Przejdź do treści

Ten chłopczyk przyszedł na świat cztery lata po śmierci rodziców. Jego historia wyciska łzy

Śpiące niemowlę /Ilustracja do tekstu: Tiantian, czyli słodycz. Chłopczyk urodził się cztery lata po śmierci rodziców

Ma trzy miesiące i jest rozkosznym bobasem, który rozwija się zdrowo pod opieką kochających dziadków. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że urodził się… cztery lata po śmierci swoich rodziców. Jak to możliwe?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Historia trzymiesięcznego Tiantiana zaczęła się przed pięcioma laty. Shen Jie oraz jego żona Liu Xi, młodzi małżonkowie z chińskiej miejscowości Yixing, pragnęli powiększyć rodzinę, ale szansą dla nich była jedynie procedura in vitro. Po pobraniu komórek udało im się uzyskać zarodki, które następnie zostały zamrożone i oczekiwały na zabieg w szpitalu w Nankin. Niestety, tragiczne wydarzenia pokrzyżowały plany małżonków. W marcu 2013 roku przydarzył się tragiczny wypadek, w którym oboje zginęli na miejscu.

Długa i wyboista droga do szczęścia

Rodzice zmarłej pary, znając szczegóły planowanej procedury in vitro, przez długi czas walczyli o prawo do wykorzystania pozostawionych zarodków. W wielomiesięcznej batalii sądowej podnoszono szereg kwestii prawnych, takich jak prawo dziadków do rozporządzania zarodkami swoich dzieci, wybór metody uzyskania ciąży z użyciem zarodków, a także to, czy zarodki można uznać za istoty żywe. Sytuację dodatkowo komplikował fakt, ze w Chinach nie było dotąd podobnego przypadku, zatem sprawa była precedensowa.

Po wielu trudnych rozprawach przyszłym dziadkom udało się uzyskać prawo do zarodków. Okazało się jednak, że na tym problemy wcale się nie kończą. Zarodki mogły zostać zabrane ze szpitala w Nankin tylko wtedy, gdy inna instytucja wyraziłaby formalną zgodę na ich przechowywanie. To zaś jest w Chinach kwestią problematyczną – w tamtejszym prawie brakuje precyzyjnych zapisów dotyczących ochrony nieprzetransferowanych zarodków. Dodatkowo chińskie przepisy prawne blokowały rodzicom zmarłej pary jedyną drogę do wykorzystania zarodków – czyli surogację. Ta bowiem jest w Chinach zabroniona.

PRZECZYTAJ TEŻ: Surogacja – dlaczego i komu jest potrzebna?

Tiantian, czyli słodycz

Po długich poszukiwaniach właściwego rozwiązania rodzice zmarłej pary zdecydowali się na komercyjną surogację w Laosie, gdzie takie praktyki są dopuszczone przez prawo. Na przetransportowanie zarodków, zabezpieczonych w ciekłym azocie i umieszczonych we wnętrzu pojemnika o wielkości termosu, nie wyraziła jednak zgody żadna linia lotnicza. Nie mając innego wyboru, przyszli dziadkowie zdecydowali się, by cenny załadunek przewieźć drogą lądową – w samochodzie.

Na miejscu wszystko poszło już zgodnie z planem – embrion został przetransferowany do macicy surogatki i rozwinęła się z niego zdrowa ciąża. Pozostawała jednak kwestia obywatelstwa dziecka. Aby noworodek nie został Laotańczykiem, zastępcza matka, dysponując jedynie wizą turystyczną, przed porodem musiała odbyć podróż z Laosu do Chin.

Przedsięwzięcie to nie należało do najłatwiejszych, ale udało się je przeprowadzić pomyślnie. Chłopiec urodził się w grudniu 2017 roku w chińskim szpitalu i otrzymał imię Tiantian. Władze Chin, zanim nadały mu chińskie obywatelstwo, musiały przeprowadzić szczegółowe badanie pokrewieństwa. Ponieważ oboje rodzice zginęli cztery lata przed narodzinami dziecka, próbki DNA pobrano od czwórki dziadków.

