Przejdź do treści

Skuteczność mrożonego nasienia

Mrożone nasienie pobrane metodą biopsji z jąder mężczyzn, u których stwierdzono brak plemników w spermie jest tak samo skuteczne w zapłodnieniu in vitro jak korzystanie ze świeżej spermy – wynika z badań naukowców z Washington University School of Medicine w St. Louis.

To dobra wiadomość dla mężczyzn, którzy nie mają plemników w spermie z powodów genetycznych, przebytej choroby nowotworowej lub niewydolności jąder. Biopsja, która zazwyczaj wykonywana jest w warunkach ambulatoryjnych, polega na uzyskiwaniu tkanki z jąder, które są badane pod kątem plemników. Jeżeli zostaną znalezione od razu, wykorzystuje się je w procedurze ICSI lub mrozi do wykorzystania w przyszłości. W przypadku mężczyzn z ciężką niepłodnością biopsja jąder często jest wystarczającą metodą do uzyskania plemników, które można wykorzystać w procedurze zwanej ICSI. To rodzaj procedury in vitro, polegający na wprowadzeniu plemnika bezpośrednio do cytoplazmy komórki jajowej. Wskazaniem do zastosowania tej techniki są zwykle nieprawidłowe wyniki badania nasienia, niedające pewności zapłodnienia nawet w warunkach in vitro. Stosuje się ją również wtedy, gdy wykonywane w przeszłości próby zapłodnienia pozaustrojowego kończyły się niepowodzeniem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ICSI pojedynczy plemnik jest wstrzykiwany do jajeczek chirurgicznie pobranych z jajników kobiety. Zapłodnioną komórkę jajową lub embrion przenosi się następnie do macicy kobiety. „Wygoda i łatwość tej metody sprawiają, że korzystanie z zamrożonych plemników i zastosowanie ich w ICSI jest równie korzystne jak użycie świeżej spermy” – uważa Kenan Omurtag, adiunkt położnictwa i ginekologii Oddziału Endokrynologii Rozrodu i Niepłodności w Washington University School of Medicine.

Gdy chcemy skorzystać ze świeżych plemników, biopsja, podczas której pobiera się nasienie, musi być wykonana w tym samym dniu lub najwyżej dzień przed tym, kiedy są pobierane jajeczka kobiety, a to może nie być wygodne dla pary. Dzięki zamrożeniu plemników zwiększa się szanse na powodzenie procedury in vitro. Jeśli biopsja wykaże obecność plemników w świeżej spermie, można skorzystać z nich, a zamrożone zachować na inną okazję lub wykorzystać je, kiedy możliwe będzie pobranie jajeczek od kobiety.

W ramach ostatnich badań naukowcy przeanalizowali dane z lat 1995-2009 z Centrum Medycyny Rozrodu i Niepłodności Washington University. 136 mężczyzn miało biopsję jąder, by można było przeprowadzić ICSI. W 84 proc. przypadków wykorzystano zamrożone plemniki, a w pozostałych 16 proc. – świeże. Nie odnotowano istotnych statystycznie różnic. Urolodzy wykonywali biopsję jąder w trzech różnych miejscach: na sali operacyjnej w sąsiedztwie laboratorium in vitro, na sali operacyjnej w innym budynku oddalonym niecały kilometr od laboratorium oraz w warunkach ambulatoryjnych w centrum operacyjnym oddalonym od laboratorium o 25 kilometrów. Maksymalny czas dostarczenia materiału wynosił mniej niż 30 minut. Nie wykazano statystycznie istotnej różnicy między wynikami w zależności od miejsca pobrania nasienia.

„Mężczyźni bez plemników w spermie mają teraz więcej możliwości, aby mieć własne dzieci” – powiedział prof. Randall Odem, specjalista położnictwa i ginekologii, współautor badania. „To badanie pokazuje, że zamrożone nasienie pobrane metodą biopsji u większości pacjentów jest tak samo skuteczne w osiągnięciu najważniejszego celu, czyli ciąży”.

