Przejdź do treści

Światowe gwiazdy adoptują dzieci – zestawienie, które wzrusza

adopcje gwiazd brad pitt

Mają sławę, pieniądze, urodę. Patrzą na nas z okładek kolorowych czasopism i dla wielu osób stanowią niedościgniony wzorzec stylu. Rzadko myślimy o nich w kontekście problemów, z którymi być może się borykają. Gwiazdy głównie zachwycają, media zaś wkładają wiele starań, by tak było.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Monitorując od czasu do czasu doniesienia prasy kolorowej na temat  adopcji dzieci przez kolejne zagraniczne gwiazdy, zastanawiam się często, czy to odruch serca, czy też zapanowała wśród gwiazd jakaś moda na adopcję? Wiele z nich ma swoje dzieci biologiczne, po co więc adopcja?

Przeglądając różne media doszedłem do wniosku, że zazwyczaj adopcje w środowisku gwiazd zachodnich biorą się z nadmiaru, a w Polsce – z niedoboru lub niemocy.

Jolie – Pitt

Hollywoodzkie gwiazdy gromadzą tak nieprzyzwoicie wielkie fortuny, że na pewnym etapie odczuwają naturalną potrzebę dzielenia się nią z innymi. Oczywiście chętnych do podziału byłoby sporo, ale nie można zapominać, że artyści to w większości ludzie bardzo wrażliwi, cechujący się zarazem bardzo silną konstrukcja psychiczną. Inaczej nie poradzili by sobie w branży. Nie budzi zatem mojego zdziwienia fakt, że adoptują dzieci z obszarów biedoty i krajów ogarniętych wojną lub reżimami – tam, gdzie dzieci potrzebują szczególnego wsparcia.

Najbardziej wiarygodną pod tym względem gwiazdą jest Angelina Jolie będąca w związku z Bradem Pittem. „Piękna ona piękny on” – chciałoby się rzec parafrazując tytuł piosenki Grażyny Łobaszewskiej i dodać – również wewnętrznie piękni.

Angelina i Pitt mają szóstkę dzieci – trójkę adoptowanych i trójkę biologicznych. Adopcyjne pochodzą z Kambodży (syn Madox), Etiopii (córka Zahara) i z Wietnamu (chłopiec Pax). Pomiędzy adopcjami Angelina urodziła córeczkę Shiloh i bliźnięta Knoxa i Vivienne. Rozważa też adopcję dziecka z Syrii. Jest mistrzynią łączenia kariery z niesieniem pomocy pokrzywdzonym. W jej przypadku adopcje wiązały się ze szczerą potrzebą pomocy pokrzywdzonym i naprawiania świata.

W działalność charytatywną Angelina zaangażowała się po pobycie w Kambodży. Od tamtej pory jest wyczulona na okropności tego świata; pojawia się w obozach uchodźców na całym świecie, występuje w obronie kobiet i dzieci pokrzywdzonych przez wojny, potępiła też bezczynność Rady Bezpieczeństwa ONZ wobec wojny domowej w Syrii :

„Bezczynność Rady budzi zdziwienie i wściekłość. To hańba, że nie zostało spełnione nawet podstawowe żądanie zapewnienia pełnego dostępu dla dostaw pomocy humanitarnej, a codziennie są popełniane bezkarnie zbrodnie na syryjskiej ludności” – nie kryła swego wzburzenia.

Kiedy dowiedziała się, że znajduje się w grupie kobiet zagrożonych nowotworem piersi, na który zmarła jej matka, podjęła decyzję, na którą niewiele kobiet się decyduje. Poddała się podwójnej mastektomii:

– „Moje dzieci potrzebują mnie bardziej, niż ja moich piersi” – powiedziała zdumionym dziennikarzom.

