Przejdź do treści

Sztuczne światło zabija płodność. Niepokojące wyniki badań

Sztuczne światło zabija płodność

Nocne światło, blask ulicznych latarni czy poświata bijąca z monitora telewizora, komputera i telefonu komórkowego zaburzają płodność – alarmują naukowcy. Na szkodliwe działanie sztucznego oświetlenia szczególnie narażone są kobiety w średnim wieku.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jasno oświetlone sypialnie mogą utrudniać zajście w ciążę – stawiają śmiałą tezę amerykańscy i japońscy naukowcy. Badacze z University of California w Los Angeles (UCLA), Osaka University oraz Japan Science and Technology Agency postanowili połączyć siły i odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób zaburzenia rytmu okołodobowego spowodowane sztucznym oświetleniem, mogą oddziaływać na płodność.

Jak podejrzewają eksperci, nocne światło – począwszy od blasku latarni przenikającego przez zasłony w pokoju, po migotanie ekranów w mieszkaniu, negatywnie oddziałuje na cykl miesiączkowy kobiety. To nie koniec niebezpiecznych skutków „nocnego życia”. Sztuczne oświetlenie może zakłócać działanie zegara biologicznego, powodując tym samym ogromne straty dla zdrowia. Wśród potencjalnych zagrożeń naukowcy wymieniają m.in. ryzyko zachorowania na raka, cukrzycę i otyłość.

Zobacz też: Korzystasz z telefonu w łóżku? Może ci to zaszkodzić bardziej, niż myślisz

Sztuczne światło zabija płodność u myszy

Eksperci ze Stanów Zjednoczonych i Japonii postanowili zbadać, w jaki sposób zakłócenia rytmu dobowego wpływają na płodność. Odkryli, że o ile u młodych myszy nie miało to większego znaczenia, tak odsetek ciąż u samic w średnim wieku dramatycznie malał.

W normalnych warunkach ok. 71 proc. starszych myszy z prawidłowo działającym zegarem biologicznym spodziewało się potomstwa, jednak ciąża pojawiła się już tylko u 10 proc. zwierząt, u których występowały zaburzenia rytmu okołodobowego.

Pocieszającym może być jednak fakt, że po zapewnieniu myszom odpowiednich warunków snu, zwierzęta odzyskiwały płodność. Mechanizm napędzający rytm dobowy jest bowiem wrażliwy na zmiany światła i ciemności.

Zobacz też: Praca zmianowa w ciąży grozi późnym porodem i mniejszą masą urodzeniową dziecka

Zegar biologiczny kluczem do płodności

Choć eksperyment został przeprowadzony na myszach, naukowcy zaznaczają, że również w przypadku człowieka wewnętrzny mechanizm może okazać się w wielu przypadkach kluczem do płodności.

– Obecnie kobiety są narażone na wiele niesprzyjających warunków środowiskowych, które mogą przekładać się na problemy z płodnością – zauważa współautor badania dr Gene Block z University of California w Los Angeles.

– Żyjemy w otoczeniu, w którym nawet wieczorami poziom oświetlenia jest bardzo wysoki. Dodatkowo, nasz cykl snu jest zakłócany przez pracę zmianową i przekraczanie stref czasowych – dodaje ekspert.

– Możliwość poprawienia płodności poprzez zmianę czasu włączania światła w mysim modelu sugeruje, że unormowanie rytmu dobowego, na przykład poprzez zmniejszenie wieczornego oświetlenia, regularny czas posiłków, czy unikanie pracy zmianowej i dbanie o higienę snu, może być ważnym środkiem zaradczym w przypadku trudności z poczęciem dziecka – przekonuje.

– Oczywiście ludzie nie są myszami, a cykle oparte na świetle i ciemności mogą być tylko częścią historii – zauważa genetyk, prof. Darren Griffin z Kent University. – Niemniej jednak, nie należy lekceważyć przesłania płynącego z badania, które mówi nam, że płodność jest związania z ogólnym stanem zdrowia i dobrym samopoczuciem – podsumowuje ekspert.