Odkrycie opublikowano w internetowym magazynie PLoS One.

 

 

Jej córeczka nie miała szans. Donosiła ciążę… by organy dziecka mogły uratować życie innych

Foto: Facebook Rylei Arcadia: An Unexpected Journey

Krysta i Derek spodziewali się córeczki. Do 18-ego tygodnia ciąży wszystko było w porządku. Niedługo potem pojawiła się jednak diagnoza – bezmózgowie. Śmiertelna choroba, która wiadomo było, że zabierze im dziecko, zanim jeszcze pojawiło się na świecie. Rodzice postanowili jednak donosić ciążę i zaplanowali Rylei piękne, wartościowe życie. Miała „dać innym dzieciom drugą szansę”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bezmózgowie – łac. anencephalia – to rzadka choroba, w skutek której dzieci przychodzą na świat bez, lub ze szczątkowo rozwiniętym mózgowiem. Nieraz rodzą się już martwe, czasami przeżywają kilka godzin, rzadziej kilka dni. Rylei lekarze zwiastowali nie więcej niż pół godziny. „To było niezwykle wstrząsające. Wiedza, że poprzednio poroniliśmy i z tą ciążą też mamy komplikacje, łamała serce. Trudno było to przyjąć” – słowa Krysty cytuje „people.com”.

Jakie pojawiły się rozwiązania? Lekarze widzieli dwa: zakończenie ciąży, albo donoszenie jej do końca i przekazanie organów dziecka do przeszczepu. „Uznaliśmy, że nawet jeśli nie uda nam się zabrać naszej córki do domu, to żadna matka nie będzie musiała przechodzi przez to, co my” – mówi mama Rylei. Tak, postanowiła ją urodzić. Dziewczynka przyszła na świat w Wigilię, gdy Krysta była w ciąży 40 tygodni i 2 dni.

Zobacz też: Żyła tylko 96 minut, ale miała zdążyć pomóc innym dzieciom. Finał tej historii łamie serce

Siła uczuć

Rodzice momentalnie otoczyli swoje dziecko ogromną miłością: „To było najbardziej wypełniające mnie uczucie miłości, jakie kiedykolwiek czułam w życiu” – opowiada mama. Być może to właśnie siła tych emocji pozwoliła dziewczynce być na świecie cały tydzień, co w przypadku jej choroby niemalże się nie zdarza. Malutka umarła w Sylwestra. I o ile przez 7 dni swojego życia w ogóle nie płakała, to w ostatnich momentach, chcąc złapać więcej tlenu, rzeczywiście załkała: “To tak jakby walczyła, by dać nam więcej czasu. To było niesamowite” – opisuje Krysta

Zastawki serca Rylei uratowały życie dwójce innych dzieci, a jej płucami zajęli się badacze. Mama dziewczynki podkreśla, że świadomość tego, iż dzięki jej córeczce żyje dwójka innych dzieci, pomaga jej w tym tragicznym czasie. Pomaga też kontakt i poznawanie historii innych ludzi, którzy byli w podobnej sytuacji.

 

Sprawa życia i śmierci

Niezwykle trudno jest w ogóle wyobrazić sobie, z jakim ciężarem muszą mierzyć się rodzice dowiadujący się, że ich dziecko nie ma przed sobą życia. Decyzje podejmowane w tym czasie są wręcz ponadludzkie, a podobne musieli podjąć rodzice małej Avy-Joy. „U dziecka zdiagnozowano agenezję nerek, która charakteryzuje się brakiem obu nerek. Dodatkowo – z powodu niedostatecznej ilości płynu owodniowego – deformacji uległy płuca kształtującego się płodu. Takie wady prowadzą zwykle do obumarcia płodu w łonie matki lub śmierci dziecka tuż po porodzie” – opisywaliśmy jej historię w naszym portalu.

