Przejdź do treści

Niepłodność i depresja często idą w parze. Ale ten związek może być inny, niż podejrzewasz

Smutna kobieta z czarnym parasolem /Ilustracja do tekstu: Depresja a szanse na ciążę. Czy depresja ma wpływ na płodność?
Fot. Pixabay.com

Wiele osób odczuwa głęboki smutek, gdy przedłużające się starania o dziecko nie przynoszą oczekiwanego rezultatu – szczególnie, gdy wszyscy wokół już dawno powiększyli rodzinę. Ale podczas gdy smutek jest naturalną reakcją na trudne doświadczenia życiowe, depresja to stan, który poważnie zagraża naszemu zdrowiu. Jak się okazuje… również prokreacyjnemu. Przeczytaj, jak depresja może wpływać na płodność.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Warto zdać sobie sprawę, że podobnie jak niepłodność, depresja może mieć różne podłoża. Istnieje m.in. depresja reaktywna, która jest odpowiedzią na trudne wydarzenie życiowe (najczęściej doświadczenie straty), depresja biologiczna, wynikająca z nieprawidłowego funkcjonowania pewnych obszarów w mózgu, i depresja, która współistnieje z innymi czynnikami zdrowotnymi.

Chociaż jak dotąd nie udowodniono, by któraś z nich była bezpośrednim powodem niepłodności, to coraz więcej badań sugeruje, że ten związek może być silniejszy, niż się wydaje. Depresja częściej występuje m.in. u osób, które zmagają się z cukrzycą, chorobą nowotworową i niedoczynnością tarczycy czy PCOS. A wszystkie te schorzenia mają bardzo istotny wpływ na naszą płodność.

Skutki głębokiego smutku

Długotrwałe obniżenie nastroju podczas depresji niejednokrotnie skutkuje też apatią i nieprzejawianiem troski o zdrowie. W głębokim smutku potrafimy unikać wszelkiej aktywności fizycznej, objadać się w niekontrolowany sposób lub wręcz przeciwnie – całkowicie zaniedbywać regularne spożywanie posiłków. Takie zaburzenia odżywiania mogą w krótkim czasie doprowadzić do nadwagi, niedowagi lub skrajnych wahań wagi. Stąd już tylko krok do poważnych zaburzeń hormonalnych – a prawidłowa gospodarka hormonalna jest przecież kluczowa podczas starań o dziecko.

Zdarza się również, że osoby, które zmagają się z depresją, starają się ukoić smutek przy pomocy używek. Tymczasem wiele z takich środków – m.in. alkohol, narkotyki i papierosy – to znani wrogowie płodności. Liczne badania wykazały ich długofalowy wpływ na zdolności prokreacyjne kobiet i mężczyzn.

Ciąża nie leczy depresji

Zarówno w przypadku depresji, jak i niepłodności od doświadczenia pierwszych symptomów do diagnozy mija często wiele miesięcy. Trudno przez to jednoznacznie ocenić, która z tych dolegliwości wystąpiła  pierwsza. Po długotrwałych staraniach o dziecko pojawia się jednak nadzieja, że wyczekiwana ciąża pomoże ukoić smutek i na nowo poczuć radość życia.

W rzeczywistości jednak stan błogosławiony (mimo obietnicy zawartej w samym tym określeniu) nie tylko nie stanowi magicznego lekarstwa na depresję, ale… może nawet nasilić jej objawy. Co więcej, brytyjskie badania wskazują na związek pomiędzy nieleczoną depresją u matki a późniejszym ryzykiem zachorowania na tę chorobę przez dzieci. Dlatego tak ważne jest, by nie zaniedbywać własnego zdrowia i zgłosić się po pomoc, gdy zaobserwujemy niepokojące objawy.

– Zacznijmy od zatrzymania się i zastanowienia nad tym, co się z nami dzieje, jak się czujemy i co czujemy. Czy to, co czujemy, to smutek? Czy to uczucie odchodzi samo czy zostaje z nami na długo? Czy akceptujemy to, co się z nami dzieje, czy raczej chcemy zminimalizować swój ból? – podpowiada Anna Krajewska, psycholożka i doradczyni zawodowa.