Badanie zostało opublikowane w magazynie „Cell Reports”.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Medical Daily

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

“Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

“Położna na Medal” 2018 - znamy laureatki konkursu
Anna Wojtyla, Położna na Medal 2018 – fot.Chbr

“Położna na Medal” to kampania społeczno-edukacyjna związana z problematyką okołoporodową. Od 5 lat w ogólnopolskim plebiscycie wybierane są  3 najlepsze położne w kraju, a także najlepsze położne w poszuczególnych województwach. Laureatki konkursu to położne, które wyróżniły się podejściem do pacjentki, empatią i zaangażowaniem.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

“Położna na Medal” 2018

Ogłoszenie wyników piątego plebiscytu odbyło się 23 marca w Hotelu Mariot w Warszawie. Laureatką tej edycji “Położna na Medal” 2018 została Pani Anna Wojtylapołożna z kilkunastoletnim doświadczeniem, prowadzi porody domowe, szkoły rodzenia, gabinet położnej, pracuje na sali porodowej. W ciągu ostatniego roku, wraz ze swoją parą porodową, odebrała 32 porody domowe – jest to najwyższy wynik w Polsce. W trakcie całej swojej kariery przyjęła 80 porodów domowych.

Drugie miejsce w plebiscycie zdobyła Pani Alina Jedlińska, położna od 2003 roku, która towarzyszy parom w trakcie leczenia niepłodności i xapłodnienia in vitro. Trzecią “Położną na Medal” została Pani Renata Lustyk, położna z 28-letnim stażem pracy.

Iwona Barańska, koordynatorka kampanii Zadaliśmy kobietom pytanie: “Czym kobiety się kierują wybierając położną?” Kobiety oczekują od położnych otwartości, wyjścia z pomocą, poczucia bezpieczeństwa w towarzystwie położnej i umiejętności przekazywania wiedzy. “Położna na Medal”, zdaniem kobiet biorących udział w plebiscycie, powinna: mieć dużą wiedzę, okazywać pacjentce szacunek, budzić zaufanie, być zaangażowaną w pracę.

W tym roku w plebiscycie głosowało ponad 21 tysięcy pacjentek.

“Położna na Medal” 2018 - znamy laureatki konkursu

fot.Chbr

Poród domowy specjalność tegorocznej “Położnej na Medal”

W trakcie wystąpienia na knferencji związanej z plebiscytem “Położna na Medal” Anna Wojtyla podkreślała, że położna jest wielozadaniowa, odbieranie porodu w domu to jest jedna z kompetencji, jakie ma większość położnych. Położne potrafią odnaleźć się w wielu sytuacjach, które są związane z towarzyszeniem kobiecie. Aby kobieta została zakwalifikowana do porodu domowego, ciąża musi być fizjologiczna. Poród domowy to jedna z opcji, jedna z możliwości zakończenia ciąży, wszystko zależy od tego jaki ona ma stosunek do porodu, o czym ona marzy. – Musimy pamiętać, że poród to jest wyjątkowe wydarzenie. Każda pacjentka w porodzie powinna być traktowana jak księżniczka, my – położne powinnyśmy jej towarzyszyć, pilnować jej bezpieczeństwa i bezpieczeństwa dzidziusia, natomiast nie jesteśmy nadzorem, ani osobą, która rozkazuje. Kobieta ma czuć nasze wsparcie, ma czuć się bezpiecznie, podejmować samodzielnie decyzje. Położna jest przewodniczką – mówiła Anna Wojtyla.  

Zobacz też: Torba do porodu. Czyli jak przygotować się do szpitala

Jak przebiega kwalifikacja do porodu domowego?

Położna spotyka się z pacjentką, która chce rodzić w domu i kwalifikuje ją do takiego porodu. Zdaniem Anny Wojtyly, kluczowe jest poznanie oczekiwań i wyobrażeń kobiety, jej nastawienia psychicznego. Niezwykle ważna jest “chemia” między położną, a kobietą. Do porodu domowego jedzie para porodowa – dwie położne. Żeby wszystko przebiegało w pełnej szacunku i wspierającej atmosferze, one muszą lubić razem pracować, znać kompetencje swojej pary i jej ufać.

Kwalifikacja do porodu domowego opiera się na ocenie ryzyka ciąży. Wiekszość ciąż jest fizjologiczna, w związku z tym większość mogłaby – jeśli kobiety by sobie życzyły – rodzić w domu. Położne, które towarzyszą kobietom w trakcie domowych porodów wyposażone są w sprzęt medyczny, który umożliwia im wykonanie procedur medycznych, jeśli zajdzie taka konieczność. Poród przestaje być fizjologiczny, gdy zaczyna się coś dziać, położne odbierające poród w domu są przygotowane na taką okoliczność.

