosto w obiektyw

Nieustanne pytania o termin powiększenia rodziny, niestosowne komentarze i zalew „złotych rad”, które zamiast pomagać, rodzą frustrację i smutek – to codzienność par, które bezskutecznie starają się o dziecko. Jak radzić sobie w takich momentach, nie zamykając się w czterech ścianach? Poznaj 8 dobrych odpowiedzi, które pomogą ci wybrnąć z niekomfortowych sytuacji i uciąć wścibskie pytania raz na zawsze.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mimo że niepłodności doświadcza nawet 20-25% par starających się o dziecko, temat ten niemal nie pojawia się w przestrzeni publicznej. To sprawia, że wiele osób, z którymi spotykamy się na co dzień (lub od święta), może zupełnie nie zdawać sobie sprawy, z jak trudnym przeciwnikiem przyszło nam się mierzyć na drodze do rodzicielskiego szczęścia. Ale choć ta niewiedza jest pewną okolicznością łagodzącą, nie tłumaczy braku podstawowej wrażliwości i wyczucia. Szczególnie, jeśli pytania z serii: „To kiedy dziecko?”powtarzane są przy każdej nadarzającej się okazji.

W tak niekomfortowej sytuacji zupełnie naturalną reakcją jest zaskoczenie, zażenowanie i poczucie osaczenia. Niestety, te uczucia i emocje popychają nas do stopniowego wycofywania się ze spotkań towarzyskich i izolacji społecznej. Nie musi tak jednak być! Czasem stanowcza i bezpośrednia odpowiedź pomoże nam odzyskać należną przestrzeń społeczną. Jak zatem mądrze reagować na bezpardonowe próby wtykania nosa w nieswoje sprawy, nie tracąc przy tym rezonu? Może ci w tym pomóc kilka przygotowanych zawczasu sprytnych odpowiedzi na pytania o dziecko.

Odpowiedzi na pytania: „Kiedy dziecko”. Strategia pierwsza: szczerość

Najskuteczniejszym, ale też najtrudniejszym sposobem, by poradzić sobie z kłopotliwą sytuacją jest stanowczość i bezpośredniość. Gdy po raz kolejny usłyszymy krępujące pytanie, możemy skorzystać z jednej z poniższych podpowiedzi:

„Chcielibyśmy mieć dzieci, ale to nie tak łatwe, jak się spodziewaliśmy”.

„Wciąż jeszcze nie jestem w ciąży. Zamiast dopytywać, lepiej trzymaj za nas kciuki”.

„Mamy nadzieję, że wkrótce uda nam się począć dziecko, ale nie jest to łatwe zadanie. Wymaga badań, długiego leczenia i mnóstwa cierpliwości. Prawdę mówiąc, takich par jak my jest bardzo wiele. Nie każda ma siłę mierzyć się ze stale powtarzanymi pytaniami „Kiedy dziecko?”. Warto mieć to na uwadze, rozpoczynając ten temat”.

Ta strategia powinna dać do myślenia naszym rozmówcom i uciąć dalsze rozmowy na temat naszej płodności i planów rodzicielskich.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dlaczego nie umiemy rozmawiać o niepłodności? [WIDEO]

Odpowiedzi na pytania: „Kiedy dziecko?”. Strategia druga: odbicie piłeczki

Inną strategią na wścibskie kuzynki i niedelikatnych znajomych jest… odwrócenie ról. Jeśli czujemy, że taka retoryka nie wywoła w nas dyskomfortu, możemy wykorzystać któryś z poniższych wzorów odpowiedzi na pytania: „Kiedy dziecko?”.

„To dość osobiste pytanie, na które wolałabym nie odpowiadać. Tak przy okazji: świetna sukienka. Schudłaś?”.

„Od dłuższego czasu nad tym pracujemy. Damy ci znać, kiedy ostatecznie nam się to uda. Dziękuję za twoją długotrwałą troskę”.

„Na pozytywną nowinę będziecie musieli trochę poczekać. Wolałabym nie dyskutować szerzej na ten temat, ponieważ nie służą mi nieprofesjonalne porady”.

CZYTAJ TEŻ: Książki o in vitro. Poznaj listę najważniejszych pozycji

Przekieruj rozmowę na inny tor

Innym skutecznym sposobem na wybrnięcie z towarzyskiego impasu jest przemyślana zmiana tematu rozmowy.

Zanim zdecydujemy się na wizytę u kuzynostwa lub dalszych znajomych, którzy specjalizują się w niewygodnych pytaniach, warto przygotować zestaw bezpiecznych tematów. W razie potrzeby szybko przekierujemy na nie uwagę rozmówcy i unikniemy krępującej ciszy. Możemy posłużyć się np. ciekawą anegdotą z życia, podzielić się informacją o aktualnym hobby lub niedawnym osiągnięciem w pracy.