Wsparcia w trudnych emocjach możemy najpierw poszukać wśród bliskich. Rozmowa z osobą, której ufamy, jest pierwszym krokiem na ścieżce leczenia depresji. Kolejnym powinno być jednak poszukanie pomocy specjalisty.

– Przy większości depresji konieczne jest podjęcie leczenia farmakologicznego. Niezbędna jest więc wizyta u lekarza specjalisty w celu doboru odpowiedniego leku przeciwdepresyjnego. Leczenie – w zależności od stopnia nasilenia depresji – może trwać od kilku miesięcy do paru lat – mówi nam psycholożka Anna Krajewska.

Na efekt działania medykamentu trzeba jednak nieco poczekać.

Leczenie depresji nie zmniejsza szansy na ciążę

Istnieją pacjentki, które świadomie odmawiają leczenia farmakologicznego w depresji, obawiając się, że może to zmniejszyć ich szanse na poczęcie dziecka. Tymczasem nie ma dowodów na to, że współcześnie stosowane antydepresanty mają wpływ na płodność. Jeśli opiszesz swoją sytuację obu lekarzom: psychiatrze i ginekologowi, zaproponują oni środki, których działanie nie wpłynie znacząco na wasze starania.

– Czasami leki przeciwdepresyjne mogą obniżać libido, pogarszać wzwód lub opóźniać orgazm. Jeśli tak się dzieje, to mamy dwa wyjścia: albo dołączamy inny lek, na zasadzie antidotum, albo zmieniamy lek na inny – wyjaśnia dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra i seksuolog.

Warto też mieć świadomość, że farmakoterapia to tylko jedna z form leczenia depresji. Pacjenci mają również do dyspozycji psychoterapię – m.in. indywidualną, grupową, terapię wykorzystującą pracę z ciałem i grupy wsparcia.

– To tutaj zaczyna się praca nad własnym smutkiem i bólem. Podczas psychoterapii uczymy się, jak radzić sobie w tej trudnej sytuacji – mówi nam psycholożka Anna Krajewska.

W wielu przypadkach najlepsze efekty daje połączenie dwóch form leczenia – co ciekawe, także w niepłodności. Zgodnie z wynikami badań, na które powołuje się brytyjski dziennik „The Telegraph”, psychoterapia i leczenie farmakologiczne prowadzone równolegle mogą nawet zwiększyć szanse na zajście w ciążę.

Gdy tracisz kompatybilność

Wiemy już, jak depresja łączy się z niepłodnością. Ale jak przekonać się, czy to rzeczywiście ona odpowiada za nasze dolegliwości psychiczne?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że depresja od smutku różni się… niemal wszystkim.

– Często spotykam się z osobami niezwiązanymi z medycyną, w tym również z pacjentami, którzy uważają, że depresja to pewien sposób myślenia, z którym można poradzić sobie samemu. Czyli „wziąć się w garść”. Otóż tak nie jest – podkreśla dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra i seksuolog. – Depresja nie jest chwilowym smutkiem, chandrą, lenistwem czy reakcją na przykre, krótkotrwałe wydarzenia – zaznacza.

Osiowym objawem depresji jest permanentnie obniżony nastrój.

– Jeśli wokół nas dzieje się coś wesołego, to się cieszymy. Gdy dzieje się coś smutnego, to się smucimy, płaczemy albo złościmy. Chorzy na depresję tracą tę kompatybilność i reagują na wszystko, co wokół nich się dzieje, obniżonym nastrojem. Mówimy wówczas o areaktywności – wyjaśnia dr Klimarczyk.

Inne ważne objawy depresji to:

  • znaczne ograniczenie zainteresowań,
  • anhedonia, czyli nieumiejętność doświadczania pozytywnych emocji,
  • problemy ze snem,
  • rozdrażnienie,
  • poczucie beznadziei,
  • brak motywacji i wyczerpanie fizyczne,
  • nawracające myśli o śmierci.

