Przejdź do treści

Skuteczność in vitro

Istnieje wiele statystyk, rankingów i tabel oceniających skuteczność in vitro. Można wyczytać wszystko – które kliniki są najlepsze, w jakim wieku prawdopodobieństwo ciąży wzrasta, kiedy należy in vitro wykonać. Wyjaśniamy od czego tak naprawdę zależy skuteczność in vitro.

Wiele osób uważa, że jeśli wskaźnik skuteczności nie przekracza 60 proc., to nie warto podejmować próby. Nieważne nawet, czego ów wskaźnik dotyczy – lepiej nie ryzykować i już. Tymczasem sytuacja z in vitro wygląda zgoła inaczej. Owszem, skuteczność tej metody w Polsce mieści się w ok. 36 proc., jednak to wcale nie tak mało. Niektóre kliniki mogą pochwalić się wynikiem 41 proc. udanych zabiegów. Tylko od Ciebie zależy czy widzisz szklankę do połowy pustą, czy do połowy pełną. Nawet młode i płodne osoby mają zaledwie 15-20 proc. szans na poczęcie dziecka w naturalnym cyklu. Też nie warto próbować?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” przeprowadził pacjencki monitoring klinik in vitro (dostępny tutaj…). Poza tym po batalii sądowej z resortem zdrowia Nasz Bocian wyegzekwował opublikowanie danych dotyczących skuteczności IVF (ranking dostępny tutaj…) Na stronie Chcemy Być Rodzicami również znajduje się zakładka z aktualną bazą polskich klinik in vitro (kliknij tutaj…).
Warto jednak zaznaczyć, że sukces in vitro zależy od wielu czynników. Poza zupełnie oczywistymi jak: BMI (otyłość lub niedowaga), rezerwa jajnikowa, liczba plemników czy historia reprodukcyjna kobiety (liczba ciąż, poronień) na skuteczność IVF składają się również indywidualne czynniki – przebyte choroby czy rodzaj niepłodności, ilość nieudanych prób zapłodnienia in vitro.
Zanim więc sama ustawisz się w statystycznym szeregu, skonsultuj się z lekarzem. Jedynie specjalista na postawie doświadczenia, wiedzy i dostępnej technologii będzie w stanie określić, jakie są Twoje szanse. Ale przede wszystkim – nie poddawaj się. Tylko od Ciebie zależy czy Twoja szklanka jest do połowy pusta, czy do połowy pełna.

Więcej na ten temat przeczytacie w numerze 15 naszego magazynu Chcemy Być Rodzicami.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

Weronika Tylicka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Eksperci: projekt zmian w ustawie o in vitro uniemożliwia skuteczne leczenie i naraża zarodki. „To wbrew etyce”

Do sądu o in vitro / Projekt zmiany ustawy o in vitro/Na zdjęciu: Zmartwiona para u lekarza
fot. Fotolia

6 listopada br. do Sejmu wpłynął poselski projekt zmiany ustawy o in vitro, który zakłada istotne ograniczenia w dostępie do tej procedury. Zgodnie z przedłożonym dokumentem, metoda in vitro ma być zarezerwowana wyłącznie dla małżeństw, a uzyskiwanych tą drogą embrionów nie może być więcej niż jeden. Planowane regulacje mają także objąć odgórne ustalenie terminu transferu zarodków oraz zakaz ich kriokonserwacji. Czy tak daleko idące ograniczenia są jakkolwiek uzasadnione? Jakie mogą mieć konsekwencje dla par zmagających się z niepłodnością? Zapytaliśmy o to ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że za treścią proponowanej zmiany ustawy o in vitro stoi grupa działaczy Kukiz‘15, PiS, Wolni i Solidarni oraz kilkoro posłów niezrzeszonych. Wnioskodawcy, wśród których znalazł się Jan Klawiter, wskazują, że projekt stanowi odpowiedź na rzekomą niezgodność obecnych regulacji z Konstytucją RP.

„Dostępność in vitro dla osób pozostających we wspólnym pożyciu koliduje z konstytucyjnymi zasadami ochrony dobra dziecka oraz ochrony małżeństwa” – czytamy w uzasadnieniu złożonego projektu.