Angelina nie jest „wyluzowaną matką”. Daje dzieciom dużo miłości, ale też – trzyma je twardą ręką. Chce chronić potomstwo przed nieodpowiednimi treściami i złem tego świata. Aktorka zabroniła swoim dzieciom np. słuchania mocno rozerotyzowanych utworów Rihanny. Ale okazała się  także stanowcza wobec swojego męża. Kiedy zdarzyło się, że Brad na pokładzie samolotu był agresywny w stosunku do Madoxa, bez wahania wniosła pozew o rozwód. Angelina broni swojej gromadki jak lwica. Dla dobra dzieci jest w stanie wiele poświęcić – nawet męża będącego obiektem westchnień wielu kobiet. Rozstanie pary martwi nie tylko fanów, ale także wiele organizacji charytatywnych. Para aktorska miała bowiem niesłychaną zdolność przyciągania pieniędzy i powodowała, że ludzie naśladowali jej postępowanie. Ten efekt jest nazywany „efektem Jolie-Pitt”.

Madonna

Królowa światowego popu – Madonna zdecydowała się na pierwszą adopcję w 2006 roku, adoptując chłopca z Malawii – Davida. Nie poprzestała jednak na tym. W tym samym roku stworzyła organizację „Rasing Malawii”, która zajmuje się porzuconymi i biednymi sierotami z tego kraju. Trzy lata później piosenkarka adoptowała malawijską  dziewczynkę Mercy James. Proces adopcyjny nie obył się bez problemów. Rząd Malawii sprzeciwiał się adopcji. O prawo do opieki nad dziećmi artystka musiała walczyć przy pomocy prawników.

U progu bieżącego roku 59 letnia gwiazda znów adoptowała dzieci z Malawii – tym razem czteroletnie bliźniaczki. Magia gwiazdy nie zadziałała i choć Madonna przechodziła już dwukrotnie procedury adopcyjne, sąd Malawii zażądał dostarczenia szeregu dokumentów, w tym – dotyczących sytuacji lokalowej (sic!). Madonna była na to przygotowana i procedurę, która zazwyczaj trwa na Malawii 3-6 miesięcy, przeszła w 2 tygodnie. Ale na tym nie kończy się malawijska procedura. Urzędnik tego państwa przez najbliższy rok będzie podróżował do Stanów Zjednoczonych, żeby  kontrolować warunki w jakich żyją dziewczynki.

madonna adopcja

Madonna, Mercy i David (bigpicturesphoto.com / bigpicturesphoto.com)

 

Madonna ma też dwójkę dzieci biologicznych: 20 letnią córkę Lourdes Maria Ciccone Leon i 16letniego syna Rocco John Ritchie, który przyszedł na świat jako wcześniak  trzy tygodnie przed planowanym terminem (czego powodem było łożysko przodujące).

Woody Allen

Geniusz komedii – Woody Allen i jego muza, Mia Farrow, tworzyli udany dwunastoletni związek, w czasie którego Mia wychowywała jedenaścioro własnych i adoptowanych dzieci. Zanim urodził się jedyny biologiczny syn pary (dziś 32 letni) Satchel, Mia zaczęła starania o adopcję nowonarodzonej i porzuconej Dylan oraz maleńkiego Mossesa. Zajęta procedurami nie zwróciła uwagi na fakt, że Woody i jedna z jej adoptowanych córek Soon-Yi znacznie się do siebie zbliżyli.

woody

Dziewczyna została w dzieciństwie porzucona przez matkę – prostytutkę. Wychowywała się w sierocińcu. Mia adoptowała ją jeszcze zanim związała się z reżyserem, kiedy Soon-YI była siedmiolatką. Dziewczynka od początku miała problemy z przystosowaniem się do życia w wielodzietnej rodzinie, przejawiała gwałtowny charakter, a kiedy Mia związała się z Woody Allenem, odnosiła się do niego z niechęcią. To się zmieniło, kiedy Soon-Yi zdradziła Allenowi, że chciałaby zostać modelką, a ten okazał zainteresowanie i zorganizował sesję fotograficzną.

Miesiąc po adoptowaniu Dylan i Mossesa, Farrow znalazła w mieszkaniu Allena roznegliżowane zdjęcia Soon-Yi.  Było pewne, że córkę łączy romans z jej partnerem. Para się rozstała, ale ze względu na sprawy zawodowe i wspólne dzieci, utrzymywała kontakty.

Oliwy do ognia dolało podejrzenie, że Woody molestował inną – 7 letnią córkę. Atmosfera medialna wokół reżysera zawrzała. Ostatecznie sąd uwolnił Allena od zarzutów, ale reżyser mocno stracił na reputacji, co paradoksalnie przełożyło się na lepszą sprzedaż jego filmów.