Do diagnozy depresji wystarczy współwystępowanie kilku powyższych symptomów. Jako narzędzie pomocnicze w autodiagnozie może posłużyć nam skala Becka, którą znajdziemy np. pod tym adresem.

Jeśli podejrzewasz, że choroba ta mogła dotknąć też ciebie, nie zwlekaj z podjęciem leczenia. Depresja jest bowiem chorobą śmiertelną. Nawet w 10% przypadków pacjent odbiera sobie życie.

– Lepiej depresję leczyć (bo się da!), niż z nią żyć – podsumowuje psychiatra.

Źródło: womenshealth.gov, rcpsych.ac.uk, telegrapgh.co.uk, psychiatrabydgoszcz.pl, depresja.pl.pl, verywellfamily.com

Polecamy również:Czy masz wpływ na rozwój swojej depresji?Psychiatra też lekarz. Nie bój się zwrócić o pomoc

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Polski ginekolog gwałcił pacjentki podczas wizyt? Zgłosiło się już pięć ofiar

Mężczyzna zakuwany w kajdanki /Ilustracja do tekstu: Polski ginekolog gwałcił pacjentki? Jest 5 ofiar
Fot.: Pixabay.com

Przed kilkoma dniami polską opinią publiczną wstrząsnęła informacja o ginekologu, który miał dopuścić się wykorzystywania seksualnego swoich pacjentek. Wiadomo już o pięciu ofiarach tego procederu, ale śledczy podejrzewają, że poszkodowanych może być znacznie więcej.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podejrzanym w tej wstrząsającej sprawie jest Monzer M., 50-letni ginekolog z Zabrza. 17 sierpnia br. usłyszał on kolejny – piąty już – zarzut popełnienia przestępstwa z art. 197 par. 1 kodeksu karnego oraz art. 197 par. 2 kodeksu karnego. Chodzi o doprowadzenie pacjentki do obcowania płciowego i poddania się innej czynności seksualnej.

Wcześniej prokurator zarzucił lekarzowi Monzerowi M. popełnienie czterech podobnych przestępstw. Jak ustalono w toku postępowania, wszystkie pokrzywdzone były pacjentkami podejrzanego lekarza. Czyny miały zostać popełnione w jego prywatnym gabinecie w Zabrzu, w trakcie przeprowadzania badań ginekologicznych. W pomieszczeniu znajdowali się wówczas jedynie pacjentka i lekarz.

Proceder miał odbywać się na przestrzeni dwóch lat, a poszkodowanych może być więcej. Śledczy apelują do kobiet, które również mogły być jego ofiarami, by zgłaszały się na policję lub do prokuratury.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Coraz mniej męskich ginekologów. Skąd ta zależność?

Ginekolog gwałcił pacjentki? Zastosowano areszt tymczasowy, ale podejrzany nie przyznaje się do winy

Za każde z zarzucanych przestępstw ginekologowi grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Z uwagi na grożącą podejrzanemu wysoką karę, a także obawę matactwa procesowego, sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania zabrzańskiego lekarza – na okres 3 miesięcy. Na poczet przyszłych kar i zadośćuczynienia dla ofiar zabezpieczono też jego mienie – dwa samochody i gotówkę o łącznej wartości 90 tysięcy złotych.

Sprawa ma charakter rozwojowy. Prokuratura i policja w dalszym ciągu prowadzą intensywne czynności mające na celu m.in. ustalenie, czy są kolejne pokrzywdzone.

Ginekolog nie przyznaje się do winy. Jak informuje prokuratura, złożył obszerne wyjaśnienia, w których sugeruje, że jego działania nie miały znamion czynów zabronionych.