Brzmi banalnie? Być może, ale taki as w rękawie pozwoli nam przejąć kontrolę nad sytuacją oraz uzmysłowić nietaktownemu towarzystwu, że nasze życie składa się nie tylko ze sfery reprodukcyjnej.

Inspiracja: fertility.org

POLECAMY RÓWNIEŻ: Emocje i myśli: co z tym wszystkim zrobić? Zapraszamy na warsztaty psychologiczne dla kobiet

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Mięśnie dna miednicy podczas ciąży. Zadbaj o płód poprzez hipopresyjne oddychanie

Hipopresyjne oddychanie a mięśnie dna macicy /Na zdjęciu: Kobieta i jej partner trzymają dłonie na ciążowym brzuchu
Fot.: Unspash.com

Ból podczas stosunku, nieprawidłowe krążenie krwi w miednicy, zaburzenia postawy ciała, a nawet obniżenie organów rodnych – te dolegliwości mogą wynikać z nadmiernego napięcia lub osłabienia mięśni dna miednicy. Odgrywają one bardzo ważną rolę w organizmie kobiety – szczególnie w okresie ciąży i wkrótce po porodzie. Ich zaburzeniom można przeciwdziałać – wystarczą proste ćwiczenia oparte na hipopresyjnym oddychaniu. Co to takiego?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Termin: hipopresja odnosi się do zmniejszenia ciśnienia, w tym przypadku w jamie klatki piersiowej, jamie brzusznej i miednicy. Tymczasem tradycyjne ćwiczenia, trening brzucha, grawitacja, a także większość naszych codziennych aktywności prowadzą do hiperpresji, czyli zwiększenia ciśnienia wewnątrz jamy brzusznej.

– Nie oznacza to, że wykonywanie codziennych czynności i uprawianie sportu jest dla nas złe. W rzeczywistości większość naszych czynności (nawet chodzenie) zwiększa ciśnienie w jamie brzusznej. Dlatego musimy się zająć tym, jak dobrze nasze ciała są w stanie poradzić sobie z tymi naciskami, i zapobiec wystąpieniu urazu lub dysfunkcji – podkreślają przedstawicielki warszawskiego salonu Sztuka Odnowy, który organizuje warsztaty hipopresyjnego oddychania.

CZYTAJ TAKŻE: O której godzinie uprawiać seks, by zajść w ciążę? Odpowiedź znają szwajcarscy naukowcy

Hipopresyjne oddychanie, czyli profilaktyka zaburzeń mięśni dna miednicy

Hipopresyjne oddychanie daje wytchnienie mięśniom dna miednicy i uczy utrzymywania prawidłowego ciśnienia w jamie brzusznej. Przekłada się to m.in. na zwiększenie wydolności organizmu, poprawę krążenia, korekcję postawy, a także zwiększenie świadomości ciała i lepsze przygotowanie do ciąży i porodu.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat hipopresyjnego oddychania, by lepiej przygotować się do ciąży lub wspomóc swój organizm w regeneracji po porodzie lub przebytych chorobach? Zapisz się na kameralne, 10-osobowe warsztaty, które odbędą się 25 sierpnia 2018 r. o godz. 12.00 w Empik School Warszawa Bemowo (ul. Lazurowa 14, Warszawa). Koszt udziału w spotkaniu: 50 zł.

Organizatorami warsztatów hipopresyjnego oddychania są Sztuka Odnowy i Zdrowie Jego Nać.

Więcej informacji na temat wydarzenia znajdziesz tutaj.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Utrudnia zajście w ciążę i przyczynia się do poronień. Czym jest macica dwurożna?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Seks po operacji ginekologicznej. Ekspert: „Zmiany w anatomii nie oznaczają utraty kobiecości”

Para na łóżku; na pierwszym planie złączone dłonie Ilustracja do tekstu: Seks a niepłodność / Seks po operacji ginekologicznej

Operacje ginekologiczne budzą u kobiet wiele obaw. Najczęściej dotyczą one potencjalnych komplikacji po zabiegu i jego wpływu na dalszą aktywność – także tę w sferze seksualnej. Czy seks po operacji ginekologicznej może być wciąż przyjemny? Na trudne pytania odpowiada ekspert.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Operacje ginekologiczne stosuje się najczęściej w leczeniu wypadającego narządu rodnego, a także w przypadku konieczności usunięcia torbieli jajników, szyjki macicy, mięśniaków macicy bądź całej macicy. Zabiegi chirurgiczne wykorzystywane są ponadto w leczeniu nietrzymania moczu i plastyce krocza. I choć wiele interwencji chirurgicznych w obrębie narządu rodnego jest niezbędnych, by zachować lub przywrócić zdrowie, mogą one istotnie przełożyć się na życie intymne. Jak często się to dzieje, co jest najczęstszym problemem i jak właściwie wygląda seks po operacji ginekologicznej, wyjaśnia dr Leszek Czekański – ginekolog z Radomskiego Centrum Ginekologiczno-Położniczego GinMed.