Dziś Tiantian ma już wszystkie niezbędne dokumenty i daje wiele szczęścia swoim ciężko doświadczonym przez los dziadkom.

– Ma oczy po mojej córce, ale trochę bardziej przypomina swojego tatę – mówiła babcia od strony matki podczas rozmowy z Channel News Asia.

Jak wyjaśniła, imię Tiantian oznacza „słodycz” – chłopiec miał bowiem osłodzić dziadkom gorzkie lata po śmierci ukochanych dzieci.

Źródło: BBC, Channel News Asia, straitstimes.com

CZYTAJ TAKŻE: Surogacja a status cywilny dziecka urodzonego za granicą

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Eksperci: projekt zmian w ustawie o in vitro uniemożliwia skuteczne leczenie i naraża zarodki. „To wbrew etyce”

Do sądu o in vitro / Projekt zmiany ustawy o in vitro/Na zdjęciu: Zmartwiona para u lekarza
fot. Fotolia

6 listopada br. do Sejmu wpłynął poselski projekt zmiany ustawy o in vitro, który zakłada istotne ograniczenia w dostępie do tej procedury. Zgodnie z przedłożonym dokumentem, metoda in vitro ma być zarezerwowana wyłącznie dla małżeństw, a uzyskiwanych tą drogą embrionów nie może być więcej niż jeden. Planowane regulacje mają także objąć odgórne ustalenie terminu transferu zarodków oraz zakaz ich kriokonserwacji. Czy tak daleko idące ograniczenia są jakkolwiek uzasadnione? Jakie mogą mieć konsekwencje dla par zmagających się z niepłodnością? Zapytaliśmy o to ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że za treścią proponowanej zmiany ustawy o in vitro stoi grupa działaczy Kukiz‘15, PiS, Wolni i Solidarni oraz kilkoro posłów niezrzeszonych. Wnioskodawcy, wśród których znalazł się Jan Klawiter, wskazują, że projekt stanowi odpowiedź na rzekomą niezgodność obecnych regulacji z Konstytucją RP.

„Dostępność in vitro dla osób pozostających we wspólnym pożyciu koliduje z konstytucyjnymi zasadami ochrony dobra dziecka oraz ochrony małżeństwa” – czytamy w uzasadnieniu złożonego projektu.

Ponadto, zdaniem projektodawców, „rodzina oparta na małżeństwie stanowi naturalne i najlepsze środowisko do rozwoju dziecka”, a postulowane zmiany mają zapewnić „pełną ochronę życia ludzkiego oraz szanować godność od poczęcia”.

WIĘCEJ O PROJEKCIE: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Projekt zmiany ustawy o in vitro, czyli jak wylać zarodek z kąpielą

Specjaliści zajmujący się leczeniem niepłodności podkreślają jednak, że obecna ustawa w pełni chroni zarodki powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Wdrożenie proponowanych regulacji przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego.

Przedstawiciele środowiska medycznego zauważają, że postulowane rozwiązania wiązałyby się nie tylko ze znacznym obniżeniem skuteczności terapii, ale także z poważnym zagrożeniem dla zdrowia par dotkniętych niepłodnością.

– Ograniczenie liczby zapładnianych komórek jajowych do jednej istotnie zmniejszy skuteczność leczenia niepłodności, wydłuży czas terapii i narazi parę na dwu-, a nawet trzykrotnie większe koszty. U pacjentów posiadających gamety o prawidłowej jakości, by uzyskać jeden zarodek, należałoby zapłodnić przynajmniej dwie lub trzy komórki – komentuje prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Jak dodaje ekspert, w przypadku zaawansowanego męskiego czynnika niepłodności oraz u kobiet z obniżoną rezerwą jajnikową pozyskuje się mniejszą liczbę komórek rozrodczych. Często mają one też obniżony potencjał do zapłodnienia i późniejszego rozwoju zarodka.