Źródło: pk.gov.pl, rmf24.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Historia matki i córki z in vitro: Żeby w przestrzeń mówiąc, usłyszeć: Jestem człowiekiem.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

67-latka w ciąży bliźniaczej z in vitro. Fanaberia? Nie, sposób na uporanie się z traumą

Dziecko w ramionach mamy /Ilustracja do tekstu: 67-latka w ciąży bliźniaczej z in vitro
Fot.: Unsplash.com

Wielomiesięczne zmagania z procedurami, trudnymi emocjami i niemocą, a na końcu długo oczekiwana wiadomość o pomyślnym uzyskaniu ciąży – w dodatku bliźniaczej. Choć płody prawidłowo się rozwijają, a ciężarna z nadzieją oczekuje dnia ich narodzin, historii tej bardzo daleko do happy endu. Lekarze nie chcą podjąć się prowadzenia ciąży z uwagi na zaawansowany wiek pacjentki – kobieta ma bowiem 67 lat.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aby spełnić marzenie o ponownym macierzyństwie, 67-letnia Zhang Heng z Chin zainwestowała ok. 27 tys. dolarów na procedury wspomaganego rozrodu. Dzięki zabiegowi zapłodnienia pozaustrojowego, którego dokonano w Tajwanie, udało jej się uzyskać ciążę bliźniaczą. Dla kobiety to ogromna radość, ale… Zupełnie inne emocje fakt ten wywołał u lekarzy z Chin.

Chińscy medycy, do których 67-latka wybrała się kilka tygodni po powrocie z Tajwanu, zaznaczają, że w jej wieku ciąża istotnie zagraża zdrowiu i życiu. Z myślą o bezpieczeństwie pacjentki i dobru dziecka namawiają ją na terminację. Jak wyjaśniają, zagrożenie wynika nie tylko z dojrzałego wieku, ale także z nadciśnienia tętniczego, z którym zmaga się Chinka. Pacjentka nie zgadza się jednak na wykonanie tej procedury. Powód, który za tym stoi, łamie serce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ma dwie macice. Jej ciąża to przypadek jeden na 500 milionów!

67-latka w ciąży bliźniaczej z in vitro. Urodzi?

Jak opowiedziała dziennikowi „Korea Times” zrozpaczona kobieta, przed kilkoma laty tragicznie zmarł jej  34-letni syn, który był jej jedynym dzieckiem. Na więcej dzieci nie miała szans – do 2015 r. zabraniało tego chińskie prawo.

Początkowo ból po traumatycznej stracie próbowała ukoić przy pomocy farmakoterapii, ale leczenie nie dawało spodziewanych efektów. Postanowiła więc przekierować swoje uczucia macierzyńskie na kolejne dziecko. Wspólnie z mężem starała się o adopcję, ale nie udało im się przejść procedury kwalifikacyjnej.

Jedyną szansą pozostało samodzielne zajście w ciążę – co w jej wieku i stanie zdrowia było nie tylko wyzwaniem, ale też przeciwwskazaniem do skorzystania z metod wspomaganego rozrodu. Procedurę in vitro zgodziła się jednak przeprowadzić klinika w Tajwanie. Zabieg miał miejsce w czerwcu tego roku i okazał się skuteczny.

CZYTAJ TAKŻE: Zawalczą w sądzie o in vitro. Przez „niebezpieczny precedens”

Lekarze nie pomogą 67-letniej ciężarnej?

Po powrocie para udała się na wizytę kontrolną do jednego z gabinetów w Pekinie, ale pracujący tam ginekolog-położnik nie zgodził się na prowadzenie ciąży o tak wysokim ryzyku. Przekierował ciężarną do miejskiego szpitala – jednak i tam medycy odmówili pomocy w umożliwieniu 67-latce donoszenia ciąży. Rekomendują, by przerwała ciążę, gdyż w jej sytuacji stanowi ona poważne zagrożenie dla życia.

– Nikt o mnie zadbał, gdy straciłam jedyne dziecko, a teraz, gdy zdołałam pomóc sobie sama, po raz kolejny mnie blokują – mówiła Heng w rozmowie z mediami. – Nie jestem zamożna, ale mam możliwości, by zapewnić wsparcie swojemu dziecku. Wierzę też, że dożyję 85. roku życia, widziałabym więc, jak moje dziecko dorasta – dodała.