 

24 grudnia 1997 r. Woody Allen i Soon-Yi wzięli cichy ślub w Wenecji 24.12.1997 r. i obecnie  para wychowuje dwie córki. Jednakże ten związek nigdy nie zyskał akceptacji biologicznego syna Woody’ego, Satchela, który obecnie nazywa się Ronan Farrow. W wywiadzie dla magazynu „Life” 25-letni dziś Ronan nie krył dezaprobaty dla zachowania Allena:

Jest moim ojcem, ale poślubił moją siostrę, jest więc moim szwagrem. Przekroczył wszystkie moralne granice. Nie mógłbym utrzymywać kontaktów z ojcem i jednocześnie zachować swoje poglądy moralne. Wychowywałem się ze wszystkimi adoptowanymi dziećmi Mii, oni są moją rodziną. Stwierdzenie, że Soon-Yi nie była moją siostrą jest zniewagą dla pozostałych adoptowanych dzieci”.

Elton John

Legenda muzyki pop „cywilny” związek partnerski zawarł ze swoim wieloletnim partnerem Davidem Furnishem w 2005 r. w  Wielkiej Brytanii. Od początku wiedzieli, że chcą mieć dziecko. Brytyjskie prawo im to umożliwiło i w grudniu 2010 roku panowie zostali rodzicami – adoptowali dziecko urodzone przez surogatkę. Partner Eltona został wpisany do aktu urodzenia w rubryce „matka”. Chłopczyk otrzymał imię Zachary, a partnerzy promienieli radością.  Dwa lata później szczęśliwi rodzice myśleli już o rodzeństwie dla swego jedynaka:

„Ciężko być jedynakiem – stwierdził w jednym z wywiadów Elton John – Chcę, żeby miał rodzeństwo, które będzie go wspierać. Podjęliśmy już kroki w tym kierunku”.

23 stycznia 2013 roku Fakt 24.pl donosił już, że 66letni wokalista wystąpił na okładce magazynu „Hallo” już w towarzystwie swojego partnera, dwuletniego syna i nowo-narodzonego Elijaha.

john

Początkowo rozważano adopcję, ale ostatecznie chłopca urodziła ta sama surogatka, która urodziła Zacharego. Chłopcy noszą dwuczłonowe nazwisko  Furnish-John po obu tatusiach a oni sami – jak twierdzi przyjaciel rodziny – znaleźli w sobie nowe pokłady miłości.

Ricky Martin

Kiedy w marcu 2010 roku latynoski super gwiazdor Ricky Martin dokonał coming outu wyznając, że jest gejem, rzesze fanek osuszały policzki tygodniami. Gibki, przystojny, niezwykle sympatyczny idol o płomiennym spojrzeniu i perlistym uśmiechu przestał być dla nich osiągalny. Zupełnie inaczej, co oczywiste, zareagowali geje na całym świecie.

ricky martin

Martin przyznał się do swojej orientacji, kiedy na świecie  pojawili się jego dwaj synowie – bliźniacy urodzeni przez surogatkę, którą była kuzynka piosenkarza.

„ -To jest właśnie to, czego potrzebuję szczególnie teraz, gdy jestem ojcem dwóch pięknych chłopców, którzy są pełni światła, z ich perspektywy uczę się nowych rzeczy codziennie.” – wyznał piosenkarz w specjalnym oświadczeniu.

Ricky wspierał w amerykańskich mediach akcję informującą o adopcji i sam zaczął o niej myśleć – chciał, żeby jego synowie mieli siostrzyczkę. Wszystko wskazuje jednak na to, że uwielbiany Ricky będzie samotnym ojcem. W styczniu 2014 roku rozstał się ze swoim partnerem, ekonomista, Carlosem Gonzalezem Abellą.

W świecie amerykańskiego show biznesu  na adopcje zdecydowały się również  m.in.: Niocol Kidman i Tom Cruise, Sharon Stone, Michelle Pfeiffer, Meg Ryan i Sandra Bulock.

