Przejdź do treści

Teoria wszystkiego – Człowiek jest mocny

Stephen Hawking w 1961 roku był doktorantem fizyki w Cambridge. Miał wtedy trochę ponad 20 lat, marzenia i plany na przyszłość. Do życia podchodził lekko, z żartem i dystansem, które w żaden sposób nie kolidowały z jego genialnym umysłem. Niebywała inteligencja i poczucie humoru szły ze sobą w parze – Hawking nie narzekał na brak przyjaciół, zarówno wśród studentów uczelni, jak i samych wykładowców. Ci widzieli w nim niezwykłą osobowość, od której mogli czerpać wręcz inspirację garściami. To też przyciągnęło Jane Wilde, studentkę iberystyki – piękną, ambitną i głęboko wierzącą. Szybko zakochali się w sobie, ale na drodze ich szczęścia stanęła nieuleczalna choroba.

Wspomnienia Jane stały się kanwą scenariusza „Teorii Wszystkiego”. Wyprodukowany w dość hollywoodzkim stylu wydaje się historią, w którą po prostu się wierzy, taką, do której każdy może się odnieść i znaleźć odpowiedź na te najprostsze i te najtrudniejsze pytania. Oglądając, ma się wrażenie pełnego współuczestnictwa – niewiele trzeba, by się wyłączyć, wzruszyć, poczuć właściwie każdym porem, że ogląda się dzieło niemal wybitne. Niemal, bo twórcy momentami operują patetyzmem, ale tylko momentami. Możliwe, że największa zasługa w tym aktorów. Eddie Redmayne miał niełatwe zadanie, bo musiał zagrać prawdziwego człowieka, którego zna właściwie każdy – TEGO  Hawkinga. 33-letni Brytyjczyk stanął na wysokości zadania, bo po prostu jest Hawkingiem. Na ekranie przechodzi ogromną, bolesną przemianę –wesoły, aktywny fizycznie mężczyzna staje się z czasem zależną od innych, zupełnie niepanującą nad ciałem wersją samego siebie. Najbardziej uderzającą sceną, od której widać, jak wybitnym Redmayne jest aktorem, wydaje się ta, kiedy Jane zmusza chorego już Stephena do gry w krykieta. Ten na plączących się nogach, biega za kulami jak oszalały, próbując jeszcze z tak wielką zaciekłością, pokazać, że może, że jest w stanie to zrobić. A widz, podobnie jak Jane, nie może powstrzymać łez. To, co dzieje się później, dotyka coraz bardziej. Etapy postępującej choroby widać z kolejnymi scenami, przechodzą one bardzo płynnie, podobnie jak emocje, które im towarzyszą. Fizyczny aspekt nie jest jednak pierwszoplanowy, ale to, w jaki sposób wpływa na  dotkniętego chorobą człowieka i ludzi wokół. Felicity Jones jako Jane w kreowaniu postaci nie ustępuje filmowemu mężowi. Jest poruszająco nieustępliwa, odważna, silna. Bardzo łatwo się z nią utożsamić, bo nie wywołuje łzawego współczucia czy podziwu na pokaz. Nie gra agresywnie, jest niejednoznaczna, albo właściwie rzecz ujmując: po prostu ludzka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Między głównymi postaciami czuć porozumienie ciał i dusz, razem są doskonali. Osobno również. Ich związek przypomina każdy inny. To, co między nimi się dzieje dotyka bardziej – ale nie dlatego, że Hawking jest chory. I właśnie to stanowi clou historii, którą koniecznie trzeba poznać. Pozwoli bowiem przypomnieć sobie, dlaczego życie to fascynująca podróż i jak powiedział Hawking, dopóki trwa, dopóty jest nadzieja.

Film „Teoria Wszystkiego” w kinach od 30 stycznia.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Jak powiedzieć o ciąży? Oto 7 oryginalnych pomysłów, które bawią i wzruszają do łez!

Gdy przychodzi ten niesamowity dzień – dwie kreski na teście ciążowym – może włączyć się cała gama emocji. Wdzięczność, lęk, ekscytacja, bezsilność, radość! Jak tym wszystkim podzielić się z innymi? Jak w oryginalny sposób przekazać tę szczęśliwą nowinę chłopakowi, mężowi, rodzinie, światu? Oto pomysły, które skradły nasze serca! Może skorzystasz z któregoś z nich?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1. Na pomocnika

Kochanie, podasz mi sztućce?” – w tym momencie twój partner, jak gdyby nigdy nic, otwiera szufladę. A tam, zamiast tak bardzo „potrzebnego” teraz widelca, znajduje strój dla swojego przyszłego dziecka i koronny dowód – pozytywny wynik testu ciążowego.