Malutka żyła 96 minut i chociaż taki był plan, to niestety nie udało się jej pomóc innym dzieciom. Okazało się, że ważyła o 55 gram za mało, by jej narządy mogły być przeznaczone do transplantacji. Jednak historia jej i jej rodziców stała się częścią „kampanii na rzecz poprawy opieki szpitalnej dla rodziców, którzy spodziewają się dziecka z wadą letalną”. To niesamowite jak wiele ważnych rzeczy mogą zrobić tak małe istoty!

Zobacz też: Najmłodszy dawca organów

Źródło historii: „people.com”

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

„To się nie zdarza” – projekt fotograficzny o raku szyjki macicy

Autobiograficzny projekt polskiej fotografki w przejmujący sposób porusza temat raka szyjki macicy. Seria kilkunastu zdjęć jest zapisem fragmentu życia Agnieszki Szuścik – od diagnozy, przez operację, do fizycznej i mentalnej rekonwalescencji. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badajcie się!

A jeśli masz raka szyjki macicy? – pyta artystka Agnieszka Szuścik i zaprasza nas do swojego świata, który zachwiał się w posadach po diagnozie. Autobiograficzny projekt “To się nie zdarza” to seria kilkunastu fotografii, która opowiada o tym, co działo się w życiu artystki od momentu, kiedy dowiedziała się o chorobie do teraz. Silne, emocjonalne zdjęcia są jednocześnie pamiętnikiem autorki, formą autoterapii i rodzajem przestrogi. Agnieszka Szuścik apeluje do innych kobiet: badajcie się, róbcie regularnie cytologię, to może uratować Wam życie! Podkreśla, że badanie cytologiczne, które pozwala wykryć stan przednowotworowy trwa kilka minut i wystarczy wykonywać je raz do roku. Przyznaje się, że zachorowała, dlatego, że to zaniedbała. W wystąpieniu na TEDx (video powyżej) Agnieszka Szuścik mówi do nas: nie bądźcie takie głupie!

Projekt “To się nie zdarza” zobaczysz tutaj.

Rak szyjki macicy – uleczalność

Raka szyjki macicy diagnozuje się w Polsce u 3000 kobiet rocznie, na świecie dotyczy 1,5 miliona kobiet. Wcześnie zdiagnozowany rak szyjki macicy, kiedy znajduje się w fazie przedinwazyjnej, ma bardzo dobre rokowania i daje duże szanse na całkowite wyleczenie. Niestety choroba rozwija się najczęściej bezobjawowo, w związku z czym wykrywana jest w zaawansowanym stadium, kiedy rokowania są o wiele gorsze. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Poddawanie się regularnym badaniom cytologicznym pozwala na wczesne wykrycie nowotworu i podjęcie skutecznej terapii.

Badanie cytologiczne pozwala wykryć obecność wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV), który może prowadzić do rozwoju raka szyjki macicy.

Bezpłatne badania cytologiczne

W Polsce kobiety w przedziale wiekowym 25-59 lat mogą wykonać bezpłatne badania cytologiczne w ramach Populacyjnego Programu Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy. Program przewiduje bezpłatne badanie bez skierowania raz na 3 lata. Ze skierowaniem od ginekologa bezpłatną cytologię można wykonywać częściej.

Rak szyjki macicy

https://www.agaszuscik.com/

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Emoji w kształcie czerwonej kropelki – miesiączka przestaje być tabu?

Czerwona kropelka - #PeriodEmoji pojawi się w mediach społecznościowych w marcu 2019. To znak, że społeczna normalizacja miesiączki nabiera tempa.
#PeriodEmoji pojawi się w marcu 2019 – fot.Plan International

Czerwona kropelka – #PeriodEmoji pojawi się w mediach społecznościowych w marcu 2019. To znak, że społeczna normalizacja miesiączki nabiera tempa.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pamiętam, że dwadzieścia lat temu, kiedy ja i moje koleżanki z klasy zaczynałyśmy miesiączkować, o okresie mówiło się szeptem, tak, żeby nie usłyszał tego nikt dorosły, ani żaden chłopak. Wstydziłyśmy się, ukrywałyśmy podpaski głęboko w plecakach, bałyśmy się zgłosić niedyspozycję na lekcji WFu.