“Położna na Medal” 2018 - znamy laureatki konkursu

fot.Chbr

Zobacz też: Nowy standard opieki okołoporodowej ma zmniejszyć ilość cesarek.

Niepłodność jaka jest rola położnej?

Położna powinna towarzyszyć parze od momentu, kiedy ta pojawia się w klinice leczenia niepłodności. Kobietom, ale też ich partnerom, często łatwiej jest zadać pytania dotyczące procedury in vitro położnej, niż lekarzowi w gabinecie. Stąd też to właśnie my jesteśmy osobami, które pozostają w kontakcie z parą i udzielają wsparcia. Nie mamy kontaktu z pacjentami przygotowującymi się do porodu, nasza praca polega na prowadzeniu pacjentki przez cały proces leczenia, przygotowujemy je do kolejnych procedur, w tym do zapłodnienia in vitro. – mówiła na konferencji Alina Jedlińska, laureatka drugiego miejsca w plebiscycie “Położna na Medal”.  Alina Jedlińska pracuje w klinice leczenia niepłodności Angelius Provita w Katowicach.

Kompetencje położnej

Laureatki konkursu podkreślały, że obecnie rola położnej nie ogranicza się do odbierania porodu. Położna towarzyszy kobiecie od urodzenia, przez dzieciństwo, dojrzewanie, macierzyństwo, aż po menopauzę i starość. Położna udziela dziewczynkom informacji na temat miesiączki, antykoncepcji, przygotowuje kobiety do ciąży, porodu, uczy je jak opiekować się noworodkiem i jak radzić sobie w trakcie menopauzy. Jako jedyny zawód medyczny, położna ma wpisane w kompetencje edukację.

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj. 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?
fot.Pixabay

Dzieci pytają o to, skąd się wzięły. Raczej prędzej niż później. Rozmowy o seksie z dziećmi są trudne, jeszcze trudniejsze są rozmowy o in vitro i niepłodności. Bo nie dość, że trzeba porozmawiać o seksie, to jeszcze trzeba umiejętnie przekazać dziecku informację, że ono zostało poczęte inaczej. Jak sobie z tym poradzić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bociany i pszczółki

Rzadko który rodzic ze spokojem i pewnością siebie oczekuje momentu, w którym dziecko zapyta go, skąd się wzięło. Rodzic, którego dziecko poczęło się dzięki pomocy medycyny jest w trudniejszej sytuacji. Musi się nie tylko zmierzyć z tematem seksualności (własnej i dziecka), ale również własnym zawstydzeniem, niepewnością, ambiwalencją, czyli tym wszystkim, co obudziła w nim niepłodność.

Dlatego też zanim rodzic podejmie decyzję czy, jak i kiedy mówić dzieciom o tym, skąd się wzięły, musi mieć w sobie wystarczające zrozumienie sytuacji. Żeby w zrównoważony i odpowiedni dla dziecka sposób przekazać informacje, trzeba najpierw samemu mieć przepracowane uczucia związane z trudnościami z zajściem w ciążę. Jeśli mamie i tacie uda się uporać z tymi wątpliwościami, rozmowa z dzieckiem powinna być znacznie łatwiejsza.

Zobacz też: Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Czym dla rodzica jest leczenie niepłodności?

Decyzja o rozpoczęciu leczenia niepłodności jest z całą pewnością trudna. Zanim człowiek trafi do specjalistycznej kliniki, przejdzie przez gabinety „zwykłych” ginekologów, specjalistów medycyny naturalnej, akupunktury… Możliwości jest wiele. Tym, co utrudnia decyzję o leczeniu lub spycha ją na poboczne tory jest na przykład ambiwalencja, obawy przed reakcją bliskich, czy nawet ostracyzmem społecznym, . Nierzadko też w głowie rodziców rozgrywa się konflikt w obszarze pragnień i uczuć religijnych. Leczenie niepłodności to również zgoda na ingerencję kogoś trzeciego w bardzo intymne sprawy pary.