W ten właśnie sposób popularna vlogerka, której kanał Sarahs Day subskrybuje na YT ponad 1,1 mln ludzi z całego świata, powiedziała swojemu chłopakowi o tym, że będzie tatą. Warto to zobaczyć, świetny pomysł i fantastyczne emocje 🙂

2. Dla cierpliwych

Zawsze możesz wysłać też kartkę do swojego męża z gratulacjami, że zostanie tatą. Zapewne takiego listu w życiu się nie spodziewał 🙂 Podobnie możesz poinformować również swoich rodziców. Może być to ozdobna kartka, jaką dostaniesz w każdym niemal sklepie, którą wypełnisz gratulacjami: Mamo, tato! Gratulujemy! Zostaniecie babcią i dziadkiem! Oto Wasz przyszły wnuk lub wnuczka (i oczywiście zdjęcie USG)!.

Nieczęsto piszemy dziś do siebie listy, które później wysyłamy klasycznie pocztą – co już będzie na pewno sporym zaskoczeniem. Jest to jednak zdecydowanie opcja dla cierpliwych, ponieważ przez co najmniej kilka dni nie można wtedy puścić pary z ust. Dasz radę?


via GIPHY

 

3. Przekornie

O tym jak Amanda i Todd przekazali światu wiadomość o tym, że spodziewają się dziecka, pisaliśmy w naszym portalu >>TUTAJ<<. Todd po wypadku motocross’owym został sparaliżowany i nie było wiadomo, czy uda mu się zostać ojcem. A tu proszę! Grunt to dystans do siebie – fotka z USG i napis „TO wciąż działa” nie pozostawiły złudzeń. Do tego genialne zdjęcie oznajmiające niebieskimi balonami płeć dziecka i radość bliskich – zarówno tych ze świata offline, jak i online – gwarantowana!

 

Fot. Instagram Amanda Diesen

 

4. Dla łasuchów

Oryginalnym pomysłem będzie podanie bliskim osobom, które chcesz poinformować o ciąży, posiłku na nietypowo przygotowanych do tego talerzach. W sklepach możesz kupić specjalne farby, którymi sama pomalujesz naczynia. Wystarczy, że przygotujesz w ten właśnie sposób talerz dla swojego męża i napiszesz na nim: Będziesz tatą, albo dla rodziców: Będziesz babcią i będziesz dziadkiem.

Jak gdyby nigdy nic, kiedy zjedzą kolację, zaczną pojawiać się przed nimi literki układające się w całkiem logiczny ciąg. Uwaga na jedzenie! Podaj takie, którym nie będą mogli się łatwo zakrztusić!

5. Dla łasuchów – wersja na słodko

Możesz także zamówić czekoladki, które będą układały się w wymyślony przez ciebie napis. Tutaj także może być to skierowane do dowolnie wybranej przez ciebie osoby. Zarówno: Będziesz tatą, jak i będziesz ciocią staną się najsłodszych prezentem wszech czasów!

Świetnie sprawdzą się także babeczki, które możesz sama upiec. Napisz na nich lukrem to, co chcesz przekazać lub ułóż słowa z kolorowych groszków. Śliczne, pyszne i możemy się założyć – ucieszy do łez!

6. Z pomocą „najlepszego brata”

Jeśli będzie to twoje kolejne dziecko, śmiało możesz zaangażować w przekazanie tej radosnej nowiny malucha, który zostanie starszym bratem lub starszą siostrą. Adrien założyła swojemu synkowi bluzkę z napisem: Najlepszy brat. Wiedziała, że mąż będzie przebierał dziecko i siłą rzeczy natknie się na ubranko.

Ryzyko jest takie, że nie każdy zwraca uwagę na to, co napisane jest na dziecięcych ciuszkach. Tak było i tym razem… wystarczy jednak lekkie naprowadzenie i przyszły – ponowny – tata zalewał się łzami radości!

7. T-shirt dla ciebie

Zamiast wykorzystywać maluszka, sama możesz założyć t-shirt, który nie pozostawi żadnych złudzeń. Może mieć on zarówno treść: Będę mamą, jak i np. Dzień dobry tato!

Wyobraź sobie, że zakładasz taką bluzkę i siadacie wspólnie z partnerem do śniadania. Nie zauważa? Dopytujesz, czy podoba mu się twoja nowa koszulka. Uwaga – tu także trzeba uważać na ryzyko zakrztuszenia się!

To co? Który pomysł wybierasz?

 

Zobacz też: Pierwsze objawy ciąży. Czy umiesz je rozpoznać? [FILM]

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.