 

 

Artur Pastuszko

Aktor, Dyrektor Generalny i Artystyczny at Open Europe Art. Artur Pastuszko - Platforma Artystyczna. Student 5 roku dziennikarstwa na Uniwersytecie SWPS

Moje dziecko urodziło się innym rodzicom, czyli bajki o adopcji. Niezwykły piknik dla dorosłych i dzieci

Dwójka kilkuletnich dzieci podczas wspólnej zabawy w plenerze /Ilustracja do tekstu: Piknik z bajką adopcyjną
Fot.: Bess Hamiliti /Pixabay.com

Wspólne czytanie autorskich bajek o adopcji, loteria z ciekawymi nagrodami, liczne atrakcje dla dzieci i dorosłych oraz informacje o działalności placówki adopcyjnej – to wszystko i znacznie więcej czeka na gości „Pikniku z bajką adopcyjną”. Jak co roku organizacją tego wydarzenia zajmą się rodziny adopcyjne we współpracy z Ośrodkiem Adopcyjnym TPD. Sprawdź, czemu warto wziąć udział w tym spotkaniu!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas tegorocznej edycji „Pikniku z bajką adopcyjną” dzieci i ich opiekunowie zyskają okazję do wesołej zabawy. W programie atrakcji znajdą się m.in. takie aktywności, jak pisanie chińskich znaków, przejażdżka konna na terenie ośrodka i zwiedzanie minizoo.

Najmłodsi będą mogli także wykonać zabawne zdjęcia w fotobudce oraz skorzystać z „dmuchańców”, trampoliny i „sensorycznych butelek”. Zaplanowano także strzelanie z mongolskiego łuku, występ zespołu mongolskiego oraz wykład na temat medycyny chińskiej i mongolskiej, który zainteresuje dorosłych.

CZYTAJ TEŻ: Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

„Piknik z bajką adopcyjną”: autorskie bajki, loteria z pewną wygraną i garść informacji o adopcji

Z kolei główne punkty „Pikniku z bajką adopcyjną” to czytanie bajek napisanych przez gości oraz loteria fantowa „Każdy los wygrywa”. Uwzględni ona losowanie nagrody głównej i aukcją przekazanych prac (m.in. od Małgorzaty „Vangoha” Żek, Toyoty-Radość oraz Andrzeja Mleczki).

Ponadto podczas spotkania ustawione zostanie stoisko informacyjno-konsultacyjne Ośrodka Adopcyjnego TPD, dzięki któremu będzie można poznać bliżej działalność placówki. Przewidziano także konsultacje psychologiczne i pedagogiczne, które zaoferują przedstawiciele Pracowni Kielczyk.

Goście wydarzenia mogą liczyć też napoje i przekąski, w tym wyroby własne uczestników pikniku.

– Jak co roku, zabieramy ze sobą koce, uśmiech, radość i wewnętrzne słoneczko – apelują organizatorzy. – Kolejne atrakcje uzależnione są od Państwa pomysłowości. Zapraszamy także chętnych do zgłaszania się do czytania swoich bajek! – dodają.

„Piknik z bajką adopcyjną” odbędzie się 8 września br. (sobota) w godz. 11.00-15.00 na terenie NRZOZ Helenów, przy ul. Hafciarskiej 80/86 w Warszawie. Osoby, które chciałyby wesprzeć finansowo organizację wydarzenia lub zaoferować fanty na loterie, proszone są o kontakt z ośrodkiem.

Więcej informacji tutaj.

POLECAMY TAKŻE: Emocje i myśli: co z tym wszystkim zrobić? Przyjdź na warsztaty psychologiczne dla kobiet

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zaświadczenie o niepłodności w ośrodkach adopcyjnych. Dokument nie/wymagany?

zaświadczenie o niepłodności w ośrodkach adopcyjnych
fot. Pixabay

Procedury adopcyjne są sformalizowane i szczegółowo opisane w przepisach prawnych. Jednak każdy ośrodek adopcyjny przyjmuje często własną praktykę kwalifikacji na rodziców adopcyjnych, m.in. dotyczącą zaświadczeń o zaprzestaniu leczenia niepłodności. a co w sytuacji, gdy ktoś się nie leczył?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czytelniczki często piszą nam o Ośrodkach Adopcyjnych, które oczekują wyżej wspomnianego oświadczenia. Dla wielu z nich jest to trudny do spełniania wymóg (swoje doświadczenia w tej kwestii szczerze opisała Iza z krótki blog w CHBR z 08/2015.