Szczególnie trudne psychologicznie są sytuacje, kiedy trzeba skorzystać z komórki dawcy czy pomocy surogatki. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy tego chcieli, nie da się komórki jajowej czy cudzej macicy zredukować jedynie do biologii. Za decyzją, by komuś oddać komórkę lub użyczyć swojego ciała stoją określone motywacje. Dziecko urodzone tą drogą może pragnąć poznać biologiczną lub zastępczą matkę. Wreszcie biorczyni komórki jajowej czy nasienia musi uporać się z uczuciem żalu, że sama nie była sobie w stanie poradzić, że ktoś inny miał większe od niej możliwości. Uświadomienie sobie tego faktu może prowadzić do takich uczuć jak zawiść, gniew, złość. Żeby było ciekawiej, te uczucia najczęściej występują w mieszance wybuchowej z wdzięcznością, miłością, radością.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Zanim zaczniesz rozmowę z dzieckiem

Dlatego też, zanim powiesz dziecku, że pochodzi z in vitro lub, że urodziła je inna pani, przypomnij sobie swoje uczucia i zagubienie z czasów diagnozy i leczenia niepłodności. Jest prawdopodobne, że dziecko również doświadczy tych uczuć. Tyle tylko, że może nie umieć o nich mówić, może też nie mieć świadomego do nich dostępu, nie potrafić ich rozpoznać i nazwać.

Warto również pamiętać, że rozmowa o in vitro to przede wszystkim rozmowa o intymności rodziców, to de facto rozmowa o seksie. Nie da się wprowadzić dziecka w świat zapłodnienia pozaustrojowego bez przejścia z nim kwestia zapłodnienia naturalnego. Dlatego też warto się dobrze zastanowić, zanim powie się: „wiesz synku, pojawiłeś się na świecie dzięki in vitro”, na ile dziecko jest w stanie taką wiedzę przyswoić. Czy będzie ona dla niego porządkująca, czy raczej przerażająca. Czy dziecko jest na tyle dojrzałe, że doceni wysiłki rodziców, czy raczej pojawi się w nim fantazja, że coś niepokojącego działo się z rodzicami, że czegoś im brakowało, czy też byli w jakiś sposób chorzy.

Zobacz też: Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

Relacje rodzinne

Badania pokazują, że nawet połowa rodziców nie informuje swoich dzieci o tym, że korzystało z komórek dawców lub dawczyń. Tym samym, pozbawia dzieci informacji nie tylko o tym, że nie ma między nimi biologicznego pokrewieństwa, ale również potencjalnych informacji o ich historii medycznej, możliwych obciążeniach, chorobach.

Natomiast na poziomie emocjonalnym, ukrywając przed dzieckiem tego typu informację, zaprzeczamy faktom. Odbieramy w ten sposób dziecku możliwość zadania pytań na temat swojej tożsamości, pochodzenia, korzeni.

Rozmowa o tym, że dziecko pojawiło się na świecie dzięki in vitro może też wpłynąć na relacje rodzinne. Jeśli dziecko zdecyduje się na zadawanie pytań i poszukiwania, rodzic może poczuć zaniepokojenie, czy wręcz uznać, że jest odrzucany przez dziecko.

Dlatego, jak już wspomniałam – zanim zaczniemy rozmowę z dzieckiem, warto, żebyśmy tak dalece, jak jest to możliwe poukładali własne emocje związane z tematem leczenia niepłodności.

Zobacz też: “Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

A może nie mówić?

Wydaje się, że sekrety związane z leczeniem niepłodności mogą wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Trudno sobie wyobrazić, aby zatajanie przed dzieckiem informacji o tym, że biologicznie jest spokrewnione z kimś innym, miało na celu tylko i wyłącznie ochronę dziecka. Sekrety zwykle biorą się z lęków i niepewności osób, które jest utrzymują.

Ale też trzeba pamiętać, że rozmowa o in vitro to w gruncie rzeczy rozmowa o życiu seksualnym rodziców. To też rozmowa o określonym klimacie społecznym czy religijnym, w którym żyje rodzina. To wreszcie rozmowa o ich własnych lękach, ambiwalencji i stratach. Dlatego też być może ważniejsze od pytania, „jak powiedzieć”, jest pytanie „dlaczego”. Co chcemy dziecku powiedzieć? Czy jest gotowe na tę rozmowę i dlaczego ma się ona odbyć właśnie teraz?

