fbpx
Przejdź do treści

Świat o niepłodności, czyli nie wszędzie jest tak samo

Niepłodność na świecie

Niepłodność uważana jest za chorobę cywilizacyjną. Może dotknąć każdego, bez względu na wiek, rasę, kraj pochodzenia. Ból niepłodności pozostaje taki sam, ale poziom empatii już niekoniecznie.

Piękne, opalone ciała. Długie nogi, umięśnione torsy, rząd równych, białych zębów ułożonych w onieśmielający uśmiech, gęste włosy. Zbilansowana dieta, niski współczynnik BMI, aktywne życie, dochodowa praca, piękne mieszkanie, zagraniczne wakacje, szczęśliwe małżeństwo, śliczne dziecko i pies. Współczesny świat kolorowych gazet i wszechwiedzącego Internetu stworzył nam ideał piękna i zawsze spełnionych marzeń, któremu trudno sprostać. Kanon piękna zmienia się w zależności od czasu i szerokości geograficznej. Trudno za nim nadążyć.

Wstyd bycia niedoskonałym

Być grubą, zadłużoną czy bezrobotną jest po prostu niemiło, bo głupio się przyznać przed znajomymi, rodziną czy nawet samą sobą, że coś nie wychodzi. Frustrujące jest bycie niedoskonałym. Stawka wstydu i frustracji jest wyższa, gdy w grze jest nie powierzchowność, ale coś, co społeczeństwo od zawsze uznaje za imperatyw. Założenie szczęśliwej rodziny dla większości osób jest największym marzeniem. Rodzina, czyli podstawowa komórka społeczna, istniejąca od najdawniejszych czasów. Już pierwsze cywilizacje opierały swoje istnienie właśnie na rodzinie. Nic więc dziwnego, że niemożność zbudowania swojej budzi pewien niepokój. „Niepłodność zawsze była doświadczeniem wstydliwym, izolującym i izolowanym. Aktualnie dominujący klimat wokół nowoczesnych metod leczenia może jedynie pogłębiać w pacjentach poczucie nieadekwatności, gorszości i niechcianej wyjątkowości” – tłumaczy psycholog, Katarzyna Mirecka.

Amerykański sen

Podobnie jak na przestrzeni dziejów i kontynentów zmienia się kanon piękna, ewoluuje również podejście do niepłodności, która, owszem, nigdy nie stanie się powodem do dumy, ale coraz łatwiej jest o niej mówić. Niepłodność jest trudnym tematem nie tylko ze względu na przekreślone marzenia i poczucie niepełności, ale również ze względu na kontrowersje wokół leczenia. Stany Zjednoczone, które dla wielu mienią się kolebką wolności, przeszły już przez największą burzę, ale dylematy wciąż wracają.

Ameryka dyskusje dotyczące dylematów moralnych związanych z metodą in vitro przerobiła już ponad dwie dekady temu. Obecnie w USA ten rodzaj zapłodnienia stosowany jest powszechnie, a na każde sto urodzeń jedno jest wynikiem rozrodu wspomaganego.

Ale Stany Zjednoczone to nie tylko prężnie działające kliniki in vitro, to właśnie stamtąd pochodzi naprotechnologia, której twórcą jest Amerykanin, Thomas W. Hilgers. „Myślę, że osoby niepłodne w USA mają trochę łatwiej. Niepłodność jednak wciąż jest wstydliwym i stygmatyzującym tematem tabu. In vitro jest kontrowersyjne, zwłaszcza że ludzie uważają, że polega to na wyjęciu zarodka z ciała i włożeniu go tam z powrotem. Zresztą jest całe mnóstwo kontrowersji dotyczących leczenia niepłodności” – tłumaczy dr Amy C. Lossie, genetyk oraz Prezes Beautiful You MRKH Foundation. Być może to pluralizm metod i możliwość wyboru sprawiają, że sama niepłodność staje się mniej wstydliwa, choć nie mniej aktualna. W Stanach dotyka ok. 14% par.

Otwarty Izrael

Izrael kojarzy się z krajem religijnym i zamkniętym. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. In vitro jest normalnym zabiegiem, z którego może skorzystać każdy – małżeństwa, pary heteroseksualne, pary homoseksualne, a także samotne kobiety, a za wszystko zapłaci państwo. Jednym ograniczeniem jest liczba… już urodzonych dzieci. Liczba prób refundowanych zabiegów jest dowolna aż do urodzenia trójki dzieci.

Niewykorzystane zarodki trafiają do adopcji prenatalnej, badań naukowych lub, co w Polsce byłoby nie do pomyślenia, do zniszczenia. Tak liberalne podejście do medycyny wspomaganego rozrodu sprawia, że problem niepłodności również powszednieje, staje się bardziej człowieczy i mniej wstydliwy.

„Niepłodność to bardzo, bardzo gorący temat. W Izraelu wiele osób ma problemy z płodnością, a każdy chce mieć własne dziecko, dużo dzieci – mówi Micky Lavin-Pell, terapeutka i coach pochodząca z Izraela. Izraelski rząd nie oszczędza na leczeniu niepłodności, a izraelskie społeczeństwo mówi o problemie chętnie, spokojnie i z rozwagą. – Oczywiście niektórzy są bardziej otwarci w mówieniu o niepłodności niż inni. Szczęśliwie rząd inwestuje bardzo dużo pieniędzy w leczenie niepłodności, ponieważ politycy zdają sobie sprawę, że obywatele chcą mieć własne dzieci. IVF nie jest tu uważane za kontrowersyjne, każdy je popiera” – przekonuje Lavin-Pell.

Więcej o niepłodności w USA tutaj a w Izraelu tutaj

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.