Przejdź do treści

Termin porodu – czy da się go dokładnie wyliczyć?

Kobiecy brzuch ciążowy na niebieskim tle /Ilustracja do tekstu: Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego /Termin porodu: jak wyznaczyć?
Fot.: Pixabay.com

Poród to szereg następujących po sobie naturalnych procesów, które prowadzą do wydania na świat dziecka. Czy szacowany przez lekarzy termin porodu jest precyzyjny? Jakimi metodami można go wyznaczyć i kiedy możliwe jest przyspieszenie porodu? Wyjaśnia Marzena Langner-Pawliczek, położna i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak obliczyć termin porodu? Reguła Naegelego i USG

Termin porodu to pojęcie, którym określa się datę prawdopodobnego zakończenia ciąży. Jedną z metod stosowanych do wyznaczenia tego terminu jest tzw. reguła Naegelego.

– Polega ona na dodaniu do pierwszego dnia ostatniej miesiączki 7 dni i odjęciu od tej daty 3 miesięcy. Jeśli kobieta miesiączkuje regularnie (niezależnie od tego, czy co 28, czy co 35 dni) sprawa jest prosta. Jeśli jednak cykle są nieregularne, należy wziąć to pod uwagę przy wyznaczaniu terminu porodu – wyjaśnia położna Marzena Langner-Pawliczek.

Wzór reguły Naegelego: termin porodu = pierwszy dzień ostatniej miesiączki + 7 dni – 3 miesiące + 1 rok

Prawdopodobną datę porodu bardzo często wyznacza się na podstawie badania USG wykonywanego we wczesnej ciąży.

– Jest to ważne, jeżeli pacjentka nie pamięta dnia ostatniej miesiączki albo problemy zdrowotne zaburzyły jej gospodarkę hormonalną – mówi położna. – Moim zdaniem termin porodu z USG jest bardzo pomocny, ale należy go skonfrontować z pozostałymi parametrami – dodaje.

Jak obliczyć termin porodu: data zapłodnienia lub pierwszych ruchów dziecka

W obliczaniu daty porodu istotnie pomaga też wiedza o tym, kiedy dokładnie pojawiły się pierwsze ruchy płodu, lub znajomość dokładnego dnia zapłodnienia.

– Proszę wierzyć: są kobiety, które wiedzą dokładnie, kiedy zaszły w ciążę. Wtedy do tego dnia dodajemy 280 dni i mamy bardzo prawdopodobny termin porodu – przekonuje ekspertka.

CZYTAJ TEŻ: Jak liczyć tydzień ciąży po transferze?

Kiedy przyspieszyć poród?

Jak doskonale wiemy, życie pisze różne scenariusze, a moment porodu nie zawsze pokrywa się z wyliczeniami. Według statystyk tylko 4 kobiety na 100 rodzą w wyznaczonym czasie. Ponad 2/3 dzieci przychodzi na świat w innym terminie, różniącym się od właściwego o ok. 2 tygodnie.

Prawidłowa ciąża trwa od 38. do 42. tygodni. Nie zawsze jednak płód rozwija się w tym samym tempie. Z tego powodu w przypadku przekroczenia terminu podanego przez lekarza nie należy pochopnie podejmować decyzji o przyspieszeniu porodu.

– Należy pamiętać, że termin porodu jest wyznacznikiem dojrzałości rodzącego się dziecka. Gdy nie ma bezwzględnych wskazań medycznych, nie należy przyspieszać rozwiązania ciąży – mówi Marzena Langner-Pawliczek.

ZOBACZ TAKŻE: Poród zimą a depresja poporodowa. Zobacz, co mówią badania

Ciąża przeterminowana – postępowanie

Innym zagadnieniem związanym z terminem porodu jest ciąża przeterminowana.

Ciążę uważa się za przeterminowaną wtedy, kiedy poród nie nastąpił przed 42. tygodniem jej trwania. Zwykle po 41. tygodniu ciąży pacjentka jest hospitalizowana.

– Wcześniej nie ma takiej potrzeby – wystarczy ambulatoryjne monitorowanie dobrostanu płodu. Gdy poród po terminie nie występuje samoczynnie, wdrażane są procedury medyczne mające na celu zakończenie ciąży ze względu na bezpieczeństwo matki i dziecka – wyjaśnia ekspertka.