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Ekspert

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Chemikalia zabijają płodność! Szczególnie narażeni są ludzie i… psy

Chemikalia odpowiedzialne za męską niepłodność
Negatywne skutki zanieczyszczeń odczuwają ludzie i psy domowe – fot. Pixabay

Chemikalia obecne w pożywieniu i urządzeniach codziennego użytku znacznie obniżają jakość nasienia – donoszą naukowcy z Uniwersytetu Nottingham. Negatywne skutki zanieczyszczeń odczuwają zwłaszcza ludzie i … psy domowe.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ostatnich dekadach zauważalny jest spadek płodności mężczyzn. Badania wykazują, że w ciągu 80 lat jakość nasienia obniżyła się aż o 50 proc.!

Najnowsze badanie przeprowadzone przez ekspertów z Uniwersytetu Nottingham wykazuje, że problem ze spadkiem jakości nasienia zauważalny jest również u psów. Naukowcy postanowili dowiedzieć się, czy za pogarszającymi się parametrami nasienia mogą stać substancje chemiczne obecne w naszym domowym środowisku.

Zobacz też: Te rzeczy zaburzają twoją płodność. Sięgasz po nie codziennie!

Zabójcze działanie chemikaliów

Eksperci zbadali wpływ DEHP (ftalan dwu-2-etyloheksylu) oraz PCB 153 (polichlorowane bifenyle) na jakość plemników. DEHP to środek, który bardzo często jest używany do produkcji sprzętów gospodarstwa domowego: dywanów, podłóg, tapicerek, jak również ubrań i zabawek.

Z kolei PCB 153, czyli polichlorowane bifenyle, były niegdyś stosowane jako ciecze dielektryczne do kondensatorów i transformatorów wysokiego napięcia. Znalazły też zastosowanie w produkcji środków uszczelniających, klejów, dodatków do farb i lakierów. W latach 60 XX wieku zaczęto dostrzegać negatywne skutki występowania PCB w środowisku. Historii znany jest przypadek z 1969 r., kiedy to w japońskiej miejscowości Yusho doszło do masowego zatrucia olejem ryżowym, zanieczyszczonym przez PCB. Podobny przypadek masowego zatrucia tymi związkami miał miejsce w 1979 r. na Tajwanie. W 1997 r. po odkryciu ich rakotwórczych, toksycznych i immunosupresyjnych właściwości, zaprzestano produkcji.

Związki PCB 153, choć współcześnie zakazane, nadal są wykrywane w środowisku, w tym w żywności, którą spożywamy.

Zobacz też: Jedzenie na wynos przyczyną niepłodności? Naukowcy biją na alarm

Chemikalia odpowiedzialne za męską niepłodność?

W swoim eksperymencie naukowcy przyjrzeli się próbkom nasienia 11 mężczyzn i 9 psów z tego samego regionu Wielkiej Brytanii. Następnie eksperci przetestowali na próbkach dwa związki: DEHP i PCB 135 i przeprowadzili na nich identyczne eksperymenty. W obu przypadkach zauważyli pogorszenie parametrów nasienia, w tym mniejszą ruchliwość plemników oraz fragmentację DNA.

– To badanie potwierdza naszą teorię mówiącą o tym, że domowe psy są odbiciem problemów reprodukcyjnych mężczyzn – zauważył prof. Richard Lea, biolog i główny autor badań. – Odkrycie pokazuje, że chemikalia, które były stosowane w domu i środowisku pracy, mogą być odpowiedzialne za spadek jakości nasienia zarówno u ludzi, jak i psów, które mieszkają w tym samym środowisku – dodał.

Rebecca Sumner, która prowadziła eksperyment w ramach swojej pracy doktorskiej, oświadczyła: – W obu przypadkach: u ludzi i u zwierząt, zaobserwowano zmniejszoną ruchliwość plemników i zwiększoną fragmentację DNA.

Choć wyniki niepokoją, eksperyment może być wstępem do kolejnych badań nad czynnikami mającymi negatywny wpływ na jakość męskiego nasienia. Psi model będzie tu bardzo pomocny.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: EurekAlert!, yadda.icm.edu.pl

 

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Kobieca niepłodność wtórna – jakie mogą być jej przyczyny?

kobieca niepłodność wtórna
Leczenie niepłodności wtórnej nie różni się od leczenia niepłodności pierwotnej – fot. Fotolia

Zajście w pierwszą ciążę poszło gładko, natomiast starania o drugie dziecko się przedłużają. Ostatecznie para ląduje w klinice leczenia niepłodności. Dlaczego tak się dzieje?  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kobieca niepłodność wtórna – jakie mogą być jej przyczyny?