Tekst Izy i polemika Magdaleny Modlibowskiej na www.chbr.pl, w tekście pt. Zjeść ciastko i mieć ciastko). Do naszej redakcji ostatnio wpłynął e-mail od czytelniczki, w którym opisuje ona swój kontakt z ośrodkiem adopcyjnym.

Zobacz także: Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

„Poczułam się głęboko urażona i dotknięta”

Szanowni Państwo

dzisiaj odbyliśmy wizytę wraz z mężem w jednym z ośrodków adopcyjnych. Było to drugie spotkanie. Na stronie ośrodka opisane są wymagane dokumenty. Wszystkie je skompletowaliśmy i przynieśliśmy. Jednak pani w ośrodku powiedziała, że musimy donieść także zaświadczenie o płodności/bezpłodności i że jest to wymagane. Mamy wykonać bardzo dużo badań. Jednak nasz ogólny stan zdrowia został oceniony przez lekarzy rodzinnych na bardzo dobry.

Chcemy adoptować dziecko nie dlatego, że nie możemy mieć własnych, tylko dlatego, że chcemy dziecko adopcyjne traktować jak własne, otoczyć je miłością i opieką. Wiem, że dokumenty dotyczące niepłodności nie są wymagane wedle prawa i ustawy. Tym samym poczułam się głęboko urażona i dotknięta, ponieważ uważam, że jest to fatalne potraktowanie dwójki osób, które mają dobre, szczere chęci i są kochającym się małżeństwem.

Chciałabym dowiedzieć się, gdzie jest przepis mówiący o takich wymaganych dokumentach? Uważam, że jest to nierówne traktowanie, które może nawet uwłaczać godności człowieka. Dodam, że choruję na chorobę, która uniemożliwia mi współżycie, zajście w ciążę oraz poród. Jest to choroba częściowo o podłożu psychicznym. tym samym badania są dla mnie niemożliwe do wykonania.

Co więcej, nie mogę powiedzieć o tym, że cierpię na tę chorobę, ponieważ boję się, że zostanę odrzucona przez problemy psychiczne, a choroba jest wstydliwa. Dziś dotarło do mnie, że nigdy nie będę miała dzieci: ani adoptowanych, ani biologicznych, mimo że choroba ta nie przeszkadza w adopcji.  Bardzo proszę o jakiekolwiek konstruktywne informacje: gdzie się zgłosić, do kogo, czy są ośrodki, które tego nie wymagają.  z wyrazami szacunku,

Czytelniczka (imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Zobacz także: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Zaświadczenie o niepłodności w ośrodkach adopcyjnych. Dokument wymagany?

Po kontakcie z autorką wiadomości postanowiliśmy dowiedzieć się, w których ośrodkach wymagany jest dokument potwierdzający leczenie niepłodności. Udało nam się skontaktować z czterema instytucjami na terenie województwa małopolskiego.

– Każdy ośrodek ma swoje wewnętrzne prawa i ma do tego prawo [do wymagania zaświadczenia nt. leczenia niepłodności– red.]. Oczywiście w granicach rozsądku, jednak my nie jesteśmy od oceniania innych – usłyszeliśmy ze strony Ośrodka Adopcyjnego PRO FAMILIA. Jak nas zapewniono, w tej placówce dokument o leczeniu niepłodności nie jest wymagany.

Podobnie sytuacja przedstawia się w Ośrodku Adopcyjnym Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.

– Dokument dotyczący leczenia niepłodności nie jest wymagany. Nie jest to wymóg formalny. Wymagane jest zaświadczenie od lekarza pierwszego kontaktu o ogólnym stanie zdrowia, o czym można przeczytać na naszej stronie internetowej – usłyszeliśmy.

Zobacz także: 7 rzeczy, których nie wiesz o adopcji

Tylko zaświadczenie lekarskie?

Zgodnie z zapewnieniami takiego dokumentu nie wymaga również kierownictwo Ośrodka Adopcyjnego Dzieło Pomocy Dzieciom. W ogólnym zaświadczeniu od lekarza musi widnieć jedynie adnotacja mówiąca o braku przeciwwskazań do opieki nad dzieckiem.