Źródło: mat. kampanii „Położna na Medal”

POLECAMY: Kawa i herbata w ciąży. Czy istnieje bezpieczna dawka kofeiny?

 

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ciąża po łyżeczkowaniu – czy zabieg ma wpływ na płodność?

Płodność po łyżeczkowaniu
Prawidłowo wykonane łyżeczkowanie nie ma wpływu na płodność pacjentki. – fot.Fotolia

Gdy dochodzi do poronienia płodu, najczęściej konieczne jest wykonanie zabiegu łyżeczkowania macicy. Jest to ingerencja w ciało kobiety, w której wyniku mogą pojawiać się bóle podbrzusza i lekkie krwawienie, jednak prawidłowo wykonana procedura nie ma żadnego wpływu na płodność i przebieg kolejnej ciąży pacjentki.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na czym polega łyżeczkowanie?

Łyżeczkowanie (abrazja) macicy wykonywana jest w celach leczniczych lub diagnostycznych. W przypadku poronienia służy usunięciu z jamy macicy pozostałości po ciąży. Diagnostyczne łyżeczkowanie wykonuje się w celu pobrania tkanki do dalszych badań.

Zabieg wykonywany jest w pełnym znieczuleniu i trwa około 10-15 minut. Gdy pacjentka jest już w narkozie, lekarz rozszerza szyjkę macicy, wprowadza do jamy macicy narzędzie chirurgiczne przypominające kształtem łyżeczkę i przy jej pomocy, w zależności od rodzaju zabiegu, usuwa pozostałości łożyska lub pobiera materiał do badań. Po zabiegu ścianki macicy regenerują się przez kilka dni. W tym czasie mogą pojawić się bóle i krwawienie. Do czasu ustania objawów należy bezwzględnie powstrzymać się od współżycia. Kilka godzin po zabiegu łyższczkowania pacjentka może być wypisana do domu, jednak zaleca się jej wzięcie co najmniej dwóch dni urlopu na dojście do siebie po zabiegu.

Zobacz też: Stres a płodność.

Łyżeczkowanie a płodność

Prawidłowo wykonany zabieg, po którym nie występują powikłania nie ma żadnego wpływu na płodność. Jeśli proces gojenia przebiega sprawnie, o kolejną ciążę można się starać już w pierwszym cyklu po zabiegu. Jeśli dolegliwości bólowe i krwawienie utrzymuje się dłużej lub gojenie zachodzi wolniej, lekarz może zalecić odłożenie starań o ciążę do 3-4 cyklu po zabiegu.

Obecnie, ze względu na postęp wiedzy i technologii medycznej, łyżeczkowanie macicy nie jest procedurą ryzykowną. Jednak do dziś budzi takie skojarzenia w związku z powszechnie znanymi przypadkami powikłań z przeszłości. W niezwykle rzadkich dziś przypadkach w wyniku łyżeczkowania może rozwinąć się zespół Asherman’a – powstawanie zrostów lub zwłóknień tkanek wewnątrz macicy, co prowadzi, między innymi, do rozregulowania cyklu lub ustania krwawień miesięcznych. Wówczas zajście w ciążę i prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka w macicy może być utrudnione, albo wręcz niemożliwe. W takich sytuacjach należy w pierwszej kolejności wykonać histeroskopię operacyjną – procedurę usunięcia zrostów. Zaleca się rok rekonwalescencji po zabiegu przed podjęciem kolejnej próby zajścia w ciążę.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami. 

 

 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka, w tym prawami reprodukcyjnymi oraz etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP! Jak tego dokonała?

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP
Lekarka prywatnie jest mamą Roger'a i Gilberta – fot. Instagram @mamaginekolog

Znana blogerka Mama Ginekolog postanowiła wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Udało jej się zebrać ponad milion złotych! Jak tego dokonała?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nicole Sochacki-Wójcicka jest ginekologiem-położnikiem w trakcie specjalizacji. Pracuje w I Klinice Położnictwa i Ginekologii WUM w Warszawie. Jak sama o sobie pisze, bada, doradza, prowadzi [ciążę – red.].