Miesiączka była przedmiotem żartów ze strony chłopców i samych dziewczyn. Uwagi w rodzaju “babka od polaka dziś nie w humorze, pewnie ma okres” były na porządku dziennym.

Okres to wciąż tabu?

Zobacz też: Powstała gra oswajająca dziewczynki z pierwszą miesiączką

W późniejszym czasie, już na studiach i w środowisku pracy ze zdziwieniem obserwowałam, że ogromna większość dorosłych kobiet wciąż wstydzi się tego, że miesiączkuje. Nie mówi o miesiączce wprost, używa tajemniczych określeń, takich jak “te dni”, “kobiece sprawy” czy “trudne chwile”. A dorośli panowie wciąż żartują, albo używają miesiączki jako narzędzia, przy pomocy którego można wyjaśnić każdy gorszy nastrój koleżanki z pracy, jej zdenerwowanie, czy to, że stawia im granice. Zupełnie jak w szkole podstawowej (“bo babka od matmy…”).

Zobacz też: Czy objawy owulacji są widoczne na twarzy? Naukowcy znaleźli odpowiedź na to pytanie

#PeriodEmoji – kampania Plan International

Wiele kobiet odczuwa ból związany z miesiączką, czasem bardzo silny i uciążliwy. Czym różni się od bólu głowy, o którym można mówić bez wstydu? Dlaczego z bólu głowy nikt nie żartuje? I dlaczego to koniecznie okres musi być powodem tego, że koleżanka z pracy ma gorszy dzień lub okazuje swoje zdenerwowanie?

Te i inne pytania zadają członkinie grupy Plan International, autorki kampanii #PeriodEmoji. W 2017 roku przeprowadziły wśród 20,000 brytyjskich kobiet w wieku 18-34 lat ankietę, w której pytały z kim mogą porozmawiać o swojej miesiączce.

Okazuje się, że:

  • 1 na 10 kobiet nie czuje się komfortowo mówiąc o swojej miesiączce znajomym kobietom,
  • ⅔ kobiet nie jest w stanie rozmawiać na ten temat z ojcem lub znajomymi mężczyznami,
  • ¼ nie rozmawia o miesiączce z koleżankami z pracy,
  • ⅓ kobiet chciałaby móc rozmawiać swobodnie o miesiączce z szefową.

Według Planed International w grupie wiekowej 14-21 w UK:

  • 40% dziewczyn używa w trakcie okresu zwiniętego papieru toaletowego, bo nie stać je na odpowiednie produkty sanitarne (podpaski, tampony, kubeczki menstruacyjne)
  • 48% wstydzi się, że ma miesiączkę
  • 70% nie może wyjść do toalety w trakcie lekcji

Celem kampanii #PeriodEmoji jest przełamanie tabu związanego z miesiączką i ułatwienie kobietom i dziewczynkom nawiązywania rozmowy na ten temat z rodziną, przyjaciółmi, czy znajomymi ze szkoły i pracy.

Autorki kampanii stworzyły kilka ikonek, które miałyby oznaczać okres w “języku emoji” i urządziły głosowanie, w którym wzięło udział ponad 54,5 tysiąca osób. Zwyciężyła ikonka w kształcie majtek z plamą krwi, jednak nie została ona zaakceptowana przez Unicode Consortium (oficjalne ciało zarządzające emoji na całym świecie). Następne miejsce zajęła czerwona kropla, która została przyjęta. Ikona pojawi się w marcu 2019.

Zobacz też: Rak piersi atakuje coraz więcej młodych kobiet. Brakuje edukacji i nowoczesnych terapii

Dlaczego Emoji?

