Przejdź do treści

Sposób na niepłodność? Po prostu wyluzuj!

Psycholog Niepłodność może być bardzo osamatniającym uczuciem

To, z czym w życiu szczególnie trudno sobie poradzić, to kiedy nie układa się ono tak, jakby się chciało. Przecież każdy z nas ma jakieś plany, oczekiwania i wyobrażania. Pewne sprawy mają się zdarzyć; są oczywiste i nie poddajemy ich w wątpliwość. Tak właśnie jest z rodzicielstwem. Na wiele lat przed podjęciem ostatecznej decyzji, wiemy, czy chcemy mieć dzieci. Diagnoza niepłodności jest więc jednym z największych wyzwań, przed jakimi stają dorosłe osoby. Może stać się źródłem głębokiego kryzysu, z którego wychodzi się bardzo długo.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pomimo tego, jak złożona i emocjonalnie obciążająca jest niepłodność, nie mówimy o niej, nie szukamy profesjonalnej pomocy, nie rozmawiamy z bliskimi, czasami milczymy przed mężem czy żoną.

Ludzie, którzy nie zawahaliby się zwrócić do lekarza czy terapeuty, gdyby cierpieli z powodu każdej innej przypadłości medycznej, zamykają się w sobie, kiedy dowiadują się, że cierpią z powodu niepłodności.

Przestają być widoczni, tak jak nie widać ich niepłodności. Pomaga to wzmacniać fantazję, że być może diagnoza niepłodności jest błędna. Uczucia stają się coraz bardziej intensywne, coraz mniejsza jest nad nimi kontrola, aż osiągają rozmiar kryzysu.

Nie tylko niepłodna para nie radzi sobie z trudnościami; jej bliscy i otoczenie również. Stąd biorą się, tak zwane dobre rady, z których najbardziej popularne to „wyluzuj”, „wyjedź na wakacje”, „nie myśl za dużo, zajmij myśli czymś innym”. Jedziemy, więc na weekend, urlop, wakacje.

Robimy remont mieszkania, zaczynamy kurs zawodowy, co z jednej strony jest rozwojowe, z drugiej jednak ma odwrócić myśli od zmartwienia. Działanie dość nieskuteczne, bo przecież nie można do końca zapomnieć. Myśli i uczucia ciągle wracają i w mniej lub bardziej wyraźny sposób wpływają na rzeczywistość.

Osoby zmagające się z niepłodnością wiedzą zbyt dobrze, jak frustrujące i obciążające są tego typu sugestie.

Czy więc rzeczywiście jedynie człowiek „wyluzowany” to człowiek płodny? I co jest pomocne w radzeniu sobie z niepłodnością? Kto i czego najbardziej korzysta, kiedy zmaga się ze zbyt długim staraniem o dziecko? A może rzeczywiście lepiej nie roztrząsać tematu i skupić się na działaniu?

Korzyści z milczenia?

Osoby pojawiające się w gabinecie terapeutycznym mówią przede wszystkim o leczeniu – opisują procedury, które przeszli, lekarzy, których odwiedzili, leki, które brali. Jest to opis traumy i przewlekłego stresu, którego doświadczają. Mówienie o tym przynosi im natychmiastową ulgę. Jednocześnie mają dużą trudność w mówieniu o tym, jak to jest nie móc mieć dzieci. Bardzo często w fantazjach pojawia się obawa, że zostaną uznani za szalonych, nienormalnych, czy (i to jest chyba najtrudniejsze) niegotowi na dzieci. Obawiają się, że ujawnienie uczuć, nazwanie i omówienie ich otworzy tamę, która dotąd z trudem, ale jednak trzymała ich w ryzach. A potem emocje się wyleją i nie będzie można już ich opanować. Depresja czy lęk wydają się nie do zniesienia.

Milczenie pozwala się zapomnieć. Pomaga utrzymać fantazję, że wszystko jest w porządku. I co ważniejsze – nawet jeśli nie jest w porządku, utrzymuje fasadę samodzielności. Niestety, korzyści z milczenia są tylko pozorne. 

Im dłużej, tym trudniej

Nie jest to jednoznaczne, ale wiele wskazuje na to, że niepłodność przeżywana bywa inaczej w zależności od stopnia jej zaawansowania i podjętych działań. Najtrudniejszy moment pojawia się po nieudanym in vitro. Czasem dopiero wtedy pojawia się kryzys, ale badania pokazują też, że już na etapie przygotowań do IVF kobiety doświadczają silniejszych uczuć depresyjnych niż ich zdrowe odpowiedniczki. A im dalej w leczeniu, tym trudniej. Kolejne porażki pogłębiają depresję i obniżają samoocenę.

Dodatkowo, niektóre badania sugerują, że samopoczucie może wpływać na skuteczność leczenia. Większość potwierdza, że obniżony nastrój obniża szanse na powodzenie w leczeniu.[1]

Co pomaga, a co niekoniecznie

Wydaje się więc jasne, że skoro trudności psychologiczne mają wpływ na przebieg i wynik leczenia niepłodności, odpowiednie wsparcie jest niezbędne. Znowu, odwołując się do badań, wyraźnie widać, że uczestnictwo w terapii indywidualnej lub grupie wsparcia przynosi pacjentom wymierne korzyści, takie jak redukcja lęku, napięcia, objawów depresyjnych oraz złości.

Badania z 2000 roku pokazały, że 55% kobiet korzystających z terapii kognitywno-behawioralnej osiągało ciążę, w porównaniu z 54% kobiet uczestniczących w grupie wsparcia. Natomiast spośród kobiet reprezentujących grupę kontrolną, a więc nie korzystających z żadnej formy wsparcia psychologicznego, zaledwie 20% zaszło w ciążę.

Niepłodność prowadzi do granic rozpaczy. Konfrontuje z cierpieniem, którego się nie spodziewamy, z uczuciami, o które się nie podejrzewamy. Osoba doświadczająca niepłodności potrzebuje więc kogoś, kto nie będzie się bał pójść z nią w te miejsca, kto wytrzyma ciemność, smutek, zwątpienie, złość, zazdrość, kto nie oceni. Czasami jest to bliska osoba, a czasami musi to być profesjonalista. To jednak ważne, żeby dać sobie prawo do tej wyprawy i nie wyruszać w nią samotnie. Nie jest to konieczne.

[1] https://womensmentalhealth.org/specialty-clinics/infertility-and-mental-health/?doing_wp_cron=1478645065.5602040290832519531250

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami