Przejdź do treści

Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem

Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem
fot. Materiały prasowe

Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem, bywa przyczynią bezdzietności. Poród u pacjentek z tą przypadłością kończy się zazwyczaj cesarskim cięciem. Czym dokładnie jest tokofobia i jakie jest jej podłoże?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Liczne badania, stan zdrowia dziecka i przyszły poród to naturalne przyczyny lęku przyszłej mamy. Kobieta, w której organizmie szaleją hormony, przejmuje się wszystkim – począwszy od wyboru ubranek dla malucha, a skończywszy na przebiegu porodu.

O ile niepokój jest integralną częścią ciąży, o tyle paniczny strach może świadczyć o poważnej chorobie zwanej tokofobią. O tym, jak radzić sobie ze strachem przed bólem porodowym opowiada Marzena Langner – Pawliczek, położna i ambasadorka Kampanii „Położna na medal”.

Zobacz także: Przeklinanie uśmierza ból

Różne oblicza bólu

Zgodnie z WHO ból to nieprzyjemne, zmysłowe i emocjonalne odczucie wywołane przez istniejące (lub emocjonalnie istniejące) zagrażające uszkodzenie tkanek lub narządów.

Chyba każdy człowiek, chociaż czasem zaprzecza, boi się bólu. Ze zjawiskiem bólu spotykamy się w różnych momentach życia. Zwykle występuje, gdy w naszym organizmie dzieje się coś złego. Jest sygnałem mobilizującym do szukania przyczyny naszych dolegliwości.

Ból jest nieodłącznym elementem porodu i w tym aspekcie ma on zupełnie inne znaczenie. W momencie, w którym kobieta zaczyna odczuwać regularne, narastające skurcze macicy, dziecko dostaje sygnał o zbliżającej się dla niego „podróży życia”.

Odczuwanie dolegliwości podczas porodu nie dotyczy tylko rodzącej kobiety, ale także rodzącego się dziecka. Ono także odczuwa stres związany z nową sytuacją oraz skurcze wypychającej go macicy. Na wizytach edukacyjnych, albo prowadząc poród, zawsze staram się uświadomić moim podopiecznym ten fakt. Dokładam wszelkich starań, aby ciężarne patrzyły na poród także – a może szczególnie – z perspektywy mającego się urodzić dziecka.

Ból postrzegany jest jako odczucie subiektywne. Każda osoba ma inny tzw. próg bólowy. Odczucia, w dużej mierze, zależą od indywidualnej wrażliwości, nastawienia psychicznego, długości oraz intensywności skurczu. Ważne jest także, czy poród rozpoczął się samoczynnie i przebiega bez stymulacji oksytocyną, czy jest mocno zmedykalizowany.

Medykalizacja, jako nienaturalny proces, może być przez rodzącą bardziej dotkliwie odczuwana. Z doświadczenia wiem, że wtedy pacjentki częściej domagają się łagodzenia dolegliwości, zwłaszcza środkami farmakologicznymi.

Zobacz także: Rola położnej jest nieoceniona – nie tylko podczas porodu!

Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem

Od kilkunastu lat w położnictwie funkcjonuje pojęcie TOKOFOBII.

Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem, znajduje się na liście fobii specyficznych (tzn. takich, w których lęk jest wywoływany przez jakiś konkretny czynnik czy sytuację).

Tokofobia może wpływać nie tylko na wybór sposobu urodzenia dziecka, ale i na całe życie doświadczającej jej pacjentki – w skrajnych przypadkach doświadczany przez kobietę lęk bywa tak silny, że aby tylko nie zostać ciężarną, całkowicie może ona unikać podejmowania kontaktów płciowych.

Tokofobią określa się niezwykle silny, niekontrolowany lęk dotyczący możliwości zajścia w ciążę oraz porodu dziecka. Pojęcie wywodzi się z greki (od słów tokos (poród) oraz phobos (silny lęk przed jakimś zjawiskiem). W terminologii psychiatryczno-psychologicznej termin pojawił się po raz pierwszy w 2000 roku w artykule w British Journal of Psychiatry. Szacunkowo od około 6 do 7% kobiet na świecie doświadcza tokofobii.

