Przejdź do treści

Świąteczna depresja

świąteczna depresja
fot. Fotolia

Witamy Nowym Rok hucznie i radośnie. Z nadzieją patrzymy na kolejne miesiące, robimy plany, obiecujemy sobie dokonać wielu ważnych zmian. Niesieni świątecznymi spotkaniami z rodziną, wysyłanymi i otrzymywanymi życzeniami i ciepłym słowem, zaczynamy kolejny rok. Potem jednak następuje bardzo trudny dla wielu czas. Wyraźnie widać to gabinetach psychoterapeutycznych, kiedy okazuje się, że pacjentów jest znacznie więcej niż zwykle.

Problemy, z którymi ludzie przychodzą, są niezmiennie te same, tylko ich natężenie na początku roku wydaje się być nieco silniejsze. Smutek, rozczarowanie, poczucie krzywdy, samotność – to stałe bolączki. Dlaczego jednak stają się szczególnie dotkliwe po okresie świąt i Nowego Roku? Dlaczego tak zasmuca i przygnębia nas okres, który zwykle spędzamy z najbliższymi ludźmi?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Powodów może być wiele i w znacznym stopniu mogą być zależne tak od indywidualnych predyspozycji danej osoby, jak i jej realnej życiowej sytuacji.

Niekoniecznie przecież „bliscy” są rzeczywiście bliscy i święta mogą to boleśnie uświadamiać.

Dla wielu ludzi okres świąteczno-noworoczny jest trudny właśnie dlatego, że konfrontuje ich z rzeczywistością. Przygotowują się do wspólnych świąt w nadziei, że staną się one czasem wspólnoty, radości i miłości. Przez cały rok może być różnie, ale przecież w Wigilię nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem. Czas cudów.
Tylko że ten cud w prawdziwym życiu nie nadchodzi. Dzieje się coś wręcz odwrotnego – to, co dotąd żyło w ukryciu, chowane przez wszystkich członków rodziny za parawanem milczenia i kolektywnego udawania, że jest dobrze, podczas Świąt wybija ze szczególną siłą.

Matki, z którymi dzieci rozmawiają w ciągu roku relatywnie rzadko i które same niekoniecznie mają ochotę na kontakt z dziećmi, wkładają gigantyczny wysiłek, żeby przygotować rodzinne Święta. I są niezmiennie co roku zdziwione, że dzieci zostały tylko chwilę, nie doceniając ich wysiłku i starań.

Rzeczywiście, zwykle nie ma wątpliwości, że w przygotowanie Świąt osoby zaangażowane wkładają wiele wysiłku. Wydaje się jednak, że fizyczne spotkanie ujawnia pustkę, brak więzi pomiędzy członkami rodziny. A bez więzi nie ma bliskości i głębokich relacji. Nie da się ich niczym zastąpić. Nie da się ich też szybko zbudować. Jeśli przez cały rok w rodzinie było kiepsko, nie ma powodu spodziewać się świątecznego cudu.

Zobacz także: Bez cudu pod choinką – niepłodność i święta

Zderzenie z rzeczywistością

Jednym z powodów ponoworocznego spadku nastroju jest więc brutalna, choć nieunikniona konfrontacja z rzeczywistością. Reakcji na ten stan rzeczy może być kilka. Im głębszy problem w rodzinie, tym mniejsza ochota, by się z nim zmierzyć. Również mniejsza świadomość trudności i tym silniejsze przekonanie, że to „inni” są odpowiedzialni za stan rzeczy.

Skoro więc wini się kogoś innego, dość łatwo pozostać w poczuciu krzywdy i niezrozumienia lub próbować zmienić członków rodziny. W praktyce wiąże się to z chęcią wycofania się z życia rodzinnego. Ponieważ winimy konkretnych ludzi, nietrudno też dojść do wniosku, że jeśli tylko ograniczymy kontakt z nimi, wszystko się zmieni.

Zobacz także: Czy masz wpływ na rozwój swojej depresji?

Zimowa depresja

Zima jako taka jest trudnym czasem dla wielu osób. Krótkie dni i brak słońca często bywają katalizatorem uczuć depresyjnych lub depresji sezonowej. Mogłoby się więc wydawać, że źródło tych dolegliwości jest środowiskowe – wraz z odejściem zimy mija depresja. Trudno wówczas zauważyć, czy wydarzyło się coś, co do depresji doprowadziło, zwłaszcza jeśli smutek pojawia się regularnie w tym samym czasie.
Tak właśnie było w przypadku pewnego pacjenta, który zgłosił się na terapię właśnie zimą w stanie ostrej depresji. Nie miał wrażenia, że przepisane leki pomagały, ale mimo wszystko postanowił je brać. Czuł się lepiej podczas słonecznych dni i natychmiast po powrocie chmurnej i wietrznej aury stawał się ponownie przygnębiony. Człowiek ten był przekonany, że jego nastrój jest odzwierciedleniem pogody; zawsze było mu bliżej do długich, słonecznych dni, podczas których czuł, że żyje pełnią życia. Wywiad ujawnił jednak, że kilka miesięcy wcześniej pacjent padł ofiarą oszustwa ze strony dwóch znajomych. Nie mógł nic zrobić, żeby naprawić sytuację, nie mógł zmienić tego, że został nadużyty. Nie zareagował jednak na to wydarzenie od razu, stało się to dopiero kilka miesięcy później, zimą właśnie.
Wyjaśnienie, dlaczego reakcja nadeszła po pewnym czasie jest dość skomplikowane, ale wiadomo, że lato pozwalało mu skupić się na wielu czynnościach, być bardziej aktywnym, czemu również sprzyjała aura na zewnątrz. Zima pozbawiła go tych możliwości.
Leki natomiast, choć nie pomagały, symbolicznie stawały się bronią wobec dwóch oszustów, na zasadzie: „Będę brał leki, ponieważ to daje mi poczucie, że niszczę tych, którzy mnie skrzywdzili”. Wydaje się, że ponoworoczna chandra, tak powszechna w zachodnich kulturach, może właśnie być taką odroczoną reakcją na wcześniejsze wydarzenia.

Podczas Świąt spotykamy się z najbliższymi, ale też nieuchronnie porównujemy siebie, swoje dzieci, osiągnięcia zawodowe z tym, jak wiedzie się innym. Bilans często wychodzi nieciekawy. Może więc to dobry moment, żeby przyjrzeć się swojemu życiu, oczekiwaniom i pragnieniom. Droga do punktu, w którym chciałoby się znaleźć niekoniecznie jest prosta, ale może chociaż uda się znaleźć jej początek i podjąć tej podróży.

———————————————–
Katarzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności.

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie: www.psychoterapia-mj.pl

Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.