Ponadto, zdaniem projektodawców, „rodzina oparta na małżeństwie stanowi naturalne i najlepsze środowisko do rozwoju dziecka”, a postulowane zmiany mają zapewnić „pełną ochronę życia ludzkiego oraz szanować godność od poczęcia”.

WIĘCEJ O PROJEKCIE: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Projekt zmiany ustawy o in vitro, czyli jak wylać zarodek z kąpielą

Specjaliści zajmujący się leczeniem niepłodności podkreślają jednak, że obecna ustawa w pełni chroni zarodki powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Wdrożenie proponowanych regulacji przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego.

Przedstawiciele środowiska medycznego zauważają, że postulowane rozwiązania wiązałyby się nie tylko ze znacznym obniżeniem skuteczności terapii, ale także z poważnym zagrożeniem dla zdrowia par dotkniętych niepłodnością.

– Ograniczenie liczby zapładnianych komórek jajowych do jednej istotnie zmniejszy skuteczność leczenia niepłodności, wydłuży czas terapii i narazi parę na dwu-, a nawet trzykrotnie większe koszty. U pacjentów posiadających gamety o prawidłowej jakości, by uzyskać jeden zarodek, należałoby zapłodnić przynajmniej dwie lub trzy komórki – komentuje prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Jak dodaje ekspert, w przypadku zaawansowanego męskiego czynnika niepłodności oraz u kobiet z obniżoną rezerwą jajnikową pozyskuje się mniejszą liczbę komórek rozrodczych. Często mają one też obniżony potencjał do zapłodnienia i późniejszego rozwoju zarodka.

– W takich sytuacjach należałoby umożliwić zapłodnienie przynajmniej do sześciu komórek jajowych, by uzyskać zarodek (najczęściej pojedynczy). Zastosowanie w procedurze in vitro tylko jednej komórki spowoduje, że w wielu przypadkach zarodki nie powstaną w ogóle. Para będzie musiała wielokrotnie poddawać się terapii, przechodzić zabiegi i przeżywać silny stres. Rozwiązaniu zaproponowanemu w projekcie brakuje podstaw merytorycznych. Jeśli chcemy pomagać pacjentom, powinniśmy mieć możliwość zapłodnienia przynajmniej kilku komórek jajowych i dostosowywania terapii do sytuacji klinicznej – zaznacza prof. Łukaszuk.

Ograniczony termin transferu oznacza śmierć zarodka. „Ktoś nie rozumie procesu leczenia”

Z ostrą krytyką ekspertów spotkał się także pomysł podania zarodka nie później niż w piątej dobie jego rozwoju.

– To rozwiązanie może być szczególnie szkodliwe. W wielu sytuacjach z założenia skazuje zarodki na śmierć. Nad zmianami musiał pracować ktoś, kto zupełnie nie rozumie procesu leczenia. Do uzyskania ciąży niezbędne jest zsynchronizowanie etapu rozwoju zarodka i gotowości śluzówki macicy na jego przyjęcie. Jeśli podamy zarodek pięciodniowy, który nie uzyskał jeszcze odpowiedniej dojrzałości, z góry możemy założyć, że nie będzie miał szans na przeżycie. Obecna ustawa w sposób jednoznaczny mówi o konieczności zabezpieczenia zarodków. Nowe regulacje narażają je tymczasem na ryzyko obumarcia, co jest wbrew obowiązującym przepisom i etyce lekarskiej – podkreśla kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

CZYTAJ TAKŻE: Blastocysta. Jak na tym etapie rozwija się zarodek i jak ocenić jego rokowania?

Projekt zmiany ustawy o in vitro. Zakaz kriokonserwacji uniemożliwi skuteczne leczenie niepłodności

Nie mniejsze kontrowersje wywołuje postulowany w projekcie brak możliwości kriokonserwacji zarodka – bez względu na sytuację pary podejmującej leczenie niepłodności.

 – Przy takich ograniczeniach trudno wyobrazić sobie indywidualizację leczenia i zabezpieczenia tych wszystkich przypadków, które wymagają zmiany toku terapii. Nagła infekcja, brak odpowiedniej reakcji organizmu pacjentki na leki, konieczność zastosowania dodatkowej procedury – w świetle zmienionych przepisów nie będziemy mogli odpowiednio zareagować. Wiele par straci możliwość skutecznego leczenia – alarmuje prof. Łukaszuk.