Zobacz także: Przywiązywanie do łóżka, groźby i wyzwiska. Ujawniono szokujące nadużycia na polskich porodówkach

Tokofobia pierwotna i wtórna

Pacjentki rodzące pierwszy raz nie mają doświadczenia dotyczącego bólu porodowego. Zwykle bazują na przekazach osób trzecich które, jak wspomniałam, mogą mieć zupełnie inne wrażenia z przebytego porodu. W takim przypadku pacjentka rodząca po raz pierwszy idzie do szpitala z jeszcze większym stresem i z  przekonaniem „nie dam rady”, „nie urodzę tego dziecka”.

Większe ryzyko wystąpienia problemu pojawia się u tych pacjentek, z którymi matki, siostry czy koleżanki dzieliły się negatywnymi wspomnieniami dotyczącymi czy to wyjątkowych trudności związanych z ciążą, czy też problemów okresu okołoporodowego, takich jak np. znaczne dolegliwości bólowe.

Inną postacią tokofobii jest wtórny lęk przed porodem, pojawiający się u kobiet, które już są matkami. Jego podłożem bywają zdarzenia doświadczone przez pacjentkę w przeszłości, takie jak trudny przebieg porodu (np. związany z silnym bólem), czy też znalezienie się pod opieką niedostatecznie troskliwego personelu medycznego. Ryzyko tokofobii wtórnej zwiększone jest też u pacjentek, które przebyły epizod depresji po porodzie lub poronieniu.

Zobacz także: Eksperci przyjrzeli się nowym standardom opieki okołoporodowej. Co do poprawy?

Jak sobie radzić z tokofobią

Ważne jest, aby ciężarna w trakcie edukacji z położną rodzinną omówiła przebieg porodu oraz jego poszczególne fazy. Aby oswoiła się z faktem, że ból w trakcie porodu fizjologicznego jest czymś naturalnym. Aby uwierzyła w swoje siły i poprosiła o towarzystwo w tym ważnym dniu osobę, która będzie ją motywować, wspierać, a w razie potrzeby „postawi ją do pionu”. Gdy ciężarna osiągnie już pewien poziom wiedzy, można rozpocząć przygotowywać ją także fizycznie.

Ważne jest również nawiązanie dobrych relacji między rodzącą a personelem medycznym – zwłaszcza położną prowadzącą poród. Należy pamiętać, że nikomu z personelu nie zależy, aby poród trwał wieki. Wszystkim zależy przede wszystkim na tym, żeby był bezpieczny dla matki i dla dziecka, więc każdy będzie robić wszystko, aby tak było.

Położna na pewno poleci kilka sposobów łagodzenia dolegliwości bólowych. Gdy prowadzę poród, sama sugeruję, a czasem wręcz namawiam do szukania metody łagodzenia dolegliwości, aby przetrwać ten trudny i, mimo wszystko, piękny czas.

Zobacz także: Niepłodność wtórna. Czy komplikacje podczas porodu mogą uniemożliwić zajście w kolejną w ciążę?

Jak łagodzić ból porodowy?

Istnieją dwie grupy metod łagodzenia bólu: metody niefarmakologiczne i metody  farmakologiczne. Ćwiczenia, masaż, technika oddychania, relaksacja, chodzenie, zmiany pozycji ciała, immersja wodna, także korzystanie z piłek, worków sako doskonale wpływa na rozładowanie stresu porodowego. Jest to grupa niefarmakologiczna. Można jeszcze do tej grupy zaliczyć aromaterapię, akupunkturę, akupresurę (większość jest dostępna na blokach porodowych). Te metody praktycznie nie dają żadnych skutków ubocznych dla matki czy dziecka.

Do farmakologicznych metod należy znieczulenie zewnątrzoponowe, analgezja wziewna czyli popularny gaz rozweselający (entonox) oraz sporadycznie podawane opioidy.

Metody farmakologiczne są bardziej skuteczne, ale niosą za sobą zawsze ryzyko powikłań. Dlatego jako pierwsze powinny być proponowane naturalne metody walki z bólem.

Podsumowując, istotne jest dostosowanie metody do potrzeby rodzącej kobiety, do jej progu bólu, stanu fizycznego z zachowaniem bezpieczeństwa dla rodzącej oraz rodzącego się dziecka. Większość kobiet doskonale radzi sobie z bólem w trakcie porodu szczególnie, jeśli jest to poród, który rozpoczął się spontanicznie, a wspierająca ją osoba jest dostatecznie przygotowana i zmotywowana do pomocy. Osoba ta musi mieć świadomość, że poród może potrwać i trzeba wykazać się cierpliwością, aby nie dokładać stresu rodzącej swoim zachowaniem.