– Emoji stają się najszybciej rozwijającym się sposobem komunikacji na świecie. Zdałyśmy sobie sprawę, że wprowadzenie ikonki symbolizującej okres może ułatwić kobietom rozmowę na ten temat i prowadzić do trwalszej zmiany postrzegania miesiączki.

Kobiety, z którymi rozmawiałyśmy mówiły, że gdyby istniała dostępna dla wszystkich ikona poruszająca ten temat, one również by z niej korzystały, ośmielało by je to, że inni też mówią na ten temat – piszą autorki kampanii.

Cały raport o doświadczeniu miesiączki przez kobiety i dziewczynki w UK znajdziecie tutaj.

Dyskretne podpaski, niebieska krew w reklamie

Wstyd związany z miesiączką jest zakorzeniony w naszej kulturze, w wielu momentach historii miesiączka była demonizowana, a kobieta w trakcie okresu uważana za nieczystą i odsuwana od codziennych zajęć.

Krew miesięczna wciąż jest postrzegana inaczej niż krew z rozbitego kolana, jest czymś, co za wszelką cenę należy ukrywać, czymś o czym się nie mówi głośno. Pokutuje to w reklamach, podpaski i tampony chłoną niebieską substancję, środki higieniczne reklamowane są jako dyskretne, niewidoczne.  

Nierealistyczne zastępowanie krwi niebieskim płynem nie służy postrzeganiu miesiączki jako czegoś normalnego, a podtrzymuje tabu narosłe wokół cyklu płciowego kobiet. Tymczasem comiesięczne krwawienie dotyczy w którymś momencie życia połowy populacji, jest całkowicie normalnym zjawiskiem fizjologicznym i nie ma powodu, by traktować je inaczej.

Zobacz też: Koniec z niebieskim płynem! Wreszcie normalna reklama podpasek

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Hiperprolaktynemia – czym jest i jak wpływa na płodność?

Hiperprolaktynemia - czym jest i jak wpływa na płodność?
fot.Pixabay

Podwyższony poziom prolaktyny we krwi, brak miesiączki, spadek libido, problemy z zajściem w ciążę – to może być hiperprolaktynemia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co to jest hiperprolaktynemia?

Hiperprolaktynemia to utrzymujący się zbyt wysoki poziom prolaktyny. Prolaktyna (PRL) to hormon przysadki mózgowej. PRL, mimo, że kojarzona przede wszystkim z procesem laktacji, występuje również u mężczyzn, z tym, że w mniejszym stężeniu.

Poza regulacją laktacji, prolaktyna bierze udział w procesach metabolicznych, immunologicznych i osmoregulacji. Prolaktyna ma wpływ na libido ze względu na to, że w regulacji wydzielania prolaktyny bierze udział dopamina. Oba te hormony odpowiadają za napięcie seksualne. Za sprawą prolaktyny poziom dopaminy obniża się po orgazmie, jest to jeden z mechanizmów odpowiedzialnych za zaspokojenie seksualne.

Poziom prolaktyny zmienia się, zmiany u kobiet i mężczyzn obserwowane są w ciągu doby (najwyższy poziom nad ranem). W pierwszej połowie cyklu miesięcznego kobiet prolaktyna wzrasta, wraz ze wzrostem stężenia estrogenów. Wysoki poziom prolaktyny u kobiet pojawia się w czasie ciąży (prolaktyna podtrzymuje pracę ciałka żółtego, które produkuje progesteron niezbędny dla utrzymania ciąży). U mężczyzn prolaktyna wspiera produkcję testosteronu.

Przyczyny hiperprolaktynemii

Hiperprolaktynemia jako taka nie jest chorobą. Jest symptomem, który może naprowadzić lekarzy na prawidłową diagnozę. Można ją podejrzewać, gdy stężenie poziomu prolaktyny we krwi przekracza 20ng/ml u kobiet i 15ng/ml u mężczyzn.