– Jeśli pierwsza ciąża była powikłana, na przykład pojawił się stan zapalny błon płodowych lub łożyska, w następstwie mogą pojawić się zrosty wewnątrzmaciczne. Czasem zrosty mogą występować po łyżeczkowaniu jamy macicy, które wykonuje się na przykład po poronieniu lub po urodzeniu niekompletnego łożyska czy krwotokach poporodowych – mówi lek.med. Robert Gizler, specjalista ginekolog-położnik z Kliniki InviMed.

U niektórych kobiet problemy z zajściem w ciążę lub donoszeniem kolejnej mogą być związane z występowaniem mięśniaków macicy. Są one względnie częstym  zjawiskiem, pojawiają się i narastają z wiekiem. Jednak jeśli mięśniaki są większych rozmiarów lub zlokalizowane są w jamie macicy, mogą uniemożliwiać zagnieżdżenie zarodka lub zakłócać przebieg ciąży i powodować powikłania, na przykład wczesne poronienia. Mięśniaki macicy mogą być usuwane operacyjnie.

Zdarza się, że niepłodność wtórna ma podłoże psychologiczne, wynika ze strachu przed kolejną ciążą i traumatycznym porodem, wstydu związanego z wyglądem ciała i narządów rodnych po poprzedniej ciąży. Zdaniem lek.med. Roberta Gizlera, blizny po urazach okołoporodowych krocza mogą powodować dysfunkcje seksualne, na przykład ból w trakcie stosunku, który uniemożliwia współżycie, powoduje strach i niechęć do seksu i ciąży.

Zobacz też: Hiperprolaktynemia – czym jest i jak wpływa na płodność?

Jakie powikłania ciąży i porodu mogą prowadzić do wtórnej niepłodności?

Przede wszystkim powikłania infekcyjne, takie jak poronienia septyczne, infekcje wewnątrzmaciczne prowadzące wtórnie do zapalenia macicy i przydatków. To często skutkuje zrostami w jamie macicy i niedrożnością jajowodów. Kolejna sprawa to ciąże pozamaciczne, związane z uszkodzeniami jajowodów lub koniecznością ich operacyjnego usunięcia. Przyczyną wtórnej niepłodności u kobiet może być także ciężki krwotok poporodowy prowadzący do uszkodzenia przysadki mózgowej czyli tzw. zespołu Sheehanaj –  mówi lek. med. Robert Gizler.

Zdarza się, że ciąża zakończona cesarskim cięciem prowadzi do powikłań pooperacyjnych, które w około 4% przypadków kończą się jedno- lub obustronną niedrożnością jajowodów.

Jakie leczenie należy podjąć, by ponownie zajść w ciążę?

Leczenie niepłodności wtórnej nie różni się od leczenia niepłodności pierwotnej. W obu przypadkach najpierw należy zdiagnozować przyczynę. Niepłodność wtórną tak jak pierwotną leczy się przyczynowo –  w zależności od tego, jaki jest powód niepłodności, dobiera się odpowiednią terapię.

– Zawsze w niepłodności wtórnej należy brać pod uwagę wiek pacjentów. Czynnik czasu jest głównym elementem ograniczającym płodność, zwłaszcza po 34 roku życia kobiety – mówi lekarz.

Zobacz też: Niepłodność wtórna u mężczyzn. Gdy jedno dziecko to nie wybór

Co możemy zrobić samodzielnie, by poprawić swoje szanse na kolejne dziecko?

– Zbilansowana dieta, aktywność fizyczna, unikanie szkodliwości środowiskowych czyli zdrowy tryb życia to czynniki, które mają pozytywny wpływ na płodność. Nie należy odkładać decyzji o kolejnej ciąży. W przypadku niepłodności czas nigdy nie działa na korzyść pacjentek i pacjentów – przypomina lek. med. Robert Gizler.

Logo: InviMed

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj

Ekspert

Lek. med. Robert Gizler

specjalista ginekolog-położnik, dyrektor medyczny w Klinice leczenia niepłodności InviMed.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.