Uwielbia swoją pracę, bo codziennie może doświadczać najpiękniejszych momentów w życiu człowieka – od poczęcia aż do narodzin. Na urlopie macierzyńskim wpadła na pomysł prowadzenia bloga na Instagramie. Profil Mama Ginekolog śledzi dziś 388 tys. osób. W jakim celu powstał instablog?

Lekarka uświadamia kobiety na temat ich zdrowia w ciąży, odpowiada na najczęstsze pytania i wątpliwości ciężarnych, mówi o badaniach i diagnostyce prenatalnej. Pisze również do świeżo upieczonych mam oraz do kobiet, które dziecka jeszcze nie planują.

Zobacz też: Lekarka przyjęła poród 14 godzin po własnym porodzie

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP

Lekarka prywatnie jest mamą Roger’a i Gilberta. Młodszy synek przyszedł na świat jako wcześniak i w pierwszych tygodniach życia potrzebował medycznego wsparcia. Korzystał ze sprzętu zakupionego przez WOŚP.

Z okazji 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy blogerka postanowiła zorganizować zbiórkę, która miała być podziękowaniem dla fundacji.

Mama ginekolog przygotowała dla czytelniczek dwa e-booki: „#instaserial o miłości” i „#instaserial o ślubie”. Sprzedaż e-booków ruszyła 11 stycznia, a w ciągu zaledwie trzech dni autorka sprzedała 100 tys. egzemplarzy! Udało jej się zebrać 1,2 mln złotych.

Koszt książki wynosił 12,30 zł. Cały przychód ze sprzedaży zostanie przekazane na konto fundacji WOŚP-u.

Mama Ginekolog nie kryje wzruszenia.

„Życie każdego człowieka opowiedziane prawdziwie jest powieścią” – Ernest Hemingway- i moja mama – „bądź realistą, zacznij marzyć” – mamy MILION na @fundacjawosp 💪🏻🙊❤️ dziękuję Wam❤️ jutro zrobimy przelew życia 😍😊i … gramy dalej do rana 🙊🙈❤️❤️❤️ – napisała na swoim profilu lekarka.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: mamaginekolog.pl, chillizet.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Najmniejszy uratowany wcześniak skończy w tym roku 5 lat.

Najmniejszy uratowany wcześniak
Według statystyk co dziesiąte dziecko w USA rodzi się jako wcześniak. – fot.Fotolia

Lyla Stensrud przyszła na świat w lipcu 2014 roku w Teksasie, ważąc 05 kg i mierząc 25 cm. W tym roku dziewczynka skończy 5 lat. Jej mama po latach milczenia zdecydowała się opowiedzieć historię swojej walki o życie Lyli.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według statystyk co dziesiąte dziecko w USA rodzi się jako wcześniak, czyli co najmniej trzy tygodnie przed wyznaczonym terminem porodu. Wiele amerykańskich szpitali odradza reanimowanie dzieci urodzonych przed 22 tygodniem, ze względu na bardzo mały odsetek przeżyć. Sztuczne utrzymywanie przy życiu noworodków o bardzo niskich rokowaniach uznawane jest za uporczywą terapię. Taką sugestię usłyszała również Courtney, mama Lyli. Ale Courtney nie chciała o tym słyszeć, nalegała na reanimację i podtrzymywanie dziecka przy życiu.

Zobacz też: Tragedia zgodna z lekarskim „sumieniem”. Wstrząsająca historia Agaty.

Pierwszy syn Courtney urodził się cztery lata wcześniej terminowo, druga ciąża również nie była zagrożona aż do 20 tygodnia, kiedy w trakcie USG okazało się, że ma rozszerzoną szyjkę macicy na 2,5 cm, co nie powinno mieć miejsca aż do 9 miesiąca ciąży. Kilka dni po badaniu USG obudziła się w kałuży krwi, pojechała do szpitala i została zatrzymana na obserwację. Courtney opowiada, że w połowie 21 tygodnia poczuła skurcze, gdy szła do łazienki. Gdy dotknęła ręką swojego kanału rodnego, Lyla złapała ją za palec.