Czy współczesne operacje z zakresu ginekologii są wysoce inwazyjne?

Dr Leszek Czekański: Obecnie prawie wszystkie operacje ginekologiczne wykonuje się z jak najmniejszą inwazyjnością – podczas zabiegów laparoskopowych. Często nie pozostawiają one żadnych zewnętrznych śladów ingerencji. Polegają na wprowadzeniu narzędzi przez pępek lub małe nacięcie w jego okolicach: po to, by dokładnie zbadać chory narząd, a następnie usunąć problem. Zaletą zabiegów o niskiej inwazyjności, oprócz znikomych blizn, jest brak konieczności dłuższego pobytu w klinice. Przeważnie ogranicza się on do jednej doby. Wykonywane są również duże zabiegi ginekologiczne, takie jak histerektomia, czyli częściowe lub całkowite wycięcie macicy – z przydatkami lub bez. Zabiegi te wykonywane są tradycyjną drogą brzuszną lub laparoskopową.

Jak zmienia się życie seksualne kobiet po operacjach ginekologicznych? Z czym najczęściej borykają się pacjentki i czy można temu przeciwdziałać?

Podstawowym problemem, często odczuwanym po poważnych operacjach ginekologicznych, jest brak libido. Zdarza się tak po operacjach usunięcia jajników lub po zabiegach, które wpływają na ich ukrwienie. W organizmie kobiety zaczyna wtedy brakować produkowanego przez jajniki testosteronu – to on odpowiada za odczuwanie apetytu na seks. W takich wypadkach przydatna okazuje się kuracja hormonalna. Należy jednak uważać z jej doborem i ustalić poziom testosteronu tak, by nie wywołał niepożądanych efektów ubocznych

Innym skutkiem opisywanym przez pacjentki jest suchość pochwy. Ma to duży wpływ na jakość stosunków seksualnych. Często wywołuje dyskomfort, ból i otarcia. Ale łatwo temu zaradzić. Wystarczy używać dostępnych w aptece środków nawilżających – lubrykantów.

CZYTAJ TAKŻE: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Czy wraz ze spadkiem libido pacjentki mogą obawiać się mniejszej przyjemności ze stosunków?

Największą trudność powoduje operacja usunięcia macicy. Kobiety najczęściej osiągają orgazm poprzez łechtaczkę lub pochwę, więc teoretycznie w tej kwestii nic nie powinno się zmienić. Jednak podczas szczytowania brakuje im odczuwalnych do tej pory skurczów macicy – przez to kobiety określają orgazm jako niepełny lub słaby. Są zaskoczone nowymi odczuciami, które najczęściej, niestety, im się nie podobają.

Jakich zmian i dolegliwości w życiu intymnym doświadczają jeszcze pacjentki, które przeszły operację ginekologiczną?

Pacjentki pooperacyjne często niechętnie podchodzą do stosunków seksualnych, obawiając się, że partner wyczuje w ich ciele zmiany. Tymczasem nawet po konieczności skrócenia pochwy nie będzie on odczuwał różnicy podczas zbliżeń.  Kobieta może jednak czuć dyskomfort – powinna wtedy wybierać takie pozycje seksualne, które pozwolą jej kontrolować głębokość penetracji.

ZOBACZ TEŻ: Jak niepłodność wpływa na funkcje seksualne? Posłuchaj ekspertów seksuologii

Problem tkwi też w sferze psychicznej. Zmiany w anatomii wiążą się niejednokrotnie z poczuciem utraty kobiecości. A przecież operacje ginekologiczne usuwają chorobę, a nie kobiecość.

Kobiety zdają się tracić swoją kobiecość wraz z narządami rodnymi, ale pomimo braku macicy czy jajników, wcale nie stają się mniej atrakcyjne. Jednak w psychice często zakodowany jest komunikat, że macica jest takim samym wyznacznikiem kobiecości, jak penis – męskości. Owszem, kobieta pozbawiona macicy nie będzie mogła urodzić dzieci, ale nie staje się przez to gorszą kobietą.


Czasem, by przywrócić radość z seksu po operacji ginekologicznej, potrzebne jest wsparcie psychologiczne. Jeśli pacjentki odzyskają poczucie pewności siebie, to skutki zabiegu w wielu przypadkach nie zaważą na ich życiu intymnym.


Konsultacja merytoryczna: dr Leszek Czekański – lekarz ginekolog, kierownik Radomskiego Centrum Ginekologiczno-Położniczego GinMed.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.