– W takich sytuacjach należałoby umożliwić zapłodnienie przynajmniej do sześciu komórek jajowych, by uzyskać zarodek (najczęściej pojedynczy). Zastosowanie w procedurze in vitro tylko jednej komórki spowoduje, że w wielu przypadkach zarodki nie powstaną w ogóle. Para będzie musiała wielokrotnie poddawać się terapii, przechodzić zabiegi i przeżywać silny stres. Rozwiązaniu zaproponowanemu w projekcie brakuje podstaw merytorycznych. Jeśli chcemy pomagać pacjentom, powinniśmy mieć możliwość zapłodnienia przynajmniej kilku komórek jajowych i dostosowywania terapii do sytuacji klinicznej – zaznacza prof. Łukaszuk.

Ograniczony termin transferu oznacza śmierć zarodka. „Ktoś nie rozumie procesu leczenia”

Z ostrą krytyką ekspertów spotkał się także pomysł podania zarodka nie później niż w piątej dobie jego rozwoju.

– To rozwiązanie może być szczególnie szkodliwe. W wielu sytuacjach z założenia skazuje zarodki na śmierć. Nad zmianami musiał pracować ktoś, kto zupełnie nie rozumie procesu leczenia. Do uzyskania ciąży niezbędne jest zsynchronizowanie etapu rozwoju zarodka i gotowości śluzówki macicy na jego przyjęcie. Jeśli podamy zarodek pięciodniowy, który nie uzyskał jeszcze odpowiedniej dojrzałości, z góry możemy założyć, że nie będzie miał szans na przeżycie. Obecna ustawa w sposób jednoznaczny mówi o konieczności zabezpieczenia zarodków. Nowe regulacje narażają je tymczasem na ryzyko obumarcia, co jest wbrew obowiązującym przepisom i etyce lekarskiej – podkreśla kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

CZYTAJ TAKŻE: Blastocysta. Jak na tym etapie rozwija się zarodek i jak ocenić jego rokowania?

Projekt zmiany ustawy o in vitro. Zakaz kriokonserwacji uniemożliwi skuteczne leczenie niepłodności

Nie mniejsze kontrowersje wywołuje postulowany w projekcie brak możliwości kriokonserwacji zarodka – bez względu na sytuację pary podejmującej leczenie niepłodności.

 – Przy takich ograniczeniach trudno wyobrazić sobie indywidualizację leczenia i zabezpieczenia tych wszystkich przypadków, które wymagają zmiany toku terapii. Nagła infekcja, brak odpowiedniej reakcji organizmu pacjentki na leki, konieczność zastosowania dodatkowej procedury – w świetle zmienionych przepisów nie będziemy mogli odpowiednio zareagować. Wiele par straci możliwość skutecznego leczenia – alarmuje prof. Łukaszuk.

Ekspert INVICTA spotyka się w swojej pracy z sytuacjami, gdy kobiety doświadczają wielokrotnych niepowodzeń w uzyskaniu ciąży po transferze zarodka w bieżącym cyklu. Nierzadko te same pacjentki zostają jednak matkami po programie in vitro, w którym podano zarodki wcześniej kriokonserwowane.

– Te obserwacje potwierdzają badania naukowe. Na pomoc nie będą mogli liczyć również pacjenci obciążeni poważnymi chorobami genetycznymi. Przepisy ograniczą możliwość przeprowadzania specjalistycznych badań, które dają im szansę na zdrowe potomstwo. Będą oni narażeni na wielokrotne niepowodzenia w uzyskaniu ciąży, poronienia czy patrzenie na śmierć swoich dzieci – mówi prof. Krzysztof Łukaszuk. – Leczenie powinno być prowadzone na podstawie rzetelnej, sprawdzonej wiedzy medycznej. Trudno w jej świetle o uzasadnienie dla ograniczeń, które proponują autorzy projektu – dodaje.

Podobnego zdania jest Stowarzyszenie „Nasz Bocian”. Jak podkreślają jego przedstawiciele w komunikacie udostępnionym w mediach społecznościowych, „ograniczenie liczby zapładnianych komórek do jednej i zakaz kriokonserwacji zarodków spowoduje spadek skuteczności in vitro do poziomu poniżej 10%”. To zaś, przy braku refundacji, „uniemożliwia skuteczne leczenie”.

Projekt zmiany ustawy o in vitro: lex Klawiter bis?