Ekspert INVICTA spotyka się w swojej pracy z sytuacjami, gdy kobiety doświadczają wielokrotnych niepowodzeń w uzyskaniu ciąży po transferze zarodka w bieżącym cyklu. Nierzadko te same pacjentki zostają jednak matkami po programie in vitro, w którym podano zarodki wcześniej kriokonserwowane.

– Te obserwacje potwierdzają badania naukowe. Na pomoc nie będą mogli liczyć również pacjenci obciążeni poważnymi chorobami genetycznymi. Przepisy ograniczą możliwość przeprowadzania specjalistycznych badań, które dają im szansę na zdrowe potomstwo. Będą oni narażeni na wielokrotne niepowodzenia w uzyskaniu ciąży, poronienia czy patrzenie na śmierć swoich dzieci – mówi prof. Krzysztof Łukaszuk. – Leczenie powinno być prowadzone na podstawie rzetelnej, sprawdzonej wiedzy medycznej. Trudno w jej świetle o uzasadnienie dla ograniczeń, które proponują autorzy projektu – dodaje.

Podobnego zdania jest Stowarzyszenie „Nasz Bocian”. Jak podkreślają jego przedstawiciele w komunikacie udostępnionym w mediach społecznościowych, „ograniczenie liczby zapładnianych komórek do jednej i zakaz kriokonserwacji zarodków spowoduje spadek skuteczności in vitro do poziomu poniżej 10%”. To zaś, przy braku refundacji, „uniemożliwia skuteczne leczenie”.

Projekt zmiany ustawy o in vitro: lex Klawiter bis?

Stowarzyszenie przypomina również, że to już kolejny kontrowersyjny projekt autorstwa posła Jana Klawitera. W 2016 r. forsował on zmianę definicji zarodka i limit komórek jajowych poddawanych zapłodnieniu in vitro (z sześciu do jednej). „Koszmar powraca” – podsumowują przedstawiciele organizacji.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Nowoczesny sprzęt, doświadczenie personelu, a może indywidualne podejście do pacjentów? Które czynniki wpływają na powodzenie procedury in vitro? O najważniejszych aspektach definiujących sukces metod wspomaganego rozrodu mówią eksperci Centrum Płodności FertiMedica.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Dla mnie najważniejszym czynnikiem wpływającym na jakość i na zapłodnienie pozaustrojowe jest personel – mówi Dorota Kaczmarek, kierownik pracowni rozrodu wspomaganego w Centrum Płodności FertiMedica i starszy embriolog ESHRE.

Na personel w laboratorium wspomaganego rozrodu składają embriolodzy i seminolodzy. – To jest nieoceniony majątek i od nich zależy cała praca. Oni są najważniejsi. Ich kompetencja, zaangażowanie, dbałość o szczegóły to jedna strona. Druga, bardzo ważna strona, to praca w zespole – dodaje ekspertka.

Zobacz także: Wysoka skuteczność zabiegów in vitro – od czego zależy?

Skuteczność in vitro a sprzęt

Kolejnym ważnym czynnikiem decydującym o sukcesie in vitro jest jakość i wydajność sprzętu dostępnego w klinice leczenia niepłodności. – Moim zdaniem powinien to być sprzęt najwyższej jakości, ponieważ gwarantuje sukcesy – mówi Dorota Kaczmarek.

Ważna jest też jakość powietrza w laboratorium wspomaganego rozrodu. – Gamety i zarodki nie są chronione, tak jak w swoim środowisku naturalnym, na przykład przez czynniki immunologiczne, przez komórki nabłonkowe, czy przez narządy. Tutaj, w laboratorium są bardziej narażone na stres – zauważa ekspertka.

Dlatego tak ważna jest jakość powietrza wewnątrz kliniki. – U nas w klinice mamy zamontowany specjalny system do oczyszczania powietrza, z bardzo wysokiej klasy filtrami. Mamy gwarancję, że powietrze jest czyste, pozbawione związków lotnych i cząstek, które mogą negatywnie wpływać na zarodki – dodaje embriolog.