Wiem, że rodzące potrafią wiele. Dlatego trzeba do porodu iść z „amerykańskim” nastawieniem do życia i na pewno dacie radę. Powodzenia.

Zobacz także: Kto zostanie najlepszą położną w Polsce? Zadecyduj!

Położna na Medal

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, piątej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2018 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2018 roku. Oddawanie głosów odbywa się na stronie www.poloznanamedal2018.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

Tu kupisz najnowszą e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Sięgnij po termometr. To działa lepiej, niż myślisz!

Smutna kobieta spogląda na test ciążowy /Ilustracja do: Zwykły termometr do obserwacji cyklu? To działa
fot. Fotolia

Starania o dziecko można przyspieszyć, sięgając po termometr. Zdziwiona? Ta metoda to jedna z najprostszych i sprawdzonych domowych metod przy próbach zajścia w ciążę.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z niecierpliwością czekasz na dwie kreski, ale wciąż ich nie widzisz. Może to dobry moment, by przyjrzeć się swojemu ciału? Wystarczy, że zaopatrzysz się w zwykły termometr, a kto wie – może oczekiwanie będzie krótsze. Śledząc swoją temperaturę, dowiesz się, kiedy będziesz jajeczkować, a dzięki temu określisz najlepsze dni na seks lub inseminację.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Cykl miesiączkowy – zobacz, jak przebiega krok po kroku

Termometr do obserwacji cyklu. Raz dziennie codziennie

Chodzi o twoją podstawową temperaturę ciała – najniższą w ciągu 24 godzin. Będziesz musiała mierzyć ją codziennie przez kilka miesięcy, aby sprawdzić, czy istnieje możliwy do prze widzenia wzór cyklu, który pozwoli ci oszacować czas owulacji (jajeczkowania).

Aby uzyskać dokładny odczyt, użyj zwykłego termometru, który jest wystarczająco czuły, by zmierzyć niewielkie zmiany temperatury ciała. Eksperci wskazują też na specjalny termometr owulacyjny – mierzenie nim trwa krócej, ale wynik nie zawsze jest pewny.

Kiedy już wybierzesz odpowiedni termometr do obserwacji cyklu, trzymaj go przy łóżku. To ważne, by mierzyć temperaturę ciała rano, zaraz po przebudzeniu – zanim coś zjesz, wypijesz, będziesz uprawiać seks, a nawet usiądziesz. Pomiaru należy dokonywać w jamie ustnej, pochwie lub odbytnicy (zawsze w tym samym miejscu), gdyż istotna jest temperatura wewnątrz organizmu. Po zmierzeniu zapisz wynik w kalendarzu owulacji – najprostsze znajdziesz w internecie. Staraj się robić to o tej samej porze każdego ranka. Jeśli temperatura nie zostanie zmierzona natychmiast po przebudzeniu, odczyt nie będzie dokładny.

CZYTAJ TEŻ: Monitoring owulacji. Jak wygląda to badanie i kto powinien je wykonać?

Poznaj wzór na swój cykl

Przed owulacją podstawowa temperatura może wynosić od ok. 36,2 do 36,5 stopni. Ale dzień po owulacji zobaczysz wzrost od 0,5 do 1 stopnia, który powinien trwać do następnego okresu. Możesz zauważyć, że twoja temperatura od czasu do czasu rośnie; jeśli ani drgnie, prawdopodobnie jeszcze nie owulujesz. Gdy zajdziesz w ciążę, twoja temperatura będzie podwyższona przez cały jej okres.

Po kilku miesiącach, patrząc na kalendarz owulacji, będziesz mogła zobaczyć, czy istnieje wzór dla twojego cyklu. Jeśli tak, być możesz uda ci się oszacować, kiedy wystąpi następna owulacja. Kalendarz może również pomóc lekarzowi w ustaleniu przyczyn twoich problemów z płodnością. Pamiętaj, że każdy reaguje inaczej: u części kobiet temperatury rosną nagle, u innych – stopniowo.

Kiedy dojdzie do owulacji, twoja podstawowa temperatura ciała wzrośnie powyżej temperatur zarejestrowanych w ciągu ostatnich sześciu dni cyklu i pozostanie na tym poziomie (lub wzrośnie) przez co najmniej kolejne trzy dni. Ogólnie zakres temperatur po owulacji wynosi od 36,1 do 37,2 stopni.