Stowarzyszenie przypomina również, że to już kolejny kontrowersyjny projekt autorstwa posła Jana Klawitera. W 2016 r. forsował on zmianę definicji zarodka i limit komórek jajowych poddawanych zapłodnieniu in vitro (z sześciu do jednej). „Koszmar powraca” – podsumowują przedstawiciele organizacji.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak karmić piersią? Te 6 rad pozwoli ci zapobiec typowym problemom

Mama karmiąca piersią /Karmienie piersią: najczęstsze problemy

Eksperci podkreślają, że karmienie piersią jest rekomendowanym i najzdrowszym sposobem żywienia niemowląt. Niestety, ta naturalna czynność jest często dla młodych mam źródłem istotnych problemów. Warto poznać sposoby, które pomogą nam zmierzyć się z najczęstszymi trudnościami i odzyskać radość z karmienia piersią.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Poznaj właściwą technikę karmienia

Aby naturalne żywienie przebiegało bez większych przeszkód, a mama miała pewność, ze jej dziecko się najada, niezbędne jest poznanie właściwej techniki karmienia piersią. Kluczowy w tej czynności jest sposób trzymania piersi. Mama powinna czterema palcami podtrzymywać pierś od spodu, a kciuk trzymać u góry – daleko od otoczki. Uchroni to kobietę przed uciskiem przewodów mlecznych, a dziecku ułatwi jej dobre uchwycenie i prawidłowe ssanie.

Gdy dziecko zacznie ssać pierś, należy się upewnić, czy nie słychać cmokania oraz czy ssanie nie jest bolesne. W pierwszych chwilach połykanie mleka przez malucha jest dość szybkie, później zaczyna on wolniej pić pokarm. Jeśli mama stwierdzi, że niemowlę nie jest prawidłowo przystawione do piersi, powinna przerwać karmienie i spróbować przystawić dziecko jeszcze raz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ciąża po raku piersi. Jak metody leczenia wpływają na płodność?

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Zapalenie piersi

Odpowiednia technika karmienia, spokój oraz cierpliwość pomagają przezwyciężyć wiele początkowych trudności. Ale w okresie karmienia piersią może pojawić się też szereg innych problemów. Jednym z nich jest zapalenie gruczołu piersiowego. Dolegliwość ta wiąże się z opuchnięciem, zaczerwienieniem lub bólem piersi. Generuje też obawy typowe dla infekcji:

  • dreszcze,
  • gorączkę,
  • zmęczenie,
  • bóle głowy.

Zapalenie piersi może doprowadzić do zmniejszenia ilości pokarmu lub pojawiania się ropnia piersi, który jest bardzo bolesny i wiąże się z antybiotykoterapią.

Zapalenie piersi: jak je pokonać?

Kobiety karmiące, które zmagają się z zapaleniem piersi, stosują zazwyczaj kilka sprawdzonych  sposobów na zapalenie piersi. Poznaj najpopularniejsze z nich.

  • Mimo bólu często przystawiaj dziecko do piersi – niemowlę najszybciej ściągnie pokarm zalegający w kanalikach mlecznych, a tym samym odblokuje je.
  • Po karmieniu jak najczęściej stosuj chłodzące okłady na piersi.
  • Pij dużą ilość płynów, szczególnie wody.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Karmienie piersią. Jak to wygląda w różnych krajach?

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Ulewanie

Ulewania, występujące co najmniej 2 razy na dobę przez przynajmniej 3 tygodnie, stwierdza się nawet u 67% niemowląt w wieku do 4. miesiąca życia. Ta przypadłość, charakterystyczna dla okresu niemowlęcego, wynika z niedojrzałości układu pokarmowego dziecka. Zwieracz przełyku w pierwszych miesiącach życia nie jest na tyle sprawny, by utrzymać jedzenie w żołądku. Z tego powodu często następuje cofnięcie się mleka do jamy ustnej niemowlęcia.

