Przejdź do treści

Sprzedali mieszkanie i firmę, by mieć 25 000 £ na in vitro! Dziś są rodzicami dwójki maluchów – pieniądze szczęścia nie dają?

pieniądze na in vitro
Fot. pexels.com

Pragnienie powiększenia rodziny – niezależnie od tego, czy ma się już dzieci, czy jeszcze w ogóle nie – potrafi być tak wielkie, że niektórzy przyszli rodzice są w stanie postawić na szali swoje bezpieczeństwo finansowe, stabilność, dobrobyt. Zdaje się, że u 36-letniej Gemmy nie pojawił się w tym kontekście żaden znak zapytania. Wraz z partnerem sprzedali mieszkanie i firmę – dzięki temu zdobyli 25 000 £, które pozwoliły im wykonać zabiegi in vitro i zapewnić 4-letniemu synkowi rodzeństwo.

Zarówno Gemma, jak i jej partner John, dorastali w towarzystwie rodzeństwa i o takim też marzyli dla swojego syna. Droga do tego okazała się być jednak znacznie trudniejsza, niż początkowo przypuszczali.

Łącznie walka z trudnościami związanymi z płodnością zajęła im niemal dekadę, ponieważ już starania o Kayle’a trwały około pięć lat. Od jego narodzin wiedzieli jednak, że chcą mieć jeszcze kolejne dziecko – niestety, naturalnie sukces nie przychodził. Na in vitro zdecydowali się w zeszłym roku, kiedy to doświadczyli drugiej już ciąży pozamacicznej. Koniec końców lekarze musieli usunąć jajowody Gemmy, co całkowicie przekreśliło szanse pary na inny sposób poczęcia dziecka.

Priorytet? Rodzina!

Nigdy tak naprawdę nie wiedziałam, jak dużą chciałabym mieć rodzinę, byłam jednak zdecydowanie przekonana, że pragnę więcej niż jednego dziecka – słowa Gemmy cytuje dailymail. Kobieta silnie o to walczyła i jak mówi: „Byłam zdeterminowana, by dać Kayle’owi rodzeństwo”.

Pierwsza próba IVF niestety okazała się nieudana, co nie pozostało bez echa. Gemma poczuła jakby straciła dziecko… Nie chciała jednak dawać tak szybko za wygraną, chociaż sił było coraz mniej: – W trakcie drugiej próby in vitro, powiedzieliśmy sobie z John’ym, że jeśli ta zawiedzie, poddamy się jeszcze tylko jednej – opowiada. Na szczęście tym razem okazało się, że para powita na świecie swoją córeczkę Lilly!

Brat na medal!

Kayle faktycznie zdaje się idealnie spełniać w roli starszego brata. – Gdy tylko przyszedł do szpitala zobaczyć Lilly po raz pierwszy, natychmiast poprosił o to, by móc ją potrzymać. Widok tej chwili sprawił, że wszystkie zastrzyki i cierpienia były tego warte – opowiada Gemma, która jest teraz mamą na pełen etat. W ogóle nie żałuje w związku z tym faktu, że musiała sprzedać firmę i mieszkanie. Co więcej, dodaje, że pomimo dużego obciążenia finansowego, „nie zatrzymałaby się, dopóki nie miałaby drugiego dziecka”.

Niewątpliwie są to odważne słowa, które zapewne nie w każdym przypadku byłyby „najzdrowszym” sposobem myślenia – czasami warto jednak odpuścić – ale ważne, że sukces nastąpił. Lilly to cudowna mała dziewczynka, która skradła serce nie tylko swojego braciszka!

Pieniądze na in vitro – niby nie są ważne, a jak dużo dają…

Doświadczenie Gemmy i Johna pokazuje, jak wiele trzeba czasami poświęcić, by móc zrealizować swoje marzenia o dużej rodzinie. Fakt, silnym argumentem jest to, że pieniądze same w sobie szczęścia nie dają i w zestawieniu z nowym życiem są absolutnie niewiele warte. Niestety czasami potrafią przesądzić o tym, czy w ogóle jakakolwiek szansa walki o to nowe życie jest.

Uśredniając cenniki różnych klinik zajmujących się leczeniem niepłodności, możemy przyjąć, że koszt zapłodnienia pozaustrojowego w Polsce to wydatek rzędu ok. 10–12 tys. zł. A nie zawsze udaje się za pierwszym razem” – pisaliśmy w naszym portalu. Tym bardziej warto więc wspierać i śledzić programy dofinansowujące leczenie niepłodności. Jeden z nich będzie w najbliższym czasie realizowany na Mazowszu – oby z jak największą skutecznością! [WIĘCEJ TUTAJ]

Źródło: dailymail

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.