Zobacz także: „Wyjątkowe podejście, wyjątkowa atmosfera” – pacjenci o klinice FertiMedica

Doświadczenie i indywidualne podejście do pacjentów

O skuteczności in vitro decyduje również kontrola jakości i przestrzeganie procedur.
– W naszym ośrodku nie tylko lekarz zna historię leczenia pacjenta, ale również my, embriolodzy, zapoznajemy się z dokumentacją medyczną pacjentów i wspólnie z lekarzem prowadzącym omawiamy każdy przypadek indywidualnie w celu dobrania najlepszej możliwej metody terapeutycznej – mówi Adam Abramik, v-ce kierownik pracowni rozrodu wspomaganego w Centrum Płodności FertiMedica i starszy embriolog ESHRE.

Jest to element tzw. terapii skrojonej na miarę, co oznacza odejście od schematycznego sposobu postępowania z pacjentami na rzecz indywidualnego podejścia do każdej pary. – Jest to jeden z najważniejszych czynników determinujących powodzenie leczenia metodami wspomaganego rozrodu – uważa embriolog.

Bardzo ważny jest również szczegółowy wywiad z pacjentem i badanie przedmiotowe. Mogą wskazać szkodliwe czynniki związane np. ze stylem życia.

Zobacz także: Empatia i zrozumienie potrzeb pary – to nasze priorytety w leczeniu

Parametry płodności pod lupą

– Bardzo ważnym aspektem klinicznym wpływającym na powodzenie leczenia jest kontrolowana hiperstymulacja jajników – podkreśla Adam Abramik. – Protokół stymulacji, rodzaj leków i dawki dobierane są przez lekarza indywidualnie dla każdej pacjentki na podstawie wyniku badania AMH i AFC, wieku i masy ciała oraz ewentualnych chorób towarzyszących niepłodności – dodaje embriolog.

Obecnie na podstawie tych właśnie parametrów lekarz jest w stanie oszacować odpowiedź jajników na stymulację. Wiek, rezerwa jajnikowa i jakość komórek jajowych u kobiety oraz jakość nasienia i stopień fragmentacji chromatyny plemnikowej to najlepiej poznane parametry pozwalające na oszacowanie szansy na powodzenie in vitro.

– Decyzja dotycząca wyboru kliniki i rozpoczęcia leczenia ma w sobie element niepewności. Pacjenci powinni pamiętać, że jest wiele rzeczy, które personel kliniki może zrobić, aby przyczynić się do powodzenia leczenia, zwracając szczególną uwagę na każdy czynnik, który pozostaje pod ich kontrolą – zaznacza Adam Abramik.

http://e.chbr.pl/

Logo FertiMedica

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?

Para u lekarza /Ilustracja do tekstu: Nie tylko ginekolog. 7 specjalistów od niepłodności /Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?
Fot.: Fotolia.pl

W lipcu 2016 roku wygaszono rządowy program dofinansowania in vitro.  Tymczasem wiele par, które skorzystały ze wsparcia, wciąż ma zamrożone zarodki powstałe w ramach tej procedury. Czy dziś, ponad dwa lata po zakończeniu programu, wciąż mogą liczyć na bezpłatny transfer zarodków? W związku z licznymi zapytaniami naszych czytelniczek i rozbieżnymi informacjami, które pojawiają się na ten temat, postanowiliśmy zapytać o tę kwestię ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z szacunkami, w wyniku rządowego programu leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, który realizowany był w latach 2013–2016, w Polsce urodziło się już ok. 9 tys. dzieci. Wiele uczestniczących w programie par wciąż przechowuje w banku zamrożone zarodki, które dopiero planuje wykorzystać. W 2016 roku, gdy program wygasł, eksperci zapewniali, że transfer zarodków uzyskanych w wyniku procedury objętej rządowym dofinansowaniem będzie możliwy bez opłat także po wygaszeniu programu. Część naszych czytelniczek, uzyskawszy na ten temat sprzeczne informacje, nie ma jednak takiej pewności. Czy zatem transfer zarodków z rządowego programu in vitro jest bezpłatny i czy istnieje termin, do którego możemy je wykorzystać?

CZYTAJ TEŻ: Transfer mrożonych zarodków zwiększa szanse na ciążę

Transfer zarodków z rządowego programu in vitro. Procedury 2018

Eksperci wskazują, że transfer zarodków, które powstały w trakcie rządowego programu in vitro, jest w dalszym ciągu przeprowadzany nieodpłatnie – aż do ich wykorzystania.

– Procedura transferu dla pacjentów, którzy maja zarodki w banku komórek rozrodczych i zarodków powstałe w wyniku uczestnictwa w programie rządowym, jest bezpłatna – podkreślają przedstawiciele kliniki GynCentrum w Katowicach.

Informacje te potwierdza także sieć klinik INVICTA.

– Para ponosi we własnym zakresie jedynie koszty niezbędnych wizyt, porad specjalistycznych, badań serologicznych i innej diagnostyki związanej z przeniesieniem zarodka, a także ewentualnych leków stosowanych podczas przygotowania do zabiegu – wyjaśnia dr Andrzej Hajdusianek, ginekolog z Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA w Gdańsku.

Klinika leczenia niepłodności, która uczestniczyła w rządowym programie leczenia metodą in vitro, jest zobowiązana do zapewnienia bezpiecznego przechowywania zarodków aż do momentu ich podania. To zaś wiąże się z koniecznością poniesienia dodatkowej opłaty.

– Po zakończeniu programu rządowego koszty związane z bankowaniem ponoszą pacjenci. W INVICTA wyszliśmy naprzeciw ich potrzebom i nie naliczaliśmy opłat w pierwszym okresie (przez ok. rok).  Chcieliśmy w ten sposób zmotywować pary do kontynuacji leczenia i wykorzystania przechowywanych zarodków – dodaje ekspert INVICTA.

POLECAMY RÓWNIEŻ: W kolejce po rodzicielskie szczęście. Ogromne zainteresowanie programem dofinansowania in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wybory samorządowe 2018. Jakie plany ws. dofinansowania in vitro mają partie? [SPRAWDZAMY]

Grafika: Urna wyborcza na tle wizualizacji zapłodnienia pozaustrojowego /Ilustracja do tekstu: Wybory samorządowe 2018 a in vitro
Fot.: iStock/Pixabay

Wybory samorządowe 2018 za pasem. Wciąż wahasz się, na kogo oddać swój głos? Sprawdź, czy (i jak) programy poszczególnych partii, które reprezentują kandydaci, odnoszą się do kwestii leczenia niepłodności metodą in vitro.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Koalicja Obywatelska

Program wyborczy Koalicji Obywatelskiej, czyli porozumienia o wspólnym starcie działaczy PO i Nowoczesnej, przewiduje dofinansowanie in vitro w regionach lub przedłużenie obecnych programów zapewniających parom dostęp do tej metody. Deklaracje w tej sprawie złożyli m.in. Rafał Trzaskowski (kandydat na prezydenta Warszawy), Sławomir Nitras (Szczecin), Jacek Jaśkowiak (Poznań), a także kandydaci na radnych z wielu regionów.

Kandydaci Koalicji Obywatelskiej na prezydentów największych miast (m.in. Warszawy) planują także utworzenie całodobowych gabinetów ginekologicznych. Kobiety mogłyby w nich otrzymać m.in. receptę na antykoncepcję oraz poradę dotyczącą zabiegu in vitro – bez obaw o to, że lekarz powoła się na klauzulę sumienia.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość nie planuje dofinansowania in vitro w regionach. Wielu działaczy zrzeszonych w strukturach PiS nie uznaje procedury zapłodnienia pozaustrojowego za metodę leczenia niepłodności. Partia ma dla obywateli inne propozycje: naprotechnologię, darmowe leki dla kobiet w ciąży, premie za szybkie urodzenie drugiego dziecka (m.in. w postaci dodatkowych urlopów wychowawczych), a także zapewnienie najniższej emerytury kobietom, które nie przepracowały wymaganego okresu, ale urodziły czwórkę dzieci.