Sposoby na ulewanie

  • Zadbaj o prawidłowe przystawianie dziecka do piersi (zaleca się pozycję leżącą).
  • Karmienie powinno odbywać się w spokojnej atmosferze, bez pośpiechu. Zdenerwowanie udzieli się dziecku; może spowodować łapczywe jedzenie i połykanie zbyt dużych ilości mleka lub za dużo powietrza, które potęguje ulewanie.
  • Po każdym karmieniu dziecku powinno się prawidłowo odbić. W tym celu należy położyć je na ramieniu i delikatnie poklepać po plecach.
  • Jeśli nie jest to konieczne, nie przewijaj dziecka zaraz po jedzeniu.
  • Jeśli lekarz zdiagnozuje nadmierne ulewanie u dziecka, może zalecić podawanie mu specjalnego preparatu, który zagęszcza twoje mleko (więcej o tym rozwiązaniu możesz dowiedzieć się np. bebiprogram.pl).

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Nawał mleczny

Nawał pokarmu to naturalna reakcja organizmu, który nastawiony jest na zaspokojenie potrzeb dziecka. Najczęściej pojawia się między 4. a 6. dobą po porodzie, kiedy zmienia się skład mleka. Piersi stają się ciężkie i przepełnione, co często wiąże się z bólem i stanem podgorączkowym, a nawet wysoką temperaturą.

Sposoby na nawał mleczny

  • Często przystawiaj dziecko do piersi – dbaj przy tym, by nie doszło do zapalenia piersi lub zatkania przewodów mlecznych.
  • Zwróć uwagę, aby dziecko opróżniało pierś.
  • Karm naprzemiennie – raz z jednej piersi, raz z drugiej.
  • W razie problemu z wypłynięciem pokarmu zrób ciepłe okłady na piersi bezpośrednio przed karmieniem.
  • Pamiętaj o odpowiednim biustonoszu – musi być wygodny i dopasowany, by nigdzie cię nie uciskał.

Karmienie piersią: najczęstsze problemy. Bolące brodawki

Oprócz nawału pokarmu młoda mama może doświadczyć problemów z brodawkami, które potrzebują czasu, by przystosować się do nowej funkcji. Początkowo podczas karmienia piersią brodawki mogą być zaczerwienione, czasem poranione czy bolesne. W niektórych przypadkach może być to również efekt nieprawidłowego przystawiania dziecka do piersi.

Sposoby na bolące brodawki

  • Przed karmieniem zrób ciepły okład, by pokarm sprawniej wypływał z piersi.
  • Zwróć uwagę na pozycję karmienia i sposób przystawiania dziecka – dziecko musi mieć w buzi całą brodawkę, wraz z otoczką.
  • Przy wyjmowaniu piersi z buzi dziecka wsuń palec do jego ust, by „rozszczelnić” buzię zanim odstawisz niemowlę. Pozwoli to uniknąć dodatkowego podrażnienia w sytuacji, gdy dziecko samo nie puszcza piersi.
  • Po karmieniu posmaruj brodawkę obrobioną swojego mleka.
  • Pozwól piersi oddychać – w miarę możliwości zapewnij dostęp świeżego powietrza, nie przykrywaj od razu bielizną.

Pamiętaj też, że ze swoimi problemami nie musisz być sama. W przypadku doświadczania trudności z karmieniem piersią warto zasięgnąć rady najbliższych i ekspertów ds. laktacji.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Powikłania celiakii. Czy wiesz, czym grozi nieleczona nietolerancja glutenu?

Kobieta trzyma dłonie na podbrzuszu /Ilustracja do tekstu : Powikłania celiakii. Nieleczona nietolerancja glutenu a płodność
Fot.: Fotolia

W ostatnich latach coraz częściej słyszy się o trwałej nietolerancji glutenu (celiakii). W obawie przed powikłaniami wiele osób wdraża niezbędną diagnostykę i odstawia produkty zawierające nasiona pszenicy, owsa, żyta i jęczmienia. Niestety, duża grupa chorych nie podejrzewa, że doświadczane dolegliwości mogą być objawem celiakii, a tym samym nie rozpoczyna niezbędnego leczenia. Czy wiesz, czym to grozi i jak może wpłynąć na płodność? Poznaj częste powikłania celiakii.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Celiakia jest chorobą autoimmunologiczną, w której organizm – w odpowiedzi na gluten – wytwarza przeciwciała atakujące kosmki jelitowe, odpowiedzialne za wchłanianie składników pochodzących z diety. Schorzenie to może mieć nieswoisty przebieg, przez co bywa mylone z innymi jednostkami chorobowymi – to zaś niebezpiecznie wydłuża diagnostykę w czasie.

