Przejdź do treści

„Staraczki”, nie oglądajcie tego filmu! Na co nie wolno ci iść do kina?

Fot. fotolia

Jeśli starasz się o dziecko, lub jesteś po poronieniu, albo w ciąży, błagam Cię nie idź na ten film do kina – apeluje jedna z kobiet na grupie osób starających się o zajście w ciążę w mediach społecznościowych.

Dlaczego kobietom starającym się o dziecko odradza się oglądanie tego filmu?

Po premierze filmu Botoks w Internecie zawrzało od kontrowersyjnych komentarzy. „Staraczki” (czyt. osoby starające się o zajście w ciążę – przyp. red) w swojej grupie dyskutują, co dobrego zrobił ten film, a dlaczego nie warto oglądać niektórych scen.

Botoks – recenzja „staraczek”

Zapytaliśmy o to jedną z nich Ewę Miterę, członkinię grupy na facebooku „In vitro – marzenia i oczekiwania”, która otwarcie mówi o swoim problemie z niepłodnością. Ona sama opisała w specjalnym poście swoje wrażenia z filmu Botoks.

„Dziewczyny wczoraj byłam w kinie na filmie „Botoks”. Film bardzo mną wstrząsnął. Pokazuje trochę rzeczywistość służby zdrowia i firm farmaceutycznych. Dużo wątków dotyczyło tematu związanego z niepłodnością. Pewne sceny mnie bardzo poruszyły i wzruszyły – aborcja, poród, scena z oddawaniem nasienia. Było w nim również na temat suplementacji wspomagającej płodność opartej na nieprawdziwych danych naukowych”

Na scenie z oddaniem nasienia krzyknęłam na całe kino

Film – zdaniem Ewy – pokazał, jak na osobach niepłodnych można zarobić. Było w nim też in vitro.
– Bardzo wstrząsnęła mną scena o aborcji, porodzie i śmierci, ale i ta, gdzie bohaterka oddała swoje komórki za granicę – opowiada Ewa Mitera. – A scena, gdzie było pokazane oddanie nasienia, oburzyła mnie. Jeszcze bardziej reakcja publiczności.

Ludzie się śmiali a ja wrzasnęłam na całe kino: co w tym śmiesznego?! Film dla mnie przerażający,  ale prawdziwy. Wielokrotnie płakałam…

Czy zachęciła by pani, albo poleciła film, skoro poruszone zostało tyle ważnych kwestii dotyczących osób walczących z niepłodnością w dość bezceremonialny sposób?


Raczej bym zachęciła, mimo iż sceny są przerażające, ale z drugiej strony demaskują i pokazują bardzo bolesne kwestie. Na przykład to, jak instytucje medyczne zarabiają pieniądze na parach walczących z niepłodnością, które mają niezbyt dużą wiedzę na ten temat – mówi Pani Ewa. – Czasem warto otworzyć oczy. Czy obejrzałabym go po raz drugi? Nie wiem. Przytłoczyło mnie to wszystko. To chyba nie na moją wrażliwość. Sceny z aborcją masakra… płakałam i byłam w szoku. To ta słynna scena, w której płód ląduje w naczyniu i pielęgniarka wynosi go i pozostawia. Przypomniało mi się wtedy, że to scena oparta na faktach; o tej historii było głośna burza medialna w Polsce.

Inne opinie o filmie Botoks na grupie „staraczek”:

„Odradzam wszystkim „staraczkom”. Dużo prawdy, ale sceny drastyczne. Wyszłam i długo ryczałam.”

„Film w sposób drastyczny pokazuje, jak kliniki na nas żerują. Taka jest prawda. Żerują na nas – ludziach, którzy pragną mieć dziecko. Za wszystko trzeba płacić. Kolejne wizyty, badania i ciągle kasa, kasa, kasa. Ja jestem pracownikiem służby zdrowia. Na samym początku mojej walki o zajście w ciążę, myślałam że da się uzyskać pomoc z NFZ, szybko jednak musiałam zweryfikować swoje myślenie.”

„Byłam na filmie. Jestem po stracie i film dobił mnie totalnie.”

„Oglądałam Botoks. Moja siostra ma problem, by zajść w ciąże i kategorycznie zabroniłam jej iść na niego do kina”.

„Dobry film, który pokazuje prawdziwą ciemną stronę etyki lekarskiej, firm farmaceutycznych itd.”
„Jestem w ciąży i po tym, co przeczytałam na temat tego filmu na pewno się nie wybiorę”

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Najnowsze artykuły