Jeśli wystąpi któryś z poniższych czynników, należy go odnotować. Pamiętaj, że zanim obliczysz czas owulacji, może upłynąć kilka cykli. Najlepiej używać podstawowej metody pomiaru temperatury ciała w połączeniu z monitorowaniem śluzu szyjkowego i innych fizycznych oznak owulacji oraz z zestawem do przewidywania owulacji (dostępnym w większości aptek).

PRZECZYTAJ TAKŻE: 4 zasady jak polepszyć jakość śluzu szyjki macicy


O tym pamiętaj!

Istnieją czynniki, które mogą spowodować wzrost temperatury i wprowadzać w błąd:

  • brak snu lub zakłócony sen;
  • choroba lub wyczerpanie;
  • problemy emocjonalne i stres;
  • palenie;
  • spożycie alkoholu;
  • zmiana termometru.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Niedoczynność tarczycy a zajście w ciążę

niedoczynność tarczycy a zajście w ciążę
fot. Fotolia

Niedoczynność tarczycy może nieść za sobą ryzyko wielu powikłań i utrudniać zajście w ciążę.  Co należy wiedzieć o tej chorobie tarczycy, gdy planujesz starania o dziecko?  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tarczyca to nieparzysty gruczoł wydzielania wewnętrznego występujący u kręgowców. Wytwarza hormony (T3, T4 oraz kalcytoninę), wpływając na metabolizm i gospodarkę wapniowo-fosforową organizmu.

Niedoczynność tarczycy jest najczęstszą patologią tarczycy występującą u kobiet w wieku rozrodczym. Przyczyną może być autoimmunologiczne zapalenie tarczycy (m. in. choroba Hashimoto), nieprawidłowa budowa gruczołu, przyczyny jatrogenne (u pacjentek po operacji tarczycy) lub też działanie tzw. dysruptorów tarczycowych (substancji działających negatywnie na funkcję tarczycy – zawartych w roślinach kapustowatych, w zanieczyszczeniach powietrza, konserwantach żywności, kosmetykach itp.).

Zobacz także: Tarczyca a zajście w ciążę. Które choroby gruczołu zaburzają płodność?

Leczenie niedoczynności tarczycy

Obecnie Polska jest obszarem prawidłowego zaopatrzenia w jod i tylko wyjątkowo spotykana jest niedoczynność tarczycy wywołana niedoborem tego pierwiastka. Natomiast nadmiar jodu (u osób stosujących nieadekwatną suplementację jodem) może powodować powstanie lub narastanie stężenia przeciwciał przeciwtarczycowych.

Jawna (dająca objawy oraz obniżenie FT4) lub subkliniczna (brak objawów, FT4 w normie, jedynie podwyższenie TSH) niedoczynność tarczycy powinna być leczona przed zajściem w ciążę. Jedyną metodą leczenia jest podawanie preparatów lewotyroksyny (np. Euthyrox, Letrox). Leki zawierające połączenie lewotyroksyny i trijodotyroniny (w Polsce Novothyral) są przeciwwskazane w okresie ciąży, w zawiązku z tym powinno się je zmienić odpowiednio wcześniej.

Zobacz także: Szkodliwe związki w zdrowych warzywach. Jak goitrogeny wpływają na pracę tarczycy i płodność?

Wyrównanie czynności gruczołu tarczowego

W Polsce (zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego) uznawane jest, że pacjentka starająca się o ciążę powinna spełniać kryteria prawidłowego wyrównania czynności gruczołu tarczowego – TSH powinno wynosić poniżej 2,5mIU/l a FT4 mieścić się w górnej połowie normy.

Sporo zamieszania w tej problematyce wywołała aktualizacja rekomendacji amerykańskich ATA z 2016 roku. Na podstawie szeroko zakrojonych badań populacyjnych podniesiono górną granicę  normy TSH dla kobiet w ciąży do 4mIU/l. Za wskazanie do leczenia uznano TSH powyżej 4mIU/l lub 2,5 mIU/l przy rozpoznanej chorobie Hashimoto.