Z uwagi na to, że objawy celiakii mogą dotyczyć wielu układów, w jej leczeniu powinni uczestniczyć lekarze kilku specjalności: m.in. diabetolodzy, alergolodzy, endokrynolodzy, ale też neurolodzy i ginekolodzy.

CZYTAJ TEŻ: Celiakia i choroba Hashimoto a niepłodność. Sprawdź, jaki jest związek

Wieloukładowe powikłania nieleczonej celiakii

Często występującym powikłaniem celiakii u osób, które nie przeszły na dietę bezglutenową, jest osteoporoza, wynikająca z zaburzeń wchłaniania wapnia. Wielu chorych zmaga się również z reumatoidalnym zapaleniem stawów. Niewykryta nietolerancja glutenu może być też przyczyną niskiego wzrostu oraz nieosiągnięcia szczytowej masy kostnej

Ponadto u osób zmagających się z nietolerancją glutenu, które nie wdrożyły wymaganej diety, nierzadko występują zaburzenia zdrowia psychicznego. Zgodnie ze statystykami, nawet co 10 chory cierpi na depresję. Liczna grupa pacjentów zmaga się z nerwicami, a nawet różnymi formami otępienia.

To jednak nie koniec długiej listy powikłań celiakii. Naukowcy alarmują, że nieleczona nietolerancja glutenu40-krotnie podwyższa ryzyko rozwoju chłoniaka jelita cienkiego. Zagrożenie można jednak istotnie zmniejszyć, wykluczając gluten z diety. Badania wskazują, że pozostawanie przez 5 lat na ścisłej diecie bezglutenowej minimalizuje ryzyko do poziomu, który charakteryzuje ogólną populację.

Powikłania celiakii: niepłodność, poronienia i choroby endokrynologiczne

Nietolerancja glutenu niekorzystnie wpływa też na układ rozrodczy. Powikłania nieleczonej celiakii obejmują szereg schorzeń powiązanych z zaburzeniami płodności i rozwoju ciąży:

Analizy naukowe sugerują, że wśród kobiet zmagających się z niepłodnością idiopatyczną lub poronieniami nawracającymi20% może chorować na celiakię.

Pamiętajmy jednak, że celiakia, czyli trwała nietolerancja glutenu, nie jest alergią na gluten ani nadwrażliwością na gluten. Każde z tych schorzeń charakteryzuje się innym przebiegiem, ma inne podłoże i skutki.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Na zdjęciu: Barbara Nowacka przy mównicy sejmowej / Ilustracja do tekstu: Barbara Nowacka: ograniczenie in vitro to barbarzyństwo
Fot.: Sejm.gov.pl

Emocje po wniesieniu poselskiego projektu zmian w ustawie o in vitro nie słabną. Krytyczne opinie o jego zapisach wyrażają pacjenci i lekarze, a także działacze społeczni oraz politycy opozycji. To dla pacjentów ważny sygnał: oznacza bowiem, że w Sejmie mają swoich sojuszników. Czy mimo to są realne powody do obaw? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Barbarę Nowacką z Inicjatywy Polska.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szeroko komentowany projekt, zgłoszony przez kilkoma dniami przez grupę posłów Kukiz’15, PiS i WiS, zakłada daleko idące ograniczenia w dostępie do procedury in vitro. Z jego treści wynika, że z zapłodnienia pozaustrojowego mogłyby skorzystać wyłącznie małżeństwa, a liczba uzyskiwanych w ten sposób zarodków nie mogłaby przekraczać jednego. Dodatkowo zapisy dokumentu formułują obostrzenia dotyczące terminu transferu embrionów oraz zakazują ich mrożenia.

„Jeśli PiS będzie głosował ideologicznie, ograniczenie in vitro może stać się faktem”

Eksperci zajmujący się leczeniem niepłodności nie wróżą projektowi przyszłości, wskazując na liczne niedopracowania i postulaty sprzeczne z etyką lekarską. Opozycja podkreśla jednak, że nie powinno to uśpić naszej czujności – szczególnie, że to już kolejna próba ograniczenia praw reprodukcyjnych w Polsce.