Jak udało nam się dowiedzieć, takiego dokumentu nie wymaga od kandydatów również Małopolski Ośrodek Adopcyjny. – Na stronie Małopolskiego Ośrodka Adopcyjnego jest wykaz wszystkich niezbędnych dokumentów, które rodzina musi złożyć w celu rozpoczęcia procedury. Są tam też wymogi formalne, jakie kandydat musi spełnić. Potrzebujemy jedynie zaświadczenia lekarskiego, w którym wypisany jest brak przeciwwskazań do opieki nad dzieckiem w ramach rodziny adopcyjnej – poinformowano nas.

Okazuje się więc, że osobiste doświadczenia nie zawsze pasują do oficjalnych zapewnień ośrodków. Warto więc przy wyborze ośrodka poszukać opinii innych rodziców, którzy przechodzili kwalifikację w danym OA.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

Procedury adopcyjne w Polsce /Na zdjęciu: tata trzyma małego chłopca na rękach, obok mama - trzyma dziecko za rękę
Fot.: Jonathan Daniels /Unsplash.com

Procedury w polskich ośrodkach adopcyjnych trwają średnio dwa lata. Nie każdy kandydat na rodzica może liczyć na ich pomyślny finał. Problemem jest zbyt mała liczba dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, ale też liczne trudności proceduralne i brak jednolitych kryteriów kwalifikacyjnych, które byłyby stosowane we wszystkich placówkach. A to stwarza ogromne pole do nadużyć.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Procedury adopcyjne prowadzone są w Polsce przez ośrodki publiczne i niepubliczne. Kandydaci na rodziców mają możliwość samodzielnego wyboru placówki, w której będą ubiegać się o adopcję dziecka. Niestety, ośrodków, do których można się udać, jest niewiele. Po reformie, która weszła w życie w 2012 r., ich liczba spadła o ponad 30 proc. Na cały kraj mamy obecnie ok. 65 placówek adopcyjnych, ale nie rozkładają się one równomiernie na poszczególne województwa. Najwięcej znajduje się w Śląskiem (10) i Mazowieckiem (9), najmniej – w Podkarpackiem i Świętokrzyskiem (po 1).

Procedury adopcyjne w Polsce. Różne ośrodki, różne kryteria

Zgodnie z alarmującymi danymi Najwyższej Izby Kontroli, od czasu zmiany regulacji prawnych nikt kompleksowo nie badał, jak zreformowany system adopcyjny sprawdza się w praktyce. Pierwszy raport dotyczący realizacji zadań przez ośrodki zajmujące się adopcją powstał dopiero w sierpniu br. Opracowano go na podstawie kontroli NIK, którą zostało objętych 15 ośrodków adopcyjnych (¼ wszystkich działających w Polsce), w tym trzy zajmujące się adopcją zagraniczną.

Co wykazały te analizy? NIK zwrócił uwagę m.in. na to, że w przepisach regulujących procedury adopcyjne nie zawarto jednolitych kryteriów, które byłyby tożsame dla wszystkich ośrodków. To sprawia, że praktyki znacząco różnią się pomiędzy jednostkami – ich przedstawiciele nierzadko kierują się bowiem własnymi regułami. Te zaś często wykraczają poza wymogi ustawowe. Dotyczy to m.in. dokumentacji medycznej, opinii wskazanych podmiotów czy uznawalności szkoleń.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Aaaby poznać swoje korzenie… Jak w Polsce wyglądają poszukiwania biologicznej rodziny?

Opinia pana, wójta i plebana. Ponadustawowe wymagania ośrodków adopcyjnych

Z raportu NIK wynika, że część ośrodków adopcyjnych żądało, by kandydaci na rodziców przedstawili zaświadczenia o stanie zdrowia. W niektórych placówkach wymagano przedłożenia zaświadczeń lekarskich dotyczących przyczyn bezdzietności czy zdrowia psychicznego, a także dokumentów z poradni leczenia uzależnień. W kilku ośrodkach kandydaci, którzy mają za sobą nieudane małżeństwo, musieli przedstawić dane z wyroków rozwodowych.

