Przejdź do treści

Sukces programu in vitro w Szczecinie. Na 25 pacjentek 10 jest w ciąży, kolejne cztery czekają na potwierdzenie

Są pierwsze ciąże ze szczecińskiego programu in vitro. "Rodzice mogli już usłyszeć bicie serca" – fot. 123rf

Szczecin uchwalił program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2019-2021 pod koniec zeszłego roku. Miejski program już zaczął przynosić efekty – pierwsze dzieci urodzą się w styczniu!

Program na dobre ruszył wiosną tego roku. W ramach miejskiego dofinansowania dla szczecinian zabiegi realizują dwa ośrodki – VitroLive ze Szczecina i Invicta z Gdańska.

Dofinansowanie w programie to kwota do 5 tys. zł na cykl. Maksymalne prawo refundacyjne przysługuje na dwa cykle leczenia. Zaplanowano, że w ciągu tych trzech lat będzie mogło skorzystać z niego 100 par.

Pierwsze dzieci z programu urodzą się wkrótce

Tylko w szczecińskim Centrum Ginekologii i Leczenia Niepłodności VitroLive, w ramach miejskiego programu dofinansowania, procedurą zapłodnienia pozaustrojowego objęto już 47 par.

– Spośród 25 pacjentek, u których przeniesiono zarodek do jamy macicy, 10 jest w ciąży klinicznej, tzn. że przyszli rodzice mogli już usłyszeć bicie serca zarodka. Pierwsze dziecko planowo ma urodzić się na początku stycznia. Cztery pary czekają na wyniki testu ciążowego – informuje profesor Rafał Kurzawa z Centrum Ginekologii i Leczenia Niepłodności Vitrolive.

Prof. Kurzawa dodaje, że rozradowane pacjentki piszą do niego SMS-y z informacją, że są w ciąży, nawet o szóstej rano.

– Kobieta promienieje, kwitnie, zmienia się tak, jakby ktoś w Photoshopie podkreślił jej kolory – opowiada profesor Kurzawa

Źródło: bip.um.szczecin.pl; szczecin.wyborcza.pl

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Alina Windyga-Łapińska

Redaktorka portalu Chcemy Być Rodzicami. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać.