fbpx
Przejdź do treści

Stymulacja hormonalna – wszystko, co trzeba o niej wiedzieć!

stymulacja hormonalna
Fot – 123rf.com

Jednym z etapów procedury in vitro, z którym wiąże się wiele pytań i wątpliwości, jest stymulacja hormonalna. Jest to standardowe działanie w trakcie leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Na czym dokładnie polega i jakie preparaty są w tym czasie podawane kobietom? Na te i inne pytania odpowiada dr Robert Gizler – ginekolog-położnik, dyrektor medyczny Kliniki InviMed we Wrocławiu.

Jaka jest rola stymulacji hormonalnej w procedurze in vitro?

Dr Robert Gizler: Nie każda komórka jajowa kobiety jest prawidłowa i zdolna do zapłodnienia, co jest całkowicie fizjologicznym stanem – nie każda zapłodni się tak, jak należy i nie każdy zarodek będzie się rozwijał. Na ogół z 10 oocytów w procedurze IVF zapłodni się 7-8, a z tego będziemy mieli 3-4 prawidłowo wyglądające i rozwijające się zarodki, które będzie można zakwalifikować do transferu i zamrożenia. Po podaniu takich zarodków, ciążę osiągniemy w około 30-40%. Łatwo zatem wnioskować, że potencjalnie im więcej komórek jajowych uda nam się uzyskać, tym mamy większe szanse na ciążę. Temu właśnie służy stymulacja hormonalna jajników – pozwala w jednym cyklu uzyskać więcej niż jeden pęcherzyk dominujący i pobrać większą ilość dojrzałych oocytów. Oczywiście nie należy przesadzić w drugą stronę, gdyż nadmierna stymulacja może skończyć się wymknięciem się procesu spod kontroli i zagrożeniem dla zdrowia pacjentki.

Jakich zatem preparatów – leków – używa się do stymulacji hormonalnej?

Stosujemy zasadniczo dwie grupy leków, które są odpowiednikami naturalnych gonadotropowych hormonów przysadkowych – głównie FSH (hormonu folikulotropowego, odpowiedzialnego za pobudzenie pęcherzyków jajnikowych do wzrostu). Są to leki tworzone syntetycznie, na drodze bioinżynierii albo hormony naturalne, pozyskiwane z moczu kobiet w procesie bardzo dokładnej ekstrakcji i oczyszczania. Dodatkowo stosuje się leki blokujące częściowo przysadkę mózgową, zapobiegające przedwczesnemu pęknięciu pęcherzyków. Czasami dodatkowo podaje się też drugi hormon przysadkowy – LH.

Często pojawia się w tym kontekście także pytanie o krótki i długi protokół – ile trwają i czym się od siebie różnią?

Zasadniczo różnią się… długością. W protokole długim zastrzyki z leków hamujących przysadkę mózgową włączane są na 2-3 tygodnie przed właściwą stymulacją. Zaś w protokołach krótkich, leki hamujące podawane są równolegle z gonadotropinami (FSH, FSH+LH). W związku z tym, czas podawania zastrzyków w protokole krótkim to 9 do 13 dni, a w długim 20-28 dni.

Czy są specyficzne wskazania, które predysponują pacjentkę do konkretnego protokołu?

Niezależnie od rodzaju protokołu i zastosowanych leków, skuteczność poszczególnych metod jest podobna. Staramy się indywidualizować leczenie i dobierać je dla każdej pacjentki oddzielnie, zależnie od jej weku, stanu jajników, przebiegu ewentualnych poprzednich stymulacji, przyczyny niepłodności i wyników badań laboratoryjnych. Głównym czynnikiem, którym kierujemy się obecnie, jest kryterium bezpieczeństwa zastosowanego leczenia i minimalizacja obciążenia dla pacjentki.

Od czego zatem zależy przepisanie przez lekarza takich a nie innych preparatów?

Decyduje tu bardzo wiele szczegółów, o których wspomniałem wcześniej. Z jednej strony decyzja o doborze określonego leku jest wypadkową całego obrazu klinicznego choroby. Z drugiej, oczywiście, minimalizacją kosztów samego leczenia. W części przypadków o rodzaju zastosowanego leku może decydować jego stopień refundacji lub preferencje pacjentki co do sposobu jego podawania (dostępne są leki w wielorazowych wstrzykiwaczach lub w postaci klasycznych zastrzyków podskórnych)

Nieraz pacjentki porównują między sobą leki, które przepisali im różni lekarze – czy takie porównywanie ma sens?

Nie, zupełnie nie ma to sensu. Jak wspomniałem, liczne badania kliniczne dowodzą, że nie istnieją statystycznie istotne różnice w skuteczności końcowej (mierzonej ilością urodzeń) pomiędzy prawidłowo zastosowanymi lekami. Podkreślmy też po raz kolejny – ich dobór podlega całkowitej indywidualizacji, w zależności od stanu zdrowia każdej pacjentki i jest wypadkową między chęcią uzyskania optymalnego efektu stymulacji, a jej bezpieczeństwem.

A czy istnieją sytuacje, w których stymulacja hormonalna jest zatrzymywana?

Zasadniczo dwie sytuacje – obie skrajne – mogą skłonić lekarza do przerwania procesu stymulacji hormonalnej. Pierwsza, kiedy jajniki nie odpowiadają na podawane leki, co dzieje się na ogół w sytuacji skrajnie niskiej rezerwy jajnikowej i braku prawidłowych pęcherzyków w jajnikach. Druga sytuacja jest przeciwna – kiedy pomimo minimalnych dawek leków, reaguje zbyt duża ilość pęcherzyków i znacznie wzrasta ryzyko tzw. hyperstymulacji. Jest to stan, kiedy proces przestaje podlegać jakiejkolwiek kontroli i może potencjalnie zagrażać zdrowiu pacjentki. Niekiedy też losowe zdarzenia, czy błędy w podawaniu leków, zakłócają prawidłowy przebieg procesu – pamiętajmy, że nawet drobne odstępstwa od zaplanowanego protokołu stymulacji mogą całkowicie zniweczyć efekt końcowy. W takiej sytuacji lepiej przerwać i rozpocząć całe działania od początku.

Przejdźmy zatem do etapu punkcji – czy po jej wykonaniu pacjentka przyjmuje jakieś hormony, które mają za zadanie wyciszyć jajniki, lub też przygotować ją do transferu zarodka?

Punkcja sama w sobie stanowi główny mechanizm wyciszający jajniki i analog naturalnej owulacji, przygotowującej macicę do implantacji zarodka. Jednak ze względu na duże wahania poziomów naturalnych hormonów, przed transferem pacjentka zaczyna przyjmować preparaty progesteronu jajnikowego (naturalne i syntetyczne). Umożliwiają one prawidłowe zagnieżdżenie zarodka i minimalizują ryzyko poronienia. Pacjentka jest więc zabezpieczona lekami i monitorowana w trakcie trwania całej procedury stymulacji.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Ekspert

dr Robert Gizler

Specjalista ginekolog-położnik, dyrektor medyczny. Doktor Robert Gizler to jeden z najlepszych specjalistów z zakresu leczenia niepłodności w naszym kraju. Świetny ginekolog i lider zespołu lekarskiego – dyrektor medyczny InviMed Wrocław.

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.