Gdy kilkanaście minut później Lyla przyszła na świat, okazało się, że nie oddycha. Dzięki uporowi matki, lekarze podjęli się reanimacji dziewczynki. – Trzymałam ją chwilę w ramionach przed odcięciem pępowiny i prosiłam lekarzy, żeby chociaż spróbowali. Zrobili to. Później zabrali ją na oddział intensywnej terapii i podłączyli całą aparaturę –  mówi Courtney.

Zobacz też: „Lekarz dał do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą”. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę.

Lyla miała szereg objawów typowych dla wcześniaków, w tym problemy z oddychaniem, problemy z trawieniem, podejrzewano również retinopatię wcześniaków (chorobę niedojrzałej  siatkówki, której konsekwencją może być utrata wzroku). Przed 56 dni Lyla była wentylowana mechanicznie, lekarze dwukrotnie próbowali ją odłączyć, jednak wciąż nie radziła sobie z samodzielnym oddychaniem. Za trzecim razem się udało, Lyla została przełączona na kaniulę nosową.

Po 126 dniach spędzonych z mamą w szpitalu, Lyla osiągnęła wagę 2,6kg i została wypisana do domu. Przez pierwszy rok życia dziewczynka  była kontrolowana przez lekarzy co najmniej raz w tygodniu. W wieku dwóch lat osiągnęła w teście Bayleya III (badanie zdolności motorycznych, poznawczych i językowych) wynik odpowiedni dla 20-miesięcznego niemowlęcia. Dalszy rozwój dziewczynki przebiegał niemal prawidłowo, w wieku 4 lat nie różni się już od swoich rówieśników.

Zobacz też: Dlaczego nie warto się poddawać. Historia Ani wyciska łzy i daje nadzieję.

Dr Ahmad, który zajmował się dziewczynką, przyznaje, że być może przeżywalność dzieci urodzonych przed 22 tygodniem ciąży wymaga dalszych analiz. Przypomina jednak, że na podstawie dostępnych obecnie danych przypadek Lyli jest wyjątkiem od reguły, “cudem”, który nie powinien być traktowany jako prawidłowość i dawać fałszywej nadziei innym rodzicom.

Tu kupisz najnowszy e-magazyn Chcemy Być Rodzicami.

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka, w tym prawami reprodukcyjnymi oraz etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Zmarł Romuald Dębski. Wybitny ginekolog miał 62 lata

Zmarł Romuald Dębski
fot. Facebook - Romuald Dębski

Nie żyje profesor Romuald Dębski. Informację o śmierci ginekologa podał Szpital Praski w Warszawie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

11 grudnia Romuald Dębski trafił w stanie ciężkim do szpitala. W czwartek 20 grudnia na Facebook’owym profilu Szpitala Praskiego w Warszawie pojawił się wpis informujący o śmierci wybitnego ginekologa:

Z głębokim żalem żegnamy prof. Romualda Dębskiego wybitnego ginekologa, humanistę, przyjaciela naszego szpitala.

Zobacz także: Prof. Romuald Dębski walczy o życie. Jest w stanie ciężkim

Zmarł Romuald Dębski

Romuald Dębski był polskim lekarzem ginekologiem, nauczycielem akademickim, doktorem habilitowanym nauk medycznych, profesorem Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Był kierownikiem II Kliniki Położnictwa i Ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Szpitalu Bielańskim w Warszawie.

Profesor Dębski był jednym z założycieli Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego, dwukrotnym prezesem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego i byłym prezesem Polskiego Towarzystwa Menopauzy i Andropauzy.

Profesor Romuald Dębski wierzył, że ludzkie życie zaczyna się z chwilą zapłodnienia komórki jajowej. Jednak jak zawsze zaznaczał, życie to jest do pewnego momentu zależne od organizmu matki.

Lekarz był zwolennikiem prawa wyboru kobiety do decydowania o własnym ciele i sprzeciwiał się projektowi zaostrzenia przepisów aborcyjnych w Polsce. Z tego względu był wielokrotnie krytykowany przez środowiska prawicowe. Trafił między innymi na „Medyczną listę hańby” Tomasza Terlikowskiego”.

Źródło: Facebook: Szpital Praski w Warszawie

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.