Zobacz także: TSH i zdrowa tarczyca – 5 faktów, które powinnaś znać

Niedoczynność tarczycy a zajście w ciążę

W Polsce stosowane są rekomendacje Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego, jednak zalecenia amerykańskie wskazują, że idealne (TSH < 2,5) wyrównanie funkcji tarczycy przed ciążą nie jest niezbędne do prawidłowego przebiegu ciąży i porodu. Dlatego też wydaje się, że długotrwałe zwlekanie z planowaniem ciąży do momentu osiągnięcia docelowych wyników TSH (oczywiście gdy TSH nie przekracza 4mlU/l), szczególnie u kobiet po 35r.ż. jest niepotrzebną stratą czasu reprodukcyjnego, a nie poprawia istotnie wyników położniczych.

Zupełnie inne jest podejście do pacjentek przystępujących do leczenia za pomocą technik wspomaganego rozrodu (inseminacja domaciczna, zapłodnienie pozaustrojowe). W takich sytuacjach bezwzględnie wymagane jest idealne wyrównanie czynności tarczycy z wartościami TSH<2,5mIU/l. Powoduje to zwiększenie odsetka uzyskanych ciąż nawet dwukrotnie (w stosunku do pacjentek z TSH>2,5mIU/l).

Autorka: dr n. med. Monika Szymańska, Centrum Płodności FertiMedica

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Logo FertiMedica

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Między owulacją a okresem. Wszystko, co musisz wiedzieć o fazie lutealnej

faza lutealna
fot. Fotolia

Faza lutealna to druga połowa cyklu, zaczynająca się po owulacji i kończąca się, gdy dostajesz następny okres. Jest to moment, na który większość kobiet nie zwraca uwagi, chyba że mają one problemy z zajściem w ciążę. Ale faza lutealna jest istotna także w kontekście ogólnego stanu zdrowia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli nie leczyłaś się z powodu niepłodności, prawdopodobnie lekarz nigdy nie zapytał cię o twoją fazę lutealną – a jest to szczególnie ważna część cyklu. Kiedy myślimy o poczęciu, większość z nas przechodzi bezpośrednio do konkretnego momentu – kiedy plemniki zapładniają jajeczko.

Ale ciąża nie zacznie się, dopóki zarodek nie znajdzie się w macicy. Aby do tego doszło, twoje ciało musi wytwarzać wystarczającą ilość progesteronu, by zbudować endometrium – grubą błonę śluzową wyściełającą macicę.

Zobacz także: Cykl miesiączkowy – zobacz, jak przebiega krok po kroku

Za krótka faza lutealna- przyczyny

Jeśli twoje ciało nie wytwarza wystarczającej ilości progesteronu, twoja faza lutealna może być krótsza, co może utrudnić zajście w ciążę. Zresztą nawet jeśli nie próbujesz zajść w ciążę, tak krótki okres fazy lutealnej również jest złym znakiem.

Odpowiednia ilość progesteronu ma bowiem kluczowe znaczenie dla utrzymania zdrowych kości, długotrwałego zdrowia serca, dobrego snu i samopoczucia.

Istnieje kilka różnych powodów, dla których możesz nie wytwarzać wystarczającej ilości progesteronu:

Zobacz także: Za krótka faza lutealna. Jakie są objawy?

Oblicz swoją fazę lutealną

Jak stwierdzić, że faza lutealna jest za krótka? Policz dni między owulacją a początkiem następnego okresu (pierwszy dzień pełnego krwawienia, a nie plamienia). Najlepszy wynik to 12 lub więcej dni, mniejsza liczba dni powinna cię zaniepokoić.

Progesteron przyspiesza po owulacji i rośnie jeszcze przez kilka dni. Należy go testować, gdy jest najwyższy, czyli w fazie lutealnej. Zazwyczaj lekarze proszą kobiety, aby przyszły na badanie w 21. dniu cyklu, ponieważ w średnim 28-dniowym cyklu dzień 21. przypada w połowie fazy lutealnej.

Zobacz także: Monitoring owulacji. Jak wygląda to badanie i kto powinien je wykonać?

Jak wydłużyć fazę lutealną?

Leczenie krótkiej fazy lutealnej będzie się różnić w zależności od przyczyny. Jednak wykazano, że istnieje kilka suplementów, które pomagają ją wydłużyć.