– W tym Sejmie niejedno barbarzyństwo i niejedna głupota były już procedowane, więc jest to możliwe w przypadku i tego projektu. Wszystko zależy od tego, jak podejdą do tej sprawy politycy PiS. Jeśli nie będą głosować racjonalnie, tylko ideologicznie (tak, jak wcześniej w przypadku praw reprodukcyjnych, zdrowia kobiet), to ograniczenie in vitro może stać się faktem – mówi w rozmowie z nami Barbara Nowacka.

Polityczka podkreśla, że projekt nie ma wartości merytorycznej, a jego przyjęcie naraziłoby pary zmagające się z niepłodnością na dodatkowy stres i jeszcze większe wydatki. Jedynym skutecznym rozwiązaniem byłby dla nich bowiem wybór leczenia poza granicami kraju.

– To ideologiczny absurd; próba wprowadzenia dalszych restrykcji, które tak naprawdę niewiele wnoszą z punktu widzenia moralistów. Mają natomiast utrudnić życie osobom, które chcą skorzystać z metody in vitro, narazić je na stres – uważa Barbara Nowacka.

CZYTAJ TEŻ: Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Ograniczenie in vitro to zagrożenie także dla programów samorządowych. Zaprotestujmy przeciw restrykcjom

Warto przypomnieć, że Koalicja Obywatelska (utworzona przez PO, Nowoczesną i Inicjatywę Polska) podczas kampanii samorządowej podkreślała plany dofinansowania in vitro: początkowo na szczeblu samorządowym, a w przypadku wygranej w wyborach parlamentarnych – także na poziomie centralnym.

Forsowany przez grupę prawicowych posłów projekt może być poważną przeszkodą w realizacji tego postulatu. Przegłosowanie zmian w ustawie o in vitro oznaczałoby istotne ograniczenie dotowanych procedur – na które i tak może dziś liczyć tylko niewielki odsetek zainteresowanych.

– Osoby, które zasiadają w Sejmie, mogą zaprotestować, głosując przeciwko projektowi. Ale na poziomie samorządowym regulacji w obostrzeniach ustawowych nie da się w ogóle zrobić – podkreśla Barbara Nowacka.

Barbara Nowacka: „Jeśli wygramy wybory, dostęp do in vitro będzie szeroki”

Choć sytuacja wydaje się patowa, Barbara Nowacka podkreśla, że mamy na nią wpływ. Wymaga on jednak zachowania czujności i obywatelskiej mobilizacji.

– Jedyne, co możemy dziś zrobić, to powiedzieć wszystkim, by się zmobilizowali w 2019 roku. By poszli zaprotestować przeciwko tym, którzy są za restrykcjami wobec in vitro, i zagłosowali za partiami, które wspierają tę metodę i chcą, by jej status był co najmniej taki, jak w 2015 roku. Bo nawet Platforma Obywatelska, która jest konserwatywną partią, to orędownicy szerokiego dostępu do in vitro. W tej kwestii jesteśmy w stu procentach zgodni: nie można ograniczać dostępu do szczęścia, wiedzy na miarę XXI wieku, osiągnięć medycyny, które pomagają niepłodnym parom zostać rodzicami – zaznacza.

Działaczka składa także deklarację.

– Jeśli wygramy wybory w 2019 roku, z pewnością dostęp do in vitro będzie szeroki, refundowany i dostępny dla wszystkich potrzebujących – mówi Barbara Nowacka. – Mamy plan przywrócenia refundacji in vitro, ale będziemy też dyskutować o tym, jak rozszerzyć ustawę z 2015 roku. Uważam, że in vitro powinno być dostępne również dla osób samotnych. Czasami osoba, która jest samotna, również chciałaby skorzystać z tej metody. Nie widzę powodu, dla którego nie miałaby mieć takiej możliwości – podkreśla Barbara Nowacka.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Pacjenci biorą sprawy w swoje ręce. Szykuje się oddolna walka z projektem zmian ws. in vitro?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.