Jeszcze więcej kuriozalnych wymogów stawiano kandydatom na rodziców adopcyjnych w ośrodkach katolickich. W dwóch skontrolowanych placówkach niezbędne było okazanie opinii parafii oraz świadectwa ślubu kościelnego. Trzy inne miały dodatkowe preferencje co do wieku potencjalnych rodziców i różnicy wiekowej pomiędzy nimi a dzieckiem.

Co więcej, we wszystkich podmiotach, które skontrolowano, weryfikacją kandydatów na rodziców zajmowały się komisje złożone wyłącznie z pracowników danego ośrodka adopcyjnego. Nie opracowano przy tym procedur odwoławczych, które pozwalałyby na ponowną ocenę niekorzystnych rozstrzygnięć wobec starających się o dziecko. Z tego powodu nikt nie odwołał się od opinii komisji kwalifikacyjnych ani nie złożył skargi na ich działalność.

NIK zauważa, że takie praktyki prowadzą do braku transparentności działania placówek adopcyjnych.

– Chociaż ich pracownicy mają w ręku ogromne kompetencje podczas całej procedury adopcyjnej, to nie istnieją metody ograniczające ich dowolność i uznaniowość w podejmowaniu decyzji – podkreśla Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

ZOBACZ TEŻ: Rozmowa z psychologiem – co nas czeka w ośrodku adopcyjnym?

Niejasne procedury, a nawet korupcja. Na to skarżą się kandydaci na rodziców adopcyjnych

Na niejasności i przeszkody proceduralne wskazują także wyniki anonimowej ankiety przeprowadzonej pośród zainteresowanych adopcją dziecka. Wielu respondentów zwróciło uwagę, że w jednych ośrodkach adopcyjnych ważny był staż małżeński, a w innych nie brano go wcale pod uwagę. W różnych placówkach różnie rozpatrywano także kwestię adopcji przez osoby samotne.

Dodatkowym problemem okazała się kwestia tak podstawowa, jak dostęp do informacji.

– Kandydaci na rodziców często nie wiedzą np., ile osób oczekuje na adopcję, ile w danym momencie dzieci zgłoszono ani nawet ile adopcji ośrodek już przeprowadził – dodaje prezes NIK.

Co dziesiąty ankietowany twierdził ponadto, że istotną przeszkodą była znaczna odległość do najbliższego ośrodka adopcyjnego. Tylko o połowę mniej badanych spotkało się z poważnymi nieprawidłowościami w pracy placówek: w zakresie naruszenia poufności postępowań (4%), a nawet o charakterze korupcyjnym (5%).

CZYTAJ TAKŻE: Sandra Bullock opowiada o adopcji. Jej historia zainspirowała inne kobiety

Procedury adopcyjne w Polsce. Chętnych więcej niż dzieci z uregulowaną sytuacją prawną

W skontrolowanych ośrodkach niemal wszystkie zakwalifikowane do adopcji dzieci (98 proc.) znalazły w badanym okresie nowych rodziców. Zdaniem NIK, wynika to przede wszystkim z faktu, że liczba potencjalnych rodziców znacznie przewyższa liczbę dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, która umożliwia skierowanie ich do adopcji. W ostatnich latach spadają jednak wskaźniki adopcji zagranicznych. Kwalifikację do nich uzyskało w 2015 r. 326 dzieci, rok później – 309, a w pierwszej połowie 2017 r. – zaledwie 75.

Jednocześnie przedstawiciele Izby zauważyli, że niewiele dzieci opuszcza pieczę zastępczą, czyli domy dziecka i rodziny zastępcze. Od 2015 r. do pierwszego półrocza 2017 r. tylko 6 tys. dzieci z ok. 75  tys. umieszczonych w pieczy zastępczej uzyskało kwalifikację do adopcji. W opinii NIK problemem są przedłużające się postępowania sądowe i niewystarczające działania powiatów na rzecz wyprowadzania dzieci z pieczy zastępczej.


Na podstawie przeprowadzonej kontroli sporządzono łącznie 75 zaleceń dla 11 z 15 analizowanych ośrodków adopcyjnych. Pełny raport dostępny jest na stronie NIK [plik PDF].

Źródło: nik.gov.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.