Pacjentka zapewniła jednocześnie, że w bliskiej rodzinie ma młodsze osoby, które z pewnością zajęłyby się dzieckiem po jej śmierci.

Argumentacja Chinki nie przekonuje Komisji ds. Zdrowia i Planowania Rodziny. Jej przedstawiciele zalecili szpitalom, by poinformowano ich, gdy Zhang Heng zgłosi się do którejś z placówek z prośbą o pomoc w donoszeniu ciąży.

Źródło: koreatimes.com

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Ten dziwak nigdy nie zostanie adoptowany”. Kobieta opowiada o hejcie na jej chorego syna

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dofinansowanie in vitro w Warszawie przyniosło im szczęście. Na świecie jest już szóstka dzieci

Program dofinansowania in vitro w Warszawie przyniósł rodzicom szczęście /Na zdjęciu: Rodzice całują uśmiechniętą małą dziewczynkę z różową kokardką
Fot.: J Carter /Pexels.com

Długo oczekiwany program dofinansowania in vitro w Warszawie przynosi spodziewane efekty – na świat przyszło już przynajmniej sześcioro dzieci, których rodzice skorzystali z dotowanej procedury. Zainteresowani warszawiacy, którzy bezskutecznie starają się o potomstwo, wciąż mogą kwalifikować się do programu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informacje o narodzinach pierwszych dzieci, które przyszły na świat w wyniku dofinansowanej procedury in vitro, podał zespół Kliniki INVICTA, jednego z realizatorów stołecznego programu.

– Z dumą przekazujemy wieści o szczęściu naszych pacjentów. Pierwsze dzieci, poczęte w wyniku realizacji programu dofinansowania in vitro w Warszawie, przyszły na świat w sierpniu. Jest wśród nich pięć dziewczynek, w tym dwie bliźniaczki, oraz jeden chłopiec. Wszystkie są zdrowe i otrzymały maksymalną liczbę punktów w skali Apgar. To nieopisana radość zarówno dla rodziców, jak i całego naszego zespołu – mówi Janusz Pałaszewski, ginekolog-położnik i ordynator w Klinice Leczenia Niepłodności INVICTA w Warszawie.

Przedstawiciele Kliniki dodają, że dzięki dofinansowaniu in vitro z budżetu miasta obecnie ponad 70 ich pacjentek jest w ciąży.

ZOBACZ TEŻ: Bezpłatne leczenie w Ośrodku Leczenia Niepłodności w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie

Dofinansowanie in vitro w Warszawie: kto może się zakwalifikować?

Program dofinansowania in vitro w Warszawie, działający pod nazwą „Stołeczna kampania na rzecz wspierania osób dotkniętych niepłodnością z wykorzystaniem metod zapłodnienia pozaustrojowego”, rozpoczął się w listopadzie 2017 r. i potrwa do końca 2019 r. Działania kierowane są do niepłodnych par z Warszawy (zarówno małżeństw, jak i par nieformalnych). Oboje pacjenci muszą pozytywnie przejść kwalifikację medyczną do zapłodnienia pozaustrojowego, a kobieta powinna być w wieku 25-40 lat.

– Program jest adresowany przede wszystkim do najbardziej potrzebującej grupy – ludzi, którzy od dłuższego czasu starają się o potomstwo i którym inne metody leczenia niż in vitro nie są w stanie pomóc. Zgłaszają się do nas głównie osoby młode, tuż po 30-tce, których dotychczasowe starania lub stan zdrowia nie pozwoliły na powiększenie rodziny – mówi dr Pałaszewski z Kliniki INVICTA.

Oferowane dofinansowanie wynosi do 5 tys. do każdej procedury in vitro. W ramach programu można skorzystać z maksymalnie trzech cykli.