Część deklaracji kandydatów tej formacji jednak zaskakująca. Tadeusz Zysk, kandydujący z ramienia PiS na prezydenta Poznania, twierdził niedawno, że nie wygasi oferowanego obecnie dofinansowania in vitro w tym mieście. Takiego scenariusza nie wykluczał też Patryk Jaki, kandydujący na ten sam urząd w Warszawie.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Sojusz Lewicy Demokratycznej

Sojusz Lewicy Demokratycznej otwarcie opowiada się za dofinansowaniem in vitro z budżetów gmin i województw. Podczas kampanii samorządowej partia zapowiedziała nawet uruchomienie „Powszechnego programu in vitro dla Polski”.

– Metoda in vitro daje, a nie odbiera komukolwiek życie. Nie uciekniemy przed nauką, medycyną. Nasz program będziemy wprowadzali wszędzie tam, gdzie będziemy mogli. Będziemy szli tą drogą, nawet jeśli po drodze będą grudy – mówił przed kilkoma dniami prof. Marian Szamatowicz, radny białostocki, który w najbliższych wyborach będzie kandydował z listy SLD Lewica Razem.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Partia Razem

Partia Razem od dawna postuluje dotowanie in vitro w regionach. Aktywnie działa na tym polu, tworząc projekty programów finansowania tej procedury i zbierając pod nimi podpisy. Podkreśla, że dostęp do tej metody leczenia nie powinien zależeć ani od miejsca zamieszkania, ani stanu cywilnego. Zapowiada też wycofanie się z finansowania naprotechnologii oraz ułatwienie dostępu do antykoncepcji awaryjnej i opieki ginekologicznej.

W Warszawie, gdzie kandydaci Razem startują wspólnie z: działaczami stołecznych ruchów miejskich, Inicjatywy Polska i Zielonych (w ramach KWW „Wygra Warszawa”), program samorządowy zakłada >>rozszerzenie aktualnego programu in vitro, opartego na propozycji przygotowanej przez Razem wspólnie ze stowarzyszeniem „Nasz Bocian”<<.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Ruch Bezpartyjni Samorządowcy

Bezpartyjni Samorządowcy to ruch polityczny działający głównie na szczeblu samorządowym. Wielu jego działaczy (m.in. z województw zachodniopomorskiego i dolnośląskiego) zarejestrowanych na listach do sejmików wojewódzkich opowiada się za wspieraniem procedury in vitro z budżetu samorządów. W oficjalnych dokumentach udostępnionych przez ruch nie zawarto jednak deklaracji programowej w tej sprawie.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Kukiz’15

Działacze Kukiz’15 nie zajmują programowego stanowiska w sprawie dofinansowania in vitro z budżetu samorządów. Część kandydatów, którzy startują z list komitetów tej partii, zapytana o tę kwestię wprost, deklaruje, że „nie wyklucza” możliwości dofinansowania in vitro. Marek Jakubiak, kandydujący na prezydenta Warszawy z ramienia Kukiz’15, w rozmowie z TVP mówił:

„Jeżeli można ludziom pomóc, to dlaczego nie? Problem jest tylko z zamrożonymi zarodkami, ale wydaje się, że nad tym można popracować”.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: „Wolność” Janusza Korwin-Mikkego 

„Wolność” (wcześniej: KORWiN) nie odnosi się w swoich deklaracjach do kwestii dofinansowania in vitro z budżetów gmin i województw. Założyciel partii, Janusz Korwin-Mikke, wielokrotnie (w niewybrednych słowach) opowiadał się jednak przeciwko dofinansowaniu tej metody ze środków publicznych.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Polskie Stronnictwo Ludowe

Program Polskiego Stronnictwa Ludowego nie odnosi się do kwestii finansowania in vitro. Partia proponuje za to udogodnienia obecnym rodzicom: m.in. program „Godzina dla rodziny”, gwarancję pracy na pół etatu po urlopie rodzicielskim przez 24 miesiące (rodzice mają wówczas otrzymywać dodatkowo 1 tys. zł miesięcznie) oraz zwolnienie z opłat parkingowych rodziców podróżujących z dziećmi.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Środowisko anti-choice znów manipuluje ws. in vitro. „To gwałt na naturze”

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.