  • Witamina C – badanie dotyczące płodności i niepłodności wykazało, że witamina C zwiększa płodność u niektórych kobiet z krótkimi fazami lutealnymi. W badaniu 25% kobiet, które otrzymały witaminę C, zaszło w ciążę w ciągu sześciu miesięcy w porównaniu z grupą leczoną placebo, w której było tylko 11% zajść w ciążę.
  • Suplementacja progesteronu – dobrze jest porozmawiać z lekarzem przed zastosowaniem progesteronu, aby upewnić się, że to naprawdę konieczne. Ważne jest również, aby używać go tylko podczas fazy lutealnej. Dodanie progesteronu podczas fazy pęcherzykowej może zapobiec owulacji
  • Witamina B6 – są zalecenia, które wskazują, że witamina B6 może mieć wpływ na poziom estrogenów i progesteronu w fazie lutealnej. Może powodować ona wzrost poziomu progesteronu przy równoczesnym obniżeniu estrogenów.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Test, który da ci maksimum pewności. Poznaj cyfrowy test owulacyjny Clearblue

test owulacyjny Clearblue
fot. Fotolia

Wiele kobiet planujących dziecko stara się obliczyć najkorzystniejszy moment na zajście w ciążę.  Istnieje kilka sposobów na określenie owulacji, czyli czasu, w którym kobieta jest najbardziej płodna. Które z nich są najdokładniejsze?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Owulacja, czyli inaczej jajeczkowanie, to ważny etap cyklu miesiączkowego. W zależności od długości cyklu, owulacja wypada pomiędzy 13. a 15. dniem przed wystąpieniem miesiączki i trwa tylko 24 godziny.

W tym czasie poziom estrogenu jest na tyle wysoki, że wywołuje uwolnienie dużych ilości LH. To właśnie podczas owulacji kobieta jest najbardziej płodna i ma największe szanse na zajście w ciążę.

Zobacz także: 5 sposobów na poprawę jakości komórek jajowyc

Jak obliczyć dni płodne?

Istniej kilka metod na określenie momentu owulacji. Wśród nich wymieniamy monitorowanie codziennej temperatury ciała (ang. BBT), obserwację śluzu szyjki macicy i metodę kalendarzykową. Tradycyjne metody określania owulacji nie są jednak precyzyjne.

W przypadku BBT dokładność przewidywania wyrzutu LH do 1 dnia waha się w zakresie 57-70 proc. oraz 48-76 proc. w przypadku metody oceny śluzu szyjkowego.

Dlatego najlepiej sięgać po testy owulacyjne, które pozwalają ustalić najlepszy moment na poczęcie. Działają one podobnie jak testy ciążowe, a wynik zależny jest od poziomu hormonów w organizmie. Test określa zawartość hormonu luteinizującego, którego wyrzut następuje tuż przed owulacją (24-36 godzin przed).

Który test wybrać? Dobrym wyborem będzie cyfrowy test owulacyjny Clearblue, który gwarantuje ponad 99 proc. dokładność. Zapewnia również łatwiejsze i dokładniejsze odczyty w porównaniu do tradycyjnych testów liniowych.

Zobacz także: Glutation – związek zdrowia

Dlaczego cyfrowy test owulacyjny Clearblue?

Cyfrowy test owulacyjny Clearblue składa się z elektronicznego uchwytu testera oraz testerów dostarczanych w opakowaniu foliowym. Pakiet zawiera również ulotkę z instrukcją.

Po pojawieniu się na wyświetlaczu symbolu gotowości, użytkowniczka powinna przytrzymać końcówkę z próbnikiem w strumieniu moczu przez 5-7 sekund.

Możliwe jest również pobranie moczu w czystym, suchym pojemniku i zanurzenie jedynie końcówki z próbnikiem w moczu przez 15 sekund. Po 20-40 sekundach zacznie migać symbol gotowości, wskazując, że test działa.

Po trzech minutach uchwyt testera automatycznie odczytuje i interpretuje wynik testu. W przypadku niewykrycia wyrzuty LH na ekraniku pojawi się puste kółko, gdy wyrzut ten zostanie wykryty, ukaże się uśmiechnięta buźka.

Wykazano, że jedna na cztery kobiety może nieprawidłowo odczytać wynik tradycyjnego testu liniowego. Jednakże cyfrowy test owulacyjny Clearblue ma wyraźny cyfrowy wyświetlacz, który wskazuje dwa proste wyniki. Badania, które porównują cztery wiodące marki testów owulacyjnych wykazały, że cyfrowy test owulacyjny Clearblue był testem, który kobiety odczytywały najdokładniej.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.