CZYTAJ TAKŻE: Miał zastąpić dofinansowanie in vitro, okazał się fiaskiem. Nie tylko przez długie procedury

Program dofinansowania in vitro w Warszawie. Czas ma znaczenie

Choć zgłaszający się partnerzy mają już za sobą wielomiesięczne leczenie niepłodności, dla wielu z nich procedura in vitro była do tej pory niedostępna.

– Do programu przystąpiło wiele par, które odkładały leczenie ze względów finansowych. Tymczasem w leczeniu niepłodności czas ma niebagatelne znaczenie. Wsparcie oferowane przez samorząd pozwoliło pacjentom szybciej podjąć niezbędne działania medyczne. Właśnie jedna z tych par we wrześniu spodziewa się nowego członka rodziny – dodaje Sylwia Barczewska, kierownik Kliniki INVICTA w Warszawie.

Stołeczny program dofinansowania in vitro w Warszawie realizowany jest przez sześć specjalistycznych klinik zajmujących się leczeniem niepłodności: INVICTA, InviMed, FertiMedica,  nOvum oraz Bocian. Budżet programu, przewidziany na 24 miesiące, to ok. 10 mln złotych. Zgodnie z szacunkami magistratu, do 2019 roku z programu dofinansowania in vitro w Warszawie ma skorzystać 2,5 tys. par ze stolicy. W Klinice INVICTA, która dostała największy kontrakt (na 765 cykli zapłodnienia pozaustrojowego), zakwalifikowano już ponad 200 par.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dobry lekarz to skarb. Czy istnieją idealni specjaliści od leczenia niepłodności?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Gdy tracimy coś, co buduje nasz świat – STRATA i co dalej? [PODCAST]

Strata boli. Z niektórymi jest nam się łatwo pogodzić, inne przez wiele lat mogą wydawać się nie do przejścia. Niektórzy muszą stratę wypłakać, inni przeżywają ją po cichu. Większość z nas przechodzi jednak różne etapy żałoby – bo tak, niemalże każda strata wiąże się nierozerwalnie z żałobą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Każdy z nas coś w swoim życiu traci. Tracimy przyjaciół, tracimy rodzinę. Z niektórymi rozchodzą nam się drogi, rozdzielają nas kłótnie, czy też śmierć. Żałobę możemy przeżywać też po końcu pewnych etapów życia, np. po zakończeniu szkoły, studiów, przejściu na emeryturę. Pojawia się wtedy pytanie, co dalej? Na pewno musimy przejść swego rodzaju adaptację do nowych warunków. Jak zatem może wyglądać przeżywanie straty i jak możemy starać się sobie ten proces ułatwić? Bo tak, mamy w sobie taką zdolność.

W walce z niepłodnością tych strat może być bardzo wiele… Jedną z nich niewątpliwie może być poronienie, o którym tak szalenie trudno jest mówić. Często jest to temat tabu, zdarza się, że kobieta woli przeżywać je w samotności lub po porostu mówienie o tym jest zbyt trudne i bolesne. Jeszcze innym powodem może być wstyd i lęk przed oceną. Co będzie jeśli inni uznają, że to moja wina, że jestem słaba, że nie sprostałam? Pamiętaj, strata nie jest wstydem, nie jest słabością i masz pełne prawo czuć, że nie dajesz sobie z tym rady. Nie musisz być w tym jednak sama.

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo choć bardzo byśmy chcieli, od strat nie uciekniemy.

 

Zobacz też:

Nadzieja – w jakich barwach widzisz swoją przyszłość? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens?  – PODCAST psychologiczny

Bo to nie zawsze siniaki i krzyki – bierna agresja. Czy jest obecna w twoim życiu? – PODCAST psychologiczny

 Wszystkie nagrania znajdziesz też na YouTube:

 

„Emocje i myśli – co z tym wszystkim zrobić?” – warsztaty psychologiczne dla kobiet
ZAPISZ SIĘ NA BEZPŁATNE WARSZTATY:

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.