  • Hiperprolaktynemia ma najczęściej pochodzenie polekowe, mogą ją wywołać leki: przeciwdepresyjne, neuroleptyki, antykoncepcja hormonalna i inne leki hormonalne, leki stosowane w chorobie wrzodowej, w nadciśnieniu tętniczym, opiaty, leki pobudzające perystaltykę i przeciwwymiotne.
  • Drugą, niemal równie częstą przyczyną zbyt wysokiego stężenia prolaktyny są guzy przysadki (prolaktynoma).

Hiperprolaktynemia współwystępuje z następującymi chorobami:

  • guzy przysadki
  • choroby podwzgórza i przysadki
  • niedoczynność tarczycy
  • niewydolność nerek
  • zmiany w centralnym układzie nerwowym (oponiaki, glejaki, gruźlica, sarkoidoza)
  • marskość wątroby
  • padaczka
  • PCOS
  • choroby endokrynologiczne (niedoczynność tarczycy, akromegalia, zespół Nelsona, cukrzyca, choroba Addisona, rak kory nadnerczy, zespół Sheehana, zespół policystycznych jajników)
  • zmiany w obrębie klatki piersiowej (torakotomię, półpasiec, urazy)
  • ciąża rzekoma

Zobacz też: Niepłodność przy PCOS: jak ją leczyć zgodnie z nowymi zaleceniami? Wyjaśnia lekarz

Po czym poznać hiperprolaktynemię?

U kobiet hiperprolaktynemii towarzyszą:

  • wtórny brak miesiączki
  • osłabienie libido
  • bóle piersi i niezłośliwe guzy piersi
  • zaburzenia płodności
  • objawy wywołane możliwą obecnością makrogruczolaka (bóle głowy, upośledzenie pola widzenia, neuropatie nerwów czaszkowych, niedoczynność przysadki, napady drgawkowe, wyciek płynu mózgowo rdzeniowego z nosa)
  • wypływ mleka z sutka poza okresem laktacji
  • osteopenia, osteoporoza

U mężczyzn hiperprolaktynemii towarzyszą:

  • zaburzenia płodności
  • osłabienie libido
  • zaburzenia erekcji, impotencja
  • ginekomastia
  • osteopenia/osteoporoza

Zobacz też: Jak pobudzić libido, by zwiększyć ochotę na seks?

Wpływ hiperprolaktynemii na płodność

Prolaktyna wpływa na wydzielanie gonadotropin (LH, FSH) przez przysadkę mózgową. Zbyt małe stężenie gonadotropin lub zbyt mała amplituda może powodować cykle bezowulacyjne.

W nasilonej postaci hiperprolaktynemii rozwija się hipogonadyzm wtórny, dodatkowo nadmiar PRL wpływa hamująco na jajnik oraz hamuje syntezę estrogenów i progesteronu (stąd poronienia nawykowe, zaburzenia implantacji zarodka).

Zobacz też: Do endokrynologa marsz, czyli o wpływie hormonów na płodność

Leczenie hiperprolaktynemii

Leczenie hiperprolaktynemii powinno być przyczynowe. W przypadku polekowej hiperprolaktynemii, lekarz może wziąć pod uwagę odstawienie lub zmianę leczenia, które wywołuje podwyższone stężenie prolaktyny. Tu konieczna bywa współpraca lekarzy różnych specjalizacji, na przykład endokrynologa i psychiatry, albo endokrynologa i neurologa. Szczegółowe informacje na temat możliwości leczenia hiperprolaktynemii bez odstawiania leków wpływających na poziom prolaktyny znajdziesz tutaj (str.24).

W przypadku hiperprolaktynemii spowodowanej guzem przysadki lub innym guzem, konieczne bywa leczenie operacyjne. W niektórych przypadkach lekarze decydują się na radioterapię. W przypadku guzów wydzielających PRL stosuje się też leczenie antagonistami dopaminy – leki z tej grupy powodują zmniejszenie się guza poprzez blokowanie wydzielania dopaminy.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.